Geografia szczęścia
Niniejsza książka czerpie z mądrości tak wiekowej jak ludzka kultura i zawiera wskazówki przydatne w kształtowaniu zarówno teraźniejszości, jak
i wymarzonej przez nas przyszłości.
Kiedy postanowiliśmy ją napisać, nasze poprzednie dzieła były już
przetłumaczone na ponad sześćdziesiąt języków, a niektóre z nich stały
się bestsellerami w wielu krajach świata. Najnowszy etap fenomenu
Ikigai rozpoczął się właśnie w Indiach, gdzie przez dwa lata nasz
poradnik zajmował pierwsze miejsce na liście najczęściej sprzedawanych
książek. To sprawiło, że udaliśmy się na ten będący kolebką duchowości
subkontynent, aby uczestniczyć w wykładach i festiwalach oraz udzielać
licznych wywiadów.
Nasi drodzy czytelnicy z tego kraju nie tylko opowiadali, jak nasza
praca wpłynęła na ich życie, ale także często pytali, dlaczego nie
napisaliśmy jeszcze książki inspirowanej indyjską mądrością.
Za każdym razem, gdy rozmawialiśmy o takiej możliwości, jawiła się ona
jako ogromne, ambitne i fascynujące wyzwanie. Indie to nie tylko kraj z najmłodszą, najbardziej proaktywną i przyszłościową populacją na
świecie, ale także największa demokracja na naszym globie. Tam narodziły
się również wielkie nurty duchowe kształtujące ludzkość, w których świat
może odnaleźć prawdziwy klucz do szczęścia. Wystarczy tylko wrócić do
źródeł.
Osoby podróżujące do Indii są zaskoczone mnogością współwystępujących
tam kultur: zachwycają ich kolorowe mandiry (świątynie) hinduistyczne,
kościoły w Goi i Kerali, imponujące meczety, jak ten w Nowym Delhi, czy
islamskie mauzoleum Tadź Mahal. Na pełnych życia ulicach można napotkać
dźinijskich mistyków, katolickie zakonnice, eleganckich sikhów w turbanach czy sadhu, którzy pielgrzymując po całym kraju, przygotowują
się na nadchodzącą śmierć.
Można odnieść wrażenie, że -?przynajmniej w kwestii duchowości -?na ich
terytorium skupia się cały świat.
Gdy zanurzymy się w historię, odkryjemy, że to właśnie na północy Indii
swoją działalność rozpoczął Siddhartha Gautama, znany później jako
Budda. Tysiąc lat wcześniej powstały Wedy, cztery najstarsze teksty
indyjskiej kultury stanowiące podwaliny hinduizmu.
Wiele popularnych na Zachodzie praktyk, jak joga czy medytacja -?albo
jak kto woli, mindfulness -?narodziło się w Indiach. To stamtąd
pochodzą również takie pojęcia jak karma czy starodawne sztuki lecznicze
jak ajurweda.
Niewątpliwie w przyszłości Indie odegrają w świecie istotną rolę, o czym
świadczy chociażby fakt, że obecni CEO Microsoftu i Alphabetu (Google),
a także innych wielkich korporacji, pochodzą właśnie z tego kraju o bogatej kulturze, w którym zrodziło się wielu błyskotliwych matematyków,
programistów i inżynierów. Co jest sekretem ich sukcesu?
Wyjaśnimy to w dalszej części tej książki.
Nietrudno zachwycić się pełnym wszelkich bogactw tyglem, jakim są
dzisiejsze Indie. Dlatego postanowiliśmy napisać zwięzłą, niebanalną i pouczającą książkę o tym, jak znaleźć odpowiedzi na stojące przed nami
popandemiczne wyzwania.
Pisząc Namaste -?co oznacza między innymi pozdrowienie tkwiącej w tobie boskości -?staramy się odnaleźć dostosowane do dzisiejszych czasów
odpowiedzi na pytania, które indyjscy mistycy, także współcześni,
zadawali na przestrzeni ostatnich pięciu tysięcy lat:
Jak uwolnić się od cierpienia i zacząć żyć pełnią życia?
Co możemy zrobić, aby rozbudzić tkwiący w nas twórczy potencjał?
Czy możemy sprawić, by prawo karmy działało na naszą korzyść w codziennym życiu?
Jakie są najlepsze techniki na uwolnienie się od stresu, niepokoju i lęku?
Jak możemy dbać o nasze ciało, umysł i ducha, aby zachować energię aż
do końca naszych dni?
Aby udzielić przydatnych i praktycznych odpowiedzi na te i inne pytania,
będziemy wspomagać się mądrością największych mistrzów sztuki osiągania
szczęścia i samospełnienia, jakich widziała ludzkość.
Spróbujemy znaleźć sposób na to, by przełamać blokady, rozwinąć nasze
umiejętności i osiągnąć spełnienie, sięgając do nieocenionego
dziedzictwa zarówno pradawnych mędrców, jak i współczesnych autorytetów,
jak Ramana Maharshi czy Jiddu Krishnamurti.
Indyjska droga do szczęścia jest utkana z niezliczonych ścieżek. Na
następnych stronach wyruszymy nimi w podróż, która może zmienić nie
tylko nasze życie, ale także przyszłość.
Jak dowiemy się z tej książki, nasze jutro jest wypadkową wszystkich
codziennych rytuałów, postaw i działań.
Naszym celem jest rozpoczęcie budowy najlepszej możliwej przyszłości tu
i teraz. Dla ciebie i dla tworzonego przez ciebie świata.
Namaste!
Francesc Miralles i Héctor García
Namaste: moja dusza pozdrawia twoją duszę
Niniejsza książka wzięła swój tytuł od tradycyjnego hinduskiego
pozdrowienia, które czasami przybiera również formy namaskar lub
namaskaram. Wyrażenia namaste używa się na subkontynencie indyjskim
oraz na terytorium Azji Południowo-Wschodniej w sytuacji powitania,
pożegnania albo podziękowania za wspólnie spędzony czas.
Nie bez powodu jedno z najpowszechniejszych tłumaczeń tego słowa to:
"moja dusza pozdrawia twoją duszę".
Namaste składa się z dwóch części: czasownika namas (który w sanskrycie oznacza "wielbić, chwalić, kłaniać się" lub "honorować") oraz
zaimka osobowego w celowniku te ("ciebie, pana/panią").
Z tego powodu, używając pozdrowienia namaste, oddajemy drugiej osobie
cześć. Czy istnieje inne tak piękne i emanujące życzliwością słowo?
Aby zrozumieć lepiej znaczenie tego pojęcia, powinniśmy najpierw omówić
termin "atman" oznaczający "duszę" albo "początek życia". W hinduizmie
atman jest najczystszą esencją ludzi oraz wszystkich żyjących istot.
Dlatego kiedy oddajemy komuś cześć, pozdrawiając go słowem namaste,
uznajemy nasze atmany za równoważne. W ten sposób stawiamy go na równi
ze sobą.
"Moja dusza pozdrawia twoją duszę" albo -?jak tłumaczy to socjolożka
Holly Oxhandler -?"świętość we mnie rozpoznaje świętość w tobie".
POZDROWIENIE NAMASTE
Można po prostu powiedzieć do drugiej osoby namaste albo wykonać
następujący gest:
Złóż dłonie: a) Powinny znajdować się na wysokości środka klatki
piersiowej; b) Palce muszą być zwrócone ku górze; c) Kciuki powinny
niemal dotykać twoich piersi.
Wypowiedz słowo
namaste.
Ukłoń się na znak szacunku.
Zapis namaste w sanskrycie
Anjali mudra
Pradawne pozdrowienie
Istnieją dowody na to, że pozdrowienia namaste używano już ponad
cztery tysiące lat temu. Są nimi terakotowe rzeźby przedstawiające osoby
ze złożonymi na piersi dłońmi, datowane na trzecie-czwarte tysiąclecie
p.n.e. Gest ten znany jest jako anjali mudra, a w japońskim określa
się go jako gassho, ??. Znany jest również w innych krajach Wschodu.
