Neuronowy Cerber - Tomasz Boguń

Kup ebooka

12.12 zł
10.06 zł (10,30 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Hippocampus -

- Odezwij się Esopian, tutaj Talior Xant z laboatorium, dostałem właśnie we własne granulki i filtratory układ substancjonalny, i możesz się zjawić, gdyż najwidoczniej Centero-Lar zdając się na mnie, nie pozostawił niczego przypadkowi, co zresztą jest jego zasługą, bardziej niż niekorzystnym układem wplątującym niepotrzebnie postronnie i niepotrzebnie... -zdawał się rozrastać w jeden obiekt, tak jakby można by patrzeć nań na wprost, na przestrzał (puszczając kuleczkę zdolną do formowania danych we wszelakich horyzontach zdarzeń, dopiero gdzieś tam wewnątrz doznając wielowymiarowego wrażenia, oczywiście iż subiektywnego.

- Jestem Talior (przekaz nadprogowych złączy wraz z systematyką definiowania choćby i pozaobwodowego),niedługo zjawię się z DE-S-N-24,jako moją niańką-rzekłem rozbawiając tym samym zarówno Xanta, jak i DE, a poza tym siebie-czekaj tam na mnie-dodałem, gdyż make-up bioniczny mógł się przydać w trakcie nieprzewidzianych okoliczności (och, och funkcje motoryczne sprzężone z receptorami chwytającymi każdą anomalię jako drobnostkę, byle tylko odkryć całe znaczenie).

- Co sądzisz DE? -spytałem mego głównego Analizatora, skoro funkcji nie da się obejść.

- Jak można już dostrzec od razu, zapewne zlecenie z góry, a co zapewne jest istotne, gdyż nie można sobie poradzić zwykłą klasyfikacją, a więc tworzy się hybryda, dla której warto się ruszyć odpowiedział DE przewidując jakieś niezwykłe okoliczności.

- No nic, wyjaśni się czyli na odpowiedz jak zwykle trzeba będzie poczekać-powiedziałem wiedząc iż cokolwiek DE trzyma w tajemnicy, jest to zapewne tylko jeden z wariantów mogących zaistnieć dzięki określonej percepcji, czekając przy tym na rozwój wypadków, co wcale nie oznacza iż wzruszyłem się stagnacyjnym przyjęciem wszelkiej kreatywności, ale iż odpowiednie syntezy wzmogły pływy mych poruszeń psychofizycznych.

- Może Nana Delax wyjaśni nam też co nieco-DE niby tam mrugnął ku mnie, ale mogło mi się zdawać, skoro wgłębił od razu zagadnienie, iż nie sposób było już dostać się do wnętrza, rdzenia z którego mogły wychodzić wszelkie choćby projekcje czyli wyobrażenia danej rzeczy, nie szkodząc jej samej a może i nawet gdzie nie jest się nawet zbyt dalekim od prawdy.

Niknąc w bladych wyjawieniach, garnąc się do dalszej utraty.

- Tak, to bardzo prawdopodobne, nawet jak na rachunek prawdopodobieństwa przystało- razem z DE ogarnął mnie niepohamowany nurt wesołości, a u którego zgrzyt jakiś mechanicznych poruszeń zabrzmiał dość na tyle niepokojąco, iż przy owym panującym nastroju "niezupełnie" przygnębienia zbiegł się w jedno nie do rozróżnienia stając się cyklicznym tworem owej błazenady zaklętym w synchrotronowy wzór kompilacji złożonej ale już nie wtórnej.-Poza tym może i warto byłoby powibrować w to co się zdarzy, czyż nie DE? -spytałem poważnie.

- Niekoniecznie, skoro możemy zapobiec komplikacjom paradoksów-powiedział DE, a ja się z nim zgodziłem zupełnie, po czym ruszyliśmy ku laboratorium Xanta.

