Ty, która w czarne sny moje
świetlanymi palcami wplatasz piękno więdniejących jesieni, blaski
okwitłych przepychów, spiekłe barwy ogniem trawionych rajów,
-
O jasna moja -
wiele bólu się prześniło, odkąd Cię po raz ostatni widziałem,
ale wciąż jeszcze lśni me serce nad gwiazdami, któreś w me życie
rozsiała, wciąż jeszcze rwą się z krwi mojej dyszące ręce ku
szczęściu, które mi kiedyś w duszy rozpaliłaś.
Ty, która w ciemnej pomroce cichymi rękoma przędziesz mi na
zaczarowanych harfach ciężką zadumę o chwilach rozkoszy, co jak
poszum dalekich skrzydeł przewiały, o słońcach, co w morzu tonąc,
iskrzą się na zachodzie krwawą rosą, o nocach, co do ciepłych
piersi tulą serca zbolałe -
O jasna moja -
już tyle razy słońce zapadło, odkąd koiłaś czarownymi pieśniami
smutek mej duszy, a wciąż jeszcze widzę w smutnym rozjęku Twe oczy,
jak się żarzą w nieziemskim zachwycie i jasną rękę widzę, jak się
ku mnie wysuwa i w płonącym krzyku chwyta za moją.
Ty, która mi noce burz na dni pogody przemieniasz, w głębiach
snu mi jawy gasisz, w bezbrzeżne dale odsuwasz pobliża - która mi w
sercu błędne ognie rozpalasz i czarne kwiecie ku życiu niecisz
-
O jasna moja -
Już tysiąc razy świat się przeobraził, odkąd Twe ostatnie
spojrzenie chłonęło gasnące blaski mej duszy, a wciąż jeszcze widzę
Twą drobną twarz dziecka i złotą koronę jedwabnych włosów wokół
Twej skroni, widzę, jak dwie łzy spłynęły w blady uśmiech, co tlał
na Twych ustach, i słyszę, jak głos Twój ciemną skargą się
żali.
Ty, która mi rozrywasz pieczęcie wszelkich tajemnic i czytasz
runy ukrytych sił, a po wszystkich szałach mego życia roztaczasz
się tęczą łaski od jednego nieba do drugiego -
nigdy jeszcze nie wichrzyły się taką burzą gwiazdy moje, nigdy
jeszcze nie płomieniała jasność, co Twą skroń wieńczy, tak krwawymi
błyski, jak teraz, kiedym Cię już na zawsze utracił.
Przed Twe nogi rzucam gwiazdy moje, stopy Twe oplatam snów mych
czarnym kirem, a w ręce Twoje kładę me serce - me serce...