1. Kim jesteś?
W tym niedługim dialogu współczesny poeta pokazuje przykład mocy, jaką mamy, kiedy pozwolimy sobie zaryzykować przygodę, poza granicami tego, w co i jak wierzyliśmy. Kim jestem? To pytanie człowiek zadaje sobie od stuleci. Najwięksi myśliciele świata próbowali dowiedzieć się tego przez całe swoje życie i pozostawili nam to zapisane w opowieściach, wierszach, utworach czy obrazach.
Na pytanie: kim jesteś?, większość z nas odpowiedziałaby swoim imieniem, nazwiskiem, miejscem zamieszkania, informacją, skąd pochodzi, następnie podałaby wykonywany zawód, w zależności od wieku jedni opowiedzieliby o swoich dzieciach, inni o tym, czym się interesują. To są rzeczy nabyte. Kiedy się rodzimy, rodzice nadają nam imię, kierując się różnymi motywacjami. Jedni wybierają imię dla swojego potomka po przodkach, inni podążają za modą, jeszcze inni nadają swojemu dziecku imię, które po prostu im się podoba. Nazwisko dziedziczymy zazwyczaj po rodzicach lub przyjmujemy od małżonka. Jedni wykonują zawód zgodny z własnymi preferencjami, umiejętnościami, inni pracują, gdzie się da, by mieć za co opłacić rachunki, kupić jedzenie i tak dalej. Masz szczęście, jeśli robisz to, co lubisz, bo mało kto może się tym pochwalić. Większość z nas nie wie, po co się urodziła, jaki jest sens naszego życia ani co moglibyśmy zrobić, by żyć lepiej i być szczęśliwymi. Są i tacy, którzy umarli, nie wiedząc, po co właściwie się urodzili, nie odnaleźli sensu życia, przeznaczenia. Wielu odeszło z tego świata, zabierając ze sobą smutek i żal, zamiast czuć wdzięczność, że mogli tu być.
Dlaczego rodzimy się w konkretnym czasie i miejscu? Być może takie było nasze przeznaczenie, by urodzić się w tej rodzinie, tu i teraz. Niektóre wierzenia mówią o tym, że przed przyjściem na świat sami wybieramy, w jakiej rodzinie przyjdzie nam żyć. Jedni przychodzą, by pomóc innym członkom rodziny, inni, by czegoś się od nich nauczyć, jeszcze inni, by zdobyć doświadczenia, które są potrzebne do rozwoju.
Całe nasze życie zostało w pewnym sensie zaprogramowane. Wychowujemy się w przekonaniach naszych przodków i karmimy się ich doświadczeniami. Rodzimy się jako czysta miłość, na którą z czasem nakładane są soczewki - przez rodzinę, środowisko, rówieśników, szkołę, nauczycieli. Patrzymy przez nie na świat. Może być ich niezliczona ilość, a odbierana przez nie rzeczywistość jest zniekształcona, przez co czujemy się zagubieni, nie możemy znaleźć sensu życia i zapominamy o marzeniach, ba, większość z nas nawet nie wie, co lubi ani czego tak naprawdę chce. Zostaliśmy wychowani, by chodzić do szkoły, zdobywać jak najlepsze oceny, następnie znaleźć dobrą pracę, wziąć ślub, mieć dzieci i żyć dla nich z poświęceniem. I większość z nas tak właśnie funkcjonuje. Bez celów, bez marzeń, każdy dzień wygląda podobnie. Zapominamy o tym, czego pragniemy. Zapominamy o tym, by żyć, doświadczać, poznawać i się uczyć.
Czy to, co robisz, jest tym, co naprawdę chcesz robić? Czy daje ci to szczęście, uczucie spełnienia?
Niektórzy biorą ślub, bo taka jest tradycja, inni dlatego, że nie widzą świata poza drugą osobą, jeszcze inni dla bezpieczeństwa i stabilizacji. Nauczono nas, że miłość to stawianie drugiego człowieka na pierwszym miejscu, że potrzeby bliskiej osoby są ważniejsze od naszych, że jeśli je zaspokajamy, to znaczy, że darzymy tę osobę uczuciem. Zapominamy o miłości własnej, zapominamy być ważni dla siebie samych, zapominamy o swych potrzebach, marzeniach. Z tego powodu z roku na rok oddalamy się od swojego wnętrza, wypalamy się, a to rodzi frustrację, zgorzknienie lub zobojętnienie.
Dzisiejsza miłość opiera się na przywiązaniu, zazdrości, a może nawet strachu. Ludzie traktują drugą osobę w związku jak własność, rzecz. Uważamy, że jeśli ktoś nas kocha, powinien robić wszystko, by nas zadowolić, a przede wszystkim robić to, co chcemy! W dzisiejszej miłości jest więcej warunków i ograniczeń niż szczęścia i bezpieczeństwa. Mamy wobec drugiej osoby oczekiwania i zakładamy, że powinna je spełnić, w innym przypadku się obrażamy, czujemy się niekochani, robimy awantury, jesteśmy nieszczęśliwi. Oczekujemy czegoś od ukochanej osoby, ale nie rozmawiamy o swoich potrzebach, uważając, że partner czy partnerka powinni je odgadnąć.
Tak wygląda życie większości ludzi. Chodzą do pracy, której nie lubią, tkwią w nieszczęśliwych związkach ze strachu lub innych powodów. I żyją w przekonaniu, że lepiej być nie może i że lepsze jest to, co znane, nawet jeśli nie daje szczęścia, niż to, co nowe, bo nie wiadomo, co jest po drugiej stronie. Strach zabił marzenia niejednego człowieka, niejednego wpędził w depresje. Wielu ludzi żyje w obawie przed tym, co powiedzą inni, tkwi w nieszczęśliwej codzienności, rozpaczając nad sobą i swoim losem, ale nie robi nic, by tę rzeczywistość zmienić.
Jedynie ulegając zniszczeniu, możemy odnaleźć to,
co w nas niezniszczalne.
Pema Chödrön
Żyjemy w czasach, w których ludzka wiedza podwaja się co dziesięć lat, a maszyny można zmniejszyć do rozmiarów atomu. Mimo że człowiek dysponuje najbardziej zaawansowaną nauką w całej historii ludzkości, wciąż nie znamy odpowiedzi na najstarsze i najbardziej podstawowe pytanie: kim jestem?
JESTEŚ DUSZĄ, ŚWIADOMOŚCIĄ, MIŁOŚCIĄ. MASZ W SOBIE MOC BOGA, JESTEŚ JEGO CZĘŚCIĄ. NIE JESTEŚ SWOIM CIAŁEM, ONO PRZEMIJA WRAZ Z KAŻDĄ PORĄ ROKU, A TY, JAKO ŚWIADOMOŚĆ, POZOSTANIESZ NA ZAWSZE, NA WIECZNOŚĆ. DAWAJ OD SIEBIE TYLKO TO, CO NAJPIĘKNIEJSZE: MIŁOŚĆ, ZROZUMIENIE, SZACUNEK, KAŻDEMU TAKI SAM, BEZ WZGLĘDU NA TO, CO POSIADA CZY KIM JEST.
Większość z nas nie potrafi odpowiedzieć na pytanie: kim jestem?, a co dopiero pomyśleć nad pytaniem: co tutaj robię?
Ja odkryłam sposób, by znaleźć na to odpowiedź. Mnie pomógł on w odnalezieniu siebie i mam nadzieję, że tobie też pomoże, przynajmniej w jakimś stopniu. Jeśli nie, na pewno znajdziesz inną drogę, by się tego dowiedzieć; poszukaj jej.
Długo próbowałam znaleźć odpowiedź na pytanie rozważane od tysięcy lat i czułam, że nieustannie je sobie zadając, stoję w miejscu, nie posuwam się naprzód nawet o krok, nie znajduję niczego, co by mnie do niej przybliżyło, wręcz przeciwnie - z dnia na dzień byłam coraz bardziej sfrustrowana. Dopiero po jakimś czasie zaczęłam odrzucać to, kim nie jestem lub nie chcę być, skupiając się jednocześnie na tym, kim chciałabym być. Analizowałam, jakie cechy zawsze podziwiałam u ludzi, i uczyłam się ich. Pewnego dnia zapisałam te wszystkie cechy, które chciałabym mieć, a każdego dnia odrzucałam to, kim nie byłam.
Podam przykład. Zapisz na kartce stwierdzenia (w pierwszej osobie), np.:
- jestem odważny,
- jestem lojalny,
- jestem uczciwy,
- jestem miły,
- jestem bogaty.
Codziennie zwracaj uwagę, by postępować tak, jak postępują osoby mające cechy, które wypisałeś, czyli w moim przypadku: odwagę, lojalność, uczciwość i tak dalej. I w każdej sytuacji zachowuj się tak, jak na taką osobę przystało. Więc jeśli chcesz być lojalny, tak się zachowuj. Osoba lojalna nie obgaduje ludzi, więc przestań to robić. Jeśli ktoś zwierzy ci się z czegoś, to nie dziel się tym przy najbliższej okazji z kimś innym! Jeśli chcesz być bogaty, to nie siedź w wolnych chwilach przed telewizorem ani nie spędzaj czasu z telefonem w ręku (chyba że jest to twoje narzędzie pracy). Tak samo postępuj z innymi cechami, które chciałbyś mieć. Gwarantuję ci, że po jakimś czasie (pamiętaj, nic nie przychodzi z dnia na dzień) staniesz się taki, jak chciałeś.
Bądź wzorem do naśladowania. Masz prawo i zdolności do tego, by zbudować siebie na nowo. Możesz narodzić się na nowo! Niech ta negatywna część ciebie, która ci nie służy, odejdzie, umrze, niech zostanie tylko to, co w tobie najlepsze, po to, by przeżyć życie najlepiej, jak potrafisz, i tak, jak sobie wymarzysz!