Myśli pełna głowa - Jacek Pawelec

Kup ebooka

10.10 zł
8.38 zł (8,59 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Droga życia

Smutne myśli mnie napastują

Żal i tęsknotę potęgują

Do czegoś wielkiego

Czegoś wręcz cudownego

Co wielu poetów znakomitych

Przedstawia w swych przesłaniach odkrytych.

Dają nam przez to nadzieję wielką

Pisząc natchnienia ręką

O uczuciach prawdziwych

I dla szarego człowieka możliwych

Pod warunkiem uczciwym i szczerym bycia

Oraz tej jednej, jedynej drogi życia odkrycia.

Czytajmy zatem wszelakie teksty mądre

Pełne dobrych wartości i miłości głodne

Aby one nam mapą zostały

Czasem też przewodnikiem bywały

W podróżowaniu po tej życia drodze.

Polecam, ja tak już chodzę.

Pieniądz

Pieniądz rzecz nabyta,

Miłość prawda skryta

Ale zdarzają się tacy ludzie,

Co żyją w wiecznej obłudzie.

Bardzo kochają pieniądze

Mając pojedyncze żądze

Aby ciągle się wzbogacać

A wiarę w miłość zatracać.

Tylko piękne i modne przedmioty uwielbiają

I ludzi co w bogactwach opływają,

Bo właśnie tak pozycję sobie budują

I nie ważne co ich serca czują.

Liczą się tylko środki, które na konto wpływają,

Które ich fizyczne wzbogacają

A duchowo stają się takimi manekinami,

Pustymi wypucowanymi lalkami.

Ale bez obrazy, są oczywiście wyjątki

A ja tak tylko z życia przedstawiam pewne wątki...

Dni wstecz nie cofniemy

Człowiek młody

Nie ma ochoty iść na ugody

Przestrogami się nie przejmuje

A kolegom wciąż szpanuje.

Jaki to on jest wspaniały,

Że rady starszych mu wisiały

Własnymi ścieżkami chodzi

Nad sensem życia się nie rozwodzi

Z dnia na dzień istnieje

I niech co się chce dzieje.

Jednak przychodzą takie dni, że żałuje

W ciszy gdzieś w zadumie przesiaduje,

Gdy życie półmetek przekroczy

Wtedy lepiej widzi na oczy

Swoje błędy i niesłuchane rady,

Które często doprowadzały do zwady.

Wówczas czas by chciał cofnąć

Aby w deszczu krytyki nie moknąć

I nie żałować straconych dni,

Bo nie wie czy to jest jawa, czy to się śni.

Ideał

Facet to wielka zagadka

I dla psychologa nie lada gratka,

Bo nie wiem czy mi uwierzycie

Ale zwierzę w nim zobaczycie,

Gdy się go narcyzmem podbuduje

I bacznie obserwuje.

Gdyż aby żądze zaspokoić swoje

A kolegom pokazać jego liczne podboje,

To się czasem bardzo dziwnie zachowuje

I na pewno wtedy jego mózg nie funkcjonuje

Jako narząd do myślenia

I dobra czynienia.

Za to siła przebicia

I myśl idealnym kochankiem bycia

Zasłania mu ważniejsze prawdy

Zasługując tym na słowa pogardy

I na krytykę wielką

Pisaną nie tylko kobiet ręką.

Ale bez obrazy, są oczywiście wyjątki

A ja tak tylko z życia przedstawiam pewne wątki...

Drugi

Drugi na mecie się zjawiłem,

Drugi w innych sytuacjach też byłem,

"Drugi" tak też zaczęli mnie nazywać

Nawet na starcie już mogą numer dwa wpisywać,

Bo to drugie miejsce ciągle mnie prześladuje

Chyba mnie śledzi i bezustannie ze mną przesiaduje.

W szkole, w pracy, na boisku,

Na rowerze, skuterze i lodowisku

Wiecznie ktoś przede mną był

I gdzieś w cieniu swym krył

Podziw tłumów mi zabierał

A mi niedosyt wiary w siebie doskwierał.

U dziewczyn tez dużego nie miałem uznania

Nie miałem szczęścia do kochania,

Bo też zawsze drugim chłopakiem byłem

Ale z czasem się do tego przyzwyczaiłem

I w marzenia się schowałem

Tam zawsze pierwszy bywałem.

Jednak ten smutek na wierzch wychodzi

Gorące marzenia zimnem chłodzi

I rodzi tęsknotę,

Taką niewinną ochotę

Abym u kogoś w końcu pierwsze miejsce zajmował

A nie w jej sercu po kątach się chował.

Usta

Smak jest ich jak narkotyk

Niczym przenikliwy jedwabisty dotyk,

Który ciągły niedosyt powoduje

Drżenie mięśni stymuluje.

Bezustannie ich potrzebowałem

Bez nich wprost nie istniałem

Nie mogłem żyć bez tych płatków miłości,

Gdy długo na mym ciele ich dotyk nie gościł.

Bo myśli mi gdzieś błądziły

Samopas się w nieznane puściły

Przez to, że Cię dawno nie widziałem

I jakieś historie sobie wymyślałem.

Wydawało mi się, że inny Cię obejmuje

Świątynię naszej namiętności dewastuje

Siłą odbiera mi moje marzenia

Usta w bezużyteczny przedmiot zamienia.

Jednak staram się tych myśli nie dopuścić

Powieki tak jak rolety spuścić

I w marzeniach przy Tobie przesiadywać

W objęciach swoich Cię skrywać.