Zdrowie i choroba
"Biorąc pod uwagę, jak powszechnym stanem jest choroba, jak potężne duchowe zmiany za sobą niesie [...], naprawdę dziwi, że choroba nie zajęła wraz z miłością, orężem i zazdrością miejsca pośród głównych tematów literatury"[1].
Choroba, zaburzenie, dolegliwość, bolączka, niedogodność - wszystkie te określenia odnoszą się do indywidualnych czynników związanych z samopoczuciem jednostki i nazywają stan patologiczny, odbiegający od powszechnie uznanej i akceptowanej normy, będący jednak subiektywnym doświadczeniem podmiotu. Choroba jako zjawisko powszechne i niezbywalne pozwala opisać szereg doświadczeń, których charakter wpływa zarówno na stan fizjologiczny człowieka, jak i na jego psychikę - wie o tym każdy, kto choć raz zmagał się z wysoką gorączką.
Zdrowie jest czymś więcej niż tylko brakiem choroby. Jest to rodzaj subiektywnego poczucia dobrostanu, na które składają się czynniki natury fizycznej, psychicznej i społecznej. Chcąc określić zakres semantyczny pary pojęć - zdrowia i choroby, należy przede wszystkim zaznaczyć, że posiadają one subiektywny, historyczny oraz uwarunkowany przez kulturowe czynniki charakter. Szukając medycznej definicji choroby, powinno się przede wszystkim określić model, w ramach którego taka definicja będzie formułowana. Można bowiem odnieść się do definicji medyczno-patologicznej (pojawienie się choroby posiada konkretną przyczynę, np. jest nią infekcja wirusowa), modelu odnoszącego się do wady biologicznej (choroba wynika z wadliwej budowy danego narządu), planu działania (pojęcie i nazwa choroby są uzasadnieniem dla wdrożenia planu terapeutycznego), zespołu objawów czy wreszcie do opisu pewnej niedoskonałości organizmu[2].
Wielowarstwowość tej definicji pokazuje, jak skomplikowanym i trudnym do osiągnięcia stanem jest zdrowie. Wyznaczenie norm określających pożądaną równowagę biochemiczną organizmu bywa względnie łatwe do określenia. O wiele trudniej jest poddać standaryzacji aspekt dobrostanu psychicznego, który opiera się na subiektywnym doświadczeniu jednostki i trudno go zmierzyć przy pomocy aparatury laboratoryjnej oraz wyznaczyć "normę psychologiczną", jaką musiałaby spełnić jednostka, żeby mogła zostać uznana za zdrową. Istnieją co prawda różnego rodzaju testy mierzące skalę depresji czy pomagające określić spektrum zaburzeń osobowości, jednak są ze swej natury niemożliwe do zweryfikowania przy pomocy obiektywnego instrumentarium. Możemy również mówić o tak zwanym zdrowiu społecznym, odnosi się ono do relacji jednostki z jej środowiskiem, do warunków materialnych i bytowych. W socjologii medycyny można wyróżnić trzy główne aspekty choroby, jakimi są: disease - choroba w sensie fizjologicznym, illness - subiektywne odczucie choroby, oraz sickness - choroba jako kategoria socjologiczna[3]. Sądzę, że w ramach tej typologii można wyróżnić czwarty wymiar, jakim jest malady - stan dysfunkcyjnej niedogodności, często o chronicznym przebiegu, a zarazem nie do końca poznanej i tajemniczej etiologii (jak np. histeria), odnoszący się do kategorii wyższego rzędu, łączący w sobie aspekty illness oraz sickness, czyli subiektywnego doświadczenia i jego społecznej recepcji. Wymiar, który określiłabym mianem malady, jest najbardziej metaforyczny i bywa odnoszony do choroby ducha (spirit), a więc niematerialnego bytu będącego czymś różnym od umysłu czy psychiki, a jednak blisko z nimi związanego.
Moja opowieść dotyczy wszystkich wspomnianych wymiarów choroby, choć to ten czwarty okazał się najtrudniejszy do uniesienia; ten, który towarzyszył mi, na długo zanim w moim ciele zainicjował się proces nowotworowy; ten, na który nie ma nazwy ani skutecznego lekarstwa. Moje ciało zachorowało, ale JA, odkąd pamiętam, byłam trawiona przez inną chorobę. Choroba ciała okazała się łatwa do zwalczenia - wystarczyło usunąć złośliwego guza, aby odzyskać zdrowie. Droga do odzyskania siebie okazała się o wiele trudniejsza. Nadal trwa.