Nakarm mnie opowiadanie erotyczne - Annah Viki M.

Kup ebooka

3.99 zł
3.19 zł (0,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Aperitif

Ta łza, która spłynęła po moim policzku, stoczyła się po brodzie i wpadła do sosu pomidorowego, stanowiła zapowiedź tego, że nie będzie dobrze. Jednak w tamtej chwili pozwoliłam jej utonąć w czerwonej pulpie, a kolejną wytarłam ukradkiem z rzęsy, bo tam się zatrzymała, i nieznacznie pociągnęłam nosem. Gdzieś za moimi plecami kręcił się mój przyjaciel Alek. Nie byłam jeszcze gotowa na rozmowę z nim. Nie byłam gotowa na rozmowę ze sobą i przyznanie się, że znów to czuję. To, czyli porzucenie. Zaraz za tym uczuciem pojawiło się kolejne. Pragnienie. Pragnienie, by Alek - lub ktokolwiek inny - wziął mnie za włosy i kazał klęknąć przed sobą, a później wcisnął mi kutasa w usta. Chwilowa ulga, zapomnienie. Ścisnęłam uda, a moja dłoń jakby odruchowo powędrowała do sutka, który potarłam i uszczypnęłam. Zajęta sobą nie usłyszałam, jak podchodzi i klepie mnie w tyłek.

- To co tu się dziś wyprawia? - zapytał i nachylił się nad patelnią, gdzie dusiłam świeże pomidory z dodatkiem startej marchewki, czosnku i ziół.

- Wyprawia się sos - odparłam najbardziej radośnie, jak potrafiłam, mając nadzieję, że nie zauważył mojego stanu.

- To widzę, ale co w nim będzie? Pachnie obłędnie. - Odszedł kawałek i usiadł na krześle. Przyjrzałam się mu z przyjemnością. Był przystojny. Obiektywnie przystojny. Wysoki, dobrze po czterdziestce, z blond czupryną przyprószoną siwizną, smutnymi, szarymi oczami i wystającymi kośćmi policzkowymi. Tak jak przystojny, tak samo był dziwny. Gdzieś tam kiedyś byliśmy przez chwilę razem. On nie zniósł moich emocji, a ja jego dziwactw, melancholii i ciągłego narzekania na wszystko i wszystkich. Za to od czasu do czasu pieprzyliśmy się ze sobą i dużo rozmawialiśmy. Wtedy takie pierdoły jak to, że ja śpię przy otwartym oknie, a on je zamyka, bo z dworu mogą wlecieć zarazki, nie miały znaczenia. Poza tym widywaliśmy się zazwyczaj raz w tygodniu na "Obiadach czwartkowych", czyli piątkowych kolacjach przy alkoholu i jedzeniu, które ja gotowałam, rekompensując sobie tym samym brak możliwości gotowania dla własnej rodziny. Uwielbiam karmić innych i słuchać ich pełnych rozkoszy jęków podczas konsumpcji. Czasem to lepsze niż seks. Czasami gotowanie też potrafi przynieść ulgę. Tamtego dnia moja łza utonęła w sosie, w którym zanurzyć się miały klopsiki z kaszy jaglanej. Postanowiłam, że nie dodam więcej soli, bo ta łza była bardzo, bardzo słona.

***

To niestety koniec bezpłatnego fragmentu. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki.