(Nie)wyśpiewane piosenki - Piotr Cajdler

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Słowo do Czytelnika

W życiu zdarzają się sytuacje, z których nie do końca jest się zadowolonym i pojawia się poczucie, że coś poszło zupełnie inaczej, niż powinno... Takie właśnie było moje pierwsze spotkanie z Piotrem Cajdlerem. W 2019 roku zgodził się zagrać charytatywnie dla społeczności polskiej w Anglii i tak się poznaliśmy...

Kiedy skontaktował się ze mną jakiś czas później, bardzo się zdziwiłam... Nie mieliśmy bezpośredniego kontaktu ze sobą przez długi czas, a nasza znajomość ograniczała się do wymiany grzeczności pod postami na FB. Prawdopodobnie pomógł nam tzw. lockdown, zmuszający wszystkich do zwolnienia tempa, i przypominający, że w tym życiu chodzi jeszcze o coś więcej...

Piotr, w nieco zakamuflowany sposób, zaproponował mi redakcję czy też uporządkowanie swojego dorobku poetyckiego. Zgodziłam się z wielką przyjemnością, tym bardziej, iż mogłam mu się w ten sposób odwdzięczyć choć troszkę za uświetnienie imprezy, którą współorganizowałam.

Materiał do niniejszego tomiku gromadziliśmy, przebieraliśmy i przeglądaliśmy kilka miesięcy. Część tekstów pochodzi sprzed wielu lat, inne dopiero powstawały. Zastanawialiśmy się nad odpowiednim tytułem, kryterium doboru tekstów i ich podziałem. Projekt miał być niespodzianką dla jego rodziny i przyjaciół, ale ja też nie chciałam zdradzać, nad czym pracuję. A pracy tej było sporo, również dlatego, iż postanowiłam zwrócić się do znanych osób, które są dla niego ważne, z prośbą o parę słów o jego twórczości i o nim samym. W tym miejscu pragnę im wszystkim serdecznie podziękować za wielką otwartość i życzliwe podejście.

(Nie)wyśpiewane piosenki stanowią swego rodzaju poetycką biografię artystyczną Piotra Cajdlera. Myślę, że teksty piosenek i wierszy, a także wywiad, który z nim przeprowadziłam, przekonają Państwa, do prawdziwości powyższej tezy...

Serdecznie zapraszam do zapoznania się z zamieszczonym w niniejszym tomiku wyborem twórczości literacko-poetyckiej artysty, która ujawnia jego wierność posłannictwu romantycznego poety modelującego kształt świata.

A. Kuchnia-Wołosiewicz

(Nie)wyśpiewane piosenki...

Niewyśpiewane piosenki... - małe tajemnice,

moje kręte drogi i spalone mosty.

Sprawy, które były... i te nieprawdziwe.

Niewyśpiewane piosenki... - moje życie.

Czasem są kamieniem, którym wciąż obrywam,

pętlą u mej szyi czy... nieśmiesznym żartem,

czasem drogowskazem, co dróg nie pomyli,

moją małą łódką, którą we śnie... odpływam.

Niewyśpiewane piosenki... - Twe usta o świcie,

rozmowa z kumplem i kieliszek wódki,

Mamy mojej głos i... Ojca zasady.

Niewyśpiewane piosenki... - moje życie.

Czasem, kiedy nocą gwiazd nie ma na niebie,

i gdy niewyspany budzę się nad ranem,

ciężkim młotem w ściany głowy walą

piosenki moje... - niewyśpiewane.

Trzeba rozpalić w kominku ogień

Posłuchaj jak szumi wiatr w okiennicach,

jak drepcze po liściach,

jak rzuca się w ogrodzie.

Posłuchaj! To chyba idzie zima.

Już widać ją na drodze.

Wszystko w krąg usypia.

Ref.:

Przed nami długi zimowy czas

i tylko Bóg jeden wie, jak długi...

Trzeba rozpalić w kominku ogień,

bo zagasł.

Dzień odchodzi. Noc przychodzi.

Już czas! Owinąć trzeba myśli,

by nie zamarzły zimą,

by wiosna były świeże.

Już czas owinąć nasze serca,

przytulić się do siebie

i zasnąć ciepłym snem.

Fot. 4. Tekst opublikowany w tomiku pt. "Z ulicy księżycowej" wydanym przez Miejski Dom Kultury w Sieradzu

Gołąb

Nowy dzień nad moim domem,

gołąb w szybę bije dziobem.

Dzień, jak co dzień, nic nowego,

ktoś się biedzi, ktoś na całego.

To piosenka o prawdziwym życiu.

To piosenka o poważnych sprawach.

To piosenka o zwykłym człowieku.

Ta piosenka to prawdziwa jest ballada.

Słonko przebić nie może się przez chmury,

ranek mokry i ponury.

W strugach deszczu zadziwiony,

gdzieś na dachu gołąb wystraszony.

To piosenka o prawdziwym życiu...

Nad miasteczkiem już nie pada.

Pięknie w słońcu błyszczy trawa.

Nowy dzień nad moim domem,

gołąb w szybę bije dziobem...

Wiosna

Zaczęło się ze dwa tygodnie temu,

długą kolejką przy trzepaku.

Przebiśniegi przebiły się przez śniegi,

słońce wyjrzało zza dachu.

Sąsiad spod trzynastego

na balkon wystawił kwiaty,

głowę podniósłszy do góry,

wiosenne zaczął tematy...

Ref.:

Wiosna idzie sąsiedzie,

zazieleni się w głowach.

Ulicami przechadzać się będą

piękne panie na długich nogach.

Wiosna idzie sąsiedzie,

niech nam idzie na zdrowie.

Czas pomyśleć o innych sprawach,

chłodnym piwie za rogiem.

