Na ratunek miłości Ostatni - Agnieszka Świderska

Kup ebooka

35.00 zł
28.00 zł (25,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

SŁOWA

Dotyk palcami

I muśnięcie stóp

Pląs i chód

Po chłodnym ust

Oddechu

Powietrzem

Przecięcie słów pustych

I uśmiech

Nie, cholera!

(Nie choroba)

Śmiech lub chichot losu

Chichot błazna

I taniec

I trąbki dźwięk dźwięczny...

Cha! Cha! Cha!

Pusto i płytko

Tak.

A cięcie słów

I liter

Nożem zardzewiałym

W locie

W biegu

W pośpiechu

Bo czasu wciąż mało

Z papieru tworzy

Pocałunek tych samych ust

I dotyk palcami

Muśnięcie stóp

Na ciepłym piasku

W Twoich objęciach

I w moim raju.

I kiedy już

Już prawie

W prawie i z prawej

Z lewa strony

Przejdziesz

Przyjdziesz

I wyjdziesz

Tylko ten zapach zostawisz po sobie

Gęsty z kochania

Ciepły

Łóżkowy.

ŻONA MARYNARZA

Idę w górę rzeki

za jej nurtem do innej wody,

mając nadzieję, że w końcu dojdę do niej...

Choć może to strumień jest tylko,

bo brzeg kamieniem utkany

jak broszka, którą noszę na piersi,

jakbyś usta swe zostawił na niej...

Idę w górę rzeki

prosto do morza mych łez,

bo tam na horyzoncie,

a może tuż za nim

Twój i mój statek dryfuje...

Daleko gdzieś,

daleko, kochanie, w oddali.

Piorunem czasem rzucam z wściekłością!

I fale niespokojne budzę!

I krzyczę!

I drę się!

I znów krzyczę na życie!

Nie z Tobą, lecz z Panią samotnością...

A Ty, jakby nic się nie stało,

tulisz mnie szumem słów czułych i wiatru

i bujasz,

mówiąc, że wrócisz niedługo.

Bujasz,

choć wiesz, że to nie może być prawda.

Bujasz na oceanu głębokiej fali

tak samo daleko.

Daleko, najmilszy, w oddali...

Idę więc w górę tej rzeki,

wiedząc, że długo iść muszę

i że nie dojdę do Ciebie, mój mężu,

ani do Twego morza,

mimo iż rankiem za Tobą wyruszę... 

Justynie,

silnej i pięknej,

żonie Marynarza