Rozdział 1
Marzenie Nadii
Nadia marzyła o tym, żeby nauczyć się jeździć na kucykach. Rodzice obiecali, że zapiszą ją na zajęcia, gdy skończy sześć lat. Starsza siostra Nadii od dawna należała do klubu jeździeckiego. Nadia często towarzyszyła jej w wyprawach do Leśnej Stadniny, gdzie udzielano grupowych lekcji jazdy konnej.
Och, jak Gabrysia pięknie wyglądała w siodle! Trzymała się prosto, jej oczy błyszczały, policzki zabarwiał rumieniec, a rude włosy powiewały na wietrze. Jakże Nadia zazdrościła siostrze! Dlaczego Gabrysia mogła jeździć konno, a ona nie? Tylko dlatego, że była młodsza? Gabrysi wciąż wolno było robić rzeczy, do których Nadia nie miała prawa. Jakie to niesprawiedliwe!
Kuc - nieduży koń. W najwyższym punkcie tułowia, czyli w kłębie, jego wysokość nie przekracza 148 cm.
W drodze powrotnej z klubu do domu Nadia opierała głowę o oparcie fotela samochodowego i pytała:
- Mamo, czy jeszcze długo do moich urodzin?
- Już nie tak długo - odpowiadała mama, zerkając na córkę we wstecznym lusterku. - Czas tak szybko płynie... - dorzucała, przeczesując palcami ufarbowane na kasztanowo włosy.
Nadia nie miała takiego wrażenia...
Ach, jak uwielbiała kucyki! Zabierała do klubu rękawiczki, głaskała nimi kuce, a potem zakładała je na dłonie, żeby czuć zapach swych ulubieńców.
Uprosiła rodziców, by z wyprzedzeniem kupili jej kask do jazdy konnej. Często dotykała jego aksamitnej powierzchni ozdobionej dwoma rzędami błyszczących kryształków. Raz chciała nawet założyć go do jazdy na rowerze, ale Gabrysia popukała się w głowę:
- Zwariowałaś? - rzuciła, patrząc na nią krzywo.
W końcu Nadia pozostała przy kasku rowerowym. Zakładała za to rękawiczki przesiąknięte wonią kuców, nabierała prędkości i wyobrażała sobie, że pędzi na grzbiecie konia.
W klubie mogła przynajmniej do woli przyglądać się kucom. Częstowała ulubieńców smakołykami, podając je tak, jak nauczyła ją Gabrysia, na otwartej dłoni. Kieszenie zawsze wypchane miała kawałkami jabłek i marchewek.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki