Nie odnajdę cię - Aleksandra Polańska

Kup ebooka

44.90 zł
35.92 zł (24,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Spis treści

Prolog

ROZDZIAŁ 1

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 2

ROZDZIAŁ 3

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 4

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 5

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 6

ROZDZIAŁ 7

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 8

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 9

ROZDZIAŁ 10

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 11

ROZDZIAŁ 12

PRZESŁUCHANIE

ROZDZIAŁ 13

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 14

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 15

ROZDZIAŁ 16

ROZDZIAŁ 17

ROZDZIAŁ 18

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 19

ROZDZIAŁ 20

ROZDZIAŁ 21

ROZDZIAŁ 22

ROZDZIAŁ 23

ZEMSTA

ROZDZIAŁ 24

ROZDZIAŁ 25

ROZDZIAŁ 26

ZEMSTA

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

Posłowie

Prolog

Czasem wydaje mi się, że jestem duchem. Ładną, młodą, aczkolwiek nierzucającą się w oczy dziewczyną. Dobrze jest być niewidzialnym, zwłaszcza wtedy, kiedy ma się takie zamiary jak ja. Nonszalancko zrzucam z siebie różowy golf i wieszam go na oparciu drewnianego krzesła. Staram się ubierać niewyzywająco, to moja jedyna kolorowa rzecz. Siadam przed lustrem i gładzę szczotką włosy. Wydycham powoli powietrze. Patrzę na postać w odbiciu i cieszy mnie to, co widzę.

Nie zapadam w pamięć, nikt nie powiedziałby, że mogę być niebezpieczna. Chciałabym mieć inne cele w życiu, ale to nie zależy ode mnie. Los wybrał, mając niejako w poważaniu moją opinię na ten temat. Przyglądam się swoim znoszonym butom, ostatnio zapomniałam, że istnieją sklepy. Nie chodzę po galeriach, w zasadzie unikam wszelkich kontaktów społecznych.

Żyję jak pustelnik.

Nie mam konta w mediach społecznościowych, izoluję się od ludzi, nie jestem właścicielką urządzeń elektronicznych przez które można by mnie namierzyć. Wychodzę do sklepu, kiedy naprawdę muszę, całą pensję odkładam do koperty, którą trzymam w komodzie pod bielizną.

Wynajmuję mały pokoik u miłej starszej pani. Nikt mnie nie odwiedza. Nikogo nie mam. Nikt do mnie nie pisze i za mną nie tęskni. Starałam się żyć tak, by żadna obca osoba nie wyczuła nigdy ode mnie oznak sympatii. Nie zbliżyłam się do żadnego mężczyzny, nie mam też choćby dalekiej koleżanki.

Jestem sama.

Mizantrop, mara, ascetka. Każde określenie jest według mnie odpowiednie. Obchodzę się z moją samotnością bardzo delikatnie, rozmawiam z nią. Nie chcę, żeby zaczęła mi się naprzykrzać. Jeśli przejmie nade mną kontrolę, nie dokończę dzieła.

Przygryzam wargę i podnoszę się z małego rozklekotanego stołka. Wkładam czarną, wąską spódnicę, blond loki chowam pod czarną krótką peruką, ostrożnie wkładam granatowy lekki top i ciemnoszary płaszcz.

Kilka razy przeglądam się kontrolnie w lustrze, sprawdzając czy niczego nie przeoczyłam. Mogłabym podkreślić usta czerwoną szminką, ale tego nie robię. Mrużę oczy, oceniając, czy wyglądam wystarczająco seksownie, by zwrócić na siebie uwagę. Zależy mi, żeby wyglądać atrakcyjnie, ale nie wyzywająco. Moje ciało jest wychudzone, jestem wytrenowana, aczkolwiek ostatnio chyba przesadziłam ze szlifowaniem formy. Pod oczami mam worki, które kryję najmocniejszym korektorem znalezionym w pobliskiej drogerii. Nie spryskuję się żadnymi perfumami.

Zauważam, że ręce mi drżą. Nic dziwnego, jeszcze nigdy tego nie robiłam. Ale przygotowywałam się na to od kilku dobrych lat. Dam radę.

Nie biorę taksówki, nie chcę, żeby przypadkowy kierowca mnie potem rozpoznał, jadę swoim wysłużonym autem, mimo iż prawdopodobnie będę piła. W klubie, do którego zmierzam, na pewno jest już tłoczno, a osoba, dla której tam jadę, jest stałym bywalcem. Moje ubranie średnio pasuje do takich klimatów, nie chodzi mi jednak o zaimponowanie młodym dupkom. Mój cel jest dojrzałym mężczyzną.

Wchodzę do klubu lekkim krokiem, udając już nieco wstawioną, i witam się z poznanym przelotnie niedawno ochroniarzem, który zagadał do mnie swego czasu na siłowni, nic specjalnego, lecz teraz pozwala mi to na niestanie w kolejce wraz z napalonymi małolatami. Zapamiętam sobie, że czasem inni ludzie do czegoś nawet się przydają. Rzadko, bo rzadko, ale jednak.

Płaszcz zrzucam bezceremonialnie na podłogę; będąc już w tłumie, ignoruję pytania innych imprezowiczów, czyje to nakrycie, i pewnym krokiem zmierzam przed siebie.

Rozglądam się na boki, słyszę głośną muzykę, moje oczy płoną od agresywnych stroboskopów i czuję przyspieszone bicie serca. Wszyscy dobrze się bawią, nikt nie zwraca na mnie uwagi, lecz co chwilę dopadają mnie wątpliwości, czy może plan, który postanowiłam zrealizować, nie jest zbyt odważny dla nowicjuszki.

Cholera, wyobrażałam sobie, że będzie jak w filmach, kiedy głównej bohaterce wszystko się udaje, kiedy nie odczuwa ona żadnych emocji, tylko skupia się na zadaniu.

Mam ochotę stąd wyjść, uciec jak najdalej.

Widzę całujące się pary, tańczące śliczne nastolatki, śmiejących się lekkoduchów i chwilowo opuszczam gardę. Zazdroszczę im tej niewiedzy o tym, jakie rzeczy aktualnie dzieją się na świecie, kiedy oni zanurzeni są we własnej rzeczywistości.

Ja wiem więcej, widziałam więcej. W końcu widzę siebie, całą we krwi.

Potrząsam gwałtownie głową. Żadnych sentymentów, muszę pamiętać, że każdy z nich zasłuży sobie na to, co go spotka. Moje ciało jest sparaliżowane i odnoszę wrażenie, że nie mam czym oddychać, ale muszę działać. Już nie ma odwrotu.

Obracam się na pięcie i słyszę, jak ktoś stojący za mną woła w moim kierunku.

- Czy myśmy się już kiedyś nie spotkali?

Widzę go. Widzę swój cel. Mam nadzieję, że moje naturalne włosy nie wystają spod peruki i nadal wyglądam na tajemniczą pociągającą kobietę.

- Nie, na pewno bym pamiętała. - Uśmiecham się zalotnie.

Nie mogę być natarczywa.

To nasza gra. Ktoś w nią dziś wygra. I obym to była ja.