Naczelny Ataman - Symon Petlura

Kup ebooka

25.00 zł
20.00 zł (18,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp do wydania polskiego Grzegorz Hryciuk

Symon Petlura należy bez wątpienia do niezbyt licznej grupy ukraińskich postaci historycznych XX wieku znanych poza obszarem Ukrainy i kręgami ukraińskiej diaspory. Jednak obraz oraz skojarzenia, jakie wiązane były z jego osobą, więcej miały - i często jeszcze mają - wspólnego ze stereotypem lub mitem niż z rzeczywistością oraz rzetelną oceną tej niejednoznacznej postaci.

Przez dziesięciolecia nie tylko propagandziści i historycy radzieccy, lecz także funkcjonariusze partyjni oraz czekiści dbali, by nazwisko Petlury i ukute od niego deprecjonujące pojęcie "petlurowszczyzny" stało się synonimem zdrady, zaprzaństwa, antyradzieckości, kontrrewolucyjności, szowinistycznego "burżuazyjnego" nacjonalizmu. W tej wykładni dziejów Petlura jawił się jako groteskowy, a zarazem krwawy dyktator, zbrodniarz, rusofob, marionetka w rękach obcych mocarstw, nieudolny wódz i administrator, antysemita i... mason. Petlurowszczyzna stała się natomiast uniwersalnym i magicznym terminem zastępującym, niczym w nieuczciwej sztuczce retorycznej, znienawidzoną przez bolszewików nazwę Ukraińskiej Republiki Ludowej oraz szerzej: ukraińskich dążeń niepodległościowych. Prawdziwa groza tej machinacji - wyjętej prosto z kart Orwellowskiej antyutopii - kryła się w tym, że na Ukrainie Radzieckiej epitet "byłego petlurowca", "burżuazyjnego nacjonalisty ukraińskiego" dla tak stygmatyzowanych oznaczał w latach 20. XX wieku więzienie, a w latach 30. - w okresie "wielkiego terroru" - niemal zawsze wyrok śmierci.

Tworzona już za życia Petlury, początkowo przez jego ideowych przeciwników, później również przez niektórych byłych współpracowników, czarna legenda uległa petryfikacji po tragicznej śmierci z rąk żydowskiego zamachowca. Mit Petlury jako nacjonalisty i antysemity, inicjatora pogromów antyżydowskich w latach "ukraińskiej rewolucji narodowej" utrwalił się wśród Polaków i Żydów także wskutek działań skrajnego skrzydła ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego. Włączenie Petlury przez Organizację Ukraińskich Nacjonalistów do nacjonalistycznego panteonu ojczystego i połączenie nazwiska przywódcy Ukraińskiej Republiki Ludowej z wystąpieniami antyżydowskimi we Lwowie w lipcu 1941 roku przyczyniło się do nieuprawnionego, ale żywego do dziś, kojarzenia Petlury z morderczymi czynami zwolenników ukraińskiego nacjonalizmu integralnego, których ideologia i metody działania stanowić miały przecież zaprzeczenie nieskutecznych wysiłków polityków ukraińskich z lat 1917-1921, a więc i samego Petlury.

Mało owocne okazywały się wysiłki diaspory ukraińskiej na Zachodzie (wśród której żywe były stare i nowe, wynikłe po drugiej wojnie światowej, podziały polityczne) w dziele obrony dobrego imienia Petlury. Podejmowane dawniej w naturalnym odruchu obronnym działania, tak jak - już po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości - próby zmierzające do odkłamania historii, sprzyjały nazbyt jednostronnemu ujęciu biografii jednego z ojców założycieli ukraińskiej państwowości w XX wieku. Niejednoznaczną rolę odegrać tu mógł nawet wydany w celu "umocnienia w świadomości społecznej obiektywnej oceny [...] roli w historii i zapewnienia konsolidacji narodu ukraińskiego" dekret prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki z 16 maja 2005 roku, który niejako urzędowo (na miejscu trzecim) wpisywał Petlurę w poczet "wybitnych" i "czołowych działaczy ruchu narodowowyzwoleńczego początków XX wieku na Ukrainie". Zobiektywizowanemu, wolnemu od uprzedzeń spojrzeniu nie pomaga także wysoki poziom emocji towarzyszący dyskusji nad kształtem świadomości historycznej, tworzonego dopiero kanonu mitologii narodowej, składowej nowoczesnego poczucia narodowego Ukraińców. Petlura, który nadal - w zależności od sympatii i przekonań politycznych - sytuuje się po jasnej lub mrocznej stronie dziejów Ukrainy, wciąż wydaje się dzielić symbolicznie wschód i zachód Samostijnej.

Poszukując w najnowszej polsko-ukraińskiej przeszłości, w której nie brakuje dramatycznych, dzielących raczej niż zbliżających oba narody tragicznych wydarzeń, historycznego uzasadnienia partnerstwa polsko-ukraińskiego, nie można było pominąć odwołania do współpracy w latach 1919-1920. Skupiano się przy tym chętniej na szansach i możliwościach niż na rzeczywistych efektach, wyzyskując przy okazji - nieprzypadkowo - również polityczne ostrze układu, skierowane przeciwko (bolszewickiej wtedy) Moskwie. W pracach historyków i publicystów, a także - jak można sądzić - w świadomości części społeczeństwa polskiego pojawiła się pozytywna ocena tego epizodu, tym samym postaci Petlury. Stanowiła i stanowi ona przeciwwagę dla wydarzeń późniejszych, nieniosących tak pozytywnego i konstruktywnego przesłania, stając się nieledwie symbolem braterstwa broni, wspólnych celów, umiejętności wznoszenia się ponad stereotypy i urazy, przezwyciężania wzajemnej niechęci. Naczelny Ataman URL zaczął jawić się jako antyteza dla figury skupiającej w sobie odium niechęci, antybohatera polsko-ukraińskiej historii najnowszej - Stepana Bandery.

Argumenty na rzecz tej oceny znaleźć można w przedstawionym polskiemu czytelnikowi wyborze tekstów samego Symona Petlury. Jawi się on jako postać wielowymiarowa - marzyciel, niekiedy oderwany od rzeczywistości doktryner, gorący patriota, umiejący jednak dostrzegać ograniczenia i konteksty czasów oraz okoliczności, w których przyszło mu działać, odważny polityk potrafiący wyrwać się z okowów mentalnych ograniczeń, zdolny do szukania niekonwencjonalnych, niełatwych i nieprostych rozwiązań, szczery zwolennik równoprawnego statusu wszystkich narodów zamieszkujących ziemie Ukrainy, człowiek o wielkim poczuciu honoru i godności, niewahający się protestować przeciw lekceważącemu traktowaniu przez stronę polską. Chociaż trudniej znaleźć w jego korespondencji wątki autobiograficzne, osobiste, to obok polityka, pojawia się inny Petlura - znawca literatury i teatru, niezły dziennikarz i wprawny publicysta, wreszcie dobry oraz czuły mąż i ojciec.

Wprawdzie jeszcze dziś w poważnych i prestiżowych publikacjach Symon Petlura kojarzony jest przede wszystkim z prześladowaniami Żydów na Ukrainie, ale coraz częściej spotkać można sądy bardziej wyważone i bardziej sprawiedliwe. Gdy wziąć pod uwagę, w jakiej epoce i w jakich warunkach musiał dokonywać wyborów i podejmować decyzje, gdy dostrzec jego niezwykłą wiarę, siłę przekonań, energię, przywiązanie do wartości demokratycznych i ideałów wolnościowych, okazać się może, jak wiele prawdy tkwiło w słowach Jewhena Małaniuka, żołnierza zmagań o niepodległość Ukrainy, który napisał po śmierci Petlury: "Postać jego lata ubierają w brąz i marmur".

Wprowadzenie Adam Michnik

Aby zrozumieć historię Ukrainy, należy przede wszystkim poznać jednego z jej bohaterów - Symona Petlurę. Niewielu polityków ma biografię równie zakłamaną przez historiografię i propagandę sowiecką. Polacy o Petlurze wiedzą niewiele, znają jedynie stereotypowy wizerunek ukraińskiego szowinisty i organizatora pogromów antyżydowskich.

Ta pierwsza w języku polskim publikacja pozwala poznać atamana ukraińskiego - z pierwszej ręki. Bezcenny jest także wprowadzający esej Myrosława Popowycza. Oto dokumentacja czasu historycznego i sposobu myślenia wybitnego polityka ukraińskiego. Ten polityk znajdował się w sytuacji beznadziejnej; tak, jak cała Ukraina. I na dodatek nie miał szczęścia. Nie zdołał stworzyć niepodległej Ukrainy, został skazany przez los na wygnanie, gdzie - w Paryżu w 1926 r., został zabity przez Szwarcbarda, młodego Żyda, w odwecie za pogromy antyżydowskie. Sąd paryski uniewinnił zabójcę.

Petlura pozostaje postacią kontrowersyjną, także dla Ukraińców. Nie był wybitnym myślicielem politycznym; nie był też wybitnym pisarzem. Ale stał się postacią symboliczną dla swoich i dla wrogów. Ukraińscy historycy i publicyści często porównują go do Piłsudskiego, z którym zawarł pakt sojuszniczy przeciw Rosji bolszewickiej. Pisał do Piłsudskiego w styczniu 1920 roku:

"Byłem i jestem zwolennikiem szczerego porozumienia i nawiązania ścisłych dobrosąsiedzkich stosunków między sąsiadującymi narodami ukraińskimi i polskim na drodze ich współdziałania na gruncie politycznym i gospodarczym".

Ten sojusz był jedną z dróg - może ostatnią z możliwych - do walki o niepodległą Ukrainę. Jednak Petlura nie był polonofilem, tak jak nie był rusofobem, ani antysemitą. Był patriotą ukraińskim, który szukał wszystkich możliwych dróg, a nie był w stanie zapanować nad zrewoltowaną Ukrainą. Pogromy antyżydowskie - tak bardzo szkodliwe dla wizerunku Ukrainy - dokonywały się wbrew Petlurze.

Porozumienie z Piłsudskim załamało się wbrew intencjom obu stron, ale odtąd relacje polsko-ukraińskie kształtowały się w cieniu porażki tego porozumienia.

Czy było ono realne? Można o tym dyskutować.

Natomiast z pewnością realne były późniejsze tragiczne dzieje stosunków polsko-ukraińskich. Ukraińcy dobrze zapamiętali długie lata dyskryminacji i upokorzeń. Polskę przecież wciąż prześladuje widmo antypolskiej akcji ukraińskiego podziemia na Wołyniu (1943 r.).

Polacy dobrze znają swoje krzywdy i chętnie o nich przypominają. Ukraiński polityk, który wspomina II RP, powiada: "na całe życie zapamiętałem i to, że inaczej jak "chamy" czy "bydło" nas nie nazywano". Z kolei Łarysa Iwszyna, dziennikarka ukraińska, redaktorka ważnej książki o relacjach polsko-ukraińskich Wojny i pokój, pisała bardzo osobiście: "Moja matka przed wojną chodziła do polskiego gimnazjum. Do dzisiaj pamiętam wrażenie z jej opowiadania o tym, że za każde słowo, powiedziane po ukraińsku, bito ją linijką po rękach. Jeden mój wuj został powołany w 1939 roku do wojska polskiego, drugi w wojsku radzieckim zginął w walce o wyzwolenie Warszawy. Jedną z moich krewnych "chłopcy z lasu" wrzucili z niemowlęciem do studni za to, że jej mąż był Polakiem..."

Tak właśnie tragicznie splątane są dzieje polsko-ukraińskie. Tylko poznając historię Ukrainy z pierwszej ręki, można zrozumieć tragiczną przeszłość i trudną współczesność.

Przypisy

Przypisy oznaczone gwiazdką pochodzą z edycji rosyjskiej (ukraińskiej); dotyczą miejsca pierwodruku tekstu (czasopismo lub publikacja źródłowa).

