WSTĘP
Przekazując Czytelnikowi swoje wspomnienia obozowe, winna jestem kilka wyjaśnień.
Pamiętnik ten nie ma charakteru retrospektywnego. Pisałam go bezpośrednio po powrocie z obozu, a więc żyjąc jeszcze tamtejszym klimatem. Umieściłam w nim in extenso również zapiski robione w obozie i wysyłane na wolność razem z grypsami. Opierając się na ocalałych notatkach, pozostawiłam formę czasu teraźniejszego.
Od pisania tych wspomnień dzieli mnie nie tylko ponad trzydzieści lat... Jeśli z perspektywy czasu nie rewiduję pewnych pojęć i wyobrażeń, jeśli niczego nie przewartościowuję, to czynię to z całą świadomością. Pragnę zachować świeżość i autentyzm doznań ówczesnej małolatki.
Obozy - z całym arsenałem środków tam stosowanych - do dziś są przedmiotem opracowań historyków, prawników, polityków i moralistów. Jednakże do pełnego oddania istoty obozu wydają się niezbędne studia takich jeszcze dziedzin naukowych, jak socjologia, psychologia, patologia itp.
To równoczesne naświetlenie rozlicznych zjawisk obozowych mogłoby dać pełniejszą odpowiedź na nurtujące ludzi pytanie: dlaczego?
Małolatka jednakże chciała wiedzieć od razu. Szukała gorączkowo odpowiedzi u rówieśniczek, szukała jej u osób starszych, ba, ośmielała się nawet zwracać bezpośrednio do Niemców. Nie potrafiła pojąć, że ludzie mogą postępować nieludzko.
Zatem tylko w tym wstępie małolatka z tamtych czasów patrzy oczyma dojrzałego człowieka na młode dziewczyny i miejsce ich dojrzewania, na ich "uniwersytety".
Nazwa małolatek utarła się dla dziewcząt w wieku od lat trzynastu do dwudziestu jeszcze na Pawiaku.
Na Majdanek przywieziono nas 18 stycznia 1943 roku - około czterdziestu dziewcząt. Najmłodsze były: Zosia Bielak, Teresa Śmielecka, Zosia Wolniak2 i Irka Pełka. Zaledwie trzy z nas miały maturę, a i to zrobioną już na Pawiaku. Reszta to uczennice z czerwonymi lub niebieskimi jeszcze tarczami.
Ale na wszystkie jednakowo spadł ciężar dojrzałości. Dojrzewały przez ciągłą oscylację między różnymi wpływami, szczególnie ostro występującymi w czasach pogardy dla uznanych przez ludzkość wartości.
Te, które pytały: dlaczego?, zwyciężyły.
Prześledźmy pokrótce ich drogę do dojrzałości.
Wiosna 1939 roku. Szkoła. Grzeczne dziewczynki w granatowych fartuchach, z wypchaną książkami teczką. Jest tam także drugie śniadanie zawinięte w serwetkę, przygotowane troskliwą ręką matki. Biała bułka z masłem, przełożona serem lub wędliną, i jabłko ("Bo jabłko jest zdrowe, zawiera składniki konieczne dla organizmu, który się rozwija").
Potem odrabianie lekcji, zbiórki harcerskie, na boisku zabawa w "dwa ognie" i marzenie... pokazać się chłopcu w pantoflach na wysokich obcasach, jak całkiem dojrzała panna.
Wrzesień. Nagła eksplozja patriotyzmu, a potem uczucie bezradności: co będzie?
Jesień przynosi zmiany. Zamiast szkoły - "komplety". Lekcje w nieogrzanych mieszkaniach prywatnych, a potem nocami nauka w domu, przy małej żarówce.
Zamiast wypchanych teczek - cienkie zeszyty w zanadrzu. Zamiast białej bułki ościsty chleb. Przynoszą go nie wszystkie. Jedne są skrępowane, że jedzą, że są głodne. Inne, omijając wzrokiem chleb, gorąco zapewniają, że są syte.
W niektóre dni "wyskakuje się" z lekcji, aby roznieść gazetki, zaszyfrowane meldunki lub broń ze "spalonego" miejsca.
Surowość nieogrzanych mieszkań i pustych kredensów. Ulica naszpikowana mundurami feldgrau3. Rozplakatowane nakazy i zakazy. Groza list z nazwiskami rozstrzelanych. I surowy, twardy sposób bycia ludzi.
Nie ma pancerza ochronnego, który by osłaniał dziewczęcą wrażliwość. Małolatki są w środku tego brutalnego życia. Patrzą wyostrzonym wzrokiem, dyskutują i ciągle pytają. To nic, że otrzymują odpowiedzi często za trudne lub niezadowalające młodych umysłów. Ważna jest ich reakcja na to, co się wokół dzieje. Reakcja ta prowadzi do więzień i obozów. I to jest następny etap drogi do dojrzałości. Dla wielu to etap ostatni.
Tak więc zamiast tarcz szkolnych - czerwony trójkąt z literą "P". Zamiast nazwisk - numery.
A chleb... Poznałyśmy wartość okruszyn, zaczęłyśmy poznawać motywy ludzkiego działania.
Czerwony trójkąt uzewnętrzniał naszą działalność patriotyczną, włączał w szeregi dorosłych, był w naszym pojęciu pewnego rodzaju immatrykulacją.
Niezamierzenie Niemcy uhonorowali nas i byłyśmy z tych odznaczeń dumne. Szyłyśmy trójkąty z najpiękniejszych znalezionych kawałków czerwieni, haftowałyśmy litery "P" tak, aby z daleka były widoczne.
Numer, który odbierał nam nazwisko, przyjęłyśmy zrazu jako zło konieczne, ale wkrótce okazało się, że jego białe tło w połączeniu z czerwienią trójkąta stanowi biało-czerwony symbol Polski. A były nam te symbole potrzebne...
Tak to Niemcy dali nam zewnętrzne oznaki dojrzałości. Dojrzałość wewnętrzną zdobywałyśmy już od pierwszych chwil obozowych.
Zaczęło się od wielkiego kłębowiska wszelkich ludzkich namiętności. Z jednej strony poglądowe lekcje "prawa nadludzi", z drugiej - bezpardonowa walka o utrzymanie się na powierzchni.
Przekraczało to wyobrażenia normalnych ludzi. Wychowane w miłości bliźniego, patrzyłyśmy przerażone na objawioną brutalność.
Na szczęście w tym kłębowisku dostrzegłyśmy także i jasne nitki. Idąc ich śladami, trafiając na pomoc, opierając się o wyciągnięte dłonie - znalazłyśmy własną drogę. Drogę, z której nie pozwoliłyśmy się zepchnąć ani "nadludziom", ani "odczłowieczeniu".
Szłyśmy, często pytając: dlaczego? I chociaż w ciągu jednego roku dojrzewałyśmy o lata, nie wstydziłyśmy się śmiechu i łez tęsknoty za domem.
Nie szukałyśmy już wokół siebie książkowych bohaterów - miałyśmy ich żywych!
Dotąd tylko prowadzone, teraz - korzystając z doświadczeń i "lekcji" - zaczynamy wykazywać aktywność, chcemy być równorzędnymi partnerami dorosłych w tej trudnej walce z wrogiem.
I dziękując za to, co zdobyłyśmy, chylę głowę przed tymi, których prochy rozrzucone zostały na polach Majdanka, Oświęcimia4, Ravensbrück i Buchenwaldu; przed tymi, które teraz - zgorzkniałe i samotne - przeżywają ostatnie lata, zapomniane przez wszystkich; przed tymi, z których nadal czerpię wiarę w człowieka.
CIĄG DALSZY DOSTĘPNY W PEŁNEJ, PŁATNEJ WERSJI
2 Pogrubieniem wyróżniono fragmenty, które nie znalazły się w rękopisie a zostały dodane przez autorkę w wersji publikowanej. Więcej informacji zob. Nota edytorska, strona 625.
3 Feldgrau (niem.) - "polowa szarość", kolor mundurów armii niemieckiej.
4 KL Auschwitz-Birkenau od nazwy miejscowości, w jakich ten obóz był zlokalizowany, zwany Oświęcimiem-Brzezinką. Nazwę tę zmieniono w 1999 r., od tego czasu w literaturze przedmiotu używa się Auschwitz, a nie Oświęcim.