Obecnie zarówno pozdrowienie namaste, jak i gest anjali mudra
używane są nie tylko w Azji, lecz także na całym świecie. Na przykład
wykonuje się je, rozpoczynając i kończąc praktykę wielu rodzajów jogi.
Namaste przełamuje bariery i znosi różnice pomiędzy osobami, a nawet
kulturami. Oznacza zjednoczenie ludzi poprzez wspólnego nam wszystkim
atmana.
Lekcja wstępna
Jeśli skojarzymy to jakże charakterystyczne dla Indii wyrażenie z pojęciem inteligencji emocjonalnej, które zyskało popularność w latach
90. ubiegłego wieku dzięki Danielowi Golemanowi, to otrzymamy ważną
wskazówkę będącą dla nas lekcją wstępną na kursie codziennego szczęścia.
Aby rozpoznać emocje innych ludzi, musimy najpierw nauczyć się
rozpoznawać nasze własne. Na tej samej zasadzie nie da się dostrzec
boskiego pierwiastka w innych, jeśli najpierw nie odnajdzie się go w sobie.
Krótko mówiąc, musimy zacząć od siebie, co indyjscy guru od zawsze
powtarzali swoim uczniom.
Aby zrozumieć tę lekcję wstępną, wykonaj proste ćwiczenie:
Pomyśl o jakimś wyjątkowo napastliwym czy konfliktowym znajomym, który
zawsze szuka kłótni lub zaczepki. Czy ta osoba żyje w zgodzie ze sobą,
czy raczej ma coś do przepracowania? Być może łatwiej jest przenosić
konflikty na zewnątrz, niż zajmować się najbardziej dotkliwymi i najtrudniejszymi do rozwiązania problemami osobistymi.
Teraz przenieś tę refleksję na grunt własnego życia. W chwilach, gdy
walczyłeś na wielu frontach ze światem i z innymi ludźmi, co działo
się w środku? Potrafiłeś dostrzec światło w sobie czy ogarniała cię
ciemność? Akceptowałeś się i kochałeś czy może czułeś się sfrustrowany
i niewystarczający?
Jak mawiał Bertrand Russell, troska o samego siebie jest kluczowa dla
wszelkich duchowych ścieżek, którymi wyruszymy w poszukiwaniu szczęścia.
Aby osiągnąć poczucie spełnienia i sukcesu, musimy pielęgnować właściwe
relacje i utrzymywać więzi oparte na przyjaźni i miłości. Do tego jednak
musimy zacząć traktować siebie z czułością. Tylko w ten sposób będziesz
mógł być autentycznie czuły dla innych.
Głęboka więź z samym sobą i z innymi jest prawdziwą autostradą do
szczęścia.
Dlatego kiedy będziesz pozdrawiać drugą osobę i rozpoznasz w niej
świętość, nie zapominaj, że ta sama świętość i światło wypełniają
również ciebie.
Namaste!
Wrota do mądrości
Subkontynent indyjski to geograficzny region zamieszkiwany przez niemal
wszystkie cywilizacje historycznych Indii.
Szacuje się, że w 2025 roku Indie staną się najbardziej zaludnionym
krajem na świecie i będzie je zamieszkiwać około dwudziestu pięciu
procent populacji naszej planety. Wedle niektórych badań utrzymają tę
pozycję przez cały XXI wiek.
Przez wiele stuleci obszar ten znany był jako Hindustan, a w połowie XIX
wieku dostał się pod panowanie brytyjskiej Korony, co dało początek
Indiom Brytyjskim. Obecnie termin Hindustan nie jest już używany.
Po rozpadzie Indii Brytyjskich w 1947 roku cały ten region geograficzny
został podzielony na różne kraje znane dzisiaj jako: Bhutan, Bangladesz,
Indie, Malediwy, Nepal, Pakistan i Sri Lankę. W niniejszej książce
będziemy czasem posługiwać się terminami "cywilizacja indyjska",
"Hindustan" oraz "subkontynent indyjski" jako synonimami odnoszącymi się
do przeróżnych aspektów kolektywnej przeszłości ludów, które
zamieszkiwały te tereny, a które poprzez swoją kulturę i idee odcisnęły
piętno nie tylko na ogromnej części Azji, ale także na całym świecie.
Jeśli chodzi o aspekt gospodarczy, nie można pominąć faktu, że wszystkie
regiony Hindustanu utrzymywały status światowej potęgi od I do XVII
wieku n.e. Przez siedemnaście wieków na tych terenach skupiała się
największa gospodarka świata pod względem produktu krajowego brutto.
Bywały okresy, w których Hindustan koncentrował dwadzieścia pięć procent
światowej gospodarki.
Mapa Imperium Brytyjskiego opublikowana w 1909 roku w Imperial
Gazetteer of India. Widoczne na niej tereny pokrywają się mniej więcej
z tym, co znamy dzisiaj pod pojęciem subkontynentu indyjskiego, a co
kiedyś określano mianem Hindustanu.
Źródło: https://es.wikipedia.org/wiki/Partición_de_la_India#/media/
Plik: British_Indian_Empire_1909_Imperial_Gazetteer_of_India.jpg
Gdy inne kraje były pogrążone w mrokach średniowiecza, Indie świetnie
prosperowały.
Załamanie gospodarcze nastąpiło w XVII wieku i trwało aż do schyłku XX
wieku. Na szczęście w ciągu ostatnich dekad zarówno produkt krajowy
brutto, jak i średni poziom życia mieszkańców tego kraju stale się
polepszają. Obecnie Indie są piątą gospodarką świata, a jeśli będą nadal
rozwijać się w takim samym tempie, to najpewniej w najbliższych
dziesięcioleciach uplasują się w pierwszej trójce.
Dlaczego tak często zapomina się o dostatku oraz bogactwie kulturowym i historycznym Hindustanu?
Osobiście jesteśmy przekonani, że Indie wracają do gry o przywództwo na
świecie, a niniejsza książka jest niewielkim kamyczkiem przyczyniającym
się do rozpowszechniania sekretów kultury tego kraju.
Już w XIX wieku pisarz Victor Hugo przyznał, że nie ma nic
potężniejszego od idei, której czas nadszedł i która daje się wyraźnie
usłyszeć całemu światu. I że Indie już wtedy się rozbudziły.
Jak zobaczymy w rozdziale poświęconym nowym liderom, Indie są skazane na
zostanie technologiczną i biznesową potęgą przyszłości, a ich przemysł
filmowy -?Bollywood -?jest dużo prężniejszy niż jego amerykański
odpowiednik. Jeśli jednak zgłębimy historię myśli indyjskiej, to
zrozumiemy, że ten kraj zawsze wyróżniał się wśród innych.
Przed wieloma tysiącami lat wywodzący się stamtąd mędrcy i mistycy byli
pionierami w kwestiach będących przedmiotem badań współczesnej
psychologii. Kiedy na ogromnym obszarze planety egzystencja sprowadzała
się ledwie do przeżycia, na subkontynencie indyjskim zaczęła się już
kształtować świadomość.
Aleksander Wielki dotarł do Indii, wkraczając do Pendżabu w 327 roku
p.n.e., jednak historia relacji pomiędzy Indiami a Zachodem jest dużo
dłuższa, niż wielu przypuszcza. To pozwala nam potwierdzić, że światło
rozprzestrzenia się z Indii na cały świat od wielu tysiącleci.
CZY JEZUS UMARŁ W KASZMIRZE?
Jedną z najbardziej osobliwych teorii potwierdzających duchowy związek
pomiędzy Wschodem a Zachodem jest legenda, wedle której Jezus z Nazaretu
nie umarł na krzyżu. Wyleczył rany, został wypuszczony i wyruszył w podróż na wschód, podążając śladem zaginionych plemion Izraela.
Ostatecznie trafił do Indii, gdzie zamieszkał i żył aż do późnej
starości.
Taką tezę wysnuwa na przykład Andreas Faber Kaiser w książce Jezus żył
i umarł w Kaszmirze. Ten dość niecodzienny pogląd na historię łączy się
ze znajdującym się w Śrinagarze, stolicy Dżammu i Kaszmiru, grobem
datowanym na rok 100. Pochowany w nim pielgrzym był ubrany w białą
szatę, a wedle powtarzanych od wieków przekazów miał rany na nogach i rękach, i przybył w towarzystwie kobiety o imieniu Marjan, co może
kojarzyć się z Marią Magdaleną.
Pięciu mistrzów i pięć myśli dla dzisiejszego świata
Zanim zagłębimy się w poszczególne aspekty indyjskiej duchowości
związane ze sztuką osiągania szczęścia, w tym rozdziale odbędziemy
krótką podróż przez myśli wybranych mistrzów aktualne po dziś dzień.
"Wszystko, co żyje, posiada duszę" (Parśwa). Ten mało znany na
Zachodzie profeta w VIII wieku p.n.e. dał początek dźinizmowi,
pierwszej indyjskiej religii niezwiązanej z wedyjskimi bogami,
obecnie liczącej sześć milionów wyznawców. Tak jak Budda, wywodził
się z rodziny królewskiej i uważał, że jedyną świętością jest
tkwiące we wszystkim życie. To dlatego wielu dźinistów nosi maseczki
na ustach i zamiata drogę przed sobą, aby nie zdeptać lub nie
połknąć owadów. Z tego samego powodu filtrują oni wodę. Z tej
religii wywodzi się również zasada ahinsy, czyli niezadawania
przemocy, którą Gandhi posłużył się w procesie zdobywania
niepodległości przez Indie.
"Ból jest nieunikniony, ale cierpienie jest wyborem" (Budda). To
chyba najbardziej znana nauka Siddharthy Gautamy, księcia, który w VI-V wieku p.n.e. wyruszył w podróż w poszukiwaniu wyjaśnienia
problemu ludzkiego cierpienia. Tezy Viktora Frankla, twórcy
logoterapii, któremu poświęciliśmy jeden z rozdziałów naszej książki
Ikigai, pokrywają się z tą maksymą ukutą prawie dwa i pół tysiąca
lat temu. Czym innym jest to, co się nam przydarza, na przykład
przyjemność czy ból, a czymś zupełnie odmiennym jest sposób, w jaki
to interpretujemy i jak reagujemy. I na tym polega wolność każdego z nas.
"Jeśli znasz drogę, to znasz jej cel, bo nie znajduje
się on na jej końcu, ale w każdym momencie i w każdym stawianym
kroku. Cel tkwi właśnie tam, w uświadomieniu sobie
teraźniejszości" (Mahawira). Ta jakże aktualna myśl została
sformułowana w V wieku p.n.e. przez duchowego spadkobiercę Parśwy.
Mahawira był włóczęgą, który -?podobnie jak jego mistrz -?urodził
się w pałacu. Słowa te brzmią niczym wyjęte z
Potęgi
teraźniejszości, bestsellera autorstwa Eckharta Tollego, choć mają
bez mała dwa i pół tysiąca lat więcej. Zgodnie z jego nauką droga
duchowa jest niewidzialna i nie została wyznaczona, przez co nikt
nie może jej przejść za ciebie.
"Gdy skupiasz się na jakimś wielkim celu, na wyjątkowym projekcie,
wszystkie twoje myśli wyzwalają się z więzów: twój umysł
przekracza ograniczenia, twoja świadomość rozszerza się na wszystkie
strony i trafiasz do nowego, ogromnego i wspaniałego świata. Uśpione
w tobie siły, umiejętności i talenty budzą się do życia i odkrywasz,
że jesteś dużo potężniejszą osobą, niż kiedykolwiek ci się śniło"
(Patandźali). Przenosimy się do II lub III wieku n.e., czyli do
czasów, w których prawdopodobnie żył autor
Jogasutry, napisanego w sanskrycie traktatu kładącego filozoficzne podwaliny pod jogę. Ten
błyskotliwy cytat traktuje o niczym innym jak o
ikigai! Opisuje
również szczegółowo teorię przepływu rozpowszechnioną w książce
Flow. Stan przepływu. Jej autor, Mihály Csíkszentmihályi, był
naszym przyjacielem i sympatykiem; zmarł, gdy kończyliśmy pisanie
Namaste.
"Piżmowiec błąka się po świecie, szukając źródła zapachu, którym
jest on sam" (Ramakryszna). Zakończymy cytatem z mistrza dużo nam
bliższego pod względem epoki. Urodzony w 1836 roku i zmarły
pięćdziesiąt lat później Śri Ramakryszna, jak zazwyczaj się go
nazywa, jest uznawany za prekursora współczesnej myśli indyjskiej.
Po publikacji artykułu w prasie stał się prawdziwą gwiazdą w Kalkucie, gdzie poznał go młody Rabindranath Tagore. Wedle
Ramakryszny, jeśli tylko chcesz podążać za Ostateczną Prawdą,
wszelkie wierzenia i religie prowadzą do Boga.
Każdy z wyżej wspomnianych mistrzów otworzył wrota do przyszłości,
snując rozważania na temat ludzkiej świadomości i kładąc podwaliny pod
pojęcie rozwoju osobistego. Oczywiście moglibyśmy zacytować jeszcze
wielu innych myślicieli, także współczesnych, o których wspomnimy w dalszej części książki.
O ślepcach i słoniu
To jedna z najstarszych paraboli filozoficznych w kulturze indyjskiej.
Ma wiele wariantów, a wśród najpopularniejszych możemy wymienić te
stworzone przez Ramakrysznę oraz poetę Johna Godfreya Saxe'a. Poniżej
przedstawiamy naszą wersję.
Gdy do niewielkiej wioski przybył słoń, czterech ślepców zgromadziło się
przy nim, aby lepiej poznać to zwierzę. Pierwszy z nich dotknął trąby i przerażony wykrzyknął: "To wielki wąż!". To jednak nie zniechęciło
pozostałych, którzy postanowili wybadać inne części ciała słonia. "To
nie jest zwierzę, przecież to musi być pień drzewa", zawyrokował drugi
ślepiec, macając jedną z nóg zwierzęcia. Trzeci ślepiec podniósł ręce i musnął jedno z uszu, po czym stwierdził: "Nie macie racji, to jest
wachlarz". W końcu czwarty z nich, wyczuwając gładką strukturę jednego z kłów, powiedział: "To coś twardego i równego niczym włócznia".
Inny mieszkaniec wioski, który mógł zobaczyć zwierzę, podszedł do nich,
aby rozwiązać spór: "Wszyscy macie trochę racji, ale opisaliście jedynie
cząstki prawdy, nie rozumiejąc, co oznaczają wszystkie naraz. Słoń nie
jest wężem, ani drzewem, ani wachlarzem, ani włócznią. To zwierzę, które
ma trąbę, kły oraz ogromne uszy i nogi. Wszyscy jesteśmy na swój sposób
ślepi. Powinniśmy wynieść z tego naukę: jeśli chcemy dociec prawdy,
powinniśmy rozmawiać z otwartym umysłem, zamiast powielać własne
przekonania".
Żaden z opisanych w przypowiastce ślepców nie widział słonia, a mimo to
każdy z nich wydał osąd i był pewien, że jego opinia jest właściwa.
Płynie z tego morał, że niezależnie od tego, jak mocno jesteśmy o czymś
przekonani, osoby o odmiennych poglądach też będą uważać, że mają rację.
Nikt nie ma monopolu na prawdę.
Nauka, prawda i życie
W świecie nauki wykorzystuje się analogie podobne do użytych w przytoczonej paraboli, aby badać rzekome prawdy przedstawione przez
specjalistów z konkretnej dziedziny lub sprawdzone przy pomocy jednej
metody.
Na przykład Werner Heisenberg, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki
z 1932 roku, uważany za jednego z pionierów mechaniki kwantowej,
ostrzegał: "przyrząd pomiarowy został bowiem skonstruowany przez
obserwatora, musimy więc pamiętać, że tym, co obserwujemy, nie jest
przyroda sama w sobie, lecz przyroda, jaka nam się jawi, gdy zadajemy
jej pytania we właściwy nam sposób"1.
