Mroczne opowieści 2025 - Paweł Janiszewski

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (20,19 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Rozdział 2. Karol

Karola znalazłem przed piętnastą.

Nie było to trudne. Internet zrobił z ludzi coś, czym nigdy wcześniej nie byli - istoty łatwe do odnalezienia.

Prowadził niewielki zakład stolarski kilka kilometrów od Łosic.

Kiedy zobaczyłem nazwę firmy, roześmiałem się.

Nie z rozbawienia.

Z tego szczególnego rodzaju strachu, który czasami przypomina śmiech.

Drewno.

Oczywiście.

Przyjechałem pod zakład kilka minut po trzeciej. Na placu stał dostawczy mercedes, stos palet i kilka długich belek przykrytych brezentem.

Karol wyszedł z hali, zanim zdążyłem wysiąść z samochodu.

Poznałem go natychmiast.

Starzejemy się nierówno. Jednemu życie zabiera włosy, drugiemu zęby, trzeciemu prostuje plecy w złą stronę.

Karol postarzał się głównie w oczach.

Miał krótkie siwe włosy, szerokie ramiona i mocne ręce, ale oczy wyglądały jak wtedy za stodołą.

Zmęczone.

Czujne.

Jakby od trzydziestu lat spał z jednym uchem otwartym.

Podszedł do mojego samochodu.

- Długo ci zeszło.

Nie przywitaliśmy się.

- Wiedziałeś, że przyjadę?

- Nie.

- Więc skąd ten tekst?

- Bo skoro już tu jesteś, musiało się coś stać.

- Zadzwoniła do mnie dziewczyna.

Twarz Karola stwardniała.

- Jaka?

- Lena.

Nie zareagował.

- Powiedziała, że jest w Chotyczach.

Nadal nic.

- Z Szymkiem.

Karol odwrócił się i spojrzał w stronę hali.

- Chodź do środka.

- Słyszałeś, co powiedziałem?

- Słyszałem. Dlatego mówię: chodź.

W hali pachniało trocinami, klejem i lakierem. Maszyny były wyłączone. Na stole leżały okulary ochronne i otwarta butelka wody.

Karol zamknął drzwi.

Potem przekręcił klucz.

- Od jak dawna? - zapytał.

- Co od jak dawna?

- Od jak dawna znowu coś widzisz?

- Nic nie widzę.

- Nie pytam, czy masz wizje. Pytam, czy coś widzisz.

- Karol, nie zaczynaj znowu mówić zagadkami. Mamy prawie pięćdziesiąt lat.

- Właśnie dlatego nie mam ochoty tracić czasu na tłumaczenie ci wszystkiego od początku. Odpowiedz.

Westchnąłem.

- Czasem puste miejsca na niebie.

- Od zawsze?

- Od tamtego lata.

- Coś jeszcze?

Zawahałem się.

- Parę miesięcy temu obudziłem się i czułem zapach.

Karol pobladł.

- Jaki?

- Wiesz jaki.

- Powiedz.

- Cytryna. Migdały. Mokre liście.

Oparł obie dłonie o stół.

- Kiedy?

- W maju.

- Dokładna data?

- Nie wiem.

- Przypomnij sobie.

- Po co?