Na Wzgórzu Śmierci - Jan Kasprowicz

Kup ebooka

24.90 zł
19.92 zł (12,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać
?

Na Wzgórzu Śmierci

Wzgórze Śmierci. Noc księżycowa, później świt i dzień i znowu noc.

DUSZA WYGNANA Z RAJU

Świat cały drzemie -

Świat cały śpi...

Olbrzymie cienie kładą się na ziemię,

Nad którą księżyc świeci nieruchomy,

Jakby umarły...

Niebios ogromy

Ciężko się sparły

Na sennych, mrocznych pochyłościach globu.

O jakże smutno mi!

O jak mi tęskno, samotno i smutno!

Lucyferze! Lucyferze!

Drogi kochanku mój!

Z tobą wieczyste zawarłam przymierze -

Czy mnie opuszczasz?Na to sine płótno

Mojego lica rozlej barwy świeże -

Tchów ciepłych zdrój!

Luby wybrańcze mój,

Czemu nie spieszysz do swojej wybranej,

Do swojej duszy?...

Cicho... to nie ty! O kamienne łany

Uderza echo ludzkich stóp...

Kto śmie przychodzić na ten życia grób?

Kto ze śmiertelnych waży się w tej głuszy

Szeleścić włosem, rozwianym u czoła,

Trupiego wzgórza nieskłóconą ciszę

Zakłócać swoim oddechem?

Fałdami płaszcza rozbudzać dokoła

Zamęt w powietrzu, jakiego nie słyszę

Nigdy w tym miejscu?.. Ja się boję ludzi,

Bo ile razy kto z poddanych śmierci

Zajdzie mi drogę, przeklina wnet chwilę,

W której spełniony był grzech pierworodny

W Raju straconym...

 

SZYMON Z KYRENY

Jesteśmy na wzgórzu -

Tu krzyż ten stanie.

 

ALETHEJ

Me wnętrze się łudzi,

Że chociaż gotów już haniebny wyrok,

Krwią Niewinnego ludzkość się nie splami.

 

SZYMON Z KYRENY

Ty, przyjacielu, jeśli jeszcze wierzysz,

Wątpiąc o wszystkim, wierzysz, że nad wszystkim

Jest przeznaczenie, któremu podlegał

Nawet twój Jowisz... Dla mnie, żydowina,

Inne pisano prawo, ale to ci mówię,

Że życie Jego upadło już z włoska.

Rano spoglądać będą nasze oczy,

Jeśli przed świtem nie zgasną z boleści,

Jak na to wzgórze motłoch Go przywiedzie -

I ten obdarty i ten co w szkarłatach:

Tak stać się musi... Przyczyna tej śmierci

Nie w dni dzisiejszych strasznym leży łonie...

Wyrokowano o niej przy pogrzebie

Ludzkiego szczęścia, przed wiekami, w Raju,

Gdy za poszeptem węża-kusiciela

Niewinna nagość, z drzewa świadomości

Zerwawszy owoc, zmieniła się w ciało,

Piękne, nęcące marmurami kształtów,

Świeżością barwy i wonią, co zmysły

Nasze tumani, ale w którym mieszka

Grzech...

 

GŁOS DUSZY WYGNANEJ Z RAJU

Lucyferze!

 

ALETHEJ

Słyszysz? coś tu woła.

 

SZYMON Z KYRENY

Nie! to złudzenie... Do rana daleko...

Śpi jeszcze wokół cały świat, śpi jeszcze...

W sam czas się zbudzi, aby - spełnić zbrodnię.

Zresztą, zbyt od nas odległy ten motłoch,

Ażeby jego warczenie dotarło

Do tej wyżyny...

 

To jest bezpłatna wersja demonstracyjna ebooka. Zapraszamy do zakupu pełnej wersji publikacji.