Na tyłach świata? O poezji księdza Franciszka Kameckiego - Anna Wzorek


Reflow text when sidebars are open.
"Poezja to wielka pani/ rzadko bywa na plebanii"[1] - przekornie pisze ks. Janusz Stanisław Pasierb, nawiązując do wydanej w Londynie w 1971 roku Antologii poezji kapłańskiej oraz wyznania Karola Wojtyły: "Poezja to wielka pani, której trzeba się całkowicie poświęcić: obawiam się, że nie byłem wobec niej zupełnie w porządku"[2]. W komentarzu Pasierba dołączonym do powyższego dwuwersu czytamy: "Jest tylko poezja albo jej nie ma"[3]. Zatem Janusz Pasierb nie lubi (i słusznie) określenia "poezja kapłańska". Takie samo stanowisko prezentuje Franciszek Kamecki, bohater niniejszej książki, który dystansuje się od sformułowania "poezja kapłańska", nie chce podziału na poezję i poezję kapłańską. Ilona Słojewska podczas spotkania, które odbyło się w Bydgoszczy w 2005 roku z racji promocji albumu Pejzaż osobisty ze zdjęciami Małgorzaty i Jerzego Karnasiewiczów oraz tekstami Franciszka Kameckiego, odnotowała następującą myśl tego ostatniego: "Poezja w życiu księdza, jak i każdego człowieka, spełnia taką samą rolę"[4]. Chyba najbardziej niechętny, wręcz negatywny, stosunek do wyrażenia "poezja kapłańska" prezentuje Marek Skwarnicki; nazywa je "niefortunnym"[5], uważa za nieistniejące "dziwo w literaturze"[6].
Abstrahując od tego, że Pasierb nie lubi określenia "poezja kapłańska", nie utożsamia się z nim (wybiera pojęcie poezja), z przytoczonego powyżej dystychu można wysnuć wniosek, że uprawianie poezji przez osoby duchowne nie jest zjawiskiem częstym. Jednak kapłanów-poetów jest dzisiaj całkiem sporo. Pierwszej ich prezentacji dokonał Bonifacy Miązek we wspomnianej antologii. Znaleźli się w niej: Jan Twardowski, Janusz Artur Ihnatowicz, Tadeusz Chabrowski (po jakimś czasie porzucił kapłaństwo), Paweł Heinstch, Bonifacy Miązek, Franciszek Kamecki. Współcześnie tworzą: Jan Sochoń, Witold Wojsa, Wacław Oszajca, Grzegorz Stachura, Stanisław Kobielus, Janusz Kobierski, Kazimierz Wójtowicz. Wielu z nich opublikowało swoje teksty w zbiorze esejów Poezja w sutannie[7] (Kielce 2011).
Niezależnie od naszego stosunku wobec nazwy "poezja kapłańska" trzeba podkreślić, że bohater niniejszej publikacji jest nie tylko poetą, lecz także kapłanem. Mamy więc do czynienia z liryką tworzoną przez osobę duchowną. Autor pełni w życiu podwójną rolę: jest księdzem katolickim, a w chwilach natchnienia poetyckiego bywa poetą. Karol Wojtyła, nie ujawniając swych inklinacji poetyckich, dzielił się z czytelnikami antologii Miązka refleksją: "Kapłaństwo jest sakramentem i powołaniem. Twórczość poetycka jest funkcją talentu - ale talenty również stanowią o powołaniu, przynajmniej w sensie podmiotowym"[8] i zastanawiał się, "w jaki sposób te dwa powołania, kapłańskie i poetyckie, współistnieją ze sobą, w jaki sposób wzajemnie się przenikają w tym samym człowieku?"[9].
Wielu księży-poetów doczekało się omówień swojej twórczości; bez wątpienia prym w tym względzie wiedzie Karol Wojtyła, który w jednym z wywiadów - już jako Jan Paweł II - żartobliwie miał powiedzieć, że pewnie jego poezja trafiłaby do literackiego lamusa, gdyby nie pamiętna decyzja kardynałów z października 1978 roku. Rzeczywiście, od wyboru na Stolicę Piotrową odkryto Karola Wojtyłę jako poetę i dramaturga. Marek Skwarnicki - przyjaciel Jana Pawła II i ambasador jego twórczości, wspomina:
Natychmiast po wyborze Ojca Świętego Wydawnictwo Znak zwróciło się do niego z prośbą o zezwolenie na wydanie jego wierszy, dramatów i artykułów na tematy teatralne. Autor wyraził zgodę, prosząc, by selekcją utworów, które mają być publikowane, układem i zawartością zbiorowego wydania zajęli się Jerzy Turowicz i niżej podpisany [M. Skwarnicki, A.W.][10].
