Nie mogę milczeć - Lew Tołstoj

Kup ebooka

8.49 zł
6.96 zł (3,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

I

"Siedem wyroków śmierci: dwa w Petersburgu, jeden w Moskwie, dwa w Penzie, dwa w Rydze. Cztery stracenia: dwa w Chersoniu, jedno w Wilnie, jedno w Odesie."

I tak w każdej gazecie. I trwa to nie tygodnie, nie miesiące, nie rok - lecz lata. I dzieje się to w Rosyi, w tej Rosyi, w której naród uważa każdego przestępcę za nieszczęśliwego, w której do tak niedawna, według prawa, nie było kary śmierci. Pomnę, jak dumnym się czułem z tego przed Europejczykami, i oto - drugi, trzeci rok nieustannych kaźni, kaźni, kaźni. Biorę dzisiejszą gazetę. Dziś, 9 maja, coś strasznego. Gazeta donosi w krótkich słowach: "Dziś w Chersoniu, na polu Strelbickiem, stracono przez powieszenie dwudziestu włościan za napad rozbójniczy na sadybę właściciela ziemskiego w powiecie Elizawetgradzkim". Dwunastu ludzi z liczby tych, z których pracy żyjemy, z liczby tych, których wszelkimi sposobami deprawowaliśmy i deprawujemy, poczynając od trucizny wódki do tego strasznego kłamstwa wiary w to, w co sami nie wierzymy, lecz którą staramy się wszelkiemi siłami w nich wpoić - dwunastu takich ludzi zadusili powrozami ci sami ludzie, których oni karmią i ubierają, a którzy deprawowali i deprawują ich. Dwunastu mężów, ojców, synów tych ludzi, na których dobroci, prostocie, pracowitości jedynie opiera się życie rosyjskie, schwytano, osadzono w więzieniu, zakuto w kajdany. Następnie związano im z tyłu ręce, aby nie mogli łapać się za sznur, na którym ich będą wieszali i poprowadzono pod szubienicę. Kilku takich samych włościan, jak ci, których mają powiesić, uzbrojonych tylko i odzianych w porządne buty i czyste mundury żołnierskie z karabinami w ręku, konwojuje skazanych. Obok nich w złocistej szacie z krzyżem w ręku kroczy człowiek o długich włosach. Pochód zatrzymuje się. Kierownik całej tej sprawy mówi coś, sekretarz odczytuje jakiś papier, a gdy skończył czytać, człowiek o długich włosach zwraca się do tych ludzi, których inni ludzie mają zadusić sznurami, i mówi coś o Bogu i Chrystusie. Niezwłocznie po tych słowach kaci - jest ich kilku, jeden człowiek nie może dać sobie rady z taką skomplikowaną sprawą - rozrobiwszy mydło i namydliwszy pętlice, aby się lepiej zaciągały, biorą się do okutych, wkładają na nich koszule śmiertelne, wprowadzają na pomost szubienicy i nakładają na szyje pomydlone pętlice. I oto jeden za drugim, ci ludzie żywi zepchnięci z usuniętych z pod ich nóg desek, siłą ciężkości własnego ciała odrazu zaciągają na swych szyjach pętlice i w męczarniach duszą się. Przed chwilą jeszcze żywi, ludzie ci przemieniają się w wiszące na sznurach martwe ciała, które z początku powoli się kołyszą a potem zastygają nieruchome. Wszystko to dla swych braci - ludzie starannie urządzili i obmyślili, ludzie wyższego stanu, ludzie uczeni, oświeceni. Obmyślili, iż należy takie rzeczy robić w tajemnicy, o świcie, aby nikt nie widział; należy podzielić się odpowiedzialnością, aby każdy z uczestników kaźni mógł myśleć i mówić: nie ja jestem winien temu; należy wyszukiwać najbardziej zdeprawowanych i nieszczęśliwych ludzi, i, zmuszając ich do wykonywania planu, przez nas obmyślonego i zaaprobowanego, udawać, iż gardzimy tymi ludźmi, co podjęli się tego. Obmyślono nawet taką subtelność, iż skazują na śmierć sądy wojenne, a przy wykonywaniu wyroku są obecni z obowiązku nie sędziowie wojenni, lecz cywilni. Wykonawcami są ludzie nieszczęśliwi, zdeprawowani, którymi wszyscy pogardzają i którym w życiu nie pozostaje nic innego, jak dobrze namydlić postronki, aby pewniej zaciągały szyję, i porządnie upić się sprzedawaną przez tych uczonych, wyższych ludzi trucizną, aby prędzej zapomnieć o swej duszy, o swej godności człowieka. Lekarz obchodzi zwłoki, bada i raportuje władzom iż wszystko w porządku: 12 ludzi bezwarunkowo nie żyje. I władze odchodzą do swych zwykłych zajęć z głębokiem przekonaniem, sumiennie spełnionego, chociaż ciężkiego, lecz koniecznego obowiązku. Zastygłe zwłoki zdejmują i grzebią. Wszak to straszne! I dzieje się to nie raz i nie tylko z tymi 12-ma nieszczęśliwymi, oszukanymi ludźmi z najlepszego stanu narodu rosyjskiego, lecz dzieje się to wciąż, całemi latami, z setkami i tysiącami tak samo oszukanych ludzi, oszukanych przez tych samych innych ludzi, co dopuszczają się nad nimi takich strasznych rzeczy. I dzieje się nietylko to, lecz pod tym samym pozorem i z takiem samem chłodnem okrucieństwem popełniane są różnorodne gwałty i męczarnie w więzieniach, fortecach, katorgach. I to jest straszne, lecz daleko straszniejszym jest fakt, iż dzieje się to nie wskutek jakiegoś uniesienia uczucia co rozum zagłusza, jak to bywa podczas bójki, wojny, grabieży nawet, lecz z rozmysłem, z wyrachowania, zagłuszającego uczucie. Z tego względu są to tak straszne rzeczy. Straszne są jeszcze i przez to, że czyny te, jak wszystkie rzeczy wypełniane przez ludzi, - poczynając od sędziego a kończąc na kacie - wykazują zgubny wpływ jaki ma na dusze ludzkie władza jednych nad drugimi. Oburzającem jest, gdy jeden człowiek może odebrać drugiemu jego pracę, pieniądze, krowę, konia, może odebrać nawet syna, córkę - to oburzającem jest, lecz bardziej oburzającem, gdy jeden człowiek może odebrać drugiemu duszę, gdy może zmusić go do zrobienia tego, co gubi jego duchowe "ja", pozbawia go tego dobra duchowego. A tego samego dopuszczają się ci ludzie, którzy urządzają te wszystkie kaźnie, i spokojnie, dla dobra ludzkości, zmuszają tych ludzi poczynając, od sędziego a kończąc na kacie, pieniędzmi, groźbami, oszukaństwem do czynienia takich rzeczy, które na pewno pozbawiają ich dobra istotnego. I w tym czasie, ponieważ wszystko robi się latami całymi w Rosyi, główni winowajcy tych czynów, ci, wedle czyich rozkazów to wszystko się robi, ci, którzy mogliby wszystko wstrzymać, - główni winowajcy tych czynów przekonani kompletnie, że te czyny są czynami pożytecznymi a nawet koniecznymi - albo wymyślają, jak należy przeszkodzić Finlandczykom aby żyli tak jak chcą sami i zmusić ich do tego, aby żyli tak jak chce tego kilkunastu ludzi rosyjskich; albo wydają rozkazy o tem, jakie "w pułkach huzarskich armii mają być galony rękawów, kołnierze dolmanów, kto ma je mieć, bez kantu ponad obszyciem futrzanem". O tak, to straszne...