Na skraju serca - Nela Nielsen

Reflow text when sidebars are open.
O czym tak zaciekle milczysz
Co ukrywasz tak starannie
W myślach chowasz tak uparcie
I pomijasz nieustannie
Nieugięcie i stanowczo
Fanatycznie i gorliwie
Na dnie serca skrywasz miłość
Przy mnie
Wzrok spuszczasz wstydliwie
Chronisz swoją tajemnicę
Obojętność wciąż udając
Nie dotykasz mojej dłoni
Nawet dłoń w zasięgu mając
Nie całujesz ust spragnionych
Nie przytulasz mnie do serca
Tylko patrzysz z dala na mnie
Jak prześmiewca i szyderca
Nieustannie droczysz ze mną
Zamiast miłość mi wyjawić
A ja przecież bardzo tęsknię
Chcę do Ciebie
Nie potrafię Cię zostawić
W zakamarkach pamięci
Snując się bezładnie
Wciąż swych blaskiem nęci
I wybrzmiewa przesadnie
Twoje imię
Zapisane gorzkimi łzami
I choć pragnę wymazać
Te bolesne wspomnienia
Zadać cios mym marzeniom
Rzucić w twarz "Do widzenia"
Ciągle tęsknię
Za uściskiem twych ramion
Patrzę w księżyc zachłannie
Wypatruję tam Ciebie
Zliczam gwiazdy starannie
Na gwiaździstym dziś niebie
Lecz tylko cisza
Mnie do snu wciąż utula
Więc gdy znowu zapragniesz
Snuć się między myślami
Wspomnij proszę i zrozum
Że to wszystko za nami
Nas już nie ma
Te pragnienie spowił już mrok
Namalowałam nasze wspólne życie
Te najwspanialsze
O którym wciąż marzymy skrycie
Gdzie czułość miesza się tkliwością
A nasza słabość do siebie wzajemna
Nieustannie spotyka z serdecznością
Gdzie spojrzenie do spojrzenia biegnie
A widząc uśmiech promienny na ustach
Każdy smutek natychmiast blednie
Gdzie nieustannie słońce na niebie świeci
A wokół naszego domu z marzeń
Biegają nasze wspólne dzieci
Nasz dom
A w nim gwarny śmiech
Co po świecie echem się niesie
Nasze serca
A w nich miłość przemożna
Co się gubi w czułości bezkresie
Nasze dłonie
Splecione na zawsze w uścisku
Który budzi do życia co rano
Nasze myśli
Zaplątane o siebie nawzajem
I ta wdzięczność
Że nam przeżyć tę miłość dano
Wierzyłam w Ciebie
Jak dziecko wierzyłam w każde twoje słowo
I wydawało mi się że jesteś jak anioł piękny
I że kawałek swej własnej duszy
Odnalazłam w tym świecie na nowo
Wierzyłam w Ciebie
Zawierzyłam Ci całą siebie
I swe serce złożyłam w całości
Nie w niebie
Lecz
Na bezbrzeżnym ołtarzu miłości
Pewnie nie wiesz
Ale
Poszłabym za Tobą wszędzie
Z ognia piekieł wyrwała twą duszę
I samego diabła bym z rogów okradła
Czując
Że walczyć o Ciebie muszę
Tak
Kochałam
To prawda
Zaprzeczyć temu nie sposób
Lecz zdradziłeś tę miłość mój Miły
I tą zdradą
Odmieniłeś bieg naszych losów
Tak pięknie księżyc nam świecił
Tak cudną muzykę nam grali
A teraz patrzymy na siebie
Stęsknionym wzrokiem z oddali
Zgasła w nas rozkosz istnienia
Zniknął gdzieś uśmiech radości
Nie znajdziesz już ukojenia
Na próżno szukasz miłości
Puściłeś choć miałeś trzymać
Odszedłeś choć miałeś być zawsze
Muszę ten ból przetrzymać
Zaczekać na chwile żwawsze
Znów kiedyś serce zabije
Rozbłysną promienie w oczach
I całą sobą poczuję że żyję
Wędrując po szczęścia zboczach
Przemija czas coraz szybciej
Umyka kolejna godzina
I nim się spostrzeżemy
Znowu wśród nas kogoś nie ma
Odchodzą wspomnieniem zasnuci
W dal odpływają zaświatów
I tylko groby co roku
Pełne są zniczy i kwiatów
I niby w sercach wciąż trwają
Choć pamięć o nich ulotna
Tam spokój wieczny zaznają
Myśl się w nas rodzi przewrotna
Gdy dzień zaduszny nadchodzi
O przemijaniu refleksja wybrzmiewa
I tylko smutek się w sercu rodzi
Że był ktoś bliski a teraz go nie ma
Pytasz mnie czym jest tęsknota
To tańcząca melancholia w duszy
I słonawa łza powoli spływająca z oka
To brak radości w sercu i uśmiechu na ustach
Oraz martwy wzrok wbity w przestrzeń
Która wciąż bez Ciebie tak boleśnie pusta
To brak snu
Który nocą nie odwiedza już mych progów
A także wspomnienie zapachu bzu
I modlitwy za Ciebie składane do bogów
To poczucie bezsilności
Które wciąż zakrada się w myśli podstępnie
To trwanie w ciszy skrywanej miłości
Której wierna pozostałam dogłębnie
To również milczenie pomiędzy nami
I moje zmienne nastroje
To zrywanie się na oddźwięk kroków
Które nigdy nie są twoje
Pytasz mnie czym jest tęsknota
A to ból przeszywający duszę i ciało
To przejście przez piekieł wrota
Katusze jakich mało