1
Był grudniowy poranek. Marcel pojawił się w biurowcu punktualnie. Zaczekał, aż zapowiedziała go sekretarka, po czym wszedł do gabinetu prezesa. Przedstawił się, mimo iż prezes doskonale wiedział, kim jest. To on zabiegał o to spotkanie.
Po krótkiej, luźnej wymianie zdań, której celem było wzajemne pozyskanie sympatii, prezes przeszedł do konkretów.
- Ten rok był bardzo korzystny dla naszej firmy - powiedział. - W drugiej połowie stycznia odbędzie się uroczysta gala, podczas której nagrodzę najlepszych pracowników. Zasłużyli na to.
- Czy w uroczystości wezmą udział tylko najlepsi pracownicy? - spytał Marcel.
- Nie - odrzekł prezes. - Będą tam wszyscy. I dlatego zaprosiłem pana. Chcę dać im coś wyjątkowego, co zmotywuje ich do dalszych wysiłków.
- Ma pan na myśli jakieś zagadnienie?
- Wybór tematu pozostawiam panu. Polecono mi pana.
- Kiedy dokładnie odbędzie się uroczystość?
- Dowie się pan w przyszłym tygodniu. Mam do wyboru dwie sale i dwa terminy. Nie podjąłem jeszcze ostatecznej decyzji.
- Ile osób tam będzie?
- Razem z zarządem prawie pięćdziesiąt.
- Przewiduje pan jeszcze coś oprócz wręczenia nagród i mojego wystąpienia?
- Rozpocznę od podsumowania osiągniętych wyników i omówię plan na kolejny rok. Później nastąpi wręczenie nagród. Następnie przerwa kawowa. Po przerwie przedstawię pana i oddam panu głos. Na koniec zaproszę wszystkich na uroczystą kolację.
- Przygotowałem wstępny zarys prezentacji. Chciałbym, aby pan zapoznał się z tym - powiedział Marcel.
Wyjął z teczki schludnie opracowane materiały i podał prezesowi. Ten przejrzał w skupieniu kilka pierwszych stron, po czym z satysfakcją oznajmił:
- Dokonałem właściwego wyboru.