Neurohacking 2 - Karol Wyszomirski

Kup ebooka

69.90 zł
59.42 zł (55,82 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Noc, w której wszystko mi zabrali

Zacznę od momentu, który roz­wa­lił mi życie na kawałki.

Sypial­nia. Koniec lutego. Zima, taka szara, wkur­wia­jąca, zimna na kościach.

Dwa dni wcze­śniej wró­ci­łem z tele­wi­zji, z tego całego bły­sku, stu­dia, świa­teł.

Z tych wszyst­kich momen­tów, kiedy wyglą­dasz jak czło­wiek, który ogar­nia życie, ener­gię i swoje ciało. I nagle... ciało powie­działo: "Stary, mam cię w dupie".

Naj­pierw to było takie deli­katne "coś". Jakby szyja sztyw­niała po tre­ningu. Myślisz: prze­wiało mnie, posie­dzę parę dni w domu i przej­dzie. Tylko że z każ­dym dniem było gorzej i gorzej, i gorzej.

Aż dosze­dłem do momentu, w któ­rym kła­dłem głowę na poduszce i czu­łem ból tak ostry, tak świ­dru­jący, że mia­łem odruch wymiotny. Nie mogłem spać. Nie mogłem pra­co­wać. Nie mogłem po pro­stu być.

I rosło we mnie jedno uczu­cie: prze­ra­że­nie.

Naj­gor­sze było to, że nic nie miało sensu. Zero urazu. Zero wypadku. Zero logicz­nej przy­czyny.

Bada­nia niczego nie wyja­śniały. Leka­rze roz­kła­dali ręce. A ja... A ja czu­łem się tak, jak­bym powoli zni­kał z wła­snego życia.

Któ­rejś nocy ból prze­szedł na bark. Tak, jakby ktoś wbił mi w śro­dek kości roz­ża­rzony pręt. Leże­nie mnie bolało. Psy­chika mnie bolała. A obok mnie leżały dwa amstaffy i patrzyły z tro­ską, jak wyję.

Tak. Wyłem.

Z bólu. Ze stra­chu. Z bez­rad­no­ści.

I nagle, w tej jed­nej sekun­dzie, w tym cho­ler­nie praw­dzi­wym momen­cie ciszy mię­dzy jed­nym skur­czem a dru­gim... poczu­łem to. Pomy­śla­łem: "Co, jeśli z tego nie wyjdę? Co, jeśli moje ciało, moje życie po pro­stu... się skoń­czyło? Co, jeśli tak już zosta­nie?

Ten strach jest jak zimna fala, która prze­cho­dzi przez ciało i zosta­wia czło­wieka nagiego.

Bez masek. Bez siły. Bez dumy.

A prze­cież byłem wiesz... tym moc­nym gościem. Bio­ha­ke­rem. Eks­per­tem od ener­gii i hor­mo­nów. Gościem od rege­ne­ra­cji, świa­do­mo­ści, dys­cy­pliny. Silny, sprawny, ogar­nięty.

Jesz­cze chwilę wcze­śniej mia­łem klatę jak tar­czę. Barki jak maszyna. Siłę, osiągi, formę. Wszystko.

A teraz?

Nie byłem w sta­nie pod­nieść kubka. Wło­żyć skar­pe­tek. Otwo­rzyć drzwi.

Nie spa­łem od tygo­dni. Tra­ci­łem po kilo­gra­mie tygo­dniowo. Schu­dłem trzy­na­ście. Wyglą­da­łem jak kary­ka­tura samego sie­bie.

Ale to nie ciało bolało naj­bar­dziej. Naj­bar­dziej bolało to, co się działo w środku.

Bo kiedy życie cię zatrzy­muje, unie­ru­cha­mia, przy­ci­ska do ściany... to nagle zaczy­nasz sły­szeć sie­bie.

A ja pierw­szy raz od lat usły­sza­łem w środku...

Chaos. Strach. Zagu­bie­nie. Pyta­nia, któ­rych od lat uni­ka­łem.

I wtedy coś we mnie pękło. Nie bark. Nie szyja. Coś głę­biej.

To był ten moment, w któ­rym poczu­łem, że sytu­acja ta nie jest przy­pad­kiem.

Nie jest kon­tu­zją.

Nie jest zbie­giem oko­licz­no­ści.

To było jak szept z samego dna: "Stary, ty musisz coś zoba­czyć. I nie zatrzy­masz się sam... Więc cię zatrzy­ma­li­śmy".

W tej samej sekun­dzie, kiedy bark palił jak ogień, psy gło­śno obok dyszały, a moja świa­do­mość wpa­dła w czarną dziurę -?poja­wiła się jedna jedyna myśl, którą wtedy potrze­bo­wa­łem usły­szeć:

"Karol, wyj­dziesz z tego. Prze­sze­dłeś już przez wiele trud­nych momen­tów. Przez to też przej­dziesz i to cię, kurwa, wzmocni i będziesz kie­dyś opo­wia­dać wszyst­kim tę histo­rię".

Ta noc była moją śmier­cią i począt­kiem cze­goś, czego wtedy jesz­cze nie rozu­mia­łem.

I to jest chyba naj­dziw­niej­sze, że naj­więk­sze początki przy­cho­dzą wtedy, kiedy myślisz, że wszystko wła­śnie się skoń­czyło.

Wtedy nie wie­dzia­łem jed­nego: że ta noc była efek­tem cze­goś, co zaczęło się dużo wcze­śniej. Jakby życie odpa­liło pro­ces w tle, któ­rego nie zauwa­ży­łem. Jakby ktoś naci­snął przy­cisk, a ja dopiero po mie­sią­cach poczu­łem falę ude­rze­niową. Bo zanim ciało padło, zanim sys­tem się wyłą­czył, zanim życie mnie zatrzy­mało... była jedna mała decy­zja, która otwo­rzyła pierw­szy por­tal.

Tylko że wtedy jesz­cze nie mia­łem poję­cia, że ta jedna decy­zja popro­wa­dzi mnie pro­sto do Taj­lan­dii.

Do rezy­den­cji na raj­skiej wyspie.

Do ludzi, któ­rzy zmie­nią moje życie.

Do wer­sji mnie, któ­rej jesz­cze nie potra­fi­łem sobie wyobra­zić.

I teraz... musimy się cof­nąć w prze­szłość...

Do dnia, który wtedy wyglą­dał jak nic.

Ketokawa, pierwszy portal i człowiek, który zmienił linię czasu

Dwa lata wcze­śniej...

Sty­czeń 2020 rok -?niby nor­malny dzień

Sie­dzia­łem wtedy w gabi­ne­cie i ukła­da­łem pro­gram bio­hac­kin­gowy dla mojej klientki. Mia­łem głowę prze­ła­do­waną teo­rią, bada­niami, pro­to­ko­łami, tą całą naukową ukła­danką, w któ­rej pró­bo­wa­łem poukła­dać świat hor­mo­nów, ener­gii, wydaj­no­ści.

W prze­rwie wsze­dłem na Face­bo­oka i natra­fi­łem na post "ketoza przy kawie". Pomy­śla­łem wtedy, fajny temat, chęt­nie bym poszedł i poga­dał z ludźmi, któ­rzy mają podobną zajawkę.

Minęły trzy dni. Jest sobota rano. Czas zbie­rać się i wycho­dzić z domu. Mia­łem iść z kolegą, ale zadzwo­nił, że mu się nie chce. Pomy­śla­łem wtedy, "Kurde, samemu mam iść?". I poczu­łem opór. Ale im dłu­żej myśla­łem, tym bar­dziej czu­łem w środku, żeby prze­ła­mać ten opór i tam pójść.

Zebra­łem się i posze­dłem. Małe spo­tka­nie, które nazy­wało się "Ketoza przy kawie". Luzacka ini­cja­tywa. Jacyś ludzie, keto, kawa, nic wiel­kiego. Zero planu, zero stra­te­gii, zero ocze­ki­wań.

I wła­śnie tam go pozna­łem.

Mar­cina.