A wiosna przyszła spokojnie

tak, jak przychodzą damy.

Zostawiła za sobą

zielonej trawy plamy.

Zagrzmiało, zapachniało,

zakręciło się w głowach.

Sąsiad spod trzynastego

swą radość wyraził w słowach...

Ref.:

Wiosna idzie sąsiedzie...

Gdy pada deszcz...

W deszczu wszystko wygląda inaczej,

inaczej płyną godziny.

Ludzkie twarze bardziej naiwne,

nikt jednak nie szuka przyczyny.

Wszystkie koty są szare,

nikt na nikogo nie czeka.

W deszczu wszyscy mokną tak samo:

pan dyrektor, złodziej, poeta.

Gdy pada deszcz inaczej jest

- dla jednych lepiej, drugich gorzej.

I choćbyś chciał, nie schowasz się

i zmoczy twoją dumną głowę.

Gdy pada deszcz, nie bardzo wiesz,

kto tak naprawdę z mózgu robi wodę

i choćbyś chciał nie schowasz się

- tak to już jest...

W deszczu wszystko zamiera,

traci kolory.

Nikomu nie chcę się śpiewać,

człek zgaszony jest, jakiś chory.

Siedząc w swoich mieszkaniach

użalamy się nad sobą.

I dalej robimy wiele złych rzeczy,

popijając herbatę malinową.

HEY, HEY, HEY...

Czasami, gdy budzę się rano,

a za oknem blady świt,

do pracy iść trochę nie "halo",

bo ciągle mży.

Herbaty łyk pewnie nic nie da,

a w radio na ulubionej fali

jakiś mężczyzna piskliwym głosem

zachęca czule, byśmy już wstali.

Hey, hey, hey, zaczyna się dzień.

Co nam przyniesie, czym nas zaskoczy?

Jak można wciąż spać, w bezruchu tak trwać,

kiedy za oknem... tysiące spraw?

Wyrywam kabel radia z nadzieją,

że cisza znowu ogarnie pokój.

Na parapecie wróble szaleją

i telefon zazgrzytał gdzieś z boku.

To koniec - myślę, zakładam spodnie

i idę przemyć sklejone oczy.

Odkręcam kran a z kranu kapie

wraz z wodą piskliwy sąsiada skowyt.

Hey, hey, hey, zaczyna się dzień...

Może tylko dla Ciebie

Może tylko dla Ciebie zaśpiewam tę pieśń,

a Ty... jeszcze o tym nie wiesz.

Może tylko o Tobie będzie ten wiersz

napisany w kawiarni "pod niebem".

Nie wiesz ciągle, dlaczego, dlaczego tak jest,

że siedzimy tu razem - w tym barze.

Jest przytulnie i ciepło, w szyby wali deszcz,

szklanka kawy przysłuchuje się szeptom

tej rozmowy, która nie dla wszystkich ma sens.

Krótkie zdania mówione do siebie.

Może właśnie tutaj narodził się wiersz,

a Ty jeszcze o tym nie wiesz.

Barman siedzi znudzony, nędzną czytał gazetę,

ścienny zegar odmierza godziny.

Nasza cicha rozmowa przeradza się w wiersz

w rytmie deszczu walącego w szyby.

Nie wiesz ciągle dlaczego, dlaczego jest tak,

że siedzimy tu razem w tym barze.

Jest przytulnie i ciepło, w szyby wali deszcz,

szklanka kawy przysłuchuje się szeptom

tej rozmowy, która...

Są takie dni...

Są takie dni, gdy patrzę przez okno.

Za oknem świt budzi trawę od rosy mokrą.

Błękitne niebo wróży pogodę,

łagodny wiatr leciutko trąca listki młode.

W takie dni niczego nie chcę zmieniać,

z kimś tam walczyć, o coś się bić.

Gdyby ktoś miał mi coś do powiedzenia,

w takie dni... nie słyszę nic.

Są wieczory, gdy patrzę przez okno,

a złoty księżyc mruczy melodię słodką.

Jego odblask na Twoim poliku.

Podchodzisz do okna, przytulasz się po cichu.

W te wieczory niczego nie chcę zmieniać,

wystarczy tylko Twoje ciepłe słowo.

Gdyby ktoś ważny pukał w nasze drzwi,

w te wieczory nie ma mnie dla nikogo...

To zwyczajne szare dni,

gdy chcę mieć wreszcie trochę spokoju,

którego nie zakłóci nikt.

W naszym zwyczajnym maleńkim domu...

Świta już

Świta już, a w ogóle, to pada deszcz.

Spać się chce, a tu trzeba wstawać do roboty.

I... nie chcę robić nic, tylko spać.

I... nie chcę robić nic, tylko spać.

Spod kołdry wystawiam nos i czuję, jaki będzie dzień.

Herbaty łyk, kanapkę jem na schodach.

Rowerem znowu jadę przez pół miasta.

I myślę sobie w drodze, co mnie dzisiaj spotka?

Zakurzony świat myśli mych nie wart.

Te same twarze, korytarze.

Nudny, obłudny, wciąż na nerwach gra,

lecz odkurzam go...

Po pracy do knajpy, znów martwy.

Nie mogę wykrzyczeć tego, co chcę!

Pieniądze stracone, ale czemu tak szybko?

Znów życie ucieka, ucieka... - wiem.

Czasem wieczorem rozmyślam,

czy każdy dzień ma być taki sam?

Spać idę z myślą raczej optymistyczną,

że kiedy wstanę wszystko zmieni się.

I... nie chcę robić nic, tylko spać.

I... nie chcę robić nic, tylko spać.

I... nie chcę robić nic, tylko spać.

I... nie chcę robić nic, tylko spać.