Wstęp
Wstęp
Taniec celu z przyjemnością
Moja poradnia mieści się na piątym piętrze urokliwego budynku z oknami
wychodzącymi na wodę w pobliżu lotniska Mascot w Sydney. Bliskość oceanu
zapewnia nam wspaniałe widoki, a zarazem odległość od lotniska jest na
tyle duża, że nie dociera do nas nadmierny hałas samolotów, których
starty i lądowania przez cały dzień mogłyby znacznie utrudniać pracę.
Gdy wygląda się przez okno, trudno powstrzymać się przed marzeniami o wakacjach w jakimś egzotycznym miejscu. Czasem nawet zachęcamy
zdenerwowane dzieci, dla których jest to pierwsza wizyta u psychologa,
aby podeszły popatrzeć na samoloty.
W maju 2023 roku w okolicy doszło do niezwykłego zdarzenia. Tuż przy
naszym biurowcu otwarto nową kawiarnię. Było do niej bliżej niż do
poprzedniej, co ułatwiało szybkie wyjścia na kawę w przerwie między
konsultacjami. Z czasem bariści zapamiętali nasze stałe zamówienia, co
przyspieszyło i uprzyjemniło cały proces. Nowa kawiarnia była otwarta do
17:00, a pozostałe lokale w tej okolicy zamykano już o 15:00. Na dodatek
właścicielem był cukiernik włoskiego pochodzenia. Czyż trzeba dodawać
coś więcej?
Nigdy nie uważałam się za koneserkę ciast. Nigdy też nie miałam
szczególnej ochoty na pączki. Oczywiście lubiłam czasem zjeść Krispy
Kreme, ale nie kojarzę, żebym zatrzymywała się na stacji benzynowej lub
w supermarkecie tylko po to. Nie pamiętam też, kiedy po raz pierwszy
skosztowałam Krispy Kreme ani jak się czułam po tych pierwszych kilku
kęsach, mogę za to opowiedzieć o moim pierwszym posypanym cukrem pączku
z kawiarni włoskiego cukiernika. Wypiek był świeżutki, jeszcze ciepły.
Niebiańsko pachniał. Złocista, idealna chrupiąca skórka, obficie
posypana cukrem, skrywała miękkie, puszyste wnętrze.
Właśnie tak, dosłownie z dnia na dzień, to miejsce zostało moją ulubioną
kawiarnią. Wraz z zespołem staliśmy się jej stałymi gośćmi. Bywaliśmy
tam tak często, że czasami personel kawiarni nagradzał naszą lojalność
gratisowym biscotti. Jedliśmy sycylijską wersję tostów francuskich z serkiem ricotta z owocami w syropie, borowikowo-truflowe kulki arancini
i prawdziwe, kruche sfogliatelle. (Na marginesie: warto tu zapewne
wspomnieć, że ta kawiarnia mnie w żaden sposób o to nie nęka, nikt mnie
też nie zachęca do promowania jej wspaniałych produktów. Może tylko te
słowa przeczyta ktoś z personelu, a wtedy doda do naszego sycylijskiego
tosta francuskiego nieco więcej bitej śmietany).
Z biegiem czasu rosła moja chęć na wypieki. Zaczęłam marzyć o czymś
nowym, cudownym i pysznym. Chęć ta pojawiała się po południu, zwykle
około 15:00. Nie musiałam być głodna. Nie brakowało mi jedzenia. Często
coś przynosiłam z domu. W poradni zawsze miałam też dostęp do kawy
rozpuszczalnej. Ale niezależnie od tego, czy dzień był stresujący,
pracowity, powolny czy nudny, okoliczności zawsze pozwalały mi
usprawiedliwić kupno jakiejś przekąski. Włoska kawiarnia z dnia na dzień
stała się przykładem potęgi działania konkretnej substancji chemicznej w naszym mózgu: dopaminy w akcji.
Dopaminę, często nazywaną "substancją nagrody", mózg wytwarza w celu
wzmocnienia pozytywnych doznań. Do uwolnienia dopaminy doszło w chwili
zjedzenia pierwszego pączka z cukrem pudrem. Mój mózg i reszta ciała
dostały wtedy sygnał: "Słuchajcie, to jest świetne! Doskonale smakuje,
zapewnia cudowne wrażenia!". Rola dopaminy nie ogranicza się jednak do
przekazywania nam informacji, że coś wydaje się dobre -?jednocześnie
skłania nas ona do ponownego zapewnienia sobie tej nagrody i przyjemności. Przekazuje naszemu mózgowi komunikat: "Słuchaj, to
świetne, powtórzmy to!". Tym samym do aktywacji mojej dopaminy dochodzi
nie tylko w chwili jedzenia pączka, ale również wtedy, gdy o 15:00
siedzę w gabinecie, zastanawiając się, czy zejść do kawiarni na
wczesnopopołudniową przekąskę. Jej aktywność wzrasta nawet w czasie
tęsknego wpatrywania się w witrynę kawiarni w drodze do pracy. Pokusę
zjedzenia tych konkretnych pączków dodatkowo zwiększa ich ciągła
zmienność. Czasami mają w środku krem z dodatkiem orzechów laskowych.
Kiedy indziej pistacji. Mózg lubi różnorodność i nieprzewidywalność, co
przekłada się na aktywację szlaków "dopaminergicznych".
Tak właśnie przedstawia się dopamina w akcji. Wzmacnia to, co wydaje się
dobre, i skłania do powtórki tego doświadczenia. To zaś może być
wspaniałe, ale także niebezpieczne. "Napęd dopaminowy" jest zwykle
gwałtowny, automatyczny i nieświadomy, co każe się zastanowić, jaki mamy
tak naprawdę wybór i wolną wolę w kontekście własnych zachowań. Czy
rzeczywiście możemy tak dalece kontrolować swoje czyny, jak nam się
wydaje? I jak możemy stawić opór oddziaływaniu dopaminy, które atakuje z niezwykle pierwotną siłą?
* * *
Życie jest pełne paradoksów. Bywa złożone, zagmatwane i chaotyczne.
Kiedy indziej jednak jest proste, jasne i uporządkowane. Zmienne, a zarazem stabilne i przewidywalne. Pogoda może się zmienić z dnia na
dzień, lecz pory roku zawsze występują w tej samej kolejności. Z czasem
ulega zmianie dynamika w związkach, ale miłość trwa. Nie mamy gwarancji
zdrowia, w życiu mierzymy się z najróżniejszymi, nieprzewidywalnymi
chorobami, a mimo to się starzejemy i nieuchronnie dopada nas śmierć.
Życie nie jest statyczne, lecz zmienne w zależności od sytuacji.
Choć możemy próbować nadawać życiu pożądany kształt, i tak jesteśmy
zdani na łaskę wielu niezależnych od siebie czynników. Możemy być
kapitanami własnego statku, prowadzącymi go w wybranym przez nas
kierunku. Możemy wybierać karierę zawodową, decydować o miejscu
zamieszkania i dobierać sobie ludzi, z którymi chcemy spędzać czas. Mimo
to, podobnie jak kapitan statku zdany na łaskę sztormujących mórz, tak
naprawdę nigdy nie mamy nad tym wszystkim pełnej kontroli.
Jak to jest z zachowaniami, co do których wydaje nam się, że ją mamy?
Ile z nich tak naprawdę wynika z podświadomych procesów? Ile z własnych
działań wybieramy sami, a ile bierze się z całkowicie niejawnych dla nas
procesów zachodzących w naszym umyśle i ciele?
Truizmem jest twierdzenie, że mózg jest niewiarygodnie złożony. Jego
działanie stanowiło tajemnicę i intrygowało od tysięcy lat, choć zarazem
było przedmiotem badań niektórych najstarszych cywilizacji na ziemi. W roku 1908 niemiecki psycholog Hermann Ebbinghaus napisał, że
"psychologia ma długą przeszłość, ale krótką historię"1. Jest
w tym sporo prawdy. Nawet jeśli sposób działania mózgu i wewnętrzne
procesy umysłu od dawna fascynują ludzi, formalne, naukowe badanie mózgu
-?dziedzina nazywana neurobiologią -?to dość młoda dyscyplina. Choć w starożytnych cywilizacjach interesowano się naszymi szarymi komórkami,
brakowało wtedy wiedzy, czy też narzędzi, do naukowej oceny ich
działania. Zarazem jednak nie powstrzymało to ludzi od eksperymentów.
Najstarsze znane nam teksty medyczne pochodzą ze starożytnego Egiptu.
Powstały około 1800 r. p.n.e.2 Starożytni Egipcjanie to jedna z najstarszych cywilizacji, która udokumentowała swe rozległe badania w dziedzinie medycyny. Warto wspomnieć o opisach zabiegów medycznych, jak
nastawianie złamanych kości, proste, nieinwazyjne operacje chirurgiczne
i stomatologia. Przypomnę, że zapisano to wszystko hieroglifami. Dość
złożonymi jak na starożytną cywilizację.
Jednym z najstarszych tekstów, które wspominają wprost o mózgu, jest
Papirus Edwina Smitha z około 1600 r. p.n.e., nazwany od nazwiska
amerykańskiego sprzedawcy antyków, który nabył go w XIX wieku. W tym
tekście starożytni Egipcjanie wspominają o mózgu co najmniej osiem razy.
Dla takiej maniaczki nauki jak ja to fascynujące. Opisują objawy,
rozpoznanie i prognozę dla dwóch pacjentów z ranami głowy i otwartymi
złamaniami czaszki. W przypadku takich złamań dochodzi do odsłonięcia
kości spod skóry -?w przeciwieństwie do złamań zamkniętych, gdzie co
prawda kość jest złamana, ale skóra pozostaje nietknięta. Otwarte
złamanie czaszki uznano by dzisiaj za przypadek wymagający pilnej pomocy
medycznej.
Te opisy dowodzą także pewnego rozumienia anatomii i działania mózgu. Są
tam wzmianki o "pulsowaniu odsłoniętego mózgu" oraz zjawiska, które
obecnie określilibyśmy mianem afazji, czyli nagłej utraty mowy (w papirusie opisano to jako "nie rozmawia z tobą"). Wspomniano także o drgawkach ("nadmiernie się trzęsie").
Wygląda na to, że Egipcjanie w pewnym stopniu rozumieli "lateralizację"
objawów. Wiedzieli, że mózg składa się z dwóch połówek, czyli półkul,
oraz że niektóre funkcje organizmu są wyspecjalizowane i kontrolowane
przez jedną z nich. Zgodnie ze stanem naszej wiedzy przetwarzanie i produkcja mowy w znacznej mierze zachodzi w obszarach mózgu zwanych
ośrodkiem Broki i ośrodkiem Wernickego w lewej półkuli. Uraz lewej
półkuli może zaburzyć funkcje językowe, zaś uraz prawej z mniejszym
prawdopodobieństwem wywoła ten sam skutek.
Nasze rozumienie neurobiologii ulepszyło się dzięki dziełu Alkmeona z Krotonu, twórcy tekstów medycznych i naukowca ze starożytnej Grecji,
który żył około roku 500 p.n.e. Zasugerował on, że ciałem rządzi mózg, a nie serce, i że to on jest źródłem inteligencji danej osoby. Było to
przedmiotem długotrwałej debaty filozofów i lekarzy greckich.
Przenieśmy się teraz do XX wieku, kiedy to neurobiologię zaczęto uważać
za odrębną dziedzinę naukową. Pokonaliśmy długą drogę od czasów
starożytnych Egipcjan i Greków. Obecnie mamy zaawansowane techniki
neuroobrazowania, zdolne ujawnić zawiłe szczegóły aktywności mózgu.
Rozumiemy zasady neurogenetyki i powiązania konkretnych genów z zaburzeniami neurologicznymi. Umiemy wyjaśnić neuroplastyczność i zdolność mózgu do samonaprawy i przeprogramowania. Nasze rozumienie
działania sieci neuronowych położyło fundamenty pod rozwój sztucznej
inteligencji (SI). Neurobiolodzy posunęli się nawet do opracowania
technologii, która pozwala osobom sparaliżowanym sterować robotycznymi
kończynami i komunikować się z komputerami za pośrednictwem myśli (co
nazywa się neuroprotetyką). Wszystko to dowodzi, że zrobiliśmy ogromne
postępy.
Biologia, chemia w mózgu i genetyka odpowiadają za znaczną część naszej
osobowości i działań. Różni ludzie mają różne cechy osobowości, na które
w dużej mierze wpływają geny. Niektórzy z nas są bardziej
ekstrawertyczni, impulsywni i otwarci na nowe doświadczenia, inni zaś
introwertyczni, wycofani i zrównoważeni. Te cechy przekładają się na
nasze wybory życiowe -?wybór kariery zawodowej, miejsca zamieszkania i ludzi, których obecności pragniemy. Nie chodzi tu jednak wyłącznie o różnice w osobowości.
Istoty ludzkie są zasadniczo zaprogramowane do przetrwania. Właśnie
dlatego nasze odruchy każą nam się szybko odsunąć po dotknięciu gorącego
pieca. I dlatego w obliczu niebezpieczeństwa adrenalina może włączyć nam
tryb walki lub ucieczki. Substancje chemiczne w mózgu, jak serotonina,
wpływają na nasz nastrój. Melatonina reguluje sen i czuwanie. Dopamina
zaś każe nam dążyć do nagród, na przykład wysokokalorycznych posiłków i seksu.
Jednym z wyzwań nasilonych przez współczesne życie jest pokusa. Otacza
nas ze wszystkich stron, łatwiej do niej dotrzeć niż kiedykolwiek
wcześniej. Mówiąc "pokusa", nie mam na myśli jedynie seksu, narkotyków i rock and rolla, lecz wszystko, co wsiąka w szczeliny codzienności.
Pokusę obejrzenia kolejnego odcinka na Netfliksie. Pokusę, by sięgnąć po
telefon i sprawdzić nowe powiadomienia na Instagramie. Pokusę, by rano
raz jeszcze nacisnąć przycisk drzemki. Pokusę, by zjeść kolejnego
pysznego, posypanego cukrem pączka z piekarni tuż pod moją poradnią.
Prawdopodobnie nie są ci obce powiedzenia w stylu "warto chwilę
pocierpieć dla przyszłych korzyści" lub "nie rezygnuj z tego, na czym
najbardziej ci zależy, na rzecz tego, czego chcesz teraz". Zmagamy się,
ciągle przeciągając linę między tym, co wydaje się dobre natychmiast, a tym, co da nam długofalowe poczucie zadowolenia. Doskonale, jeśli te
dwie rzeczy są tożsame. To prawdziwy sukces. Niestety jednak nie zawsze
tak jest. Życie każe nam szukać równowagi między tym, co zapewni nam
dobre samopoczucie tu i teraz, a tym, co zrobi to później. Tę równowagę
trudno osiągnąć w obliczu wszechobecnego powabu natychmiastowej
gratyfikacji.
Jeśli chcę coś kupić, mogę włączyć telefon, który zwykle znajduje się w zasięgu ręki, automatycznie połączyć się z szybkim internetem, wyszukać
i znaleźć wiele produktów spełniających moje potrzeby. Mam aż nazbyt
wiele możliwości. Za wybraną pozycję płacę natychmiast, ponieważ we
wszystkich moich urządzeniach zapisane są dane karty kredytowej, więc
muszę tylko podnieść telefon i poczekać, aż funkcja rozpoznawania twarzy
zweryfikuje moją tożsamość. Później dany przedmiot trafi pod moje drzwi
w ciągu kilku dni, jeśli nie godzin.
Nie muszę już czekać, aż na Netfliksie (nie mówiąc nawet o telewizji o sygnale nieszyfrowanym) pojawi się kolejny odcinek ulubionego programu
telewizyjnego. Zamiast tego mogę obejrzeć cały sezon. Wystarczy tylko
nacisnąć przycisk. Netflix i inne platformy streamingowe będą odtwarzać
kolejne odcinki, więc nie muszę aktywnie wybrać dalszego oglądania. Tak
naprawdę, jeśli chcę zrobić sobie przyjemność, Netflix ma też kategorię
"warto obejrzeć", z której mogę czerpać inspirację.
Kiedy poczuję głód, mogę się skontaktować z jedną z wielu platform
internetowych oferujących usługi dostawy żywności, wybrać z szerokiej
gamy opcji, a godzinę później zjeść doręczony pod same drzwi posiłek lub
przekąskę. Jeśli chcę gdzieś jechać, w ciągu kilku minut stanie pod moim
domem pojazd typu ride share. W chwilach znudzenia mogę zagrać w grę
na telefonie, napisać SMS-a do przyjaciółki, przejrzeć media
społecznościowe, przeczytać wiadomości lub obejrzeć filmiki na YouTubie
-?potrzebuję zaledwie kilku sekund, by przesunąć palcem po ekranie
telefonu i go odblokować, czy też, co jeszcze prostsze, zrobić to przy
użyciu rozpoznawania twarzy! Mogę zlecić Siri przygotowanie listy rzeczy
do zrobienia, kazać ChatGPT zrobić korektę mojego rękopisu (uwaga do
moich redaktorów: nie zrobiłam tego!), a Aleksie dostosować temperaturę
w pokoju -?wszystko zaledwie jednym dotknięciem palca.
Ty to pewnie wiesz, bo prawdopodobnie te pokusy stanowią element także
twojej codzienności. Ze względu na ich doskonałe zintegrowanie możemy
nie zauważać, jak automatyczna stała się nasza egzystencja i jak
niewiele wymaga wysiłku. Nie zrozum mnie źle: automatyzacja ma też dobre
strony. Między innymi oznacza oszczędność czasu i pieniędzy, poprawia
bezpieczeństwo, zwiększa dostęp do istotnych usług.
Jednak choć przycisk drzemki może zapewnić mi dziesięć dodatkowych,
spędzonych w łóżku, minut dobrego samopoczucia, spowoduje także stres i konieczność spieszenia się, by nie spóźnić się do pracy. Podobnie pączek
z piekarni smakuje pysznie, kiedy go jem, ale gdybym pochłaniała go
zawsze, gdy czuję taką pokusę, miałoby to katastrofalny wpływ na moje
zdrowie. Choć dosypianie jest wygodne, a pączki smakowite, te rzeczy nie
są zgodne z moimi wartościami lub celami dotyczącymi mojej kariery
zawodowej i zdrowia. Czy to oznacza, że nigdy nie powinnam pozwalać
sobie na chwilę dłuższy sen i że mam na dobre zrezygnować z pączków?
Gdzie wtedy miejsce na przyjemność?
Właśnie na tym polega trudność z utrzymaniem równowagi.
Jak zapewnić balans między przyjemnością a realizacją celu w świecie,
który wydaje się nas ciągle kusić ze stu różnych stron? Jak znaleźć
zdrową równowagę między przelotnymi przyjemnościami a trwałym znaczeniem
w nieustannym pędzie i pośród tylu czynników rozpraszających? I jak nasz
mózg odpowiada na świat nastawiony na ciągłą konsumpcję, gdzie
najcenniejszą walutą jest nasz czas i uwaga? Jak się po nim porusza?
W tej książce omówimy wybrane najważniejsze pojęcia dotyczące
neurobiologii, które pozwolą nam odpowiedzieć na te pytania. A dokładniej zajmiemy się pewną maleńką cząsteczką w mózgu, która ma
ogromny wpływ na nasze zachowanie, czyli dopaminą.
Książka składa się z trzech części. W pierwszej przyjrzymy się dowodom i badaniom dotyczącym neuroprzekaźników, skupiając się na wyjaśnieniu,
dlaczego i w jaki sposób dopamina i inne substancje chemiczne w mózgu
działają właśnie tak, a nie inaczej. Obalę kilka mitów, wyjaśnię
potencjalne skutki braku równowagi, a także pokrótce omówię, jak
dopamina może powodować uzależnienia. Czemu to ważne? Im więcej wiemy,
tym lepsze decyzje możemy podjąć. Zrozumienie wpływu dopaminy na pewne
wybory pozwala nam nauczyć się lepiej sterować własnym zachowaniem i podejmować decyzje, które zapewnią równowagę między krótkoterminową
przyjemnością a długoterminowym celem.
Właśnie tym zajmiemy się w części drugiej -?zapewnieniem równowagi
między przyjemnością, którą może nam dać działanie pod wpływem dopaminy,
a znaczącymi, celowymi działaniami. Przyjrzymy się naszym wartościom i sprawdzimy, w jaki sposób "napęd dopaminowy" może utrudnić życie zgodnie
z tymi wartościami. Zastanowimy się także, co jest dla nas
najważniejsze, a tym samym co wskaże nam dalszą drogę.
Część trzecia poświęcona jest wprowadzaniu tych praktycznych zmian
zachowania. Poprowadzę cię przez etapy pozwalające oderwać się od
działań napędzanych dopaminą, a także podsunę strategie, dzięki którym
uzyskasz kontrolę nad pragnieniami. Wszystko po to, by w twoim życiu nie
było rozdźwięku między przyjemnością a realizacją celu. Będę prosić
także o zastanowienie się nad tym, co daje ci poczucie spełnienia, i jak
możemy lepiej dostosować równowagę do twoich potrzeb.
Do dzieła!
Rozdział 1. Czym jest dopamina i jak działa?
Rozdział 1
Czym jest dopamina i jak działa?
Ze względu na ilość dezinformacji krążących obecnie w internecie,
szczególnie w mediach społecznościowych, nikt nie będzie miał ci za złe
przekonania, że dopamina to modny narkotyk, który pomaga osiągać cele.
Zarazem jednak jest to całkowita nieprawda! Dopamina towarzyszy nam od
zarania dziejów, a w roku 1910 "odkryli" ją brytyjscy chemicy George
Barger i James Ewens. Dopiero jednak praca szwedzkiego neurofarmakologa
Arvida Carlssona z roku 1957 pozwoliła nam tak naprawdę zrozumieć jej
rolę w mózgu. Prowadzone przez niego eksperymenty na królikach wykazały,
że obniżenie poziomu dopaminy u zwierząt zaburzało pracę obwodów
neuronowych odpowiedzialnych za ruch. W późniejszym okresie przyczyniło
się to do zrozumienia zaburzenia neurodegeneracyjnego, jakim jest
choroba Parkinsona, w której niższy poziom dopaminy w mózgu skutkuje
problemami z poruszaniem się.
Od czasu pracy Carlssona nastąpiło poszerzenie zakresu zainteresowań
dopaminą oraz rozwój badań. W szczególności analizowano jej wpływ na
motywację do poszukiwania nagrody i sposoby stymulowania oraz
podtrzymywania przez nią uzależnień. W badaniach zajęto się związkiem
między dopaminą a zespołem nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem
uwagi (ADHD)3, także jej obecnością (bądź brakiem) w przypadkach
depresji4, a nawet powiązaniem z działaniem nerek5.
Sądząc po liczbie poświęconych dopaminie publikacji badawczych, można ją
uznać za jeden z najważniejszych, intrygujących neuroprzekaźników.
Czym jest neuroprzekaźnik? To, najprościej mówiąc, po prostu chemiczny
"goniec" w mózgu. Neuroprzekaźniki, które ułatwiają komunikację w mózgu
i układzie nerwowym, są niezbędne do utrzymania zdrowia psychicznego i dobrostanu fizycznego. Wyróżniamy szereg różnych neuroprzekaźników o odmiennych funkcjach. Poza dopaminą być może znasz serotoninę,
uczestniczącą w regulacji nastroju, snu i apetytu, kwas
gamma-aminomasłowy (GABA), który pomaga regulować lęk i stres, oraz
glutaminian uczestniczący w procesach uczenia się i zapamiętywania. Rolę
innych neuroprzekaźników omówimy bardziej szczegółowo w rozdziale 5.
Dopamina, podobnie jak wszystkie neuroprzekaźniki, zawiera cegiełki
budulcowe życia, czyli tlen, wodór, węgiel i azot. Występuje nie tylko u ludzi -?u wszystkich zwierząt. Była elementem neurochemii w mózgach
prymitywnych jaszczurek i gadów sprzed dziesiątków milionów lat. Co
więcej, u zwierząt odgrywa ona rolę podobną jak u ludzi: modyfikuje
zachowania i jest kluczowa w procesie uczenia się i wzmocnienia pod
wpływem nagrody.
Jest obecna w wielu częściach ludzkiego mózgu, ale przede wszystkim w korze przedczołowej6. Tu przetwarzamy informacje na
wyższym poziomie. To właśnie ta część w znacznej mierze odpowiada za
planowanie, rozwiązywanie problemów, wnioskowanie, kreatywność, obróbkę
danych i pamięć roboczą. Wyjaśnia to zarazem rolę dopaminy w ADHD (o czym szerzej opowiem w rozdziale 2).
Jedna z najważniejszych ról dopaminy wiąże się z układem nagrody w mózgu. Dokładniej rzecz ujmując, wpływa ona na czas i sposób
doświadczania przyjemności i poczucia nagrody. Jej działanie wykracza
jednak poza zapewnianie takich doznań, ponieważ zwiększa naszą motywację
do poszukiwania przyjemności. Tym samym wydziela się nie tylko w chwili
przyjemnych doświadczeń, ale także w trakcie dążenia do nich.
Wróć myślami do posypanych cukrem pączków, o których już mówiłam.
Dopamina bierze udział w przyjemnym doznaniu w chwili, gdy zanurzam zęby
w cieście, ale zarazem zapewni mi motywację do ponownego zjedzenia tego
pysznego pączka (a później do kolejnego razu!). Kiedy będę znów mijać
kawiarnię, dojdzie do uwolnienia dopaminy w mózgu, by przypomnieć mi
wyśmienity smak pączka z poprzednich odwiedzin, co przełoży się na chęć
wejścia do środka i zakupu kolejnego.
Rolę dopaminy w nakłanianiu nas do dążenia do nagrody potwierdzają
badania. Na przykład do stymulacji neuronów dopaminowych dochodzi przede
wszystkim przed zjedzeniem danego pokarmu, szczególnie jeśli jest
pyszny. Ta stymulacja jest mniejsza w trakcie spożycia niezależnie od
tego, czy dana rzecz jest smakowita czy nie7. Podobną aktywność
dopaminergiczną obserwujemy u szczurów -?dopamina uczestniczy w działaniach szczura płci męskiej skierowanych na realizację celów,
takich jak podejście do szczurzycy i wspięcie się na nią, a nie w samej
kopulacji8.
Oprócz przyjemności i motywacji dopamina odpowiada za kilka innych
rzeczy, między innymi wraz z innymi neuroprzekaźnikami za ruch.
Występuje w polu ruchowym płata czołowego mózgu -?czyli jądrach
podstawnych -?i bierze udział w nabywaniu umiejętności ruchowych i ich
synchronizacji. Konkretniej rzecz biorąc, pomaga nam kontrolować ruchy
dowolne (tj. ruchy wykonywane celowo, jak wyciągnięcie ręki po filiżankę
kawy, w odróżnieniu od ruchów mimowolnych, jak mruganie). Niski poziom
dopaminy wiąże się z zaburzeniami neurodegeneracyjnymi, np. chorobą
Parkinsona9. Zmniejszenie ilości i zakłócenie wydzielania
dopaminy prowadzi do stopniowej utraty dowolnych umiejętności ruchowych,
w tym mowy.
Dopamina uczestniczy także w uczeniu się i zapamiętywaniu. Odgrywa ważną
rolę, zapewniając przechowywanie wspomnień i ułatwiając powstawanie
nowych. Wspomnienia są ważne, ponieważ kierują naszym przyszłym
zachowaniem. Przypomnienie sobie wcześniejszych doświadczeń, zarówno
świadomie, jak i nieświadomie, pomaga nam podjąć przyszłe decyzje. Jeśli
sprowadzimy to do przyjemności i nagrody, a później przypomnimy sobie
pysznego pączka w kawiarni, wspomnienie będzie ważne. Aby pragnąć podjąć
działanie, by ponownie zdobyć to pyszne ciastko, muszę pamiętać, że je
zjadłam.
Z perspektywy ewolucyjnej nie dziwi udział dopaminy we wszystkich tych
obszarach, tj. przyjemności, motywacji, ruchu i pamięci. Wszystkie one
mają kluczowe znaczenie motywujące do próby uzyskania nagrody. Aby zjeść
ciastko, muszę pamiętać, że było pyszne, muszę mieć motywację, by znów
je zdobyć, muszę się ruszyć i wrócić do kawiarni, a później poczuć
nagrodę w postaci pysznego smaku, bo to dzięki niej powtórzę to w przyszłości.
W prehistorii dopamina miała kluczowe znaczenie dla przeżycia gatunku
ludzkiego. Zapewniała motywację do takich zachowań jak polowanie i poszukiwanie pożywienia. Wzmacniała dążenie do szukania schronienia i bezpieczeństwa, a także unikania drapieżników. Co więcej, motywowała do
poszukiwania partnerów i rozmnażania. W ten sposób wspiera przetrwanie
gatunku. Bez niej dziś by nas tu nie było!
Dobrze jest rozumieć, jak dopamina na różne sposoby wpływa na nasze
zachowania i je kształtuje, ponieważ to pokazuje, że nie jest to jedynie
neuroprzekaźnik odpowiedzialny za "dobre samopoczucie". Jedną z jej
głównych funkcji jest zapewnienie nam motywacji do uzyskania nagrody, a także poczucia przyjemności po jej zdobyciu. Tak naprawdę dopamina
motywuje nas do sięgania po nagrody i realizacji celów, nawet jeśli nie
są one niezbędne do naszego bezpośredniego przeżycia w sensie
fizjologicznym10. Warto o tym pamiętać, rozważając zdrowe
sposoby zapewnienia sobie dopaminy, a tym samym dobrego samopoczucia,
ale także wykorzystania jej do zapewnienia sobie motywacji i poczucia
nagrody, które pozwoli nam działać w sposób sensowny i dający poczucie
spełnienia.
Dopamina bywa przedmiotem krytyki przez rolę, jaką odgrywa w uzależnieniach. Ze względu na jej moc potocznie nazywa się ją cząsteczką
przyjemności lub cząsteczką sięgania po więcej. Z całą pewnością może
się przyczynić do niezdrowych zachowań i uzależnień. Łatwością przemiany
przyjemnych doznań w uzależnienia zajmiemy się w rozdziale 4. Dopamina
może jednak odgrywać także pozytywną, przydatną rolę, a jej przyjemny
wpływ odczuwamy w wielu nieszkodliwych formach. Na przykład oglądanie
zdjęć i przywoływanie miłych wspomnień nie tylko poprawia nam
samopoczucie, ale także skłania do powtórzenia doznań. Wspaniale było
zjeść coś pysznego i wcale nie musi to być ciastko posypane cukrem
pudrem! Zdrowa, a zarazem smaczna przekąska też sprawi nam przyjemność.
W badaniach neuroobrazowych stwierdzono, że podczas słuchania ulubionej
muzyki dobre samopoczucie zapewnia nam również dopamina.
Przejdźmy jednak do trudniejszej części. Niestety nie ma wzoru, który
mógłby pomóc w uzyskaniu równowagi dopaminowej, na przykład poprzez
słuchanie muzyki podczas porannej jazdy do pracy, jedzenie czegoś
pysznego do porannej herbaty lub codzienną rozmowę telefoniczną z przyjacielem. To niestety nie jest takie proste, ponieważ nasze
doświadczanie dopaminy wiąże się z wcześniejszymi doświadczeniami.
Rozłóżmy to na czynniki pierwsze.
Nasz mózg nieustannie uwalnia dopaminę w ilości bazowej, czyli
"tonicznej". Wynika to z faktu, że jest ona tak ważna dla całego
funkcjonowania naszego mózgu i reszty ciała, a nie jedynie dla
odczuwania przyjemności. Rodzimy się z różnym bazowym poziomem dopaminy.
Te różnice przypominają różnice cech osobowości, temperamentu,
nietolerancji pokarmowych i zagrożeń schorzeń genetycznych. Warto tu
wspomnieć o wieloletniej debacie dotyczącej powiązań charakteru z wychowaniem. Czy możemy zmienić bazowy poziom dopaminy, czy też musimy
się zadowolić tym, co dostaliśmy od losu? Podobnie jak w przypadku
większości sporów o to, czy kształtuje nas natura czy wychowanie,
odpowiedź brzmi "tak i nie". Choć rodzimy się z naturalnym poziomem
dopaminy, z całą pewnością mogą na niego wpłynąć doświadczenia życiowe.
W obliczu faktu, że wszyscy mamy bazową ilość dopaminy, nasze doznanie
przyjemności w danej chwili wiąże się z tym poziomem oraz z naszymi
wcześniejszymi doświadczeniami. Na przykład jeśli cały ranek gram na
telefonie i to spowoduje uwolnienie dopaminy, a później zjem coś
pysznego do porannej herbaty, mogę nie doświadczyć spełnienia lub
radości na takim samym poziomie jak w przypadku, gdybym nie grała w te
gry. Mózg usilnie dąży do samoregulacji i nie pozwoli mi ciągle być na
dopaminowym "haju". Dlatego coś, co mogłoby być przyjemnym doznaniem,
jak zjedzenie pączka do porannej herbaty, nie ma takiego charakteru
właśnie z powodu wcześniejszych zdarzeń.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki