Wprowadzenie
Problematyka związków między językiem a płcią od lat wzbudza żywe zainteresowanie na całym świecie i to nie tylko wśród językoznawców badających oraz opisujących strukturę języka i komunikację werbalną, ale także wśród socjologów, kulturoznawców, polityków, filozofów, dziennikarzy i wreszcie - zwykłych użytkowników języka. Często bowiem nawet niespecjaliści zauważają, na przykład, że pary wyrazów, takie jak sekretarz i sekretarka, dyrektor i dyrektorka różnią się znaczeniem, a nazwa męska jest bardziej prestiżowa niż żeńska. W licznych tekstach prasowych i internetowych toczone są zażarte dyskusje, zwane często wojną o "żeńskie końcówki", jak nazwać kobiety pełniące funkcje prezydenta, premiera, rektora, i czy ministra narusza zasady polszczyzny. Polki i Polacy nie mają też jasności, jak określić mężczyzn, którzy wykonują zawód przedszkolanki, niani czy kosmetyczki. Wiele osób wyraża zdziwienie, a nawet oburzenie z powodu określeń takich jak Dzień Nauczyciela, ponieważ w tym zawodzie 80% stanowią kobiety-nauczycielki, czego nie oddaje męska nazwa tego święta.
Na styku relacji między językiem i płcią rodzą się zatem liczne pytania i wątpliwości. W jaki sposób współczesna polszczyzna, będąca jednocześnie wytworem i odbiciem naszych dziejów i kultury, odzwierciedla miejsce i rolę kobiet oraz mężczyzn w społeczeństwie? Czy utrwalony w niej wizerunek obu płci1 jest podobny, czy też niejednakowy i asymetryczny, a być może nawet krzywdzący dla jednej z nich? W jakich obszarach języka obserwujemy znaczne różnice? Czy w tym względzie nastąpiły i następują ostatnio istotne zmiany? Jeśli tak, to jakie? Czy współcześnie powstające teksty zgodne są z zasadą równości płci, czy też ją naruszają? Takie i inne pytania stawiają sobie badacze zajmujący się lingwistyką płci, zwaną również językoznawstwem genderowym2.
Niniejsza książka wpisuje się właśnie w tę dziedzinę. Podejmuję w niej próbę odpowiedzi na powyższe oraz inne pytania z zakresu współczesnej polskiej lingwistyki płci poprzez serię pogłębionych studiów nad jej wybranymi, szczególnie istotnymi i interesującymi aspektami. Proponuję zarówno nową interpretację dobrze znanych i wielokrotnie opisywanych problemów, takich jak żeńskie odpowiedniki nazw męskich (np. ministra) czy kwestia równości płci w podręcznikach szkolnych, ale przede wszystkim badam wcześniej nieomawiane zagadnienia, na przykład tworzenie rzeczowników męskich od żeńskich (np. tytułowego niańka) czy przyczyn, dlaczego wiele określeń kobiet, na przykład japonki, brukselka, bawarka, są również rzeczownikami pospolitymi - rodzajem klapek, warzywem, herbatą z mlekiem. Jest to kontynuacja, a zarazem uzupełnienie, uaktualnienie, pogłębienie i poszerzenie o nowe wątki monografii M. Karwatowskiej i J. Szpyry-Kozłowskiej Lingwistyka płci. Ona i on w języku polskim (2005), szczególnie uzasadniona faktem, iż w ciągu kilkunastu lat, które upłynęły od jej wydania, nastąpił nie tylko znaczny rozwój badań w tym obszarze, w wyniku którego pojawiły się liczne publikacje, zarówno naukowe, jak i popularne o problematyce językowo-genderowej oraz wzrosło zainteresowanie nią w polskim społeczeństwie, ale również zaszły - i nadal zachodzą - zmiany w samym języku, skłaniające do podjęcia próby ich uchwycenia i opisu.
Eseje prezentowane w tym tomie mają ważną wspólną cechę - wszystkie powstały na podstawie badań empirycznych prowadzonych przez autorkę oraz analizy bieżących materiałów prasowych i internetowych, znakomicie odzwierciedlających obecny stan języka i zachodzące w nim przeobrażenia, a także poglądy i opinie współczesnych użytkowniczek i użytkowników polszczyzny na kwestie genderowo-językowe. Wszystkie tezy i twierdzenia znajdują zatem solidne oparcie w zgromadzonych faktach językowych.