W drodze wymieniliśmy tylko nieznaczne uwagi, jakie nam się nasuwały wraz z Taliora zapowiedzią zdarzeń (czyż wszystko nie jest właściwie tym, prócz samego zdarzenia),mknąc krokiem Gwarantu, składającym się z czterech kapsuł zdolnych pomieścić po jednej osobie, złączonych konstruktem pasażu przewodniego (niekoniecznie teleportacja przemieszczeń, ale coś jakby przywłaszczenie odpowiedniego statusu.),poruszającego się skokami na tyle niezauważalnymi, iż nie wpływało to na samą płynność jazdy (trip extension)

Wszędzie czy też zewsząd można było ujrzeć niemalże mechanizm poruszania się kantoru CE-07 (w którym to mieszkaliśmy, gdzie także znajdowało się Centero-Lar, laboratorium Xanta jako odgałęzienie Centero, dość istotne a właściwie nawet i bardzo, zwłaszcza iż jeśli myśleć o Taliorze w tym miejscu, trzeba poznać go jako fachowcę wykraczającego poza zwykłą fachowość klasyfikatora eventów oraz obiektów być może i nawet nie znajdujących się w możliwych pomiarach a nawet i kalkulacjach teoretycznych, co do których to sfery nieznane mogą nawet i one nie rościć sobie pretensji, więc co ...kto...) jakoby organizm byłby to niemalże Nad-ciekły, substancja tygla alchemicznego cudotwórcy rozciągająca się choćby i w niebyt, tworząca przy tym amalgamat oraz konstruująca nieoczywiste co jest już wystarczającym powodem do zaistnienia w powszechnym mniemaniu choćby bez utraty swoich możliwości czy też potencjalnych wyswobodzeń.

Jakichże to właściwości?

Takich, iż wszystko mogło zmienić swój kształt, to zasadzało się na strukturze, dla której wpompowywanie izometrii, lub też jak zwał to Talior Xant "izotopowych ucieczek abstraktu ze swego wymaganego podłoża" było właściwie ciągłym i stałym uzasadnieniem owego krajobrazu, który to przemierzaliśmy stale doświadczającego swoich możliwych dysproporcji i sięgającego niepoznanych jeszcze sposobów wzbudzania obszarów wyobraźni, zjawiającej się w każdej strukturze wraz z możliwymi konstruktami osiągającymi swoje paroksyzmy i apopleksje znaczeń.

Wraz z odległością obserwowanego obiektu być może i nie zmieniłoby się nic, jedynie rozprzestrzenionym widokiem łudząc o odmienności budowy całej struktury Podwójnego-binaru; wystarczy więc tylko przytknąć w odpowiednim miejscu możliwość wychwycenia danych, aby pojąć całe rozprzestrzenione misternie zagadnienie splątane we wszechobecnej kopulacji sfer przewodzących się wśród kosmicznych znaczeń tykających swoich Prima Matter w elokwencjach konstruowanych przydarzeń, kierujących się w nieznane jeszcze strony, pozostawiając choćby i proroctwa w tyle, dociekającego nad sposobami swego urzeczywistnienia.

Nad tym co miało powstać uniosłem się stając się wyniosłym aspektem bytu przez co osiągnięto jedynie część moich wszystkich możliwości skapujących z rzadka wprost w tajemne zgromadzenie świadomego zdarzenia, zdobywającego własne eksplozje unaocznienia gdzieś w niewiadomym mi miejscu, o którym także wspomniano mi niewyraźnie, jakobym zza zasłony wyczytywał wszelkie dokonanie, zwycięskimi pieczęciami znacząc każdą stronicę przejęcia, czyli tego co staje się wiecznie żywym.