Gościa, który, jak się póź­niej dowie­dzia­łem, miał IQ ponad 173, był przed­się­biorcą przed czter­dziestką, który łączył biz­nes z tech­no­lo­gią, ale pry­wat­nie... wal­czył o swoje zdro­wie. Z nad­wagą, z hor­mo­nal­nym cha­osem, z chro­nicz­nym zmę­cze­niem. Mózg mu nie dzia­łał, ener­gia mu sia­dała, libido sła­bło, ciało mówiło: "Bra­cie, musimy coś zro­bić".

Usie­dli­śmy na tej keto­ka­wie. Zaczę­li­śmy gadać. O życiu. O zdro­wiu. O hor­mo­nach. O keto. O tym, co działa, a co jest inter­ne­tową ilu­zją.

I Mar­cin powie­dział wtedy coś, co zapa­mię­tam na zawsze: "Pró­bo­wa­łem już wszyst­kiego. Potrze­buję kogoś, kto ogar­nia to naprawdę".

I ja -?jesz­cze wtedy młody Karol, z książką w pro­ce­sie, z głową pełną teo­rii, wnio­sków, odkry­wa­jący kore­la­cje, łączący kropki, powie­dzia­łem: "Dobra. Zróbmy to. Prze­pro­wa­dzę cię przez mój autor­ski pro­gram "Health & Per­for­mance", który wtedy gene­ro­wał fajne efekty moim pod­opiecz­nym".

To był pierw­szy moment, w któ­rym życie powie­działo: wcho­dzimy w grę.

Transformacja, która otworzyła mi szerzej oczy

Mar­cin wszedł w mój pro­gram "Health & Per­for­mance". I wtedy zaczęła się magia.

Poka­za­łem mu, jak sku­tecz­nie wdro­żyć i opty­ma­li­zo­wać moje modele i tech­niki bio­hac­kin­gowe:

post okre­sowy, keto + carb bac­klo­ading, pro­to­kół regu­la­cji męskich hor­mo­nów, pro­to­kół na reduk­cję stresu i poprawę pracy mózgu, bio­hac­king snu, akty­wa­tory neu­ro­lo­giczne i inte­li­gentne tre­ningi.

I nagle z gościa, który był zmę­czony życiem, po sze­ściu mie­sią­cach zro­biła się bestia.

Czter­dzie­ści pięć kilo­gra­mów w dół. Hor­mony wró­ciły do normy. Mózg się włą­czył. Ener­gia wró­ciła. Ciało odżyło.

Życie mu się prze­sta­wiło jak w nowym wymia­rze.

Patrzy­łem na to i myśla­łem: "Okej. Chyba wiem, co ja naprawdę mam robić na tej pla­ne­cie".

Ale to był dopiero począ­tek.

* * *

Po pew­nym cza­sie zadzwo­nił tele­fon...

Pamię­tam ten dzień jak dziś. Sie­dzia­łem w miesz­ka­niu, oglą­da­łem z dziew­czyną serial, a tele­fon zadzwo­nił z numeru, któ­rego nie zna­łem.

Po dru­giej stro­nie była dzien­ni­karka z Pyta­nia na Śnia­da­nie.

-?Panie Karolu, zna­la­złam pana arty­kuł na blogu o die­cie keto­ge­nicz­nej - zaczyna. -?Chcie­li­by­śmy pana zapro­sić do tele­wi­zji.

A ja w środku mia­łem totalne: "Serio? Ten arty­kuł, który napi­sa­łem po pro­stu, bo czu­łem, że powi­nie­nem?".

I wtedy zro­zu­mia­łem jedną z naj­waż­niej­szych lek­cji: "Jeśli robisz coś z serca, bez ocze­ki­wa­nia na efekt -?świat i tak ci to odda, tylko w momen­cie, w któ­rym naj­mniej się tego spo­dzie­wasz".

-?Czy ma pan klienta, któ­rego mógłby pan zabrać do pro­gramu? -?zapy­tała dzien­ni­karka. I w tej sekun­dzie zoba­czy­łem w swo­jej wyobraźni uśmiech­niętą twarz Mar­cina. Wie­dzia­łem, kogo biorę.

Pytanie na Śniadanie -?moment, w którym świat mi powiedział: "Idź dalej"

Następ­nego tygo­dnia sie­dzie­li­śmy już z Mar­ci­nem w stu­diu tele­wi­zyj­nym. Świa­tła. Kamery.

Z tyłu baner. Sto­lik, przy któ­rym sie­dzie­li­śmy jak dwóch kum­pli, któ­rzy wła­śnie wygrali w totka.

Pro­wa­dzący pytają o trans­for­ma­cję Mar­cina. A on opo­wiada, jak schudł 45 kg, jak mu się życie zmie­niło, jak wró­ciła ener­gia, jak wró­ciła głowa, jak wró­cił ogień.

A ja sie­dzę obok i patrzę na to. I w środku mam takie myśli: "Stary... To, co robisz, ma sens. I ma moc". To było nasze zdję­cie. My, przy stole, Mar­cin po trans­for­ma­cji, ja z uśmie­chem, jakby dopiero co roz­po­częła się moja praw­dziwa ścieżka.

Dzień, w którym zrozumiałem, jak wielka jest moc mózgu

Minął ponad rok od tam­tej keto­kawy. Rok od momentu, który pchnął try­biki w mojej świa­do­mo­ści...

Była sobota. Pogoda taka nijaka, tro­chę szaro, tro­chę byle jak. Sie­dzia­łem w swoim gabi­ne­cie i pisa­łem ebo­oka "Pierw­sze 30 dni bio­hac­kingu". Zresztą w tym ebo­oku opi­sy­wa­łem wła­śnie naszą roz­mowę z Mar­ci­nem sprzed lat. To jest w ogóle piękne, bo życie cza­sem pisze takie zapę­tla­jące sce­na­riu­sze, że jak spoj­rzysz z góry, to się śmie­jesz, jak bar­dzo to się wszystko łączy.

Pamię­tam, że sie­dzia­łem przy biurku, słu­chawki na uszach, ja w try­bie lase­ro­wej kon­cen­tra­cji, i nagle sły­szę dzwo­nek do drzwi.

Otwo­rzy­łem. Mar­cin. Taki jak zawsze: uśmiech­nięty, wylu­zo­wany, ale świe­cił mu się wzrok, jakby wie­dział coś, czego ja nie wiem. Zro­bi­li­śmy tego naszego kla­sycz­nego miśka, jak dobrzy kum­ple.

-?Patrz -?mówi i wyciąga czar­nego iPhone'a.

Pamię­tam dokład­nie, etui (case) miał takie lekko wytarte na rogach od uży­wa­nia. Widzia­łem, jak świeci mu się ekran. Na środku ekranu screen z powia­do­mie­niem PUSH z banku.

Na twoje konto wła­śnie wpły­nęło 3 570 000 zł

Na sekundę prze­sta­łem oddy­chać. Serio. Zawie­si­łem się jak iPhone z prze­grzaną bate­rią.

-?Stary... -?mówię do niego. -?Co to jest? O co cho­dzi? A on do mnie, taki spo­kojny, jakby mówił o zaku­pach w skle­pie spo­żyw­czym:

-?Pamię­tasz ten pomysł, który wpadł mi do głowy po naszym pro­gra­mie? Jak odzy­ska­łem ener­gię, mózg mi się włą­czył i zaczą­łem widzieć rze­czy jaśniej? No wła­śnie to. W tym tygo­dniu sprze­da­łem część udzia­łów w fir­mie, którą zbu­do­wa­łem. I to jest prze­lew.

Okrą­głe 3,5 miliona zło­tych. Za pomysł, który naro­dził się po tym, jak popra­wi­li­śmy mu ener­gię, hor­mony, mózg, ciało, sen, rege­ne­ra­cję, meta­bo­lizm. Efekt tego, jak zaczął trak­to­wać swoje ciało jak sys­tem, a nie jak przy­pa­dek.