Praca ma charakter językoznawczy, jednakże stara się unikać nadmiernie specjalistycznego i hermetycznego języka, by zachęcić do lektury szersze grono odbiorców. Adresowana jest nie tylko do językoznawców, ale również do innych badaczy związków między językiem i kulturą, socjologów, kulturoznawców i dziennikarzy śledzących zmiany zachodzące w polszczyźnie. Mam również nadzieję, że zainteresuje studentów polonistyki i innych filologii, kulturoznawstwa czy dziennikarstwa, a także wszystkie czytelniczki i czytelników, którym bliska jest poruszana w niej problematyka.
Esej 1 stanowi krótkie wprowadzenie do problemu licznych nierówności w obrazowaniu kobiet i mężczyzn we współczesnym języku polskim, symbolizowanych przez różnicę w znaczeniu pary wyrazów tirowiec i tirówka. Przypomnę tu najważniejsze typy asymetrii związanych z płcią, tj. w leksyce, frazeologii, przysłowiach, gramatyce, semantyce, a także tekstach i podręcznikach szkolnych, poszerzając ich opis o nowe obserwacje i przykłady.
Eseje 2-7 skupiają się na wybranych zagadnieniach językowego wizerunku płci we współczesnej polszczyźnie, odzwierciedlonych zarówno w jej obecnym, jak i potencjalnym zasobie leksykalnym. W centrum uwagi znajdą się najbardziej kontrowersyjne kwestie związane z tworzeniem i użyciem osobowych nazw męskich i żeńskich. Podejmuję polemikę z wcześniejszymi analizami, proponując własne rozwiązania, a także przedstawiam wiele nowych, a wcześniej niedostrzeżonych lub jedynie powierzchownie zbadanych zagadnień.
Esej 2 poświęcony został wybranym określeniom kobiet i mężczyzn, które zyskały znaczną popularność w ostatnich latach i weszły do dyskursu prasowego oraz potocznego, takim jak janusz, grażyna, tapeciara, ciacho, paker i wiele innych. Dowodzę, że wyrażają one istotne społecznie i kulturowo zjawiska, a także przeobrażenia w językowym wizerunku współczesnych Polek i Polaków.
Eseje 3, 4, 5 i 6 podejmują problematykę osobowych nazw żeńskich, czyli tak zwanych feminatywów, od wielu lat stanowiących główny przedmiot zainteresowania nie tylko językoznawców, ale również polskiej opinii publicznej.
W eseju 3 omawiam problemy z definicją feminatywów oraz polemizuję z powszechnym przekonaniem o ich pochodzeniu od nazw męskich, zapytując, na przykład, czy Polka to Polak płci żeńskiej, czy raczej mieszkanka Polski. Przypominam, że polszczyzna zawiera liczne, zazwyczaj pomijane określenia kobiet, które nie wywodzą się od form męskich, i przedstawiam wiele przykładów. Ponadto badam tworzenie niektórych morfologicznie złożonych feminatywów i wykazuję, że często mają one różne niemęskie źródła, co wymaga znaczących zmian w tradycyjnym podejściu do słowotwórstwa nazw żeńskich.
W eseju 4 zajmuję się kontrowersjami wokół nowych feminatywów tworzonych od nazw męskich, takich jak ministra, premierka czy powstanka. Przedstawiam syntezę współczesnej, obejmującej kilka ostatnich lat, medialnej i językoznawczej dyskusji na ich temat, często nazywaną wojną o "żeńskie końcówki" oraz argumenty za wprowadzaniem nowych nazw żeńskich do języka, jak też przeciwne tej koncepcji.
W kolejnej części przedmiotem analizy są różnego rodzaju ograniczenia i przeszkody w powstawaniu feminatywów, obejmujące - wydawałoby się dobrze znane - czynniki pragmatyczno-semantyczne, estetyczne, morfologiczne oraz fonologiczne, takie jak trudność w wymowie form pediatrka, architektka, chirurżka, czy twierdzenie, że nowe nazwy brzmią śmiesznie i niepoważnie. W eseju 5 przeprowadzam pogłębione badanie tej kwestii i polemizuję z często stosowanymi uproszczeniami.
W eseju 6 zajmuję się rzeczownikami, takimi jak Brukselczyk - Brukselka, brukselka, Japończycy - Japonki, japonki, gdzie formy żeńskie, oprócz bycia nazwami mieszkanek, są też rzeczownikami pospolitymi, co zazwyczaj interpretowane jest jako przejaw językowej dyskryminacji kobiet. Dokładna analiza tego zjawiska wskazuje jednak na to, że jego źródłem jest system słowotwórczy polszczyzny, zwłaszcza wielofunkcyjność przyrostka -ka.
Esej 7 poświęcony został nowemu i w niewielkim jeszcze stopniu zbadanemu zjawisku tworzenia rzeczowników męskich od żeńskich. Wykazuję, że jest ich znacznie więcej, niż to wynika z opracowań słowotwórczych, które nie uwzględniają takich odżeńskich maskulatywów, jak siostrzeniec, żonkoś czy kobieciarz. Trzon eseju stanowią nowe męskie nazwy zawodów typu przedszkolanka, kosmetyczka, pogodynka, występujące w tekstach internetowych, a także zaproponowane przez 80 studentek i studentów w badaniu ankietowym.
W pozostałych częściach książki przechodzę od studiów nad warunkowanym płcią zasobem leksykalnym polszczyzny do analizy kilku ważnych aspektów nierówności płci występujących we współcześnie powstających tekstach.
W eseju 8 omawiam istotne i dotąd rzadko poruszane zagadnienie zaburzeń dyskursu równościowego w tekstach medialnych, w szczególności negatywnych konsekwencji stosowania męskich nazw generycznych w wypowiedziach typu mój pan sprząta po mnie czy pracownik w ciąży/ na urlopie macierzyńskim, nieodmienności męskich określeń kobiet (np. śmierć ślicznej żołnierz), stereotypizacji płci widocznej w stosowaniu wyrażeń takich jak podjęła męską decyzję, pogoda kapryśna jak kobieta, mazał się jak baba i zróżnicowaniu informacji o kobietach i mężczyznach (Ursula von der Leyen jest mężatką, ma siedmioro dzieci. Charles Michel jest byłym premierem Belgii).
Eseje 9, 10 i 11 dotyczą kulturowo i społecznie szczególnie ważnych tekstów, jakimi są podręczniki szkolne, kształtujące poglądy młodych Polek i Polaków na rolę płci i relacje między nimi. Proponuję własną metodologię badania podręczników, a następnie stosuję ją w ocenie kilkudziesięciu książek z początku tego wieku oraz wydanych w ostatnich latach, próbując odpowiedzieć na pytanie, czy i w jakim obszarze języka i stereotypów genderowych zaszły pozytywne zmiany, a gdzie nadal zostaje wiele do zrobienia. Za szczególnie istotny uważam esej 10, w którym przedstawiam, na podstawie badań empirycznych, szkodliwe konsekwencje, jakie stosowanie form męskich ma na stopień zrozumienia tekstów podręcznikowych przez dzieci.
Żadna książka, szczególnie o tak "gorącej" tematyce jak ta, nie powstaje w próżni - wymaga współpracy i konsultacji z wieloma osobami. Szczególne podziękowania (z pominięciem stopni i tytułów naukowych) składam Paniom i Panom: Agnieszce Małosze-Krupie, Małgorzacie Karwatowskiej, Markowi Łazińskiemu, Weronice i Arturowi Markowskim, Izabelli Kimak, Monice Adamczyk-Garbowskiej, Irminie Wawrzyczek, Barbarze Kowalik, Aleksandrze Kędzierskiej, Eugeniuszowi Cyranowi, Krzysztofowi Jaskule, mojej córce Idze oraz wielu osobom, które zechciały wziąć udział w moich badaniach. Oczywiście odpowiedzialność za wszelkie błędy i niedociągnięcia ponosi wyłącznie autorka.
1 W tej książce posługuję się pojęciem płci, ograniczając się do tradycyjnego podziału na kobiety i mężczyzn, pomijając kwestie związane z postulowaniem odrębnych płci kulturowych, jak też specyfiki języka mniejszości seksualnych.
2 Drugim aspektem językoznawstwa genderowego jest badanie komunikacji językowej kobiet i mężczyzn, tj. podobieństw i różnic w języku obu płci. W tej książce nie zajmuję się tym ważnym i interesującym problemem.