- Jesteśmy Talior, otwórz -rzekłem ku temu co zdaje się iż było procesem zgodnym z nobilitowaniem własnych poczynań wobec swego zarządcy, który to ustalił doktrynę własnej prywatności przemieszczając swoje włości w nieodkryte jeszcze nikomu innemu choćby i peryferia pewnych zdarzeń (na obrzeżach tego co było), w których to przemieszczeni ze nieustępliwych poczynań przestrzennych mobilizujących nasze scalenia w sobie znany sposób, lub też za sprawą pociągnięć tajemnych nici konstruktu zdarzeń, znaleźliśmy się dokładnie trafiając przed oblicze samego Głównego Laboranta, kierującego nas ku swoim odkryciom korytarzami rozlewającymi się przemiennością wszelkiego istnienia, jakoby trafić w tajemnicze dolne komnaty jakiegoś zamku kryjącego w mrokach i ukrytych komnatach swoje tajemnice, a przecież było widno i pompy ciekłych stabilizacji wibrowały tylko z lekka czyniąc kurtynę nieprzejrzystości pomiędzy "światem równoległym" Taliora wraz z nami, a tym co na zewnątrz także zastanawiało się czym może zostać i jakie potencjały może odkryć gdy odpowiednio wykręci się w stronę dowolnej możliwości obszaru inscenizacji tego co nastąpi.

Odpowiednio ułożyć fragmentacje dowolnej rzeczywistości planując jej ekspansję, napotykając na odpowiednio złożone struktury, aby zbytnio nie zanudzić się własną obserwacją tym samym tworząc własne objawy Istnienia.

- W porządku, wchodźcie -powiedział nie zapominając o zaproszeniu, bez którego pewnie nie ruszyłbym wcale się z miejsca, już nie tracąc czasu na dalsze uprzejmości, na które przecież będzie jeszcze, może kiedy indziej a może też i w innych jeszcze okolicznościach.

- Jak miło cię widzieć Talior w twoim naturalnym otoczeniu-przerwałem ciszę która mogła dopiero co nastąpić

- No tak Esopian, ale razem z DE-S-N-24 nie przybyliście tylko i wyłącznie, aby podziwiać ładne widoczki-Talior wydawał się nie skruszony, i nie było to zimne tchnienie analitycznego wsparcia wszelakiego doświadczenia, a raczej żartobliwa sugestia z którą trzeba było się zmierzyć, jakoby legendarny biotyp, któremu nie można pozwolić przywłaszczyć sobie skrawka choćby i materii, aby nie rozrósł się za bardzo w nieoczekiwane majestaty własnych dysproporcji (magiczne proporcje tworzonych substancji, z których poczęło się zrozumienie smoczych intencji, gdzieś w odmiennych percepcjach choćby i zalążkowych zdarzeń a.k.a Draconis Templaris)

- A to niby dlaczego nie? -powiedział DE, ku mnie kierując niemalże oskarżycielskie spojrzenie, któremu wcale nie było daleko do jakiegoś oskarżenia, na którego dnie spoczywała jednak penetracja obserwatora z uśmiechem na tyle łagodzącym powierzchniową histerię, iż nie sposób było oderwać percepcji od owych nastrojów.

- Ach tak, przynajmniej to jedno się wyjaśniło-Talior podtrzymywał aluzję, i może też i precyzję skierowaną w moje wymagane filtracje, bez których to wpompowywane wibracje w sztuczny zbiornik choćby i najbardziej zbiorczych annihilacji mogłyby się przelać z zupełnie niepowstrzymywanym nurtem; mógłby a to już wiele i wystarczy aby uważać na konsekwencje przeładowań w danych strefach (dangerous zone) zaistniałych nagle w wyolbrzymieniu bez jakiejś widocznej przyczyny, lub też z relatywnym uzasadnieniem.

- W takim razie gdy już wszystko jest wiadomym, gdzie jest Nana Delax? -dość szybko czy też w porę przerwałem insynuacje niezbitych dowodów, reagując może nazbyt szybko, pozwalając sobie jednak na ów wykręt aby zająć się tym co zdaje się być istotniejszym dla rozwoju wątku fabularnego (kosmiczny romans może czekać trochę później, i wcale nie musi ominąć czytelnika)

- Jej kwiecistość jest gdzieś w Centero-Lar, ale nie może do nas dołączyć, zresztą może zaciekawią was inne rzeczy, to jest te z którymi teraz borykam się bezpośrednio, i dlaczegóż to niby wezwałem was, aby być może wspólnie rozwiązać ów problemat.-Talior zdawał się wracać rozmową na pożądane trajektorie, a właściwie to czynił.

- Cóż to więc za układ substancjonalny, który nie odbiega zapewne od właściwości swego Obserwatora-teraz ja rzuciłem aluzją, ingerując w subiektywny tryb przypuszczeń, iż nie okazało się to jedynie chęcią zemsty, ani też nie mogło być zwane ślepym trafem, pamiętając (krótkimi trwałościami zmierzając ku ostatecznemu przyjęciu własnych nieodwołalnych decyzji, długo rozchodząc się we wnikliwości.) o tym, dlaczego się zjawiliśmy u Taliora.

- Właściwie obiekt zachowuje się jakoby przelew traumaturgii, skierowany w uprzednią stronę, ku której zachodzi na właściwą sobie pozycję, tylko już pod zupełnie innym kątem, to jest sposobem rozdysponowania swoich właściwości, zdecydowanie tworząc coś w rodzaju konstruktu mobilnego przypuszczeń.-odpowiedział Xant

- Jeśli tylko przypuszczeń, to zdaje się iż nie mamy się czym martwić, bo reszta jest raczej tożsama z założeniem naszego układu struktur, jakie mamy szczęście zasiedlać, to jest być w owym położeniu-DE jakby zsynchronizował swoje wymogi osiągając komplementarność obiektywnego transplantatora uwagi.

- Nie rozumiesz De! -stanowczo zaprotestował Talior, skoro błędne przypuszczenia oznajmiają się poprzez kryteria niezgodności, nawet gdyby brać to gdzieś w rachunku prawdopodobieństwa, lub też przyjąć specjalną czy też wyjątkową klasyfikację zdarzenia czy też danego obiektu.

Przypuszczenie stające się realnym (sic!) bytem rzeczywistym (sic! sic!),a nawet i zdaje się iż pożądanym, a więc co jeśli rozprzestrzeni się poza swój układ zbiorczy w którym można już dostrzec jego cechy, i gdy wymagane jest aby nie czynił tego poza swoim miejscem przeznaczenia, pojawiając się w transcendentnym stanie, zupełnie nieprzewidywalnym i nieznanym.

- W jedynym miejscu, które okazuje się warte wszystkiego-pozwoliłem sobie na wtrącenie sceptycznego malkontenta, lub też specyficznego obserwatora klasy n'tej, czyli tej sugerującej wzmożone kontemplacje przestrzeni już niekoniecznie przy utracie własnych organizacji.

- Jeszcze jedna formacja w układach gwiezdnych sprzężonych z istniejącym, cóż z tego iż odmiennym położeniem-DE i tym razem zlekceważył ostrzeżenie lub też własną niemoc programowanego zachowania wobec danego zdarzenia.

- Być może- Talior wydał i nieporuszony-a ty jak sądzisz Esopian-,domagał się Xant konkretniejszych twierdzeń od mej osoby zdaje się że.

- Coś co wykracza poza swoje kategorie, czy też terytoria nie zawsze musi być kimś rodzaju nieprzyjaciela tworzącego swoje siatki informacji czy też stając się dominantem realnych (poza istnieniem zdaje się iż znajduje się jedynie Nie-istnienie, a może coś jeszcze) przestrzeni, istniejących gdzieś na progach zaistnienia - odrzekłem popierając w tym bardziej DE, a może też i ignorując przewrażliwienie Xanta (na tym punkcie czy też w ogóle: punkt=zdarzenie)

- Może i ja na waszym miejscu mógłbym przeoczyć owo upośledzenie obiektu, a może też i jego własną specyfikację, choć jedno nie równa się wcale drugiemu, ale nie jest to moją powinnością, ani też cechą traktować pobieżnie owo zagadnienie z którym przyszło mi się zmierzyć-stwierdził Talior-choć zagadnienie pozostaje próbą osiągnięcia priorytetowych implikacji sięgających nieskończonych cech, może i nawet przy zachowaniu w jakimś tam stopniu struktur owych rdzeni dysponujących szerokimi zakresami możliwości.-dokończył zanurzając się w swym obiekcie badań szczegółowych.

- Stwierdzam obsesje i zaburzenia w regulacji granulkowych koncentracji-rzekłem z żartem przyczyniając się do tego, iż Talior oderwał się na chwilę od swoich czynności, a następnie wzruszając Granulatem i wiążąc go w swoich przepływach jarzących się rozbłyskami świetlnymi rozchodzącej się wewnątrz a zdaje się że nawet niezauważalnie także rozochoconej czy też nieukonkretyzowanej świadomości folgującej sobie ze wszech miar i rozpychem barokowych scaleń informacji, o których to śnić sobie jedynie mogą szperacze osobliwych wynaturzeń lęgnących się gdzieś w rozlicznych wszechświatach sterujących z właściwym tylko sobie (i wyłącznie jeśli nie liczyć owego rozchodzącego się pierwszego wyrażenia idei zaistnienia znajdującego się że wszędzie oraz w jednym specyficznym miejscu) kunsztem rozprzestrzenienia się w nieskończoność przyjmującą wszystkie owe starania, czyniąc z nich ledwie chwilowe dostrzeżenie. Pozwalając by rozbiegły się moje filtratory po powierzchni owego obiektu, jakby skaczące dawki energetyczne kwantowych przyłożeń (odlewy enigmatycznych zbrodni nie uwzględniających jałowych procesów-na odlew uderz!),na zastrzeżonym polu wzbraniającym dostępu, co trochę mnie zastanowiło, gdyż Talior wiedział jakby za wiele, może nawet nie w pełni sobie tego uświadamiając, w tych okolicznościach.

- No cóż, zobaczmy-powiedziałem niejako do siebie, ale Talior i DE również ulegli mojej namowie koncentracji zdając się na ów obiekt, zdolny do rozdysponowania naszych osobistości (vel strangularity person x 3-...5...8...13... -6...9...12...)

[1] Paranoikarz Wstrętny- Skryba historyczny opisujący zdarzenia kosmicznych dziejów, dzierżąc swoją laskę teleportacji, gdzie może przetrzymywać w pamięci obrazy wydarzeń. Nie zapominając także o fraktalicznej brodzie, służącej dogłębnemu rekonenansowi

[2] Potarganiec Staranny- kamuflażowy interwał zdarzeń, mogący stapiać się z otoczeniem, lub też otoczenie czynić swoim sprzymierzeńcem. Podłączony do głównego rdzenia tajemnym wiązaniem, o którym milczy nawet przed Penetracyjną Przebiegłością. Elektrostatyzm nabytych mięśni energetycznych, to jest doświadczeń.

[3] Centrum Metamorfu- niekoniecznie jako zaprzeczenie Stagnantu, lecz skoro mamy ładunki plusowe i negatywne, możemy "posiadać" jeszcze ładunki zerowe, mogące być wypadkową dla tych dwóch, lub też stanowić ich wypadkową.

[4] Żartobliwe uwagi wymagają doświadczenia, tak jak znajomości pewnych procesów, których powtarzalność świadczy o możliwych perturbacjach, lecz wcale nie musi oznaczać to o determinizmie, chyba żeby powtórzyć idealnie za każdym razem dowolny proces znajdując takie same rezultaty, idealnie. Od razu można tu zapowiedzieć część III, gdzie Determinanci będą bronić swoich pozycji, zajadle czy też zaciekle.(może, jak ich powołam do istnienia, co już uczyniłem więc raczej jeśli rozdam odpowiednie role nie tylko bohaterom, i nie mając tutaj jedynie na względzie siebie, ale i przecież parę innych postaci, nie tylko stojących po "właściwej" stronie, ale ze względu na ich możliwości, oraz przejawione wydobyte potencjały )

[5] Konstruktem składającym się z dwuznaczności symbiontów mechaniki x-mianux, wraz z wybieganiem ku zewnętrznym powłokom wszystkich organelli czynnościowych, nie związanych bezpośrednio z jego układem.("może" i wystarczy.)

[6] Kolisty obiekt cybernetycznych chmurek- gdzie androidy śnią o elektrycznych owcach, lub jeśli śnią.