Droga życia
Smutne myśli mnie napastują
Żal i tęsknotę potęgują
Do czegoś wielkiego
Czegoś wręcz cudownego
Co wielu poetów znakomitych
Przedstawia w swych przesłaniach odkrytych.
Dają nam przez to nadzieję wielką
Pisząc natchnienia ręką
O uczuciach prawdziwych
I dla szarego człowieka możliwych
Pod warunkiem uczciwym i szczerym bycia
Oraz tej jednej, jedynej drogi życia odkrycia.
Czytajmy zatem wszelakie teksty mądre
Pełne dobrych wartości i miłości głodne
Aby one nam mapą zostały
Czasem też przewodnikiem bywały
W podróżowaniu po tej życia drodze.
Polecam, ja tak już chodzę.
Pieniądz
Pieniądz rzecz nabyta,
Miłość prawda skryta
Ale zdarzają się tacy ludzie,
Co żyją w wiecznej obłudzie.
Bardzo kochają pieniądze
Mając pojedyncze żądze
Aby ciągle się wzbogacać
A wiarę w miłość zatracać.
Tylko piękne i modne przedmioty uwielbiają
I ludzi co w bogactwach opływają,
Bo właśnie tak pozycję sobie budują
I nie ważne co ich serca czują.
Liczą się tylko środki, które na konto wpływają,
Które ich fizyczne wzbogacają
A duchowo stają się takimi manekinami,
Pustymi wypucowanymi lalkami.
Ale bez obrazy, są oczywiście wyjątki
A ja tak tylko z życia przedstawiam pewne wątki...
Dni wstecz nie cofniemy
Człowiek młody
Nie ma ochoty iść na ugody
Przestrogami się nie przejmuje
A kolegom wciąż szpanuje.
Jaki to on jest wspaniały,
Że rady starszych mu wisiały
Własnymi ścieżkami chodzi
Nad sensem życia się nie rozwodzi
Z dnia na dzień istnieje
I niech co się chce dzieje.
Jednak przychodzą takie dni, że żałuje
W ciszy gdzieś w zadumie przesiaduje,
Gdy życie półmetek przekroczy
Wtedy lepiej widzi na oczy
Swoje błędy i niesłuchane rady,
Które często doprowadzały do zwady.
Wówczas czas by chciał cofnąć
Aby w deszczu krytyki nie moknąć
I nie żałować straconych dni,
Bo nie wie czy to jest jawa, czy to się śni.
Ideał
Facet to wielka zagadka
I dla psychologa nie lada gratka,
Bo nie wiem czy mi uwierzycie
Ale zwierzę w nim zobaczycie,
Gdy się go narcyzmem podbuduje
I bacznie obserwuje.
Gdyż aby żądze zaspokoić swoje
A kolegom pokazać jego liczne podboje,
To się czasem bardzo dziwnie zachowuje
I na pewno wtedy jego mózg nie funkcjonuje
Jako narząd do myślenia
I dobra czynienia.
Za to siła przebicia
I myśl idealnym kochankiem bycia
Zasłania mu ważniejsze prawdy
Zasługując tym na słowa pogardy
I na krytykę wielką
Pisaną nie tylko kobiet ręką.
Ale bez obrazy, są oczywiście wyjątki
A ja tak tylko z życia przedstawiam pewne wątki...
Drugi
Drugi na mecie się zjawiłem,
Drugi w innych sytuacjach też byłem,
"Drugi" tak też zaczęli mnie nazywać
Nawet na starcie już mogą numer dwa wpisywać,
Bo to drugie miejsce ciągle mnie prześladuje
Chyba mnie śledzi i bezustannie ze mną przesiaduje.
W szkole, w pracy, na boisku,
Na rowerze, skuterze i lodowisku
Wiecznie ktoś przede mną był
I gdzieś w cieniu swym krył
Podziw tłumów mi zabierał
A mi niedosyt wiary w siebie doskwierał.
U dziewczyn tez dużego nie miałem uznania
Nie miałem szczęścia do kochania,
Bo też zawsze drugim chłopakiem byłem
Ale z czasem się do tego przyzwyczaiłem
I w marzenia się schowałem
Tam zawsze pierwszy bywałem.
Jednak ten smutek na wierzch wychodzi
Gorące marzenia zimnem chłodzi
I rodzi tęsknotę,
Taką niewinną ochotę
Abym u kogoś w końcu pierwsze miejsce zajmował
A nie w jej sercu po kątach się chował.
Usta
Smak jest ich jak narkotyk
Niczym przenikliwy jedwabisty dotyk,
Który ciągły niedosyt powoduje
Drżenie mięśni stymuluje.
Bezustannie ich potrzebowałem
Bez nich wprost nie istniałem
Nie mogłem żyć bez tych płatków miłości,
Gdy długo na mym ciele ich dotyk nie gościł.
Bo myśli mi gdzieś błądziły
Samopas się w nieznane puściły
Przez to, że Cię dawno nie widziałem
I jakieś historie sobie wymyślałem.
Wydawało mi się, że inny Cię obejmuje
Świątynię naszej namiętności dewastuje
Siłą odbiera mi moje marzenia
Usta w bezużyteczny przedmiot zamienia.
Jednak staram się tych myśli nie dopuścić
Powieki tak jak rolety spuścić
I w marzeniach przy Tobie przesiadywać
W objęciach swoich Cię skrywać.