Na dnie wyschniętego strumienia - Tadeusz Czerniawski

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Przedmowa

Drogi Czytelniku,

Książka, którą trzymasz w dłoniach, jest inna niż wszystko, co dotąd czytałeś. Nie przyniesie ci ukojenia przed snem. Nie dostarczy łatwych odpowiedzi na trudne pytania. Nie pozwoli ci odłożyć jej na półkę i zapomnieć. Ta książka jest jak rana - bolesna, otwarta, prawdziwa. I właśnie dlatego musisz ją przeczytać.

"Gdy odpłynęły już wszystkie łzy" to zbiór historii, które wydarzyły się naprawdę. Może nie dokładnie tak, może nie tym ludziom, może nie w tych miejscach - ale wydarzyły się. Wydarzają się każdego dnia, w każdym mieście, w każdej wsi, za zamkniętymi drzwiami mieszkań, w ciszy szpitalnych sal, na pustych cmentarzach, gdzie nikt nie przychodzi zapalić znicza. To są historie ludzi, których mijamy na ulicy, nie zauważając. Ludzi, którzy cierpią w milczeniu, bo nikt ich nie nauczył, że mogą prosić o pomoc. Ludzi, którzy kochają tak bardzo, że ta miłość ich niszczy. Ludzi, którzy dają wszystko i nie otrzymują nic. Ludzi, którzy znikają, a świat nawet nie zauważa ich nieobecności.

Jako psycholog i autor, przez trzydzieści lat swojej kariery wysłuchałem tysięcy historii. Siedziałem w gabinetach, w szpitalach, w domach opieki, w więzieniach - wszędzie tam, gdzie ludzka dusza odsłania swoje najgłębsze rany. I za każdym razem, gdy myślałem, że widziałem już wszystko, życie pokazywało mi coś nowego. Nową głębię cierpienia. Nowy wymiar samotności. Nowy sposób, w jaki ludzie potrafią ranić siebie nawzajem - czasem ze złości, czasem z obojętności, a najczęściej z nieświadomości, że ich czyny mają konsekwencje.

Ta książka jest smutna. Nie będę tego ukrywał ani upiększał. Jest smutna tak, jak smutne jest życie, gdy zdziera się z niego powłoka codzienności i patrzy się na to, co zostaje pod spodem. Znajdziesz tu matki, które nie potrafią kochać swoich dzieci, i dzieci, które mimo wszystko kochają te matki - desperacko, bezwarunkowo, do bólu. Znajdziesz mężów zdradzanych przez żony, które same oskarżały ich o zdradę. Znajdziesz staruszków umierających w samotności, zapomnianych przez tych, którym przez całe życie pomagali. Znajdziesz ludzi dobrych, którzy zostali złamani przez świat, i ludzi złych, którzy zostali uczczeni jak święci. Znajdziesz niesprawiedliwość tak wielką, że zaciśniesz pięści ze złości. I znajdziesz miłość tak czystą, że ściśnie ci się gardło.

Niektórzy zapytają - po co czytać coś tak bolesnego? Po co zanurzać się w cudzym cierpieniu, gdy własne wystarcza na co dzień? Odpowiadam: bo właśnie w tym cierpieniu kryje się prawda o nas samych. Bo dopiero widząc, jak inni upadają, rozumiemy, jak łatwo sami możemy upaść. Bo dopiero słysząc ich milczący krzyk, uczymy się słuchać. Bo dopiero patrząc na ich samotność, zauważamy samotnych wokół nas - sąsiada, który zawsze mówi "wszystko dobrze", koleżankę, która nigdy nie prosi o pomoc, dziecko, które jest zbyt grzeczne, zbyt ciche, zbyt niewidzialne.

Każda historia w tej książce niesie ze sobą lekcję. Nie jest to lekcja wygłoszona wprost, z morałem wypisanym na końcu jak w bajce. To lekcja, którą musisz sam odczytać - między wierszami, między słowami, między łzami, które być może spłyną po twoich policzkach podczas lektury. I zapewniam cię - spłyną. Ta książka nie oszczędza czytelnika, bo życie nie oszczędza nikogo.

Ale jest w tym wszystkim coś jeszcze. Coś, co sprawia, że mimo całego smutku ta książka daje nadzieję. Bo nawet w najczarniejszych historiach jest światło. Syn, który nie opuszcza ojca mimo wszystko. Brat i siostra, którzy po latach odnajdują drogę do siebie. Dziecko, które kocha tak mocno, że jest gotowe wziąć na siebie cudzą winę. Ta miłość - nawet gdy jest tragiczna, nawet gdy prowadzi do cierpienia - jest dowodem na to, że w ludzkim sercu jest coś niezniszczalnego. Coś, co przetrwa każdą krzywdę, każdą zdradę, każde rozczarowanie.

Pisząc tę przedmowę, zastanawiałem się, czy powinienem ostrzec czytelnika przed tym, co go czeka. Czy powinienem powiedzieć: "Jeśli jesteś wrażliwy, nie czytaj. Jeśli masz trudną przeszłość, odłóż tę książkę. Jeśli boisz się własnych emocji, wybierz coś lżejszego." Ale postanowiłem tego nie robić. Bo właśnie ci, którzy są wrażliwi, którzy mają trudną przeszłość, którzy znają smak łez - właśnie oni najbardziej potrzebują tych historii. Potrzebują wiedzieć, że nie są sami. Że ich ból nie jest wyjątkowy, ale ludzki. Że gdzieś, kiedyś, ktoś czuł dokładnie to samo - i przetrwał.

Tytuł tej książki - "Gdy odpłynęły już wszystkie łzy" - nie jest przypadkowy. To pytanie, które zadajemy sobie w najciemniejszych momentach: co zostaje, gdy nie ma już łez? Gdy wypłakaliśmy wszystko, gdy ból stał się tak wielki, że ciało odmawia dalszego płaczu? Każda z opowieści w tej książce próbuje odpowiedzieć na to pytanie. I każda odpowiedź jest inna. Dla jednych zostaje pustka. Dla innych - nadzieja. Dla jeszcze innych - ciche pogodzenie się z losem. Ale dla wszystkich zostaje jedno: zostaje życie, które musi toczyć się dalej.

Zanim zaczniesz czytać, chcę ci powiedzieć jeszcze jedno. Te historie nie zostały napisane po to, żebyś płakał. Zostały napisane po to, żebyś zrozumiał. Żebyś zobaczył ludzi wokół siebie innymi oczami. Żebyś następnym razem, gdy mijasz starszego człowieka na ulicy, pomyślał - może on jest jak Stanisław, który całe życie pomagał i którego nikt nie pamiętał. Żebyś następnym razem, gdy widzisz ciche dziecko, pomyślał - może ona jest jak Zosia, która nauczyła się nie prosić o przytulenie, bo nikt jej tego przytulenia nie dawał. Żebyś następnym razem, gdy słyszysz, że ktoś "zniknął" i "pewnie gdzieś znalazł szczęście", pomyślał - a może nie znalazł. Może potrzebował pomocy, której nikt nie dał.

Ta książka jest smutna. Ale smutek, który niesie, jest oczyszczający. Jest jak burza, która przechodzi przez niebo i zostawia po sobie świeże, czyste powietrze. Jest jak gorączka, która spala chorobę. Jest jak łzy, które - gdy wreszcie odpływają - zostawiają miejsce na coś nowego.

Czytaj powoli. Czytaj uważnie. I pozwól sobie czuć.

Bo to jest książka o uczuciach. O miłości i jej braku. O nadziei i rozpaczy. O wierze i zwątpieniu. O ludziach, którzy są dokładnie tacy jak ty i ja - krusi, niedoskonali, szukający światła w ciemności.

I może, gdy skończysz czytać, gdy zamkniesz ostatnią stronę i zostaniesz sam z własnymi myślami, podniesiesz telefon i zadzwonisz do kogoś, o kim dawno nie myślałeś. Może powiesz komuś "kocham cię" - po raz pierwszy od lat albo po raz pierwszy w życiu. Może przytulisz własne dziecko mocniej niż zwykle. Może po prostu - przez chwilę - będziesz bardziej obecny.

I to wystarczy.

To wystarczy, żeby ta książka miała sens.

To wystarczy, żeby te wszystkie smutne historie nie były tylko histoirami, ale stały się początkiem zmiany.

Bo po to piszemy. Po to czytamy. Po to dzielimy się bólem i nadzieją.

Żeby nie być sami.

Nigdy.

Z głębokim szacunkiem dla każdego, kto zna smak łez,

Autor