1
Wynaturzenie myśli nordyckiejOd platońskiego rasizmu do stoickiego uniwersalizmu
Filozofia grecka to "jeden z najważniejszych tworów ducha zrodzonych z podglebia rasy i narodu indogermańskiego, czyli nordyckiego"1, czytamy w przejrzanym i poprawionym wydaniu [1943] podręcznego słownika filozoficznego dla niemieckich studentów, Philosophisches Wörterbuch Heinricha Schmidta, którego gruntowna przeróbka wydawała się konieczna. Dziewiąte i ostatnie za życia autora wydanie ukazało się bowiem w roku 1934. W przedmowie do owego dziesiątego wydania stwierdza się, że filozofia nie może uniknąć aggiornamento na skutek rewolucji narodowosocjalistycznej:
Czas nie stoi w miejscu. Pojawiają się nowe słowa, nowe pojęcia, podczas gdy inne znikają, nowe znaczenia i wartości nabierają pierwszorzędnej wagi i ukazują nam w nowym świetle nie tylko teraźniejszość, ale również przeszłość [...]. Wielka rewolucja w wartościach, jaka od 1933 roku dokonuje się w Niemczech we wszystkich dziedzinach życia, dotyczy również nauki, a zwłaszcza filozofii, która od zawsze zajmowała się, a nawet była całkowicie pochłonięta zagadnieniami ideologicznymi. Toteż, bardziej niż kiedykolwiek, wartości ideologiczne muszą wysunąć się na pierwszy plan2.
W wykładzie wygłoszonym latem 1941 roku, w szczycie uniesienia pasmem zwycięstw i piorunującym Blitzkriegiem na Bałkanach, historyk i filozof, Oskar Becker, jest co do Greków bardziej jednoznaczny: "Filozofia grecka jest filozofią narodu pokrewnego nam rasowo"3.
W tych cytatach warto zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, gdy naziści słyszą słowo "kultura", nie wyciągają rewolweru, wbrew całkowicie apokryficznemu zdaniu, które przypisuje się Goebbelsowi. Po drugie, to dziwne zestawienie słów "rasa" i "filozofia", które w naszych oczach ociera się o oksymoron. Słowo "rasa" wraz z jego pochodnymi stanowi przedmiot obszernych rozważań w nowym wydaniu słownika Schmidta. To pojęcie o tak nieostrych konturach, że z jego powodu intelektualiści partii nazistowskiej uważani są powszechnie za szarlatanów aż do lat trzydziestych XX wieku4, urasta do rangi głównego pojęcia hermeneutycznego.
Gdy zatem naziści słyszą słowo "kultura", wyciągają raczej stetoskop lub kraniometr. Narodowosocjalistyczny rasizm, głosząc determinizm biologiczny, narzuca medyczne rozumienie wszelkiej ludzkiej twórczości, objawową koncepcję wytworów kultury.
Okazuje się, że doktryna narodowosocjalistyczna, tak samo jak sprowadza do biologii polityczność, tak też dokonuje naturalizacji tego, co kulturowe. Wytwór kultury, czy będzie to średniowieczna katedra, renesansowy obraz czy też grecki traktat filozoficzny, nie jest owocem inspiracji lub wolnej decyzji jednostki, a tym bardziej w specyficznym przypadku filozofii, rzekomo uniwersalnego rozumu, tej liberalnej i kosmopolitycznej chimery, którą naziści odrzucają. Każde dzieło ducha jest zdeterminowane przez krew i ziemię: Blut und Boden to konieczne warunki ludzkiej twórczości. W ten sposób biologiczny determinizm nazistowskiego rasizmu redukuje ideologię do biologii i, ogólniej, kulturę do natury. Głosi coś w rodzaju ucieleśniającego heglizmu, który w każdym wytworze kultury widzi nie reifikację ducha, lecz materializację krwi, której duch jest jedynie przejawem, wyrazem, sposobem istnienia. Krew (Blut) i właściwości tej krwi decydują o wszystkim, podczas gdy środowisko (Boden, Umwelt) umożliwia lub opóźnia ujawnienie się jej potencjału.
Świadczy o tym stosunek nazistów do sztuki. Niemiecka sztuka ekspresjonistyczna jest, według profesora Paula Schultze-Naumburga, przejawem zaburzeń zdrowotnych, ciała i ducha tak bardzo chorych, że pacykarze malują od tego niebieskie włosy. W swojej pouczającej książce Kunst und Rasse (Sztuka i rasa), wydanej w 1928 roku, Schultze-Naumburg twierdzi, że Franz Marc i inni, gdy malują, naprawdę widzą niebieskie włosy czy czerwone drzewa. Ich sztuka to nic innego jak przejaw chorobliwej biologii w czystej postaci, niewydolnego systemu nerwowego, nieodwracalnie zaburzonej percepcji zmysłowej. Odtąd oświeceni rasologowie5 powinni traktować ich dzieła nie jako sztukę, źródło bezinteresownej radości, lecz jako objaw patologiczny, przedmiot analizy nozograficznej. Rasolog najpierw zabroni dostępu do nich publiczności, którą, wręcz przeciwnie, należy podbudowywać przedstawieniami zdrowego piękna i chronić przed chorobliwymi objawami, po czym przystąpi do badania tych zwyrodniałych wytworów i zaproponuje ich racjonalną etiologię: przyczyną rozchwiania systemu nerwowego prowadzącego do takich niedorzeczności jest krzyżowanie się ras lub zaburzenia, przed którymi należy chronić rasę, izolując chory podmiot i jego wytwory.
Widzimy zatem, że przymiotnik "zdegenerowany" w utartym wyrażeniu "sztuka zdegenerowana" nie jest bynajmniej figurą stylistyczną, ozdobnym czy fałszywie polemicznym epitetem. Głębiej niż zwykła obelga słowo to wyraża biologiczne odrzucenie, osąd medyczny nie tyle negatywny, ile unicestwiający, ponieważ należy je rozumieć dosłownie: sztuka potępiana przez nazistów jest wyrazem krwi zde-generowanej, czyli pozbawionej rodzaju, gatunku - niemiecki mówi o entartete Kunst, przy czym ent-artet znaczy "pozbawiony Art", w niemieckim synonim słowa Rasse.
Ta biologiczna i medyczna hermeneutyka, to rasologiczne odczytanie sztuki bywa również stosowane do innych zjawisk kulturowych, takich jak filozofia grecka: dzieło filozoficzne nie jest abstrakcyjnym wyrazem absolutnej idealności. Jest dzieckiem swojego czasu, z ciała, ziemi i krwi. Przed napisaniem Mein Kampf przez Hitlera (1924) czy Der Mythus des 20. Jahrhunderts przez Alfreda Rosenberga (1935), idealność filozoficzna, to dążenie jeśli nie do absolutu, to przynajmniej do ogólności, była już brana pod lupę przez filozofie podejrzeń, które wykazały całą jej względność w stosunku do czasu, miejsca, a nawet uwarunkowań fizycznych: Marks odniósł filozoficzną pseudouniwersalność do społeczno-ekonomicznych warunków produkcji, Nietzsche rozważał "problem Sokratesa", idiosynkrazję przegranego, który przez urazę oddaje się dialektyce, a Freud umniejszył "ja" i rozum wiktoriańskiego podmiotu wobec nadzwyczajnych mocy id.
Naziści również chętnie przyjmują postawę podejrzliwości wobec rozumu, tym bardziej że jego panowanie idzie w parze z liberalnym i ze wszech miar szkodliwym kosmopolityzmem, narzuconym przez Wielką Rewolucję Francuską i ideologię praw człowieka. Co ciekawe, chociaż nie zapominają o Nietzschem, najbliżej im do Freuda. Oni również rozwijają psychofizyczną egzegezę wytworów ducha, z tą istotną różnicą, że ani Freud, ani Nietzsche nie wiążą dzieł myśli czy twórczości artystycznej z jakimkolwiek determinizmem rasowym: upraszczając, kompleks Edypa jest uniwersalny, podobnie jak działanie sił reaktywnych u Nietzschego. Ten zresztą nie pojmował nadczłowieka w kategoriach rasowych. Nietzscheańska typologia i aksjologia nigdy nie były rasistowskie, nie wspierały się nawet na żadnej rasologii, gdyż ludzie pełni urazy, przegrani bywają nordyccy, tak jak piękną figurą nadczłowieka jest żydowski wojownik ze Starego Testamentu.
W stosunku do filozofii greckiej naziści, z racji ich głębokiego biologizmu, stosują redukcję symptomalną. Filozofia ukazuje, czym byli Grecy w 530, 399 i 364 roku przed naszą erą, a raczej czym był grecki Volkstum (naród, rasa).
Los greckiego Volkstum leżał bowiem nazistom na sercu, o czym świadczy bogata literatura historyczna, antropologiczna, politologiczna, zarówno naukowa, jak i popularyzatorska, jaką mu poświęcono. Historycy pokazali, jak wielką wagę naziści przykładają do włączenia Grecji antycznej do rasy nordyckiej: według teorii rozpowszechnianej przez partię, a następnie przez partię-państwo, Grecy są rasy germańsko-nordyckiej, a miasta greckie zostały założone przez pochodzące z Północy plemiona rolników-żołnierzy. To przywłaszczenie świetnych zmarłych przez rasę wyjątkowo ubogą w świadectwa historycznej wielkości pozwala jej rościć pretensje do splendoru kultury, która fascynowała niemiecki Bildungsbürgertum od czasów Winckelmanna, a Europę od oblężenia Missolungi. Grecy byli wielcy, wyrafinowani, po czym zniknęli z wielkiej sceny historii. Los starożytnej Grecji jest więc pouczającym przykładem dla nowych Niemiec: ich wielkość może kroczyć szlakami przetartymi przez wielki nordycki naród Starożytności. Ich upadku będzie można uniknąć, o ile wyciągnie się właściwą naukę z upadku Grecji jako hegemonicznej cywilizacji.
Aby zgłębić los greckiego Volkstum, trzeba pochylić się nad jego historią, lecz tablica chronologiczna z ciągiem dat niewiele powie, jeśli nie poświęci się uwagi wypracowanej przez Greków wizji świata. Ta Weltanschauung była warunkiem ich wzlotu, lecz także przerwania go i upadku. Warunkiem, lecz nie przyczyną, gdyż sama Weltanschauung jest uwarunkowana jakością krwi, z której rodzą się różne idee, zależnie od tego, czy jest czysta, czy skażona.
Filozofia wyraża więc stan rasy: logos to nic innego jak głos ethnos i jego statusu rasowego. Gdy filozofia jest śmiała, zdecydowana, stanowcza, wyraża energię krwi lub jej odrodzenie. Gdy, przeciwnie, jest indywidualistyczna lub pesymistyczna - wyraża jej zepsucie, powolne staczanie się w bagno mieszania się krwi i niezróżnicowania. Jeśli jest heroiczna i arystokratyczna, z pewnością wyraża czystość niczym nieskalanej krwi nordyckiej. Jeśli, przeciwnie, jest demokratyczna i egalitarystyczna, zdradza mieszankę krwi straconej przez związki z innymi rasami.
W tych warunkach studiowanie filozofii greckiej nie jest zarezerwowane wyłącznie dla szacownych erudytów z Seminare w Kilonii, Bonn czy Heidelbergu lub zamknięte w szarej ciszy bibliotek. Zresztą nic nie byłoby bardziej sprzeczne z duchem, niewątpliwie nordyckim, cywilizacji, która głosiła kalokagathia, ideał człowieka pięknego i dobrego, atlety zarówno duchem, jak i ciałem. Teraz lepiej rozumiemy, dlaczego tak wielu ludzi w Trzeciej Rzeszy odwołuje się do Grecji i filozofii greckiej: Hitler w Mein Kampf i w licznych przemówieniach, Alfred Rosenberg, Joseph Goebbels, ale także Göring i Himmler.
Specjaliści literatury klasycznej i historii starożytnej zapoczątkowują revival Platona i Sparty, ustanawiając kanon narracji o dziejach greckich, który podejmują podręczniki szkolne i broszury ideologiczne partii i jej organów. W tej narracji poczesne miejsce zajmuje Platon: jest przedstawicielem par excellence greckiej myśli nordycko-germańskiej, fundującym historię helleńskiej Weltanschauung, która kończy się zanikiem, ostatecznym rozpadem i odrzuceniem nordyckiego ideału arystokratycznego przez myśl Stoa.
W nazistowskiej recepcji i egzegezie punkt ciężkości platońskiego korpusu ulega przesunięciu: nie kładzie się już akcentu na pisma epistemologiczne czy gnoseologiczne ateńskiego myśliciela, jak na ogół utarło się to od XVI i XVIII wieku, lecz na jego pisma polityczne. Platon - metafizyk i teoretyk idei - był w oczach nazistów symbolem idealistycznego humanizmu i Aufklärung z przerostem racjonalizmu. Teoretyk poznania ustępuje miejsca twórcy koncepcji państwa i odrodzenia wspólnoty.
W broszurze wydanej przez stowarzyszenie nauczycieli narodowosocjalistycznych, czyli NSLB (Nationalsozialistischer Lehrerbund), przeznaczonej dla nauczycieli greki, wybitny hellenista, Hans Bogner, proponuje, by za jądro platońskiego dzieła uznać tryptyk "Politheia, Politikos, Nomos"6, czyli państwo, polityczność i prawa. Naczelny rasolog partii nazistowskiej, Hans F. K. Günther, który sam napisał studium o Platonie, dodaje do tego korpusu Listy7.
Dla Günthera Platon, który odtąd się liczy, to po prostu Platon "myśliciel państwa"8, a nie "przedstawiciel teorii idei"9: Platon nie jest zwykłym uczonym, "jest następcą Solonów i Klejstenesów. To historia Aten, to ich wielcy prawodawcy i mężowie stanu [...] stanowią zaplecze jego dzieła", nie zaś "jońscy physikoi" czy też "pierwsza księga Metafizyki Arystotelesa"10. Ta wielka postać bardziej przynależy do panteonu prawodawców i mężów stanu niż prostych metafizyków. Jak dobitnie konkluduje Werner Jaeger w artykule opublikowanym w 1933 roku w nazistowskim czasopiśmie "Volk im Werden" ("Naród w stawaniu się") - artykule, w którym gwałtownie atakuje XVIII wiek z jego indywidualistycznym humanizmem - "Platon naszego pokolenia to twórca państw, prawodawca. To już nie neokantowski systematyk i szacowny uczony filozof, jakiego widzieli w nim nasi poprzednicy"11.
Kant nie jest więc dla Jaegera archetypem niemieckiego geniusza, sławionym niekiedy jako Beethoven filozofii. To raczej groźny awatar kosmopolitycznego i abstrakcyjnego Oświecenia. Rzekomy platoński idealizm jest czymś wręcz odwrotnym: twardym i świadomym realizmem, o którym, według filozofa i znawcy Platona, Kurta Hildebrandta, "jedynie po powierzchownej lekturze można powiedzieć, że chodzi tu o niedosięgły i niebiański ideał kantowski"12.
Naziści i ich zwolennicy w szeregach pedagogów i akademików zbroją się w męskie pióro, by zdecydowanie przekreślić bladą i wątłą postać anemicznego teoretyka, mędrka podchodzącego do filozofii tak, jak podchodzi się do religii; człowieka, który strawił życie na studiowaniu abstrakcji ze szkodą dla konkretnej rzeczywistości. Hitler w Mein Kampf nie znajduje dość surowych słów, by napiętnować to, co w jego oczach jest odejściem od greckiego ideału przez niemieckie Gymnasium. Dalekie od kształtowania kalos kaghatos z greckiego wychowania, doprowadza do atrofii ciał i zwyrodniałej makrocefalii.
Otóż Platon jawi się jako doskonała antyteza tej haniebnej figury. W niczym nie przypomina rachitycznego uczonego, mola książkowego zamkniętego w swojej pracowni, lecz realizuje, zdaniem Hansa F. K. Günthera, ideał "człowieka spełnionego"13, potężnego myśliciela, a zarazem wybitnego sportowca i świetnego wojownika. Nic w tym dziwnego, gdy pomyśli się, że Platon był, jak przypomina Günther, człowiekiem nordyckim, wywodzącym się "z najwyższej szlachty attyckiej [...], w której najlepiej w Atenach zachowała się aż do późnych epok nordycka krew pierwotnych Hellenów"14. Platon to więc doskonałe ucieleśnienie człowieka nordyckiego, który w pełni rozwinął fizyczne i intelektualne talenty, tkwiące w zarodkach w jego rasie. Günther podkreśla, że to ktoś więcej niż "zwykły logik czy teoretyk poznania", jakiego zrobili z niego "profesorowie filozofii"15, ci niepoprawni miłośnicy racjonalnej abstrakcji. W całej książce bezustannie atakuje Philophie-Professoren, chodzące przykłady ucieczki od życia i rezygnacji rasowej, które przeciwstawia archetypowi greckiego filozofa.
Ta nowa egzegeza platońskiego dzieła wykracza poza zamknięty krąg akademickich potyczek, w których ochoczo kruszą kopie bojownicy nordyckiej greckości. Platon jest także przedmiotem nauczania na lekcjach historii i greki w liceach. To, że licealiści Trzeciej Rzeszy powinni zapoznać się z Platonem, jest oczywistością dla platoników i hellenistów: dla Adolfa Ruscha, profesora literatury klasycznej w liceum Momsena w Berlinie-Grunewaldzie, Platon jest ni mniej, ni więcej tylko "wychowawcą człowieka niemieckiego"16. W artykule poświęconym nauczaniu Platona, Rusch przypomina, że nowa szkoła powinna zapomnieć o jednostce, aby promować grupę, wspólnotę narodu, Volksgemeinschaft. Platon bowiem jest tym, który walczył przeciwko "sofistyce", będącej żałosnym wyrazem "skrajnego indywidualizmu". Wbrew "maksymie, zgodnie z którą człowiek miałby być miarą wszystkich rzeczy", która rozsławiła Protagorasa, Platon na powrót przenosi jednostkę "w całość porządku świata", zarówno w porządek kosmosu, jak i polis. Platon jest więc "w wychowaniu młodego człowieka w państwie i dla państwa takiego jak nasze najpewniejszym środkiem"17 do pobudzenia nowej generacji, oddanej ciału narodu i państwu.
Czytając podręczniki szkolne, dochodzi się do wniosku, że Platon z kursów historii przedstawiany jest jako wybitna postać nordyckiego oporu przeciwko dekadencji rasowej, intelektualnej i moralnej państwa ateńskiego i świata greckiego w ogólności, podkopywanego, pomimo napomnień filozofa, przez zło, które w końcu go zmiotło. Również kursy greki przedstawiają Platona jako ostatni wzlot nordyckiej helleńskości. W 1936 roku, w ramach konsultacji przed reformą programów nauczania w szkołach średnich, zorganizowanych przez Bernharda Rusta, profesora łaciny, nazisty od samego początku i Ministra Edukacji Rzeszy, powstała nota napisana przez nauczyciela literatury klasycznej, zachowana w archiwach federalnych w Berlinie-Lichterfelde, której autor tymi słowy wychwala dzieło filozofa:
Trzeba zapoznawać uczniów z Platonem właśnie dlatego, że w nim duch nordycki staje do walki przeciwko najbardziej szkodliwej dekadencji, przeciwko całej epoce destrukcji. Nawet jeśli nie zdołał powstrzymać rozkładu narodu ateńskiego, jego walka do dziś porusza wszystkich ludzi należących do jego rasy18.
Wszystkim, którym przyszłoby do głowy widzieć w Platonie wyłącznie eterycznego ducha unoszącego się na czystym niebie idei, w innym piśmie do ministerstwa przedstawia się opinię, że:
aktywny nordycki duch znalazł swój najsubtelniejszy wyraz w filozofii Platona. Poszukiwanie wiedzy zaprzęgnięte jest u niego w służbę kształtowania ludzi i państw. Podczas gdy dla człowieka Wschodu kontemplacja jest celem samym w sobie, kontemplacja platońska pozostaje nierozłączna z działaniem19.
Wprowadzenie w tym miejscu tradycyjnej filozoficznej pary działanie-kontemplacja ma na celu zanegowanie obrazu Platona kontemplacyjnego, rozprawiającego bez końca pod ateńskim niebem o nieśmiertelności duszy i realności idei. Platon jest człowiekiem praxis, działania politycznego, a nie theoria czy metafizycznej contemplatio. Ta ostatnia jest zdecydowanie podporządkowana pierwszej. Bezcelowa kontemplacja jako sztuka dla sztuki jest wynaturzeniem ducha, wycofaniem się ze świata przez rasę wrogą życiu i ciału, głęboko indywidualistyczną i chorobliwą: rasę wschodnią. Determinizm rasowy warunkuje postawę Platona, podobnie jak współczesnych mu (sofistów) czy późniejszych (stoików) myślicieli, wywodzących się ze Wschodu: to oczywiste, że vita activa, bios politikos jest platońskie, gdyż duch nordycki, jak twierdzi ówczesna "psychologia rasowa" (Rassenpsychologie), jest z gruntu zaangażowany, aktywny20.
W innym piśmie, skierowanym do ministra Rusta, nauczanie Platona okazuje się "praktykowaniem edukacji rasowej"21. Każda dobra pedagogika rasowa postara się więc o to, by metodycznie przeciwstawić Platona "sofistyce i retoryce jako przejawom obcego wpływu na rasę" i "oznakom dekadencji"22.
Nowe programy z 1938 roku, wprowadzone reformą Rusta, uwzględniają tego rodzaju postulaty. Platon znalazł się wśród czterech autorów wpisanych do programu nauczania greki na różnych etapach23, wraz z Homerem, Tukidydesem i Ksenofontem. Tego ostatniego przedkłada się nad Izokratesa i Demostenesa, klasyków w nauczaniu greki, winnych jednak przynależności do schyłkowego dla Aten IV wieku, podobnie zresztą jak nad Arystotelesa i stoików, zupełnie nieobecnych w programie nauczania greki. Waga Platona w programach okazuje się jeszcze większa, gdy weźmie się pod uwagę wszystko, co platońskie u Ksenofonta, który był wprawdzie jego rywalem, lecz także, jak Platon, filospartiatą stanowczo przeciwnym demokracji ateńskiej.
Wraz z Platonem, niemieckim uczniom wpajać się będzie etykę walki. Günther zauważa, że termin "filozofia", który dla nas jest już tylko "słowem złożonym z czterech martwych sylab, zrozumiałych jedynie dla erudyty"24, dla Greków miał zupełnie inne znaczenie.
Kurt Hildebrandt, profesor uniwersytetu w Kilonii, przestrzega przed błędem, jakim byłoby utożsamienie filozofa z "uczonym akademickim" czy "abstrakcyjnym badaczem"25. Filozof to wojownik i semantyka militarna, zauważa Hildebrandt, rzeczywiście organizuje dużą część platońskiego dyskursu: "Filozof Platona jest przeciwieństwem abstrakcyjnego erudyty: to mężczyzna, który odznaczył się w wojnie, a także w prowadzeniu spraw państwa"26.
Widzimy więc, że właściwa Grekom agonistyczna koncepcja świata przenika całe dzieło najbardziej greckiego z Greków, jakim był Platon, co bezsprzecznie dowodzi jego nordyckiej natury: "Platon zgadza się z Heraklitem: polemos jest ojcem wszelkiej rzeczy", co sprawia, że "wychowanie wojowników znajduje się w centrum politei"27, a "być prawdziwym człowiekiem znaczy dla niego to samo, co być wojownikiem"28. Zresztą ci noszący miano filozofów-władców początkowo są przede wszystkim wojownikami, których "zwolniono z kasty wojowników dopiero w wieku pięćdziesięciu lat" po tym, jak szczególnie wyróżnili się w służbie wojskowej i w służbie ducha29. Figura wojownika i udział w walce mają walor pasowania intelektualnego i kulturalnego. W tym samym czasie filozof, Ernst Krieck, w wykładzie inauguracyjnym z 10 maja 1933 w Berlinie nawołuje studentów, by stali się politycznymi żołnierzami, podczas gdy Führer und Rektor uniwersytetu we Freiburgu, Martin Heidegger, posługując się platońskim trójpodziałem z Państwa, definiuje, obok służby wojskowej i służby pracy, służbę wiedzy.
1 Heinrich Schmidt, Griechische Philosophie, w: idem, Philosophisches Wörterbuch - Zehnte Auflage, völlig neu bearbeitet von Werner Schingnitz und Joachim Schondorff, Kröner, Stuttgart 1943, s. 208.
3 Oskar Becker, Die griechische Philosophie, w: Oskar Becker, Karl F. Chudoba et al., Griechenland Vorträge, Scheur, Bonn 1944, s. 242.
4 Por. Édouard Conte, Cornelia Essner, La Qu?te de la race. Une anthropologie du nazisme, Hachette, Paris 1995.
5 Niemiecki termin Rassenkunde (nauka o rasie) tłumaczymy jako "rasologię", a Rassenkundler jako "rasolog".
6 Hans Bogner, Platon im Unterricht, Diesterweg, Frankfurt 1937, s. 8.
7 Hans F. K. Günther, Platon als Hüter des Lebens. Platons Zucht- und Erziehungsgedanken und deren Bedeutung für die Gegenwart, Lehmann, Monachium 1928, wyd. drugie 1935, przedmowa.
11 Werner Jaeger, Die Erziehung des politischen Menschen und die Antike, "Volk im Werden" 1933, t. I , z. 3, s. 46.
12 Kurt Hildebrandt, Platon. Der Kampf des Geistes um die Macht, Bondi, Berlin 1933, s. 265.
13 Hans F. K. Günther, Platon als Hüter des Lebens, op. cit., s. 9.
16 Adolf Rusch, Plato als Erzieher zum Deutschen Menschen, w: Humanistische Bildung im Nationalsozialistischen Staate, Teubner, Berlin 1933, s. 44-49.
18 "Vorschläge für die Gestaltung des Unterrichts in den alten Sprachen", von Oberstudiendirektor Billen, 1936, BABL/R/4901/4614, karty 244-269, fos 245-246.
19 Richtlinien für Griechisch, Mecklenburgisches Staatsministerium, Abt. Unterricht, BABL/R/4901/4664, karty 279-285, karty 281-282.
20 Leistungsmensch z psychologii psychorasowej Ludwiga Ferdinanda Claußa stoi w opozycji do wschodniego Darbietungsmensch, uległego, słabego i skrytego. Por. Ludwig Ferdinand Clauß, Rasse und Seele. Eine Einführung in den Sinn der leiblichen Gestalt, Lehmann, Monachium 1926.
21 Richtlinien für Griechisch, op. cit., karty 281-282.
23 Bernhard Rust (red.), Erziehung und Unterricht in der Höheren Schule. Amtliche Ausgabe des Reichs- und preussischen Ministeriums für Wissenschaft, Erziehung und Volksbildung, Weidmann, Berlin 1938, s. 250.
24 Hans F. K. Günther, Platon als Hüter des Lebens, op. cit., s. 19.
25 Kurt Hildebrandt, Platon, op. cit., s. 226.