Nasze sny - Stanisław Antoni Wotowski

Kup ebooka

7.00 zł
6.02 zł (7,00 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

SNY, POWSTAJĄCE Z PRZYCZYN ZEWNĘTRZNYCH.

 

Pierwszą grupę zwykłych snów, stanowią sny zmysłowe, powstające na skutek przyczyn zewnętrznych. Chociaż jesteśmy uśpieni, rozmaite wrażenia, jakie odbiera nasze ciało odbijają się na treści naszych sennych marzeń.

Jeśli więc kołdra z nas spadnie i zimno owionie w nocy, to nam się śnić może, że marzniemy śród sybirskiej pustyni. Jeśli upadnie nam na twarz kilka kropel wody, będzie nam się wydawać, żeśmy się znaleźli w polu śród ulewy. Wejdzie nam przypadkiem głowa pod poduszkę, to przyśni się nam, że nas przysypały gruzy. Stoczywszy się przypadkowo na brzeg łóżka, będziemy marzyli, żeśmy zawiśli nad przepaścią.

Kartezjuszowi raz śniło się, że go szpadą przebito - a to tylko złośliwa pchła ugryzła go mocno. Pisarzowi Hänningsowi, że go powieszono, gdy koszula we śnie zacisnęła się dokoła szyi.

Gregory, idąc na spoczynek kazał sobie butelkę z gorącą wodą podłożyć pod nogi. Przyśniło mu się, że wstępował na krater Etny i że lawa gorąca nogi mu oparzyła.

Maury ("Le sommeil et le réve") cytuje fakt następujący: pewnego razu, kiedy był uśpiony zleciał mu w nocy na szyję drążek, na którym znajdowały się przytwierdzone firanki u łóżka. Obudził się zaraz, ale w tym niezwykle krótkim czasie, jaki upłynął pomiędzy uderzeniem a obudzeniem, prześnił cały obraz, zaczerpnięty z francuskiej rewolucji. Śniło mu się, że był aresztowany, sądził go trybunał, że widział Robespierre'a, Marata, że osądzono go na śmierć, powieziono na plac egzekucji, a tam topór kata spadł na jego głowę. Nawiasem mówiąc, tu mamy jeszcze jedną z osobliwości snu - w przeciągu minuty prześnić możemy sceny, sprawiające wrażenie, że trwały niezmiernie długo.

Ale, powracajmy do tematu.

Tak samo wrażenia dźwiękowe odbijają się na naszych snach.

Np. służąca stłukła szkło w kuchni, potknąwszy się o szczotkę. Śpiący lokaj to słyszy i sądzi, że jest to albo odgłos dalekiego gromu, albo też po ulicy z hukiem toczą się pojazdy.

W pewnym hotelu w Gdańsku prawie wszystkim gościom śniło się w jednej chwili, że brama hotelowa się otwiera, podróżni wchodzą do przedsionka, idą po schodach na piętro, zajmują pokoje, służba znosi ich pakunki etc. A jednak brama była zamknięta, żaden podróżny nie przyjeżdżał, tylko burza owej nocy swym szumem i łoskotem spowodowała u wszystkich śpiących jednakowy sen.

Co ciekawsze jeszcze, że gdy się śpiącemu szepce słowa do ucha, można wywołać odpowiednie senne marzenia. W ten sposób podyktowano pewnemu oficerowi całą scenę pojedynku, który później opisał zupełnie zgodnie z tym, co mu poprzednio szeptano. Sposobu tego mają używać w Jugosławii kochliwe niewiasty, aby swych małżonków utwierdzić w miłości do nich.

Również zapachy wywierają wpływ na nasze sny. Jeśli śpiącemu podsunąć pod nos flakon perfum, marzyć będzie, iż znalazł się w ogrodzie, pełnym wonnych kwiatów. Jeśli zaś do jego powonienia dobiegną niemiłe odory, marzyć może, iż wtrącono go do piekielnej otchłani, cuchnącej smrodem i siarką.