Kiedy w jakiejś dziedzinie nauki pojawiają się przeszkody, zazwyczaj
różne grupy uczonych wysnuwają rozmaite teorie, jednak nikt nie jest w stanie potwierdzić, która z nich jest prawdziwa. Ci, którzy wnieśli
istotny wkład do nauki i na stałe zapisali się na jej kartach, potrafili
połączyć różne hipotezy w jedną spójną teorię i wyeliminować stojące
między nimi sprzeczności.
Parabola o słoniu może okazać się przydatna nie tylko w nauce, lecz
także w następujących aspektach naszego życia:
Droga do prawdy: a) Aby się do niej zbliżyć, nie możemy ufać
wyłącznie jednej opinii. Nawet naszej własnej. Powinniśmy rozłożyć
wachlarz i połączyć pozornie sprzeczne perspektywy; b) Zachowując
otwarty umysł w stosunku do cudzych opinii, możemy czerpać z tej
wiedzy i poszerzać własną wersję prawdy.
Komunikacja i współpraca: a) Nie zakładajmy, że inni są w błędzie.
Lepiej jest założyć, że z ich punktu widzenia to my nie mamy racji; b)
Jak mawiał Don Miguel Ruiz, autor
Czterech umów, nie zakładaj, że
inni mają złe intencje; c) Rozmowa z innymi sprawi, że będziemy mieli
szerszy i bardziej szczegółowy ogląd rzeczywistości.
Części a całość: a) To, że coś znamy, nie oznacza, że w pełni to
rozumiemy. Czasem, jak ślepcy z wyżej przytoczonej przypowieści, mamy
dostęp jedynie do części prawdy; b) Jeśli przyjrzymy się problemowi z różnych perspektyw, będzie nam go łatwiej rozwiązać.
Zakończmy cytatem z Arystotelesa, który idealnie wpasowuje się w kontekst powyższej paraboli: "Całość jest czymś więcej niż sumą części".
Torii i torana
Osoby o wąskich horyzontach zazwyczaj skupiają się wyłącznie na tym, co
różni dane kultury, i zdarza im się ferować wyroki w stylu: "Nigdzie nie
jest tak dobrze jak w...". My jednak zawsze uważaliśmy, że dużo ciekawiej
jest obserwować to, co nas łączy. Wszyscy przecież zamieszkujemy tę samą
ogromną i krążącą wokół gwiazdy skałę.
Podróżowanie jest jednym z najlepszych sposobów na to, by otworzyć umysł
i nie ograniczać się wyłącznie do jednej części ciała słonia. Zresztą
zarówno ta, jak i nasze poprzednie książki zrodziły się właśnie z podróży po Azji.
Takie wyjazdy są prawdziwą lekcją pokory. Pozwalają zrozumieć, że nasze
zwyczaje, tradycje i sposób życia wcale nie muszą być najlepsze ani
nawet wyjątkowe.
Przykładowo, jednym z symboli Japonii jest brama torii. Oryginalny
zapis tego słowa to ??, gdzie ? oznacza "ptaki", a ? "mieszkać". Te
smukłe konstrukcje prowadzą do świętych miejsc. Najstarsza znana
historykom brama torii została wzniesiona w świątyni w Osace w 992
roku p.n.e.
Po osiemnastu latach spędzonych w Japonii Héctor był przekonany, że
bramy torii są wyjątkowe i emblematyczne dla kultury japońskiej. Kiedy
jednak pod koniec 2019 roku wyruszyliśmy w podróż do Indii, odkryliśmy,
że na długo przed postawieniem pierwszej bramy torii na terytorium
Indii powszechne były podobne konstrukcje zwane torana. Czyż to nie
fascynujące?
Prowadzące do japońskich świątyń bramy torii i indyjskie torany nie
tylko dzielą sylabę "tor", ale także są do siebie podobne w swojej
prostocie. Składają się z dwóch wbitych w ziemię słupów oraz jednego lub
kilku poprzecznych elementów łączących kolumny i nadających im formę
wrót.
Torii (??) po japońsku oznacza "miejsce, na którym przysiadają ptaki"
(w sintoizmie ptaki są uważane za posłańców bogów).
Torana (????) w sanskrycie oznacza "łuk".
Torii
Torana
Zarówno torii, jak i torany wyznaczają wstęp do świętych obszarów i stanowią wyraźną granicę pomiędzy tym, co ziemskie, a tym, co uświęcone.
Czy to możliwe, że japońskie torii były inspirowane indyjskimi
toranami? Ciężko stwierdzić; historycy nadal spierają się w tej kwestii,
ale wszystko wskazuje na to, że podobieństwo nie jest przypadkowe.
To spostrzeżenie pozwoliło nam uświadomić sobie, że kultura Indii
wywarła na inne kultury dużo większy wpływ, niż sobie wyobrażaliśmy.
Alchemia podróży
Podróże poszerzają horyzonty i pozwalają zdać sobie sprawę, że to, co
uważaliśmy za "nasze", wcale takie nie jest. Niemal wszystko jest
wynikiem ewolucji i przenikania się ludów i kultur z całego świata.
Ryba, która nigdy nie wyskoczyła ponad taflę jeziora, nie wie, gdzie tak
naprawdę się znajduje. Ciężko nam zrozumieć własną kulturę, gdy jesteśmy
w niej nieustannie zanurzeni.
W podróżowaniu nie chodzi o to, by dotrzeć do celu i zrobić sobie
zdjęcia. Prawdziwa podróż ma moc głębokiej zmiany. Kiedy wracamy po niej
do domu, nie jesteśmy już tacy sami: w naszej głowie zainstalowaliśmy
nowe oprogramowanie, które umacnia empatię i pozwala nabrać bardziej
uniwersalnej i humanistycznej perspektywy.
Taki jest również cel prawdziwej duchowości: podłączyć nasz umysł do
szerokopasmowej sieci.
Ostatecznie życie jest podróżą, w której nie warto robić sztywnych
planów, aby dotrzeć do konkretnego miejsca. Zdecydowanie lepiej jest
odkrywać po drodze samych siebie.
DEKALOG DUCHOWEGO PODRÓŻNIKA
Nie podróżuj tylko po to, by przypiąć pinezkę na mapie i móc
powiedzieć: "Tu byłem".
Zostaw uprzedzenia i stereotypy w domu. Ucz się, a nie oceniaj.
Nie kieruj się tym, co "trzeba zobaczyć" w danym miejscu. Pozwól, by
nogi zaprowadziły cię poza turystyczne szlaki.
Patrz, słuchaj, wąchaj, smakuj, dotykaj... po prostu czuj!
Wmieszaj się w lokalny tłum, żeby doświadczyć prawdziwego życia w danym miejscu.
Błądzenie w drodze może doprowadzić do najlepszych odkryć.
Dusza danego miejsca jest zaklęta w zamieszkujących je ludziach, a nie w zabytkach.
Podróżuj przy pomocy słów: zgromadź książki o miejscach, które
chcesz w przyszłości odwiedzić. Przyjemność z podróży zaczyna się na
etapie przygotowań.
Zawsze miej przy sobie notatnik i coś do pisania. Kto wie, może nowa
przygoda zainspiruje cię do napisania książki.
Nie zapominaj o lokalnym języku. Nawet jeśli nauczysz się tylko
kilku słów czy zwrotów, będzie to wyrazem szacunku dla mieszkańców
danego miejsca i pomoże ci nawiązać z nimi więź.
Jak mawiał prorok Mahomet: "Nie mów, czego się uczyłeś, tylko ile
podróżowałeś". A jeśli chodzi o sztukę podróżowania, to Indie są
zdecydowanie najlepszym możliwym uniwersytetem.
Nie sposób zliczyć wszystkich zachodnich intelektualistów, którzy
pojechali w tamte rejony w poszukiwaniu wskazówek i zmian. Martin Luther
King powiedział kiedyś: "Do innych krajów jadę jako turysta, a do Indii
przybywam jako pielgrzym".
Kontynuujmy więc naszą pielgrzymkę!
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki