Nadia i kuce z leśnej stadniny - Barbara Wicher

Kup ebooka

29.90 zł
23.92 zł (11,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Roz­dział 1

Ma­rze­nie Nad­ii

Nadia ma­rzy­ła o tym, żeby na­uczyć się je­ździć na ku­cy­kach. Ro­dzi­ce obie­ca­li, że za­pi­szą ją na za­jęcia, gdy sko­ńczy sze­ść lat. Star­sza sio­stra Nad­ii od daw­na na­le­ża­ła do klu­bu je­ździec­kie­go. Nad­ia często to­wa­rzy­szy­ła jej w wy­pra­wach do Le­śnej Stad­ni­ny, gdzie udzie­la­no gru­po­wych lek­cji jaz­dy kon­nej.

Och, jak Ga­bry­sia pi­ęk­nie wy­gląda­ła w sio­dle! Trzy­ma­ła się pro­sto, jej oczy błysz­cza­ły, po­licz­ki za­bar­wiał ru­mie­niec, a rude wło­sy po­wie­wa­ły na wie­trze. Ja­kże Nad­ia za­zdro­ści­ła sio­strze! Dla­cze­go Ga­bry­sia mo­gła je­ździć kon­no, a ona nie? Tyl­ko dla­te­go, że była młod­sza? Ga­bry­si wci­ąż wol­no było ro­bić rze­czy, do któ­rych Nad­ia nie mia­ła pra­wa. Ja­kie to nie­spra­wie­dli­we!

Kuc - nie­du­ży koń. W naj­wy­ższym punk­cie tu­ło­wia, czy­li w kłębie, jego wy­so­ko­ść nie prze­kra­cza 148 cm.

W dro­dze po­wrot­nej z klu­bu do domu Nad­ia opie­ra­ła gło­wę o opar­cie fo­te­la sa­mo­cho­do­we­go i py­ta­ła:

- Mamo, czy jesz­cze dłu­go do mo­ich uro­dzin?

- Już nie tak dłu­go - od­po­wia­da­ła mama, zer­ka­jąc na cór­kę we wstecz­nym lu­ster­ku. - Czas tak szyb­ko pły­nie... - do­rzu­ca­ła, prze­cze­su­jąc pal­ca­mi ufar­bo­wa­ne na kasz­ta­no­wo wło­sy.

Nad­ia nie mia­ła ta­kie­go wra­że­nia...

Ach, jak uwiel­bia­ła ku­cy­ki! Za­bie­ra­ła do klu­bu ręka­wicz­ki, gła­ska­ła nimi kuce, a po­tem za­kła­da­ła je na dło­nie, żeby czuć za­pach swych ulu­bie­ńców.

Upro­si­ła ro­dzi­ców, by z wy­prze­dze­niem ku­pi­li jej kask do jaz­dy kon­nej. Często do­ty­ka­ła jego ak­sa­mit­nej po­wierzch­ni ozdo­bio­nej dwo­ma rzęda­mi błysz­czących krysz­ta­łków. Raz chcia­ła na­wet za­ło­żyć go do jaz­dy na ro­we­rze, ale Ga­bry­sia po­pu­ka­ła się w gło­wę:

- Zwa­rio­wa­łaś? - rzu­ci­ła, pa­trząc na nią krzy­wo.

W ko­ńcu Nad­ia po­zo­sta­ła przy ka­sku ro­we­ro­wym. Za­kła­da­ła za to ręka­wicz­ki prze­si­ąk­ni­ęte wo­nią ku­ców, na­bie­ra­ła pręd­ko­ści i wy­obra­ża­ła so­bie, że pędzi na grzbie­cie ko­nia.

W klu­bie mo­gła przy­naj­mniej do woli przy­glądać się ku­com. Często­wa­ła ulu­bie­ńców sma­ko­ły­ka­mi, po­da­jąc je tak, jak na­uczy­ła ją Ga­bry­sia, na otwar­tej dło­ni. Kie­sze­nie za­wsze wy­pcha­ne mia­ła ka­wa­łka­mi ja­błek i mar­che­wek.

Za­pra­sza­my do za­ku­pu pe­łnej wer­sji ksi­ążki
Re­dak­cja Agniesz­ka Czap­czyk
Ko­rek­ta Bo­że­na Si­gi­smund
Pro­jekt gra­ficz­ny okład­ki Łu­kasz Sil­ski
Skład i ła­ma­nie Agniesz­ka Kie­lak
Ilu­stra­cje Łu­kasz Sil­ski
? Co­py­ri­ght by Skar­pa War­szaw­ska, War­sza­wa 2022 ? Co­py­ri­ght by Bar­ba­ra Wi­cher, War­sza­wa 2022
Ze­zwa­la­my na udo­stęp­nia­nie okład­ki ksi­ążki w in­ter­ne­cie
Wy­da­nie pierw­sze
ISBN 978-83-67343-49-7
Wy­daw­ca Agen­cja Wy­daw­ni­czo-Re­kla­mo­wa Skar­pa War­szaw­ska Sp. z o.o. ul. Bo­row­skie­go 2 lok. 24 03-475 War­sza­wa tel. 22 416 15 81 re­dak­cja@skar­pa­war­szaw­ska.pl www.skar­pa­war­szaw­ska.pl
Kon­wer­sja: eLi­te­ra s.c.
.

Kon­sul­ta­cja me­ry­to­rycz­na:

Han­na Buch-Kup­czyk, le­karz we­te­ry­na­rii.Pro­wa­dzi ga­bi­net spe­cja­li­zu­jący się w sto­ma­to­lo­gii i der­ma­to­lo­gii koni. Jak twier­dzi, ko­nie są bar­dziej jej sty­lem ży­cia niż po pro­stu pa­sją. Swo­ją klacz Amy trak­tu­je jako pe­łno­praw­ne­go człon­ka ro­dzi­ny.

Ewa Szo­pa, pre­zes klu­bu je­ździec­kie­go EKO­AU­RA,zoo­tech­nik, rol­nik eko­lo­gicz­ny, ho­dow­ca koni i ku­ców.