1
Nadszedł wielki dzień!
Po niecałym tygodniu od wylotu do Los Angeles, dziś po raz pierwszy
wyjdę z domu.
Dźwięk budzika jest niczym najpiękniejsza muzyka. Odczuwam nieodpartą
wręcz chęć wstania z łóżka. Nie mogę się doczekać, aż przytulę się do
Camerona, bo od powrotu do Miami byłam zamknięta w czterech ścianach.
Nie sądziłam, że rodzice naprawdę wymierzą mi karę - pięciodniowy areszt
domowy w samotności, z całkowitym zakazem wychodzenia. Było to
deprymujące, pomimo faktu, że Cam często wchodził do mojego pokoju przez
okno, by spędzić ze mną czas. Nie zostawał długo, bo gdyby moi rodzice
dowiedzieli się o potajemnych odwiedzinach, sytuacja uległaby
pogorszeniu.
Moje zachowanie ich rozczarowało, ale pożegnanie Cass, mojej najlepszej
przyjaciółki, było dla mnie ważniejsze niż przestrzeganie zakazów. Nigdy
nie zmienię zdania. Mama mi jeszcze nie wybaczyła i nie sądzę, by miało
to wkrótce nastąpić.
Wstaję i podchodzę do okna, by sprawdzić, jaka jest pogoda. Świeci
słońce, ale chyba jest chłodno. Wkładam legginsy i sweterek, i wychodzę
z pokoju. W korytarzu wpadam na Kate, która idzie z komórką w dłoni.
- Dzień dobry, siostrzyczko. Jakieś wieści od Hayesa?
- Nie - odpowiada smutnym głosem.
Od powrotu z ferii świątecznych Kate panikuje, ponieważ jej chłopak
przestał do niej pisać i już nie rozmawiają ze sobą tak często. Bardzo
mi jej żal. Zrobiłabym wszystko, by ją pocieszyć.
- Pogadaj z nim dziś w szkole.
- A jeśli pomyśli, że jestem czepialska?
- Masz prawo wiedzieć, co się dzieje. Nie bój się - zapewniam ją.
Kate kiwa głową i się uśmiecha.
Po śniadaniu wybiegam w pośpiechu z domu. Na widok mojego chłopaka moje
serce zaczyna szybciej bić. Cameron czeka na mnie oparty o samochód. Gdy
wracam pamięcią do początku naszej znajomości, dziwię się, że nasz
związek kwitnie. Mam nadzieję, że ten cudowny czas będzie wiecznie
trwał.
Przyspieszam kroku i wtulam się w Camerona. Nie widzieliśmy się tylko
dzień, a wydaje mi się, jakby od naszego ostatniego spotkania upłynęła
wieczność! Gdy mocno mnie do siebie przytula, odczuwam cudowne wrażenie
spełnienia. Kiedy się odsuwam, Cameron ujmuje moją twarz i składa na
moich ustach pocałunek.
- Tęskniłem za tobą, mała.
Wspinam się na czubki palców i również go całuję.
- Ja też tęskniłam - szepczę.
- Kiedy skończy się twój areszt domowy?
- Nie wiem... Moja matka wciąż jest wściekła. Nie sądzę, by jej szybko
przeszło.
Cameron wzrusza ramionami.
- To znaczy, że wciąż będę musiał wchodzić do twojego pokoju przez okno.
Uśmiecham się, ale prawda jest taka, że tęsknię za normalnym życiem,
przyzwyczajeniami, wolnością, wychodzeniem, spotkaniami z przyjaciółmi,
zwłaszcza z Sam i Nashem. Nie widziałam ich od sylwestra. Piszemy tylko
wiadomości.
- Chodźmy, bo się spóźnimy. - Otwieram drzwi i wsiadam do samochodu. - A jak przyjęli to twoi rodzice? - pytam, podczas gdy Cam przekręca kluczyk
w stacyjce.
- Uważają nas za nieodpowiedzialnych, grozili, że zarekwirują mi
samochód. Ale skończyło się tak, jak myślałem. Wystarczyło zagrać na
poczuciu winy, a gniew minął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
Muszę przyznać, że także tym razem miał rację. Stało się tak, jak
powiedział.
- Jak widzisz, wciąż mam miłość mojego życia - mówi, puszczając do mnie
oczko.
- Arogant! Dzięki, nie wiedziałam, że samochód jest ważniejszy ode mnie.
- Krzyżuję ramiona na piersiach i udaję, że się obrażam. Nie robię tego
na poważnie, ponieważ wiem, że Cameron żartuje. Jestem ciekawa, jak
zareaguje.
Wyciąga ku mnie dłoń i kładzie ją na moim udzie.
- Wiesz, że to ty jesteś moją jedyną miłością.
Nachylam się ku niemu i całuję go w policzek.
- No, tym razem ci wybaczam.
Cameron posyła mi cudowny uśmiech. Wspaniale widzieć go w dobrym
nastroju. Za każdym razem, gdy się uśmiecha, wpatruję się w niego jak
oczarowana i odnoszę wrażenie, że jestem w raju.
Gdy docieramy pod szkołę, czuję ucisk w żołądku. Zapomniałam, że nasi
przyjaciele nie wiedzą o tym, że jesteśmy razem. Zastanawiam się, jak
zareagują na nasz widok. Najbardziej obawiam się reakcji Susan. Nie
jestem gotowa na powrót do świata, w którym mnie obraża i wygaduje
okropieństwa. Założę się, że gdy dowie się o moim związku z Cameronem,
wpadnie w furię i nie da mi spokoju.
- Wszystko w porządku? - pyta Cam.
Gdy parkuje samochód, spojrzenia uczniów kierują się na nas.
- Chyba tak.
Ujmuje mój podbródek i patrzy mi prosto w oczy. Sprawia wrażenie
zmartwionego.
- Nie martw się z powodu Susan. Nie zrobi ci krzywdy, będę przy tobie.
Zrobię wszystko, by trzymała się od nas z daleka. - Składa na moich
ustach pocałunek. - Chodźmy.
Przechodzimy przez dziedziniec, przepychając się wśród uczniów
czekających na dzwonek. Cam przyciska mnie do siebie, obejmując
ramieniem. Czuję się niezręcznie. Odnoszę wrażenie, że wszyscy na nas
patrzą.
W oddali dostrzegam Sam, Nasha, Matta i Taylora. Sam nas zauważa,
biegnie ku nam i mnie przytula. Tak bardzo mi jej brakowało.
- Nawet nie wiesz, jak się za tobą stęskniłam! Chcieliśmy przyjść z Mattem pod twój dom z wielkim transparentem i protestować przeciw
twojemu aresztowi. Nie mogą na zawsze zamknąć cię w domu!
Wyobrażam sobie minę mamy na widok pokojowej manifestacji Sam i Nasha w ogrodzie i uśmiecham się na samą myśl. Jestem pewna, że nawet taki gest
nie skłoniłby jej do zmiany zdania.
- Prędzej czy później areszt dobiegnie końca - zapewniam ją. - Chodźmy.
Czekają na nas.
Ta promienna, stojąca przede mną Sam nie przypomina dziewczyny, którą
poznałam kilka miesięcy temu. Jest bardziej otwarta, wesoła, lubi
przebywać w towarzystwie. Od czasu do czasu pytam Camerona, czy na jej
nadgarstkach pojawiają się nacięcia, ale twierdzi, że nie ma po nich
śladu.
Sam bierze mnie za rękę i podchodzimy do reszty znajomych.
Nash wychodzi nam naprzeciw.
- Jest i nasza więźniarka!
Uśmiecham się. Gdy mój wzrok pada na Matta, nie wiem, jak się zachować.
Przytulić go, czy po prostu się przywitać.
- Cześć - mówię w końcu. Matt uśmiecha się, zachowując dystans.
Taylor podchodzi i mnie przytula. Długo się nie widzieliśmy. Nawet jeśli
niewiele rozmawiamy, uważam go za swojego przyjaciela.
- Rozumiem, że tęskniliście za Cris, ale zachowujcie się. Powoli, jedno
po drugim - interweniuje Cameron, chwytając mnie za rękę. Uwielbiam, gdy
jest zazdrosny.
- Słyszałem o waszej przygodzie - mówi Tay.
Czy wszyscy już wiedzą, co zaszło? Spoglądam na Sam, kręci przecząco
głową. Więc Nash albo Cameron musieli opowiedzieć o naszej ucieczce do
Los Angeles.
- Nie nazwałabym tego przygodą...
- Przygoda czy nie, wczoraj wieczorem byliśmy w kinie i z powodu twojego
aresztu mój brat był skazany na samotność - mówi Sam.
- Przykro mi - mówię, spoglądając na Camerona. Posyła mi szeroki
uśmiech.
- Nie martw się, mała. Całkiem nieźle się bawiłem.
- Właśnie... Dlatego byłoby lepiej, jakbyś była z nami. Cam miałby się
kim zająć zamiast nam przeszkadzać. - stwierdza Sam.
- Miałby się kim zająć? - powtarza Taylor, bacznie się nam przyglądając.
- Wiesz, sprawy zakochanych - wyjaśnia Nash.
Matt i Taylor spoglądają na mnie i Cama. Czy to dziwne, że jesteśmy
razem? Mają z tym problem?
- Jesteście parą? - pyta Matt drżącym głosem.
Cam obejmuje mnie w talii i przyciąga do siebie.
- Tak.
Na twarzy Matta maluje się zdziwienie oraz gniew jednocześnie. Nie
rozumiem tej reakcji. Zerwaliśmy ze sobą jakiś czas temu, a on jako
pierwszy wyczuł, że mnie i Camerona coś łączy.
Dzwonek wytrąca mnie z rozmyślań.
- Nie! Cholera! - mruczy Taylor.
- Idę zostawić książki w szafce. Widzimy się później. - Żegnam się z chłopakami. Cam bierze mnie za rękę i wchodzimy do szkoły. Gdy docieramy
do szafki, wyjmuję podręczniki z plecaka.
- Ile tych książek przyniosłaś? - pyta Cameron z uśmiechem.
- Wszystkie są dziś potrzebne.
- Mamy aż tyle przedmiotów? - sprawia wrażenie zdziwionego.
Kręcę głową z niedowierzaniem. Wiem, że nie lubi się uczyć, ale nie
sądziłam, że nie ma bladego pojęcia, jakie dziś mamy lekcje.
Chłopak wzrusza ramionami.
- Ja wszystko umiem, nie potrzebuję książek. Jestem geniuszem.
- Jasne - mówię, zamykając szafkę.
- Wątpisz w moją inteligencję?
- Oczywiście, że nie.
- Dobrze wiesz, że mam rację. Ale nie przyznasz się, bo jesteś zazdrosna
- mówi, puszczając mi oczko.
Wymierzam mu lekkiego kuksańca w ramię. Cameron chwyta mnie za
nadgarstek i przyciąga do siebie.
- Nie mogę ci się oprzeć, gdy tak robisz - szepcze. Jego usta znajdują
się milimetry od moich.
Zmniejszam dzielący nas dystans i całuję go, nie zważając na
niedyskretne spojrzenia uczniów tłoczących się na korytarzu. Powinni się
przyzwyczaić do tego widoku, przecież teraz jesteśmy razem.
Cam kładzie jedną dłoń na moim policzku, a drugą ręką obejmuje mnie w talii.
- Powiedzcie, że to żart! - wrzeszczy ktoś za naszymi plecami.
2
Odwracamy się gwałtownie. Gdy ją widzę, moje ciało przeszywa dreszcz.
Wyraz jej twarzy wprawia mnie w przerażenie. Gdyby nadarzyła się okazja,
ta dziewczyna zabiłaby mnie bez mrugnięcia okiem.
- Powiedz, że żartujesz, Cameron! Powiedz, że robisz to, by wzbudzić we
mnie zazdrość, albo z innego głupiego powodu! - krzyczy błagalnie Susan,
podchodząc do nas.
Cam prycha.
- Nie.
- Co? Ty... Z nią? Co stało się z chłopakiem, który mnie kochał i nigdy
nawet nie spojrzałby na taką jak ona?
Cameron robi krok ku Susan.
- Zniknął, gdy zaczęłaś zachowywać się jak idiotka i uważać się za nie
wiadomo kogo.
- Zawsze taka byłam.
- Nie. Susan, w której się zakochałem, nie była egoistką i nie
traktowała wszystkich w taki sposób.
Na jej twarzy maluje się smutek. Po policzku spływa łza. Następnie jej
wzrok przenosi się na mnie, wraca wyraz twarzy sprzed kilku chwil.
- Przysięgam, że tym razem mi za to zapłacisz! - Susan robi krok w moją
stronę. - Dlaczego zabierasz mi jedyną rzecz, jaka mnie uszczęśliwia?! -
wrzeszczy, wybuchając płaczem.
Wpada w furię, ale ja mam dość wysłuchiwania w ciszy jej bezpodstawnych
oskarżeń.
- Nikogo ci nie zabrałam! Cameron już dawno chciał cię zostawić. Chciał
się przekonać, czy odwzajemniam jego uczucie. To jest nic w porównaniu
do tego, co ty mi zrobiłaś.
- Bredzisz! Ja nic ci nie zrobiłam!
- Nic?! Chyba żartujesz! Wykorzystałaś dziewczynę ze swojej świty, by
naopowiadała Mattowi bzdur na mój temat i nakłoniła, by spotykał się z Tamarą za moimi plecami. Byłam w nim zakochana. To jest dla ciebie nic?!
Nie jesteś w stanie sobie wyobrazić, co narobiłaś, jak było ze mną źle.
Ale mogłam się tego spodziewać. Żałośni ludzie zachowują się żałośnie!
Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Cam staje między nami, by nas
rozdzielić, przykleja na twarz wymuszony uśmiech i całuje mnie w czoło.
- Mała, lepiej będzie, jak sobie pójdziesz. Pozwól mi z nią porozmawiać.
Wszystko jej wyjaśnię.
Nie chcę stawiać oporu. Prawie tracę panowanie nad sobą, ale przytakuję
i oddalam się.
- Słono mi za to zapłacisz! Skończysz jak Carly! - wrzeszczy Susan za
moimi plecami.
Przyspieszam kroku. Nie chcę słyszeć jej bredni. Od mojego pojawienia
się w szkole, Susan nie przestaje powtarzać, że prędzej czy później
zemści się za krzywdy, które jej wyrządziłam. Na szczęście, poza
perfidnymi żartami i gierkami z Mattem, które miały na celu odsunięcie
mnie od Cama, jej groźby okazały się słowami rzucanymi na wiatr.
Natomiast tym razem jej głos brzmiał dziwnie, jakby naprawdę miała
zamiar wyrządzić mi krzywdę...
Staram się oddalić tę myśl, kierując kroki do auli. Nagle oślepia mnie
flesz aparatu fotograficznego. Muszę kilkakrotnie mrugnąć, by odzyskać
ostrość wzroku. Dopiero teraz dostrzegam, co się dzieje.
Kilka kroków przede mną stoi Lexy z aparatem fotograficznym. Za nią
znajduje się Lindsay Constancio, asystentka-prawa ręka, uzbrojona w długopis i notatnik.
- Czy chcesz wygłosić oświadczenie na temat zajścia z Susan? Wyglądała
na przygnębioną... Jak to się stało, że jesteś z Cameronem? Myślisz, że
jest z tobą, by wzbudzić w niej zazdrość? - atakuje mnie Lexy,
wyrzucając z siebie słowa jednym tchem.
Co to w ogóle za pytania? Naprawdę myśli, że na nie odpowiem?
Mijam je bez słowa i wchodzę do klasy. Cameron dołącza do mnie chwilę
później.
- I jak? - pytam.
- Susan się uspokoiła. Poszła do łazienki się odświeżyć.
Najbardziej martwi mnie co zrobi gdy znajdziemy się sam na sam, ponieważ
prędzej czy później to nastąpi, a Cameron nie zawsze będzie obok, by
mnie obronić.
- Nie zrobi ci krzywdy - szepcze mi do ucha, muskając po policzku.
Chwilę później Susan wchodzi do klasy, a za nią podąża jej świta
koleżanek. Wygląda strasznie, ma rozmazany makijaż i zaczerwienione
oczy. Domyślam się, jak się teraz czuje i jest mi przykro, ale to nie
moja wina.
Posyła mi gniewne spojrzenie i siada w swojej ławce. Matt podchodzi do
niej i kładzie dłoń na jej ramieniu. Łączy ich głęboka więź. Nie wiem,
jak mogłam tego wcześniej nie dostrzegać.
Przez większość poranka zwalczam senność i nudę. Godziny wolno płyną, a lekcje dłużą się w nieskończoność. Pierwszy dzień szkoły po przerwie
świątecznej zawsze tak wygląda: zwolnione tempo, niska motywacja do
nauki, wejście w wir przygotowań do testów i klasówek, głowa pełna
wspomnień z minionych ferii i marzenia o kolejnych wakacjach. Jednak
dziś usłyszeliśmy wspaniałą wiadomość. Nauczyciel angielskiego oznajmił,
że początkiem marca jedziemy z klasą na tydzień do Londynu! Będzie
cudownie.
Gdy zadzwonił dzwonek oznajmiający przerwę obiadową, dołącza do mnie
Sam.
- Co się stało Susan?
- Zobaczyła mnie i Camerona razem i się wściekła. Założę się, że jutro
będę na okładce gazetki szkolnej jako dziewczyna, która ukradła jej
chłopaka.
- Cris, nie przejmuj się nią. Jesteście razem i jesteście szczęśliwi? -
Przytakuję. - Jedynie to się liczy.
Sam ma rację.
Gdy dołącza do znajomych na korytarzu, ja ustawiam się w kolejce do
automatu z jedzeniem i napojami. Nie jestem głodna, ale gorąca czekolada
doda mi energii na dalszą część dnia.
- Hej! - mówi ktoś za moimi plecami. Gdy się odwracam, dostrzegam
zielone oczy Austina.
- Cześć! Miło cię widzieć! - mówię, po czym go przytulam.
Maszyna wydaje charakterystyczny dźwięk. Odwracam się, by wziąć kubek.
- Słyszałem, że jesteś z Dallasem - mówi Austin, wybierając herbatę.
- Tak.
- Czyli to prawda! Wow! - Austin wygląda na zdumionego. Wszyscy tak
reagują na wieść o naszym związku. Dlaczego?
- Wow?
- Tak. Nie sądziłem, że będziecie razem. Przyzwyczaiłem się do tego, że
ciągle się kłóciliście.
Wzruszam ramionami.
- Teraz musisz się przyzwyczaić do tego, że jesteśmy parą.
Idziemy na dziedziniec.
- Proszę cię o jedno - Austin zatrzymuje się w pół kroku i patrzy mi
głęboko w oczy. - Bądź ostrożna. Kiedyś Cameron narobił problemów i nie
chcę, byś przez niego cierpiała.
Wiem, co chce przez to powiedzieć.
- Cam się zmienił - mówię na jego obronę.
- Proszę tylko, byś była ostrożna. Do tej pory jedynie Susan udało się
utrzymać go przy sobie, tylko w niej był naprawdę zakochany. Mam
nadzieję, że tym razem nie zachowa się jak dupek.
Jego słowa mnie zszokowały. Wieść o tym, że Cam żywił tak głębokie
uczucie do Susan wprowadza mnie w zakłopotanie i sprawia, że przy niej
czuję się nikim.
- W porządku, Austin, wystarczy. Ufam mu i wiem, że się zmienił.
- Jak chcesz. Uważam cię za przyjaciółkę i czułem się w obowiązku, by
cię ostrzec. Muszę dołączyć do Camilli. Do zobaczenia.
Zostaję sama, rozmyślając o słowach Austina. Nie rozumiem, dlaczego mój
związek z Cameronem wywołuje tyle szumu. Nie wiem, dlaczego wszyscy
sprawiają wrażenie przejętych.
Nie chcę, byś przez niego cierpiała... Do tej pory jedynie Susan udało
się utrzymać go przy sobie, tylko w niej był naprawdę zakochany.
Postrząsam głową, by odpędzić słowa Austina.
Nie. Chłopak, o którym mówił się zmienił.
Cameron się zmienił. Ufam mu.
3
Dziś obudziłam się późno. Gdy otworzyłam oczy i sprawdziłam godzinę na
telefonie, napisałam do Cama, by na mnie nie czekał i jechał prosto do
szkoły. Teraz siedzę w samochodzie z tatą, jedziemy przez miasto z zawrotną prędkością.
Po dziesięciu minutach docieramy pod szkołę. Lekcje zaczęły się zaledwie
kwadrans temu. Mój tato jest wielki! Jechałam z sercem w gardle, ale
gdyby nie on, ominęłaby mnie lekcja angielskiego.
Dzień ledwo się zaczął, a ja już jestem wykończona! Na szczęście dziś
jest piątek. Powoli dobiega końca mój areszt domowy. Od poniedziałku
wracam do żywych! Nie będę musiała wracać do domu od razu po szkole i będę mogła wychodzić wieczorami.
Kilka minut po wejściu do klasy na blacie ląduje zwinięty w kulkę liścik
od Camerona. Niewiele brakowało, by nakrył nas profesor. Nie rozumiem,
dlaczego nie skończył z tą głupią manią liścików.
"Cześć, śpiochu. Zjesz ze mną obiad? Tęskniłem."
W ciągu tygodnia spędzaliśmy ze sobą niewiele czasu, a jego odwiedziny
nie były tak częste, jak bym sobie tego życzyła. Po powrocie do szkoły
mama zaczęła mnie jeszcze bardziej sprawdzać. Może coś podejrzewa...
"Jasne! Ale mogłeś zapytać na przerwie... Nie chcę znów wylądować z tobą w kantorku! ;-)"
"Oj chciałabyś! Ja też bym tym nie pogardził..."
Kręcę głową z niedowierzaniem, uśmiechając się pod nosem. Cam jest
niepoprawnym arogantem, już mu nie odpowiadam. Boję się, że nauczyciel
nas przyłapie.
Po lekcji zamieniam słowo z profesorem, po czym dołączam do mojego
chłopaka na dziedzińcu.
Obok niego na ławce siedzą Sam, Nash, Matt i Carter. Długo nie widziałam
ich razem.
Cam daje znak, bym usiadła na jego kolanach. Gdy podchodzę, całuje mnie
w policzek.
- O czym rozmawiacie?
- Fajnie będzie pojechać razem na wycieczkę szkolną - mówi Cameron,
puszczając mi oczko.
Rumienię się na samą myśl o wspólnym pobycie w Londynie.
- Cały tydzień w Europie! Wciąż nie mogę w to uwierzyć! To cudowne, że
możemy wybrać, z kim chcemy być w pokoju i sami będziemy mogli zwiedzać
miasto. To będzie wspaniały wyjazd - mówi podekscytowana Sam.
Będzie pięknie, nie mogę się doczekać! Do wycieczki zostały jeszcze dwa
miesiące. Chciałabym, żeby czas szybciej płynął.
Całą godzinę spędzamy na snuciu planów wyjazdowych, przygotowujemy
program zwiedzania Londynu dzień po dniu. Gdy rozbrzmiewa dźwięk
dzwonka, wracamy do klasy.
Kiedy siadam w ławce, Austin pojawia się w klasie i daje znak, bym
wyszła na korytarz.
- Nie powinieneś być w klasie? - pytam, podchodząc do niego.
Wzrusza ramionami i uśmiecha się.
- Nie mam ochoty. Poza tym chciałem zapytać cię o dwie ważne rzeczy.
- Słucham - mówię, poważniejąc.
- Za dwa tygodnie są urodziny Camilli.
- I co w związku z tym?
- Po pierwsze, pójdziesz ze mną? Po drugie, nie wiem, co jej kupić!
Pomogłabyś mi w wyborze prezentu? Camilla jest moją najlepszą
przyjaciółką, chciałbym zrobić jej niespodziankę, a nie mam pomysłu. Nie
jestem za dobry w tych kwestiach.
Nie spodziewałam się takiej prośby. Kamień spadł mi z serca, ponieważ
bałam się, że Austin będzie chciał rozmawiać o Camie.
- Nie ma sprawy. Co kupowałeś jej w poprzednich latach? - pytam z ciekawości.
- Filiżanki.
- Filiżanki? Żartujesz?
- Nie, to prawda. Wiem, że to brzmi głupio, ale ona lubi filiżanki! W tym roku chciałem to zmienić... Pomożesz mi? Możemy iść na zakupy nawet
jutro, albo w niedzielę...
Uśmiecham się, wyobrażając sobie minę Camilli, która na każde urodziny
dostawała kolejną filiżankę do kolekcji!
- Oczywiście. Nie chcę, by także w tym roku dostała kolejną porcelanę do
kolekcji! Ale nie jestem pewna, czy będę mogła iść z tobą na zakupy w weekend.
- Dzięki, Cris - mówi, przytulając mnie.
- Ale słodko!
Cameron opiera się o drzwi i klaszcze w dłonie. Na jego twarzy maluje
się dziwny uśmiech.
- Umówimy się esemesowo, okej? - potwierdza Austin i odwraca się na
pięcie, posyłając Cameronowi wyzywające spojrzenie.
- Nagle staliście się najlepszymi przyjaciółmi? - pyta Cameron, wchodząc
do klasy.
Nie wierzę własnym uszom.
- Proszę, nie zaczynaj... Poprosił mnie, bym mu pomogła wybrać prezent dla
Camilli.
- Co takiego?!
Zatrzymuję się w pół kroku i zwracam się ku niemu.
- Poprosił...
- Słyszałem, nie musisz powtarzać. Wiedz, że nigdzie nie idziesz.
- A i owszem - mówię pewnym siebie głosem.
- Nie. Możesz wychodzić, z kim chcesz. Z Nashem, Carterem i diabli
wiedzą, z kim jeszcze, ale nie z Austinem.
- Jesteśmy przyjaciółmi i zrobię to, o co mnie poprosił. Koniec
dyskusji.
Cam kręci przecząco głową, mija mnie i siada w swojej ławce. Przez
resztę dnia jest rozdrażniony i ostentacyjnie mnie ignoruje. Nie
rozumiem, skąd się bierze jego głupia zazdrość...
Między nami dobrze się układa, ale nie zgadzam się, by mówił mi co mam
robić albo z kim wychodzić. Będę w tej kwestii nieustępliwa. Cameron
musi uświadomić sobie, że między mną i Austinem nigdy do niczego nie
doszło i nie dojdzie, ponieważ kocham tylko Cama. Odnoszę wrażenie, że
coś kryje się za tą wrogością i mam zamiar dowiedzieć się, o co chodzi.
W drodze do domu podpytuję o to Sam. Jest moją najlepszą przyjaciółką i mam do niej pełne zaufanie. Ale odpowiada wymijająco.
- Austin i Cameron się pokłócili, ale nie wiem, z jakiego powodu. Może
dlatego mój brat nie chce, byś z nim wychodziła.
Sam jest skrępowana, zachowuje się, jakby chciała coś przede mną ukryć.
Nie pozostaje mi nic innego, jak porozmawiać z chłopakami.
Gdy wracam do domu, Kate mnie do siebie woła. Jej głos jest słaby i smutny. Leży zwinięta w kłębek na kanapie, jej włosy są rozczochrane, a oczy czerwone i spuchnięte.
- Co się dzieje?
Kate podbiega do mnie z płaczem. Nie wiem, o co chodzi. Mocno się do
mnie przytula.
- Powiesz mi, co się stało?
Pociąga nosem, przytakuje i idzie ze mną do mojego pokoju, po czym siada
na łóżku.
- Dziś zebrałam się na odwagę i porozmawiałam z Haysem, jak doradziłaś.
Zapytałam, czy się na mnie gniewa. Wiesz, jak zareagował? Odwrócił się
na pięcie i wyszedł z tą idiotką Meredith, swoją najlepszą przyjaciółką.
Nie wiem, co ja mu zrobiłam, dlaczego się tak zachowuje? - pyta,
wybuchając płaczem.
Siadam obok niej i biorę ją za rękę. Przykro mi patrzeć na moją siostrę
w takim stanie. Chłopcy potrafią tylko mieszać nam w głowach! Dlaczego
związki nie mogą być łatwe i proste? Wystarczyłoby tak niewiele,
odrobina szczerości oraz odwagi, by dzielić się uczuciami oraz myślami,
a nie czekać, aż druga osoba sama się wszystkiego domyśli.
- Porozmawiam z Nashem - zapewniam ją - może wie coś więcej. Uspokój się
i przestań się przejmować. Pewnie Hayes ma jakiś powód, by się tak
zachowywać. Razem się dowiemy o co chodzi, dobrze? Nie płacz już. Nikt
nie jest wart twoich łez. - Sięgam po chusteczkę i wycieram jej twarz. -
Połóż się i odpocznij. Zobaczysz, że poczujesz się lepiej.
- Mogę zostać z tobą? Nie chcę być sama.
Przytakuję i kładę się obok niej. Głaszczę ją po włosach i mocno tulę. Z własnego doświadczenia wiem, że w takich chwilach przytulanie ma
zbawienną moc. Kiedy odkryłam, że Matt mnie zdradza, Cameron przyszedł
do mojego pokoju i to właśnie zrobił. To było cudowne. Jego ciepłe słowa
oraz objęcie były niczym balsam na moje zranione serce. Były wszystkim,
czego wtedy potrzebowałam.
Odwracam się, by nastawić budzik i sprawdzić, czy Cam wysłał mi
wiadomość.
Nic.
Żadnego znaku życia.
Ciekawe, co zaszło między nim a Austinem. Wiem, że nie będzie łatwo
przekonać ich do wyjawienia prawdy. Przytulam się do siostry i po kilku
minutach zasypiam. Zapadam w przyjemny półsen, mój umysł uwalnia się od
trosk. Zaczynam śnić.
Znajduję się w ciemnym, nieznajomym miejscu, wokół panuje cisza. Stawiam
kroki nie wiedząc dokąd idę. Dostrzegam jedynie ciągłą, niekończącą się
białą linię, wzdłuż której podążam, stawiając krok za krokiem. Nagle jak
spod ziemi wyrasta Susan. Wrzeszczy i zanosi się płaczem, jednak nie
wydając żadnego dźwięku. Oślepiające światło zmusza mnie do zamknięcia
oczu. Gdy je otwieram, wokół mnie rozciąga się pustka.
Coś głaszcze mnie po twarzy. Zrywam się na równe nogi. Mam wrażenie,
jakbym wracała z zaświatów. Gdy otwieram oczy, dostrzegam Camerona. Czy
on zwariował?
- Co tu robisz? - pytam, oddychając z ulgą.
- Tęskniłem - mówi z uśmiechem.
Kręcę głową z niedowierzaniem. Kate zniknęła. Dokąd poszła?
- Dlaczego przyszedłeś? Już się na mnie nie gniewasz?
Cameron wzrusza ramionami i siada na brzegu łóżka.
- Gniewałem się, ale potem pomyślałem sobie, że jesteś na tyle
inteligentna, by zrozumieć, że wyjście z Austinem to głupi pomysł, więc
się uspokoiłem.
- Mylisz się. Wyjdę z nim, czy ci się to podoba, czy nie.
Cameron posyła mi spojrzenie, które wprawia mnie w niepokój.
- Na razie nie możesz nigdzie wychodzić. Przypominam, że masz areszt
domowy.
- Znajdę sposób.
Na jego twarzy maluje się uśmiech.
- Nie sądzę, żeby ci się to udało, jeśli o wszystkim powiem twoim
rodzicom.
- Słucham? To szantaż? - pytam podniesionym głosem.
- Nazywaj to jak chcesz.
Biorę głęboki oddech.
- Nie powinieneś tu być. Idź już.
- Nie.
- Tak. W tej chwili wyjdź.
- Niby dlaczego? - Nie ma zamiaru wychodzić. Zamiast tego wyciąga się na
łóżku, krzyżuje ramiona pod głową i patrzy na mnie wymownie.
Niesubordynacja szalenie go bawi.
- Jak chcesz. - Zamykam drzwi do pokoju, by rodzice nie dowiedzieli się,
że Cameron tu jest. Jeśli chce ze mną pogrywać, zrobimy to na moich
zasadach. - Co zaszło między tobą a Austinem? - Postanowiłam za wszelką
cenę uzyskać odpowiedzi na nurtujące mnie pytania.
- Pójdę już. - Cameron wstaje i kieruje się do okna.
- Jak to? Przecież chciałeś zostać. - Podchodzę do niego.
- Nie, lepiej będzie, jak już sobie pójdę. Nudzę się - mówi, po czym
otwiera okno.
- Dlaczego nie chcesz porozmawiać o Austinie? Co zaszło między wami?
- To stare dzieje. Ani ja, ani on nie będziemy do tego wracać. Musisz
się z tym pogodzić.
- Wszystkiego się dowiem, czy tego chcesz, czy nie.
Cameron kręci przecząco głową, posyła mi szyderczy uśmiech i bez słowa
wychodzi, zostawiając mnie z niezrozumiałym i dziwnym poczuciem
niepokoju.
4
Dziś pamiętny dzień! Mój areszt domowy dobiega końca!
Jedenaście dni kary z powodu mojej decyzji to przesada. Co więcej, to
niesprawiedliwe! Jeśli rodzice sądzą, że dali mi nauczkę, grubo się
mylą. Bez wahania zrobiłabym raz jeszcze to samo. Dla takiej
przyjaciółki jak Cass mogłabym pojechać na koniec świata... Albo dalej,
jeśli mogłoby to coś zmienić.
Po jej śmierci nie jestem taka sama. Bardzo za nią tęsknię. Mam
wrażenie, że wraz z nią obumarła część mnie, część mojego życia. O ile
obecność Cama w tym trudnym okresie zdołała wypełnić pustkę, to gdy
jestem sama, ogarnia mnie fala smutku i wspomnienia o Cass stają się
bolesne.
Ostatnie dwa dni, w ciągu których nie widziałam Camerona, wydawały się
nieskończonością. To niewiarygodne, ale wciąż gniewa się na mnie z powodu Austina. Przez cały weekend wysłał mi tylko dwie wiadomości, nic
poza tym i założę się, że dziś rano po mnie nie przyjedzie. Na pewno
będę musiała iść do szkoły na piechotę.
Przed wyjściem idę pożegnać się z Kate. Ma gorączkę, dziś nie idzie do
szkoły. Pukam do drzwi i uchylam je lekko.
- Mogę wejść? - Siostra kiwa głową w odpowiedzi. - Posłuchaj, odpocznij
i staraj się nie myśleć o Hayesie. Dziś porozmawiam z Nashem. Zobaczymy,
co da się zrobić.
Kate kiwa głową i przytula się.
- Dziękuję.
Moja gorączkująca siostra przeżywająca swój pierwszy kryzys miłosny
wzbudza we mnie czułość. Całuję ją w policzek i wychodzę.
Cameron czeka na mnie oparty o samochód. Ręce skrzyżował na piersiach.
Ma pogodny wyraz twarzy. Po jego zachowaniu w weekend, dziwi mnie jego
widok.
- Co tu robisz? - pytam, starając się ukryć radość, którą mimowolnie
odczuwam. Jestem na niego obrażona. Niech wie.
- Przyjechałem po ciebie, jak zawsze - odpowiada spokojnym głosem.
- Wsiadaj do samochodu i jedź do szkoły. Tracisz czas.
Cameron kręci przecząco głową i podchodzi do mnie.
- Masz zły humor?
Żartuje sobie ze mnie? Robi krok w moją stronę i pochyla się, by mnie
pocałować, ale ja go odpycham.
- Chodźmy już... Byłem zły, że nalegałaś na wyjście z Mattem numer dwa.
- On ma imię - odpowiadam.
- Naprawdę? Nie przypominam sobie. - Ostentacyjnie krzyżuję ramiona na
piersiach. - No tak, Bryan.
Wiem, że stroi sobie żarty, by mnie rozśmieszyć, ale jestem nieugięta.
Cameron pochyla się nada mną i bierze mnie za rękę.
- Chodź, bo się spóźnimy.
Wyrywam mu się.
- Nie dotykaj mnie.
Gdy wsiadam do auta i zapinam pasy, słyszę jego śmiech.
- Oboje wiemy, że nie będziesz długo się dąsać. Dziś wieczorem obejrzymy
razem film - mówi, uruchamiając samochód.
- Skąd pewność, że będę miała ochotę spędzić z tobą wieczór?
- Jeśli wciąż jesteś na mnie obrażona, zatrzymam się, zablokuję drzwi i będę cię tak długo całował, aż zrozumiesz, że naprawdę mi na tobie
zależy.
Kręcę głową z niedowierzaniem i wyglądam przez okno.
Nagle samochód skręca w boczną uliczkę i się zatrzymuje.
- Co robisz? Spóźnimy się.
- Nie obchodzi mnie to. Nie ruszymy się stąd, póki nie powiesz, że mi
wybaczyłaś.
Prycham i sprawdzam godzinę. Musimy się pospieszyć, bo naprawdę się
spóźnimy.
- No dobrze. Wybaczam ci. - Pochylam się, by dać mu całusa, ale gdy
nasze usta się spotykają, moje ciało przeszywa dreszcz. Pocałunek staje
się coraz bardziej namiętny. Nie mogę zignorować faktu, że Cameron jak
nikt inny jest w stanie wywołać we mnie tak potężne emocje.
- Tęskniłem, mała - szepcze, a ja nie stawiam dłużej oporu. Ma rację,
nie potrafię długo się dąsać, to silniejsze ode mnie.
Nie wiem jakim cudem, ale podjeżdżamy pod szkołę punktualnie. Pierwsza
część dnia upływa spokojnie, także dzięki temu, że odzyskałam dobry
humor. Niemniej jednak jestem zdeterminowana by odkryć, co stoi za
wrogością między Camem i Austinem.
- Zjemy razem obiad? Chciałabym z tobą porozmawiać - mówi Sam na
przerwie.
- Jasne, słucham - mówię, wychodząc z klasy.
- Zauważyłaś, że Nash dziwnie się zachowuje?
- Ostatnio niewiele rozmawialiśmy... Nie wydaje mi się, bym zauważyła coś
dziwnego. Dlaczego pytasz?
- Nie wiem. Mam wrażenie, że oddalił się ode mnie. Przedtem traktował
mnie jak księżniczkę, spędzaliśmy razem sporo czasu, byłam w centrum
jego uwagi. Ostatnio błądzi myślami, a kiedy mnie całuje, mam wrażenie,
że tak naprawdę nie tego chce. Nie wiem, czy mnie rozumiesz... To takie
zagmatwane, źle mi z tym.
Wygląda na to, że nie tylko Hayes jest dziwny.
- Zastanawiałam się nad tym i zaczęłam myśleć, że mnie wykorzystał,
osiągnął swój cel i teraz mnie zostawi.
- Nie, Nash nie jest takim typem chłopaka!
- A jeśli właśnie postanowił się zmienić? - pyta w desperacji.
Nash mija nas, zatrzymuje się i przytula Sam. Na moje oko, jest jak
zawsze czuły i uśmiechnięty.
- O czym rozmawiacie? - pyta.
Sam jest zmieszana.
- O tym co zawsze. O szkole, ubraniach, o babskich sprawach - kłamię.
- Okej. Cris, nie pogniewasz się, jeśli porwę ją na pół godziny? - pyta,
puszczając mi oczko.
- Nie ma problemu. Do zobaczenia później. - Chciałam porozmawiać z nim o Hayesie, ale nie mam odwagi rujnować nici porozumienia, jaką nawiązali.
Później z nim pogadam.
Jest pewna rzecz, którą chcę załatwić. Muszę dowiedzieć się, co zaszło
między Austinem i Cameronem. Wiem, kogo mogę zapytać.
Lexy. Idę jej poszukać w klasie.
Na mój widok dziewczyna kuli się w swojej ławce, chcąc się przede mną
ukryć, ale jest za późno. Gdy do niej podchodzę, unosi ręce w górę w obronnym geście.
- Ja nie opublikowałam żadnego artykułu, a jeśli dostałaś wiadomość, to
nie ode mnie - mówi na swoją obronę.
- Nie przyszłam w tym celu. Chciałam zadać ci kilka pytań - wyjaśniam,
na co Lexy wyraźnie się odpręża. Obok jej plecaka zauważam nowy aparat
fotograficzny. Ile ich ma?
- Słucham. Nie jestem pewna, czy będę w stanie ci pomóc.
Lexy wie wszystko o wszystkich. Niemożliwe, żeby nie wiedziała, co
zaszło między najpopularniejszymi chłopcami w szkole.
- Doszły mnie słuchy, że kiedyś między Cameronem i Austinem do czegoś
doszło.
- Nie wiem, kto ci to powiedział, ale zapewniam cię, że między nimi
nigdy do niczego nie doszło. Obaj są heteroseksualni. Gdybyś tylko
wiedziała, co wyprawiają z dziewczynami...
- Nie to miałam na myśli - przerywam jej. - Chodziło mi o to, że ponoć
między nimi wywiązała się sprzeczka, i miało to związek z niejaką Carly.
- Ach - zdziwiła się, po czym zapadła cisza.
- No więc? - dopytuję.
- Ja... Eee... - Lexy jest podenerwowana. Jeśli nawet ona stresuje się na
samo wspomnienie tej historii, to znaczy, że musi to być drażliwy temat.
Mamrocze coś pod nosem, a ja powoli tracę cierpliwość.
- Powiesz mi, o co chodzi, czy nie?
- Przepraszam, ale Cameron nakazał, bym wymazała tę sprawę z pamięci i nikomu o niej nie wspominała. Powinnaś być mi za to wdzięczna, ponieważ
nie zareagowałabyś dobrze na wieść o tym, co zaszło, ani o analogiach
łączących cię z Carly - wyjaśnia cicho.
Przechodzą mnie ciarki.
- To prawda. Niektóre aspekty wskazują za to, że jej historia się
powtarza, co mnie przeraża. Bądź ostrożna, Cris. Tylko tyle mogę ci
powiedzieć.
Jej słowa jedynie wzmagają moją ciekawość.
- Lexy! - krzyczy ktoś za moimi plecami. Lindsay biegnie w naszym
kierunku, jest podekscytowana. - Bierz aparat i chodź ze mną! Mamy nowy
temat!
- Co? Nie, Lexy rozmawia ze mną - protestuję.
- Zajmij się lepiej swoim narzeczonym. Zaraz pobije jakiegoś chłopaka.
Będę protestować, jeśli tym razem nie usuną go ze szkoły - mówi Lindsay
z uśmiechem.
Mój Boże, Cam! Co on do diabła wymyślił? Z kim ma na pieńku? Mam złe
przeczucia, ale z całych sił wierzę, że się mylę.
- Gdzie są?
- Przy dystrybutorach - wyjaśnia Lindsay.
Wybiegam z klasy i rozpycham się łokciami między uczniami zmierzającymi
na miejsce bójki. Przyspieszam kroku z nadzieją, że zdołam dotrzeć na
czas, by powstrzymać mojego chłopaka.
Toruję sobie przejście w tłumie gapiów. Nie mogę uwierzyć, że to się
naprawdę dzieje. To głupie, Cam także jest tego świadom. Przemoc nie
rozwiąże problemów.
- Cameron, Austin, natychmiast przestańcie! - rozkazuję rozwścieczona.
Mój chłopak podnosi wzrok i na kilka chwil zastyga w bezruchu.
- Cris.
Austin bierze się w garść i wymierza mu cios.
- Przestańcie! - wrzeszczę, a oboje posłusznie wypełniają moje
polecenie.
- Cris, ja... - tłumaczy się Austin, patrząc mi w oczy.
Nie zniosę publicznego okazywania wściekłości. Przepycham się przez tłum
i oddalam się. Po kilku metrach słyszę za sobą kroki. Jestem pewna, że
to Cameron.
- Tym razem przesadziłeś - mówię, odwracając się. Ku mojemu zdziwieniu
przede mną stoi Jack.
- Przepraszam, chciałem tylko sprawdzić, jak się czujesz - wyjaśnia,
podchodząc do mnie niepewnym krokiem.
- To ja przepraszam. Myślałam, że to Cameron.
- Przykro mi z powodu jego zachowania, nie zasłużyłaś na takie
traktowanie - mówi Jack. Na jego twarzy maluje się wymuszony uśmiech.
- Nie rozumiem... Jak można reagować w taki sposób z powodu takiej
błahostki?
- Błahostki? Nie nazwałbym tego błahostką... Zrobiłbym tak samo, gdybym
znalazł się w takiej sytuacji.
Jego słowa wprowadzają mnie w konsternację. Wychodzi na to, że
rozmawiamy o dwóch różnych kwestiach.
- O czym ty mówisz?
- O Carly i o tym wszystkim, co się stało.
Ta historia mnie prześladuje. Muszę się dowiedzieć, co się stało i to
natychmiast.
- Jack, chciałabym poprosić cię o przysługę...
- Gilinsky, zejdź mi z drogi! - wrzeszczy Cameron, wdzierając się między
nas. Stracił nad sobą panowanie. Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim
stanie.
Jack unosi ręce w górę w obronnym geście i bez słowa odchodzi.
Spoglądam na Cama. Jest kłębkiem nerwów, wzbudza postrach. Nie wiem, co
było powodem bójki, ale wierzę, że istnieje bardziej cywilizowany sposób
na rozwiązanie problemów.
- Cris, musimy porozmawiać.
- O czym? O tym, dlaczego pobiłeś Austina?
- Źle się czuję, widząc was razem. Odchodzę od zmysłów na myśl, że masz
z nim wyjść.
- To jest powód?
Cameron przytakuje, ale nie wygląda na przekonanego. Dlaczego wciąż mnie
okłamuje?
- Chcesz powiedzieć, że Carly nie ma z tym nic wspólnego?
Cameron zaniemówił. Posyła wyzywające spojrzenie Jackowi, który stoi w głębi korytarza.
- On ci powiedział?
Przytakuję.
- Co jeszcze mówił?
Postanawiam skłamać, by zmusić go do wyjawienia prawdy.
- Wiem wszystko.
Cameron patrzy mi prosto w oczy, jakby chciał upewnić się, czy mówię
prawdę.
- Kłamiesz.
Wszystkich potrafię wyprowadzić w pole, ale nie jego.
- To dawne dzieje, nikt nie chce o tym mówić - ciągnie Cam. - Poza tym
nie ma to nic wspólnego z tobą. Nie rozumiem, dlaczego drążysz temat.
- Nie ma ze mną nic wspólnego? Jesteś pewny? Wyjaśnij mi, dlaczego Lexy
poradziła, bym na siebie uważała, ponieważ historia się powtarza?
Cameron kręci przecząco głową.
- W tej cholernej szkole każdy wtyka nos w nie swoje sprawy - mruczy.
- Niepotrzebnie się denerwujesz. Prędzej czy później wszystkiego się
dowiem.
Cameron pochyla się nade mną i posyła mi lodowate spojrzenie.
- Jeśli nie odpuścisz, między nami skończone.
Nie wierzę, że mówi poważnie.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki