Wstęp
"Armia nasza musi stanąć jak najszybciej do gotowości bojowej, nie tylko należycie uzbrojona i wyekwipowana, ale również na jak najwyższym poziomie wyszkolenia i sprawności bojowej. Musimy wytężać wszystkie siły, pokonać wszelkie trudności i usunąć wszelkie przeszkody, mając ten jeden wielki cel na oku - on nas bowiem jedynie zaprowadzić może do Polski"1 -rozkaz o takiej treści 8 października 1942 r. skierował do żołnierzy dowódca Armii Polskiej na Wschodzie, gen. dyw. Władysław Anders. Były to zasady, według których armia funkcjonowała w latach 1942-1944.
Armia Polska na Wschodzie powstała 12 września 1942 r. na mocy rozkazu Naczelnego Wodza gen. broni Władysława Sikorskiego. Została sformowana z trzech formacji wojskowych istniejących w latach 1940-1942: Wojska Polskiego na Środkowym Wschodzie, II Korpusu Strzelców i Polskich Sił Zbrojnych w ZSRS. Jesienią 1942 r. żołnierze tych armii znaleźli się na Środkowym Wschodzie2 i po trzech latach od wybuchu II wojny światowej zaczęli nowy rozdział w swoim życiu w zupełnie obcym regionie świata, znanym im głównie z książek czy fotografii. W tym miejscu należy odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób trafili tam obywatele polscy.
Wpływ na ten stan rzeczy miała kampania polska 1939 r., która jest jednym z najtragiczniejszych wydarzeń w dziejach państwa polskiego. W wyniku ataku III Rzeszy i Związku Sowieckiego przez cały wrzesień i początek października 1939 r. żołnierze Wojska Polskiego oraz ludność cywilna bronili niepodległości swojej ojczyzny przed wojskami niemieckimi, słowackimi oraz sowieckimi. Niestety, na skutek ogromnej przewagi wojskowych jednostek nieprzyjacielskich II Rzeczpospolita została podzielona pomiędzy Niemcy oraz ZSRS. Wraz z wybuchem wojny rozpoczął się terror okupacyjny. Władze niemieckie i sowieckie dopuszczały się wielu zbrodni zarówno indywidualnych, jak i zbiorowych. Okupanci dokonywali aresztowań, gwałtów, kradzieży, rozstrzeliwań, palili miasta i wsie. Część obywateli polskich starała się uciec od działań wojennych i bestialskiego terroru. Różnorakimi sposobami docierali do poszczególnych części Europy oraz świata, aby ocalić życie i zdrowie i móc poczuć się bezpiecznie.
Jednym z miejsc, gdzie nasi rodacy szukali schronienia, był Środkowy Wschód. Z czasem przybywało tu coraz więcej obywateli polskich. W pewnym momencie było ich już tak wielu, że w tym regionie świata możliwe stało się stworzenie armii, która w późniejszych latach II wojny światowej była ważną częścią odtworzonych na obczyźnie Polskich Sił Zbrojnych. Książka Na szlakach pustynnego losu opowiada właśnie o tym, że polscy żołnierze daleko od swoich domów musieli pokonywać wiele przeszkód, aby poprzez służbę w szeregach APW móc walczyć o wolność Polski.
Żołnierze APW po przemierzeniu setek kilometrów i doświadczeniu wielu tragicznych momentów mogli ponownie włożyć polski mundur wojskowy i wziąć do ręki karabin. Kampania polska 1939 r. rozpoczęła długi szlak wojenny, który zaprowadził ich aż na Środkowy Wschód. W tym miejscu warto odpowiedzieć na pytanie, czym był ten szlak. Jak go właściwie opisać Czytelnikowi niniejszej książki? Na te pytania w swoich wspomnieniach starał się odpowiedzieć jeden z oficerów APW, gen. dyw. Klemens Rudnicki: "Na szlak wszedłem 6 sierpnia 1939 r. w Jazłowcu. Oczywiście wówczas nie zdawałem sobie z tego sprawy. Nie wiedziałem nawet, że to jest ów SZLAK. Dziś wiem to na pewno. A był to prawdziwie polski tradycyjny szlak, przez który tyle już poprzednio polskich pokoleń przeszło. Były na nim i otwarte walki na własnej ziemi, były i konspiracje tajemne, był i Sybir [...]. Potem Persja, Bagdad "Z tysiąca i jednej nocy", Palestyna z ziemią świętą, piramidy faraonów, wreszcie kampania włoska, ze, zdawało się, ciepłymi jeszcze śladami Legionów Dąbrowskiego, a wreszcie Niemcy, tym razem z problemami Kniaziewicza. Szlak pełen życia, burz, krwi i ludzi, i zdarzeń ciekawych. Prawdziwie polski, tradycyjny szlak jeszcze w tej chwili niedokończony, jeszcze nie z powrotem w Jazłowcu"3.
Generał Rudnicki przed rozpoczęciem kampanii polskiej 1939 r. udał się do Jazłowca, gdzie modlił się przed obrazem Matki Bożej Jazłowieckiej. Następnie jesienią 1939 r. brał udział w walkach, a po ich zakończeniu działał w konspiracji na terenie okupowanego kraju. Aresztowany we Lwowie, trafił do sowieckich więzień. W drugiej połowie 1941 r. znalazł się w szeregach polskiej armii w ZSRS, a w kolejnych latach służył właśnie w APW, 2. Korpusie Polskim, 1. Dywizji Pancernej. Po zakończeniu II wojny światowej nie wrócił do kontrolowanej przez komunistów Polski, lecz pozostał na emigracji. Jak sam stwierdził: "Mój szlak był tylko jednym z tysięcy i tysięcy podobnych, a ja byłem tylko jednym z nich"4.
Jeden ze szlaków wojennych wiódł obywateli polskich poprzez pustynie, a los zaprowadził ich do APW. Czym właściwie była ta armia i dlaczego warto było napisać o niej tę książkę? Odpowiedź na to pytanie została udzielona już... w 1943 r.: "Kiedyś zaduma się historyk nad dziejami tej jedynej w swoim rodzaju armii. Nie wiem, czy powiedzie się zliczyć te dziesiątki tysięcy mil dróg, bezdroży, tajg, stepów zawianych śniegiem, pustyń, przełęczy i gór, którymi szli żołnierze tej armii. Od koła podbiegunowego po równik, od Archangielska po Tobruk - od Wołgi po Tygrys i Nil. W tej dramatycznej epoce drugiej wojny światowej Armia Polska na Wschodzie stanowi sama w sobie zjawisko odrębne, przykuwające uwagę. [...] Wiemy jednak, że nie istnieje armia, która mogłaby dramatycznością i epiką swoich dziejów zmierzyć się z Armią Polską na Wschodzie. [...] Żołnierze tej armii dokonali znacznie więcej. Przeżyli epos, jaki nie był udziałem żadnego z odkrywców nowych ziem, widzieli rzeczy, jakich na pewno nie oglądały oczy żadnego z głośnych podróżników. I podjęli to wszystko i przetrwali, by tylko móc kontynuować walkę, by móc powrócić. [...] My, aby żyć na własnej ziemi i móc mówić po polsku w wolnym Państwie Polskim, zdobyć się musimy na heroizm. Sprawdzianem tej dumnej polskiej prawdy historycznej jest Armia Polska na Wschodzie. Dzieje tej Armii, to wspólny los nas wszystkich Jej żołnierzy. Mieszczą one w sobie twardy, ale piękny okres życia każdego z nas"5.
Powyższy cytat pochodzi z pierwszego numeru czasopisma "Parada. Dwutygodnik ilustrowany Armii Polskiej na Wschodzie", wydawanego na Środkowym Wschodzie w latach II wojny światowej. W artykule Z karty naszych dziejów autor, żołnierz podpisany inicjałami J.M., pod którymi kryło się imię i nazwisko wybitnego dziennikarza, publicysty Juliusza Mieroszewskiego, w krótkim tekście oddał cały charakter, rolę i znaczenie bohaterki niniejszej książki.
Fot. 1. Przejazd kolumny pancernej Armii Polskiej na Wschodzie, 1943 r. (NAC)
Dzieje APW w latach 1942-1944 były skomplikowane, na co złożyło się wiele czynników. W ciągu niespełna dwóch lat jej funkcjonowania na Środkowym Wschodzie przeszła sporo zmian organizacyjnych, stacjonowała w różnych miejscach, skupiała w swoich szeregach tysiące polskich obywateli z różnych części Polski, o rozmaitych przeżyciach, doświadczeniach, umiejętnościach wojskowych, odporności psychicznej, moralności, a jej dowództwo mierzyło się z wieloma problemami i wyzwaniami, by osiągnąć zdolność bojową. Ostateczne zrealizowanie celu, czyli aktywnego udziału polskich żołnierzy w walkach przeciwko Wehrmachtowi na Półwyspie Apenińskim w latach 1944-1945, należy uznać za duży sukces. Pierwotne plany polskich władz wojskowych były odmienne, a mianowicie po krótkim, lecz intensywnym okresie formowania APW miała dotrzeć w sojuszu z wojskami alianckimi do okupowanej Polski i wziąć udział w oswobodzeniu kraju. Jednak w wyniku sytuacji wojennej pod koniec 1944 r. już jako 3. Korpus Polski została rozwiązana.
Książka Na szlakach pustynnego losu powstała na podstawie pracy naukowej mojego autorstwa Organizacja i wyszkolenie Armii Polskiej na Wschodzie w latach 1942-1944, wydanej przez Instytut Pamięci Narodowej w 2023 r. Niniejsza publikacja, przygotowana w ramach międzynarodowego edukacyjno-memoratywnego projektu IPN "Szlaki Nadziei. Odyseja Wolności", ma na celu rozpowszechnienie historii APW. Stanowi ona kolejny tom z serii "Biblioteczka Szlaków Nadziei" i ma charakter popularnonaukowy, dlatego też przypisy ograniczono w niej do niezbędnego minimum. Odwołania znajdują się jedynie przy cytatach i są uproszczone, zatem Czytelnik nie powinien mieć problemów z dotarciem do ich źródła.
W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować za wszystkie uwagi, sugestie i wskazane niedociągnięcia recenzentom: prof. dr. hab. Tadeuszowi Dubickiemu oraz dr. hab. Jerzemu Kirszakowi.
Podczas gromadzenia materiałów i pisania niniejszej publikacji wiele osób okazało mi pomoc i dużo życzliwości. Wszystkim składam serdeczne podziękowania.
Pragnę podziękować instytucjom - Fundacji Lanckorońskich z Brzezia i The Polonia Aid Foundation Trust w Londynie - za finansowe wsparcie badań przeprowadzanych w londyńskich archiwach.
Wyrazy wdzięczności składam moim Rodzicom oraz Siostrze za cierpliwe wsparcie i towarzyszenie mi na każdym etapie zmagań z dziejami Armii Polskiej na Wschodzie. Pragnę również złożyć podziękowania Ani i Mariuszowi Rogińskim za goszczenie mnie w ich domu w Londynie w trakcie prowadzonych kwerend.
Wojsko pod dowództwem gen. Stanisława Kopańskiego
Karpacka brygada! Daleki jest świat!Daleki żołnierza tułaczy ślad.Daleka jest droga w zawiejach i mgłach,Od śniegów Narwiku w libijski piach.
Maszeruje Brygada, maszeruje,Maszeruje co tchu, co tchu!Bo z daleka jej Polska wypatruje,Wyczekuje dzień po dniu.I wzrok za nią zwraca zza gór i zza mórz.Czy widać Brygadę, czy idzie już?Co noc słuch wytęża, przez dal i przez mrok.Czy słychać Karpackiej Brygady krok?
Marian Hemar, Karpacka Brygada1
Formuje się polska armia daleko od domu
Parę miesięcy od zakończenia kampanii polskiej 1939 r. na Środkowym Wschodzie rozpoczęto formowanie pierwszej polskiej jednostki wojskowej. Jak do tego doszło? Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy cofnąć się do tragicznej jesieni 1939 r.
Jeszcze w trakcie prowadzonych od 1 września 1939 r. walk, z 17 na 18 września 1939 r. granicę polsko-rumuńską przekroczyli m.in. prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Ignacy Mościcki oraz Naczelny Wódz marsz. Edward Śmigły-Rydz. Władze rumuńskie zgodnie z obowiązującym prawem międzynarodowym miały umożliwić im przejazd przez Rumunię do sojuszniczej Francji, gdzie mieli kontynuować działalność polityczną i kierować dalszą walką z Niemcami u boku zachodnich aliantów. Z powodów politycznych oraz nacisku władz niemieckich odmówiono im jednak tego prawa, a następnie internowano. Prezydent Mościcki skorzystał wówczas z zapisu w konstytucji polskiej z kwietnia 1935 r. i 23 września 1939 r. wyznaczył na swojego następcę ambasadora RP w Rzymie, gen. dyw. Bolesława Wieniawę-Długoszowskiego. Na tę nominację nie zgodził się jednak rząd francuski. W związku z zaistniałą sytuacją prezydent Mościcki musiał zmienić decyzję i 27 września 1939 r. mianował swoim następcą przebywającego w Paryżu Władysława Raczkiewicza. Pierwszym poważnym wyzwaniem nowego prezydenta było sformowanie rządu na emigracji. Po wielu negocjacjach 30 września 1939 r. powołano rząd uznany przez Francję i Wielką Brytanię za legalne przedstawicielstwo narodu polskiego. Na jego czele stanął gen. dyw. Władysław Sikorski (awansowany do stopnia generała broni przez prezydenta RP Raczkiewicza 24 grudnia 1939 r.).
Jednym z najważniejszych zadań rządu gen. Sikorskiego było odtworzenie polskiego wojska poza granicami kraju. Jeszcze w trakcie kampanii polskiej 1939 r., 9 września, strony polska i francuska podpisały umowę, a 21 września protokół wykonawczy. Na mocy tych dokumentów miała powstać pierwsza polska dywizja piechoty w dobrze znanym Polakom z czasów I wojny światowej obozie wojskowym w Coëtquidan.
We Francji znalazło się wiele tysięcy obywateli polskich uciekających przed wojną oraz żołnierzy Wojska Polskiego, którzy nad Sekwanę docierali przez Rumunię i Węgry. W listopadzie 1939 r. zgodnie z polsko-francuskimi ustaleniami rozpoczęło się formowanie nie jednej, lecz dwóch dywizji piechoty, a od początku 1940 r. kolejnych dwóch. Były to: 1. Dywizja Piechoty (późniejsza 1. Dywizja Grenadierów), 2. Dywizja Piechoty (późniejsza 2. Dywizja Strzelców Pieszych), 3. Dywizja Piechoty, 4. Dywizja Piechoty, sformowano też jedną brygadę pancerno-motorową o nazwie 10. Brygada Kawalerii Pancernej pod dowództwem gen. bryg. Stanisława Maczka. Ponadto utworzono Samodzielną Brygadę Strzelców Podhalańskich, zasłużoną w majowych walkach w 1940 r. przeciwko Wehrmachtowi pod Narwikiem w Norwegii. Na jej czele stanął gen. bryg. Zygmunt Bohusz-Szyszko.
4 stycznia 1940 r. przedstawiciele władz polskich oraz francuskich zawarli kolejną umowę wojskową, na podstawie której formalnie powstała Armia Polska we Francji. Jej zwierzchnikiem był prezydent RP, a dowództwo nad nią objął gen. Sikorski, mianowany Naczelnym Wodzem przez Raczkiewicza jeszcze w listopadzie 1939 r. W sprawach operacyjnych polskie oddziały miały wchodzić we francuskie struktury wojskowe i wykonywać rozkazy francuskich dowódców.
Naczelny Wódz planował sformowanie jeszcze jednej brygady piechoty, jednak już nie we Francji, lecz na Środkowym Wschodzie. Miała być ona podporządkowana znajdującej się tam tzw. Armii Lewantu, dowodzonej przez przychylnego Polakom gen. Maxime'a Weyganda. Francuska armia stacjonowała na terenie Syrii, a w jej skład wchodzili głównie żołnierze Legii Cudzoziemskiej, wojska tubylcze oraz oddziały brytyjskie. Problemem była jednak zbyt niska liczebność Armii Lewantu, przez co nie mogła ona wykonywać powierzonych jej zadań, czyli ochrony interesów Francji i Wielkiej Brytanii w tej części świata. Obawiano się interwencji wojsk niemieckich i utworzenia frontu na Bałkanach, co zagrażało dostępowi do pól naftowych oraz Kanału Sueskiego, będącego ważnym węzłem komunikacyjnym. Ponadto Armia Lewantu była stworzona do obrony przed Związkiem Sowieckim, który z obszaru republik kaukaskich mógł zagrozić Turcji i interesom aliantów na Środkowym Wschodzie. W związku z tą sytuacją francuskie dowództwo wojskowe złożyło gen. Sikorskiemu propozycję powołania brygady typu górskiego, składającej się z obywateli polskich przebywających na Środkowym Wschodzie. Plany obu stron okazały się zbieżne.
Generałowi Sikorskiemu zależało na formowaniu brygady na Środkowym Wschodzie również z tego względu, że w ten region świata mogli docierać żołnierze ewakuowani z Rumunii i Węgier, gdzie zostali internowani w trakcie i po zakończeniu kampanii polskiej 1939 r. Naczelny Wódz wiązał z tym faktem o wiele ambitniejsze plany, ponieważ uważał, że ich napływ mógłby spowodować rozbudowę brygady do dywizji piechoty, a w przyszłości nawet do korpusu. Kolejnym argumentem przemawiającym za tworzeniem brygady na Środkowym Wschodzie była bliskość wspomnianych Bałkanów, gdzie krzyżowały się interesy III Rzeszy, Włoch, Związku Sowieckiego, a także Francji oraz Wielkiej Brytanii. Według gen. Sikorskiego polskie jednostki wojskowe mogły u boku sojuszniczej Francji i Wielkiej Brytanii właśnie przez Bałkany przedostać się do okupowanej Polski i wziąć udział w walkach o wyzwolenie kraju. Ponadto, co warto podkreślić, w tym okresie wojny Środkowy Wschód po prostu nie był zagrożony przez wojska niemieckie i włoskie, dzięki czemu panowały tam odpowiednie warunki do organizowania brygady.
Polsko-francuskie rozmowy na temat powołania brygady typu górskiego trwały aż do wiosny 1940 r. z powodu rozbieżności co do jej organizacji. Początkowo ustalono, że powstanie jedna jednostka wojsk lądowych w postaci właśnie brygady. Strona francuska stała jednak na stanowisku, że miała to być mieszana brygada typu górskiego w sile około 6 tys. żołnierzy, która byłaby zdolna do prowadzenia walk w trudnym terenie górzystym. Polacy natomiast dążyli do powołania korpusu ekspedycyjnego składającego się z broni pancernej i lotnictwa. Ostatecznie ustalono utworzenie brygady typu górskiego.
Po zakończeniu negocjacji z francuskimi władzami wojskowymi Naczelny Wódz 2 kwietnia 1940 r., podczas odprawy sztabowej w paryskim hotelu Regina, wydał ustny rozkaz o powołaniu pierwszej na Środkowym Wschodzie jednostki liniowej piechoty. Pisemny rozkaz ukazał się dziesięć dni później. Według tego dokumentu miała zostać sformowana jednostka o nazwie Brygada Strzelców Karpackich, składająca się ze sztabu, dwóch dwubatalionowych pułków piechoty, dywizjonu artylerii 65 mm, dywizjonu rozpoznawczego, kompanii saperów, kompanii telefonicznej i radiotelegraficznej oraz służb. Według etatu brygada miała liczyć 208 oficerów oraz 6840 podoficerów i szeregowych. Na miejsce jej organizacji wyznaczono francuski obóz wojskowy w Homs w Syrii. Brygada podlegała gen. Sikorskiemu, a w kwestiach operacyjnych gen. Weygandowi. Struktura organizacyjna BSK była typowa dla brygady typu górskiego, która w swoim składzie miała oddziały przeciwpancerne, artyleryjskie i rozpoznawcze. Jak pokazały doświadczenia m.in. z kampanii polskiej 1939 r., były one niezbędne do prowadzenia działań wojennych przeciwko wojskom niemieckim.
Na stanowisko dowódcy BSK Naczelny Wódz wyznaczył doświadczonego oficera, płk. dypl. Stanisława Kopańskiego. W tym miejscu warto przedstawić losy płk. Kopańskiego, zanim stanął na czele brygady. Urodził się 19 maja 1895 r. w Petersburgu. W latach I wojny światowej służył w armii carskiej, a od 1917 r. w utworzonym na terenie Rosji I Korpusie Polskim w Bobrujsku. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 r. wstąpił do Wojska Polskiego i otrzymał przydział do 1. Dywizjonu Artylerii Konnej, w którego szeregach wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej lat 1919-1920. W trakcie walk został ciężko ranny i stracił oko. W okresie międzywojennym Kopański służył m.in. w 6. Dywizjonie Artylerii Konnej, w latach 1927-1929 studiował we francuskiej Wyższej Szkole Wojennej (École Supérieure de Guerre) w Paryżu, był zastępcą dowódcy Broni Pancernych w Ministerstwie Spraw Wojskowych, dowodził 1. Pułkiem Artylerii Motorowej, a 13 marca 1939 r. objął stanowisko szefa Oddziału III Operacyjnego Sztabu Głównego Wojska Polskiego. W wyniku kampanii polskiej 1939 r. przez Rumunię dostał się do Francji i wstąpił w szeregi tworzonej tam polskiej armii.
Na ważne i odpowiedzialne stanowisko dowódcy brygady w terenie niezwykle trudnym, obcym kulturowo i położonym daleko od granic Polski gen. Sikorski wybrał właściwego oficera. Pułkownik Kopański miał duże doświadczenie życiowe i wojskowe. Służył w armii carskiej, kształcił się na francuskiej uczelni, odbył szereg staży zagranicznych, więc miał wiedzę potrzebną w kontaktach międzynarodowych. Podczas długoletniej służby w przedwojennym Wojsku Polskim zyskał uznanie przełożonych, piastował wiele odpowiedzialnych stanowisk, potwierdzając opinię wybitnego oficera artylerii. Potrafił zyskać sympatię żołnierzy, a jego dokonania wojenne budziły ich szacunek. Dodatkowym atutem płk. Kopańskiego był wiek. W momencie obejmowania dowództwa nad BSK miał 45 lat, będąc zatem młodym, pełnym energii i jednocześnie już doświadczonym oficerem, miał ogromne szanse sprostać czekającym go wyzwaniom.
Moment wyznaczenia na stanowisko dowódcy BSK płk Kopański tak opisał na kartach swoich wspomnień: "Po przyjeździe do Paryża w dniu 5 kwietnia 1940 r. [...] dowiedziałem się, że Naczelny Wódz zamierza mianować mnie dowódcą Brygady Strzelców Karpackich, której tworzenie przy francuskiej armii na Środkowym Wschodzie zostało już zdecydowane z dniem 2 kwietnia. O decyzji zakomunikował mi płk Kędzior2, zapytując, czy chciałbym objąć to stanowisko. Opowiedziałem, że pragnieniem moim było otrzymanie stanowiska dowódczego i jedynym zastrzeżeniem może byłoby, że jestem artylerzystą, a pomiędzy wyższymi oficerami piechoty, których wybór jest tak duży, że byliby może przydatniejsi ode mnie. Jeśli jednak Naczelny Wódz wybrał mnie, to z radością proponowane mi dowództwo obejmę"3.
Kadrę oficerską brygady mieli stanowić oficerowie znajdujący się we Francji. Między innymi szefem sztabu mianowano mjr. dypl. Jerzego Zarembę, dowódcą 1. Pułku Piechoty został ppłk Walenty Peszek, a szefem sztabu tego pułku - mjr dypl. Bolesław Krzyżewski. W 2. Pułku Piechoty na stanowisko dowódcy wyznaczono ppłk. Antoniego Cieszkowskiego, natomiast szefa sztabu - mjr. dypl. Juliana Michalika. Dowódcą dywizjonu rozpoznawczego mianowano mjr. Władysława Bobińskiego, a na czele dywizjonu artylerii stanął ppłk dypl. Stanisław Gliwicz. Do obozu w Homs dowódca brygady wraz z 32 oficerami dotarł 25 kwietnia 1940 r.
W szeregach BSK mieli się znaleźć żołnierze internowani na Węgrzech i w Rumunii w wyniku kampanii polskiej 1939 r. W związku z czym polskie Ministerstwo Spraw Wojskowych poleciło attaché wojskowym w tych krajach opracowanie planu ewakuacji żołnierzy na Środkowy Wschód, gdzie mieli zasilić szeregi nowo formowanej brygady. Plan ten nosił kryptonim "Ewakuacja B". Szacuje się, że w Rumunii, na Węgrzech i w Jugosławii znajdowało się w tym czasie około 100 tys. polskich obywateli, z czego około połowy stanowili cywile.
Pierwszy transport z żołnierzami przybył z Rumunii 26 kwietnia 1940 r. i liczył 80 oficerów oraz 171 podoficerów i szeregowych. Najpierw trafili do znajdującej się w Bejrucie Stacji Zbornej, tzw. Camp T-2. Tam stawili się przed francuską komisją lekarską, gdzie zweryfikowano ich stopnie wojskowe i załatwiono formalności ewidencyjne. Z Bejrutu żołnierzy przewieziono do obozu w Homs. W następnych dniach docierały kolejne, o wiele liczniejsze transporty na Środkowy Wschód, mające zasilić szeregi polskiej brygady. Wszyscy wcześniej przechodzili przez wspomnianą stację w Bejrucie, gdzie musieli opowiedzieć m.in. o swojej karierze wojskowej, umiejętnościach żołnierskich czy doświadczeniach wojennych. Dowództwu brygady zależało na tego typu informacjach, aby zorientować się, jacy żołnierze docierali do jednostki.
28 maja 1940 r. w miejscu stacjonowania brygady w Homs znajdowało się 82 oficerów oraz 876 podoficerów i szeregowych, natomiast w Stacji Zbornej w Bejrucie 66 oficerów oraz 360 podoficerów i szeregowych. Miesiąc później w brygadzie karpackiej służyło już 218 oficerów oraz 2571 podoficerów i szeregowych, a w stacji - 182 oficerów oraz 421 podoficerów i szeregowych. Wzrost ten był spowodowany przybyciem kolejnych transportów, m.in. z Rumunii. Jednakże do przewidzianego etatem stanu brygady brakowało około 4 tys. żołnierzy przy wystąpieniu nadwyżki oficerów.
Warto w tym miejscu scharakteryzować żołnierzy BSK. Na początku trzeba podkreślić, że brygada była organizowana na zasadzie ochotniczego zaciągu, tzn. każdy żołnierz musiał indywidualnie zgłaszać chęć wstąpienia w jej szeregi. Żołnierze przybywający na Środkowy Wschód mieli za sobą różne doświadczenia i przeżycia wojenne. Większość chciała, po przejściu często tragicznych chwil z drugiej połowy 1939 r., jak najszybciej włożyć mundur wojskowy, wziąć karabin w ręce i walczyć o utraconą niepodległość ojczyzny. Spośród żołnierzy, którzy mieli trafić do BSK, najwięcej, bo około 75 proc. stanu jednostki, brało udział w kampanii polskiej 1939 r. i w wyniku prowadzonych działań wojennych zostało internowanych w Rumunii i na Węgrzech. Następnie w związku ze wspomnianą akcją "Ewakuacja B" dotarli na Środkowy Wschód. Kolejne 20 proc. to byli żołnierze, którym udało się uciec z okupowanej Polski i którzy różnymi drogami trafili na Środkowy Wschód. Wśród nich znajdowało się wielu młodszych oficerów, młodzież akademicka oraz szkolna. W szeregi brygady trafili też żołnierze z Legii Cudzoziemskiej, Polacy z krajów arabskich, Iranu, Ameryki Południowej, polscy Żydzi z Palestyny, a także uciekinierzy z niemieckich obozów jenieckich. Należy jeszcze podkreślić, że część żołnierzy BSK miała wyższe wykształcenie.
Poważnym problemem, z jakim musieli się zmierzyć żołnierze po przybyciu na Środkowy Wschód, były warunki klimatyczne. Znaczna większość z nich po raz pierwszy w życiu miała styczność z tak wysokimi temperaturami powietrza. Klimat powodował braki w wodzie pitnej, co sprzyjało występowaniu chorób układu pokarmowego (głównie biegunek), chorób zakaźnych. Jak wspominał jeden z żołnierzy: "Najgorszy jest brak wody. Przywozi ją mułami Arab w żelaznej beczce, jakiej u nas używają ogrodnicy do rozwożenia gnojówki, dwa razy dziennie i jeśli ktoś nie nabierze zapasu do manierki, nie ma się ani czym umyć, ani czym opłukać menażki, którą "myje" się piaskiem. Pochodzenie tej wody oraz jej zdatność do picia są nam niewiadome"4.
Mimo stacjonowania w trudnych warunkach klimatycznych żołnierze musieli rozpocząć szkolenie. Pod koniec maja 1940 r. płk Kopański wydał wytyczne dotyczące wyszkolenia i wychowania żołnierzy BSK. Na wstępie zaznaczył, że proces szkoleniowy oraz wychowawczy powinien być na tyle skuteczny, aby w żołnierzach wyrobić przeświadczenie o zwycięstwie i pokonaniu wojsk nieprzyjaciela. Dowódca brygady podkreślał, że zamiast krytykować działania wojenne w trakcie kampanii polskiej 1939 r., żołnierze powinni się skupić na wyciąganiu z niej wniosków oraz docenić bohaterskie postawy swoich kolegów. Pułkownik Kopański nadmieniał również, że nie wolno im zapominać o szalejącym terrorze na terenie okupowanej Polski. W ten sposób chciał zjednoczyć żołnierzy, a nie ich dzielić, wzmacniać ich morale, a doświadczenia z kampanii 1939 r. miały wedle jego zamierzeń pomóc, a nie zaszkodzić.
W trakcie organizowania i szkolenia brygady sytuacja wojenna stawała się coraz trudniejsza dla polskich sojuszników - Francji oraz Wielkiej Brytanii. 28 marca 1940 r. ogłosiły one tzw. deklarację londyńską, na mocy której zobowiązały się do niezawierania separatystycznego pokoju. Natomiast władze niemieckie już od końca października 1939 r. prowadziły przygotowania do ataku na Francję, jednak dopiero wiosną 1940 r. przystąpiły do realizacji tych zamierzeń, mając do dyspozycji łącznie 138 dywizji. Zajęcie Francji miało się odbyć poprzez neutralne kraje, Belgię i Holandię. Zanim wojska niemieckie przystąpiły do walk, 9 kwietnia 1940 r. rozpoczęły działania bojowe o Danię i Norwegię. Miesiąc później, 10 maja 1940 r., zaatakowały Holandię, Belgię i Luksemburg, a także rozpoczęły ofensywę na Francję. Pięć dni później skapitulowały wojska holenderskie. Wobec niekorzystnego rozwoju sytuacji dla Francuzów 19 maja 1940 r. naczelnym dowódcą wojsk francuskich w miejsce gen. Maurice'a Gamelina został przybyły ze Środkowego Wschodu gen. Weygand.
Zmiana na stanowisku niewiele wniosła. Wojska niemieckie dotarły 21 maja 1940 r. do kanału La Manche, wobec czego w dniach 26 maja - 4 czerwca 1940 r. nastąpiła ewakuacja wspierającego Francuzów Brytyjskiego Korpusu Ekspedycyjnego w rejonie Dunkierki. 28 maja 1940 r. skapitulowały jednostki belgijskie. 10 czerwca 1940 r. Włochy wypowiedziały wojnę Wielkiej Brytanii i Francji. W związku z tym wydarzeniem oddziały brytyjskie zajęły tego samego dnia Fort Capuzzo (fort w Libii wybudowany przez Włochów na terenie Cyrenajki w pobliżu granicy libijsko-egipskiej), natomiast włoskie siły zbrojne zaatakowały na dwóch kierunkach: w Alpach i wzdłuż wybrzeża śródziemnomorskiego w kierunku na Niceę. W obliczu kolejnych klęsk i przeważających sił nieprzyjaciela oraz dotarcia wojsk niemieckich do Paryża 22 czerwca 1940 r. nastąpiła kapitulacja Francji wobec III Rzeszy, a dwa dni później Włochów.
Gdy wiadomość o kapitulacji Francji dotarła do żołnierzy BSK, wywołała u nich ogromny szok: "Przez cały wieczór i późno w nocy ludzie nie śpią, tylko mówią, a nastrój wszędzie pogrzebowy. Dla nas to beznadziejność, tak bardzo przecież liczyliśmy na pomoc Francji w odzyskaniu wolności. Teraz to już chyba tylko czekać jakiegoś cudu"5. Wspomniany przez plut. Franciszka Koprowskiego cud w polskiej brygadzie był w tym czasie bardzo potrzebny. Po klęsce Francji sytuacja BSK stała się niezwykle poważna. Należało podjąć decyzję, co dalej. Pułkownik Kopański 21 czerwca 1940 r. zwrócił się do Naczelnego Wodza z pytaniem, czy brygada ma przejść pod dowództwo brytyjskie, czy nadal pozostać pod dowództwem francuskim. Trzy dni później gen. Sikorski poinformował pułkownika, że brygada przejdzie pod dowództwo brytyjskie w momencie kapitulacji wojsk francuskich. Naczelny Wódz do końca nie wierzył w przegraną Francji.
Mimo początkowych zapewnień dowództwa francuskiego na Środkowym Wschodzie o niepodporządkowaniu się kapitulacji 26 czerwca 1940 r. Armia Lewantu zawiesiła prowadzenie działań wojennych. W tej sytuacji płk Kopański podjął decyzję o natychmiastowej ewakuacji BSK do Palestyny i podporządkowaniu jej dowództwu brytyjskiemu. Pierwsze transporty żołnierzy wyjechały następnego dnia. Część z nich opuściła Syrię transportami kolejowymi, a część samochodowymi. Ostatecznie do końca czerwca z Syrii wyjechało łącznie ponad 3700 polskich oficerów, podoficerów i szeregowych.
Kapitulacja Francji i przejście BSK pod dowództwo brytyjskie zakończyły ważny rozdział w jej dziejach, który w moim przekonaniu należy ocenić pozytywnie. Warto podkreślić, że po kilku miesiącach od zakończenia kampanii polskiej 1939 r. polskiemu dowództwu wojskowemu mimo złożonej sytuacji wojennej i wielu problemów udało się wspólnie ze stroną francuską doprowadzić do utworzenia jednostki wojskowej stacjonującej tysiące kilometrów od okupowanej Polski. W 1940 r. powołanie BSK pod dowództwem płk. Kopańskiego miało duże znaczenie, a z każdym kolejnym rokiem wzrastało. Tak naprawdę bez jej utworzenia trudno byłoby sobie wyobrazić dalsze funkcjonowanie Polskich Sił Zbrojnych w bardzo skomplikowanym, ale jednocześnie ważnym strategicznie w latach II wojny światowej regionie, jakim bez wątpienia był Środkowy Wschód.
Dalsza część w wersji pełnej