TRZY
-----------
Alex
Mia chwyta koc leżący w nogach łóżka i zakrywa nim dolną część ciała, razem z tymi uroczymi fioletowymi majtkami.
Kurwa. Wygląda lepiej, niż zapamiętałem, z jasnymi blond włosami częściowo zaczesanymi do góry i luźnymi kosmykami opadającymi na twarz oraz opaloną szyję. Powinienem odwrócić wzrok, ale tego nie robię. Nie mogę.
Spuszczam wzrok na jej piersi, prześwitujące przez biały podkoszulek, a następnie opuszczam go niżej i przełykam ślinę na widok krągłych bioder, ledwo zakrytych przez prowizoryczną spódniczkę.
Nie widziałem jej od trzech lat, a teraz leży na moim łóżku jak pieprzony deser. Jeśli jestem martwy, nie chcę być reanimowany, bo to chyba niebo.
Zielone, pociemniałe oczy Mii wędrują po mojej nagiej klatce piersiowej, podążając do miejsca, w którym trzymam przód ręcznika owiniętego nisko wokół talii. Jej gardło porusza się, gdy przełyka ślinę, a język się wysuwa, by oblizać dolną wargę. Ta czynność sprawia, że cała krew spływa do mojego szybko twardniejącego kutasa. Kurwa. Mój fiut drga, a z ust Mii wydobywa się piskliwy dźwięk, gdy spogląda mi w oczy.
Jakby w końcu do niej dotarło, że wciąż leży na łóżku, podrywa się, mocno ściskając koc, i syczy:
- Co ty tu robisz?
- Chyba ja powinienem o to spytać. To mój pokój. - Opieram się o framugę drzwi i uśmiecham nieznacznie, gdy rozluźniam uścisk i pozwalam ręcznikowi zsunąć się o centymetr niżej.
Oczy Mii ciemnieją, gdy skupia wzrok na moich mięśniach, ale potem kręci głową.
- To niemożliwe. Moja opaska zadziałała przy drzwiach. - Podnosi rękę, a ja powtarzam jej gest, by pokazać identyczną żółtą opaskę.
- Wygląda na to, że jesteśmy współlokatorami. - Mówię to z kamienną twarzą, choć tak naprawdę jestem w szoku. Jedną rzeczą było wiedzieć, że Mia tu będzie, ale mieć ją w naszym pokoju to zupełnie inna sprawa.
Zaciska i rozluźnia wolną rękę, rozglądając się dokoła, jakby sądziła, że znalazła się w jakiejś alternatywnej rzeczywistości. Oj, kotek, to wszystko dzieje się naprawdę.
Wciąż kręci z niedowierzaniem głową, gdy rozlega się dźwięk otwieranych drzwi i do środka wchodzi River. Zastyga w bezruchu, obserwując rozgrywającą się scenę, po czym unosi jedną czarną brew.
- Cześć, Mia.
Kurwa, praktycznie mruczy jej imię, a ona zauważalnie drży. Przypominam sobie, jak tańczyła między nami, zanim wszystko poszło w pizdu, a ona zniknęła z powierzchni ziemi.
- Cześć - sapie w odpowiedzi, rozproszona jego widokiem.
Przygląda się Riverowi w taki sam sposób, jak mnie. Jego czarne włosy są związane i tylko kilka luźnych kosmyków opada mu na oczy. Podwinął rękawy białej koszuli do łokci, odsłaniając grube przedramiona, na których Mia skupia całą uwagę. Nawet ja muszę przyznać, że seksowny z niego drań.
Chrząkam, zwracając uwagę obojga. Intensywność tego, co się dzieje, prawie wytrąca mnie z równowagi i muszę oprzeć się bardziej o framugę drzwi.
- No to, Mia, co robisz w naszym pokoju?
- To mój pokój. - Ponownie wskazuje na swój nadgarstek, a ja się uśmiecham.
- Myślałem, że już to przerabialiśmy - mówię i podnoszę rękę, by pokazać swoją opaskę.
- Musiała zajść jakaś pomyłka. - Stuka w swój telefon, po czym podnosi go do ucha.
Szczerze w to wątpię. Sidney i Piper wyglądały na zbyt zadowolone z siebie, kiedy ogłosiły, że River i ja będziemy nocować razem. Jestem prawie pewien, że jedna z nich wspomniała coś o rozmiarze naszego łóżka.
Nie słyszę rozmówcy Mii, ale z każdą sekundą jej brwi ściągają się coraz bardziej, przez co tworzy się między nimi zmarszczka, którą mam ochotę wygładzić palcem, podczas gdy ona przygryza kciuk.
River wchodzi do pokoju, zmniejszając dystans między nimi. Staje nad nią, a ona patrzy w górę i lekko rozchyla usta.
Dziękuje rozmówcy i nie odrywa wzroku od Rivera, gdy kończy połączenie. Kurwa, promieniuje z nich napięcie, gdy on się w nią wpatruje. Jak ja cię, kurwa, rozumiem, kolego.
River zawsze był opanowany i cichy, ale w ciągu ostatnich kilku lat zmieniło się to w cichą dominację, która sprawia, że zwraca się na niego uwagę. Łapię się na tym, że niejednokrotnie czekam, aż coś powie lub zrobi. Tak jak teraz Mia.
- Powiedzieli ci, o co chodzi? - pyta River normalnym tonem.
- Kto?
Unosi kącik ust.
- Ludzie z obsługi. Bo to do nich dzwoniłaś, prawda?
Powoli porusza głową w górę i w dół. Kurwa, przepadła. River lituje się nad nią i robi krok w tył, przerywając stan hipnozy, w który ją wprowadził. Szyja Mii oblewa się rumieńcem.
- Przepraszają za niedogodności, ale tak zarezerwowano pokoje i nie mają innych. Zamierzam zabić Piper.
Śmieję się, a ciepło wypełnia moją klatkę piersiową, gdy na mnie patrzy. Tęskniłem za tym spojrzeniem.
- Jeśli dowiem się, że macie z tym coś wspólnego...
River chowa dłonie w kieszeniach czarnych spodni i kołysze się na piętach.
- Wiesz, że nie, Mia.
Jej ramiona opadają i przez ułamek sekundy wydaje mi się, że dostrzegam w jej oczach rozczarowanie. Potem opada z powrotem na łóżko.
- Zatrzymam się u Sidney.
Parskam śmiechem.
- O tak, ona i Jax będą zachwyceni.
Jej oczy się rozszerzają, a ja jeszcze bardziej szczerzę zęby.
- Daj spokój. Naprawdę chcesz mi powiedzieć, że przebywanie tutaj jest gorsze od siedzenia z nimi? Wiesz, że Jax będzie ją pieprzył, kiedy tam będziesz. To coś w ich stylu.
Wykrzywia się z odrazą, na co śmieję się głośno.
- Dokładnie.
- Tu jest tylko jedno łóżko. Nie będę z wami spała.
Jej słowa dzwonią mi w uszach. Otrząsam się w końcu i zerkam na Rivera, który kiwa głową.
- Prześpię się z Rivem na kanapie. Możesz zająć łóżko.
- Serio? - Unosi brew. - Naprawdę zamierzacie dzielić jedno łóżko?
- Nie byłby to pierwszy raz. - Wzruszam ramionami i postanawiam nie wspominać, że wcześniej w takich sytuacjach byłem pijany. Niech sobie wyobraża, co mogliśmy robić. Wolną dłonią przeczesuję mokre blond włosy. Nadal mam na sobie tylko ręcznik i cieszy mnie to, że za każdym razem, kiedy Mia na mnie patrzy, rumieni się coraz bardziej. - Poza tym mam idealne rozwiązanie. Zbuduję barierę z poduszek, aby trzymał się swojej strony.
River spogląda na mnie z ukosa, ale nie komentuje. Zamiast tego otwiera minilodówkę i wyciąga z niej trzy napoje. Rzuca mi piwo, po czym podaje Mii cydr.
- Nadal go lubisz?
- Tak... - Urywa. Chyba jest tak samo wytrącona z równowagi jak ja. Jedynie River wydaje się niewzruszony, ale znam go wystarczająco długo, by wiedzieć, że po prostu lepiej się kamufluje.
Kiwa głową i ściąga kapsel, po czym oddaje jej butelkę. Patrzę, jak jej gardło pracuje, gdy pociąga trzy długie łyki, po czym mówi:
- Tylko jedna noc, a rano wszystko załatwię. W porządku?
- W porządku - odpowiada gładko River.
Biorąc pod uwagę, że unikała nas od czasu studiów, wydaje się to zbyt łatwe. Czuję niepokój na myśl, jak szybko może zniknąć. Robiła to już wcześniej.
- Alex.
Spoglądam na Rivera.
- Tak?
- Porozmawiaj ze mną na zewnątrz, a Mia niech się w międzyczasie rozgości - mówi mężczyzna, który nigdy nie rozmawia. Ale wiem, o co mu chodzi: chce dać jej czas na ubranie się i ogarnięcie bez wiszących nad nią dwóch gigantycznych hokeistów.
Wyciągam szorty z otwartej torby i staję tak, że ledwo zasłania mnie krzesło z wysokim oparciem. Rozkoszuję się jej westchnieniem, gdy materiał frotte opada na podłogę. Jeśli nadal będzie wydawać takie dźwięki, River będzie musiał przywiązać mnie do łóżka. Ciepłe wibracje rozchodzą się w moich wnętrznościach, ale ignoruję je.
Gdy mam już na sobie szorty, biorę piwo i wychodzę za Rivem na zewnątrz, gdzie obaj opieramy się plecami o drewnianą ścianę.
- Piper i Sidney chyba próbują mnie wykończyć.
Riv wypuszcza długi oddech i odchyla głowę do tyłu.
- Ciebie i mnie, stary.
Milczymy, gdy docierają do nas wydarzenia dzisiejszego wieczoru. Planowałem zaczepić gdzieś Mię, żeby w końcu ze mną porozmawiała. Zamiast tego po prostu weszła i zaparło mi dech w piersiach.
- Czy coś się dla ciebie zmieniło? Bo dla mnie nie - mówię, po czym upijam kolejny długi łyk piwa, starając się nie spinać.
- Nie. - Ton Rivera jest kategoryczny, a ja kiwam głową, gdy strach osiada w moich wnętrznościach.
Wciąż jesteśmy dokładnie w tej samej sytuacji, w której byliśmy na studiach: obaj jej pragniemy, a ona odmawia wejścia między nas. Podziwiałbym ją za to, gdyby to tak cholernie nie bolało.
Odwracam się do niego i ściszam głos, chcąc dać mu do zrozumienia, że mówię poważnie.
- Nie poddam się. To prawdopodobnie moja ostatnia szansa.
Spogląda na mnie z uniesioną brwią.
- Ja też nie. Czy to problem?
Odrzucam głowę do tyłu i krzywię się, gdy uderzam w ścianę.
- Biorąc pod uwagę, że przez to straciliśmy ją za pierwszym razem? Tak, to problem.
- A jeśli nie? - River patrzy w niebo. - Jeśli to nie problem? - Wygląda na spiętego. Może nawet zdenerwowanego. Nie patrzy na mnie, gdy pyta: - A co, jeśli się nią podzielimy?
Przeszywa mnie dreszcz i zastygam w bezruchu, a nerwowa energia rozchodzi się po moich ramionach i plecach. Chce się nią dzielić? Czy ja też tego chcę? Odchrząkuję.
- Co masz na myśli? Będziemy się wymieniać?
- Nie, nie o to mi chodziło. - Głęboki, dudniący głos Rivera przyciąga moją uwagę i napotykam jego intensywne, czarne spojrzenie.
Powietrze wokół nas gęstnieje i nagle pragnę tego, co sugeruje. Kurwa. Już wcześniej dzieliliśmy się dziewczynami, ale coś mi mówi, że z Mią wszystko będzie inaczej. Każda sprośna fantazja o Mii wciśniętej między nas sprawia, że puls dudni mi w uszach. Nawet na myśl o tym, jak on ją pieprzy, mój kutas sztywnieje i muszę sięgnąć w dół, aby przytrzymać go pod paskiem spodenek. Oboje są tak gorący, że razem byliby jak ogień.
- A co, jeśli ona na to nie pójdzie?
River podąża wzrokiem za moją dłonią i prostuje się, odzyskując pewność siebie.
- A jeśli to zrobi?
- Mówisz poważnie? - Muszę się upewnić.
Przeszywa mnie czarnymi oczami.
- Śmiertelnie.
- W takim razie lepiej zacznijmy zachęcać ją do tego pomysłu. - Uśmiecham się coraz szerzej i wiem, że gdy się odwracam, na moich policzkach pojawiają się dołeczki.
Krew odpływa mi z twarzy, gdy wchodzę do środka, a oddech więźnie mi w piersi. River ledwo tłumi jęk, gdy podchodzi do mnie i widzi to, co ja. Mia stoi w drzwiach łazienki skąpana w ciepłym świetle, z blond włosami opadającymi kaskadą na ramiona, w złotej halce, która opina jej uda. Świat mógłby się skończyć, a ja bym tego nie zauważył.
- Łazienka wolna. - Podchodzi do łóżka i odsuwa pościel, udając nieporuszoną, ale zdradza ją gęsia skórka na szyi.
Moje spojrzenie przykuwa skóra w miejscu, w którym unosi się rąbek halki, gdy wchodzi do łóżka. Robię krok do przodu tylko po to, by River złapał mnie za ramię i zaciągnął do łazienki.
Mam totalnie przejebane.
Patrzy, jak River rozkłada kanapę i unosi brew.
- Łóżko jest większe. Mogę spać na kanapie.
- Bez szans, Mia - odpowiada twardo River.
Dziewczyna wzdycha i odwraca się na łóżku, przykrywając się po uszy, jakby się bała, że zobaczymy choć centymetr jej ciała. Za późno. Powolny uśmiech rozciąga moje usta, gdy wyobrażam sobie kusy kawałek złotego materiału, który założyła do łóżka. Nigdy nie pozbędę się tego obrazu z głowy.
Rozbieram się do bokserek i biorę kilka poduszek z sofy, by ułożyć je na środku kanapy. Jest znacznie mniejsza, niż sądziłem. Na pewno nie większa niż podwójne łóżko. Do diabła, to coś może się zawalić pod ciężarem dwóch dorosłych graczy NHL.
- Wszystko gra? - River podchodzi do swojej strony łóżka i unosi brew, patrząc na poduszki.
Rzuciliśmy monetą i szczęściarz zdobył stronę bliżej Mii. Wciąż znajduje się poza zasięgiem dotyku, ale nie tak daleko jak ode mnie. Czy to, że się na nią gapimy, jest nieco przerażające? Prawdopodobnie. Czy zamierzam tu siedzieć i udawać, że nie mam na jej punkcie obsesji od ostatniego roku studiów? Absolutnie nie.
Ściągam brwi w zakłopotaniu.
- Jasne, czemu miałoby nie być?
Przygląda mi się i wyraz jego twarzy łagodnieje.
- Chcesz prześcieradło czy kołdrę?
Gryzę się w język, żeby się nie uśmiechnąć, gdy ten mierzący ponad metr dziewięćdziesiąt mężczyzna mówi "kołdra".
- Nie możemy się po prostu podzielić? - Odsuwam kołdrę i natychmiast dociera do mnie, w czym problem. Moja ręka z łatwością przesuwa się na drugą stronę łóżka, ponieważ mała poduszkowa bariera znajduje się nad kocem.
- Możemy, ale coś... - River patrzy na moją prowizoryczną ścianę i kącik jego ust się unosi - ...mi mówi, że boisz się przypadkiem mnie dotknąć.
Przewracam oczami i rzucam poduszki na ziemię.
- Hej, to tylko środek ostrożności, żebyś mnie nie przytulał. Wiesz, jak tego nienawidzę.
Cichy, jak zawsze, kręci głową i chwyta prześcieradło. Naciąga je na siebie, a mnie rzuca koc.
- Śnij dalej.
Obaj mościmy się pod naszymi nakryciami, a potem River gasi światło i pogrąża pokój w ciemności.
Choć przed chwilą wszystko wydawało się lekkim żartem, teraz moje zmysły są wyczulone. Naprawdę dzieliliśmy już wcześniej z Riverem łóżko. Ale nigdy w ten sposób, nigdy na trzeźwo. Jestem trzeźwy i bardzo świadomy tego, jak się czuję. I ani jedno, ani drugie nie wydaje się złe.
Z natury jestem ciekawskim skurczybykiem i przyłapałem Rivera na patrzeniu na mnie wystarczająco dużo razy, aby zwróciło to moją uwagę. Zwykle potrafię się otrząsnąć z tych myśli, ale coś w tym, że czuję, jak przesuwa stopę obok mnie, sprawia, że mój puls przyspiesza.
Obecność ich obojga tutaj jest tak bliska wszystkich moich fantazji... Tak cholernie bliska, że prawie staje się bolesna.
W jakiś sposób udało nam się zyskać kolejną szansę i tym razem tego nie spieprzymy. Tym razem nie chcę jej mieć tylko dla siebie.