Naturalnie szczupła - Bethenny Frankel, Eve Adamson

Reflow text when sidebars are open.
"Wyglądam grubo. Nienawidzę mojego ciała"; "Jestem ogromna"; "Dlaczego to zjadłam? Nie mogę uwierzyć, że właśnie to zjadłam"; "Nie mogę zrzucić wagi. Mam wolny metabolizm"; "Nie mogę tego zjeść. Naprawdę chcę to zjeść, ale nie powinnam"; "Nienawidzę siebie"; "Obżarłam się"; "Od jutra zaczynam dietę"; "Nie potrafię wytrwać na diecie. Jestem beznadziejna"; "W ogóle nie mam silnej woli. Jestem żałosna"; "Co jest ze mną nie w porządku?"; "Ona może zjeść wszystko, na co ma ochotę. Nienawidzę jej"; "Byłam dziś taka grzeczna. Nie zjadłam obiadu. Nie mogę się doczekać, kiedy zważę się jutro i zobaczę, ile schudłam"; "Jutro nie będę nic jadła"; "Nigdy już nic nie zjem"; "Nie idę na to przyjęcie. Za dużo bym zjadła"; "Dlaczego zjadłam tak dużo? Chciałabym cofnąć czas. Mam takie poczucie winy"; "Czuję, jak staję się coraz grubsza. Jestem odrażająca"; "Gdybym była chuda, byłabym szczęśliwa".
Brzmi znajomo?
To nie są słowa czy myśli osoby naturalnie szczupłej, ale mogą one być twoje. Kiedyś ja też tak myślałam, ale już tego nie robię. A ty chciałabyś z tym skończyć?
To jest możliwe. Możesz skończyć z tym wszystkim: negatywną gadaniną, nienawiścią do siebie i swojego ciała, strachem przed jedzeniem, obsesją jedzenia i co najważniejsze dietą. Kiedy przestaniesz robić sobie te wszystkie rzeczy, staniesz się naturalnie szczupła.
Jeśli jesteś bardzo przyzwyczajona do myślenia o sobie i o jedzeniu w tak negatywny sposób, czujesz się przywiązana do diet i sądzisz, że to się nigdy nie zmieni, nabierz otuchy. Życie nie musi tak wyglądać. Jesteś bliska wyjścia z błędnego koła i ucieczki od trwającej całe życie samodestrukcyjnej diety. Możesz wyzwolić się od obsesji związanej z jedzeniem. I możesz stać się naturalnie szczupła bez żadnej diety. Ja tego dokonałam, więc ty też potrafisz.
Oto prosty fakt: miliony Amerykanów stały się niewolnikami diety. Bezustannie się torturujemy, tylko dlatego że zjedliśmy ciastko (albo pięć ciastek), nie poszliśmy na siłownię, zamówiliśmy frytki, wzięliśmy dokładkę, zjedliśmy węglowodany, cukier lub mięso, nie mieścimy się w nasze obcisłe dżinsy lub nie jesteśmy tak szczupli, jak osoba stojąca obok nas. Ubliżamy sobie i nienawidzimy siebie, bo nie wyglądamy tak, jak według nas powinniśmy wyglądać. Nie czujemy się dobrze, nie jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni z naszego życia, a obwiniamy za to liczbę ukazującą się, kiedy stajemy na wadze. Wydajemy tysiące dolarów na programy dietetyczne, firmy dostarczające żywność, strony internetowe, czasopisma i książki o dietach. A i tak wciąż tyjemy. Wpadamy w rozpacz, zastanawiamy się, co jest z nami nie tak, ale nie rezygnujemy z diety – wciąż próbujemy i wciąż przegrywamy.
Jeśli desperacko pragniesz być jedną z naturalnie szczupłych osób, ale w głębi ducha nie wierzysz, że mogłabyś taka być, posłuchaj, co mam ci do powiedzenia.
Bycie naturalnie szczupłą nie jest stanem pozostającym poza twoim zasięgiem. Jesteś naturalnie szczupła. Musisz tylko wprowadzić parę prostych zmian, aby pozwolić swojej naturalnej szczupłości się ujawnić. Będziesz jedną z tych, którymi chciałaś być w szkole średniej. Będziesz jedną z tych, na których inni ludzie patrzą i zastanawiają się: "Jak ona to robi, że jest taka chuda?". Ta książka umożliwi ci dostęp do tego świata. W głębi ducha wiem, że do niego należysz. Muszę wyznać, że odkryłam sekret bycia naturalnie szczupłą do końca życia. Teraz chciałabym się podzielić nim z tobą.
Kim jestem? Dlaczego piszę tę książkę? I, co być może najważniejsze, dlaczego powinnaś wysłuchać tego, co mam do powiedzenia o tym, co ty powinnaś jeść?
Nazywam się Bethenny Frankel. Z zawodu jestem kucharką zajmującą się żywnością naturalną. Możesz znać mnie z roli w Gospodyniach z kasą. Nowy Jork (The Real Housewives of New York City) albo z mojego występu w programie Martha Stewart: Apprentice. Mogłaś też czytać jeden z moich blogów na temat zdrowia, widzieć jeden z moich filmów o zdrowym gotowaniu na YouTube albo czytać moją kolumnę w magazynie "Health". Być może nawet próbowałaś smakołyków z linii ciastek BethennyBakes?. Ale nie wiesz tego, czym chcę się z tobą podzielić: dlaczego jestem naturalnie szczupła i dlaczego tak wiele moich sławnych klientek, dla których gotuję, jest również naturalnie szczupłych.
Choć nie jest to tajemnica państwowa, klucz do bycia naturalnie szczupłą umyka wielu amerykańskim kobietom. Chciałabym to zmienić. Każdy powinien móc wiedzieć i stosować to, co wiem i stosuję ja, a także wielu sławnych ludzi. Moim celem jest demokratyzacja zdrowia: sprawienie, aby zdrowie stało się dostępne dla każdego, bez względu na to, kim jest. Ta książka jest dla ciebie, niezależnie od tego, czy mieszkasz w Nowym Jorku, Nebrasce czy Newadzie; niezależnie od tego, ile zarabiasz, jaka jest twoja naturalna budowa albo twoje genetyczne predyspozycje; bez względu na to, jaki jest twój status społeczny, praca, rasa, narodowość czy preferencja seksualna; jakie jedzenie uwielbiasz czy jakiego jedzenia nienawidzisz; jak bardzo lubisz czy nie lubisz ćwiczyć; czy twój wygląd jest istotny dla twojej kariery, czy nie; jak czujesz się dzisiaj, kiedy patrzysz w lustro – być może jesteś chora z obsesji i dręczenia samej siebie z powodu jedzenia i wagi.
Jestem zwolenniczką zdrowego jedzenia. Uwielbiam dobrą, wysokiej jakości naturalną żywność, która sprawia, że czuję się lepsza, silniejsza i mam więcej energii. Kiedy gotuję, smak jest dla mnie tak samo ważny jak składniki pokarmowe. Bez względu na to, jak zdrowa jest żywność, nikt nie będzie chciał jej zjeść, jeśli nie będzie dobrze smakowała. Poza tym wydaje mi się, że jedzenie powinno być przyjemne, a nie tylko znośne. Dla mnie wystarczająco dobre nigdy nie jest wystarczająco dobre, jeśli chodzi o jedzenie (i wszystko inne również!). Jeśli jedzenie nie sprawia ci przyjemności, to po co zawracać sobie nim głowę? Nie wierzę, że jedzenie przeciętnie smacznej żywności prawdopodobnie uczyni cię lżejszą. Nie uczyni. I wszyscy powinniśmy już to wiedzieć.
Dla mnie jedzenie, które nie jest pyszne, nie jest warte wysiłku. Ale nie jestem zainteresowana jedzeniem wysokokalorycznych, bogatych w cukier produktów bez błonnika, witamin czy minerałów. Czasami jem przetworzone jedzenie, ale jest to raczej wyjątek niż reguła. Nie interesuje mnie wysoko przetworzona żywność ani jedzenie, które może dobrze smakować przez minutę, ale nie wpływa dobrze na moje zdrowie. Chodzi o równowagę. Moją codzienną dietę traktuję jak rachunek bankowy, tyle tylko że zamiast pieniędzy są tam kalorie, którymi muszę zarządzać. Więcej informacji na ten temat znajdziecie w rozdziale 1.
Zanim przejdziesz do zapoznania się ze stworzonymi przeze mnie dziesięcioma zasadami prowadzącymi do stania się naturalnie szczupłą, prawdopodobnie chciałabyś się dowiedzieć o mnie czegoś więcej. Wiele z tego, co wiem o żywieniu, pochodzi z naturalnej pasji zarówno jedzenia, jak i zdrowia. Kiedy dorastałam, każdy posiłek zjadałam w restauracji. Moja skłonność do zdrowego życia zrodziła się z niestabilnego wychowania, które zainspirowało mnie do kontrolowania mojego własnego stylu życia i wyniesienia z tego czegoś dobrego. Był to dla mnie wielki progres: musiałam wyrosnąć z trudnego dzieciństwa, kiedy wpojono mi wiele niezdrowych przyzwyczajeń związanych z jedzeniem, i przyjąć bardziej realny, naturalny, zrównoważony sposób gotowania, jedzenia i patrzenia na świat. Dziś jem i żyję jak osoba naturalnie szczupła, ale mam za sobą długą podróż.
Podróż ta, napędzana moją pasją do jedzenia i zdrowia, doprowadziła mnie w 2000 r. do National Gourmet Institute for Health and Culinary Arts. W szkole tej spędziłam rok i chociaż pierwotnie poszłam tam dla zabawy, szybko wciągnęło mnie życie kucharki oraz nowa koncepcja robienia jak najwięcej z dobrych produktów. To, co zrobiłam z moim wykształceniem, różni się odrobinę od drogi wybranej przez większość moich kolegów. Nie poszłam do pracy w restauracji. Chciałam zrobić coś większego, coś, co dotarłoby do większej liczby ludzi.
Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam, było wylansowanie w 2001 r. mojej własnej linii niskotłuszczowych, niskokalorycznych słodyczy, bez nabiału, pszenicy i jajek, o nazwie BethennyBakes?. Wzięłam też udział w programie Martha Stewart: Apprentice. Odnoszono się wtedy do mnie jak do niekwestionowanej gwiazdy tego programu. (Więcej o tym doświadczeniu opowiem trochę później). Gotowałam dla sław takich jak Alicia Silverstone, Denis Leary i Mariska Hargitay. Pokazywałam się w porannych programach telewizyjnych, takich jak Today, The Early Show na CBS i Good Day New York, i opowiadałam o zdrowym gotowaniu i jedzeniu; występowałam także w innych programach, takich jak Access Hollywood, Entertainment Tonight i Extra. Mam stałą kolumnę w magazynie "Health" i pisałam lub pisano o mnie między innymi w "New York Times", "People", "In Style", "Family Circle", "Hamptons", "OK!", "Ladies Home Journal", "USA Today", "US Weekly", "TV Guide" i "Wall Street Journal". Odnotowano tysiące odwiedzin stron z moimi filmami o gotowaniu na YouTube. com. Byłam też rzeczniczką marek takich jak Pepperidge Farms Baked Naturals Snacks, Cascade i Tupperware. Ostatnio skończyłam nagrywanie drugiego sezonu serialu Gospodynie z kasą. Nowy Jork (The Real Housewives of New York City). A potem napisałam tę książkę.
To, co wiem i czego dowiedziałam się przez całe życie o stawaniu się szczupłą, wiąże się nie tylko ze zdrowym, pysznym jedzeniem (chociaż stanowi to dużą część obrazu). Nauczyłam się dużo o tym, jak myśleć o jedzeniu, jak bilansować dietę przez resztę życia i jak przestać torturować się za każdy kęs. Kiedy mieszkasz w Nowym Jorku, trudno jest nie mieć obsesji związanej z wyglądem, jedzeniem i dietą. Ale zdałam sobie sprawę, że trudno jest nie mieć obsesji związanej z wyglądem, jedzeniem i dietą bez względu na to, gdzie się żyje. Jeśli dzielisz ze mną walkę o to, to łączy nas coś bardzo ważnego i chciałabym pomóc ci wygrać.
Jestem naturalnie szczupła, ale nie zostałam do tego zaprogramowana tuż po urodzeniu. Stałam się taka dzięki zmianie przyzwyczajeń i nauczeniu się myśleć jak osoba naturalnie szczupła, jedna z tych, na które patrzysz w szkole średniej i zastanawiasz się, jak one to robią. Zdumiewające, jakie to proste – dużo łatwiejsze niż kiedykolwiek przypuszczałam. Kiedy byłam obciążona, przytłoczona i zakorzeniona w mentalności diety, nigdy tak naprawdę nie myślałam, że mogłabym od tego uciec. Ale uciekłam.
Nie mogę uwierzyć, jak wiele życia zmarnowałam, czując się zła, przygnębiona, aspołeczna i po pochłonięciu czegoś pełna pretensji do samej siebie, bo moje dżinsy okazały się za ciasne. Nie mogę uwierzyć, jak wiele życia straciłam, czując się gruba, myśląc obsesyjnie o tym, co zamówić na randce albo jak uniknąć zaproszenia do restauracji, która według mnie serwowała tuczące jedzenie. Czy to brzmi znajomo? Czy czujesz się pełna skruchy za każdym razem, kiedy zjesz coś, co nie pasuje do twojego wyobrażenia o dietetycznym jedzeniu? Jedzenie, tłuszcze, węglowodany i bycie na diecie tworzą taki poziom niepokoju i zaaferowania w twoim życiu, że myślisz o nich przez cały dzień? Ja robiłam to samo – ale już tego nie robię i nigdy nie będę. Dlaczego nie dołączysz do mnie w tym nowym stanie umysłu?
Zgadnij, co się stało, kiedy uciekłam od tego rodzaju myślenia. Zresztą nie zgaduj, powiem ci to sama – stałam się szczupła i to na całe życie. Nie mogę sobie nawet wyobrazić powrotu do moich starych sposobów myślenia, jedzenia i postępowania – moich ciężkich przyzwyczajeń, które utrwalały moje samodestrukcyjne myślenie i jedzenie. (Więcej o ciężkich przyzwyczajeniach w dalszej części książki). Uwolniłam się i teraz mam szczupłe myśli. I ty także możesz je mieć, bez względu na to, kim jesteś.
Największym prezentem, jaki mogę ci dać, i największym prezentem, jaki sama możesz sobie sprawić, jest książka Naturalnie szczupła. Wszystko, czego nauczyłam się na temat jedzenia i gotowania, zawarłam w dziesięciu prostych zasadach, które możesz wykorzystać, aby zmienić swoje własne ciężkie przyzwyczajenia, własne myślenie, ciało, poziom energii, stan zdrowia, swoje całe życie. Wydaje ci się, że słyszałaś już to wcześniej? Pomyśl jeszcze raz – ta książka nie mówi ci, co jeść. Zamiast tego pokażę ci, jak możesz zmienić swoje życie bez zmieniania tego, kim jesteś, co lubisz czy jak żyjesz. Pokażę ci, jak zmienić przyzwyczajenia i sposób, w jaki myślisz o jedzeniu, bez względu na to, co lubisz jeść czy jak lubisz żyć, bo miejscem, w którym zaczyna się zmieniać twoje ciało jest twoja głowa.
Być może już to wcześniej słyszałaś i odrzuciłaś jako kłamstwo. Ale to nie jest kłamstwo. To jest prawda. Niektórzy ludzie definiują szaleństwo jako powtarzanie tego samego zachowania i za każdym razem oczekiwanie innego rezultatu. Czy wszyscy jesteśmy szaleni? Ile diet stosowałaś? Jak dużo pieniędzy wydałaś, wzmacniając przemysł dietetyczny? Czy nie było tak, że zrzuciłaś wagę, odstąpiłaś od diety i odzyskałaś wszystko z powrotem (a nawet więcej)? Oczywiście, że tak było. Wszyscy przez to przeszliśmy. Mimo to znowu sięgamy po następną nową dietę, tę, która obiecuje rozwiązać nasze problemy z wagą. Ale nigdy nie rozwiązuje. Co jest z nami nie w porządku?
Życie jest zbyt krótkie, aby je marnować na zamartwianie się gramami tłuszczu, węglowodanami albo tym, żeby nie przekroczyć limitu 1200 kalorii dziennie. Ile gramów płatków powinnam zjeść? Czy mój kotlet jest większy od talii kart? Czy ta kupka ryżu jest większa od pięści? Czy makaron na moim talerzu waży 50 gramów czy właśnie pożeram 80 gramów? Daj spokój. To niedorzeczne i obsesyjne.
Zdumiewające, jak wiele naprawdę inteligentnych ludzi może być tak niedoinformowanych, jeśli chodzi o jedzenie, i tak zablokowanych w szkodliwych rutynach, których sobie nawet nie uświadamiają. Jak wiele razy wasze rozmowy w trakcie kolacji czy podczas koktajlu obracały się wokół czyjegoś stwierdzenia: "Powinnaś jeść tylko mięso; to naprawdę dieta cud" albo "Musisz wypróbować diety kapuścianej – jest niesamowita"? Rozmawianie o dietach podczas spotkań jest powszechne, a ludzie mówią o nich, jakby byli autorytetami w dziedzinie tego, co akurat stosują. Ale już na następnym przyjęciu odkrywasz, że poszli w tango albo promują coś innego. Ile razy znajomi mówili ci, że od jutra zaczynają nową dietę? A może to ty jesteś tą, która powtarzała to innym?
Jak wielu z tych ludzi straciło na wadze i utrzymało efekt?
Prosta prawda jest taka, że nie funkcjonujesz normalnie, jeśli wciąż musisz mierzyć i liczyć jedzenie, ograniczać je i zadręczać się nim. Czujesz się ukarana, pozbawiona czegoś, a nawet zła. Wiem, bo sama tak się czułam. Ostatecznie życie interweniuje i nie masz już cierpliwości do całego tego nonsensu. Poddajesz się i mówisz sobie: "Cóż, mogę zjeść całą pizzę z podwójnym serem, bo ta dieta jest po prostu zbyt trudna".
Oczywiście, że jest trudna. Takie jedzenie nie jest naturalne, nie jest też zdrowe – ani fizycznie, ani mentalnie. Jeśli musisz polegać na reżimie, menu, surowych zasadach czy nawet na książce mówiącej ci, co robić i co jeść, nie uda ci się w tym wytrwać. Nie potrzebujesz niczego, aby kontrolować swoje życie. Potrzebujesz tylko pewnych narzędzi, które pomogą ci odzyskać kontrolę. Ostatecznie, to twoje ciało. Jeśli chcesz je zmienić, to możesz to zrobić.
Zauważ, że nie mówię, iż będziesz potrzebować silnej woli. Używam słowa "kontrola", bo dokładnie to mam na myśli. To ty jesteś podmiotem. To ty kontrolujesz to, co robisz. Ty masz władzę. To twoje ciało, twoje życie, twój umysł, twoje jedzenie. Ty masz kontrolę nad tym, co chcesz robić i jakie postępowanie wybierzesz. Problem z dietami polega na tym, że dają ci one poczucie, iż kontroluje cię ktoś inny: znany facet mówi znanej dziewczynie, co jeść; albo stworzony przez kogoś plan dietetyczny mówi ci, ile filiżanek tego i ile łyżek tego możesz zjeść.
Szczerze mówiąc, to wybawia cię z opresji. Kiedy jesteś na diecie, dieta cię kontroluje, więc kiedy sprawy idą źle, możesz obwinić dietę. Kiedy jesteś na diecie, nie musisz brać odpowiedzialności za swoje własne życie. Dieta mówi ci, co robić, a jeśli to nie działa, nienawidzisz diety. To diecie się nie udało, ty jesteś tylko ofiarą. Nawet jeśli masz poczucie winy i obwiniasz się za wewnętrzną słabość, w głębi ducha nie czujesz, że kiedykolwiek siedziałaś za kierownicą. To dieta prowadziła, ty tylko wybrałaś się na przejażdżkę. I to nie jest twój sposób na życie.
Odzyskaj prowadzenie i znowu zacznij kierować życiem. Oczywiście odzyskiwanie swojego życia jest nie lada wyzwaniem, ale stawanie się naturalnie szczupłą jest łatwiejsze niż myślisz. Ta książka jest o tobie i sposobach, w jakie ty możesz nauczyć się radzić sobie, twarzą w twarz, z jedzeniem, zamiast pozwalać jedzeniu radzić sobie z tobą.
Nie określiłabym mojego dzieciństwa jako typowego, raczej jako trudne. Kiedy dorastałam, przeprowadzaliśmy się z miejsca na miejsce. Byłam dwubrzegowym dzieckiem, krążącym tam i z powrotem między Nowym Jorkiem i Los Angeles, aż do skończenia sześciu lat, potem mieszkałam w wielu miejscach. W Nowym Jorku mieszkaliśmy na Manhattanie, Forest Hills, Rockville Centre, Old Westbury i Lucust Valley. Mieszkaliśmy też w Bostonie, na Florydzie i w Los Angeles. Chodziłam do trzydziestu różnych szkół. Nie miałam żadnej stabilności, struktury, regularnych posiłków i niczego, co mogłoby mi wpoić zdrowe podejście do jedzenia. Prawie wszystkie posiłki jadłam w restauracjach.
Moja matka kochała jedzenie i nienawidziła go jednocześnie. Przynajmniej tak mi się wydaje. Myślę, że to właśnie jej złe przyzwyczajenia zainspirowały mnie do przyjęcia zdrowszego stylu życia, do życia inaczej niż ona. Ale utkwiły we mnie jej obsesje żywieniowe. Przyznaję, że jestem osobą, która ma tendencję do wpadania w obsesję i spędziłam wiele lat, zadręczając się jedzeniem i ciężko pracując, aby być szczupłą. W rzeczywistości kontrolowałam moją wagę już w szkole podstawowej. Ojciec mojej mamy wpoił jej, że otyłość nie jest opcją dla niej, więc kiedy ona sama przekazywała mi to podejście, po prostu postępowała zgodnie z rodzinną tradycją.
Jeśli chodzi o mojego ojca, to nigdy go tak naprawdę nie było. Był trenerem koni, tak jak mój ojczym, więc jako dziecko spędziłam dużo czasu na torze. Nie było to zbyt pedagogiczne. W wieku sześciu lat zaczęłam robić zakłady. Pod wieloma względami musiałam wychowywać się sama. To sprawiło, że rozwijanie zdrowego ego było dość trudne.
Jak wiele dzieciaków, przeszłam etap pulchnej nastolatki, ale w odróżnieniu od wielu matek, moja matka zabrała mnie do kliniki leczenia otyłości, kiedy miałam dziewięć lat. Szybko stało się dla mnie jasne, że przybieranie na wadzie nie jest akceptowane. W następnych latach moja waga fluktuowała, bycie na diecie zawsze tkwiło w mojej głowie, już od wieku dziecięcego. Pamiętam, jak matka, patrząc na otyłą dziewczynkę, powiedziała, że gdyby to było jej dziecko, trzymałaby je w szafie o samej wodzie. To zrobiło na mnie wrażenie, choć wiedziałam, że żartuje (w pewnym sensie). A więc, jak widzisz, bycie grubą nie było opcją dla mnie.
Jednocześnie zawsze jedliśmy w restauracjach albo zamawialiśmy chińszczyznę lub pizzę. Innymi słowy, moja matka rzadko gotowała. Jedynymi daniami domowej roboty, jakie pamiętam, były obwarzanki. Jedliśmy je każdego niedzielnego poranka. W wieku czterech lat jadłam już ślimaki. Dziecięce jedzenie? Nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje.
Kochałam jedzenie i jednocześnie bałam się go. Zanim skończyłam dziesięć lat, wiedziałam już wszystko o diecie Beverly Hills. Obsesyjnie jadłam i jednocześnie odpychałam jedzenie. Pamiętam, że od bardzo wczesnego wieku przeglądałam strony z dietami w czasopismach. W tamtych latach wypróbowałam wszystkie diety: dietę Beverly Hills, "Zjedz swoją wagę dzięki diecie owocowej", dietę kapuścianą, dietę Atkinsa, South Beach, Weight-Watchers, Jenny Graig, NutriSystem, Flight Attendant's Diet (wtedy była nazywana dietą stewardes), dietę grejpfrutową, Slim-Fast, Zone, Diet Center, Diet Designs, surową dietę i każdą inną, na którą zdarzyło mi się natknąć w czasopiśmie.
Lubiłam myśleć o sobie jako o inteligentnej osobie, a mimo to wciąż byłam na diecie. To był sposób na życie, który odziedziczyłam po matce. Ona odziedziczyła go po swoim ojcu, który z kolei upewnił się, że jego córka rozumie, iż otyłość nie stanowi dla niej opcji.
Nie winię mojej matki, mojego dziadka ani nawet ojca za moje podejście do jedzenia i moje walki z dietą, wizerunkiem ciała i jedzeniem. Nie winię nawet czasopism, książek i filmów za to, że przekazują niemożliwe ideały piękna i domniemaną konieczność ciągłego bycia na diecie. Wszyscy jesteśmy wystarczająco bystrzy, aby wiedzieć, że ważenie 42 kilo niekoniecznie jest realistyczne. Wszyscy jesteśmy do pewnego stopnia produktami nierozwiązanych problemów naszych rodziców. Ale naprawdę wierzę, że większość ludzi robi, co w ich mocy, aby sobie z tym poradzić. Wszyscy walczymy z jakimiś problemami, a jedzenie i dieta były moimi. Zgaduję, że są to też twoje bolączki, bo inaczej nie czytałabyś tej książki.
Kiedy stałam się dorosła, miłość do dobrego jedzenia zaprowadziła mnie do szkoły gotowania, ale moje podejście do żywności zaczęło się tak naprawdę zmieniać podczas jednej z moich wycieczek do Włoch. Jako kucharka przysięgłam sobie nie ominąć żadnego doświadczenia jedzeniowego w kraju z najbardziej niesamowitą kuchnią na świecie. Przyrzekłam sobie nie liczyć każdej kalorii i nie odmawiać cappuccino, makaronu, wspaniałego wina i cudownych deserów. Ale we Włoszech odkryłam coś dużo ważniejszego niż dobre jedzenie. Odkryłam nowe podejście do jedzenia.
Generalnie Europejczycy postrzegają żywność i jedzenie inaczej niż Amerykanie. Cenią jedzenie bardziej niż Amerykanie, ale mniej się nim przejmują. To było dla mnie objawienie, szczególnie kiedy zobaczyłam piękne, naturalnie szczupłe Włoszki jedzące wszystko, na co miały ochotę. Zaczęłam zmieniać moją perspektywę. Zaczęłam rozumieć, jak można cieszyć się jedzeniem – każdym jedzeniem – i wciąż być naturalnie szczupłą.
Kiedy wróciłam z Włoch, zmieniona, ale nie cięższa nawet o jeden gram, zaczęłam szczegółowo analizować i krystalizować lekcje, które otrzymałam na kontynencie. Efektem jest ta książka. Wiedza, jaką zdobyłam przez lata, dobrze mi służy, ponieważ moje życie toczy się w ekstremalnie szybkim tempie i jest niezwykle stresujące. Kontynuowanie moich niezdrowych przyzwyczajeń – od głodzenia się do kompulsywnego jedzenia – byłoby dla mnie łatwe. Ale tego nie robię.
Kiedy nagrywałam program Martha Stewart: Apprentice, byłam świeżo po zapaleniu płuc. Branie udziału w takiej rywalizacji jest niewiarygodnie stresujące i wyczerpujące, więc wszyscy inni uczestnicy żyli na napojach energetyzujących i batonikach zastępujących posiłki. Ale nie ja. Podczas całego nagrania rezerwowałam sobie czas na przygotowanie trzech posiłków dziennie, bez względu na to, co się działo. Jadłam zdrową żywność, jakiej nie jadł nikt inny, ponieważ wiem, że przygotowanie jej, na przykład wegetariańskiej kanapki albo indyka na pełnoziarnistym chlebie, wymaga zaledwie pięciu minut.
Każdy ma pięć minut. Tylko to pozwoliło mi cało wyjść z tego doświadczenia i zachować zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie żartuję. Przeszłam przez nie zdrowo dzięki mojemu nowemu stylowi życia, który sam w sobie był znaczący w moich zmaganiach. Wiedziałam, że gdybym jadła przetworzoną żywność – albo jedzenie kupowane od ulicznych sprzedawców – nie przetrwałabym. Kiedy bierzesz udział w reality show, potrzebujesz wygodnego jedzenia, ale napoje energetyzujące i hot dogi nie zapewniają prawdziwej wygody. Bardzo mało śpisz albo nie śpisz w ogóle. Kiedy nie śpisz, biegasz w kółko jak szaleniec. Czujesz łaknienie, bo jesteś pod wpływem stresu. W tamtym czasie inwestycja w dobre jedzenie była dla mnie naprawdę ważna – i wciąż jest ważna, każdego dnia.
Nagrywanie Gospodyń z kasą. Nowy Jork również było niesamowicie wyczerpujące. To całe moje życie i każdy może je zobaczyć. W drugim sezonie nagrań okazało się, że mam bardzo niewiele czasu dla siebie, a co dopiero na dobre jedzenie. Ale to jest moje życie, więc przyjmuję i witam wszystkie nowe wyzwania. Moja pozytywna mentalność wpłynęła na wszystkich wokół mnie. Inne gospodynie tracą kilogramy i wszyscy moi przyjaciele też stracili na wadze. Bycie naturalnie szczupłą oddziaływuje na wszystkich, których znam. To niesamowite.
Twoje życie prawdopodobnie trochę, albo nawet bardzo, różni się od mojego. Ale ty zapewne też masz stresujący, wyczerpujący harmonogram dnia i bardzo mało czasu na dobre jedzenie. Rozumiem. Wiedz, że bez względu na to, jak wygląda twoje życie, możesz być naturalnie szczupła bez stosowania diet. Dziś jestem kobietą po trzydziestce mieszkającą w Nowym Jorku i nie stosuję już żadnych diet. Jem właściwie wszystko to, na co mam ochotę. I po raz pierwszy w życiu moja waga jest zaskakująco stała. Wyglądam i czuję się lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Jestem kucharką. Nie jestem ani lekarzem, ani dietetykiem, ani specjalistką od fitnessu. I co najważniejsze nie kieruję tobą. Po prostu jestem kucharką zajmującą się naturalną żywnością, miłośniczką pysznego jedzenia i zdrowym, szczupłym człowiekiem. Jestem osobą, która chce powiedzieć ci, jak złamać szyfr, uwolnić się z okowów diety i nauczyć cię, jak włączyć dziesięć prostych reguł do twojego życia.
Przyznaję, że moim atutem jest to, że mieszkam w Nowym Jorku, gdzie mogę doświadczać imponującej kulinarnej różnorodności. Ale to może być też utrudnienie. Łatwo mogłabym oddać się jedzeniu prażonych w miodzie orzechów, gorących precli i hot dogów. Na każdym stoisku z jedzeniem na ulicy są lody, pizza, hamburgery i bary sałatkowe. W mieście, które nigdy nie śpi, łatwo jest zjeść za dużo o każdej godzinie dnia czy nocy. To świat różnorodności i świat pokus.
Nawet jeśli nie mieszkasz w dużym mieście, musisz zmierzyć się z podobnymi wyzwaniami. W Nowym Jorku musimy pójść do sześciu różnych sklepów, aby dostać produkty, których potrzebujemy do przyrządzenia posiłku. Ty możesz mieć dostęp do hipermarketu ze wszystkim, czego potrzebujesz, i mnóstwem kuszących rzeczy, których nie potrzebujesz. Nowojorskie greenmarkety są fantastyczne, ale ty prawdopodobnie masz w pobliżu stoiska wystawiane przez rolników i naturalne produkty na wyciągnięcie ręki. Być może myślisz, że nie stać cię na dobre jedzenie i fast food jest dla ciebie jedynym wyborem, ale to również nie jest prawda. W tej książce pokażę ci mnóstwo świetnych sposobów na dobre i ekonomiczne jedzenie. Być może jesteś tak zwaną futbolową mamą1 bezustannie kuszoną widokiem ciężarówek z lodami, resztek jedzenia pozostawionych przez dzieci i pojazdów dostarczających pizzę. A co ma powiedzieć dziewczyna z miasta, która mieszka obok czynnej całą noc pizzerii? Tobie jest trudno i nam też. Choć jesteśmy różni, wszyscy możemy być naturalnie szczupli.
Bez względu na to, gdzie mieszkasz, może znaleźć dobre jedzenie i przygotować smaczny posiłek. Nie musisz sięgać po przetworzoną, pakowaną żywność, która cię nie ekscytuje ani nawet nie satysfakcjonuje. Nie musisz żywić się śmieciowym jedzeniem czy mrożonkami. Możesz jeść tak samo dobrze jak ja i tak samo dobrze jak celebryci.
To jest dokładnie to, co chcę dla ciebie zrobić. Chciałabym ci doradzać i prowadzić cię tak samo, jak prowadzę moich przyjaciół i sławnych ludzi, którzy proszą mnie o radę. Dlaczego znani ludzie mają być jedynymi czerpiącymi korzyści z sekretów, które dane mi było poznać? Ty też jesteś zajęta, tak jak oni. Chcesz świetnie wyglądać dokładnie tak samo jak oni. Być może nie pracujesz w telewizji, nie nagrywasz nowego hitu kinowego, ale to nie oznacza, że nie potrzebujesz energii i zdrowych posiłków, które pasują do twojego napiętego planu dnia. Być może nie zakładasz kreacji Chanel na ceremonię rozdania Oskarów, ale to nie znaczy, że nie chcesz wyglądać zabójczo w swojej nowej sukience. Być może paparazzi nie śledzą tego, co jesz, ale twoi przyjaciele zauważają. Twoje dzieci też. Jakim jesteś dla nich przykładem?
Jak prawdopodobnie zauważyłaś, moją obsesję na punkcie diety zamieniłam w obsesję gotowania, jedzenia najlepszej żywności i dzielenia się tym ze wszystkimi. Podzieliłam się już moją tajemnicą z przyjaciółmi i wszyscy na tym skorzystali. Teraz twoja kolej. Pomaganie każdemu, kto tego chce, być naturalnie szczupłym, osiągnąć to, co ja osiągnęłam, to moja obsesja. Taka po prostu jestem. Muszę być owładnięta jakąś obsesją. Ale w tej obsesji chodzi o wspaniałe czucie się i wyglądanie – jest to ważne i dla mnie, i dla bogatych, i dla sławnych, i dla ciebie.
I wreszcie chodzi o pozbycie się wszystkich dodatkowych kilogramów, które ze sobą nosisz, ciężaru, którego nie potrzebujesz.
Ciężar ten powstrzymuje cię od bycia prawdziwą sobą. Jedynym sposobem odnalezienia prawdziwej siebie jest przyjęcie zdrowego jedzenia jako sposobu na życie. Nie możesz dokonać tego przez cierpienie, pozbawianie się czegoś czy ból. Nie możesz dokonać tego przez głodzenie się albo kompulsywne pochłanianie i przeczyszczanie. Nie musisz już nigdy tego robić.
Zdrowe jedzenie jest czymś, czym warto się ekscytować. Wszystko, co musisz zrobić, to przyjąć dziesięć zasad. Przeczytaj je, skorzystaj z rad i włącz je do swojego życia, a powoli, ale z pewnością, zobaczysz, jak zmienia się twoje podejście do życia i twoje ciało. Zacznij stosować je już teraz, a po kilku dniach poczujesz się bardziej sobą. Jestem gotowa pomóc ci zmienić twoje podejście do jedzenia, tak samo jak pomagam zrobić to moim klientom. A ty jesteś na to gotowa?
Nauczę cię nowego języka i nowego sposobu myślenia. Podzieliłam tę książkę na dwie części. W części pierwszej omawiam dziesięć zasad, które przyswoiłam, aby stać się naturalnie szczupłą i pozostać taką. Każdej zasadzie poświęciłam jeden rozdział, gdzie wyjaśniam ją dogłębnie, tak abyś zrozumiała, co mam na myśli, i jak włączyć tę regułę do twojego życia. Będę mówiła o tym, jak każda z tych zasad działa w moim przypadku i jak może działać w twoim. Zapamiętaj te reguły i żyj nimi, a zaczniesz dostrzegać, jak łatwo jest być naturalnie szczupłą.
Sugeruję, żebyś się nie spieszyła, czytając część pierwszą. Pozwól jej przeniknąć cię. Przeczytaj, zastanów się i przeczytaj ponownie. Wróć do fragmentów, które do ciebie przemawiają, a ja będę z tobą przez cały czas, dzieląc się moimi własnymi doświadczeniami i pomagając ci poradzić sobie z twoimi. Im więcej myślisz o dziesięciu zasadach i ćwiczysz je, tym bardziej zapadają one w twoją świadomość. Zanim się spostrzeżesz, będziesz je stosowała bez myślenia o nich. Staną się częścią tego, kim jesteś i jak myślisz o jedzeniu. Już od pierwszego rozdziału będziesz mogła przerwać dietę, przestać zadręczać się myślą o jedzeniu i niszczyć swoje szczęście i zdrowie. Będziesz wolna i zaczniesz chudnąć.
Część druga tej książki jest przeznaczona dla osób, które potrzebują struktury. Nie popełnij błędu: to nie jest dieta. W tej części oferuję pewne stałe wskazówki dotyczące tego, jak wdrożyć zasady w swoje życie. W rozdziale 11 omawiam pewne zasady do zastosowania i dokonuję przeglądu dziesięciu reguł. Omawiam ważne koncepcje i przypominam o innych z części pierwszej. Następnie biorę cię za rękę i przeprowadzam przez tydzień jedzenia.
W rozdziałach opisujących sposób jedzenia przez cały tydzień mówię o wielu rzeczach – począwszy od tego, co jeść na śniadanie, obiad i kolację, po radzenie sobie ze specjalnymi okazjami, jedzeniem podczas podróży i gotowaniem w domu. Co zrobić, kiedy stajemy twarzą w twarz z gigantycznym muffinem w Starbucksie? Co zrobić, kiedy trzeba znaleźć posiłek w delikatesach? Jak poradzić sobie ze śniadaniowym bufetem bez panikowania albo przybrania pięciu kilo za jednym razem? Jak podejść do happy hour? W tej części znajdziecie odpowiedzi na wszystkie te pytania.
W części drugiej opisuję też, co dokładnie jem na każdy posiłek każdego dnia w tygodniu. Informacje te będą znajdować się w ramkach zatytułowanych "Co zjadła Bethenny", w których umieszczam opis moich osobistych wyborów kulinarnych. Celem tych opisów nie jest wskazanie, co ty powinnaś jeść. W rzeczywistości czasami stanowię naprawdę zły przykład! Chodzi o to, aby pokazać ci, że naturalnie szczupli ludzie żyją normalnie i mierzą się z normalnymi wyzwaniami, a sednem sprawy jest wiedza, jak się z nimi zmierzyć – łącznie z tym, co się czuje, kiedy dokona się złego wyboru albo zje za dużo.
Podczas czytania tej książki zauważysz parę rzeczy. Niektóre ramki zawierają naturalnie szczupłe myśli – rady, które pomogą ci skorygować twoje myślenie. Inne opisują ciężkie zwyczaje – twoje złe przyzwyczajenia, destrukcyjne myśli i co możesz z nimi zrobić. Czasami przedstawiam sekrety sław, czyli historie znanych ludzi. Niektórzy z nich byli moimi klientami; innych po prostu poznałam. To, jak jedzą, może być dla ciebie pomocne, może to być zarówno dobry przykład, jak i ten nie za dobry. Niektórzy celebryci mają wspaniałe przyzwyczajenia. Inni są wciąż obarczeni dietami. Wielu z nich jest bardzo podobnych do ciebie.
Większość rozdziałów w tej książce zawiera przepisy, które są umieszczone na końcu. Muszę tu coś wyjaśnić. Nie jestem typem mierniczego, co doprowadzało moich nauczycieli w szkole gotowania do szału. Oni chcieli wiedzieć dokładnie, ile tego albo tamtego dodałam do czegoś, co zrobiłam. Ale chociaż nie potrafiłam im tego powiedzieć, zawsze byłam w stanie wykonać przepis ponownie. Mimo iż w moich przepisach podaję pewne ilości, nie są one bardzo precyzyjne. Mój styl spisywania przepisów jest również dość przypadkowy. Dlatego chciałabym, abyś potraktowała je tylko jako wskazówki. Możesz wykazać się kreatywnością i odchodzić od nich albo zastępować pewne składniki tymi, które bardziej lubisz. Jestem całą sobą za eksperymentowaniem i eksplorowaniem świata smaków i zapachów, więc zachęcam cię do wejścia do twojej własnej kuchni w takim samym duchu. Więcej przepisów znajdziesz w książce kucharskiej Naturalnie szczupła, która wyjdzie w przyszłym roku.
Zapraszam cię do podróżowania ze mną. Mam ci wiele do powiedzenia i jestem bardzo podekscytowana tym, że pomogę ci znaleźć spokój, prawdę i wolność, które sama odnalazłam. Obiecuję, że to nie będzie nieprzyjemne. Będzie zabawnie, pouczająco, a nawet pysznie. Nauczysz się, jak znowu cieszyć się jedzeniem – bez poczucia winy. Zrzucisz niepotrzebne kilogramy, które dźwigasz. Ale przede wszystkim, poczujesz się lepiej niż kiedykolwiek w swoim życiu. Staniesz się naturalnie szczupła.
Jeśli przeczytałaś wstęp do tej książki, widziałaś mnie w telewizji albo oglądałaś którykolwiek z moich filmów o zdrowym gotowaniu, to prawdopodobnie wiesz już, że osiągnąwszy naturalną szczupłość, wyznaczyłam sobie jako misję demokratyzację zdrowia. Gotuję dla sław i doradzam moim przyjaciołom w sprawach zdrowego jedzenia. Ale dlaczego celebryci i moi znajomi mieliby być jedynymi, którzy czerpią korzyści z mojej wiedzy? Znani ludzie często mają pracę, która wymaga od nich świetnego wyglądu, ale to nie oznacza, że ty nie możesz być wtajemniczona w ich sekrety. Przecież nie należą oni do jakiegoś zamkniętego klubu szczupłych. Ty też możesz do tego klubu należeć, tylko po prostu nie wypełniłaś jeszcze karty członkowskiej.
Myślę, że wszyscy zasługują na to, żeby być zdrowi i nadać swojemu życiu najlepszy kształt. To dlatego zebrałam wszystkie proste fakty, których zrozumienie zajęło mi dwadzieścia lat, i ujęłam je w dziesięciu prostych zasadach. Teraz zamierzam to wręczyć tobie.
Możesz być naturalnie szczupła. Nie obchodzi mnie, jaki masz typ budowy ciała, grupę krwi czy typ osobowości. Nie obchodzi mnie, ile waży twoja matka czy bez jakiego jedzenia nie możesz żyć. Spójrz, nawet takie sławy jak Oprah Winfrey i Britney Spears przechodzą ciężkie czasy unikania wagi, mimo wszystkich swoich dietetyków i osobistych trenerów. One jeszcze nie wiedzą, co to znaczy być naturalnie szczupłą.
Przez dwadzieścia lat cierpiałam z powodu piekła diet, zanim wreszcie wymyśliłam, że bycie naturalnie szczupłą nie ma nic wspólnego z posiadaniem szybkiego metabolizmu, konkretnych genów czy z czymkolwiek, czego nie możesz kontrolować. Obecnie mam trzydzieści pięć lat i jestem szczuplejsza niż wtedy, kiedy miałam dwadzieścia lat. Ludzie pytają mnie, czy jestem na jakiejś radykalnej diecie albo mówią: "Och, ty po prostu jesteś naturalnie szczupła". To prawda, teraz jestem naturalnie szczupła. Ale nie zawsze tak było.