Przez lata pontyfikatu Jana Pawła II ukazały się między innymi następujące książki o jego poezji: Karol Wojtyła - Jan Paweł II: artysta słowa (red. M. Ołdakowska-Kuflowa, W. Kaczmarek, Lublin 2015), Karol Wojtyła - poeta (red. J. Głażewski i W. Sadowski, Warszawa 2006), Znaleźć źródło. Twórczość literacka Karola Wojtyły - Jana Pawła II (red. Z. Andres i J. Pasterska, Rzeszów 2006), Wokół "Tryptyku rzymskiego" Jana Pawła II (red. A.M. Wierzbicki, Lublin 2003), K. Dybciak, Karol Wojtyła a literatura (Tarnów 1991). Bardzo popularna wśród badaczy jest liryka Jana Twardowskiego - duchowego ojca wszystkich poetów w sutannach, by raz jeszcze nawiązać do tytułu książki opracowanej przez Stefana Radziszewskiego. Oto przykładowe opracowania: J. Kowalewska-Dąbrowska, Językowy obraz Boga i człowieka w poezji Jana Twardowskiego (Gdańsk 2006), A. Stempka, Tradycja religijna w poezji Jana Twardowskiego i Janusza Stanisława Pasierba (Bydgoszcz 2006), W. Smaszcz, Ks. Jan Twardowski - poeta nadziei: życie i twórczość (Białystok 2003), A. Sulikowski, "Serce czyste...": świat poetycki księdza Jana Twardowskiego (Lublin 2001), B. Zeler, Po wiersz tak prosty, że każdy zrozumie: o poezji księdza Jana Twardowskiego (Katowice 2001). Wnikliwej refleksji doczekała się liryka Janusza Stanisława Pasierba. Wspomnijmy przynajmniej kilka tytułów: M. Peroń, Plastyczna mapa świata: poezja ks. Janusza Pasierba wobec sztuk wizualnych (Lublin 2015); K. Kranicki, Poezja doświadczania sacrum: wokół twórczości poetyckiej Janusza S. Pasierba (Sopot 2014); M. Ochwat, Poezja paradoksów - paradoksy w poezji: poetycka teologia Jana Twardowskiego, Janusza Stanisława Pasierba, Wacława Oszajcy (Katowice 2014); Szkice o twórczości Janusza Stanisława Pasierba, red. R. Cieślak i P. Urbański (Szczecin 2006). O Bonifacym Miązku i jego liryce piszą: Edward Białek ("Ziarna złej tęsknoty...". Szkice o poezji Bonifacego Miązka, red. E. Białek, Wrocław 2010; Sprostać Zmartwychwstaniu... Eksplikacje poezji Bonifacego Miązka, red. E. Białek i K. Olkusz, Wrocław 2014; Koncepcje prawdy w poezji i pracach historycznoliterackich Bonifacego Miązka. Studia i szkice, red. E. Białek, D. Heck, Z. Trzaskowski, Wrocław 2015), Justyna Radłowska (Dwie emigracje. Bonifacy Miązek - poeta, krytyk i historyk literatury, Wrocław 2012), Krzysztof Antoni Kuczyński ("Odszukać w starym domu zapomnianą pamięć...". O życiu i twórczości ks. prof. Bonifacego Miązka, Londyn 2005; Ze wsi w daleki świat. O życiu i twórczości ks. prof. Bonifacego Miązka, Łódź 2007). Trzeba podkreślić, że ten ostatni opublikował około 50 artykułów o Miązku. Piotr Obrączka opracował bibliografię prac Bonifacego Miązka (wespół z K.A. Kuczyńskim); obecnie przygotowuje Poezje zebrane tego księdza-poety. Poezję Janusza Artura Ihnatowicza dogłębnie zbadała Alicja Jakubowska-Ożóg, Poeta i świat: twórczość literacka Janusza A. Ihnatowicza (Rzeszów 2009).
Twórczość liryczna ks. Franciszka Kameckiego do tej pory nie doczekała się całościowego omówienia, a z pewnością na to zasługuje. Dłużej nie można pomijać jej milczeniem. Najwięcej szkiców, nierzadko ukazujących się jako posłowia do tomów poetyckich Kameckiego, wyszło spod pióra profesora Kazimierza Nowosielskiego z Uniwersytetu Gdańskiego oraz Piotra Wiktora Lorkowskiego - krytyka literackiego z Sopotu. Niniejsza publikacja, rozważająca główne aspekty liryki Franciszka Kameckiego, jest pierwszą książką o tym księdzu-poecie. Stawia sobie doniosły cel - wypełnić (przynajmniej w jakimś stopniu) zaistniałą lukę w badaniach historycznoliterackich. Składa się z siedmiu rozdziałów, pokazujących przede wszystkim różnorodność i rozległość tematów podejmowanych przez Kameckiego. Najobszerniejsza część książki traktuje o inspiracjach biblijnych; utwierdza nas w przekonaniu, że autor czerpie garściami z Pisma Świętego, wręcz przesyca nim swą poezję. W kolejnych rozdziałach śledzimy poetyckie dialogi Kameckiego z wybitnymi osobowościami, ludźmi sztuki, kultury, filozofami, świętymi Kościoła katolickiego, ale także osobami kontrowersyjnymi, bulwersującymi niektóre środowiska (np. Cocteau), dowiadujemy się o opisywaniu dzieł sztuki przez Kameckiego. Jeden z rozdziałów traktuje o portretowaniu ziemi kociewsko-pomorskiej przez naszego poetę; w kolejnych prezentujemy liryczną refleksję księdza-poety o kapłaństwie oraz omawiamy prozę poetycką. W publikacji nie wydzielono odrębnej części poświęconej poetyce omawianych wierszy czy warsztatowi twórczemu Franciszka Kameckiego. Tego rodzaju uwagi rozproszone są po całej książce, towarzyszą analizom poszczególnych utworów.
Niniejsza pozycja kierowana jest przede wszystkim do polonistów - nauczycieli i studentów przygotowujących się do pracy w szkole średniej. Być może zainteresuje także historyków literatury, zwłaszcza badających poezję uprawianą przez księży.
W książce przyjęto następujący sposób oznaczania cytatów z literatury podmiotowej: po cytacie w nawiasie znajduje się cyfra przyporządkowana tomikowi (według poniższego wykazu) oraz numer strony. Wyjątek stanowią Fragmenty krajobrazu i myśli, pozbawione paginacji. W tym wypadku przy oznaczaniu cytatów w nawiasie umieszczam wyłącznie cyfrę przypisaną publikacji. Oto wykaz cytowanych zbiorów Franciszka Kameckiego:
1) Ten co umywa nogi. Wiersze zebrane z lat 1960-2000, Pelplin 2001
2) Skarga księdza, Sopot 2002
3) Pejzaż osobisty, teksty Franciszek Kamecki, fotografie Małgorzata i Jerzy Karnasiewicz, Kraków 2004
4) Tam gdzie pędraki, zielsko i cisza, Bydgoszcz 2008
5) Borowiackie językowanie (II), Pelplin 2011
6) Brat opuszczonych, Bydgoszcz 2012
7) Usiądź obok, Nowa Ruda 2012
8) Fragmenty krajobrazu i myśli, rysunki natury Ł. Lewandowski, narracje poetyckie F. Kamecki, bm. 2014, brak paginacji.
***
Ksiądz Franciszek Kamecki jest mało znanym poetą; nie znajdziemy jego nazwiska w słowniku biobibliograficznym, redagowanym przez Alicję Szałagan i Jadwigę Czachowską. Był natomiast prezentowany w filmach emitowanych przez TVP Niepokalanów (Przenoszenie wyobraźni, reż. Andrzej Danilewicz, 1997) oraz TVP Bydgoszcz (Na tyłach świata. Portrety twórców, reż. Urszula Guźlecka, 2007). Trzeba zatem, choć pokrótce, przybliżyć jego sylwetkę. Urodził się 3 października 1940 r. w Cekcynie na skraju Borów Tucholskich. Rodzice uprawiali dwuhektarowe gospodarstwo; ojciec dodatkowo prowadził stolarnię. Wyrabiał przede wszystkim trumny, w czym pomagał mu kilkunastoletni Franciszek. Z trzech synów państwa Kameckich (Franciszek, Feliks i Andrzej) najstarszy, Franciszek, miał największe zadatki na stolarza. W jednym z wywiadów ks. Kamecki podzielił się takim wspomnieniem z tego okresu: "Ojciec był stolarzem. Pędzlowaliśmy trumny tuż przed pogrzebem, każda musiała ładnie lśnić. Tata, kiedy był zmęczony, to w trumnie drzemał. W podświadomości mam zapisane, że w trumnie się zasypia, ale i budzi, wstaje do życia"[11]. W siódmej klasie szkoły podstawowej Kamecki otrzymał legitymację ZMP. Rozgniewana matka nakazała mu natychmiast ją zwrócić. W związku z tym pojawiły się problemy z dostaniem się do szkoły średniej. Kamecki zdawał do Kolegium Marianum w Pelplinie; niestety, zabrakło mu punktów. Za to dostał się do liceum w Wejherowie. Zimą podczas zabawy na śniegu uległ wypadkowi, ściślej: doznał poważnego urazu kolana. Przez wiele miesięcy był hospitalizowany; w szpitalu nadrabiał zaległości lekturowe. Wtedy też podjął decyzję o wstąpieniu na drogę kapłańską. W ankiecie "Znaku" (Twarze kapłaństwa), gdy opowiadał o swym powołaniu, wyznał, że nie było w jego życiu tak spektakularnego wydarzenia jak w historii Szawła-Pawła, nawróconego pod Damaszkiem. Zafascynowała go natomiast postać patrona od chrztu - św. Franciszka (dlatego w przyszłości poświęci mu wiele wierszy, m.in. Powrót świętego Franciszka, Projekt świętego Franciszka, Psalm do świętego Franciszka - wszystkie z debiutanckiego zbioru Parabole Syzyfa); wyznał: "Kiełkowały we mnie idee Franciszkowe: nie mieć nic, wyrzec się wszystkiego i iść za Jezusem"[12]. Nie bez znaczenia było - oczywiście - wspomniane złamanie kolana. Oto ważne wspomnienie Kameckiego:
W szpitalu poznałem cierpienie, ludzi chorych oraz książki w bibliotece. Bo ja byłem zdrowy, głowa cała, żołądek też, tylko noga dokuczała i uniemożliwiała chodzenie. Miałem okazję do rozmyślań. Głębiej musiałem patrzeć na ludzki los. Zdawało mi się, że jestem bardziej dorosły niż moi koledzy. I dziś myślę podobnie. Życie mnie hartowało. Potrafiłem rozerwać przysłowiową paszczę lwa. Od 15. roku życia musiałem z czegoś rezygnować. Już wiedziałem, że noga mnie ogranicza. Że muszę się liczyć z realiami i z cierpieniem. Doszedłem do wniosku, że cierpienie jest potrzebne, jest niezwykle twórcze. Że Pan Bóg nas "zadrapał" bólem, abyśmy mieli łatwość myślenia o rzeczach naprawdę ważnych[13].
Franciszek Kamecki wstąpił do seminarium w Pelplinie. Tu zetknął się z wybitnymi osobowościami - ks. Januszem Pasierbem, Franciszkiem Znanieckim. W latach seminaryjnych zaczął publikować pierwsze utwory literackie w "Tygodniku Powszechnym" oraz "Więzi". Podpisywał je pseudonimem Franciszek Damecki. Bronisław Mamoń na łamach "Tygodnika Powszechnego" (gdzie przez wiele lat kierował działem kulturalnym) w reportażu o Seminarium Duchownym w Pelplinie zaprezentował sylwetkę kleryka, w której możemy dopatrywać się rysów Franciszka Kameckiego. W reportażu ów kleryk nosi imię Marek; autor nazywa go artystą, młodzieniec jest bowiem malarzem (właśnie stworzył portret Judasza) i początkującym poetą. Co ważne - kleryk Marek przedstawia się wierszem Nasz świat, który pod nieco zmienionym tytułem (Logiczny kwadrat, czyli nasz świat) i w trochę innym kształcie wszedł do debiutanckiego tomu Kameckiego o Syzyfie (Parabole Syzyfa). Oto fragment reportażu Mamonia z postacią kleryka Marka:
Marek prowadzi mnie do własnej pracowni. Jestem zaskoczony. - Masz własną pracownię, tu, w seminarium? Sądziłem, że w seminarium nie cierpią artystów, że nie znoszą tego wszystkiego, co nie jest ściśle powiązane ze studium teologii. [...] Marek należy do grupy ludzi zapalczywych. Swoje malarstwo traktuje serio. Jest pełen wątpliwości, obaw. - Powiedz mi, czy to jest dobre - wyciąga spod pieca ogromne płótno utrzymane w różnych tonacjach czerwieni. Obraz przedstawia rozmowę Judasza z Chrystusem. Postać Judasza wyraża ogromne cierpienie. Wstrząsa dramatyzmem. Jest ludzka. [...] - Podoba mi się - mówię ostrożnie. Choć postać Chrystusa robi wrażenie dosyć konwencjonalnej. Jest martwa. [...] Marek nie tylko maluje, ale i pisze. Swoje wiersze czyta tylko najbliższym. Wyciąga z kieszeni kilkanaście pomiętych, nerwowym pismem zabazgranych kartek. Wiersze są nierówne. W niektórych znajduję jakiś ładny obraz, jakąś jedną świeżą metaforę[14].
Święcenia kapłańskie Franciszek Kamecki przyjął w 1964 roku z rąk bpa Kazimierza Józefa Kowalskiego. W latach 70. rozpoczął studia na KUL-u z zakresu katechetyki i homiletyki. W ten sposób stał się uczniem Karola Wojtyły, Józefa Tischnera, Wacława Hryniewicza oraz Józefa Życińskiego. Po wielu latach wikariatu (m.in. w Nowej Cerkwi koło Pelplina, Nieżywięciu, Gniewie, Bydgoszczy-Fordonie) otrzymał probostwo w Grucznie. Wykładał katechetykę, homiletykę, teologię przepowiadania, retorykę, sacrum w literaturze i kulturę żywego słowa w bydgoskich uczelniach kościelnych i świeckich. Był także wizytatorem religii. Lubił pracować z młodzieżą, organizował biwaki, wycieczki. Nauczył się obsługiwać komputer i korzystać z Internetu; jest obecny na Facebooku. Z domu parafialnego w Grucznie uczynił dom rekolekcyjny. Obecnie przebywa na emeryturze. Tak mówi o sobie: "Zajmuję teraz miejsce na tyłach świata, skąd przesyłam pozdrowienia. Ktoś jest z przodu i ktoś z tyłu"[15]. Dodaje: "Ostatni będą pierwszymi. Ale zapewne pierwsi w miłosierdziu Bożym nie będą ostatnimi"[16]. W jednym z listów kierowanych do mnie ks. Kamecki powtarza swe ulubione powiedzenie o tyłach świata, ponoć zarezerwowanych dla niego:
Dziękuję [...] za zainteresowanie moją twórczością, która jest mało znana. Mieszkam na tyłach tego świata. Nigdy nie umiałem się reklamować. Wielokrotnie musiałem rezygnować ze spotkań autorskich z powodu chorej nogi. Czułem się zwyczajnie wycofany[17].
W tytule niniejszej publikacji znajduje się przeto powtarzane przez Kameckiego sformułowanie, zaopatrzone wszak w znak zapytania, gdyż liryka księdza-poety, intelektualna, prawdziwie artystyczna, warta jest zainteresowania historyków literatury.
Co ciekawe, w jednym z wierszy (Z autobiografii) ksiądz-poeta podjął próbę uchwycenia niektórych momentów swego życia. Posłuchajmy chociaż fragmentu:
Mimo że zawsze byłem - jestem wierzący, często szukałem
- szukam między linią a kołem, pomiędzy brzegiem
a oceanem. [...]
Wychowany do dramatycznego unoszenia umysłu w górę,
podziwiałem Anioła Stróża na ścianie, z której nigdy nie
schodził, aby mi pomóc. Śmiał się ze mnie, gdy rozpędzony
uderzyłem rowerem o płot i pokruszony bochenek
wypuściłem spod pachy. Kiedy na nartach zjeżdżałem
szybko z gór na Cekcyńskie jezioro przysypane cieniutko
mokrym śniegiem, ukrywającym prawie kamienne lodowate
posadzki, co spowodowało okaleczenie kolan, rąk, łokci
i twarzy - nie obronił mnie.
Na kładce wielu przygód też zabrakło stróża. Może inaczej
miałem sobie wyobrażać ratunek z nieba.
Uczono mnie z elementarza, że Ala ma lalki, a Ola ma kota.
Boga też poznawałem z książek. Na pewno Wszechmocny.
Koniecznie Pierwsza przyczyna wszystkiego. Ten, który
zakręcił bąkiem na podłodze świata. I podcina tego bąka
batem. Który obmyślił wyczuwalną wszędzie celowość (6, s. 30).
W liryku o znamiennym tytule Laudacja emeryta Franciszek Kamecki odsłania inną część swej biografii; pisze o codzienności emerytowanego kapłana:
No to zestarzałeś się bracie Franciszku,
dla ciebie ławka w parowie,
lornetka do oglądania pagórków i ptaszków,
szelest dębowych gałęzi,
skrzypienie wieka trumny, [...]
Jak to dobrze, że już niczego nie musisz,
nie będziesz czekać na szczęśliwy los
ani na wznowienie książek,
ani na kolejny dekret księdza biskupa.
wystarczy godność i gotowość, i humor,
i jakaś laska do podparcia
lub zwyczajny wózek inwalidzki,
jeżeli ręce będą mogły kręcić kołami,
albo droższy, półautomatyczny z elektroniką (4, s. 57-58).
W 1973 roku, dwa lata po opublikowaniu antologii Słowa na pustyni, w której Kamecki miał swoje miejsce, ks. Jan Twardowski w liście do Bonifacego Miązka wyraził ważną opinię o zajmującej twórczości: "U nas coraz bardziej zaznacza się poezja ks. F. Kameckiego, wiersze jego [tom Parabole Syzyfa, A.W.] wyjdą w Państwowym Instytucie Wydawniczym - drukowane w pomniejszych pismach budzą zainteresowanie bardzo powołanych krytyków, nie są to wiersze o tematyce kapłańskiej, ale czerpią z Ewangelii. Wydaje mi się Kamecki bardzo obiecującym poetą na skalę ogólnopolską, zdecydowanie przekracza getto katolickie i prasę katolicką"[18].
Zapraszam do lektury i serdecznie dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do powstania niniejszej książki. Zacznę od profesorów Bonifacego Miązka i Piotra Obrączki, którzy zachęcili mnie do zajęcia się twórczością księdza Franciszka Kameckiego. Wyrazy wdzięczności kieruję do recenzentów: prof. Alicji Jakubowskiej-Ożóg oraz prof. Mariana Kisiela. Wreszcie dziękuję księdzu Franciszkowi Kameckiemu - bohaterowi mojej publikacji - za życzliwość i serdeczność, chętną pomoc w zgromadzeniu bibliografii, tak podmiotowej, jak i przedmiotowej.
[1] J. S. Pasierb, "poezja kapłańska", w: tegoż, Poezje wybrane, Warszawa 1998, s. 92.
[2] Zob. M. Skwarnicki, Poetycka droga papieża Wojtyły, w: K. Wojtyła, Poezje, dramaty, szkice, Kraków 2014, s. 8. M. Skwarnicki (tamże) dodaje: "To papieskie powiedzenie powtarzane jest przez interpretatorów jego liryki po dziś dzień przy różnych okazjach. Ostatni raz usłyszałem je znów wypowiedziane przez Ojca Świętego w końcu listopada 2002 roku w czasie redagowania Tryptyku rzymskiego".
[3] J. S. Pasierb, "poezja kapłańska"..., s. 92.
[4] I. Słojewska, Ogarnąć świat wszystkimi zmysłami, "Akant" 2005, nr 13, s. 20.
[5] M. Skwarnicki, Poetycka droga papieża Wojtyły ..., s. 9.
[6] Tamże.
[7] Zob. Poezja w sutannie, wybór, opracowanie, komentarz S. Radziszewski, Kielce 2011.
[8] K. Wojtyła, Słowo wstępne, w: Słowa na pustyni. Antologia współczesnej poezji kapłańskiej, wybór tekstów i opracowanie B. Miązek, Londyn 1971, s. 5.
[9] Tamże.
[10] M. Skwarnicki, Poetycka droga papieża Wojtyły..., s. 5.
[11] M. Kowalski, Odłóż miecz, katoliku, "Gazeta Wyborcza", Bydgoszcz 9.06.2012 r., Wyborcza.pl/ Duży format [dostęp: 19.02. 2016].
[12] Twarze kapłaństwa. Ankieta "Znaku", Franciszek Kamecki, opoka.org.pl [dostęp: 19.02.2016].
[13] Tamże.
[14] B. Mamoń, Dzień jak co dzień. Reportaż z seminarium duchownego, "Tygodnik Powszechny" 1960, nr 25, s. 5.
[15] M. Kowalski, Odłóż miecz, katoliku ...
[16] Tamże.
[17] Korespondencja z 15 czerwca 2016 roku, w moim posiadaniu.
[18] List z 26 czerwca 1973 roku, z domowego archiwum ks. Bonifacego Miązka.