ROZDZIAŁ 6
Odczuwanie istnienia
I
Kiedy przestajemy mówić do innych i do siebie, siadamy cicho i wygodnie, odrywamy myśli od nękającego nas problemu, odprężamy się, bierzemy głęboki wdech i komfortowo rozpieramy się w fotelu, możemy zauważyć szczególne uczucie, o którego obecności ledwie wiedzieliśmy, jest ono bowiem mniej wydatne niż wszystkie inne uczucia, natarczywie domagające się naszej uwagi i zwykle ją pochłaniające. Niemniej paradoksalnie właśnie te spokojne i przelotne uczucia - które zwykłem nazywać "uczuciami istnienia" - stanowią zasadnicze dowody rzeczowe w mojej argumentacji dotyczącej fundamentów świadomości. Odczuwanie istnienia stanowi ważny składnik procesu umysłu czującego i ma nam wiele do zakomunikowania.
Uczucia istnienia są zwykle bardzo subtelne, a to z tego powodu, że nie wywołują ich przykuwające uwagę zdarzenie czy obiekt. Nie biorą się z poznania elektryzujących nowin, które Mary przekazała na lunchu, czy z porannego spotkania z Johnem, który nas setnie ubawił. Uczucia istnienia nie dotyczą postrzegania czegokolwiek wokół nas. Powstają z systematycznie napływających drobniutkich potwierdzeń faktu, że jesteśmy zdolni odczuwać wnikające do naszych płuc powietrze; że doznajemy ciepła swojego ciała i bicia serca; że prawdopodobnie odczuwamy pewną dozę spokoju i ulgi na myśl o tym, iż co prawda mamy problem do rozwiązania, ale w tej chwili może on trochę poczekać. Podsumowując, uważam, że uczucia związane z oddychaniem, ciepłotą ciała, pracą serca i krążeniem krwi dostarczają nam wyraźnych dowodów tego, że istniejmy, i bez robienia zbędnego rozgłosu pozwalają nam to sobie uzmysławiać14.
Jak przekonamy się dalej, za powstawanie uczuć istnienia odpowiada ten sam mechanizm, który obsługuje uczucia homeostatyczne. Zresztą uczucia istnienia zaliczają się do homeostatycznych, wyróżniają się jednak tym, że mają charakter bazowy. Dlaczego? Jeden z powodów jest taki, że są one zawsze obecne i, czy chcemy, czy nie, obwieszczają trwanie życia. Są wciąż gotowe sygnalizować wszelkie niebezpieczeństwa dla niego i przestrzegać nas - stronę zainteresowaną, a dzięki nim również świadomą - o potencjalnych ryzykach czy ewidentnych zagrożeniach. Nawet niewielki wzrost ciepłoty ciała pochodzący z jego wnętrza odczuwamy jako gorączkę i wymusza on należną uwagę. Już minimalne zwężenie dróg oddechowych sprawia, że łapczywie wciągamy powietrze, żeby nie dopuścić do uduszenia się. Szczęśliwie dla nas uczucia istnienia są - na ogół - cichymi i czujnymi strażnikami, nieomylnymi znakami, że życie dalej się toczy we wnętrzu ciała. Dzięki ich spontanicznie świadomej naturze wiemy na pewno, że istniejemy.
Czym konkretnie są uczucia istnienia z punktu widzenia fizjologii? A skoro należą one do grupy uczuć nazwanych przeze mnie homeostatycznymi, jaki jest mechanizm powstawania całej tej grupy? Oto wstępna odpowiedź: wszystkie uczucia homeostatyczne są osadzone w ciągłym strumieniu opisów licznych elementów procesu życiowego w ciele. Jedne z tych opisów są szkicowe, inne szczegółowe, ale w sumie ten kumulatywny proces składa się na wielokanałową relację na temat życia toczącego się tu i teraz, składaną za sprawą interocepcji.
W tym miejscu musimy się na moment zatrzymać. Czym właściwie jest interocepcja? To systematyczne, wszechstronne i nieustające raportowanie ogólnemu procesowi umysłowemu aktywności przebiegających we wnętrzu organizmu, co ma umożliwić prawidłowe prowadzenie homeostatycznej regulacji życia. Innymi słowy, interocepcja to zbiorcza nazwa, pod którą kryją się biologiczne mechanizmy i czynności leżące u podłoża funkcji umysłu czującego (neurobiologiczne szczegóły interocepcji omawiam w rozdziałach 8 i 12). Czynności opisywane przez interocepcję mają na celu utrzymywanie tysięcy parametrów funkcjonowania organizmu w przedziałach sprzyjających dalszemu życiu. Kiedy zaś piszę o "tysiącach" parametrów, nie jest to hiperbola, ponieważ naprawdę wchodzą w grę tu niezwykle liczne, jednocześnie występujące czynniki - od przesyłania sygnałów biochemicznych w całym ciele i mózgu do ruchów określonych części ciała powodowanych skurczami odpowiednich mięśni. Interocepcja pozwala na ocenę, które parametry pozostają w przedziałach sprzyjających życiu - czyli przedziałach homeostazy - a które poza nie wykraczają. W ślad za tym nieustannie dokonywane są modyfikacje czynnościowe, konieczne do utrzymania funkcji życiowych w zakresie homeostatycznym.
Dodajmy, że homeostaza nie ma ustalonych wartości docelowych, lecz stanowi - jak lubię to określać - przedział wartości sprzyjający życiu. Wartości te ciągle się zmieniają zależnie od kontekstu fizjologicznego oraz potrzeb chwili. Między innymi dlatego próby wyjaśniania jej przez analogię z termostatem zawodzą. W przypadku homeostazy mamy do czynienia z jednoczesnym zarządzaniem niebotyczną liczbą parametrów, z których żaden nie ma idealnej, sztywno ustalonej wartości docelowej, tylko akceptowalny przedział15.
Monitorowaniu interocepcyjnemu podlegają najrozmaitsze parametry. Oczywiście należą do nich poziomy wielu związków chemicznych w organizmie, a także takie sprawy, jak napięcie mięśni w narządach wewnętrznych (na przykład mięśni gładkich w jelitach) czy stan błony śluzowej w tchawicy i przełyku. Krótko mówiąc, jest to wszechstronny i szczegółowy przegląd mnóstwa wskaźników życiowych wnętrza organizmu w skali mikro oraz makro. Kontynuacja życia zależy od utrzymywania tych parametrów w stosownych przedziałach. "Teren" (ciało) po cichu, lecz sumiennie śle do "centrali" (umysłu) raporty związane z wykrywanymi potrzebami na froncie życia oraz z niemniejszym zaangażowaniem wprowadza i akceptuje konieczne korekty w każdym miejscu, w którym życie tego wymaga. Jedyny problem polega na tym, że udaje się nam wyczuć i docenić szczytne intencje i zalety tych wysiłków, dopiero gdy znajdujemy chwilę spokoju, taką, jaką masz teraz ty, uważny czytelniku - chwilę, w której naprawdę można skierować uwagę na to, co ciało sygnalizuje na temat aktualnego przebiegu jego życia. Zauważ też - wciąż korzystając z tej chwili refleksji - dwustopniową naturę interocepcji. W pierwszym etapie zachodzi "wykrywanie i odczuwanie", co umożliwia wysyłanie raportów o wszelkich nieprawidłowościach, ale zaraz potem następują w miarę potrzeby czynności "korekcyjne". Interocepcja nie kończy się na postrzeganiu, ocenie i raportowaniu stanu życia w organizmie, lecz obejmuje także ciągłe aktywne modyfikowanie i korygowanie parametrów, tak by życie toczyło się dalej lub - jeżeli wszystko funkcjonuje poprawnie - aby zachęcać nas za pośrednictwem uczuć dobrostanu do cieszenia się chwilą!
Niewiele później, gdy wciąż relaksujesz się w wygodnym fotelu, rozważając subtelne i nader złożone czynności przebiegające wewnątrz twojego ciała - czyli niejako w twoim domostwie - zauważasz nagle uczucie pragnienia, a być może zaraz potem również głodu. Powiedzmy, że dziś są to nowe spostrzeżenia, ale przecież znakomicie ci znane, bo pojawiają się każdego dnia, i to niejednokrotnie. Znów się tu zatrzymajmy, bo zbliżamy się do ważnej kwestii. Spokojnie analizując te delikatne zmiany, dostrzegasz nadzwyczajną sprawę: uczucia, których doświadczasz - wszystkie co do jednego - są świadome. Co mam przez to na myśli? Chcę powiedzieć, że uczucia homeostatyczne przekazują swój wyrazisty komunikat spontanicznie, jednoznacznie i bez zbędnego zamieszania, jednak w sposób, którego nie da się zignorować. Przez "spontanicznie świadome" rozumiem, że świadomy charakter tych uczuć ma naturę wewnątrzpochodną - nie ma żadnej innej przyczyny ich świadomego charakteru oprócz ich własnych mechanizmów. Kiedy czujesz, jednocześnie wiesz.
Każde uczucie niesie wyraźną, konkretną i świadomą wiadomość na temat naszego ciała, jego stanu i potrzeb. Każde uczucie mobilizuje nas też do zrobienia tego, czego organizm uprzejmie, lecz stanowczo się domaga (na przykład "napij się wody", "poszukaj cienia", "zjedz coś"), a dzięki czemu sami przyczyniamy się do podtrzymania życia wewnątrz swojego ciała. Pierwotna i niezbędna spontaniczność świadomości należy do jej cech, które rzadko się dostrzega, tymczasem jest jasne, że cały proces w ogóle by się bez niej nie toczył. Uczucia homeostatyczne muszą być świadome, inaczej bowiem świadomość nie byłaby w stanie wypełniać swoich obowiązków - a są to "obowiązki", gdyż od nich zależy twoje dalsze życie!
Zgadza się to z uwagą, którą poczyniłem wcześniej: uczucia istnienia ustanawiają i demonstrują świadomy charakter twojego bytu. Po cichu i w naturalny sposób mówią ci, że żyjesz oraz że to życie toczy się w specyficznym fragmencie świata, którym jest wnętrze twojego organizmu, fizyczna przestrzeń zajmowana przez twoje ciało i tętniące w nim życie. Rzecz jasna ów spektakl na tym się nie kończy - w celu ochrony naszego życia i pomocy w jego przedłużaniu mogą też interweniować dodatkowe uczucia homeostatyczne oprócz tych napływających w formie uczuć istnienia. Znakomitymi przykładami są głód i pragnienie, podobnie jak ból, który alarmuje nas w przypadku występowania konkretnego fizycznego zagrożenia dla organizmu.
Zależnie od tego, jak aktywnie przebiegają w danym czasie operacje umysłowe, mogą pojawiać się okresy, w których uczucia istnienia zachowują się tak cichutko, że można by je nazwać uczuciami tła, gdyż kryją się, "prawie" niedostrzegane, za kulisami sceny umysłowej. Nie daj się jednak zwieść: są tam obecne, stale gotowe wykrywać niebezpieczeństwa oraz - co ważne - zapewniają rdzeń procesu "ja" i naszej ludzkiej tożsamości. Ich cechą charakterystyczną jest dyskrecja. Unikają światła reflektorów, nie muszą wychodzić na środek sceny i recytować monologu Hamleta.
Pora zakończyć tę chwilę spokojnego wytchnienia. Niewykluczone, że ze szczęśliwym wsparciem spostrzeżeń, którymi często owocują momenty oddawania się cichej refleksji, jesteś teraz gotowy zadać sobie najbardziej intrygujące pytanie: czy to możliwe, by człowiek miał zdolność doświadczania wszystkich tych uczuć nie dlatego, że jest "obdarzony" biologicznym talentem zwanym świadomością, lecz by proces ten przebiegał na odwrót? Czy może być tak, że posiadamy ów przesławny dar świadomości dzięki stale i obficie obecnym uczuciom homeostatycznym?16
Na tym etapie lektury musisz sobie zdawać sprawę, szanowny czytelniku, że, mówiąc bez ogródek, odpowiedzią na twoje przenikliwe pytanie jest donośne "tak". Życie tykające w twoim organizmie wymaga regulowania, precyzyjnego dostrajania z chwili na chwilę, a uczucia, silne i słabe, przyjemne i przykre, umożliwiają zachodzenie procesów tej regulacji po to, by utrzymywać pewien stopień homeostazy - przejściowe zawieszenie broni w walce o życie. Komunikat przekazywany przez każde z uczuć zostaje w naturalny sposób odebrany przez ciebie, właściciela "czującego ciała", tak aby prośby o wodę czy pożywienie, ogrzanie czy chłodny powiew mogły zostać prawidłowo pojęte i spełnione. Ten pożyteczny proces może jednak przebiegać tylko dzięki temu, że każdy z owych komunikatów sam z siebie jest spontanicznie świadomy. Element świadomościowy osadzony w każdym uczuciu homeostatycznym - zwłaszcza gdy ostrzega ono o potencjalnych zagrożeniach dla życia - sprawia, że niesiona przez niego treść staje się nakazem i w niedwuznaczny sposób wymusza działanie, które okaże się korzystne dla danego organizmu i toczącego się w nim życia.
Suma twojej "świadomości" wywoływanej przez stale obecne uczucia istnienia oraz dodatkowe uczucia, takie jak głód i pragnienie, skutkuje przesyceniem procesu umysłowego "czuciowością" czy "odczuwalnością" (feelingness). Ale ten wymiar czuciowy występuje jednocześnie ze wszystkimi obrazami wytwarzanymi i prezentowanymi przez percepcyjne oraz refleksyjne i językowe operacje umysłu. W rezultacie istnienia owych dwóch równoległych łańcuchów zdarzeń treść łańcucha percepcyjno-refleksyjno-językowego z konieczności podlega oddziaływaniu łańcucha uczuciowego, oba znajdują się bowiem w przestrzeni umysłu razem, a w konsekwencji są postrzegane wspólnie. Bogata i współczasowa czuciowość sprawia, że treść procesów percepcyjnych, refleksyjnych i językowych także staje się świadoma. Razem wytwarzają one świadomy strumień, który przenika niemal całe życie, które spędzasz w stanie czuwania, i tak dobrze ukierunkowuje proces regulacyjny, że życie triumfuje.
Dalej przekonamy się, że chociaż łańcuch zdarzeń uczuciowych i łańcuch percepcyjno-refleksyjno-językowy są wytwarzane osobno, w odrębnych przestrzennie zbiorach struktur mózgowych, są jednak równoczesne. To równoległe sekwencje zdarzeń, zestawione z sobą w czasie.
Daremne są próby poszukiwania źródła świadomości w jakimś specjalnym "aparacie", który miałby ją rzekomo wytwarzać. Świadomość nie powstaje w wyodrębnionym fragmencie organizmu, wyspecjalizowanym w jej generowaniu. Zgodnie z moją koncepcją pojawia się w bezpośredniej konsekwencji wyświetlania uczuć homeostatycznych równocześnie z nieświadomym obrazowaniem umysłowym. To nieświadome obrazowanie nabiera z konieczności charakteru świadomego, ponieważ świadomy jest posiadający je organizm. Świadomość to mile widziany skutek uboczny nieodzownych procesów regulacyjnych życia17.
Rozwiązanie fundamentalnej zagadki świadomości polega na opisaniu mechanizmów, dzięki którym uczucia homeostatyczne powstają wskutek uporządkowanego współdziałania ciała i mózgu, czyli w toku silnej interakcji między układem nerwowym i jego własnym ciałem - w ramach dwukierunkowego, produktywnego dialogu, mającego na celu podtrzymywanie życia.
II
Niemilknąca symfonia uczuć istnienia stanowi fundament i gwarancję świadomości ze względu na ich bezwarunkowy spontanicznie świadomy status. Łącznie uczucia istnienia składają się na stałe "poczucie bytu", które łatwo przeistacza się z dobrostanu w niedomaganie albo stany pośrednie, zależnie od tego, co dyktuje bieżąca sytuacja życiowa organizmu.
Procesy czucia są fizjologicznymi składnikami regulacji homeostatycznej i ten ścisły związek pozwala wytłumaczyć, dlaczego są spontanicznie świadome. Powinny takie być, muszą takie być, jeżeli mają uczestniczyć w regulacji życia i wspomagać informowany przez siebie organizm, a tym samym odgrywać decydującą rolę w jego losach, mianowicie podtrzymywać jego istnienie.
W ostatecznej analizie wszystkie uczucia, nawet te będące pochodnymi emocji, mają znaczenie dla regulacji życia i wspomagają jego kontynuowanie. Automatyczne zdawanie sobie sprawy z ich obecności jest zaletą, ponieważ także same te uczucia muszą być "regulowane" - powściągane lub wzmacniane - aby nie zakłócały bieżących procesów homeostatycznych, a w miarę możliwości je wspierały.
Wszelkie życie wymaga regulowania z powodu swoich nieuniknionych niedoskonałości oraz podwójnej zależności od (a) środowiska i (b) własnych działań, w których trzeba brać pod uwagę występujące w tym środowisku zagrożenia i ograniczenia.
Podtrzymywanie życia stanowi kluczowy imperatyw wszystkich organizmów. Zjawiska afektywne składają się na system regulacyjny, który realizuje ten imperatyw. Afekt wykorzystuje świadomość - w formie świadomych uczuć, które zostają wiarygodnie zakomunikowane zarządzającemu umysłowi danego organizmu - w celu przekazywania chroniących życie ostrzeżeń oraz przydatnych, ukierunkowujących działanie zaleceń.