Miliony kobiet dają się złapać w szalony cykl bycia na diecie, ponoszenia niepowodzenia i znów przechodzenia na dietę. Cóż, czas z tym skończyć. Nigdy więcej diet. Rozumiesz, co mówię? W tej chwili przestań być na diecie.
Dla niektórych z was brzmi to jak nieprawdopodobnie cudowny pomysł. Parę miesięcy temu jedna z moich przyjaciółek powiedziała: "Wiesz co? Mam dość. Mam powyżej uszu diet i ćwiczenia. Już dłużej tak nie mogę". Pamiętam, jak byłam w takim samym stanie, a jeśli sięgnęłaś po tę książkę, prawdopodobnie ty również znasz to uczucie.
A więc zrób to. Podnieś się i weź w posiadanie swoje prawo do bycia szczupłą. Jesteś dorosła. Czas przestać pozwalać komuś obcemu mówić ci, co jeść, jak jeść albo dlaczego jeść. Zapomnij o tym. Wyrzuć ze swojego życia szofera tyrana, którego imię brzmi Dieta, i przejmij jego miejsce za kierownicą. To ty tu rządzisz. Od tej chwili koniec z twoim cierpieniem.
Wyjaśnijmy tę zasadę. Uważam ją za matkę wszystkich innych zasad. Jest to pierwsza rzecz, jaką mówię ludziom, kiedy pytają mnie, jak udało mi się pozostać naturalnie szczupłą. Każda zasada jest ważna - a nawet kluczowa - ale ta reguła zawiera w sobie wszystkie pozostałe. Jest to coś, o czym pamiętam każdego dnia, za każdym razem, kiedy coś jem. Myślenie o niej i wdrażanie jej stało się częścią mojego życia. Czyni ona całą sprawę tak prostą, że nie uwierzysz, iż nigdy jej nie stosowałaś. Oto ona:
Twoja dieta jest jak konto bankowe.
NATURALNIE SZCZUPŁA MYŚL
A więc kochasz czekoladę albo żółty ser? A może nienawidzisz ćwiczyć? Nie ma problemu. Wiele naturalnie szczupłych osób posiada te same preferencje. Wciąż możesz być sobą i być naturalnie szczupła. Jeśli nie jesz tego, na co masz ochotę, jeśli się ograniczasz, będziesz się czuć czegoś pozbawiona i ostatecznie wszystko się rozsypie. Nie utrzymasz diety. Jedz to, na co masz ochotę. Analizuj to, co jesz. Jeśli wiesz, że jest to duża inwestycja, ciesz się każdym kęsem, ale weź ich tylko kilka. Albo tylko analizuj, a następnie zbilansuj to. Dzięki temu nie przekroczysz swojego budżetu i twoja dieta pozostanie zrównoważona. Jeśli nienawidzisz ćwiczyć, jedz trochę mniej. Jeśli kochasz ćwiczenie, możesz jeść trochę więcej. Zachowaj równowagę.
Jest to pierwsza reguła, o której chciałabym, żebyś myślała każdego dnia, i którą chciałabym, abyś zaczęła włączać w swoje życie. Zanim stanie się to twoją drugą naturą, musisz sobie wciąż przypominać, że twoja dieta jest jak konto bankowe.
Tak samo jak równoważysz swoje wydatki i oszczędności, musisz równoważyć swoje wybory jedzeniowe. Nie jedz za dużo jednej rzeczy, nie jedz tej samej rzeczy dwa razy, zrównoważ skrobię i białko, warzywa, owoce i słodycze. Zawsze równoważ szaleństwo i oszczędzanie. Równowaga jest orientacyjna, ale działa - i to bez liczenia, mierzenia i dręczenia się.
Przez większość czasu - większość dni i posiłków - dokonuj mądrych inwestycji w zdrowe jedzenie, które uczyni cię sytą. Następnie, kiedy naprawdę chcesz zaszaleć, zrób to. Przecież żyjesz. Ale szaleństwo ma swoją cenę. Musisz je zrównoważyć małą redukcją na końcu, tak aby twoje rachunki znów były w porządku. To proste.
Czy naprawdę chcesz zmarnować kalorie, na które możesz sobie pozwolić, i jeść coś, czego nie lubisz? To jak wydawanie pieniędzy na coś, czego nigdy nie użyjesz, albo na coś, co ci nie pasuje. To marnotrawstwo. Dokonuj mądrych inwestycji, które będą dobre dla twojego ciała i sprawią, że poczujesz się lepiej. To czyni zupełnie rozsądnym szaleństwo warte zachodu. A jeśli to nie jest takie godne uwagi, zachowaj kalorie na później. Przypomina to zarządzanie rachunkiem bankowym.
Oczywiście, podobnie jak finansowa niezależność równowaga dietetyczna może czasami rodzić wyzwania. Jeśli przejadałaś się i nie równoważyłaś swoich jedzeniowych wyborów przez lata, prawdopodobnie masz pewną nadwyżkę wagi. Ten nadmiar jest jak debet. Ale możesz przecież spłacić debet i dokładnie w ten sam sposób pozbyć się dodatkowych kilogramów - krok po kroku. Pozbywaj się stopniowo tego ciężaru poprzez codzienne równoważenie, ale nie wpadaj w obsesję, nie licz każdego grosza i każdej kalorii. Możesz osiągnąć idealną dla siebie wagę - finansową niezależność. Zjesz dużo tutaj - zjedz mniej tam. Zjadłaś mniej teraz - zjedz więcej później.
CIĘŻKI ZWYCZAJ
Czy kiedykolwiek myślałaś sobie: "Zjadłam za dużo, popsułam wszystko, więc równie dobrze mogę jeść dalej"?, i szłaś na całość, bo straciłaś już nadzieję. Znasz to uczucie? Ja porównuję je do wyrzutów sumienia kupującego. Jeśli folgujesz sobie w czymś, a potem siedzisz całą noc, czując się z tego powodu winna, nie będziesz w stanie dokonać zrównoważonego wyboru. Tylko pogorszysz sprawę. Pewnego dnia jeden z moich przyjaciół zadzwonił do mnie i powiedział: "Zrujnowałem się, jestem skończony. Zjadłem pięć ciastek". Pamiętam to uczucie, ale już go nie doświadczam. Jem, ale nie pozwalam winie i wyrzutom sumienia pobudzić mnie do hulanki. Czasami jem za dużo. Ale potem podnoszę się i otrzepuję. Zamiast czynić to powodem do jeszcze większego objadania się (gdzie tu logika?), przypominam sobie zasadę: twoja dieta jest jak konto bankowe.
W teorii wszystko brzmi wspaniale. Wiem o tym. Ale jak to zrobić w praktyce? Bądź świadoma tego, co jesz, i podejmuj świadome decyzje związane z jedzeniem. To nie jedzenie rządzi. Ty jesteś szefową, więc przejmij kontrolę nad sytuacją i w racjonalny sposób zdecyduj, co zjeść.
Powiedzmy, że na śniadanie masz naleśniki. Są smaczne i bogate w skrobię i cukier. Co w takim razie zjesz na obiad? Makaron? Oczywiście, że nie. To jeszcze więcej skrobi. Teraz bilansujesz swoją dietę jak rachunek bankowy. Wiesz, że teraz potrzebujesz białka i warzyw, ponieważ wcześniej zjadłaś skrobię i cukier. A więc zjedz sałatkę z grillowanym kurczakiem albo jakąś warzywną zupę. A może na śniadanie miałaś jajka? Nie ma problemu. Makaron albo kanapka będą w sam raz na obiad albo na kolację. Zrównoważ białko skrobią; zbilansuj owoce i warzywa ze słodkościami i tłuszczami.
Nigdy nie jedz tego samego rodzaju jedzenia podczas dwóch posiłków z rzędu. Jedz po trochu wszystkiego, ale niczego za dużo.
Bilansowanie dotyczy również ilości. Jeśli zjadłaś naprawdę lekkie śniadanie, możesz zjeść trochę więcej na obiad. Jeśli zjadłaś naprawdę duży obiad, na kolację zjedz coś lekkiego. Jeśli jadłaś dużo przez cały dzień, następnego dnia przystopuj. Po prostu dostosuj się do tego, co robisz, a będziesz mogła jeść to, co naprawdę kochasz - w zrównoważony sposób. To jest sposób, w jaki żyją osoby naturalnie szczupłe - bez pozbawiania się czegokolwiek, bez diety, ale z zachowaniem równowagi. Nabranie tego przyzwyczajenia jest łatwiejsze, niż ci się wydaje. Stosuj to przez parę dni, a zaczniesz stawać się naturalnie świadoma, wyostrzysz swój instynkt mówiący ci, czego twoje ciało potrzebuje i pragnie. Kiedy staniesz się odpowiednio dostrojoną maszyną, którą zamierzasz zostać, będziesz instynktownie wiedzieć, jaki powinien być następny posiłek. Będziesz wiedzieć, jak poradzić sobie z każdą sytuacją związaną z jedzeniem.
W części drugiej tej książki obszerniej omówię włączanie tej zasady do twojego codziennego życia. Ale najpierw przeanalizujmy pewne zaskakujące przeszkody, na jakie możesz natrafić, a także pewne narzędzia, które pomogą ci je pokonywać.
NATURALNIE SZCZUPŁA MYŚL
W bilansowaniu nie chodzi o liczenie kalorii, gramów tłuszczu, węglowodanów czy czegokolwiek innego. Nie zawracaj sobie tym głowy, bo nie wytrwasz. To wymaga za dużo czasu, a ty jesteś zbyt zajęta. Poza tym to jest wpadanie w obsesję, a ty nie chcesz jej mieć. Zamiast tego musisz po prostu uważać i korzystać ze swojego rozsądku. Bilansowanie jest orientacyjne, ale działa. Po prostu pamiętaj o nim. Kalorie same o siebie zadbają. Teraz nie popadasz w obsesję; nie słuchasz krzyku jedzenia. Wiesz, co jeść. Po prostu posłuchaj swojego głosu w sprawie jedzenia.
Bilansowanie konta jest kluczowe w stawaniu się naturalnie szczupłą, ale nie jest to jedyny czynnik sprawczy. Wiem, że w twojej głowie tkwią jeszcze inne rzeczy. A więc porozmawiajmy o nich, bo staną się one przeszkodami albo narzędziami, stojącymi ci na drodze albo pomagającymi odnieść sukces. Porozmawiajmy o krzyku jedzenia i głosie jedzenia.
Krzyk jedzenia to twój negatywny wewnętrzny głos, komentujący i krytykujący wszystko, co jesz, czego nie, a także to, co myślisz o jedzeniu. Krzyk jedzenia informuje cię, jak bardzo skrewiłaś, jedząc ten makaron, strofuje cię za zezowanie w stronę sernika albo za niepójście na siłownię. Krzyk jedzenia przypomina ci, jaka była liczba na wadze tego poranka, wywrzaskuje ci ją do ucha przez cały dzień, sprawiając, że czujesz się źle albo dobrze, jeśli akurat straciłaś parę kilo - tak jakby utrata litra wody czyniła cię lepszą osobą. Krzyk jedzenia sprawia, że skupiasz się na częściach ciała, których nienawidzisz, i czujesz się za bardzo bezsilna, aby cokolwiek zmienić. Krzyk jedzenia jest okrutny. Krzyk jedzenia powoduje, że czujesz się naprawdę źle.
Krzyk jedzenia jest produktem przeszłości, a także teraźniejszego stresu i niepokoju. Czy dorastałaś w przekonaniu, że jedzenie dorównuje miłości? Czy używasz jedzenia do sprawienia sobie przyjemności albo uspokojenia się, kiedy jesteś zestresowana? Czy zły dzień oznacza, że zasługujesz na zjedzenie całej pizzy? Czy myślisz, że nigdy nie będziesz szczupła, więc nie warto nawet próbować? Krzyk jedzenia mówi każdemu coś innego, ale musisz rozpoznać to, co mówi tobie, tak abyś mogła przestać podnosić jego status, udzielając mu odpowiedzi.
Istnieje antidotum na krzyk jedzenia. Jeśli twój krzyk jest małym diabełkiem siedzącym na twoim lewym ramieniu, który szepcze ci, żebyś zjadła cheeseburgera tylko dlatego, że zobaczyłaś w telewizji reklamę, to twój głos jedzenia jest aniołkiem siedzącym na twoim prawym ramieniu, który posiada prawdziwe informacje o tym, czy naprawdę chcesz zjeść cheeseburgera, czy nie. Krzyk jedzenia czerpie z przeszłości, zaś głos jedzenia zawsze patrzy w przyszłość. Mówi ci, czego tak naprawdę pragniesz i potrzebujesz. To nie jest tylko głos, który przypomina ci, że dziś nie zjadłaś jeszcze białka, a naprawdę go potrzebujesz (chociaż będzie to dla ciebie robił). To jest głos, który mówi: "Poczekaj chwilkę. Tak naprawdę nie lubię tych beztłuszczowych ciastek. Chcę prawdziwego ciastka. Czy to tak źle?". (Oczywiście, że nie). To jest twój głos jedzenia.
Twój głos jedzenia jest niczym innym tylko organicznym poczuciem siebie twojego ciała. W sobie samej masz wszystkie informacje, jakich potrzebujesz, aby być naturalnie szczupłą. W tej chwili twój głos jedzenia może być już ochrypły. A czemu? Bo krzyczy na ciebie, ponieważ nie słuchasz, kiedy daje ci wszystkie rodzaje sygnałów i pokazuje ci, że dokonujesz niedobrych dla siebie wyborów. Jeśli twój głos jedzenia jest zagłuszany przez krzyk jedzenia, możesz cierpieć z powodu przyjmowania pokarmu, bólów z głodu, bolących stawów, głowy, zmęczenia albo utraty energii. Halo! Tu mówi twój głos jedzenia! Próbuje zwrócić twoją uwagę.
Jeśli potrafisz zacząć słuchać, szybko nauczysz się, że twój głos jedzenia ma ci do powiedzenia wspaniałe rzeczy. Sprawia, że czujesz się wspaniale, kiedy dokonujesz mądrych jedzeniowych inwestycji. Mówi ci, co jeść, opierając się na tym, czego twoje ciało naprawdę potrzebuje, i mówi ci też, kiedy zjadłaś już dosyć. Twój głos jedzenia jest dla ciebie miły. Sprawia, że czujesz się dobrze.
Szczególnie w przypadku tych z nas, którzy mają problem z rozróżnieniem krzyku i głosu jedzenia - i w przypadku tych, których krzyk jedzenia zagłusza głos jedzenia - traktowanie diety jak konta bankowego jest absolutnie najważniejszym sposobem na uniknięcie zamieszania.
NATURALNIE SZCZUPŁA MYŚL
Czy kiedykolwiek zauważyłaś, że czasami czujesz się naprawdę okropna, opasła i winna, kiedy folgujesz sobie w jedzeniu, a innym razem czujesz się świetnie i praktycznie tryskasz szczęściem? To twój głos jedzenia. On mówi ci, kiedy jesz coś, bo tego naprawdę potrzebujesz albo pragniesz, a kiedy jesz dla samego jedzenia. I mówi ci również, kiedy przestać jeść, co bardzo ważne.
Każde ciało potrzebuje równowagi, więc kiedy celowo włączysz mechanizm równoważący do swojego życia i systematycznie będziesz bilansować swoją dietę jak rachunek bankowy i podążać za innymi zasadami z tej książki, twój głos jedzenia będzie coraz silniejszy i bardziej pewny. Twój krzyk jedzenia, zaskoczony, może nauczyć się być cicho. Bilansowanie swojej diety jak konta bankowego to ćwiczenie treningowe i chociaż z początku może wydawać się trudne, szybko stanie się twoją drugą naturą. Twoje ciało chce, żebyś to robiła, więc kiedy tylko zaczniesz, wszystko będzie się dobrze układać.
Mam dla ciebie jeszcze więcej narzędzi. Innym bardzo ważnym sposobem na zrozumienie, jak zbilansować swoje szaleństwa jedzeniowe i oszczędności, jest coś, co nazywam różnicowaniem. Będę jeszcze używać tego terminu w tej książce, więc porozmawiajmy teraz o tym, co on oznacza.
Różnicowanie dotyczy wyboru pomiędzy dwoma daniami i oceny tego, czy różnica jest warta zachodu, czy nie. Oto przykład. Uwielbiam chili ze względu na smak i konsystencję: z papryczkami chili, kminkiem, pomidorami, pieprzem i fasolą. Ale istnieje wiele rodzajów chili - z wołowiną, indykiem, wegetariańskie. Dla mnie różnica pomiędzy tłustym chili z wołowiną a chili z indykiem czy wegetariańskim jest żadna. Często nie potrafię jej nawet opisać. A więc według mnie w przypadku chili zdecydowanie warto dokonać wyboru lżejszego, zdrowszego dania.
Oto inny przykład. Teraz różnica odgrywa dla mnie dużą rolę. Daj mi wybór pomiędzy tłustym kawałkiem pływającego w maśle nowojorskiego steku i pozbawioną smaku gotowaną piersią kurczaka. Dla mnie jest to duża różnica. Kocham tłuste steki. Przyznaję to. Czerpię tyle przyjemności z jedzenia ich, że dla mnie wybór piersi kurczaka nie jest wart wysiłku. Oszczędzam gdzie indziej, kiedy danie nie liczy się dla mnie tak bardzo jak w przypadku nowojorskiego steku. Zazwyczaj jem tylko parę kęsów. Gdybym wybrała pierś kurczaka bez skóry, zjadłabym ją całą i wciąż byłabym znudzona i łaknęła czegoś jeszcze. Mogę zjeść parę dużych kęsów tłustego steku i być zupełnie usatysfakcjonowana. Wolę raczej trzy gryzy pysznego steku niż cztery gryzy pozbawionego smaku kurczaka. Oto narzędzie jakość kontra ilość.
Oczywiście wybieranie bardziej nagannej opcji łączy się z poniesieniem kosztów. Nie żyjemy w alternatywnej rzeczywistości, gdzie nieograniczone ilości białego cukru albo tłusty befsztyk nie mają wpływu na naszą talię czy zdrowie. Jako kucharka zajmująca się naturalną żywnością wiem dokładnie, że nie powinnam jeść tłustego steku codziennie, a kiedy go jem, to nie powinnam zjadać go bardzo dużo. Wiem, że powinnam naprawdę ograniczyć to, ile jem. A więc biorę kilka pysznych kęsów i na tym poprzestaję. Większość mojego posiłku będzie się składać z innych zdrowych produktów, które kocham, takich jak sałata i warzywa smażone na małej ilości oliwy. Nasycę się nimi na początku, a potem nie odmówię sobie zjedzenia kilku kęsów steku.
Twoje różnicowanie będzie prawdopodobnie inne od mojego, kiedy zastosujesz je do jakiegokolwiek jedzenia. Być może nie cierpisz tłustych steków i dobrze przyprawiony grillowany kawałek ryby albo tofu jest dla ciebie tak samo satysfakcjonujący jak stek, jeśli nie bardziej. To świetnie. Dokonaj zdrowszego wyboru i przeznacz swój przydział tłuszczu i kalorii na coś, co liczy się dla ciebie bardziej, na przykład cr?me br?le czy frytki. Nie zamierzam mówić ci w tej książce, żebyś jadła to, co ja jem, bo chcę, żebyś zrozumiała, doceniła i naprawdę poznała twoje własne preferencje. Na tym polega bilansowanie swojego rachunku.
Inne narzędzie, o którym będę mówiła w tej książce, nazwałam punktem zmniejszających się zysków. Jest ono związane z bilansowaniem diety jak konta bankowego, bo jest to koncepcja, która pozwala ci monitorować "wydawanie" twojego jedzenia i wiedzieć, kiedy masz przestać.
Punkt zmniejszających się zysków to moment, w którym zjadamy kęs nie jest tak samo dobry jak poprzedni. Powiedzmy, że naprawdę kochasz smażone kalmary. Bierzesz kęs i jest wspaniały. Delektujesz się nim i cieszysz się swoim szaleństwem. Następny kęs może być tak samo dobry. Ale trzeci? Może poziom przyjemności osiągnął szczyt i chociaż kalmary nadal smakują dobrze, ten trzeci gryz nie jest dokładnie tak samo niesamowity jak pierwsze dwa. A więc zamiast zmiecenia reszty z talerza, zatrzymaj się w punkcie zmniejszających się zysków.
Po co dalej jeść i wydawać więcej kalorii ze swojego rachunku? Jedzenie nigdy nie staje się lepsze. Wszystko po tym momencie jest tylko marnowaniem kalorii. Śmiałaś się, płakałaś, było lepiej niż na Cats. Teraz to już skończone, więc przestań jeść i ruszaj dalej.
To bilansowanie, ten pomysł rachunku bankowego nie są cudownym lekiem, który usunie dziesięć kilo w dwa dni. To nie jest dieta.
Jest to łagodna, długoterminowa ponowna kalibracja twoich myśli i języka, nowego podejścia do jedzenia, które wyzwolą cię od diety. Bycie naturalnie szczupłym jest podróżą i procesem, który
zaczyna się już teraz. Nie zostaniesz niczego pozbawiona i niczego nie stracisz oprócz kilku dodatkowych kilogramów. A więc po co marnować kolejną minutę?
NATURALNIE SZCZUPŁA MYŚL
Gotowałam dla wielu ludzi będących na różnych dietach, którym chcieli lub musieli być im posłuszni, takich jak wegańska, niskowęglowodanowa, bezglutenowa, koszerna, naturalna, organiczna i wszystkie inne. Ta książka nie jest o żadnej diecie, a zasady w niej zawarte współgrają ze wszystkimi specjalnymi dietetycznymi ograniczeniami, jakie możesz stosować. Możesz stosować dziesięć reguł z tej książki bez względu na to, co jesz, i bilansować swoją dietę jak konto bankowe. Gdy nie możesz jeść pszenicy, sera czy mięsa, zrównoważ swoje wybory, a poczujesz się lepiej.
Aby wdrożyć się w tryb równoważenia, wypróbuj następujące przepisy. Denis Leary kocha jeść nadziewane grzyby. Dzięki temu udawało mi się sprawić, że jadł więcej warzyw. Jeśli masz słabość do słodyczy, na lekką i satysfakcjonującą przekąskę przygotuj bananowo-owsiane ciastka z kawałkami czekolady.
Nadziewane grzyby portobello
Denis uwielbia te nadziewane grzybki. Pomagały mi przekonać go, że warzywa naprawdę potrafią być pyszne.
Cztery porcje
4 duże grzyby portobello
1 posiekany ząbek czosnku
balsamiczny sos vinaigrette (kupiony w sklepie)
1 łyżeczka musztardy dijońskiej
sól i pierz do smaku
1 łyżka stołowa posiekanej pietruszki
4-5 posiekanych pieczarek
1/4 szklanki parmezanu
2 łyżki stołowe podpieczonych orzeszków piniowych (lekko podpiekaj na nieprzywierającej patelni w średniej temperaturze; uważaj, bo szybko się przypalają)
dodatkowa łyżka stołowa parmezanu i łyżeczka posiekanej pietruszki
1. Wytrzyj grzyby portobello papierowym ręcznikiem. Nie płucz ich! Usuń duże łodygi, odetnij twardą podstawę, pokrój pozostałą łodygę i odstaw. Zmiksuj czosnek, sos, musztardę, sól i pieprz w misce. Weź pędzelek i obficie posmaruj kapelusze grzybów marynatą. Umieść grzyby w torebce próżniowej i włóż do lodówki na co najmniej godzinę.
2. Nastaw piekarnik na 200 stopni. Zmieszaj pietruszkę, pieczarki i parmezan. Dopraw solą i pieprzem.
3. Upiecz grzybowe kapelusze na grillu albo na nieprzywierającej patelni. Podczas grillowania umieść na górze grzybów rondel albo jakiś inny obciążnik. To sprawi, że będą bardziej chrupiące i zlikwiduje nadmiar wody. Grilluj, aż będą odrobinę przypalone, następnie przewróć je i powtórz opisane czynności. Umieść grzyby na folii aluminiowej albo papierze do pieczenia, rozprowadź mieszankę grzybową na górze każdego kapelusza, posyp orzeszkami pinii i dodatkowym parmezanem i piecz przez 10 minut. Na ostatnie 5 minut umieść danie w opiekaczu. Posyp dodatkową pietruszką i podawaj.
Bananowo-owsiane ciastka z kawałkami czekolady
To jedne z moich i Susan Sarandon ulubionych ciastek. Opowiem wam historię naszego poznania. Spotkałam Susan Sarandon na czerwonym dywanie. Skomplementowała mój naszyjnik, który podobał się również Sheryl Crow na koncercie Rolling Stones parę tygodni wcześniej. Miałam w torebce drugi taki sam naszyjnik, żeby dać go Sheryl, więc zaśmiałam się i powiedziałam: "Mam jeden w torebce dla Sheryl. Chcesz?". Czułam się jak sprzedawca uliczny mówiący: "Hej, chcesz kupić zegarek?". Powiedziałam jej, że wyślę jej jeden, a ona tylko uśmiechnęła się i powiedziała: "Nie zrobisz tego". Ale dostałam kontakt do jej agenta i wysłałam jej naszyjnik razem z pudełkiem bananowo-owsianych ciasteczek BethennyBakes. Teraz wysyłam jej ciastka regularnie.
10 ciastek
1 1/2 szklanki mąki owsianej
3/4 szklanki płatków owsianych
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
1/2 szklanki nierafinowanego cukru
1/2 szklanki groszków czekoladowych
1 łyżeczka oleju roślinnego
1/3 szklanki mleka sojowego
1/2 szklanki puree z banana (1 średni banan)
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
1. Nastaw piekarnik na 190 stopni. W jednej misce zmieszaj wszystkie suche składniki, a w drugiej misce wymieszaj wszystkie mokre składniki. Następnie połącz je i wymieszaj razem.
2. Używając średniej wielkości lub dużej łyżki do lodów, uformuj ciasteczka i ułóż je na blasze pokrytej papierem do pieczenia. Piecz przez 12 minut, aż krawędzie ciasteczek odrobinę się zabrązowią. Po 6 minutach pieczenia obróć je.