I w tym momen­cie dotarło do mnie coś, co zmie­niło moje życie jako tre­nera, eks­perta, czło­wieka: bio­hac­king to nie tylko "zdro­wie". To jest zmiana decy­zji. To jest zmiana emo­cji, per­cep­cji, odwagi. To moment, w któ­rym czło­wiek nagle widzi roz­wią­za­nia, któ­rych wcze­śniej nie widział. A gdy mózg ina­czej decy­duje -?wszystko inne jest kon­se­kwen­cją.

Mar­cin mi wtedy podzię­ko­wał. Tak po ludzku. Z wdzięcz­no­ścią, z ser­du­cha. Ale zro­bił coś jesz­cze. Popa­trzył na mnie i powie­dział:

-?Stary... ja chcę, żebyś mi wysta­wił fak­turę. Nie za pro­gram. Za to, co mi otwo­rzy­łeś w życiu.

I to mnie wtedy roz­wa­liło od środka. Bo to nie było "zapłać za usługę". To była forma uzna­nia. Ener­gia, która wraca do czło­wieka, kiedy zro­bił coś naprawdę waż­nego z poziomu serca, misji, inten­cji, a nie stra­te­gii czy kal­ku­la­cji. To było takie: "Karol, ty mi otwo­rzy­łeś furtkę, którą sam bałem się otwo­rzyć. I chcę, żebyś to wie­dział. Chcę, żebyś to poczuł".

Sie­dzia­łem, patrzy­łem na ten tele­fon, na tę liczbę, i nagle poczu­łem coś, czego nie da się nazwać... jakby świat prze­stał być cha­osem, a stał się sys­te­mem, który nagra­dza tych, któ­rzy robią rze­czy wła­ściwe.

I wtedy do mnie dotarło, że to, co robię, nie jest "pomocą", to nie jest "odchu­dza­nie i poprawa wyni­ków badań krwi",. To jest trans­for­ma­cja, która potrafi zmie­nić kie­ru­nek życia czło­wieka: jego decy­zje, jego odwagę, jego przy­szłość.

Wtedy jesz­cze nie wie­dzia­łem, że to, co wyda­rzyło się tego dnia, otwo­rzy kolejne por­tale. Takie, na które nie byłem gotowy... I że pie­nią­dze są tylko potwier­dze­niem prze­pływu war­to­ści. Echem tego, co naprawdę naj­waż­niej­sze.

To był dzień, w któ­rym zro­zu­mia­łem, że moja misja to nie tylko ciało. To nie keto. Nie pro­to­koły. Nie dieta. Nie suple­menty.

Tylko mózg - Sys­tem - Per­cep­cja - Trans­for­ma­cja życiowa

Moment, gdy jedna zmiana w ener­gii czło­wieka potrafi wyczy­ścić mu przy­szłość z szu­mów, które wcze­śniej zasła­niały jego życie.

To był dzień, w któ­rym zoba­czy­łem, że kiedy czło­wiek odzy­skuje sprawny mózg -?odzy­skuje wszystko.

Pocze­kaj. Jesz­cze się nie eks­cy­tuj za bar­dzo... bo histo­ria dopiero się roz­kręca.

Telefon, który otworzył portal

Listo­pad 2021. Taki listo­pad, jakiego nikt nie chce. Szary. Ciężki. Zimny. Taki, w któ­rym świa­tło dzienne trwa 12 minut, a reszta to ciem­ność i melan­cho­lia.

Wra­cam do miesz­ka­nia po całym tygo­dniu pracy, otwie­ram drzwi, a moja ówcze­sna dziew­czyna stoi w kuchni z tele­fo­nem przy uchu. Widzę jej minę. Widzę ten błysk. I już wiem, że coś nad­cho­dzi.

-?Mar­cin i Ola lecą w grud­niu do Taj­lan­dii -?mówi. -?Pytają, czy jedziemy z nimi.

I wtedy czas mi się zatrzy­mał tak, jakby ktoś wci­snął pauzę na pilo­cie życia.

Taj­lan­dia. Wyspa. Słońce. Inny świat.

Wypo­wie­dzia­łem to, zanim logika zdą­żyła się obu­dzić: Jedziemy!

Bez licze­nia. Bez myśle­nia. Bez ana­liz. To była decy­zja duszy. Nie ciała. Nie głowy. Duszy. Jakby w środku mnie ktoś powie­dział: "Ruszaj, stary. Tam masz być".

Przekroczenie progu i pierwszy oddech innej rzeczywistości

Kilka tygo­dni póź­niej wylą­do­wa­li­śmy na Koh Samui. Była noc. I pamię­tam każdy mikro­dź­więk, każdy zapach, każdą kro­plę wil­goci w powie­trzu.

Hotel Anan­tara. Tro­pik jak z innego wymiaru. Zie­mia pach­nąca życiem. Powie­trze gęste jak sen. Cykady, żaby, gekony -?natura grała kon­cert, któ­rego nie da się zapo­mnieć. A to wszystko w takim świe­tle, jakby ktoś odpa­lił mgłę na pla­nie fil­mo­wym.

I wtedy poczu­łem coś, czego wcze­śniej nie zna­łem: świat, w któ­rym oddy­cha­łem, był... ŻYWY. Jakby mnie obser­wo­wał. Koh Phan­gan i Koh Tao zro­biły resztę.

Wyspa baśń. Wyspa sen. Wyspa dym i cisza.

Sie­dzie­li­śmy z Mar­ci­nem wie­czo­rami i gada­li­śmy o życiu, jak­by­śmy nagle byli mądrzejsi o 20 lat.

O wol­no­ści. O sen­sie. O odwa­dze. O tym, dla­czego czło­wiek czę­sto żyje życiem, któ­rego nie wybrał. To były te roz­mowy, które prze­su­wają świa­do­mość. Które włą­czają świa­tło w miej­scach, gdzie latami było ciemno.

Sylwester. Willa. Antresola. Rytuał

Wró­ci­li­śmy na Koh Samui i wyna­ję­li­śmy willę na trzy dni. Pierw­szy raz w takim miej­scu. Mini­ma­lizm, drewno, basen z wido­kiem. Powie­trze jak dotyk. Świat jak z bajki.

W syl­we­strowy pora­nek wsze­dłem na antre­solę z zeszy­tem. Wiatr deli­kat­nie dmuch­nął mi w kark. Byłem sam, ale czu­łem się tak, jak­bym stał na gra­nicy dwóch wymia­rów.

Otwo­rzy­łem pustą stronę i napi­sa­łem: "Ja, Karol, spę­dzam zimę w Taj­lan­dii; 3-6 mie­sięcy".

Zapi­sa­łem to mimo stra­chu.

I od razu poja­wił się w mojej gło­wie głos: "Ale jak?". Miesz­ka­nie w Wila­no­wie. Gabi­net. Klienci na żywo. Dwa wiel­kie psy. Zwią­zek. Zobo­wią­za­nia. Życie.

I wtedy zro­bi­łem coś, co odróż­nia ludzi, któ­rzy zmie­niają życie od tych, któ­rzy tylko o tym mówią:

Wizja - emo­cja - ciało - decy­zja - insta­la­cja

Zro­bi­łem swój rytuał. Instruk­cję dla pod­świa­do­mo­ści. Komendę do sys­temu.

Wtedy jesz­cze nie wie­dzia­łem, że od tego momentu wszystko zacznie się syn­chro­ni­zo­wać. Że każdy mikro­krok mojego życia zacznie prze­su­wać się mili­metr po mili­metrze w stronę Taj­lan­dii.

Powrót do Polski, czyli moment, w którym myślisz, że wróciłeś...

Pod koniec stycz­nia wró­ci­li­śmy do Pol­ski. Do zimy. Do gabi­netu. Do pracy. Do rutyny. Do życia, które wcze­śniej było moim wszyst­kim. I kom­plet­nie zapo­mnia­łem o tym zeszy­cie, o antre­soli, o zapi­sie.

Ale pod­świa­do­mość nie zapo­mniała.

Ona już pro­wa­dziła mnie jak nie­wi­dzialny GPS. Już budo­wała nową linię życia. Już prze­su­wała rze­czy, które musiały się prze­su­nąć. Już przy­go­to­wy­wała to, co ma nadejść.

A to, co miało nadejść... nie było przy­pad­kiem. Było kon­se­kwen­cją tej jed­nej decy­zji zapi­sa­nej na dachu tro­pi­kal­nej willi. Decy­zji, któ­rej nie dało się już cof­nąć.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki

Recenzje

Karol Wyszo­mir­ski w książce Neu­ro­hac­king 2 dostar­cza kon­kret­nych, prak­tycz­nych metod i ram dzia­ła­nia, które pozwa­lają na głę­bo­kie zro­zu­mie­nie i świa­dome ste­ro­wa­nie wewnętrz­nymi sta­nami. Jego droga od tre­nera na siłowni do gościa, który two­rzy nowe rynki i wspiera lide­rów w roz­woju indy­wi­du­al­nym, to jest wła­śnie dowód na sku­tecz­ność jego podej­ścia. Ta książka to klucz do ska­lo­wa­nia oso­bi­stej pro­duk­tyw­no­ści i budo­wa­nia auten­tycz­nego przy­wódz­twa, opar­tego na inte­li­gen­cji emo­cjo­nal­nej. Pole­cam każ­demu lide­rowi, który chce wyprze­dzić trans­for­ma­cję cyfrową, inwe­stu­jąc w naj­cen­niej­szy zasób -?wła­sny umysł.

Adam Chu­dzik

Foun­der, Praca Jutra www.pra­ca­ju­tra.pl

Neu­ro­hac­king 2 to nie jest książka, to nie­zwy­kły pro­ces. Karol pro­wa­dzi czy­tel­nika z powro­tem do sie­bie -?do spo­koju, prawdy i wewnętrz­nej mocy, która była w nim od zawsze. To opo­wieść o prze­bu­dze­niu świa­do­mo­ści, odwa­dze i głę­bo­kiej trans­for­ma­cji, która zaczyna się w umy­śle, a koń­czy w twoim życiu.

Syl­wia Roma­niuk

pro­jek­tantka mody i wizjo­nerka www.sylvia­world.com

Ta książka to biblia zmiany. Tra­fia do serca i uci­sza wymówki. Czy­tasz ją na wła­sną odpo­wie­dzial­ność. Jeżeli lubisz swój brak sku­tecz­no­ści, to nie bierz jej do ręki, bo będziesz musiał coś ze sobą zro­bić.

Miro­sław Skwa­rek

przed­się­biorca, eks­pert ds. sprze­daży i mar­ke­tingu, autor best­sel­le­rów www.per­swa­zjaw­sprze­dazy.pl

Jako spor­to­wiec i czarny pas BJJ nawy­kłem do pracy z cia­łem, bólem, pre­sją i wła­snymi ogra­ni­cze­niami. Wyda­wało mi się, że mind­set mam prze­pra­co­wany, a dys­cy­plina to coś, czego nie muszę się uczyć z ksią­żek. A jed­nak Neu­ro­hac­king 2 wniósł kilka cen­nych dla mnie wnio­sków.

Po latach upra­wia­nia sportu wiem, że praw­dziwa walka zawsze odbywa się w gło­wie. Ta książka wyja­śnia, jak tre­no­wać nie tylko ciało, ale i sys­tem, który nim ste­ruje. Efekt? Wię­cej spo­koju, więk­sza pew­ność sie­bie, lep­sza kon­cen­tra­cja i decy­zje podej­mo­wane tam, gdzie przed­tem poja­wiał się chaos.

Karol poka­zuje, jak działa mózg pod pre­sją, skąd bie­rze się blo­kada, zwąt­pie­nie, spadki formy, sabo­taż i te momenty, w któ­rych ciało jest gotowe, ale głowa mówi "nie".

Filip Sadow­ski

BJJ Black Belt III Degree, tre­ner i zawod­nik IG: @filip_sadowski

Karol wyja­śnia, JAK zhac­ko­wać opro­gra­mo­wa­nie mózgu, by go prze­ko­nać, że to, co zapew­niało nam prze­trwa­nie na afry­kań­skich sawan­nach kil­ka­set tysięcy lat temu, nie jest naj­lep­szą stra­te­gią we współ­cze­snym świe­cie. Jego metody są pro­ste i sku­teczne; można się ich szybko nauczyć. Nie trzeba grze­bać się w trau­mach z dzie­ciń­stwa, wystar­czy powie­dzieć mózgowi "Nie idź w tę stronę, tam boli. Idź w tamtą stronę, tam masz nowe moż­li­wo­ści!". I Karol wła­śnie opi­suje, jak to zro­bić.

Lech Dęb­ski

lekarz psy­chia­tra, tre­ner NLP, cer­ty­fi­ko­wany Master Hyp­no­the­ra­pist www.nlp.pl

Neu­ro­hac­king 2 to wyjąt­kowy prze­wod­nik o tym, jak w końcu prze­stać wal­czyć ze swoim mózgiem, a zacząć z nim współ­pra­co­wać. Czy­ta­jąc tę książkę, czu­łam, że Karol Wyszo­mir­ski pisze wprost o mojej codzien­no­ści. Jako lekarz, ale też czło­wiek, który chce żyć świa­do­mie, czę­sto doświad­czam wewnętrz­nej roz­bież­no­ści: z jed­nej strony naukowa wie­dza, a z dru­giej zwy­kłe ludz­kie zmę­cze­nie, stres czy wewnętrzny głos, który wątpi.

Ta książka nie dodaje kolej­nej listy zadań do wyko­na­nia. Zamiast tego uczy, jak się zatrzy­mać i usły­szeć, co się dzieje w środku każ­dego z nas. Poka­zuje, że myśli i reak­cje fizyczne, szyb­kie tętno przed trudną roz­mową, spię­cie bar­ków przy biurku to nie są wady sys­temu, lecz infor­ma­cje, język, w któ­rym mój układ ner­wowy do mnie prze­ma­wia.

Naj­więk­szą war­to­ścią dla mnie było podej­ście autora do wewnętrz­nego kry­tyka. Nie muszę go wyci­szać ani z nim wal­czyć. Mogę go zro­zu­mieć i prze­pi­sać jego rolę z suro­wego sędziego na uważ­nego obser­wa­tora. To zmiana, która przy­nosi ulgę nie tylko w życiu oso­bi­stym, ale i w pracy.

Naj­cen­niej­sza lek­cja, jaką wynio­słam z lek­tury? Zgoda na to, by sie­bie naj­pierw usły­szeć. Od tego wszystko się zaczyna. Ta książka jest wła­śnie o tym.

Emma Kiwor­kowa

dr nauk medycz­nych, filan­tropka, pasjo­natka dłu­go­wiecz­no­ści IG: @dr.emma.offi­cial

Są książki, które anga­żują inte­lekt, i takie, które poru­szają coś głęb­szego, zanim zdą­żymy to nazwać. Neu­ro­hac­king 2 Karola Wyszo­mir­skiego należy do tej dru­giej kate­go­rii. Pierw­sze strony są bru­tal­nie praw­dziwe -?opi­sowa, szczera rela­cja z roz­padu psy­chicz­nego, w któ­rym ciało wyłą­cza kolejne funk­cje, a strach zmie­nia się w mrok.

Karol pro­wa­dzi czy­tel­nika sub­tel­nie: od ciała do emo­cji, od lęku do obser­wa­cji, od cha­osu do kla­row­no­ści. Jego zda­nia wyglą­dają jak opis wyda­rzeń, a są w rze­czy­wi­sto­ści cichą sekwen­cją zmian neu­ro­per­cep­cyj­nych. Tak działa neu­ro­pla­stycz­ność: deli­kat­nie, lecz nie­od­wra­cal­nie.

To książka dla tych, któ­rzy stoją na progu zmiany i czują "pęk­nię­cie", ale nie potra­fią go jesz­cze nazwać. Dla osób, które zaczy­nały wiele razy, ale stara toż­sa­mość cią­gnęła je na znane ścieżki.

Ta książka nie zachęca do zmiany, ona ją uru­cha­mia. Gdy­bym miała ująć to jed­nym zda­niem: to książka, którą się odczuwa, a nie tylko czyta. I dla­tego warto po nią się­gnąć.

dr Mag­da­lena Nuc­kow­ska

hip­no­te­ra­peutka, coach, eks­pert NLP www.drmag­da­le­na­nuc­kow­ska.pl

Neu­ro­hac­king 2 to książka, która nie tylko opi­suje zmianę, ona ją uru­cha­mia. Karol pro­wa­dzi czy­tel­nika przez pro­ces prze­pro­gra­mo­wa­nia układu ner­wo­wego z pre­cy­zją, którą znam z naj­lep­szych metod pracy z cia­łem i pod­świa­do­mo­ścią. Jego algo­rytmy dzia­łają jak sekwen­cje akty­wu­jące nową toż­sa­mość: kla­rowną, świa­domą, gotową na ruch. To rzadki przy­kład połą­cze­nia neu­ro­bio­lo­gii, soma­tyki i głę­bo­kiej psy­cho­lo­gii w for­mie, która naprawdę rezo­nuje w ciele. To książka, która budzi, zamiast inspi­ro­wać tylko w teo­rii. Pole­cam ją każ­demu, kto jest gotowy wejść na swoją nową linię życia.

Mar­cin Nesto­ro­wicz

eks­pert od ciała i umy­słu IG: @marcinnestorowicz_pl

Ta książka nie jest "kolejną pozy­cją roz­wo­jową". To jest instruk­cja obsługi two­jego mózgu, napi­sana tak, że poru­sza bar­dziej niż suche teo­rie i naukowe wykresy. Karol Wyszo­mir­ski w swo­jej cha­rak­te­ry­stycz­nej, bez­po­śred­niej, bru­tal­nie szcze­rej nar­ra­cji pro­wa­dzi czy­tel­nika przez to, co zwy­kle się prze­mil­cza: prawdę o ludz­kim lęku, pre­sji, sabo­tażu i wewnętrz­nym cha­osie. I robi to tak, że nie da się nie poczuć prze­su­nię­cia w sobie.

Jako osoba, która pra­cuje z nim pro­fe­sjo­nal­nie i jed­no­cze­śnie obser­wuje efekty we wła­snym życiu, mogę powie­dzieć jedno: to, co jest na kar­tach tej książki, jest PRAW­DZIWE. To nie są kon­struk­cje teo­re­tyczne. To doświad­cze­nia, które zmie­niają spo­sób funk­cjo­no­wa­nia mózgu, a przez to całej rze­czy­wi­sto­ści.

Dla każ­dego, kto działa pod obcią­że­niem: praw­ni­ków, przed­się­bior­ców, lide­rów -?ta książka może stać się prze­wod­ni­kiem na dro­dze do odzy­ska­nia kon­troli nad sobą, ener­gii i decy­zji. Bo żyjemy w świe­cie, który nie­ustan­nie nas prze­ciąża: obo­wiąz­kami, oceną, ocze­ki­wa­niami, cią­głą czuj­no­ścią.

Neu­ro­hac­king 2 to kon­kretna, prak­tyczna metoda pracy z wła­snym mózgiem, która pozwala odzy­skać spo­kój i wewnętrzne opar­cie, a to w zawo­dach wyso­kiego ryzyka jest abso­lut­nie bez­cenne.

Nata­lia Sadow­ska

adwo­kat IG: @nata­lia­sa­dow­ska

Jako przed­się­biorca, lider i ojciec trójki chłop­ców, czy­tam książki o roz­woju od lat. Wiele z nich dawało inspi­ra­cję, nie­które dawały zryw, część zosta­wała w szu­fla­dzie po tygo­dniu. Tutaj stało się coś innego. Ta książka nie zosta­wia czy­tel­nika w sta­nie "połkną­łem mądrość i wra­cam do sta­rych sche­ma­tów". Ona aktu­ali­zuje. Bez fajer­wer­ków, bez obiet­nic o "nowym życiu w 7 kro­kach". Bar­dziej jak update sys­temu, któ­rego nie widać, ale póź­niej działa szyb­ciej, czy­ściej i odpo­wie­dzial­niej.

Po lek­tu­rze zła­pa­łem się na tym, że zmie­ni­łem ton roz­mów z zespo­łem, ina­czej popro­wa­dzi­łem spo­tka­nie, mniej oce­nia­łem, a wię­cej słu­cha­łem. W domu -?jako tata -?byłem mniej instruk­to­rem, a bar­dziej obec­nym męż­czy­zną, który nie musi wygrać każ­dej inte­rak­cji. To jest rzad­kie, bo więk­szość lite­ra­tury roz­wo­jo­wej koń­czy się na moty­wa­cji, a tu zaczyna się trans­for­ma­cja.

W świe­cie dopa­miny i natych­mia­sto­wo­ści ta książka może być trudna dla mło­dego poko­le­nia, ale im wła­śnie jest naj­bar­dziej potrzebna. Uczy, że sens rodzi się nie w "momen­cie nagrody", lecz w kon­se­kwent­nym ruchu, który nie ma braw.

Maciej Siejka

mąż, tata, przed­się­biorca IG: @szefiojciec_pl

Neu­ro­hac­king 2 autor­stwa Karola Wyszo­mir­skiego to nie­zwy­kle inspi­ru­jąca i trans­for­ma­cyjna książka, która prze­nosi czy­tel­ni­ków w głąb ich wła­snych umy­słów. Od pierw­szych stron wciąga nas w intymną podróż, w któ­rej autor dzieli się oso­bi­stymi doświad­cze­niami i odkry­ciami, które pozwo­liły mu odbu­do­wać sie­bie po trud­nych chwi­lach życio­wych.

Wyszo­mir­ski nie boi się poru­szać tema­tów, które dla wielu z nas są nie­wy­godne -?takich jak kry­zysy, lęki czy lęk przed samym sobą. Przez to, co opo­wiada, czu­jemy, jak­by­śmy z nim byli, jakby jego zma­ga­nia sta­wały się naszymi. Autor poka­zuje, że każdy z nas ma w sobie moc do trans­for­ma­cji i wzra­sta­nia, jeśli tylko zde­cy­du­jemy się wziąć odpo­wie­dzial­ność za swoje życie.

Książka zachwyca nie tylko tre­ścią, ale i sty­lem pisa­nia. Wyszo­mir­ski pisze szcze­rze i auten­tycz­nie. Słowa płyną z pasją, a ich rytm spra­wia, że trudno się ode­rwać od lek­tury. Prak­tyczne ćwi­cze­nia i algo­rytmy, takie jak Rutyna Mni­cha czy Tre­ning Ego, ofe­rują kon­kretne narzę­dzia do pracy nad sobą, co czyni tę książkę zarówno inspi­ru­jącą, jak i prak­tyczną.

Neu­ro­hac­king 2 to nie tylko lek­tura, to prze­wod­nik po odkry­wa­niu sie­bie, miło­ści do samego sie­bie i wpro­wa­dza­niu real­nych zmian. Jeśli czu­jesz, że potrze­bu­jesz impulsu do zmiany w swoim życiu, ta książka jest dla cie­bie. Autor poka­zuje, że klucz do suk­cesu tkwi w nas samych, w naszej goto­wo­ści do wyj­ścia ze strefy kom­fortu i zaufa­nia intu­icji. To abso­lutny must-read dla każ­dego, kto chce uczy­nić swoje życie peł­niej­szym i bar­dziej auten­tycz­nym.

dr n. med. Mag­da­lena Cubała-Kuchar­ska

www.drcu­bala.com

Kiedy pierw­szy raz prze­czy­ta­łam Neu­ro­hac­king 2, nie spo­dzie­wa­łam się, że ta książka sta­nie się dla mnie czymś wię­cej niż opi­sem mecha­ni­zmów mózgu. Karol zabiera czy­tel­nika w podróż od "zro­zu­mie­nia wła­snego mózgu", przez algo­rytmy wewnętrz­nej gry, aż po momenty reflek­sji, prze­bu­dze­nia i prawdy -?te, któ­rych uni­kamy, dopóki nie sta­nie się konieczne sta­nąć naprze­ciw sie­bie.

Choć miesz­kam od lat na Koh Samui i żyłam w prze­ko­na­niu, że mam życie pod pełną kon­trolą, sama tra­fi­łam na moment, w któ­rym moje "ego", "stra­te­gia" i codzienna "rutyna" prze­stały wystar­czać. I dopiero wtedy z nie­do­wie­rza­niem, a nawet sar­ka­zmem wobec całej tej "pracy nad sobą" zadzwo­ni­łam do Karola. Do czło­wieka, któ­rego obser­wo­wa­łam z bli­ska, ale któ­rego drogę zaczę­łam rozu­mieć dopiero wtedy, kiedy sama sko­rzy­sta­łam z jego doświad­cze­nia.

Ta książka jest bar­dzo praw­dziwa. Nie obie­cuje szyb­kich roz­wią­zań, ale pro­wa­dzi krok po kroku przez obszar, z któ­rego czer­pie nasza moty­wa­cja, przez tre­ning ego, aż po ten sub­telny "skok mędrca", kiedy nagle zaczy­nasz widzieć sie­bie ina­czej. Jaśniej. Kla­row­niej. Uczci­wiej.

Karol stwo­rzył opo­wieść nie tylko o neu­ro­pla­stycz­no­ści, ale i o ludz­kiej odwa­dze -?o tym, jak sta­nąć przy wła­snym lustrze toż­sa­mo­ści i nie odwró­cić wzroku. Jestem z niego abso­lut­nie dumna. I z całego serca trzy­mam kciuki za tę książkę, bo wiem, jaką zmianę w świe­cie może zapo­cząt­ko­wać.

Praw­niczka Marta

pomaga w zaku­pie nie­ru­cho­mo­ści na Koh Samui IG: @Marta w Taj­lan­dii

Od 15 lat jestem tre­ne­rem oraz byłym zawod­ni­kiem kick­bo­xingu i muay thai. Sport nauczył mnie dys­cy­pliny, pokory i wytrwa­ło­ści, ale to, co wyda­rzyło się w ostat­nim cza­sie -?dzięki książce Neu­ro­hac­king 2 - zasko­czyło mnie bar­dziej niż nie­je­den nie­prze­wi­dziany cios w ringu.

Ta książka uczy­niła dla mnie coś naprawdę wyjąt­ko­wego: poukła­dała wszystko to, co zbie­ra­łem przez 10 lat pracy nad sobą. W pro­sty, logiczny spo­sób wyja­śniła, jak fak­tycz­nie korzy­stać z narzę­dzi, które już mia­łem. To jak róż­nica mię­dzy skła­da­niem mebla bez instruk­cji (godziny fru­stra­cji) a skła­da­niem go z instruk­cją, gdzie po dwóch godzi­nach wszystko stoi na swoim miej­scu.

Karol dał mi wła­śnie taką instruk­cję. Instruk­cję do wła­snego życia.

Kamil Zie­liń­ski

tre­ner kick­bo­xingu i muay thai IG: @tre­ner.zie­li­nek

Książka Neu­ro­hac­king 2 jest napi­sana z serca. To histo­ria, która wyda­rzyła się naprawdę; wiem, bo aku­rat w tym cza­sie byłam pod­opieczną Karola i widzia­łam Go przed tymi wyda­rze­niami, w ich trak­cie oraz wtedy, kiedy się skoń­czyły. Aż trudno mi uwie­rzyć, przez co on prze­cho­dził, bo z zewnątrz wyglą­dał tak, jakby zacho­wy­wał pogodę ducha.

Naj­więk­sza prawda pły­nąca z tej książki jest taka, że Karol może popro­wa­dzić każ­dego, kto chce iść wyżej i pra­gnie wię­cej. Wywo­łuje ona tak silne emo­cje, że nie­raz ści­skało mnie w żołądku, mia­łam łzy w oczach i wypieki na twa­rzy. Inspi­ruje do zmiany. Poka­zuje, jaką drogę prze­szedł autor i z jakich gru­zów można się pod­nieść i wejść na wyż­szy poziom moż­li­wo­ści. Poka­zuje, jak każdy z nas może to zro­bić, i jest to tak realne, że aż nama­calne. Ja w to wcho­dzę, bo chcę zoba­czyć now­szą wer­sję sie­bie.

Dzię­kuję Ci, Karol.

Marta Dąbrow­ska

mama, żona, przed­się­biorca, szko­le­nio­wiec, pod­opieczna Karola IG: @marta_dabrowska_lash_academy

Jako osoby bli­sko zwią­zane z głę­boką psy­cho­lo­gią i neu­ro­bio­lo­gią możemy śmiało stwier­dzić, że Neu­ro­hac­king 2 to nie jest kolejne moty­wa­cyjne nawi­ja­nie maka­ronu na uszy, ale prze­my­ślana instruk­cja obsługi układu ner­wo­wego, napi­sana na pod­sta­wie dogłęb­nego zro­zu­mie­nia mecha­ni­zmów bio­lo­gicz­nych. Poza świetną war­stwą teo­re­tyczną jest tu mnó­stwo prak­tycz­nych narzę­dzi, które poma­gają zwięk­szyć neu­ro­pla­stycz­ność i wyjść z wię­zie­nia sta­rych nawy­ków i pro­gra­mów, które nam szko­dzą.

Z całego serca pole­camy tę książkę każ­demu, kto chce wznieść swoje funk­cje poznaw­cze i regu­la­cję emo­cjo­nalną na wyż­szy poziom -?a także osią­gnąć praw­dziwą nie­za­leż­ność w świe­cie, który codzien­nie pożera naszą uwagę.

Nitka i Pedro

pio­nie­rzy nowo­cze­snej edu­ka­cji o kono­piach, blo­ge­rzy roku 2024 www.sto­ner­chef.pl

Neu­ro­hac­king 2 to książka o tym, jak stać się dyry­gen­tem neu­ro­bio­lo­gicz­nej sym­fo­nii, która odpo­wiada za każdy aspekt naszego życia. Zro­zu­mie­nie tego, jak działa nasz mózg, pozwala na zmianę nawy­ków, które skła­dają się na naszą rze­czy­wi­stość. To zestaw narzę­dzi słu­żą­cych do trwa­łej i sku­tecz­nej zmiany; wzo­rem jest histo­ria osoby, które doko­nała tej zmiany w swoim życiu.

Tę pozy­cję powi­nien prze­czy­tać każdy, kto potrze­buje pogłę­bić zro­zu­mie­nie algo­ryt­mów ste­ru­ją­cych naszym zacho­wa­niem, prze­ła­mać stare sche­maty i roz­po­cząć pro­ces trans­for­ma­cji w nową, bar­dziej wydajną i sku­teczną wer­sję sie­bie. Potrak­tuj­cie tę książkę jako aktu­ali­za­cję wewnętrz­nego opro­gra­mo­wa­nia.

Jakub Jezier­ski

CEO Solve Labs, czło­nek Pol­skiego Towa­rzy­stwa Myko­lo­gicz­nego, edu­ka­tor IG: @antril

Jako psy­cho­log rzadko tra­fiam na książkę, która łączy tak dużą szcze­rość z prak­tyczną wie­dzą o mózgu. Neu­ro­hac­king 2 to naj­doj­rzal­sza i naj­bar­dziej intro­spek­tywna książka Karola. Jest nie tylko opi­sem metod i porad -?jest zapi­sem real­nej trans­for­ma­cji, którą czyta się jed­nym tchem.

Karol z nie­zwy­kłą odwagą poka­zuje momenty wła­snego kry­zysu i zała­ma­nia, co w psy­cho­lo­gii jest klu­czowe, bo to wła­śnie w pęk­nię­ciu sta­rej toż­sa­mo­ści zaczyna się zmiana. Ta książka świet­nie poka­zuje, jak pod wpły­wem lęku, stresu i prze­cią­że­nia działa mózg i jak przez neu­ro­pla­stycz­ność można prze­bu­do­wać per­cep­cję.

Impo­nu­jące jest to, że autor nie kreuje się na nie­znisz­czal­nego eks­perta, lecz poka­zuje czło­wieka w pro­ce­sie, a to spra­wia, że jego wska­zówki są auten­tyczne i uni­wer­salne.

Jeśli ktoś szuka książki, która naprawdę prze­suwa wewnętrzne gra­nice, Neu­ro­hac­king 2 jest jedną z naj­moc­niej­szych pro­po­zy­cji na rynku.

Ewa Wądo­łow­ska

Psy­cho­log, która od lat wspiera kobiety w obni­ża­niu sta­nów lęko­wych i budo­wa­niu poczu­cia war­to­ści, inte­gru­jąc psy­cho­lo­gię, naukę o mózgu i zdrowe nawyki. IG: @psycholog_na_diecie

Są książki, które się czyta. I są takie, które czy­tają cie­bie. Neu­ro­hac­king 2 Karola Wyszo­mir­skiego zde­cy­do­wa­nie należy do tej dru­giej kate­go­rii. Czy­ta­jąc ją, masz poczu­cie, że ktoś nie tylko otwiera przed tobą swój świat, ale i z dużą szcze­ro­ścią i odwagą pozwala zaj­rzeć w te sfery życia, o któ­rych ludzie nie­chęt­nie opo­wia­dają. To wła­śnie ta auten­tycz­ność spra­wia, że ta książka pra­cuje w czło­wieku jesz­cze długo po odło­że­niu jej na półkę.

Znam Karola od paru lat. Obser­wo­wa­łem jego roz­wój, jego wzloty, upadki, nie­sa­mo­witą deter­mi­na­cję, by iść dalej nawet wtedy, gdy życie wrzu­cało go tam, gdzie więk­szość dawno by się pod­dała. Dla­tego mogę powie­dzieć jedno: ta książka jest PRAW­DZIWA. Nie jest mar­ke­tin­go­wym chwy­tem. Nie jest kolejną "moty­wa­cyjną książką", pisaną z pozy­cji men­tora, który udaje, że zjadł wszyst­kie rozumy. To jest opo­wieść czło­wieka, który prze­szedł przez ogień.

To, co naj­moc­niej mnie poru­szyło, to nie­zwy­kła nar­ra­cja. Karol nie pisze o suchej teo­rii. On two­rzy opo­wieść, która działa jak pro­ces: roz­wija się, wciąga, rezo­nuje. Cza­sem ma się wra­że­nie, że każde zda­nie jest jed­no­cze­śnie histo­rią i kodem -?pre­cy­zyj­nie napi­sa­nym algo­ryt­mem oddzia­łu­ją­cym na emo­cje, per­cep­cję i pod­świa­do­mość. Ten styl, hip­no­tyczny w naj­lep­szym sen­sie, przy­po­mina mi momenty, kiedy ktoś sie­dzi obok, patrzy ci w oczy i opo­wiada tak szcze­rze, że w two­jej gło­wie zaczyna się dziać coś nie­wy­po­wie­dzia­nego.

Siłą tej książki nie są jedy­nie narzę­dzia neu­ro­hac­kingu, choć są opi­sane kla­row­nie i kon­kret­nie. Jej moc tkwi w czymś innym: w histo­rii czło­wieka, który stra­cił wszystko: zdro­wie, rela­cję, dom, toż­sa­mość i krok po kroku zaczął od nowa. Jak w sym­bo­licz­nej ini­cja­cji: naj­pierw roz­pad, potem cisza, a na końcu świa­tło, które z wolna wraca, za to ina­czej niż wcze­śniej. Ta opo­wieść o bólu, bez­rad­no­ści i prze­bu­dze­niu jest uni­wer­salna. Wła­śnie dla­tego ta książka zmie­nia czy­tel­nika. Nie mora­li­zuje. Nie sta­wia się ponad nim. Ona towa­rzy­szy. Jest prze­wod­ni­kiem, a nie wykła­dowcą. I robi coś jesz­cze waż­niej­szego: poka­zuje, że kry­zys nie jest porażką, lecz bramą.

Jako ktoś, kto widział Karola poza reflek­to­rami: zmę­czo­nego, wal­czą­cego, uczą­cego się na nowo ufać swo­jemu ciału, mózgowi, ścieżce, mogę powie­dzieć jedno: to jest książka, którą napi­sało życie. Książka, która rezo­nuje, bo powstała z prawdy. Jeśli potrze­bu­jesz książki, która nie tylko inspi­ruje, ale real­nie prze­suwa twoją per­cep­cję i daje ci narzę­dzia do zbu­do­wa­nia nowej linii życia, to wła­śnie ją zna­la­złeś. Neu­ro­hac­king 2 to prze­wod­nik, który zaczyna dzia­łać już w trak­cie czy­ta­nia.

To jedna z naj­od­waż­niej­szych, naj­bar­dziej oso­bi­stych i trans­for­mu­ją­cych ksią­żek na pol­skim rynku roz­woju oso­bi­stego. I jestem pewien: jeśli otwo­rzysz się na tę histo­rię, nie wró­cisz już do poprzed­niej wer­sji sie­bie. To opo­wieść, która wciąga jak film i działa jak tera­pia. To histo­ria, dzięki któ­rej coś w tobie wsko­czy na wła­ściwe miej­sce. I dla­tego warto ją prze­czy­tać nie rozu­mem, lecz ser­cem. A naj­le­piej całym sobą.

Adam Bytof

Od 45 lat uczy świa­do­mego śnie­nia, medy­ta­cji, hip­nozy i OBE pracy w odmien­nych sta­nach świa­do­mo­ści. www.youtube.com/c/AdamB­Me­dy­ta­cje

Co, jeśli twój mózg nie jest ogra­ni­cze­niem, tylko narzę­dziem, które możesz prze­pro­gra­mo­wać? Naj­moc­niej zare­zo­no­wała we mnie myśl o neu­ro­pla­stycz­no­ści mózgu. Nie jest on beto­nem, lecz miękką gliną, którą możesz kształ­to­wać myślami, emo­cjami, nawy­kami. Skoro można było nauczyć się lęku, cha­osu czy napię­cia, dokład­nie tak samo można się nauczyć spo­koju i wewnętrz­nej sta­bil­no­ści.

Dorota Deląg

aktorka, dzien­ni­karka, szko­le­nio­wiec, współ­au­torka pod­ca­stu o roz­woju ducho­wym "Eks­pe­ry­ment"

Karol to król oszu­stów! Poka­zuje, jak "oszu­kać" swój mózg, by wycią­gnąć z niego mak­sy­malny poten­cjał, który w nim drze­mie. Jak go prze­pro­gra­mo­wać. Karol tłu­ma­czy, jak funk­cjo­nuje nasz "cen­tralny kom­pu­ter" oraz jakimi algo­ryt­mami, czyli sekwen­cjami kro­ków i dzia­łań, ste­ro­wać, by wyko­ny­wał to, co my chcemy, a nie to, co wymu­siła na nas ewo­lu­cja czy oto­cze­nie.

Naj­lep­sze w tej książce jest to, że wpro­wa­dze­nie korzyst­nych zmian w naszym dzia­ła­niu nie wymaga dodat­ko­wych kur­sów, fizycz­nych narzę­dzi, spisu lek­tur ani abo­na­men­tów na opro­gra­mo­wa­nie. Wszystko mamy już w sobie, Karol dostar­cza tylko instruk­cję prze­pro­gra­mo­wa­nia, by wejść na men­talne wyżyny.

Paweł Jaś­kow­ski

Mózg jest jego naj­cen­niej­szym asse­tem. Dzien­ni­karz i mar­ke­tin­go­wiec. Pasjo­nat bio- i neu­ro­hac­kingu oraz pro­wo­ko­wa­nia nowych połą­czeń neu­ro­no­wych. www.lin­ke­din.com/in/paweł-jaś­kow­ski

To książka dla osób, które czują, że utknęły w życiu nie­na­le­żą­cym do nich. Dla osób, które chcą zro­zu­mieć wła­sne reak­cje, sche­maty i ogra­ni­cze­nia i są gotowe sta­nąć w praw­dzie. To lek­tura, którą warto czy­tać powoli i uważ­nie, z otwar­to­ścią na reflek­sję.

Autor zapra­sza czy­tel­nika w intymną podróż, odsła­nia­jąc momenty kry­zysu, roz­padu i utraty, kiedy czło­wiek pozo­staje sam -?ze swoim lękiem, bez­rad­no­ścią i z jedy­nym real­nym narzę­dziem, jakie ma do dys­po­zy­cji: wła­snym umy­słem.

Poka­zuje, jak trudne doświad­cze­nia mogą stać się począt­kiem nowej drogi. Co waż­niej­sze -?bar­dzo pre­cy­zyj­nie tłu­ma­czy, dla­czego pro­ces zmiany jest tak wyma­ga­jący, nawet gdy świa­do­mie jej pra­gniemy. Z dużą uważ­no­ścią pro­wa­dzi czy­tel­nika przez mecha­ni­zmy neu­ro­bio­lo­giczne odpo­wie­dzialne za roz­pro­sze­nie, pro­kra­sty­na­cję, uni­ka­nie zmiany czy utrzy­my­wa­nie się w zna­nych sche­ma­tach. To część, która może być nie­zwy­kle uwal­nia­jąca: zaczyna się rozu­mieć, że "sła­bo­ści" są natu­ral­nymi stra­te­giami prze­trwa­nia mózgu, a nie bra­kiem cha­rak­teru czy moty­wa­cji.

Iwona Fir­manty

zało­ży­cielka firmy szko­le­niowo-dorad­czej Human Skills, psy­cho­lożka, socjo­lożka, cer­ty­fi­ko­wana coach ICC, men­torka oraz kon­sul­tantka odpor­no­ści psy­chicz­nej IG: @iwo­na­fir­manty.pl

Ta książka zaczyna się od ciem­no­ści, od boha­tera, który stoi w miej­scu, roz­pada się, tonie we wła­snym mózgu i jego mecha­ni­zmach obron­nych. A potem zaczyna iść naprzód cen­ty­metr po cen­ty­metrze. I zanim zdą­żysz pomy­śleć, gdzie zmie­rza ta histo­ria, orien­tu­jesz się, że idziesz razem z nim.

To książka, która nie daje ci kom­fortu sie­dze­nia w fotelu i oglą­da­nia czy­jejś prze­miany z dystansu. Ona uru­cha­mia twoje wła­sne prze­bu­dze­nie, te punkty bólu, które odkła­da­łeś od mie­sięcy, te cele, które miały "same się osią­gnąć", tę część cie­bie, która chciała wię­cej, ale bała się ruszyć.

Neu­ro­hac­kingu nie tłu­ma­czy się tu jak nauki, lecz się go prze­żywa. Autor łączy bowiem psy­cho­lo­gię, neu­ro­bio­lo­gię, hip­nozę i ele­menty tera­pii pracy z cia­łem w spo­sób rzadko spo­ty­kany: przy­stępny, ludzki, nar­ra­cyjny. Nie ma tu wykła­dów, jest za to doświad­cze­nie, które osa­dza się w ciele.

To książka, która poka­zuje, jak działa mózg, ale przede wszyst­kim, jak działa twój mózg. Według badań mózg potrze­buje około 55 dni, by utwo­rzyć nowy nawyk. Każde powtó­rze­nie to kolejne zary­so­wane połą­cze­nie neu­ro­nalne, kolejny mili­metr drogi, która kie­dyś była gęstym lasem, a dziś powoli staje się ścieżką. A to, co powta­rzasz od lat, jest jak auto­strada, szybka, znana, ener­ge­tycz­nie tania. Dla­tego wła­śnie, kiedy pró­bu­jesz się zmie­nić, mózg szar­pie cię z powro­tem do sta­rego. Nie zło­śli­wie, ale dla­tego, że chce, żebyś prze­żył, nie żebyś się roz­wi­jał.

I tu ta książka robi coś nie­zwy­kłego. Nie uczy cię walki ze sobą. Uczy cię mięk­ko­ści, która w neu­ro­bio­lo­gii działa moc­niej niż pre­sja. Poka­zuje podej­ście, które przy­po­mina pod­le­wa­nie suchej ziemi: nic nie rośnie od szar­pa­nia i pośpie­chu. Zmiana poja­wia się wtedy, kiedy w końcu dajesz sobie odro­binę cie­pła i cier­pli­wo­ści. "Twój mózg reaguje lepiej na roz­luź­nie­nie niż agre­sję".

To jedna z tych ksią­żek, które nie tylko zmie­niają spo­sób myśle­nia. Czy­ta­jąc ją, masz wra­że­nie, że autor wydo­bywa z cie­bie to, co zostało scho­wane pod kurzem doświad­czeń, lęków i sche­ma­tów. Odsła­nia twoje praw­dziwe "ja", twój kie­ru­nek i twoją toż­sa­mość. To nie jest książka, którą pole­cam. To jest książka, którą, jeśli jesteś w momen­cie życia, gdzie wszystko stoi, trzeba prze­czy­tać.

Czy­tasz jed­nym tchem, ale pra­cu­jesz z nią mie­sią­cami.

Oli­wia Woź­niak

eks­pertka od związ­ków i rand­ko­wa­nia IG: @stara.slu­chaj

Jeśli na co dzień czu­jesz, że "to sil­niej­sze ode mnie", w stre­sie odpa­lasz się szyb­ciej, niż zdą­żysz pomy­śleć, a potem zbie­rasz tego kon­se­kwen­cje w pracy i w domu -?ta książka może być twoim bra­ku­ją­cym mostem mię­dzy mózgiem a codzien­no­ścią.

Neu­ro­hac­king 2 napi­sana jest dostęp­nym języ­kiem; książkę czyta się lekko, bo bazuje na praw­dzi­wych histo­riach. Autor używa języka doświad­czeń i obra­zów, dzięki czemu łatwiej zro­zu­mieć sens i mecha­nikę tego, co dzieje się "w środku". Czy­tel­nik znaj­dzie tu kon­kretne narzę­dzia, które poma­gają roz­po­znać wła­sne sche­maty i odzy­skać wpływ na swoje reak­cje.

Paula i Kamil

IG: @rela­cje­bez­tabu

Ta książka jest potwier­dze­niem, że neu­ro­bio­lo­gia i roz­wój duchowy mogą iść w parze, wza­jem­nie się wzmac­nia­jąc. Poka­zała mi, jak real­nie - fizycz­nie -?dzia­łają pro­cesy, które dotąd czu­łam bar­dziej intu­icyj­nie: uwal­nia­nie lęku, roz­bra­ja­nie blo­ku­ją­cych prze­ko­nań czy zmiana zapi­sów emo­cjo­nal­nych w ciele. Autor łączy neu­ro­hac­king z prak­ty­kami uważ­no­ści i pracy wewnętrz­nej, wska­zu­jąc, że trans­for­ma­cja zaczyna się od małych, codzien­nych nawy­ków. Mózg nie jest prze­ciw­ni­kiem, ale sprzy­mie­rzeń­cem - jeśli nauczę się z nim współ­pra­co­wać, zamiast z nim wal­czyć.

Anna Matu­siak

dzien­ni­karka, pisarka, psy­cho­log, współ­au­torka pod­ca­stu o roz­woju ducho­wym "Eks­pe­ry­ment"

Neu­ro­hac­king 2 od pierw­szych stron daje poczu­cie, że zaczy­nasz coś wię­cej niż lek­turę. To książka, która porząd­kuje umysł, uspo­kaja ciało i pro­wa­dzi w głąb sie­bie. Poka­zuje, że praw­dziwa trans­for­ma­cja jest pro­ce­sem i drogą, którą warto iść świa­do­mie, krok po kroku. Jeśli czu­jesz, że to moment, by zadbać o sie­bie naprawdę, ta książka jest wła­ści­wym począt­kiem.

Kry­stian i Karo­lina

Dr Joint & Eks­trakt.pl