1 Cytat za: М. Горелов, Передвісники незалежної України. Історичні розвідки, Kyjiw 1996, s. 34.

2 Organizacje terenowe RUP nazywano "wolnymi hromadami". Czarnomorska "Wolna Hromada" jednoczyła członków RUP w Odessie, Jekaterinosławiu, nad Donem i na Kubaniu.

3 Pismo założone w 1898 roku w Galicji przez Towarzystwo Naukowe im. Szewczenki.

4 Zob. О. Пріцак, Історіософія Михайла Грушевського, [w:] Михайло Грушев-ський, Iсторiя Укра?ни-Руси, T.I.K. 1991.

5 Zob. Укра?нська суспiлно-полiтычна думка в 20 столiттi, tom I: Сучаснiсть, [b.m.w.] 1993, s. 210.

6 Zob. tamże, s. 212.

7 Cytat za: В.Винниченко, Вiдродження нацiї, cz. III, Kyjiw-Wien 1920, s. 172-173.

8 Zob. В.Ф.Солдатенко, Українська революцiа,Kyjiw 1999, s. 617-618.

9 Odpowiedź Petlury na Odezwę Związku Ukraińskich Rolników w: Симон Петлюра, Статтi. Листи. Документы, Kyjiw 1999, s. 577.

10Симон Петлюра, Статтi. Листи. Документы, Kyjiw 1999, s. 143.

11В. Винниченко, Вiдродження нацiї, cz. II, Kyjiw-Wien 1920, s. 218.

12Н.М. Могилянский, Трагедия Украины, [w:]Революция на Украине, Moskwa-Leningrad 1930, s. 119.

13Сергiй Єфремов, Щоденники. 1923-1929, Kyjiw 1997, s. 379-380.

14 Zob. В.С. Сiдак, Нацiоналнi спецслужби в перiод української революції 1917-1921 рр., Kyjiw 1998, s. 224.

15Симон Петлюра, Статтi. Листи. Документи, Kyjiw 1999, s. 538-539.

16 Tamże.

17 Tamże, s. 546.

18 List do generała W. Petriwa [w:] Симон Петлюра, Статтi. Листи. Документи, Kyjiw 1999, s. 512.

19Симон Петлюра, Статтi. Листи. Документи, Kyjiw 1999, s. 546.

20 Zob. В.Ф. Солдатенко, Українська революцiа, Kyjiw 1999, s. 646-683.

21Симон Петлюра, Статтi. Листи. Документи, Kyjiw 1999, s. 539.

22 Tamże, s. 397.

23 Tamże, s. 253.

24 Tamże, s. 544.

25 Tamże, s. 543.

26 Tamże, s. 533.

27 Zob. I. Курас, Ю. Левинець, Ю. Шаповал, Сергiй Єфремов iйого щоденники, [w:]Сергiй Єфремов, Щоденники. 1923-1929, Kyjiw 1997, s. 14-15.

28Сергiй Єфремов, Щоденники. 1923-1929, Kyjiw 1997, s. 566.

29Симон Петлюра. Статтi. Листи. Документи, Kyjiw 1999, s. 214.

30 Tamże, s. 577.

31 Tamże, s. 345.

32 Tamże, s. 407, 495.

33 Tamże, s. 46.

34 Tamże, s. 427.

35 Tamże, s. 510-511.

36Сергiй Єфремов, Щоденники. 1923-1929, Kyjiw 1997, s. 172.

37 Zob. В.С. Сiдак, Нацiоналнi спецслужби в перiод української революції 1917-1921 рр., Kyjiw 1998, s. 254.

38 Zob. tamże, s. 244.

Symon Petlura: biografia Myrosław Popowycz

Ocena postaci Symona Petlury pozostaje kwestią otwartą i wciąż budzi polityczne kontrowersje. Jednak współczesne niepodległe państwo ukraińskie, którego symbolika jest symboliką Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL), powinno odnosić się z należnym szacunkiem do przywódcy tegoż URL, głowy państwa w czasie rewolucji i wojny domowej, niezależnie od tego, do jakiego stopnia zgadzamy się dziś z ideologią polityczną wyznawaną w tamtym okresie przez Petlurę. Przecież nie cała Polska akceptuje filozofię polityczną marszałka Piłsudskiego, a jednak Polacy postawili mu pomnik w najbardziej prestiżowym punkcie Warszawy! Choć trzeba przyznać, że między tymi dwoma działaczami istnieje zasadnicza różnica: Piłsudski wywalczył dla swojego kraju niepodległość, a Petlura nie; czyni to jednak postać Petlury jeszcze bardziej tragiczną i może nawet godniejszą zachowania w pamięci narodu.

Na ocenę roli Petlury w politycznej historii Ukrainy mogą wpływać dwie okoliczności. Pierwsza polega na tym, że współczesna Ukraina jest pod względem prawnym spadkobiercą Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej. W 1991 roku dotychczasowa republika radziecka odzyskała niezależność, jej granice administracyjne stały się granicami państwa, odsunięto od władzy partię komunistyczną, zmieniono hymn, herb i flagę. Pozostały jednak miejsce Związku Radzieckiego w ONZ, struktura państwowa i system finansowy, zachowały ważność dyplomy, przydziały mieszkaniowe i inne wydawane przez państwo dokumenty. W odróżnieniu od republik bałtyckich, których okupacji nigdy nie uznała społeczność międzynarodowa, Ukrainy i innych republik ZSRR nie uznawano za terytoria zajęte siłą. Z drugiej jednak strony są też poważne racje, żeby uznać niezależną Ukrainę za kontynuatorkę tradycji politycznej URL. W ten sposób postąpiły emigracyjne siły polityczne, które zachowały symbole państwowe URL i uroczyście przekazały je demokratycznie wybranemu prezydentowi Ukrainy. Ten podwójny charakter legitymacji ukraińskiej państwowości nie może nie mieć skutków, których jeszcze do końca sobie nie uświadamiamy.

Istnieje też inna okoliczność wpływająca na ocenę Petlury. Petlura zginął w 1926 roku w Paryżu, zabity przez młodego mężczyznę pochodzenia żydowskiego o nazwisku Szwarcbard, który oświadczył, że zemścił się na Głównodowodzącym (Naczelnym Atamanie) URL za pogromy Żydów, dokonane przez oddziały wojska ukraińskiego w latach wojny domowej. Sąd w Paryżu uniewinnił zabójcę, tak jak nieco wcześniej sąd w Berlinie uniewinnił mordercę Talaat Paszy, jednego z organizatorów rzezi Ormian w Turcji w 1915 roku. Można różnie oceniać wojskowe oraz moralne zalety i niedostatki tzw. petlurowców, ale ocena sądu ma już większą wagę i nie da się jej zlekceważyć jako zwykłej niefrasobliwości sędziów. Była to wyraźna reakcja społeczności europejskiej - jeżeli błędna, wypada to udowodnić.

A zatem: kim był Petlura?

Symon Wasylowycz Petlura (10.05.1879-25.05.1926) urodził się i wychował w Połtawie, w rodzinie mieszczan kozackiego pochodzenia. Ukończył szkołę parafialną, a od 1895 roku studiował w seminarium duchownym. W 1898 został członkiem tajnego stowarzyszenia ukraińskiego, za co cztery lata później wyrzucono go z seminarium. W 1900 roku grupa młodzieży, złożona między innymi z synów znanych ukraińskich działaczy narodowościowych, założyła Rewolucyjną Partię Ukrainy (RUP). Manifest w formie broszury napisał na prośbę przywódców partii młody adwokat Mykoła Michnowski. W tej dobrze dziś znanej książeczce spopularyzował hasło suwerenności Ukrainy. Jednak skrajność niektórych sformułowań Michnowskiego stała się już w owym czasie przedmiotem kpin. Szczególnie często cytowano jego Dziesięć przykazań: "Wszyscy ludzie są twoimi braćmi. Ale Rosjanie, Polacy, Węgrzy i Żydzi (moskale, lachy, madziary i żydłaki) to wrogowie naszego narodu, którzy od dawna rządzą nami i okrutnie nas wykorzystują. Ukraina dla Ukraińców, więc wypędźmy z niej wszystkich wrogich przybłędów"1. Rewolucyjna Partia Ukrainy po pewnych wahaniach ostatecznie nie przyjęła radykalnego nacjonalizmu Michnowskiego. Ewolucja postaw politycznych większości RUP-owców doprowadziła do tego, że w 1905 roku na bazie RUP utworzono Ukraińską Socjal-Demokratyczną Partię Robotniczą (USDRP). Partia ta przyjęła program erfurcki niemieckich socjaldemokratów, natomiast w kwestii narodowej proponowała autonomię Ukrainy w granicach federacyjnej Republiki Rosyjskiej.

Petlura, który był członkiem RUP od chwili powstania tej partii, po opuszczeniu seminarium został zawodowym politykiem - jednym z przywódców ukraińskich socjaldemokratów. Zajmował się partyjną pracą organizacyjną, był publicystą politycznym oraz krytykiem literackim i teatralnym. W roku 1902, uciekając przed aresztowaniem, wyjechał do Jekaterinodaru, gdzie pracował jako historyk nad archiwum Wojska Kubańskiego [Kozackiego] i - nielegalnie - w Czarnomorskiej "Wolnej Hromadzie"2. Aresztowany w 1903 roku i wypuszczony za poręczeniem, wyjechał do Kijowa, a potem do Lwowa, żeby uczestniczyć tam w pracach organizacyjnych partii. Od końca 1905 roku znów działał w Rosji, publikował w piśmie "Literaturno-Naukowyj Wistnyk"3, w rozmaitych gazetach lwowskich, kijowskich i petersburskich, a od 1909 roku również w moskiewskich. W Moskwie ożenił się z Olgą Bielską i zarabiał na życie jako księgowy. Od roku 1912 wraz z Ołeksandrem Salikowskim wydawał rosyjskojęzyczny miesięcznik literacki i społeczno-polityczny "Ukrainskaja Żyzn'". Zyskał w ukraińskich kręgach narodowościowych sławę dobrego publicysty politycznego. Jego artykuł, który ukazał się w 1914 roku w redagowanym przez niego piśmie, wyznaczył pozycję ukraińskich "obrońców" względem udziału Rosji w pierwszej wojnie światowej. W roku 1916 Petlura został już zastępcą pełnomocnika Związku Ziemstw na froncie zachodnim. Niedługo później wybuchła rewolucja. Od roku 1917 Petlura stał się jedną z najważniejszych postaci na Ukrainie.

Aby dobrze zrozumieć jego postawę polityczną, trzeba porównać ją z poglądami głównych sił politycznych na Ukrainie w roku 1917.

Przypomnijmy, że 12 i 19 marca 1917 roku przez Kijów i Piotrogród przemaszerowały demonstracje z żółto-błękitnymi flagami. Masowość drugiej z nich (sto tysięcy uczestników w Kijowie i od dwudziestu pięciu do trzydziestu tysięcy w Piotrogrodzie) wstrząsnęła opinią publiczną. Wystarczy wspomnieć, że dotychczas nakłady ukraińskojęzycznych pism nie przekraczały pięciu tysięcy egzemplarzy, teraz natomiast mnóstwo studentów, gimnazjalistów, lekarzy i oficerów nagle poczuło się Ukraińcami. Był to świt budowy nowego, wolnego świata, w którym, jak się wówczas zdawało, spełnią się najpiękniejsze nadzieje. Właśnie owej wiosny formowały się ukraińskie partie polityczne. Wszystkie chciały wyglądać bardzo rewolucyjnie, lewicowo i socjalistycznie, więc ówczesnym obywatelom równie trudno było rozróżniać je i klasyfikować na podstawie programów i deklaracji jak nam na nowej, niezależnej Ukrainie nasze współczesne partie. Zdawało się, że wszyscy jednakowo pragną szczęścia ludu pracującego.

Inicjatywę powołania Centralnej Rady wysunęło Towarzystwo Ukraińskich Postępowców (TUP). Powstało ono w latach stołypinowskiej reakcji na bazie dawnych hromad jako stowarzyszenie, które miało wspierać wszelkie narodowościowe ruchy kulturalno-polityczne, w tym troszczyć się o zatrudnienie i warunki życia działaczy ukraińskich. Była to zatem organizacja polityczna, kulturalna i niejako zawodowa, która mogła - kiedy przyjdzie odpowiedni czas - uaktywnić szeregi "zawodowych Ukraińców". Przewodniczący TUP - historyk, profesor Mychajło Hruszewski - przebywał na zesłaniu, więc jego obowiązki przejął Serhij Jefremow, z zawodu prawnik, a z powołania literaturoznawca (Jefremow skłaniał się ku konserwatyzmowi; był zaprzysięgłym wrogiem wszelkiego "modernizmu", włącznie z neoromantyzmem Łesi Ukrainki, i gorącym zwolennikiem edukacyjnej i zorientowanej ideologicznie literatury narodowej).

Podczas zebrania założycielskiego 4 marca w klubie "Ojczyzna" przedstawiciele młodego pokolenia storpedowali plany Jefremowa. Centralna Rada - narodowe centrum ukraińskie - powstała nie w wyniku legalizacji TUP, ale włączenia towarzystwa w "koalicję" rozmaitych ukraińskich stowarzyszeń i grup, często całkiem mitycznych. Na przykład syn znanego historyka, socjaldemokrata Dmytro Antonowycz reprezentował w Radzie "stowarzyszenia pieśniarskie". Kiedy Hruszewski wrócił z zesłania i stanął na czele Centralnej Rady, nieoczekiwanie odwrócił się od swoich starych towarzyszy i przystał do młodzieży. Prym w Centralnej Radzie wiedli młodzi przywódcy Ukraińskiej Socjal-Demokratycznej Partii Robotniczej, a większość stanowili członkowie dopiero co powstałej Ukraińskiej Partii Socjalistów--Rewolucjonistów (eserów). Hruszewski przystał właśnie do eserów.

Później na polityczny los Petlury wywarli zasadniczy wpływ zarówno Hruszewski, jak i Jefremow. Stare zatargi tych dwu działaczy odzwierciedlały dramatyczną historię konfliktów "ojców" i "dzieci" w ruchu hromad.

W przeddzień rewolucji Jefremow skończył czterdzieści lat, a Hruszewski pięćdziesiąt. Różnica, zdawałoby się, nie tak znów wielka, ale Hru­szewskiego traktowano niemal jak starca i w Centralnej Radzie natychmiast ochrzczono go "ojczulkiem". Powodami były jego ogromny autorytet naukowy jako historyka Ukrainy, bujna profesorska broda i przynależność - nie wiekowa, ale ideowa - do starszego pokolenia uczestników hromad. Hruszewski bardzo krótko wychowywał się na Ziemi Chełmskiej. Przyjechał do Kijowa z Kaukazu i jako prowincjusz trzymał się staromodnych poglądów narodnickich, podczas gdy w Kijowie i Lwowie dominowały już nowe tendencje kulturalno-polityczne4.

Popularny i uznawany za autorytet Mychajło Hruszewski nie pasował do żadnego z ugrupowań politycznych i reprezentował trendy zjednoczeniowe w ukraińskim ruchu narodowym. Jednak pewne cechy jego charakteru sprawiały, iż niezbyt nadawał się do roli człowieka, który ma godzić wszystkich ze wszystkimi, takiej, jaką w swoim czasie grał życzliwy nieformalny lider hromady kijowskiej, kompozytor Mykoła Łysenko (nawiasem mówiąc, Łysenko zorganizował Klub Ukraiński w tej samej kamienicy - przy Władimirskiej [Włodzimierskiej - przyp. red.] 42 - gdzie dziewięć lat później powołano Centralną Radę, której wypadło ogłosić niezależność Ukrainy).

Jefremow, w odróżnieniu od Hruszewskiego, trzymał się z boku i był przywódcą raczej nieformalnym. Na pierwszy plan wysunął się w tym okresie jego najbliższy towarzysz i wychowanek, literaturoznawca Andrij Nikowski.

Kontynuatorka TUP, partia Jefremowa, w kwietniu nazwana została partią socjalfederalistów. Jej dokumenty programowe deklarowały przywiązanie do tradycji Mychajły Drahomanowa. W praktyce socjalizm Jefremowa ograniczał się do tradycji narodnickich, a federalistami nazywali się wówczas wszyscy. Partię Jefremowa i Nikowskiego można uznać za centroprawicę ruchu narodowego z rodzaju tych, które nazywa się narodowodemokratycznymi.

Mychajło Hruszewski, pracując we Lwowie, początkowo formalnie należał do galicyjskich narodowców ukraińskich, w istocie jednak starał się być ponad konfliktami ówczesnych "narodowców" i radykałów Iwana Franki i Mychajły Pawlika. W roku 1913 kręgi galicyjskie zerwały z Hruszewskim i odsunęły go od kierowania Towarzystwem Naukowym im. Szewczenki oraz pismem "Literaturno-Naukowyj Wistnyk", co było konsekwencją decyzji galicyjskich partii politycznych z grudnia 1912 roku w sprawie wspierania bloku austro-niemieckiego podczas spodziewanej już wówczas wojny z Rosją. Hruszewski rozumiał, że dla Ukrainy Naddnieprzańskiej taka pozycja byłaby nie do przyjęcia.

W zasadzie wszystkie wschodnioukraińskie ugrupowania polityczne orientowały się na Ententę. Nikt nie protestował przeciwko podstawowym tezom artykułu programowego Symona Petlury Wojna i Ukraińcy w piśmie "Ukrainskaja Żyzn'", w którym pisał on: "Jeśli w najdramatyczniejszych dniach próby narody Rosji wypełniają swoje obowiązki względem niej, to w świadomości rosyjskiego społeczeństwa i jego władz powinna zakiełkować myśl o przyznaniu owym narodom odpowiednich praw"5. Umiarkowani ukraińscy działacze narodowościowi liczyli na to, że rząd Rosji doceni ich wysiłki. Odmienną pozycję zajęła Główna Rada Ukraińska, powołana we Lwowie przez galicyjskich narodowych demokratów, radykałów i socjaldemokratów: "Zwycięstwo monarchii austro-węgierskiej będzie naszym zwycięstwem. I im większą klęskę poniesie Rosja, tym szybciej wybije godzina wolności dla Ukrainy"6.

Eserowscy przywódcy nie cieszyli się wystarczającym autorytetem, a wyrazisty i oryginalny Mykyta Szapował nie miał zadatków na dobrego przywódcę, więc w Centralnej Radzie na eserów najbardziej wpływali czterdziestoletni liderzy USDRP: doskonale wykształcony Mykoła Porsz, utalentowany literat i mówca Wołodymyr Wynnyczenko, a także ostrożny i pragmatyczny Petlura. Ideologia socjaldemokratyczna ukraińskich socjaldemokratów była mocno wątpliwa, mimo iż uznawali oni "Program erfurcki". Masy robotnicze Ukrainy nie popierały USDRP - w czasach rozkwitu tej partii liczyła sobie ona zaledwie pięć tysięcy członków, w większości inteligentów o orientacji narodowościowej, którzy usiłowali wykorzystać hasła społeczne do osiągnięcia celów narodowościowych. Narodowy socjalizm (albo wręcz narodowy komunizm) najjaskrawiej przejawiał się u Wynnyczenki, który gotów był przejąć od bolszewików wszystkie ich programy społeczne - pod jednym wszakże warunkiem: uznania niepodległości Ukrainy.

Aż mróz chodzi po kościach od poczucia tragicznego fatalizmu. Wynnyczenko składał w ofierze przyszłemu dojrzewaniu świadomości narodowej wszystko, z państwowością włącznie. Może to przesadnie szeroki, teatralny gest, ale kiedy czyta się późniejsze spokojne rozważania Szapowała o nieuchronności klęski URL w wyniku braku kadr narodowych, można się przekonać, iż ów fatalizm odczuwała jeśli nawet nie większość, to w każdym razie spora część przywódców ukraińskiej rewolucji.

Centralna Rada zdołała - mimo braku kadr "świadomych Ukraińców" - opanować niezwykle złożoną sytuację na Ukrainie i ze stowarzyszenia narodowo-kulturalnego wyrosła do rangi siły politycznej zdolnej pełnić funkcje państwowe.

Ponieważ niemożliwe było przeprowadzenie wyborów terytorialnych, podstawowe zadanie Centralnej Rady, czyli przekształcenie centrum etnokulturowego i etnopolitycznego w państwowo-terytorialne, wymagało przede wszystkim współpracy z innymi ugrupowaniami narodowościowymi. Zadanie to Centralna Rada wypełniała wyjątkowo sprawnie. Od jesieni występowała w roli już nie tylko reprezentacji ukraińskiej wspólnoty etnicznej, lecz także autonomicznej, wszechnarodowej władzy na terytorium etnicznie ukraińskim (mocno wprawdzie ograniczonym; ograniczone były też pełnomocnictwa Centralnej Rady). Centralna Rada uznawała cztery języki oficjalne: ukraiński, rosyjski, polski i jidysz. Hasło "Ukraina jest wspólnym domem wszystkich narodów mieszkających na jej terytorium" ostatecznie zwyciężyło ideologię "Ukraina dla Ukraińców" i jesienią wypracowano konkretne kompromisy z Piotrogrodem.

W październiku, kiedy decydowały się losy Ukrainy i Rosji, Wszech­ukraiński Zjazd Wojskowy poparł ukraińską państwowość, choć w odróżnieniu od Centralnej Rady nie skrytykował przewrotu bolszewickiego - żołnierze nie chcieli dłużej walczyć i nienawidzili władzy wraz z jej oficerami i generałami. Obie siły - czerwona i żółto-błękitna - często zlewały się w świadomości mas ludowych w jedno. Można było popierać jednocześnie niepodległość Ukrainy i hasła "Ziemia dla chłopów", "Wojna wojnie" czy "Pokój chatom, wojna pałacom". Najwyraźniej pozycja polityków narodowych ujawniła się w walce o narodowe ukraińskie siły zbrojne.

Wielu autorów oskarża dziś kierownictwo Centralnej Rady o to, iż w myśl socjalistycznego dogmatu o zastąpieniu zawodowej armii pospolitym ruszeniem ludu zaniedbało tworzenie wojska, w wyniku czego Ukraina okazała się bezbronna w obliczu wroga. U Wynnyczenki i Porsza można znaleźć mnóstwo odpowiednich cytatów - podobnie zresztą jak u Lenina i Trockiego, a jednak ich poglądy nie przeszkodziły bolszewikom stworzyć porządnej, zdolnej do działań bojowych armii.

W rzeczywistości Centralna Rada bardzo chciała powołać własne siły zbrojne. Był to jeden z głównych celów jej pracy politycznej. Okazała się w tym niezbyt skuteczna, nie potrafiła stworzyć armii jednocześnie zawodowej i - z perspektywy swoich oczekiwań - godnej zaufania. Powodem takiego stanu były jednak nie dogmaty o "zastąpieniu zawodowej armii pospolitym ruszeniem ludu", ale radykalizm Centralnej Rady w kwestii narodowej i wyraźnie "narodnicka" orientacja kadr.

Inicjatywę tworzenia armii podjęła nie sama Centralna Rada, ale grupa prawicowych radykałów. Młodzi oficerowie, skupieni wokół Mykoły Michnowśkiego, powołali "Klub imienia hetmana Połubotka". Z ich inicjatywy powstała pierwsza ukraińska formacja wojskowa: pułk imienia Bohdana Chmielnickiego. Połubotkowcy byli również pomysłodawcami zwołania w maju 1917 roku I Wszechukraińskiego Zjazdu Wojskowego. Zjazd miał zamiar otworzyć Michnowśki, ale szczuplutki Hruszewski gniewnie odepchnął go ramieniem i sam jako przewodniczący Centralnej Rady przejął kierownictwo zjazdu. I właśnie wówczas pojawił się na scenie politycznej Symon Petlura, działacz Związku Ziemskiego organizującego pomoc i zaopatrzenie dla wojska, zastępca pełnomocnika Związku Ziemstw na froncie zachodnim, a po rewolucji lutowej - przewodniczący Ukraińskiego Komitetu Frontu Zachodniego. Kandydaturę Petlury, wydelegowanego przez rzeczony komitet na I Wszechukraiński Zjazd Wojskowy, wysunęli Hruszewski i Wynnyczenko jako przeciwwagę dla propozycji połubotkowców. W ten sposób Petlura znalazł się w kierownictwie zjazdu, a później został generalnym sekretarzem do spraw wojskowych w składzie Sekretariatu Generalnego (wyłonionego przez Centralną Radę). Michnowśki, osobowość słaba i niezrównoważona psychicznie, po tych wydarzeniach wycofał się z aktywnego udziału w polityce; zginął tragicznie - popełnił samobójstwo po którymś z kolejnych przesłuchań w kijowskim GPU w 1924 roku.

Powołanie narodowych sił zbrojnych i ich naturalna orientacja na narodowy ośrodek władzy skłoniły Centralną Radę do podjęcia zdecydowanych działań, wymierzonych przeciwko Rządowi Tymczasowemu. Pierwszym w Rosji zgromadzeniem, zakazanym przez Rząd Tymczasowy, stał się II Wszechukraiński Zjazd Wojskowy, reprezentujący półtora miliona żołnierzy narodowości ukraińskiej. Zjazd otwarto w Kijowie 5 czerwca mimo zakazu rządu, i właśnie na nim - w dowód protestu - padł pomysł wydania Pierwszego Uniwersału.

Centralna Rada usiłowała uzyskać od Rządu Tymczasowego zgodę na tworzenie formacji wojskowych na podstawie kryterium terytorialno-narodowego. Rząd - z inicjatywy wojskowych, a przede wszystkim generała Ławra Korniłowa - przystał na stopniową "ukrainizację" jednostek wojskowych; rozpoczęto ją od 34. Korpusu generała Pawła Skoropadskiego. Jednak takich zukrainizowanych formacji Centralna Rada bała się bodaj bardziej niż rosyjskich, ponieważ nie mogła ich kontrolować. Pierwszy ukraiński korpus Skoropadskiego został w znacznej mierze obsadzony oficerami pochodzenia nieukraińskiego albo Ukraińcami należącymi do kręgu kultury rosyjskiej. Centralna Rada zrobiła co tylko mogła, żeby korpus Skoropadskiego rozwiązano.

Liczbę wojskowych, którzy złożyli przysięgę Centralnej Radzie, szacuje się różnie - od trzystu tysięcy do półtora miliona. W Kijowie w czasie październikowego przewrotu zbrojnego było dziesięć tysięcy żołnierzy wiernych Rządowi Tymczasowemu, osiem tysięcy - Centralnej Radzie i sześć tysięcy - bolszewikom. Podstawowym argumentem przeciwko Rządowi Tymczasowemu stał się otwarty 20 października III Wszechukraiński Zjazd Wojskowy, na którym dziewięćset sześćdziesięciu pięciu, a pod koniec obrad dwa tysięce delegatów reprezentowało trzy miliony Ukraińców walczących na froncie. Dzień później w Kijowie otwarto Zjazd Kozaków, zorientowany agresywnie i wrogo wobec Ukrainy; jednak delegatów kozackich było zaledwie sześciuset. Kozacy wrócili nad Don razem ze sztabem i prorosyjskimi wojskami Okręgu Kijowskiego. To rozstrzygnęło o dalszych losach władzy na Ukrainie.

Jak to się stało, że Centralna Rada przy takich przeciwnościach, bez przygotowanych kadr, tworząc narodowe centrum państwowe, tak łatwo przegrała z bolszewikami? Podczas wyborów do Zgromadzenia Ustawodawczego zaraz po przewrocie październikowym za ukraińskimi partiami narodowymi na Ukrainie i w oddziałach walczących na froncie głosowała znacząca większość elektoratu. Zimą 1918 roku te na wpół rozformowane czerwone oddziały, wysłane, żeby opanować Ukrainę, nie były imponujące. Oddziały Michaiła Murawiowa na odcinku kijowskim liczyły sobie zaledwie siedmiuset ludzi. Jedyna - i w gruncie rzeczy symboliczna - bitwa, podczas której wojska ukraińskie zostały rozbite przez bolszewików, rozegrała się przy stacji Kruty 17 stycznia 1918 roku. Siły czerwonych w tej bitwie wynosiły najwyżej sześć tysięcy żołnierzy. Po stronie ukraińskich narodowców walczyło zaledwie pięciuset ludzi, w tym trzystu studentów i gimnazjalistów. Natomiast w Kijowie w listopadzie w rozmaitych formacjach serdiuckich, w hajdamackim kureniu i innych zukrainizowanych oddziałach było około szesnastu tysięcy żołnierzy!

Można dostrzec tu pewną szczególną cechę epoki rewolucyjnej, w tym również rewolucji bolszewickiej. Działacze rewolucyjni zwykle utożsamiali energię rozpadu i krachu starego ustroju z energią tworzenia nowego. W rzeczywistości jednak bardzo często niezadowolenie i niepokorność znajdowały ujście we wrzaskach na manifestacjach, w dezercji i anarchii. Tymczasem w żadnej rewolucji nie ma zbyt wielu ludzi, którzy gotowi są oddać życie za jasno sformułowane ideały i potrafią podporządkować sobie zbuntowane masy.

Państwo ukraińskie powróciło wraz z Niemcami po tym, jak Centralna Rada podpisała traktat pokojowy w Brześciu. To rozstrzygnęło jej los. Kiedy Hruszewski, przewodniczący Centralnej Rady, otrzymał (gdzieś między Sarnami a Żytomierzem) wiadomość o traktacie brzeskim, zapłakał. Wybrano zatem Niemców, a tego politycy naddnieprzańscy zawsze bali się najbardziej. Zarówno Centralna Rada, jak i jej sukcesor, hetman Skoropadski, kojarzyli się odtąd społeczeństwu ukraińskiemu z okupacją, która z zasady nie jest niczym przyjemnym. Bolszewicy również podpisali traktat pokojowy w Brześciu, ale nie przywieźli stamtąd niemieckich batalionów.

Pod koniec 1917 roku Petlura został odsunięty od kierowania sprawami wojskowymi w Sekretariacie Generalnym i zaczął organizować w Kijowie ochotniczy, elitarny oddział Hajdamacki Kosz Słobodzkiej Ukrainy, na którego czele wziął udział w pacyfikacji wznieconego przez bolszewików buntu w zakładach "Arsenał", dzięki czemu Centralna Rada na krótko odzyskała władzę. Po przewrocie Skoropadskiego Petlura wrócił do pracy przy organizacji ziemstw, a w lipcu 1918 roku został aresztowany przez policję hetmańską.

Przyznać należy, iż wraz z Hetmanatem pojawiła się pewna mglista perspektywa solidarności narodowej. Reżim Hetmanatu był oczywiście konserwatywny i autorytarny. Hetman Skoropadski był takim samym dowódcą korpusu jak jego niegdysiejszy kolega z wojska i dobry znajomy Karl Gustaf Mannerheim. W Finlandii Mannerheim - baron, dowódca wojsk rosyjskich i na dodatek Szwed niemieckiego pochodzenia - zdołał utrzymać konserwatywny i autorytarny reżim do roku 1945 i osiągnął wysoki poziom solidarności narodowej. Na Ukrainie rządowi Skoropadskiego udało się osiągnąć równowagę wewnętrzną, powstrzymać falę pogromów i bandytyzmu, ustabilizować finanse, uregulować handel i stworzyć względne warunki do ożywienia gospodarczego, w każdym razie w rolnictwie. Naturalnie, Hetmanat nie mógł się uporać z kryzysem gospodarczym, będącym skutkiem wojny światowej, ale mimo wszystko sytuacja na Ukrainie przedstawiała się znacznie lepiej niż w Rosji. Skoropadski bazował na liberalnej inteligencji, która od czasu przewrotu bolszewickiego wykazywała coraz to bardziej prawicowe sympatie; za jego rządów zrobiono wiele dla ukraińskiej nauki i oświaty. Hetman próbował też sformować - w stopniu, w jakim było to możliwe w warunkach okupacji - ukraińskie siły zbrojne. Działacze organizacji narodowosocjalistycznych i wtedy, i później w swoich pamiętnikach oceniali reżim hetmana ze swojego punktu widzenia jako "prorosyjski" i "antynarodowy". Ale reżim Skoropadskiego, choć centroprawicowy i autorytarny, nie był w żadnej mierze antynarodowy.

Wszystko to jednak przepadło, kiedy klęska niemieckiej armii na polach Francji oraz rewolucja w Niemczech i Austro-Węgrzech pozbawiły reżim Skoropadskiego wsparcia wojskowego.

Charakterystyczne, że endecja w postaci ukraińskich socjalistów-federalistów (UPSF), reprezentowanych przez Serhija Jefremowa, wprawdzie przez cały ten okres była opozycyjna wobec hetmańskiego rządu, ale raczej jako "opozycja jego wielmożności". Utworzono opozycyjny Ukraiński Związek Narodowy z Nikowskim na czele. Kiedy narodowe partie socjalistyczne zaczęły przygotowywać zbrojne powstanie przeciw hetmanowi, Jefremow przestraszył się i przekonywał Wynnyczenkę i Szapowała, że może hetman "jednak się opamięta".

Po upadku centroprawicowego reżimu hetmana Skoropadskiego o kontrolę nad Ukrainą zaczęli walczyć bolszewicy i władze Ukraińskiej Republiki Ludowej (URL). Szefem i symbolem URL w latach wojny domowej był Symon Petlura. Został najpierw członkiem, a w lutym 1919 roku przewodniczącym Dyrektoriatu, a także głównodowodzącym (Naczelnym Atamanem) jego armii.

Próby restytucji Centralnej Rady nie znalazły szerszego poparcia, co świadczy o tym, iż nie była ona w owym okresie zbyt popularna. Blok opozycyjnych wobec hetmana partii i ugrupowań - Ukraiński Związek Narodowy - powołał Dyrektoriat URL, organ dowodzący powstaniem przeciwko hetmanowi i ośrodek władzy państwowej. Organ ten nie miał, oczywiście, żadnego umocowania prawnego i bazował jedynie na uzbrojonych powstańcach, albo i w ogóle na jedynej zdyscyplinowanej, regularnej formacji: Korpusie Oblężniczym Strzelców Siczowych, utworzonym z jeńców galicyjskich. W praktyce korpusem dowodzili przyszli dowódcy OUN, oficerowie-siczowcy, rekrutujący się spośród młodych galicyjskich endeków - Jewhen Konowalec i Andrij Melnyk. Względną legitymizację Dyrektoriat zyskał dopiero dzięki Kongresowi Pracy Ludu Roboczego Ukrainy, zwołanemu zgodnie z przekonaniami politycznymi socjaldemokratów i eserów jako reprezentacja wyłącznie ukraińskich klas pracujących.

Termin "klasy pracujące" był bardzo niejasny. Dyrektoriat proponował "pracującej ludności wiejskiej", która "stanęła z bronią w ręku do walki z panami", żeby "zjeżdżała się z całej Ukrainy do ośrodków gubernialnych i wybierała swoich delegatów", ci zaś "będą reprezentowali zarówno uzbrojonych chłopów, którzy obecnie tymczasowo znajdują się w wojsku", jak i cywilnych robotników. Inaczej mówiąc, "pracującą ludność wiejską" reprezentować mogli wyłącznie powstańcy. Prawo głosu otrzymała również "inteligencja pracująca", służąca bezpośrednio ludowi pracującemu, to znaczy pracownicy oświaty, pomocnicy lekarzy, pracownicy kooperatyw ludowych, biur i innych instytucji. W kwestii robotników natomiast Dyrektoriat wyrażał nadzieję, że "nieukraińscy robotnicy zapomną o swojej narodowej nietolerancji i zjednoczą się z całym ludem pracującym Ukrainy"7. Ostatecznie wyznaczono liczbę delegatów podstawowych grup społecznych: 377 chłopów, 118 robotników i 33 inteligentów pracujących, a do tego 65 przedstawicieli Galicji, ponieważ akurat wtedy doszło do zjednoczenia URL i ZURL8. System kwot społecznych bardzo przypominał bolszewicką "demokrację" Kraju Rad, tyle że zorientowaną przede wszystkim na chłopów.

Wszystkie te plany zostały zniweczone przez wojnę domową i sprzeciw wojska. Petlura, Konowalec i dowódcy byli przeciwni włączeniu wojska do wyborów, obawiali się nastrojów lewicowych wśród powstańców i w ogóle dystansowali się od instytucji wyborczych pod pretekstem apolityczności wojska. Kongres Pracy kompletowano na niedemokratycznych zasadach, a same wybory odbywały się w warunkach wykluczających swobodną deklarację woli. Kongres Pracy nie wybierał Dyrektoriatu, a tylko go zatwierdzał. Mimo wszystko był to jakiś pozór legitymizacji społecznej. Ukraińscy bolszewicy nie mieli nawet tego.

W ten sposób władza Petlury opierała się na marnej podróbce demokratycznej legitymizacji. Wypada to podkreślić, ponieważ sam Petlura przeciwstawiał URL państwu hetmańskiemu jako siłę walczącą "o demokratyczno-republikańskie formy ukraińskiej państwowości"9. Spisek przeciwko hetmanowi organizowali przede wszystkim Wynnyczenko i Szapował, który zastąpił endeka Nikowskiego na stanowisku przewodniczącego Ukraińskiego Związku Narodowego. Związek ten planował powołanie Dyrektoriatu w składzie: Wynnyczenko, Szapował i Petlura. Ten ostatni nie brał udziału w spisku, ponieważ siedział w hetmańskim więzieniu jako opozycyjny działacz ziemski, ale po uwolnieniu został włączony do planów Wynnyczenki. Szapował obraził się na kogoś czy na coś i znienacka odmówił wejścia do Dyrektoriatu, tłumacząc to zmęczeniem. Na jego miejsce eserzy zaproponowali profesora Fedira Szweca, działacza Związku Chłopskiego, a ponieważ Dyrektoriat okazał się za mało reprezentacyjny, tymczasowo wprowadzono do niego jeszcze Andrijewskiego i Makarenkę; później "tymczasowość" poszła w niepamięć. Francuzi żądali usunięcia z Dyrektoriatu Wynnyczenki - za to, że był socjalistą - i Petlury - za to, że był... bandytą. Wynnyczenko podał się do dymisji i wyjechał za granicę, Petlura natomiast świetnie potrafił utrzymać się przy władzy i awansował na przewodniczącego Dyrektoriatu. Ostatecznie z całego Dyrektoriatu został tylko Petlura: "w imieniu Dyrektoriatu zatwierdza wszystkie uchwały i rozporządzenia, podjęte przez Radę Ministrów Ludowych"10 i w dodatku sam powołuje Radę Ministrów. Petlura zdobył władzę. Petlura utrzymał władzę nawet wtedy, kiedy los Dyrektoriatu był już przesądzony i 1 grudnia 1919 roku w Lubarze atamani Wołoch, Bożko i Docenko, grożąc mu śmiercią, żądali jego dymisji. Ale Petlura nie oddał władzy nawet pod groźbą śmierci; ostatecznie atamani zadowolili się pieniędzmi - zabrali je i poszli do czerwonych. W zasadzie Petlura był przywódcą państwa Ukraińska Republika Ludowa na terytoriach ukraińskich około dwu lat; w sytuacji wojny domowej miał ogromne trudności z podporządkowaniem sobie żywiołu partyzanckiego, dowodzonego przez rozmaitych bat'ków i atamanów.

Jak dalece skuteczne były próby Petlury, który usiłował podczas działań zbrojnych sformować porządną organizację wojskową i zjednoczyć wokół narodowej inteligencji i patriotycznego korpusu oficerskiego rozmaite warstwy ludu ukraińskiego i mniejszości narodowych?

Szczególnie bezlitośnie oceniał Petlurę Wynnyczenko. W Odrodzeniu narodu - książce, którą pisał już podczas wojny - Wynnyczenko zgadzał się z ocenami działalności Petlury formułowanymi przez socjaldemokratyczną frakcję Centralnej Rady, która ostatecznie zastąpiła go na stanowisku generalnego sekretarza do spraw wojskowości Mykołą Porszem: "Krytykowano go za upodobanie do parad i w ogóle efekciarstwa, za nieumiejętność pracy organizacyjnej oraz brak wiedzy wojskowej, a także za nerwowość i autoreklamę"11. Identyczne oceny powtórzył Wynnyczenko na krótko przed swoją śmiercią w Testamencie dla bojowników o wolność. Widać w nich nienawiść i pogardę dla człowieka, którego uważał za pospolitego i pozbawionego wszelkich zasad demagoga, drobnego buchaltera, którego przypadek wyniósł na czoło rewolucji narodowej.

Podobnie oceniali Petlurę również jego wrogowie z innego obozu politycznego. Na przykład literat Mykoła Mohylanski, który dobrze znał rosyjską i ukraińską elitę, pisał o nim: "Symon Petlura jest tragicznym symbolem współczesnej Ukrainy, nastawionym znacznie bardziej nacjonalistycznie [niż Wynnyczenko - przyp. M.P.]; to uparty chochoł, pod pewnymi względami wręcz tępy, ignorant i samouk, ale też człowiek natrętny, z charakterem i ogromną żądzą zaszczytów, zatruty władzą, która przypadkiem wpadła mu w ręce. Nie był teoretykiem ani myślicielem, ale jako jedyny potrafił organizować co należało i działać. Tliła się w nim hajdamacczyzna i Niemcy wiedzieli, kto może im się przydać w odpowiednim momencie, ponieważ Petlura mistrzowsko orientował się w trudnych sytuacjach, umiał wpływać na ludzi i wciągać ich do działania"12.

Z drugiej strony najwiarygodniej brzmią strony z dziennika Serhija Jefremowa, zapisane po zabójstwie Petlury: "Petlurę znałem, jeśli dobrze pamiętam, od 1905 roku. Bliżej przyjrzałem mu się w roku 1907, kiedy był sekretarzem "Rady". Przy bliższej znajomości bynajmniej nie zyskiwał. Było w nim wiele cech esdeckich: pycha, doktrynerstwo i jakiś brak solidności. Zdarzały się też nieprzyjemne sytuacje, z powodu których odsunięto go od pełnienia funkcji sekretarza "Rady". Potem zorganizował bezsensowną akcję przeciw Sadowskiemu w "Słowie" i byłem zmuszony podjąć polemikę. Jeszcze potem zniknął - wyjechał do Moskwy. Kiedy spotkaliśmy się tam, już w roku 1912, w redakcji "Ukrainskiej Żyzni", po prostu go nie poznałem: wydoroślał, zrobił się rozsądniejszy, rozwinął się, zrezygnował z dawnych, niemiłych zwyczajów. W Centralnej Radzie w latach 1917-1918 był jednym z najbardziej przenikliwych i ostrożnych polityków. Później, kiedy wstąpił do Dyrektoriatu, spotykaliśmy się już rzadko, ale za każdym razem sprawiał na mnie dobre wrażenie. Ludzie, którzy pracowali z nim w ostatnich, najcięższych dla kraju czasach, mówią, że był to prawdziwy mąż stanu, który potrafił postępować z ludźmi, znajdować wyjście z trudnych sytuacji, zagrzewać do walki i okazywać odwagę osobistą, co zawsze tak oczarowuje prostych ludzi. W każdym razie nie ulega wątpliwości, że był jedynym nieposzlakowanie uczciwym człowiekiem pośród tych, których rewolucja wyniosła do władzy"13.

Trudno dzisiaj osądzać zdolności Petlury, jego talent czy oryginalność decyzji, które podejmował jako głównodowodzący (Naczelny Ataman) armii URL i jednoosobowa władza całego państwa. Właściwie nie da się go nazywać "dyktatorem". Petlura nie cieszył się takim rewolucyjnym autorytetem i temperamentem jak Wynnyczenko, a tym bardziej nie był tak oczywistym przywódcą jak Józef Piłsudski. Petlury zdecydowanie nie lubili między innymi mieszkańcy Galicji. Kiedy po obaleniu hetmana dyskutowano nad tym, jak ma wyglądać kolejna władza, Konowalec proponował Wynnyczence, żeby ten został dyktatorem, ale Wynnyczenko odmówił. Oficerowie z Rady Oficerów proponowali Dyrektoriatowi następujący triumwirat: Petlura, Konowalec i Melnyk. W takim wypadku faktycznym dyktatorem zostałby Konowalec, więc pomysł nie przeszedł. Ostatecznie wojskowi postanowili, że lepiej aby wszystko zostało tak jak jest.

Kiedy Petlura stanął - po Wynnyczence - na czele Dyrektoriatu, nie miał odpowiedniego poparcia ani wśród polityków, ani wśród wojskowych. Podczas wojny Naczelny Ataman (głównodowodzący) to szedł na kompromisy z różnymi niezależnymi dowódcami polowymi - Wołochem, Strukiem, Bołboczanem, Semusenką, Mordalewiczem i innymi - to znów tłumił ich bunty i jeśli mu się udawało, niektórych najbardziej niepokornych nawet rozstrzeliwał. Najbardziej radykalne elementy krytykowały Petlurę za niezdecydowanie i żądały wprowadzenia dyktatury. Petlura nie miał odwagi otwarcie prześladować nieposłusznych dowódców i chętniej działał tajnie, za pomocą służb specjalnych, które zorganizował i którymi kierował szef jego osobistej ochrony i kontrwywiadu Mykoła Czebotariw.

Petlura usiłował rękami swoich ludzi kontrolować również dowództwo operacyjne wojsk. Ataman Jurko Tiutiunnyk pisał później: "Petlura w tajemnicy przede mną zaczął prowadzić na Ukrainie politykę powstańczą. [...] Jego emisariusze, wysłani na Ukrainę, robili wszystko na przekór rozkazom Sztabu, chociaż Petlura sam te rozkazy podpisywał. Najczęściej wykorzystywał do tego celu ludzi, o których kryminalnej przeszłości Sztab już wiedział. [...] Ludzie ci, trafiając na Ukrainę, walczyli ze sobą nawzajem. Urządzali prowokacje i całym swoim zachowaniem w pełni zasłużyli na nadane im miano "bandytów""14. Nawet jeśli uwzględnić, że Tiutiunnyk pisał te słowa pod czujnym spojrzeniem czekistów, trzeba przyznać, że oddają one atmosferę panującą wśród władz wojskowych.

Mimo ostrych sprzeczności, widocznych we wspomnieniach i ocenach, możemy poprzez mgłę minionych dziesięcioleci zrekonstruować na podstawie rozmaitych detali zarówno przekonania, jak i cechy charakteru Symona Wasylowycza Petlury.

Był rówieśnikiem Stalina (Dżugaszwilego) i odebrał takie samo jak Stalin wykształcenie: nieukończone seminarium duchowne. W odróżnieniu od Dżugaszwilego, który później nie pracował "w zawodzie", ale w obserwatorium, bardzo zresztą krótko i bez entuzjazmu, Petlura po usunięciu z seminarium zatrudnił się w kubańskich archiwach pod kierownictwem historyka Szczerbiny, ponieważ lubił badania historyczne. Wcześnie wciągnął się w politykę; zdolny, choć bez systematycznego wykształcenia, nie został wybitnym dziennikarzem. Mimo to w tym, co pisał i robił, wyraźnie widać jego determinację i silny charakter.

Pod względem psychologicznym Petlura miał mocne tendencje do egocentryzmu - albo też zwichnęły go nieoczekiwana władza i misja historyczna. Egocentryzm nie jest tożsamy z egoizmem; egocentryk może podzielić się ostatnią kromką chleba, ale nie odda nawet okruchów władzy. Stąd też niedostateczne poczucie rzeczywistości, które przy uporze Petlury znajdowało wyraz w nieuzasadnionym optymizmie; możliwe, że stąd również skłonność do częstego wykorzystywania w retoryce obrazu krwi i ofiary. Petlura był zdolny i rozsądny, jednak oceniając sytuację całościowo, często brał swoje marzenia za rzeczywistość.

Idea, która całkowicie go pochłonęła, to idea ukraińskiego państwa narodowego. Podporządkował jej wszystkie swoje programy polityczne, dlatego też z pewnością możemy nazwać go nacjonalistą. Przeciwstawiał się stronnikom "bezosobowego internacjonalizmu": "Ich serce nikogo nie kocha: ich dusza nie płonie ogniem miłości i dobra względem najbliższego przyjaciela - swojego narodu, ich dusza nie potrafi pokochać dalekich przyjaciół, jeżeli nie jest w stanie pokochać najbliższych". "Tylko miłość do własnego narodu jest źródłem wszechświatowego braterstwa. Miłość do własnego narodu uczy kochać też inne narody"15. Widzimy tu tradycyjne podejście: jeżeli nie kochasz tych, którzy są ci etnicznie bliscy, nie pokochasz też obcych, którą wyraźnie wyrażał na przykład w rosyjskim patriotyzmie Fiodor Dostojewski, a w żydowskim Ze'ev Żabotyński.

Petlura wyraźnie przeciwstawia swój patriotyzm ideologiom, który wysuwają na pierwszy plan cele społeczne: "Ślepi są ci, którzy myślą, że patriotyzm może być klasowy czy grupowy. Dążenia klasowe i grupowe szkodzą ludowi, ponieważ rozbijają zwarte szeregi bojowników i sieją w nich niezgodę, albo nawet dzielą lud na odrębne grupy"16. To punkt wyjścia całej strategii Petlury: solidarność narodowa. Stąd też rozdźwięk między Petlurą a Wynnyczenką czy Szapowałem.

Trzeba przyznać, że Petlura nie był agresywnym ksenofobem i absolutnie nie był antysemitą, co poświadcza wiele opublikowanych materiałów. Człowiek był jednak w jego oczach przede wszystkim przedstawicielem wspólnoty narodowej, a dopiero potem kimś dobrym albo złym, sojusznikiem albo przeciwnikiem. Petlura był gotów przyjaźnić się - co więcej, sądził, że się przyjaźni - z Żydami jako wspólnotą. Jednak bardzo wyraźnie formułował swoje wyobrażenie o stosunkach jednostki i narodu: "Po wieku dziewiętnastym, okresie rozwoju indywidualności, przyszedł wiek narodowości, indywidualności narodowej, która powinna rozwinąć wszystkie swoje szlachetne siły i przybliżyć epokę powszechnej równości i braterstwa"17. Nie osoba, ale naród jest podmiotem historii i indywidualnością historyczną - Petlura uważał, że ta romantyczna filozofia XIX wieku jest też filozofią przyszłości.

Nie przypadkiem Petlura zyskał poparcie akurat Żabotyńskiego. Jednak za główne zagrożenie dla Ukrainy uznał - słusznie - imperialne państwo rosyjskie i zrezygnował z jakichkolwiek kompromisów z białymi i czerwonymi. Z biegiem czasu coraz mniej tolerował wszystko, co rosyjskie (powoływanie się na "książki napisane po moskiewsku", co "zatruwa i demoralizuje czytelnika"18), a nawet wyraźnie obrzydzał: jego ostatniego pamfletu przeciw "wszy moskiewskiej" wręcz nie da się czytać.

Tym bardziej niesprawiedliwie i tendencyjnie Wynnyczenko oskarża Petlurę o brak zasad tylko dlatego, że ten wydawał pismo "Ukrainskaja Żyzn'" po rosyjsku. Pod pewnymi względami Wynnyczenko był większym nacjonalistą niż Petlura, ponieważ dla narodu, dla "ukraińskiej idei" był gotów zawrzeć sojusz choćby z samym diabłem i napraszał się o radziecką Ukrainę - oczywiście w jak najszlachetniejszych celach - nawet w strasznych latach kolektywizacji. Poglądy Petlury były w pewnym sensie bardziej prostolinijne i konsekwentne.

Wyższość idei narodowej nad międzynarodową i nad tym, co jednostkowe, określa kulturową orientację Petlury nie na europeizm, ale przede wszystkim na zrozumienie własnego dziedzictwa kulturowego. Trzeba jeszcze "wiekami" pracować z tym dziedzictwem, tymczasem "przeskakujemy we współczesnym świecie do roli jakiegoś Fausta"19. Faust to aluzja do dzieła europeisty i modernisty Wynnyczenki - Notatek Mefistofelesa z zadartym nosem.

Mieszkańcy Ukrainy stanęli przed wyborem: albo najpierw rozwiązujemy problemy społeczne, przede wszystkim kwestię głodu ziemi wśród chłopów, albo najpierw niezależna Ukraina, a reformy później. Oba hasła wysuwała najliczniejsza, najbardziej emocjonalna i żywiołowa partia polityczna - ukraińscy eserzy. Kiedy jednak okazało się, że trzeba wybierać, UPSR rozpadła się na dwie niemal równe części: prawicowe "centrum" poszło za Szapowałem, wybierając niepodległość, natomiast lewicowi "borot'-biści" za Mychajłyczenką, Wasylem Ellanem, Hryńką, Lubczenką i innymi, później zaś wstąpili do UKP(b). Taki sam podział nastąpił w USDRP. Wynnyczenko wciąż miał wątpliwości. Porsz był zdecydowanie przeciw lewicowcom i przeciw dyktaturze atamanów, chciał parlamentaryzmu i drogi "europejskiej". Lewicowcy zorganizowali frakcję "niezależnych", która później przekształciła się w partię. Co istotne, Wynnyczenko, który ostatecznie przystał do lewicowców, bronił pomysłu czerwonego bloku rewolucyjnego w składzie Rosji, Ukrainy, Galicji i Węgier20. Tu ujawniła się pewna jednomyślność antagonistów: ideę "czerwonego pasa" popierali konsekwentni lewicowi komuniści, ponieważ pod pewnymi względami zbiegała się ona z przewidywaną trasą "rewolucji światowej". Dlatego też - paradoksalnie - późniejsi trockiści byli mniej centralistyczni niż rosyjsko-komunistyczni "państwowcy". Lewicowi rewolucjoniści Wynnyczenko i Trocki z różnych stron dochodzili do tej samej konfiguracji politycznej.

Petlura miał bardzo sprecyzowane poglądy w kwestii niepodległości i był zorientowany na solidarność narodową, a nie na "wielokierunkową strategię" z dwoma celami rewolucyjnymi: narodowym i społecznym. Trzeba przyznać, że z tego punktu widzenia jego pragmatyczne dążenia i konkretne kroki były bardziej konsekwentne i skuteczne niż polityka lewicowców.

Natychmiast przystąpił do tworzenia stałej armii, prowadząc w stosunku do jej korpusu oficerskiego taką samą politykę, jaką prowadzili bolszewicy w Armii Czerwonej. Wybitni dowódcy wywodzili się z armii rosyjskiej albo nawet z wojsk Skoropadskiego. Nawiasem mówiąc, Szapował otwarcie protestował przeciw wykorzystaniu w wojsku URL rosyjskich oficerów - podobnie jak w czerwonej Rosji protestowali przeciw temu radykalni komuniści i opozycja wojskowa. Od samego początku Petlura liczył nie na Niemców, lecz na Ententę. Jak twierdzi Morkotun, były sekretarz Skoropadskiego i organizator loży masońskiej Młoda Ukraina, Petlura został nawet członkiem tej loży związanej z zachodnimi liberałami. Ale na drodze do Ententy stała nieprzejednana rosyjska junta generałów. Petlura jako pragmatyczny państwowiec nie wierzył w takiej sytuacji w możliwość kompromisów z generałami Białej Armii Denikinem i Wranglem, licząc na antykomunistyczny sojusz Rumunii, Polski i państw bałtyckich (Sojusz Czarnomorsko-Bałtycki) - przede wszystkim na Polskę, mimo ciągłych zatargów z polskimi nacjonalistami w kwestii Galicji i Wołynia. Przyłączenia Ukrainy do takiej proententowskiej konfiguracji można było dokonać jedynie przy wsparciu własnych, ukraińskich sił państwowych. Tutaj Petlura miał całkowitą rację.

Głęboko wierzył w potęgę ukraińskiej idei państwowej i sądził, że jej realizacja jest jego osobistą misją. Przy tym idea narodowości i patriotyzmu przybierała u niego dość dziwny, na wpół religijny charakter. Petlura przejawiał niezwykły jak na socjalistę szacunek dla religii, wspierał działalność swojego ministra - Iwana Ohijenki (metropolity Iłariona), wierzył we wzmocnienie ruchu religijnego na Ukrainie. Ale religijność Naczelnego Atamana była niejako wtórna w stosunku do idei narodowej. "Uduchowiona, potężna postać Chrystusa, silna osobowość Buddy, szlachetność Sokratesa - wszystkie te imponujące postacie stają nam przed oczami jako symbol nieziemskiej miłości do swojego ludu, jako tytaniczni obrońcy szczęścia, chwały i rozkwitu swoich narodów"21. Chrystus jako patriota żydowski to pomysł dość dziwaczny, nie mówiąc już o Buddzie czy Sokratesie, o których Petlura widać niewiele wiedział.

Jedynym, co łączy te trzy postacie, jest idea ofiarności, ofiarnej cykuty. W wystąpieniu, wygłoszonym podczas jubileuszu Tarasa Szewczenki w marcu 1921 roku, Petlura opowiadał o zapoczątkowanej przez Szewczenkę "wierze narodowej" w taki sam sposób, w jaki w artykule o patriotyzmie wspominał o wierze Chrystusa i Sokratesa. Wspominał też zresztą o ofiarności Wielkiego Kobziarza. Petlura podkreślał "ogromne znaczenie wiary, która nie opuściła Szewczenki, która go uratowała, podobnie jak nasza wiara w słuszność naszej sprawy, która - dzięki Bogu - też nas nie opuszcza i też nas uratuje"22.

Motywy mesjanistyczne świetnie pasowały do samooceny Naczelnego Atamana, podobnie jak gotowość złożenia wielkiej ofiary w postaci samego siebie. Nieprzypadkowo zatem wybrał retorykę, w której zwracał się do swojego narodu jako jego "ojciec". Oto 21 września 1921 roku Petlura wydał Rozkaz dla mieszkańców Ukrainy (!), w którym kolejne apele kończą się słowami: "Tego od was żądam"23.

Stąd, z rozumienia idei narodowej jako czegoś niemal tożsamego z wiarą religijną, wypływał również stosunek Petlury do partii politycznych. Wszelkie kombinacje rządowe budował, opierając się na niewielkiej grupie działaczy partyjnych, w tym socjaldemokratycznych: Martosie, Mazepie, Łewyckim i paru innych. Jednak w lutym 1919 roku, kiedy USDRP odrzuciła dyktaturę i zaproponowała członkom partii opuszczenie Dyrektoriatu, Petlura wystąpił z partii, a później również zostawał członkiem partii tylko dla pozoru. Bardzo jednoznacznie wypowiedział się o swojej bezpartyjności: "Takie wąskie doktryny partyjne, jak, na przykład, nasza doktryna socjaldemokratyczna i podobne programy czysto klasowe, nie mają prawa pretendować do kierowania narodem; powinny do pewnego momentu istnieć tylko teoretycznie i nie żądać dyktatury na Ukrainie dla swoich raptem 5-8% wyznawców!"24.

Co wobec tego z rzeczywistością ustroju wielopartyjnego na Ukrainie? Różnorodność doktryn i programów "jest pożyteczna dla jednostek, ale narodowi wyrządza ogromną krzywdę"25. Petlura widział w walce międzypartyjnej brak rozwagi i dyscypliny oraz skutki wpływów rosyjskich. Kwalifikował jako "wpływ Moskwy, jej niezdrowej kultury, pełnej ogromnych kontrastów (wszystko albo nic)" pracę tych Ukraińców, którzy "pewnymi działaniami przysłużyli się naszemu narodowi, ale w okresie kształtowania państwowości poprzez swoje niezdyscyplinowanie oraz niewłaściwe rozumienie dróg i metod budowy owej państwowości dopuścili się wielu rzeczy podłych i haniebnych - czego skutki są wręcz znacznie gorsze od tego, co mógłby wyrządzić nam najgorszy wróg". (Mowa o Wynnyczence, Hruszewskim i "o tym ich przeciwnym biegunie, niezrównoważonym i chaotycznym Szemecie"26 [prawicowym radykale, zbliżonym do Michnowskiego - przyp. M.P.]).

Niemal jedyną siłą polityczną, której Petlura całkowicie wierzył, była endecja Serhija Jefremowa. Jefremow, który przez cały okres wojny domowej mieszkał w Kijowie na ulicy Gogolewskiej, a czasem - nielegalnie - na Priorce, stał na czele Bractwa Ukraińskiej Państwowości (BUP) - ośrodka politycznego przypominającego organizacje zakładane przez siły antybolszewickie w Moskwie i od czasu do czasu demaskowane przez WCzK. Bractwo działało od 1920 do 1924 roku. Za jego zgodą odbył się Marsz Zimowy Jurki Tiutiunnyka w roku 1921. Z niektórych świadectw wynika, że Jefremow był członkiem podziemnego Centralnego Komitetu Powstańczego (tzw. Cupkomu)27. Patrząc na budynek, w którym działał niegdyś Klub Ukraiński, Jefremow wspominał, jak świętowano tu powstanie Dyrektoriatu, wydawano obiad na cześć Symona Wasylowycza i uroczyście żegnano przed "złożeniem w ofierze" "Sławka" - Prokopowycza, Salikowskiego i innych28. "Na ofiarę" wysłany został z Kijowa podczas wycofywania się Polaków trzon nowego rządu Petlury: premier Wiaczesław Prokopowycz, minister spraw zagranicznych Andrij Nikowski i minister spraw wewnętrznych Ołeksandr Salikowski. Nieprzypadkowo w liście do Prokopowycza w związku z dwudziestopięcioleciem działalności naukowo-literackiej Jefremowa Petlura prosił o poruszenie w Radzie Ministrów Ludowych kwestii tego, jak wyrazić Jefremowowi wdzięczność i docenić jego zasługi29. Petlura zresztą wysoko ocenił Jefremowa w swoim dzienniku.

Można bez wahania powiedzieć, iż Petlura, odrzucając wszelką partyjną różnorodność, pod względem politycznym stał najbliżej endeków Jefremowa, a z kolei endecy pod względem politycznym i organizacyjnym byli najbardziej godnymi zaufania petlurowcami.

Wzniosła ideologia docierała do mas w postaci zdewaluowanej i uproszczonej, w dodatku za pośrednictwem ludzi, którzy działali w jej imieniu. Poziom kulturalny i polityczny ludzi, którzy reprezentowali w oczach ukraińskich miast i wsi niezależną Ukrainę, był niezbyt wysoki. Petlura sam częściowo ponosił winę za to, że wszyscy ci ludzie nazywali się petlurowcami - po powstaniu antyhetmańskim samodzielnie podpisywał apele do ludu Ukrainy, pozwalając działać w swoim imieniu każdemu, kto tylko chwycił za broń. Pośród masowych powstań nie można było budować sił zbrojnych na profesjonalnym szkielecie, a tylko podporządkowywać sobie spontanicznie pojawiające się oddziały powstańcze. Polityczna i wojskowa struktura URL nie umiała poradzić sobie z takim zadaniem. Nieposłuszeństwo, spiski, a czasami i zdrada atamanów, pogromy Żydów, samowolne okrutne rozprawy z wrogo nastawioną ludnością cywilną, ponadto pijaństwo i roztrwanianie zdobycznych atamańskich pięćdziesięciu milionów - wszystko to sprawiło, że władza Naczelnego Atamana właściwie rozciągała się na jakieś kilkadziesiąt kilometrów wokół jego wagonu sztabowego.

Petlura nijak nie mógł zrozumieć rzeczywistego powodu atamańskiego krachu na całej formalnie podległej mu Ukrainie. Kiedy jego wojska oskarżano o gwałt, traktował to jako wrogie oszczerstwo. Autorom apelu prawicowego Związku Rolników, gdzie mowa była o "oddziałach atamańskich pod różnymi nazwami", które "okazały się kompletnie bezsilne w obliczu wroga", o przestarzałych środkach walki i organizacji wojskowej, o "skłonnościach do rekwizycji, a czasem i grabieży", Petlura odpowiada: "Tylko ślepa partyjna zaskorupiałość i sektanctwo mogły kierować ręką podpisującą wspomniane oszczerstwa i ataki. Tylko oderwanie od ludu i egoizm klasowy mogły sprawić, że nasze wojsko w mniemaniu Związku Ukraińskich Rolników wygląda na zdezorganizowane, amoralne i niezdolne do walki ani do zwycięstwa"30.

Z podobnych pozycji oceniać musimy stosunek Petlury do pogromów Żydów. W odróżnieniu od białych generałów Petlura usiłował powstrzymać falę okrutnych pogromów, które tylko w roku 1919 zabrały życie około stu dwudziestu tysiącom nieszczęsnych i bezbronnych żydowskich mieszkańców miast i miasteczek. W rządzie URL zawsze istniało stanowisko ministra do spraw żydowskich, do końca obsadzone przez Pinchasa Krasnego. Tym dziwniej brzmią urywki listu głównodowodzącego do Pinchasa z 29 grudnia 1920 roku o "kampanii, wznieconej w prasie przeciwko sprawie ukraińskiej w ogóle, a Rządowi URL w szczególności, z powodu pogromów żydowskich". "Oczywiście, istotą tej kampanii nie są pogromy, których tak naprawdę nie było (!), ale coś głębszego, jakieś tajemnice europejskiej dyplomacji; prowadzą ją ludzie, którzy mają obecnie za zadanie dyskredytować sprawę ukraińską. Nawet jeżeli gdzieś się zdarzyło, że ofiarą napaści był akurat Żyd, winne są temu rozbójnicze bandy, których niemało pozostało po okresie panowania bolszewickiego i których nie byliśmy w stanie tak od razu zlikwidować. O pogromach, masowych grabieżach i mordach nic nie wiem i nawet nie przypuszczam, żeby miało to być prawdą"31 [podkr. kursywą - M.P.].

Trzy miesiące później, 18 marca 1921 roku, Petlura pisze odezwę do ludności Ukrainy o niedopuszczalności pogromów żydowskich: "Nasi kaci - bolszewicy rozpowszechniają wszędzie plotki, jakoby ukraińscy powstańcy likwidowali ludność żydowską. Ja, Naczelny Ataman Armii Ukraińskiej, nic a nic w to nie wierzę. Nie wierzę, bo znam naród ukraiński, który - sam uciskany przez grabieżców i okupantów, nie może gnębić innego narodu, tak samo przecież prześladowanego przez władze bolszewickie". Dalej Petlura wspomina o "łzach, z którymi ludność żydowska żegnała nasze wycofujące się wojska" (wcześniej opowiadał o tym Krasnemu), i kończy patetyczną nutą: "Jako Głównodowodzący Armii Ukraińskiej rozkazuję, żeby komunistów i innych bandytów, którzy organizują pogromy żydowskie i zabijają ludzi, karać bezlitośnie, a także żeby wszyscy jak jeden mąż stanęli w obronie biednego, udręczonego ludu i poprzez nasze sądy wojskowe bezzwłocznie rozprawiali się z bandytami"32.

Czy było to sprytne zagranie fałszywego atamana? Ponoć kiedy Petlura padł na paryski bruk po strzale młodego Żyda, jęknął: "Za co?". W tej rzeczywistości, którą postrzegał, pogromów "tak naprawdę nie było" - a w każdym razie on sam robił, co tylko się dało, żeby powstrzymać "incydentalne przejawy antysemityzmu".

O tym, jak bardzo Petlura bujał w obłokach, świadczy choćby to, że w sierpniu 1918 roku za największy błąd Centralnej Rady uznał niezorganizowanie poboru rezerwistów33. Ciekawe, kto podczas takiej zawieruchy posłuchałby wezwań mobilizacyjnych, a poza tym, czy Rada miała odpowiedni aparat terenowy? Wynnyczenko i inni narodowosocjalistyczni politycy najzupełniej słusznie dostrzegali słabość państwa narodowego w tym, że nie miało ono poparcia mas. Petlura natomiast widział tylko jeden powód porażki: brak dyscypliny wśród wykonawców. W liście do dowódcy Sztabu Naczelnego Armii URL Wsewołoda Petriwa przyznaje przez zęby, że "próba ponownego podjęcia naszej walki o zbudowanie państwa (poczynając od 1917 roku do dzisiaj) przypadła na taki etap organizacji naszych sił, narodowej dyscypliny i przygotowania oraz zdolności kierowania sprawami państwa, że nie zdołaliśmy przezwyciężyć destrukcyjnych elementów nacji ani nie mieliśmy szans opanować całego terytorium, zamieszkanego przez naród ukraiński"34 [podkr. kursywą - M.P.]. Brak organizacji i "elementy destrukcyjne" - to one są winne krachu próby budowy państwowości.

Petlura znał z doświadczenia wartość swoich współpracowników wojskowych, zarówno partyzanckich atamanów, jak i oficerów kadrowych. W innym liście do generała Petriwa, któremu ufał, pisze: "Dokładnie w taki sam sposób nasze niepowodzenia w najnowszej historii Ukrainy (1917-1921) uświadomiły mi, że różnego rodzaju destrukcyjne zjawiska, jak bunt Oskiłka, Bołboczana czy Wołocha, jak niezdyscyplinowane działania pana Omeliana-Pawłenki z jego wróżeniem z fusów, jak nieustanna opozycja generała Salskiego i inne podobne wynikają nie tylko ze złej woli jednych (Oskiłko), braku woli drugich, prowadzącego do poddania się obcej woli (Bołboczan), nieumiejętności orientowania się w skomplikowanych subtelnościach życia politycznego (Omelian-Pawłenko) trzecich czy wreszcie ambicji i chorobliwej żądzy zaszczytów czwartych (Salski), lecz także z tego, iż nasza armia w ogóle, a jej dowództwo w szczególności nie były w stanie [...] zaprowadzić w swoich szeregach jednomyślności, albo inaczej mówiąc, zjednoczyć ludzi jedną ideą"35. (Michaił Omelian-Pawłenko, pułkownik armii rosyjskiej, był dowódcą oddziałów operacyjnych wojsk URL; generał Władimir Salski, również wysoki rangą rosyjski oficer sztabowy - ministrem wojskowości; pozostali atamanowie - samozwańczą "elitą regionalną").

Już po ostatecznej klęsce, podczas działań na terytorium Polski, Petlura wydał rozporządzenia dotyczące organizacji państwowej pracy ideologicznej i pracy służb specjalnych przez wydziały kulturalno-oświatowy, wywiadowczy i kontrwywiadowczy Sztabu Generalnego, a także narodowej architektury ukraińskich cerkwi i innych pilnych kwestii związanych z budową państwowości. Wszystko to można by potraktować jako syndrom totalitarny, gdyby w istocie rzeczy nie było wymachiwaniem tekturową szabelką.

Andrij Nikowski wrócił do USRR w roku 1924. Wspólne długie, szczere rozmowy i rozważania o przeszłości Jefremow podsumował w dzienniku następująco: "Przeszła przeze mnie potężna fala głupoty i heroizmu, sprzedajności i ofiarności, bohaterskich czynów i podłości. Ogólne wrażenie: tam, za granicą, nasza sprawa już się skończyła i nie ma żadnych perspektyw. Ludzie nie żyją, ale wegetują; porządni - jest ich zaledwie garstka - nie wiedzą, co robić, a nieporządni (ogromna większość) kombinują jak mogą [...]. To przygnębiająca stronica naszej historii, bezpośrednia kontynuacja chuligaństwa, braku sumienia i lekkomyślności, które początek wzięły jeszcze z czasów Centralnej Rady"36.

Po klęsce na terytorium Polski rozlokowano resztki sił zbrojnych URL, liczące około dwudziestu pięciu tysięcy ludzi. Znacznie liczniejsze były oddziały partyzanckie na Ukrainie. Największe z nich w okresie rozkwitu ruchu w lipcu 1921 roku liczyły sobie razem około trzydziestu tysięcy ludzi. W celu porównania: w samodzielnej armii Nestora Machny było wówczas od trzydziestu do czterdziestu tysięcy żołnierzy.

Na rok 1921 przypada próba zorganizowania wielkiego wystąpienia antykomunistycznego na Ukrainie. Przygotowania powstańców trwały całe lato i jesień; decyzją Naczelnego Atamana powinny były zakończyć się przed 1 września. Drugi zbrojny Marsz Zimowy okazał się jednak kompletną klęską. Czekiści - jeszcze zanim Armia Powstańcza przekroczyła granicę - rozbili główne siły partyzanckie, tak że liczebność ich już w październiku 1921 roku wynosiła zaledwie 830 szabel i 440 bagnetów37. Czerwoni nie pozwolili grupie podolskiej połączyć się z Tiutiunnykiem, więc ta, przeszedłszy półtora tysiąca kilometrów, zawróciła. Grupa besarabska została rozbita na granicy. Natomiast grupę Tiutiunnyka zwabiono w głąb kraju i rozbito w rejonie Korostenia, w bitwie nad Zwizdalą. Grupa wołyńska starła się z dywizją ukraińskich czerwonych Kozaków Witalija Primakowa i brygadą Grigorija Kotowskiego, również w przeważającej części ukraińską. Czerwoni rozstrzelali pod Bazarem 359 z 500 jeńców, a pozostałych przekazali WCzK. Sam Tiutiunnyk ledwie zdołał uciec z niewielkim oddziałem.

Z wojskowego punktu widzenia Marsz Zimowy był zbyt ryzykowny. Do chwili wystąpienia Tiutiunnyka przy granicy Ukrainy znajdowało się zaledwie siedmiuset żołnierzy armii URL. Tymczasem Armia Czerwona na terytorium USRR liczyła czternaście dywizji piechoty i cztery kawalerii, a do tego jeszcze oddziały techniczne. Organizacje Cupkomu zostały rozgromione przez WCzK, zanim jeszcze marsz w ogóle się zaczął. Rozporządzenia bolszewickich organów władzy wprowadzały system okrutnego terroru w stosunku do ludności ukraińskiej, łącznie z rozstrzeliwaniem zakładników38. Najważniejsze jednak okazało się wprowadzenie NEP-u (nowej polityki gospodarczej), które wytrąciło powstańcom broń z ręki. Chłopi nie przyłączyli się do oddziałów powstańczych.

Jurko Tiutiunnyk padł ofiarą prowokacji WCzK, podobnie jak Borys Sawinkow. Postawił na Wszechrosyjską Radę Wojskową (WRW), zorganizowaną tak naprawdę przez WCzK. W 1923 roku wezwano go do Charkowa na posiedzenie owej mitycznej WRW i, już na terytorium radzieckim, aresztowano. Później czekiści wypuścili go na wolność (w odróżnieniu od Sawinkowa); został pisarzem i scenarzystą filmowym (m.in. autorem pierwszej wersji scenariusza filmu Dowżenki Ziemia), a nawet grał samego siebie w filmie o kampanii Tiutiunnyka. W roku 1923 Petlura wyjechał z Polski do Budapesztu, a potem do Wiednia i Genewy. Pod koniec 1924 roku zamieszkał w Paryżu wraz z żoną Olhą Stepaniwną i córką Łesią. Jego dwie siostry nie zdecydowały się opuścić Połtawy i zostały rozstrzelane przez bolszewików.

Po śmierci Petlury przewodniczącym Dyrektoriatu został Andrij Liwicki, przedstawiciel Dyrektoriatu w Warszawie. Na czele rządu stanął Wiaczesław Prokopowycz; w praktyce jego działalność ograniczała się do wydawania w Paryżu, gdzie osiadł, pisma "Tryzub". Zarówno praktycznie, jak i formalnie rząd URL nie miał już ani wpływów, ani przedmiotu działania.

Po lekturze publicystyki i korespondencji Symona Petlury czytelnik ujrzy człowieka i polityka całkiem innego niż ten, którego wizerunek przez dziesięciolecia preparowano w Związku Radzieckim. Nie daje to, naturalnie, podstaw do tworzenia nowego, romantycznego mitu o Naczelnym Atamanie. Ostatecznie realne skutki działań polityka również odbiegają od tego, co on sam myślał o sobie i o rzeczywistości. A jednak prawda o Petlurze - nawet przy najbardziej krytycznym stosunku do jego czynów i poglądów - bardzo odbiega od rozpowszechnionego wizerunku bandyty i organizatora pogromów. Refleksja nad jego krótkim życiem pozwala lepiej zrozumieć słabość i tragiczny los zarówno jego samego, jak i ukraińskiej inteligencji, której rozmaite grupy w epoce potężnej katastrofy usiłowały wcielić w życie dawne ideały narodowe i społeczne.

Praca historyka przypomina pracę lekarza w prosektorium - zawsze ma do czynienia z martwymi realiami i niekiedy musi ciąć i badać coś, co już dawno umarło. Kiedy studiuje się burzliwe życie lat rewolucji z jego zrywami nadziei, destrukcyjnymi buntami, klęskami i rozpaczą, bohaterstwem i okrucieństwem, bezmierną głupotą i proroczymi przebłyskami, pośród niezliczonych przypadkowych ludzi, wyrzuconych przez burzę na powierzchnię historii, na tle politycznych konfiguracji i programów, za którymi stały całkiem inne realia albo w ogóle nic nie stało, w krwawym mroku wojny wszystkich przeciwko wszystkim, rozpoznaje się w ukraińskim obozie narodowym wiele naprawdę znaczących postaci. Są to Mychajło Hruszewski, Wołodymyr Wynnyczenko, Mykyta Szapował, Serhij Jefremow i Symon Petlura. I jeżeli uzna się, iż droga, na której Ukrainę czekało możliwie najmniej nieszczęścia i na której straciłoby możliwie niewielu ludzi, była drogą narodowej niepodległej państwowości, to musimy też przyznać, że Symon Petlura był na owej drodze najwybitniejszą postacią polityczną - niezależnie od wszystkich jego osobistych słabości i wad.

W owym czasie było wielu przywódców partyzanckich, często pozbawionych wszelkiego charakteru i woli; jedyne, czego od nich żądano, to żeby wyczuwali nastroje swoich "chłopców". Niektórzy z nich byli drapieżnymi naturami o silnej woli; umieli podporządkować sobie ludzi i długo utrzymywali się w nurcie historii. Wśród popularnych dowódców był Nestor Machno, o którym ludzie mówili: "Kto go tam wie, może Bóg mu sprzyja, a może sam diabeł, w każdym razie ma szczęście". Niemało było takich, którym sprzyjał raczej diabeł. Nie przypadkiem "ojczulkowie" rzadko byli szlachetnymi, pięknymi bohaterami - większość miała jakieś fizyczne ułomności: niscy brzydale, jak Machno, inwalidzi, jak sławny dowódca Prawda, który nie miał obu nóg; była też kobieta, atamanka Marusia, zjawisko w owym czasie w wojsku niesłychane. Jako ludzie z piekielnymi koneksjami, wszyscy wyróżniali się wyjątkowym okrucieństwem. I każdy z nich, żeby zdobyć posłuch, musiał mieć to, co najważniejsze - łut szczęścia.

Petlura czuł się związany raczej z Bogiem. Ale szczęścia nie miał. Wybrał jedyną drogę, która mogła doprowadzić ruch narodowopatriotyczny do zwycięstwa: drogę solidarności narodowej. Właśnie w ten sposób wygrała Polska, gdzie międzypartyjne kłótnie i konflikty społeczne usunęły się na dalszy plan wobec groźby całkowitej utraty niezależności na rzecz Rosji. Podejmowane przez socjalistów-narodowców próby skrzyknięcia niespokojnej społeczności ukraińskiej pod sztandar sprawiedliwości społecznej, żeby na fali silnego ruchu chłopskiego niejako przy okazji wywalczyć niepodległość, okazały się bezskuteczne: tę niszę zdążyli już zagospodarować komuniści.

Błędy i nieprawidłowe kalkulacje Naczelnego Atamana, jakkolwiek się zdarzały, nie były główną przyczyną utraty niepodległości przez Ukrainę ani skromnych osiągnięć w procesie demokratyzacji. W chaosie wojny domowej nie zdołała się wykrystalizować solidarność narodowa, zdolna przetrwać czerwoną dyktaturę. Ukrainę rozdzierały konflikty klasowe i społeczne; pozór solidarności przyniosły siły polityczne zorientowane na zaspokojenie podstawowych żądań biedniejszych warstw ludu. Niepodległa narodowodemokratyczna Ukraina padła pod naciskiem sił odśrodkowych, a narodowa inteligencja była zbyt słaba, żeby tę katastrofę powstrzymać. Jednak nawet podczas okrutnej wojny komunistyczni przywódcy musieli iść na ustępstwa wobec ukraińskiej idei narodowej. "Niezależna Ukraińska Socjalistyczna Republika Radziecka" stała się czerwonym cieniem Ukraińskiej Republiki Ludowej. Na początku jednak ani Lenin, ani inni działacze partyjni w ogóle nie planowali żadnych republik narodowych. I tylko dzięki zdecydowanemu oporowi sił nacjonalistycznych i masowemu poparciu dla idei niezależności Kreml przyjął strategię tworzenia formalnie niezależnych "radzieckich republik socjalistycznych", zjednoczonych później równie formalną "umową związkową". I chociaż o "umowie" władze komunistyczne usiłowały zapomnieć, w 1991 roku ta pozornie głupia formalność prawna nieoczekiwanie weszła w życie - i dzięki niej rozpad ZSRR na niepodległe państwa narodowe przyjął charakter pokojowy i ewolucyjny.

Marzenia i dążenia Naczelnego Atamana nie przepadły bez śladu.

Przekład: Małgorzata Buchalik