Wreszcie, wrażenia wywołane przez potrzeby naszego organizmu odbijać się mogą na snach. Np. człowiek głodny przyjmie kurcze w żołądku za szarpanie jego wnętrzności obcęgami.

 

 

TEORIA FREUDA.

 

Pisarze starszej daty dwie przytoczone przeze mnie przyczyny poczytywali za główne źródło powstawania snów i przeważnie poprzestawali na nich.

Prawdziwą rewolucję w nauce sprawił słynny prof. Zygmunt Freud, który wystąpił z twierdzeniem, iż źródłem naszych snów są nasze stłumione i nieziszczone pragnienia.

Poprzednio zaznaczyłem, że przyczyny te w poprzedniej grupie snów uczuciowych odgrywają niezwykle doniosłą, ale nie wyłączną rolę. Tymczasem Freud rozpościera je na wszystkie grupy snów, nawet bezsensownych, starając się źródło pojawienia się snów, sprowadzić do jednego mianownika.

Mało tego. Freud uważa, że wszystkie nasze sny są symboliczne (por. ost. rozdział o symbolice snów) i że te symbole są przeważnie treści erotycznej. Innymi słowy, że w obrazach symbolicznych występują nasze kompleksy psychiczne, utajone namiętności i popędy, których nie przepuszcza w postaci wyraźnej, tkwiąca w naszej podświadomości "cenzura", inaczej nabyte pojęcia moralne lub obawa przed opinią.

Freud stworzył nawet coś w rodzaju swego "sennika". Wszystko w nim posiada niemal wyłącznie seksualny charakter. Np. dziecko, rękawiczka, krawat, nawet kwiaty są seksualnymi symbolami. Gdy pewna pani opowiedziała Freudowi "piękny sen" o tym, jak znajdowała się w ogrodzie pełnym kwiatów, wytłumaczył go tak, iż, jak sam zaznacza, pani ta zaczerwieniła się i sen przestał się jej podobać.

W "typowych" snach naszych również przebija się, zdaniem Freuda, ten sam pierwiastek. Jeśli śniącemu śni się, że znalazł się bez ubrania na ulicy, będzie to sen erotycznej ekshibicji. Jeśli będzie mu się marzyć, że leci w przepaść - oznacza to również nasze zmysłowe pożądania ect.

Freuda nazywano niejednokrotnie "wielkim odkrywcą" i "Krzysztofem Kolumbem podświadomości". Olbrzymią jest jego zasługą, że pierwszy odkrył ogromne znaczenie dotychczas lekceważonych sennych marzeń dla psychologii i pierwszy wypracował metodę tłumaczenia snów za pomocą psychoanalizy. Ta zasługa pomniejszyć się nie da. Ale, jednocześnie wielu krytyków raziło seksualne zabarwienie freudowskiej symboliki i podkreślano, że sporo jego wyjaśnień, chociażby np. tyczących się kompleksu Edypa - wydaje się więcej niż naciągnięte. Istotnie, przykro byłoby przypuścić, że na dnie podświadomości każdego z nas tkwi taki "ukryty zbereźnik", jakim go maluje Freud.

Nie moją rzeczą jest tu krytykować Freuda. Powrócę do innej.....................

NASZE SNY

 

W jakież cudowne krainy przenosi nas sen! Zwiedzamy dziwne zamki i miasta, których nigdy nie zobaczylibyśmy na jawie, podróżujemy przez fantastyczne lądy i morza, spotykamy tam dawno niewidzianych znajomych, ba nawet umarłych, gorąco kochanych za życia, wiedziemy z nimi długie rozmowy, odsłaniają nam oni sprawy nieznane, ostrzegają przed niebezpieczeństwami, udzielają wskazówek, tyczących się naszej przyszłości...

Tak, tajemnicze są nasze sny, częstokroć prorocze i wieszcze... Nic też dziwnego, że od niepamiętnych czasów w snach doszukiwano się czegoś niezwykłego i cudownego i twierdzono, że w czasie snu nasza dusza nieskrępowana ciałem odbywa przeróżne wędrówki, z których przynosi niepowszednie wrażenia. Kant sformułował to w ten sposób: "jestem zdania, że widziadła senne mogą być bardziej jasne i wybitne, niż te, które widzimy na jawie; można się tego spodziewać, ponieważ mamy do czynienia z tak potężnym czynnikiem, jakim jest dusza, podczas gdy wszystkie władze zmysłowe są uśpione.".

Szczególnie duże znaczenie przypisywano snom w starożytności. Nie mało mamy na to dowodów z historii biblijnej i wystarczy przypomnieć słynny sen faraona o krowach i kłosach, wytłumaczony tak znakomicie przez Józefa. Również u Greków i Rzymian sny wywierały znaczny wpływ na życie publiczne, a wróżbici cieszyli się powszechnym szacunkiem. Amphiariusowi, wieszczkowi z powołania, za życia stawiano posągi, a nie mniejszą sławą cieszył się Arthemidor, którego dzieła o wróżbie ze snów doszły aż do nas.

Mało tego, istniały specjalnie na ten cel przeznaczone świątynie w Babilonie i Egipcie, w których co noc na paradnym łożu zasypiały bóstwom poświęcone dziewice. W Grecji najczęściej te przepowiednie stosowano przy leczeniu chorób, a najznakomitszą była wyrocznia Eskulapa w Epidaurze. W jej przedsionkach stały posągi szczęścia, snu i marzenia, a za świątynią mieścił się osobny gmach, przeznaczony do spania. Gdy chory zasypiał, kapłani czuwali przy nim, a kiedy się zbudził, natychmiast wypytywali go, co mu się śniło, bowiem sny zacierają się szybko w pamięci. Sny takie zapisywano, komentowano obszernie i układano z nich księgi lekarskie. Przekonamy się później, że te zabiegi starożytnych kapłanów nie były pozbawione pewnej słuszności, gdyż w snach przejawiają się często różne chorobliwe stany naszego organizmu. Tak nauczał zresztą słynny Hipokrates. A Arystoteles, ten mistrz starożytnej mądrości filozoficznej posunął się znacznie dalej. Twierdził, że dusza we śnie wyczuwa sama nie tylko najmniejsze zmiany chorobowe, ale również popędy, które nas skłonią później do pewnych czynów, bowiem odznacza się ona we śnie większą czułością.

Tak starożytni zapatrywali się na sny. Jeśli chodzi o czasy obecne, to zdania są podzielone. Jedni w ślad za Arystotelesem i Kantem nadal twierdzą, że w snach nasza dusza przejawia niezwykłe zdolności - inni dowodzą, że sny powstają pod wpływem czynników fizycznych, lub też naszych ukrytych pożądań (teoria Freuda), łatwo dadzą się wytłumaczyć w naturalny sposób i ani z przejawami duszy, ani też z "cudownością" nie mają nic wspólnego.

Daleki jestem od tej materialistycznej teorii. Istotnie, odbywamy we śnie przedziwne wędrówki. Ale, nie zawsze i nie stale. A raczej w rzadkich wypadkach i mylą się mocno ci, którzy sądzą, że każdy nasz bardziej plastyczny sen zawiera w sobie coś niezwykłego. Większość snów nic nie znaczy, albo też łatwo daje się w sposób zwykły zanalizować. Tylko nieliczne posiadają w rzeczy samej charakter nadnormalny i aby je odróżnić od snów, wywołanych przyczynami zewnętrznymi, czy też impulsami, mimo całej fantastyczności ich treści, musimy szczegółowo rozpatrzyć wszystkie kategorie naszych sennych marzeń.

Różni uczeni dzielili sny na różne grupy. Ja przeprowadzę tu mój własny podział, który stopniowo doprowadzi nas do snów, zwanych "cudownymi".