Mowy - Demostenes

Kup ebooka

104.00 zł
83.20 zł (82,85 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

SŁOWO WSTĘPNE

Przekład, który oddajemy do rąk czytelnika, obejmuje pięć wielkich mów sądowych Demostenesa poprzedzonych starożytnymi biografiami mówcy. Spośród tych pierwszych tylko jedna, Przeciwko Aristokratesowi, ukazała się wcześniej w polskim przekładzie autorstwa Michała Kusionowicza (Kołomyja 1893-1895), który został udostępniony szerszemu gronu odbiorców dopiero dzięki internetowi. Zawarte w tomie biografie mówcy spolszczono po raz pierwszy; nie uwzględniają one Żywotu Demostenesa autorstwa Plutarcha, który znany jest czytelnikowi polskiemu w tłumaczeniu Mieczysława Brożka.

Nasz przekład to praca zbiorowa. Każdy z tłumaczy oddaje starożytną grekę na swój własny sposób, z właściwą sobie wrażliwością i temperamentem. Staraliśmy się do pewnego stopnia ujednolicić przekłady pewnych kluczowych terminów o charakterze mniej lub bardziej technicznym. Zdecydowaliśmy na przykład konsekwentnie tłumaczyć grecki rzeczownik polis poprzez "państwo" mimo różnicy zdań na ten temat w naszym gronie. W przekładzie - z pojedynczymi wyjątkami (np. fiala) - unikamy terminologii greckiej. Tą ostatnią posługujemy się w łacińskiej transliteracji w przypisach, których zadaniem jest nie tylko objaśnianie zawiłości greckiego tekstu, historii i prawa ateńskiego, lecz także wskazywanie drogi do dalszych poszukiwań poprzez odniesienia do tekstów starożytnych i nowożytnych opracowań. Każda mowa została poprzedzona wstępem przedstawiającym w zarysie osoby biorące udział w procesie, dotyczące go kwestie proceduralne oraz merytoryczne. Każdej towarzyszy również streszczenie autorstwa późnoantycznego retora i mówcy Libaniosa w przekładzie Julii Doroszewskiej.

Na koniec chcielibyśmy złożyć wyrazy wdzięczności dla Pani Profesor Joanny Janik z Uniwersytetu Jagiellońskiego za trud recenzji oraz Panu Pawłowi Wielopolskiemu i Pani Annie Kurek za znakomite opracowanie redakcyjne. Ocalili nas oni od wielu błędów, tak merytorycznych, jak i stylistycznych, oraz licznych niekonsekwencji. Wszystkie te, które mimo to znalazły się w książce, pozostają wyłącznie naszą wątpliwą zasługą.

Za podstawę przekładu mów Demostenesa przyjęliśmy tekst ustalony przez Mervina Diltsa (Oxford Classical Texts), gdzieniegdzie tylko odstępując od niego na rzecz innych lekcji manuskryptów lub filologicznych emendacji i koniektur.

Wprowadzenie: Demostenes i GrecjaJanek Kucharski

Imperium

Dzieciństwo Demostenesa, urodzonego w 384 p.n.e.[1], przypadło na okres, w którym pokonane w wojnie peloponeskiej Ateny po kilku latach pokoju zaczęły odzyskiwać dawną prosperity, a wraz z nią polityczne ambicje. Gdy miał on zaledwie kilka lat, Ateńczycy po raz kolejny rzucili wyzwanie dzierżącej niekwestionowaną hegemonię w europejskiej części Grecji Sparcie. Wysłali wojsko na pomoc Tebańczykom walczącym z lacedemońską okupacją (379 p.n.e.)[2], następnie zaś zorganizowali na nowo sojusz wielu greckich państw, zwany z reguły II Związkiem Morskim (378 p.n.e.), do którego zresztą Teby po wyzwoleniu od razu dołączyły[3]. Kluczową rolę odegrał tu Kallistratos z Afidnaj, mąż stanu i mówca, który przez najbliższe dekady zdominował ateńską politykę wewnętrzną. Sam Demostenes miał później widzieć w nim wzór do naśladowania[4]. Tymczasem jednak zmarł jego ojciec, Demostenes Starszy, pozostawiając siedmio- lub ośmioletniego syna i młodszą córkę pod formalną opieką ich starszych kuzynów - swojego siostrzeńca, Afobosa, i swojego bratanka, Demofonta z Pajanii - oraz przyjaciela rodziny Teryppidesa[5].

Przyjaźń Aten i Teb nie trwała długo. Mieszkańcy grodu Pallady niebawem zaczęli krzywo patrzeć na spektakularne sukcesy swoich północnych sąsiadów, którzy pod błyskotliwym przywództwem Epaminondasa i Pelopidasa, swoich najwybitniejszych mężów stanu, podporządkowali sobie całą Beocję i zaczęli zgłaszać pretensje do granicznej miejscowości Oropos, znajdującej się wówczas pod ateńską kontrolą; ofiarami ich ekspansji padły również blisko związane z Atenami beockie miasta Plateje i Tespies[6]. Tebańczycy poczuli się na tyle pewnie, że nawet odmówili podpisania (kolejnego) powszechnego pokoju (371 p.n.e.), bo formalnie nie potwierdzał on ich hegemonii nad Beocją; skwapliwie natomiast uczyniła to delegacja ateńska. Dało to Sparcie idealny pretekst do ostatecznej rozprawy z pozostawionymi samym sobie Tebami[7]. Ateńczycy zaś nie bez schadenfreude czekali na nieuchronną klęskę swojego, bądź co bądź, wciąż sojusznika w konfrontacji z hegemonem całej Grecji i jego niezwyciężoną armią.

Demostenes mógł mieć trzynaście lat, gdy do Aten dotarła wiadomość, której nikt się nie spodziewał. Pod Leuktrami (371 p.n.e.) dowodzone przez Epaminondasa i Pelopidasa wojsko tebańskie zdruzgotało mającą liczebną przewagę armię lacedemońską; stojący na jej czele Kleombrotos, jeden z królów spartańskich, zginął[8]. Na dobre prysł czar niezwyciężoności, który dotąd wzbudzał zabobonny lęk u wszystkich przeciwników Sparty. Jej pretensje do hegemonii nad całą Grecją zostały całkowicie pogrzebane, a zaledwie rok później Epaminondas rozpoczął trwający jedynie kilka lat demontaż ich peloponeskiego dominium[9].

W cieniu dominacji Teb Demostenes spędził swoją młodość i wczesną dorosłość. Okres ten w jego życiu naznaczony został przeciągającymi się sporami sądowymi z jego opiekunami: Afobosem, Demofontem i Teryppidesem oraz ich wspólnikami. Gdy tylko osiągnął pełnoletniość (366 p.n.e.), oskarżył ich przed sądem o zdefraudowanie większości majątku, który pozostawił mu jego ojciec. Sprawy te wygrał, choć ze swego dziedzictwa udało mu się odzyskać tylko niewielką część. Z tych zmagań zachowały się trzy mowy Demostenesa Przeciwko Afobosowi (Dem. 27, 28, 29) oraz dwie Przeciwko Onetorowi (Dem. 30, 31), który był szwagrem Afobosa i pomagał ukryć mu majątek, gdy ten został zmuszony przez sąd do wypłacenia odszkodowania swojemu dawnemu podopiecznemu. W międzyczasie spadło na Demostenesa zgoła niebagatelne obciążenie finansowe. Niejaki Trazylochos z Anagyrus, przyjaciel Afobosa, wezwał Demostenesa w ramach "procedury wymiany" (antidosis) do podjęcia się trierarchii (364 p.n.e.)[10], tj. kosztów całorocznego utrzymania okrętu wojennego[11]. Tego rodzaju wezwania opierały się na alternatywie: albo Demostenes weźmie na siebie obowiązki trierarchiczne, które pierwotnie przypadły Trazylochosowi, albo obaj dokonają całkowitej zamiany majątków. Mówca początkowo wybrał tę drugą możliwość, ani myślał jednak wprowadzać ją w życie: postanowił czekać na proces sądowy, który rozstrzygnąłby sprawę. Ponieważ jednak Trazylochos wraz ze swoim bratem Meidiasem - a było to pierwsze spotkanie obu późniejszych arcywrogów - przedsięwzięli bardzo konkretne kroki mające na celu przejęcie majątku Demostenesa, ten ostatni wycofał się z wcześniejszej deklaracji i podjął się trierarchii[12]. W tym celu zmuszony był zastawić swój dom i cały majątek[13]. Na morze oczywiście nie wyruszył; wpłacił jedynie swoją część kosztów (dwadzieścia min) na utrzymanie okrętu, a dowodzenie nim pozostawił najemnemu profesjonaliście, którego wcześniej wynajął Trazylochos (Dem. 21.80).

Nie wiemy, dokąd wyruszyła sponsorowana przez Demostenesa trirema. W tym okresie Ateńczycy zaangażowani byli już w wojny na północy Grecji, na Chersonezie i pod Amfipolis. Jednocześnie rozszerzali swoje włości w innych miejscach: nad Zatoką Termajską (wybrzeże Macedonii), której miasta sobie podporządkowali, na Samos, którą skolonizowali (365 p.n.e.), na Eubei, którą podbili (357 p.n.e.). Potęga Tebańczyków tymczasem zaczęła się powoli kruszyć: Pelopidas zginął podczas kampanii przeciwko tessalskiemu tyranowi, Aleksandrowi z Feraj (364 p.n.e.)[14]; niedługo później śmierć dosięgła Epaminondasa, w zwycięskiej dla Teb bitwie pod Mantineją (362 p.n.e.), w której ramię w ramię przeciwko niemu walczyli Ateńczycy i Spartanie[15]. W Atenach z kolei gasła gwiazda Kallistratosa, który w tym samym roku (362 p.n.e.) został zmuszony udać się na wygnanie. Pierwsze skrzypce w państwie zaczął grać błyskotliwy i bezwzględny Arystofont z Azenii, polityczny weteran i zwolennik dużo twardszej linii wobec państw zrzeszonych w II Związku Morskim, który też zaczął konsekwentnie przekształcać się w kolejne - po tym z V wieku p.n.e. - ateńskie imperium[16].

W tym czasie jednak Demostenes pozostawał jeszcze z daleka od wielkiej polityki. Wywiązawszy się z pierwszej trierarchii (364 p.n.e.), która go niemal zrujnowała, niedługo później podjął się kolejnej (360-359 p.n.e.), w której, jak sam podkreśla, z własnej kieszeni zapłacił za sprzęt okrętowy i wynajął załogę, choć te akurat wydatki powinno ponieść państwo. Co więcej, zaledwie dwa lata później, podczas wojny eubejskiej (358-357 p.n.e.) po raz kolejny wziął na siebie - tym razem z własnej inicjatywy - koszty tej liturgii[17]. Jednocześnie utrzymywał swoją matkę i siostrę; tę ostatnią niedługo później, odpowiednio wyposażywszy, wydał za mąż. W ciągu zaledwie kilku lat przebył więc Demostenes drogę od niemalże bankruta do osoby gotowej dla samej chwały wydawać niemałe zgoła kwoty, grubo ponad to, co było od niego wymagane. Niewątpliwie pomagały mu w tym zyski z odziedziczonej po ojcu manufaktury noży, a także gotówka i nieruchomości, które udało mu się odzyskać od opiekunów. Powszechnie przypuszcza się jednak, że już w tym czasie, uniesiony sądowymi sukcesami, nowo nabytym retorycznym doświadczeniem i prawniczym obyciem, zajął się, jako logograf, pisaniem mów na zamówienie[18].

Wśród zachowanych logograficznych dzieł Demostenesa niestety nie ma takich, które można byłoby w sposób pewny powiązać z tym okresem. Datowanie wielu z nich jest jednak wyłącznie kwestią domysłów, niepodobna więc wykluczyć, że część istotnie może pochodzić z tych właśnie lat[19]; niepodobna też wykluczyć, że Demostenes tworzył wtedy mowy, których nie zdecydował się później upublicznić i które w związku z tym przepadły po ich pierwszym i jedynym "wykonaniu" przed sądem. Zapewne były to przede wszystkim sprawy prywatne, być może spadkowe, bo w tej materii młody mówca miał największe doświadczenie, zarówno praktyczne, jak i teoretyczne, jeśli wierzyć informacjom o jego studiach retorycznych u boku Izajosa. Pierwsza zachowana mowa (Dem. 51), którą wygłosił przed politycznym gremium sam i we własnej sprawie, dotyczyła wspomnianej wyżej drugiej trierarchii (360 p.n.e.). Jej adresatem była Rada Pięciuset, miała ona jednak charakter sądowy, dotyczyła bowiem wieńca, który według mówcy należał się jemu, a nie innym pretendentom, za przygotowanie w pierwszej kolejności triremy na wyprawę wojenną[20]. W swoich pretensjach mógł on liczyć na niebagatelne wsparcie ze strony samego dowódcy eskadry, w skład której wchodził jego okręt: stratega Kefisodotosa z Acharnaj, który podobno był jeszcze zaprzyjaźniony z jego ojcem. Niedługo później jednak Kefisodotos został oskarżony o zdradę stanu i skazany na karę grzywny (360 p.n.e.), a niewiele brakowało, by został stracony. W procesie tym Demostenes przemawiać miał przeciwko (!) oskarżonemu, choć nie wiadomo, w jakim charakterze: współmówcy czy świadka oskarżycieli; tak czy inaczej, jego wrogowie nie omieszkali mu później wypomnieć tej niestosowności[21].

Mocarstwowa polityka Arystofonta wywołała niezadowolenie państw zrzeszonych w II Związku Morskim, czego zwieńczeniem była tzw. wojna ze sprzymierzeńcami (357-355 p.n.e.), którą Ateny sromotnie przegrały i w rezultacie której trzy potężne państwa sojusznicze: Rodos, Chios i Bizancjum, zyskały niezależność[22]. Oprócz dramatycznego osłabienia i upokorzenia konflikt ten przyniósł Atenom jeszcze jedną niepowetowaną szkodę: straciły one trzech wyjątkowo zdolnych dowódców: Chabriasa z Aiksone[23], Timotheosa z Anaflystos[24] i Ifikratesa z Ramnus[25]. Ten pierwszy zginął w walce. Timotheos, skazany na astronomiczną grzywnę w rezultacie oskarżenia o zdradę stanu (zarzut regularnie stawiany ateńskim dowódcom za rozmaite niepowodzenia)[26], opuścił Ateny. Oskarżycielem był nie kto inny, jak sam Arystofont. Ten sam Arystofont postawił również przed sądem Ifikratesa; sędziwy kondotier, którego później podziwiał sam Aleksander Wielki[27], został wprawdzie uniewinniony, ale zmarł niedługo po procesie. Czołowym strategiem Aten stał się teraz zaprzyjaźniony z Arystofontem Chares, według źródeł człowiek tyleż okrutny, co nieudolny[28]. Później był on również bliskim współpracownikiem samego Demostenesa[29].

Świętokradztwo

Gdy Ateńczycy byli zajęci wojną ze sprzymierzeńcami, w Delfach, podczas corocznie organizowanego spotkania państw opiekujących się tym sanktuarium (zwanych amfiktionami, a ich zrzeszenie - Amfiktionią Delficką), doszło do sporu (357 p.n.e.), którego daleko sięgające konsekwencje ostatecznie przyniosły podporządkowanie Grecji Filipowi II. Na wniosek Delfijczyków mieszkańcy Fokidy zostali ukarani grzywną za uprawianie ziemi, która była poświęcona Apollonowi (geograficznie Delfy znajdowały się na terenie Fokidy, od V wieku p.n.e. jednak pozostawały całkowicie od niej niezależne). Za ich inicjatywą być może stali Tebańczycy, którzy pod przywództwem Pammenesa, ostatniego wielkiego wodza i polityka, wciąż rościli sobie pretensje do hegemonii jeśli już nie w całej, to przynajmniej w środkowej Grecji. Oburzeni Fokijczycy nie podporządkowali się decyzji amfiktionów: uprzedzając kolejne sankcje i wiszącą nad nimi karną wyprawę wojenną, sami zajęli Delfy i sanktuarium, rządzących miastem wymordowali, a stele dokumentujące ich winę i zadłużenie zniszczyli. Co więcej, świadomi wiszącego nad nimi zagrożenia, postanowili sięgnąć do przepastnego skarbca delfickiego, aby znaleźć pieniądze dla najemników, którzy mieli dla nich walczyć. Wobec takiego świętokradztwa wszystkie państwa zrzeszone w Amfiktionii wypowiedziały Fokidzie wojnę - zwaną świętą, bo walczyli w obronie delfickiego boga, trzecią z kolei w znanej historii Grecji[30]. Z sojuszu wyłamały się tradycyjnie zaprzyjaźniona z Fokidą Sparta oraz Ateny - oba państwa zjednoczone w swej wrogości do Teb.

W tym samym roku (357 p.n.e.) Ateńczycy rozpoczęli kolejną wojnę. Miasto Amfipolis, które od ponad dekady usiłowali sobie podporządkować, ostatecznie zostało zdobyte (357 p.n.e.). Tyle że przez Filipa II[31], który w tym czasie wciąż zajęty był umacnianiem swojego słabego jeszcze państwa i swojej równie niepewnej pozycji na jego czele. Ateńczycy uznali ten krok za casus belli, zaabsorbowani jednak wojną ze sprzymierzeńcami, nie mogli podjąć adekwatnych działań[32]. A gdy po klęsce w tamtym konflikcie przyszedł czas na lizanie ran i próby zaradzenia kryzysowi finansowemu, do którego doprowadziła mocarstwowa polityka Arystofonta i jego popleczników[33], Demostenes po raz pierwszy znalazł okazję do publicznej wypowiedzi we własnym imieniu. I to na dwóch arenach jednocześnie. W mowie doradczej O grupach podatkowych (Dem. 14), wygłoszonej podczas Zgromadzenia Ludowego (354-353 p.n.e.), rozprawił się z pogłoską o przygotowywanej perskiej inwazji, której Ateńczycy, od lat podszczypujący króla królów podczas buntu satrapów i osłabieni niedawną wojną ze sprzymierzeńcami, mieli powody się obawiać. Jednocześnie Demostenes proponuje w niej nowe regulacje dotyczące tytułowych grup podatkowych, które miałyby odciążyć najuboższych spośród trierarchów, a zarazem usprawnić finansowanie ateńskiej floty. Jest to pierwsza zachowana mowa polityczna Demostenesa: choć miała przypaść słuchaczom do gustu, przedstawione w niej plany reform nie zostały zaakceptowane[34]. W tym samym czasie wystąpił on przed trybunałem Sądu Ludowego, również we własnej osobie, jako jeden ze współoskarżcycieli prawa Leptinesa (Dem. 20): tu przemawiał on przeciwko prawu ograniczającemu przywilej zwolnienia z podatków (ateleia), którego wprowadzenie miało wspomóc publiczne finanse starożytnych Aten[35]. Wokół finansów zorientowana jest również kolejna zachowana mowa Demostenesa wygłoszona w tym samym roku, którą tym razem napisał jako logograf: Przeciwko Androtionowi (Dem. 22). Bezpośrednio dotyczy ona kwestii sporządzenia okrętów wojennych przez Radę Pięciuset, w tle jednak pojawiają się oskarżenia dotyczące brutalnego egzekwowania należności od dłużników skarbu państwa przez tytułowego Androtiona jeszcze w okresie wojny ze sprzymierzeńcami[36].

Początkowo nic nie zapowiadało, że III wojna święta będzie długotrwałym konfliktem, który całkowicie przemebluje sytuację polityczną w Grecji. Dzięki delfickim skarbom Fokijczykom udało się wprawdzie pokonać sąsiadujących z nim z obu stron Lokryjczyków, a także, w bitwie pod Argolas, Tessalów, którzy przybyli im z pomocą. Gdy jednak ich wojska ruszyły z Lokrydy do Beocji przeciwko Tebom, szczęście ich opuściło: pogromcy Sparty pod kompetentnym przywództwem Pammenesa zadali im pod Neon (355 p.n.e.) druzgocącą klęskę[37]. Dowodzący Fokijczykami Filomelos zginął, a niedobitki z ich armii uciekły do kraju. Tebańczycy, uznawszy sprawę za zamkniętą, "wypożyczyli" Pammenesa wraz z kilkutysięczną armią zbuntowanemu satrapie Artabazosowi w Azji Mniejszej: dowódca tebański odniósł tam kilka zwycięstw dla swojego perskiego chlebodawcy, wkrótce jednak został przez niego podstępnie zamordowany[38]. Bierność Tebańczyków, których znakomita piechota w znaczącej części wyruszyła na żołd do Artabazosa, dała Fokijczykom chwilę wytchnienia na otrząśnięcie się z klęski. Ponadto po śmierci Filomelosa zyskali oni wyjątkowo kompetentnego i bezwzględnego dowódcę. Był nim Onomarchos, znakomity strateg, który zarazem nie miał żadnych skrupułów, by jeszcze głębiej sięgnąć do delfickiego skarbca i za pieniądze boga wystawić jeszcze potężniejsze najemne armie[39].

Dla Ateńczyków klęska w wojnie ze sprzymierzeńcami przyniosła istotną zmianę w ich politycznych priorytetach. Zamiast budować nowe imperium, zajęli się oni naprawą finansów państwa, mocno nadwyrężonych przez wcześniejsze awantury. Ten zwrot kojarzony jest z kolejną ważną postacią na politycznym firmamencie Aten, która zdominowała sprawy publiczne na całą dekadę po wojnie ze sprzymierzeńcami: Eubulosa z Probalintos[40]. Był on politycznym antagonistą i być może osobistym wrogiem Arystofonta[41], a jego pomysły na państwo i prosperity były radykalnie odmienne: zamiast bezwzględnie ściąganego trybutu od "sprzymierzeńców" - rozwój handlu; zamiast wzbudzania u obywateli imperialnej dumy z podbojów - podział pieniędzy na pokojowe wydatki (święta, ofiary, budowle użytku publicznego) w ramach nowo powołanego funduszu "widowiskowego" (theorikon). Niektórzy przypuszczają, że wspomniane wyżej mowy Demostenesa pochodzące z tego okresu (w tym Dem. 20, 22, 24) były programowo bliskie jego reformom[42], choć trudno uznać sprzeciw wobec ukrócenia zwolnień z podatków (Dem. 20) za czynnik wspierający oszczędniejszą politykę fiskalną. Tak czy inaczej, drogi obu polityków szybko się rozeszły, nie tylko na gruncie publicznym (zob. niżej), lecz także osobistym[43]. Do bliskich współpracowników i przyjaciół Eubulosa należeli bowiem Meidias (z którym Demostenes zetknął się już podczas sporów o swój spadek) i Ajschines: dwaj późniejsi arcywrogowie Demostenesa.

Zachowawcza polityka Eubulosa nie oznaczała jednak zupełnego braku zaangażowania na arenie międzynarodowej ze strony Aten, w tym również militarnego[44]. Było ono jednak stanowczo za mało zdecydowane, aby sprostać wyzwaniom, które przed światem greckim postawiła III wojna święta, gdy Onomarchos na czele Fokijczyków i olbrzymich armii najemnych na nowo rozpalił jej płomień. Pierwszymi ofiarami jego najazdu stały się Doryda i wschodnia Lokryda; stamtąd wyruszył do Beocji, gdzie podporządkował sobie Orchomenos, odwiecznego rywala Teb, od czasów Epaminondasa (364 p.n.e.) pobitego i wegetującego pod władzą hegemona Beocji (zob. Dem. 20.109). Tylko za sprawą interwencji Filipa II w Tessalii, gdzie Onomarchos musiał wysłać swojego brata, Fayllosa, z częścią wojsk, udało się zapobiec zdobyciu kolejnego beockiego miasta, Cheronei. Władza króla Macedonii i jego dominium zdążyły już w tym czasie okrzepnąć: w swoim posiadaniu miał on już macedońskie wybrzeże (częściowo wydarte Ateńczykom), Amfipolis i wybrzeże zachodniej Tracji[45]. Władcę tej ostatniej krainy, Ketriporisa, zdążył już zwasalizować, z Epirem wszedł w poparty małżeństwem (z Olimpias) alians, a potężny Związek Chalcydycki z Olintem na czele zmusił do sojuszu[46]. Jego zreorganizowana armia, uskrzydlona świetnymi zwycięstwami nad groźnymi wrogami, Iliryjczykami, Peonami, Trakami, którzy byli zmorą poprzedników Filipa, niebawem stać się miała bezapelacyjnie najlepszą formacją wojskową nie tylko w Grecji, ale w całym znanym wówczas świecie[47]. Na jej czele król Macedonii wkroczył do Tessalii (354 p.n.e.) z pomocą dla zaprzyjaźnionego rodu Aleuadów władających Larissą i skonfliktowanych z tyranami miasta Feraj, których z kolei wspierali Fokijczycy: oddelegowany na ten odcinek przez Onomarchosa Fayllos z pokaźną częścią armii najemnej, został pokonany przez Filipa II, zanim jeszcze zdążył się połączyć z siłami swoich tessalskich sprzymierzeńców[48]. Sytuacja zrobiła się na tyle poważna, że wódz naczelny Fokijczyków wyruszył na północ osobiście na czele wszystkich wojsk, którymi dysponował. Szczegółów tej kampanii niestety nie znamy. Wiemy jednak, że Onomarchos stanął przeciwko Filipowi dwukrotnie i dwukrotnie pokonał go w polu, za drugim razem zadając mu ciężką klęskę dzięki innowacyjnemu użyciu katapult[49]. Prysł mit niezwyciężonej dotąd armii macedońskiej. Filip na czele niedobitków musiał uciekać do siebie, a jego królestwo i sieć sojuszów stanęły na skraju załamania[50]. Kolejny rok (353 p.n.e.) przyniósł kolejny niszczycielski rajd Fokijczyków na Beocję, podczas którego zdobyli oni miasto Koronea, skąd w ciągu kilku godzin można było już dotrzeć do Teb. Zaraz po tym sukcesie przyszły jednak wieści o ponownej wyprawie Filipa II na Tessalię. Tym razem Ateńczycy, sprzymierzeńcy Fokidy, którzy dotąd palcem nie kiwnęli, by przyjść jej z pomocą, wysłali na tessalskie wybrzeże eskadrę kilkudziesięciu okrętów pod wodzą Charesa[51]. Być może za sprawą jego nieudolności, być może też w wyniku strategicznej przebiegłości Filipa, sprzymierzone wojska nie zdążyły się połączyć. Fokijczycy zostali zmuszeni do walki w niekorzystnych warunkach, gdzie król Macedonii mógł wykorzystać taktyczną przewagę, jaką dawała mu silna kawaleria. Równina zwana Polem Krokusów była miejscem spotkania obu armii i bodaj najkrwawszej bitwy lądowej w dziejach Grecji: zginęło w niej sześć tysięcy Fokijczyków i ich najemników, wśród nich sam Onomarchos; trzy tysiące dostało się do niewoli, gdzie - jako świętokradców - czekała ich okrutna śmierć (sami Fokijczycy zgoła nie lepiej traktowali swoich jeńców)[52]. Chares zaś ze swego okrętu bezsilnie przyglądał się masakrze. Nawet ta klęska nie wystarczyła jednak, by złamać Fokidę. Okrutna wojna trwała jeszcze przez następnych siedem lat. Fokijczycy nie znaleźli już jednak dowódcy na miarę Onomarchosa, który jako jedyny był bliski zwycięskiego zakończenia całego konfliktu[53].

Filip

Powstałe w tym okresie mowy Demostenesa odnoszące się do zagadnień polityki zagranicznej niemal całkowicie pomijają milczeniem wojnę, którą płonęła wówczas środkowa Grecja[54]. Dotyczyły one wprawdzie zupełnie innych kwestii: ateńskich interesów na Chersonezie w mowie Przeciwko Aristokratesowi (Dem. 23), obrony arkadyjskiego miasta Megalopolis przeciwko rosnącym ambicjom Sparty usiłującej odbudować swoje dawne peloponeskie imperium (353-352 p.n.e.), wsparcia dla demokratów z Rodos wygnanych z wyspy przez ich możnego sponsora, satrapę Karii Mauzolosa, który sam wcześniej wspierał ich w niedawnej wojnie przeciwko Atenom. Te dwie ostatnie mowy, W obronie Megalopolis i O wolności Rodyjczyków Demostenes wygłosił we własnej osobie przed Zgromadzeniem Ludowym. Żadna z nich nie przyniosła jednak oczekiwanych rezultatów: Ateńczycy nie udzielili wsparcia ani Megalopolis, ani też wygnańcom z Rodos[55]. Sprawa Arkadyjczyków jednak pośrednio związana była z III wojną świętą. Spartę wspierali bowiem Fokijczycy, Megalopolis zaś - Teby, czemu trudno się zresztą dziwić: miasto to zostało bowiem założone przez samego Epaminondasa jako zapora dla ewentualnej lacedemońskiej ekspansji. Fakt, że Demostenes unika odniesień do III wojny świętej w tej i innych mowach, może wynikać z jego osobistych politycznych preferencji i sympatii. Sprzyjał on bowiem Tebom[56], Ateny natomiast w tej wojnie stanęły - bez większego zaangażowania - po drugiej stronie barykady.

Na uboczu III wojny świętej stał wówczas również Filip II. Po zwycięstwie na Równinie Krokusów musiał swoją uwagę skupić na Tracji i na ambicjach władcy wschodniej części tej krainy, Kersobleptesa. Uderzył na niego razem z innym władcą trackim, Amadokosem, swoim sprzymierzeńcem i zachodnim sąsiadem Kersobleptesa, a także w sojuszu z Bizancjum i Peryntem, w rezultacie czego udało mu się zdobyć strategicznie położony fort nad Morzem Marmara (352 p.n.e.)[57]. Dla Ateńczyków była to wiadomość na tyle alarmująca, że postanowili wysłać przeciwko niemu flotę pod wodzą Charidemosa; wyprawa jednak została odwołana ze względu na pogłoski o chorobie, a nawet śmierci Filipa podczas tej kampanii[58]. Pogłoski te wszakże okazały się mocno przesadzone. Podporządkowawszy sobie Kersobleptesa, Filip ruszył na Półwysep Chalcydycki (351 p.n.e.), gdzie Olintyjczycy, wewnętrznie skłóceni, zawarli z Atenami odrębny pokój - choć jako sojusznicy Macedonii nie mieli do tego prawa - i rozważali związanie się z nimi sojuszem[59]. Pojawienie się króla skutecznie ukróciło te mrzonki: wprawdzie nie domagał się on wyrzeczenia nowo zawartego traktatu pokojowego, doprowadził jednak do wygnania najbardziej prominentnych rzeczników zbliżenia z Atenami[60]. Kolejny rok Filip spędził na kampaniach przeciwko Iliryjczykom i Epirotom (350 p.n.e.): jedni i drudzy jeszcze od czasów zwycięstw Onomarchosa zaczęli dawać dowody wątpliwej lojalności, o którą król macedoński tym razem skutecznie się upomniał[61]. Lojalność Olintyjczyków jednak, mimo uprzedniej interwencji, pozostawała wciąż pod znakiem zapytania: w tym właśnie czasie udzielili oni bowiem schronienia dwóm braciom przyrodnim Filipa, których ten ostatni uważał za niebezpiecznych wrogów, a ich nowi gospodarze widzieli w nich zapewne potencjalnych pretendentów do tronu Macedonii[62]. Tym razem Filip uznał, że na dyplomację już za późno: przeciwko Związkowi Chalcydyckiemu wyruszył na czele armii i oznajmił Olintyjczykom, że albo oni sami wyniosą się z Olintu, albo on z Macedonii[63].

Wojna olintyjska była przełomem w politycznej karierze Demostenesa[64]. Jego dotychczasowe próby zaistnienia na arenie publicznej, nawet jeśli na gruncie pryncypiów i retorycznego kunsztu znajdowały uznanie, nie przynosiły zamierzonych efektów[65]. Dopiero przemawiając w sprawie Olintu - trzykrotnie, w trzech zachowanych Mowach olintyjskich - odniósł on polityczny sukces, choć zapewne miał on również i innych ojców[66]. Filip rozpoczął wojnę od uderzenia na Stagirę, ojczyznę Arystotelesa (który w tym czasie przebywał w Atenach) i członka Związku Chalcydyckiego. Po jej zdobyciu i zrównaniu z ziemią przyszła kolej na kolejne mniejsze miasta związkowe. Dało to czas Olintyjczykom na wysłanie aż trzech poselstw po kolei do Aten. W pierwszym prosili o przekształcenie zawartego wcześniej traktatu pokojowego w sojusz obronny i przysłanie wojsk: Ateńczycy wysłali więc flotę trzydziestu ośmiu okrętów z dwoma tysiącami najemnych peltastów pod wodzą Charesa[67]. Pomoc ta, jak łatwo przewidzieć, nie stanowiła znaczącego wkładu do wysiłków obronnych Chalkidyjczyków. Stąd też ich drugie poselstwo z prośbą o więcej wojska: w odpowiedzi Ateny nakazały operującemu nad Hellespontem Charidemosowi przybyć na odsiecz Olintowi, a miał on pod sobą cztery tysiące peltastów i stu pięćdziesięciu jeźdźców[68]. Jedną i drugą eskadrę stanowiły więc siły już operujące na Morzu Egejskim, zapewne pilnujące szlaków dostawy zboża[69]. Obaj strategowie na czele sił najemnych prowadzili wojnę z równym okrucieństwem dla wrogów, co dla przyjaciół; nie przeszkodziło to jednak Filipowi w odcięciu miasta[70]. W swoim ostatnim rozpaczliwym poselstwie Olintyjczycy błagali więc po raz kolejny Ateny o przysłanie wojsk, tyle że nie najemnych, które dały się już poznać ze swego bestialstwa, lecz obywatelskich[71]. I na to Ateńczycy przystali, wystawiając wreszcie nową eskadrę; tym razem jednak dotarła ona zbyt późno. Olint został zdobyty i zrównany z ziemią. Wszystkich mężczyzn wymordowano, a kobiety i dzieci sprzedano w niewolę.

W starożytności uważano, że każda z trzech Mów olintyjskich była odpowiedzią na każde z trzech kolejnych poselstw Chalkidyjczyków[72]. Niemal na pewno jest to błędna opinia. W istocie nie wiadomo nawet, czy mowy te wygłoszone zostały w kolejności, którą przekazały nam kodeksy dzieł Demostenesa[73]. Niewykluczone też, że wszystkie one dotyczyły pierwszego poselstwa z Olintu[74]. Niemrawa reakcja Ateńczyków na apele Demostenesa wynikała z faktu, że byli oni zajęci wojnami w swoim bliskim sąsiedztwie. Jeszcze poprzedniego roku (350 p.n.e.) wdali się oni w trzeciorzędną awanturę graniczną z Megaryjczykami, na którą zresztą mówca pomstował w Trzeciej mowie olintyjskiej[75]. Dużo większym problemem okazała się Eubea, którą kilka lat wcześniej (357 p.n.e.) Ateńczycy ponownie przyjęli do swojego sojuszu, wydarłszy z rąk Teb: tym razem (349 p.n.e.) na wyspie wybuchło antyateńskie powstanie przy wsparciu Falajkosa (!), dowódcy Fokijczyków[76]. Niektórzy sugerowali, że mogła to być zorganizowana przez Filipa dywersja, której celem było związanie Ateńczyków na bliskim froncie, gdy rozstrzygały się losy Olintu[77]. Ateńczycy zorganizowali dwie wyprawy przeciwko wyspiarzom pod wodzą Fokiona, których zwieńczeniem było zdecydowane zwycięstwo w bitwie pod Tamynaj (349 p.n.e). Odniósłszy je, wycofali jednak większość sił z wyspy; Eubejczycy zaś ponownie ogłosili niepodległość, wystąpili ze Związku Morskiego i zaczęli spoglądać w stronę Macedonii[78].

Kampania eubejska mogła definitywnie poróżnić Demostenesa, młodego wciąż mówcę z aspiracjami, i wpływowego weterana sceny politycznej, jakim był Eubulos[79]. Ten pierwszy uznawał ją za niepotrzebne utrudnienie na drodze do ocalenia wolności Olintyjczyków, tym bardziej że pretekstem do interwencji było wsparcie tyrana jednego z eubejskich miast[80]. Eubulos natomiast zapewne dostrzegał w wojnie na odległym Półwyspie Chalcydyckim (a przy tym niemal na wyciągnięcie ręki z Macedonii) z góry przegraną awanturę i to w sytuacji, gdy wroga Eubea zagrażała żywotnym dla Aten szlakom handlowym (co potwierdzał później sam Demostenes)[81]. Kto miał rację? Historycy do dzisiaj są w tej kwestii podzieleni[82]. Faktem jest natomiast, że na jednym i drugim froncie Ateńczycy ponieśli porażkę.

Spór o Eubeę i Olint był zapewne czynnikiem zapalnym personalnego konfliktu, który rozgorzał w tym czasie między Demostenesem a bliskim współpracownikiem Eubulosa, Meidiasem z Anagyrus. Konflikt ten miał swoją pierwszą odsłonę piętnaście lat wcześniej, gdy zaprzyjaźniony z Afobosem Trazylochos, brat Meidiasa, wezwał Demostenesa do zamiany majątków w ramach procedury antidosis i zmusił go w ten sposób do podjęcia pierwszej trierarchii. Sam Meidias z kolei pozostawał w bliskich stosunkach z Plutarchem, tyranem Eretrii[83], na którego prośbę Ateńczycy podjęli się interwencji na Eubei. Wziął on też udział (podobno niechętnie) w samej wyprawie jako dowódca jazdy; jako hoplita tymczasem uczestniczył w niej Demostenes[84]. Żaden z nich jednak nie doczekał bitwy pod Tamynaj. Demostenes w tym roku bowiem na ochotnika podjął się kolejnej liturgii, przygotowania chóru chłopców na konkurs dytyrambiczny podczas najbliższych Dionizjów, i w związku z tym wrócił do Aten[85]. Wrócił tam również Meidias (być może część kawalerzystów została zwolniona ze służby, podczas gdy większość wysłano później na pomoc Olintowi): zapewne to z jego poduszczenia Demostenes został wtedy oskarżony o dezercję, choć sprawa nigdy nie stanęła na wokandzie; Demostenes to samo zresztą zarzucał później Meidiasowi[86]. Po kilku utarczkach na Zgromadzeniu i w Radzie Pięciuset[87] do ostatecznej konfrontacji doszło między nimi podczas samych Dionizjów: wtedy to Meidias na oczach całej zgromadzonej publiczności miał spoliczkować Demostenesa, który właśnie wtedy, jako choreg, stawał do konkursu w dytyrambie chłopców. Ten ostatni uruchomił przeciwko napastnikowi publiczne oskarżenie, które zaowocowało zachowaną mową Przeciwko Meidiasowi (Dem. 21)[88].

Poronne oskarżenie o dezercję wplątało Demostenesa w ponurą aferę obyczajowo-kryminalną. Jednym z niedoszłych oskarżycieli mówcy był niejaki Nikodemos z Afidnaj, skądinąd bliski współpracownik Eubulosa[89]. Tego właśnie Nikodemosa znaleziono później martwego, z wyłupionymi oczami i obciętym językiem: o zabójstwo oskarżony został niejaki Aristarchos, młody człowiek, przyjaciel i być może kochanek Demostenesa[90]. Mówca miał się nim zainteresować, mając na względzie majątek, którym dysponował młodzieniec; Aristarchos uciekł przed procesem, Demostenes zaś rzekomo przywłaszczył sobie pieniądze przewidziane na jego utrzymanie na wygnaniu[91]. Większa część tej szkaradnej historii to zapewne oszczerstwa wrogów Demostenesa[92]. Nie ulega jednak wątpliwości, że Aristarchos istotnie uciekł przed oskarżeniem o zabójstwo (lub w jego trakcie) i że był on blisko zaprzyjaźniony z Demostenesem[93]. Niewykluczone też, że ofiara, Nikodemos, był krewnym Eubulosa, który według jednego świadectwa miał nawet podjąć się sądowego ścigania Aristarchosa[94].

Tymczasem na arenie ogólnogreckiej III wojna święta po śmierci Onomarchosa przekształciła się w wojnę fokijsko-beocką: stojący na czele Tessalii Filip zajęty był zmaganiami w Tracji, a obie Lokrydy, wschodnia i zachodnia, znalazły się już we władzy Fokijczyków. Ci ostatni zaś przezornie całkowicie porzucili północny teatr działań, by nie prowokować władcy Macedonii; swoją uwagę skupili wyłącznie na wrogu od południa. Następcy Onomarchosa, jego brat Fayllos, a później jego syn Falajkos ze zmiennym szczęściem prowadzili wojnę z Tebańczykami. Falajkosowi udało się nawet powtórzyć sukcesy ojca: ponownie zdobył kluczowe beockie miasta, Koroneję i Orchomenos (349 p.n.e.), a w następnym roku zadał klęskę Tebańczykom, którzy najechali i spustoszyli Fokidę. Dopiero kolejny sezon okazał się dla Beotów łaskawszy (347 p.n.e.): odnieśli wtedy nad Fokijczykami zwycięstwo pod Abaj; część uciekinierów z pobitej armii szukała schronienia w świątyni Apollona, tę jednak ścigający ich Tebańczycy spalili razem z błagalnikami[95]. Tego sukcesu, ukoronowanego charakterystycznym dla całej tej wojny okrucieństwem, nie udało im się jednak przekuć w trwałą korzyść: pogromcy Sparty, którzy jeszcze piętnaście lat wcześniej byli hegemonami całej Grecji, zdali sobie sprawę, że sami nie wygrają wojny z Fokidą. A ich jedynym sprzymierzeńcem, który wciąż jeszcze pozostawał w grze, była Tessalia i jej nowy hegemon - Filip II[96].

Pokój

Dla Ateńczyków upadek Olintu i utrata Eubei były upokorzeniem na arenie międzynarodowej, które uświadomiło im, że własnymi siłami nie będą już mogli pokonać Macedonii[97]. Eubulos i jego stronnicy postanowili działać. Wraz ze swoim młodszym kolegą i współpracownikiem, Ajschinesem z Kothokidai, późniejszym arcywrogiem Demostenesa, przekonali oni Zgromadzenie do zawiązania antymacedońskiego sojuszu (348 p.n.e.): sam Ajschines w tym celu został wysłany do Związku Arkadyjskiego, gdzie jednak - być może w związku z wcześniejszą odmową na petycję Megalopolis - jego starania spełzły na niczym[98]. Tymczasem Filip II, choć miał w swoim ręku same mocne karty, postanowił zakończyć konflikt z Atenami. Jeszcze zanim padł Olint, do miasta dotarły przekazane "nieoficjalnymi kanałami" sugestie o jego gotowości do zawarcia pokoju[99]. Padły one na podatny grunt. Stosowną uchwałę, na mocy której miały się odbyć negocjacje, przygotował Filokrates i doprowadził do jej przegłosowania, a następnie skutecznie obronił przed sądem, gdy została zaskarżona jako sprzeczna z prawem (graph? paranom?n); wydatnie pomógł mu w tym jego współobrońca, którym był nie kto inny, jak Demostenes[100], ten sam, który kilka lat później nazywał go "śmieciem"[101]. Mimo to inicjatywa Filokratesa została zawieszona: być może przyczyniło się do tego brutalne zdobycie Olintu[102]. Wśród jeńców Filipa znalazło się jednak dwóch Ateńczyków, o których po jakimś czasie upomnieli się ich krewni[103]. Aby wynegocjować ich wykupienie, wysłano do władcy Macedonii aktora Aristodemosa (niejedyny to aktor podejmujący się w tym okresie ważnych funkcji publicznych): miała to być kolejna inicjatywa tandemu Filokrates-Demostenes. Dzięki staraniom Aristodemosa jeńcy zostali uwolnieni, a on sam - ze sporym poślizgiem - poinformował Ateńczyków o gotowości Filipa do negocjacji w sprawie pokoju, a nawet sojuszu (347 p.n.e.). Na wniosek Demostenesa został za to uhonorowany złotym wieńcem, Filokrates zaś przeforsował kolejną uchwałę, na mocy której do Macedonii miało zostać wysłane dziesięcioosobowe poselstwo w celu przeprowadzenia rozmów pokojowych (346 p.n.e.). Wnioskodawca zaproponował ponadto kandydaturę Demostenesa[104]. Wśród ateńskich negocjatorów znalazł się również Aristodemos, a także Ajschines; zabrakło natomiast Eubulosa.

Na gotowość Ateńczyków do zawarcia pokoju wpłynął rozwój wydarzeń w środkowej Grecji. Po klęsce pod Abaj Fokijczycy poczuli się na tyle niepewnie, że pozbawili władzy Falajkosa; na jego miejsce wybrali innych dowódców i zaczęli dokonywać rozliczenia zagarniętych z sanktuarium Apollona skarbów[105]. Ta niewczesna zmiana stanowiska nie przekonała jednak rozgniewanych amfiktionów: na prośbę Tebańczyków Filip II przygotowywał się do inwazji, która miała położyć kres wojnie świętej i aspiracjom Fokidy. Nowi przywódcy tej ostatniej, zdając sobie sprawę z wiszącego nad nimi zagrożenia, zaapelowali o pomoc do Sparty i Aten; oba państwa wysłały wojska, które miały obsadzić wąwóz termopilski i zablokować w ten sposób Filipowi drogę do środkowej Grecji; w międzyczasie jednak Falajkos przemocą odzyskał władzę w ojczyźnie, a gdy sojusznicy przybyli do Termopil, z nieznanych nam powodów bezceremonialnie ich odprawił[106]. Po tym afroncie Ateńczycy, prowadząc negocjacje z Filipem, nie czuli się już zobligowani, by nalegać na uwzględnienie Fokidy w propozycji pokojowej, o którym to postulacie król macedoński i tak nie chciał słyszeć[107]. Krokodyle łzy, które kilka lat później ronił Demostenes z powodu losu Fokijczyków, raczej nie odzwierciedlały nastrojów jego kolegów i jego samego, gdy przybyli do Pelli, stolicy królestwa Filipa, aby omówić warunki zawarcia pokoju[108].

Podczas audiencji u króla Demostenesowi przydarzył się incydent, o którym on sam zapewne chciał jak najszybciej zapomnieć, jego wrogowie jednak dobrze go zapamiętali z - niewątpliwie podkolorowanymi detalami. Każdy z posłów miał wygłosić mowę dotyczącą ateńskich oczekiwań w związku z omawianym traktatem. Kolejność przemów determinowało starszeństwo. Jako najmłodszy członek delegacji, Demostenes miał wystąpić na końcu, a bezpośrednio przed nim niewiele starszy od niego Ajschines. To właśnie temu ostatniemu zawdzięczamy złośliwą relację z tego posiedzenia, którą trzy lata później (343 p.n.e.) podzielił się z ateńskimi sędziami:

Gdy już została wygłoszona i ta mowa, i inne, przyszła kolej na Demostenesa jako uczestnika poselstwa. Wszyscy natężyli słuch w oczekiwaniu nadzwyczajnej mowy, bo i do Filipa - jak się potem dowiedzieliśmy - i do jego towarzyszy dotarła już zapowiedź niezwykłego wystąpienia. A ten nędznik głosem zamierającym ze strachu, do słuchaczy tak przecież skupionych, wygłosił całkiem niezrozumiały wstęp i ledwo co zacząwszy, nagle zamilkł, pogubił się i w końcu zaniechał przemówienia. Filip, widząc go w takim stanie, zachęcał, by nie tracił ducha i nie uważał, że tym samym jak podczas występu teatralnego już poniósł klęskę. Niech sobie w spokoju powoli przypomni wszystkie szczegóły i mówi, jak zaplanował. Ale ten, raz straciwszy wątek i pogubiwszy się w swych zapiskach, nie potrafił ponownie się zebrać. Gdy znów spróbował przemawiać, nastąpiło to samo (Aeschin. 2.34-36; tł. W. Lengauer).

Ajschines miał oczywiście powody, by przedstawić Demostenesa w jak najgorszym świetle; warto jednak podkreślić, że w swojej mowie oskarżycielskiej - zredagowanej już po procesie - ten akurat zarzut Demostenes całkowicie pomija milczeniem, świadectwo Ajschinesa zaś zostało potwierdzone przez świadków[109]. Niewykluczone zatem, że jego relacja zawiera w sobie ziarno prawdy i że wciąż jeszcze młody Demostenes, który podobno gorzej miał sobie radzić z przemawianiem ex tempore[110], rzeczywiście pogubił się w przygotowanym zawczasu wystąpieniu[111]. Tak czy inaczej poselstwo odniosło zamierzony skutek. Ustalono warunki zawarcia pokoju, na który następnie zaprzysiąc mieli Ateńczycy, a po nich Filip. Gdy zatem w Atenach, już po powrocie delegatów, Zgromadzenie ratyfikowało traktat, a emisariusze króla macedońskiego odebrali przysięgi, do Pelli wyruszyło kolejne poselstwo, prawdopodobnie w tym samym składzie, aby uczynić to samo z przysięgami od Filipa[112]. Jedynie sędziwy Arystofont otwarcie sprzeciwił się układom z Macedończykami; pozostali politycy zgodnie je zaakceptowali[113].

Dla Ateńczyków najważniejszą kwestią związaną z zawarciem pokoju był bowiem Chersonez[114]: Filip zobowiązał się respektować ateńską władzę nad półwyspem podczas planowanej wyprawy przeciwko Kersobleptesowi[115]. Tego ostatniego z kolei, choć był on sojusznikiem Aten, nie uwzględniono w traktacie; został pozostawiony samemu sobie, o co zresztą zabiegał gorliwie sam Demostenes[116]. Ponadto Ateńczycy pogodzili się wreszcie z utratą Amfipolis. Wolta zaś, jakiej dokonał Falajkos, odprawiając ateńskie siły spod Termopil, pozwoliła im przejść do porządku dziennego nad pominięciem Fokidy w pokojowych negocjacjach. Traktat nie dotyczył więc środkowej Grecji, lecz północnego wybrzeża Morza Egejskiego, gdzie istotnie Ateńczycy prowadzili wojnę z Filipem. Gdy drugie poselstwo z Aten przybyło po trwającej ponad dwadzieścia dni podróży do Pelli, król macedoński wciąż zajęty był wojną z Kersobleptesem[117]; dopiero gdy udało mu się zdobyć kilka miejscowości należących do władcy trackiego, powrócił do swojej stolicy[118]. Stamtąd od razu wyruszył na południe, aby zgodnie z obietnicą daną Tebańczykom doprowadzić do końca III wojnę świętą. Tym razem zyskał wolną rękę do działania, bo Falajkos, odrzuciwszy wcześniej pomoc Aten i Sparty, sam przejął straż nad Termopilami tylko po to, by dogadać się z Filipem i za cenę własnego ocalenia przekazać mu klucze do środkowej Grecji. Posłom ateńskim, zaniepokojonym tym nowym obrotem wydarzeń, Filip złożył cały komplet niewiążących obietnic wyrażonych wprost lub półsłówkami albo też za pośrednictwem swoich współpracowników, jak ta, że w istocie zamierza on ukarać Teby, wyzwalając spod ich władzy miasta beockie, że Fokijczyków potraktuje łagodnie, że przywróci Eubeę do ateńskiej sfery wpływów; Demostenes później twierdził, że Filokrates i Ajschines zmyślili to wszystko, celowo wprowadzając lud ateński w błąd[119].

Zaraz po powrocie drugiego poselstwa do Aten Demostenes zaczął się dystansować od swoich kolegów. Zaczęło się już w Radzie Pięciuset przygotowującej program obrad Zgromadzenia Ludowego; a na samym Zgromadzeniu wdał się w pyskówkę z Filokratesem i Ajschinesem ku wielkiemu rozbawieniu obradujących tam Ateńczyków[120]. Gdy jednak przyszła pora na oficjalny audyt (euthyna), który ze swojej misji musiał zdać każdy poseł, oskarżył Ajschinesa o przekupstwo i zdradę (346 p.n.e.). Razem z nim sprawę podjął inny weteran ateńskiej polityki, Timarchos ze Sfettos[121]. Na tym etapie sprowadzała się ona do złożenia skargi u audytorów; sam proces nadejść miał dopiero później[122]. Ajschines jednak nie zamierzał biernie oczekiwać na rozprawę sądową. Łatwiejszym celem jego wyprzedzającego ataku okazał się Timarchos.

Tymczasem w środkowej Grecji Filip zajął się wprowadzaniem swoich porządków. Szybko okazało się, że niewiążące obietnice, które władca Macedonii miał złożyć Ateńczykom, nie były warte funta kłaków. Zamiast upokorzyć Teby i osłabić - i tak już osłabiony - Związek Beocki, razem ze sprzymierzeńcami zajął się ukaraniem "świętokradców"[123]. Ponieważ Falajkos i jego ludzie już odeszli (a to oni przede wszystkim odpowiadali za grabież delfickich skarbów), gniew amfiktionów skupił się na samych mieszkańcach Fokidy. Filip przytomnie nie zgodził się na ludobójstwo, choć i takie sugestie się pojawiały, cała kraina jednak została politycznie i militarnie zneutralizowana, jej miasta rozbite na szereg wsi, a jej mieszkańcy pozbawieni prawa posiadania broni i zmuszeni do zapłacenia w rocznych ratach ogromnego odszkodowania dla świątyni Apollona[124]. Miejsca Fokidy w Radzie Amfiktionii przekazane zostały macedońskiemu monarsze, który już wcześniej pośrednio dysponował tessalskimi głosami[125]. W rezultacie ta szacowna militarno-religijna organizacja dostała się pod wpływy Filipa, który na mocy jej autorytetu zyskał wolną rękę w urządzaniu spraw greckich według własnego uznania.

W radzie amfiktionów, która formalnie przypieczętowała koniec III wojny świętej i przesądziła o losie Fokidy, wzięło udział również poselstwo ateńskie; do jego członków należał znowu Ajschines, któremu później Demostenes wypominał radosny udział w obchodach świątecznych wieńczących zawarcie pokoju[126]. Rozwój wydarzeń był bowiem ewidentnie nie po myśli Aten; do tego stopnia, że pierwsza delegacja wysłana na Radę Amfiktionii na wieść o przejęciu przez Filipa Termopil zawróciła z drogi, a w samych Atenach podjęto przygotowania do obrony przed macedońskim najazdem[127]. Koniec końców jednak panika okazała się mocno przedwczesna. Bezpośredniego zagrożenia jeszcze nie było, Ateńczycy musieli jednak pogodzić się z traktatem pokojowym, który naraz okazał się bardzo niekorzystny. Sam Demostenes dał temu wyraz w mowie O pokoju (346 p.n.e.): w tamtych okolicznościach, gdy Filip panował nad Termopilami i nad Amfiktionią Delficką, jego odrzucenie mogło przynieść miastu wojnę i zagładę; co do jego wartości mówca nie miał jednak żadnych złudzeń. Dlatego właśnie jeszcze tego samego lata (346 p.n.e.) razem z Timarchosem oskarżył on Ajschinesa o przekroczenie uprawnień poselskich podczas negocjacji pokojowych. A także po to, by zdystansować się od traktatu, do którego zawarcia sam walnie się przyczynił.

Ajschines umiejętnie rozegrał tę rundę zmagań z Demostenesem: zanim sprawa trafiła do sądu, wniósł on oskarżenie przeciwko Timarchosowi. Zarzucił mu on, że nielegalnie przemawia na Zgromadzeniu Ludowym, bo zgodnie z prawem przywileju tego pozbawieni byli obywatele prostytuujący się (chodzi, oczywiście, o homoseksualną prostytucję), Timarchos zaś w młodości miał się parać tym procederem. Jeśli wierzyć Ajschinesowi, fakt ten był tajemnicą poliszynela[128], co być może przyczyniło się do jego sądowego zwycięstwa. Timarchos uznany został winnym i w rezultacie pozbawiono go praw publicznych (atimia)[129]. Odtąd nie miał już wstępu ani na Zgromadzenie (nawet jako słuchacz), ani też do sądu, co sprawiło, że oskarżenie Ajschinesa o przekroczenie uprawnień poselskich utknęło w martwym punkcie (według późniejszej anegdoty Timarchos w efekcie tych oskarżeń miał popełnić samobójstwo)[130].

Wojna

Jeśli pokój Filokratesa uznawano w Atenach za niekorzystny już niemal w chwili jego zawarcia, to kolejne lata dobitnie potwierdziły tę opinię. Dwa lata później Filip definitywnie ujarzmił Tessalię, która do tej pory odgrywała komedię autonomii, i obsadził jej miasta swoimi ludźmi (344 p.n.e.)[131]. W następnym zawarł sojusz z Messenią, Arkadią i Argos[132], a w kolejnym pod jego wpływy dostały się Elida, Eubea - dotąd niezależna, po zadanej Ateńczykom wcześniej klęsce - oraz Megara (343 p.n.e.)[133]. W tej ostatniej, odległej od Aten o zaledwie dzień drogi, jedynie przytomna interwencja Fokiona na czele ateńskiego oddziału zapobiegła przejęciu państwa przez zwolenników Filipa[134]. Dla wszystkich było już jasne, że władca Macedonii za pomocą umiejętnie budowanej sieci sojuszy umocnił swoją pozycję w Grecji daleko ponad to, czego można się było spodziewać w chwili zaprzysiężenia traktatu pokojowego. Sam Demostenes oddelegowany został na Peloponez (344 p.n.e.), by przekonać tamtejsze państwa do niewchodzenia w żadne układy z Filipem; jego misja nie przyniosła jednak oczekiwanych rezultatów[135].

Macedoński monarcha sam dostrzegał tę zmianę nastrojów: w tym samym lub w następnym roku wysłał do Aten poselstwo z zaproszeniem do rewizji warunków zawartego pokoju. Prawdopodobnie podczas tej właśnie debaty Demostenes wygłosił swoją II Filipikę (Dem. 6)[136], w której przypominał rodakom, że Filipowi nie można ufać, na dowód czego wskazywał na liczne naruszenia traktatu pokojowego z jego strony. Ateńczycy postanowili jednak przyjąć zaproszenie, choć antymacedońskie stronnictwo zadbało o to, by przynajmniej część ich warunków była nie do zaakceptowania[137]. Przede wszystkim domagali się oni zwrotu Amfipolis, ponadto przekazania im położonej na południe od Lemnos (należącej do Aten) wyspy Halonnesos, utraconej przez Ateńczyków na rzecz piratów, których następnie przepędził Filip, a także objęcia ochroną tych państw greckich, które nie podpisały pokoju Filokratesa. Pierwsze z tych roszczeń, najbardziej absurdalne, władca Macedonii z miejsca odrzucił. Zgodził się natomiast na ostatnie z nich, a także na to, być podarować Ateńczykom Halonnesos. Gdy jego odpowiedź po powrocie ateńskiego poselstwa została obwieszczona Zgromadzeniu Ludowemu, Demostenes wraz ze swoim bliskim współpracownikiem Hegesipposem wystąpili przeciwko propozycjom Macedończyka. Zachowała się z tej debaty mowa, W sprawie Halonnesos ([Dem.] 7), włączona do Demostenesowego korpusu, ale niemal na pewno wygłoszona właśnie przez Hegesipposa[138]. Wprawdzie dotyczy ona wszystkich warunków Filipa, problem spornej wyspy postawiony jest jednak na pierwszym miejscu: Filip nie może Ateńczykom "dać" (dounai) Halonnesos, lecz jedynie "oddać" (apodounai)[139]. Argument ten opierał się wprawdzie na racjonalnych przesłankach, trudno jednak było się oprzeć wrażeniu, że dyskusja o traktacie pokojowym przekształciła się w spór o sylaby, czego później nie omieszkał wytknąć Demostenesowi Ajschines (Aeschin. 3.83). Ostatecznie propozycje Filipa zostały przez Zgromadzenie odrzucone, a zawarty z nim przed niespełna trzema laty pokój uznawano już niemal za akt zdrady[140]. Całe odium skupiło się na jego najważniejszym rzeczniku: Filokrates został oskarżony przez mówcę Hyperejdesa - który należał do tego samego pokolenia, co Demostenes, i przez najbliższe dwie dekady miał być jego bliskim współpracownikiem - o zdradę stanu (w ramach procedury eisangelia). Nie czekając procesu, bo ten przy aktualnych nastrojach nie mógł pójść dla niego dobrze, Filokrates opuścił Ateny i został skazany na śmierć in absentia[141]. Dla swoich dawnych politycznych sprzymierzeńców stał się od razu gorącym kartoflem: gdy na fali tego samego niezadowolenia Demostenes wznowił swoje oskarżenie Ajschinesa (343 p.n.e.), to podczas procesu jeden i drugi wyrzucali sobie nawzajem przyjaźń i współpracę z nim[142]. Wiemy o tym dobrze, bo z tej akurat sprawy zachowały się mowy obu stron. Ajschines proces wygrał, choć bardzo skromną większością głosów, co też zapewne było wymowną ilustracją panujących w ówczesnych Atenach nastrojów.

Choć nikt już nie miał złudzeń co do faktycznej wartości pokoju Filokratesa, formalnie pozostawał on wciąż wiążącym traktatem. Gdy więc następnego roku (342 p.n.e.) Ateńczycy wysłali na Chersonez kolejną grupę osadników, a razem z nimi stratega Diopeithesa na czele oddziału najemników, niedługo później przybyli do miasta posłowie Filipa z jego listem i zarzutami o nieprzestrzeganie warunków pokoju[143]. Jak większość ateńskich strategów w IV wieku p.n.e., Diopeithes zmuszony był utrzymywać swoich żołnierzy z wymuszeń i rabunków dokonywanych na miejscowej ludności[144]; w istocie jego poczynania śmiało można określić jako usankcjonowane piractwo, którego celem stały się również terytoria podległe królowi macedońskiemu[145]. Na ten czas bowiem przypadła ostateczna rozprawa tego ostatniego z Kersobleptesem, w rezultacie której resztki niegdyś potężnego królestwa trackich Odrysów definitywnie podporządkowane zostały Macedonii[146]. Gdy skargi Filipa dotarły do Aten, niektórzy politycy byli skłonni ustąpić wobec jego żądań. Sprzeciwił się im natomiast Demostenes, wygłaszając w związku z tą sprawą mowę O Chersonezie (Dem. 8). Przypominał w niej słuchaczom o naruszeniach traktatu ze strony Filipa, a także o moralnym obowiązku sprzeciwu wobec jego zakusów, nawet jeśli wymagałoby to wspierania podejrzanych rzezimieszków, jakimi byli najemnicy Diopeithesa[147]. Jeszcze w tym samym roku (341 p.n.e.) Demostenes wygłosił swoją III Filipikę (Dem. 9) w związku z nieznaną nam uchwałą, którą sam zaproponował; w mowie tej dokonuje systematycznej rekapitulacji wszystkich faktycznych i rzekomych wykroczeń przeciwko pokojowi Filokratesa, których Filip miał się dopuścić w całej Grecji, jednocześnie wzywając do aktywnego stawienia mu czoła, a zarazem do ukarania jego popleczników działających w samych Atenach.

Choć Demostenes nie wskazał nikogo z imienia, Ajschines zajmował wysokie, jeśli nie najwyższe miejsce na liście jego politycznych (i osobistych) wrogów. Po marginalnym zwycięstwie w procesie o poselstwo czekały na niego dwie polityczne porażki, które poniósł z rąk Demostenesa właśnie. Pierwszą z nich była sprawa Antyfonta (imiennika piątowiecznego mówcy)[148]. Ów Ateńczyk z urodzenia, później pozbawiony obywatelstwa, miał się zwrócić do Filipa z propozycją podpalenia ateńskich doków. Gdy przybył do Aten, znalazł schronienie w Pireusie, gdzie jednak na jego trop wpadł Demostenes, który go aresztował i następnie postawił przed Zgromadzeniem Ludowym (zapewne w ramach oskarżenia o zdradę stanu). Ajschines wtedy skutecznie zaprotestował, argumentując, że Demostenes dokonał aresztowania w prywatnym domu, do którego nie miał wstępu bez odpowiedniej uchwały. Antyfont został uwolniony, lecz zaraz po tym ponownie aresztowany, tym razem przez Radę Areopagu, która dopiero od niedawna, na wniosek samego Demostenesa, cieszyła się takimi prerogatywami[149]. Ponieważ nie był już ateńskim obywatelem, Antyfont został poddany torturom, a następnie stracony. Kolejne polityczne niepowodzenie Ajschinesa dotyczyło sporu między Ateńczykami a mieszkańcami wyspy Delos o nadzór nad znajdującym się na niej sanktuarium Apollona[150]. Ateny miał reprezentować w tej sprawie (na mocy uchwały Zgromadzenia) właśnie Ajschines, za sprawą interwencji Areopagu jednak (za którą być może stał sam Demostenes) został on tego stanowiska pozbawiony, a jego miejsce zajął Hyperejdes[151].

Równie aktywny był w tym okresie Demostenes na arenie międzynarodowej. W swoich licznych poselstwach podróżował on od Akarnanii na zachodzie, przez Peloponez, aż po Bizancjum (podczas gdy współpracujący z nim Hyperejdes odwiedził Chios i Rodos[152]). Jak się później przechwalał, dzięki nim powstrzymał zakusy Filipa na sąsiadującą z Akarnanią Ambrakię, zapewnił Atenom sojusz z Achajami, Arkadyjczykami, Messeńczykami i Argos[153] (cztery lata później jednak, gdy losy Grecji rozstrzygały się pod Cheroneą, większość z owych sprzymierzeńców pozostała neutralna[154]). Wyprawa do Bizancjum (341 p.n.e.) nie przyniosła nawet formalnego sojuszu: miasto pozostawało wciąż w przymierzu z Filipem, choć w dużej mierze już martwym, bo ostateczna rozprawa władcy Macedonii z Kersobleptesem mocno zaniepokoiła sąsiadujących z nim Bizantyńczyków[155]. W tym samym czasie Kallias z Chalkis na Eubei, który siedem lat wcześniej skutecznie wyzwolił wyspę spod ateńskiej dominacji, zwrócił się do dawnych wrogów, za pośrednictwem Demostenesa, o sojusz. Eubea wstrząsana była wtedy wojnami domowymi między stronnikami Filipa i jego przeciwnikami. Ateńska interwencja pomogła Kalliasowi doprowadzić do uporządkowania spraw na wyspie, tym razem pod antymacedońskim sztandarem[156]. Za te osiągnięcia, na wniosek Aristonikosa, Demostenes został uhonorowany złotym wieńcem[157].

Niepokoje Bizantyńczyków okazały się zgoła niebezpodstawne. Mając już w ręku interior, Filip postanowił zapewnić swemu imperium solidne umocowanie na wybrzeżach Tracji. Dawni sojusznicy, którzy nawet wspierali go w wojnie z Kersobleptesem, teraz okazali się przeszkodą w realizacji tego planu. Pierwszym celem stał się leżący na europejskim wybrzeżu Morza Marmara Perynt (340 p.n.e.). Ponieważ było to miasto nadmorskie, a na morzu grasowała flota ateńskiego stratega Charesa (który zastąpił Diopeithesa)[158], jego odcięcie i oblężenie było wykluczone. Filip zmuszony był więc próbować szturmu, w czym wydatną pomocą była mu nowatorska wówczas, opracowana przez jego inżynierów, artyleria torsyjna[159]. Jego początkowe sukcesy zaalarmowały Bizancjum, które z oddaniem zaczęło wspierać oblężonych sąsiadów ludźmi, bronią i zaopatrzeniem; wydatnej pomocy udzielił Peryntowi również król perski za pośrednictwem swoich zachodnich satrapów[160]. W rezultacie Filip poniósł porażkę: miasto pozostało niezdobyte.

Podczas oblężenia Peryntu Filip wystosował do Ateńczyków list, w którym obwiniał ich o dramatyczne pogorszenie wzajemnych stosunków stawiające oba państwa na krawędzi wojny[161]. Ów List Filipa zachował się w manuskryptach dzieł Demostenesa oraz jemu przypisywanych ([Dem.] 12)[162]. Jego autentyczność podawana bywa jednak w wątpliwość na podstawie całego szeregu mniej lub bardziej przekonujących argumentów. Zachowała się również zwięzła odpowiedź Demostenesa na pretensje Filipa (Dem. 11). Również i ona uważana bywa za późniejsze fałszerstwo, choć tym razem głosy te są w większości i mają oparcie w źródłach[163]. (Pseudo-)Demostenes nie zachęca już w niej Ateńczyków do wojny z Macedonią, uznając ją za nieuchronną: dodaje jedynie rodakom otuchy, argumentując, że w nadchodzącym konflikcie Filipa będzie można pokonać.

Wyrażony w tej mowie fatalizm był bardzo trafną prognozą. Po nieudanym szturmie na Perynt Filip ruszył przeciwko Bizancjum, gdzie stanął wobec identycznej sytuacji: Macedończycy musieli zdobywać lądem miasto otoczone z trzech stron przez morze. Obrona Peryntu nadwyrężyła jednak zdolności bojowe Bizantyńczyków, a perscy satrapowie tym razem nie kwapili się do udzielania im wsparcia[164]. Pomoc nadeszła jednak z Aten, w czym również miał swój wydatny udział Demostenes. Było to tym łatwiejsze, że eskadra Charesa (któremu mieszkańcy Bizancjum zanadto nie ufali) wciąż władała nad tamtejszymi wodami[165]. Ateński strateg jednak niewystarczająco czujnie pilnował powierzonych jego opiece dróg morskich. Filip wykorzystał to i niespodziewanym atakiem przejął konwój kilkuset statków ze zbożem płynących do Aten, gdy te zakotwiczyły na europejskim brzegu Morza Marmara: na wieść o tym Ateńczycy - za radą Demostenesa - w symbolicznym geście zniszczyli stelę, na której zapisany był traktat pokojowy (340 p.n.e.)[166]. Wojna z Filipem oficjalnie się rozpoczęła[167].

Cheronea

Z ateńskim wsparciem Bizancjum nie uległo katapultom Filipa. Po tej kolejnej porażce król macedoński ruszył na północ, by umocnić swą władzę na prawym brzegu Dunaju, co w dużej mierze mu się udało; w starciu z zamieszkującymi te okolice Tryballami odniósł jednak poważną ranę, co na jakiś czas wstrzymało jego niestrudzoną militarną aktywność[168]. Ateny na razie były bezpieczne, tym bardziej że formalnie sprzymierzeni z Filipem Tebańczycy traktowali go z coraz większą nieufnością, do tego stopnia, że w wypędzili macedoński garnizon z Nisai, twierdzy stojącej na straży Termopil[169]. Zyskali dzięki temu pełną kontrolę nad strategicznym przesmykiem (339 p.n.e.). Stojąc już w obliczu rozprawy z Atenami, Filip przymknął oko na ten jawny akt wrogości ze strony swojego bądź co bądź sojusznika[170]. Miał po temu dobre powody. Rada Amfiktionii ogłosiła bowiem kolejną, czwartą już świętą wojnę, tym razem przeciwko Amfissie, miastu w zachodniej Lokrydzie, sprzymierzonemu z Tebami[171]. Na jej czele ostatecznie stanął nie kto inny, jak sam władca Macedonii[172]. Termopile zostały jednak przed nim już zamknięte, toteż uważano, że jak podczas III wojny świętej, jego marsz na południe zatrzyma się właśnie tam[173]. Jednej rzeczy wszelako nikt nie przewidział: istniała alternatywna, dużo trudniejsza trasa, wiodąca do środkowej Grecji przez góry Fokidy. Podczas III wojny świętej strzegli jej Fokijczycy oraz ich groźne armie najemne. Teraz jednak, gdy ich państwo zostało dosłownie rozparcelowane, stała ona otworem przed najeźdźcą z północy. Filip bez większych przeszkód ominął więc Termopile, prowadząc swoją armię na południe, przeciwko Amfissie; na granicy Fokidy i Beocji jednak odbił nagle na wschód i zdobył beockie miasto Elateja, skąd w ciągu dwóch dni mógł dotrzeć do Teb.

W Atenach ten nieoczekiwany manewr wzbudził panikę, którą później bardzo sugestywnie opisał Demostenes w mowie O wieńcu (Dem. 18.169-172). Odpowiedzialnością za cały ów niekorzystny obrót sprawy obciążył on zresztą Ajschinesa, co nie było wcale dalekie od prawdy. Kilka miesięcy wcześniej bowiem, jako reprezentant Aten, wziął on udział w spotkaniu Rady Amfiktionii w Delfach[174]. Tam właśnie przedstawiciele Amfissy (być może z poduszczenia Teb) oskarżyli Ateńczyków o bezbożność w związku ze złożeniem przez tych ostatnich wotów do nowo odbudowanej świątyni Apollona delfickiego, zanim ta jeszcze została poświęcona. Jako kary Amfissejczycy domagali się pięćdziesięciu talentów; jeśli zaś Ateny nie wywiązałyby się z tego zobowiązania, Amfiktionia miała im wypowiedzieć świętą wojnę. Ajschines błyskotliwie odbił stawiane jego ojczyźnie zarzuty, wskazując, że mieszkańcy Amfissy uprawiają ziemię poświęconą bogu; jego przemowa tak wzburzyła pozostałych amfiktionów, że sprawa Aten została zapomniana. Na Amfissę nałożono grzywnę, a gdy ta nie została spłacona, wypowiedziano jej świętą wojnę. Demostenes później twierdził, że Ajschines działał przekupiony przez Filipa, aby dać mu pretekst do interwencji w środkowej Grecji. Zarzuty te nie budzą jednak zaufania. Święta wojna przeciwko samym Atenom dałaby bowiem Filipowi dużo lepszy mandat, a być może i pomoc ze strony Teb, które o wyprawie przeciwko sprzymierzonej z nimi Amfissie nie chciały nawet słyszeć[175].

Gdy jednak Filip stanął w Elatei, Tebańczycy nie mieli już wątpliwości, że ich ojczyzna znalazła się również w niebezpieczeństwie. Król macedoński przedstawił im ultimatum: albo dołączą do jego armii w marszu na Ateny, albo przynajmniej dadzą mu wolną drogę przez swoje terytorium. Właśnie wtedy przybyło do Teb poselstwo z Demostenesem na czele i z propozycją zawarcia sojuszu. Wprawdzie ich przymierze z Macedonią było już martwe, przekonanie Tebańczyków do wojny z Filipem w zamian za alians z Atenami, które od trzydziestu lat były ich wrogiem, pozostawało mimo to nie lada wyzwaniem[176]. Demostenes odniósł jednak spektakularny sukces. Był to jego największy polityczny majstersztyk, za który zresztą uhonorowany został - z inicjatywy Hyperejdesa - kolejnym złotym wieńcem[177]. Dzięki jego interwencji ramię w ramię przeciwko Filipowi stanęły dwa najpotężniejsze wówczas państwa greckie, z których jedno dysponowało wciąż najwyższej próby piechotą, kontynuującą wielkie tradycje Epaminondasa i Pelopidasa. Do Tebańczyków i Ateńczyków dołączyły też oddziały z Eubei, Achai, Megary, Koryntu i Korkyry[178]. Filip dwukrotnie jeszcze próbował rozmów, za każdym razem bezskutecznie[179]. Zwycięstwo nad tak potężną armią bowiem wcale nie było oczywiste, a król macedoński zapewne wciąż pamiętał bolesną lekcję odebraną od Onomarchosa piętnaście lat wcześniej[180]. Gdy jednak pod Cheroneą przyszło do walnej rozprawy (338 p.n.e.), dowódcom sprzymierzonych sił zabrakło taktycznego zmysłu wielkiego Fokijczyka. Ateńskie skrzydło dało się zwabić w pozorowany odwrót macedońskiej armii, co spowodowało wyrwę w zwartym szyku greckiej falangi. Uderzyła w nią dowodzona przez młodego Aleksandra jazda[181]. Filip zaś, widząc, że sami Ateńczycy zgubili porządek w pościgu, dał sygnał swoim wycofującym się wojskom do ataku; zaskoczeni tym nagłym zwrotem falangi macedońskiej, to ostatecznie ateńscy hoplici rzucili się do prawdziwej ucieczki. Jedynie na skrzydle tebańskim czekał Macedończyków srogi bój. Święty Zastęp nie ustąpił nawet na krok, a jego trzystu wojowników poległo tam, gdzie stali. Według późniejszych autorów w uznaniu dla ich straceńczej odwagi Filip miał później zgodzić się na wzniesienie pomnika lwa nad ich zbiorową mogiłą[182].

Demostenes, choć był architektem całej wojny, w samej bitwie wziął udział jako szeregowy hoplita. W swej publicznej działalności zajmował się bowiem wyłącznie polityką, a nie dowodzeniem wojskami czy flotą (w jego czasach jedynie Fokion kontynuował dawne tradycje Kimona, Peryklesa i Alkibiadesa, będąc równie biegłym politykiem, jak i strategiem)[183]. Spod Cheronei udało mu się uciec (oczywiście bez tarczy); według anegdoty podczas rejterady zaczepił chlamidą o krzak, nie widząc jednak, co go zatrzymuje, wykrzyknął "bierz żywcem"[184]. Jego wrogowie później wypominali mu ten epizod, zarzucając mu dezercję[185].

Na wieść o klęsce Ateńczycy zaczęli organizować desperacką obronę. Hyperejdes zgłosił nawet wniosek o wyzwolenie niewolników oraz naturalizację metojków - wszystkich tych, którzy gotowi byli walczyć za miasto[186]. Te ekstremalne środki okazały się jednak niepotrzebne, gdy do Aten powrócił Demades, który po bitwie dostał się do macedońskiej niewoli. W polityce swojego kraju grał on dotąd drugie skrzypce; po Cheronei jednak błyskawicznie wspiął się na sam szczyt, gdzie pozostał przez następne dwie dekady, aż do swojej gwałtownej śmierci (319 p.n.e.)[187]. Według anegdoty, gdy Filip po bitwie przechadzał się zamroczony winem pośród ateńskich jeńców, urągając im, Demades zapytał go: "Gdy los powierzył ci rolę Agamemnona, nie wstyd ci robić z siebie błazna Tersytesa?"; to kunsztowne połączenie przygany i pochlebstwa zaskoczyło króla, który, zamiast ukarać zuchwałego jeńca, uwolnił go i obdarzył przyjaźnią[188]. Jego też uczynił heroldem dobrej dla Ateńczyków nowiny: zamiast ruszyć przeciwko nim z wojskiem, postanowił zawrzeć z nimi pokój, a na dowód swej życzliwości zapowiedział zwolnienie wszystkich jeńców bez okupu[189]. W Atenach Zgromadzenie przyjęło te wieści z niewypowiedzianą ulgą: wysłano oficjalne poselstwo do Filipa, w którym obok Demadesa wzięli udział Fokion i Ajschines, aby wynegocjować ostateczne warunki zakończenia wojny[190]. Ateny pozostały autonomicznym państwem, tyle że - jak wszystkie inne greckie poleis, z wyjątkiem Sparty - zostały włączone do nowo powołanej federacji miast-państw, zwanej później Związkiem Korynckim[191]. W jego obrębie obowiązywać miał powszechny pokój, a wszelkie spory między państwami członkowskimi miały być rozstrzygane na drodze arbitrażu. Hegemonem Związku Korynckiego został sam Filip. Dla Ateńczyków, oprócz ograniczenia suwerenności na arenie międzynarodowej, przystąpienie do nowej federacji oznaczało koniec tej, której sami dotąd przewodzili: po czterdziestu latach II Związek Morski został ostatecznie rozwiązany (338 p.n.e.). Odtąd Atenom podlegały jedynie wyspy Skyros, Lemnos i Imbros, od dawna już uznawane za ateńskie, a także Samos, którą trzy dekady wcześniej zdobył Timotheos[192].

Dla samego Demostenesa Cheronea była wielką porażką jego dotychczasowej polityki[193]. Mimo to Ateńczycy nie stracili do niego zaufania[194]. Jego polityczni przeciwnicy i osobiści wrogowie zwietrzyli wprawdzie okazję do wyrównania dawnych rachunków (jak sam podkreślał, niemal codziennie musiał stawać wtedy przed sądem), ich oskarżenia okazały się jednak nieskuteczne[195]. Zaledwie kilka miesięcy po klęsce Demostenes został wybrany przez Zgromadzenie - mimo gwałtownego protestu Ajschinesa - do wygłoszenia mowy pogrzebowej ku czci poległych pod Cheroneą (Dem. 18.285-288), a było to, jak zaświadcza Tukidydes (Thuc. 2.34.6), wyrazem najwyższego uznania dla polityka w Atenach[196]. Zachowana w korpusie jego pism Mowa pogrzebowa (Dem. 60), wygłoszona przy tej właśnie okazji, uznawana była jednak już przez Dionizjosa z Halikarnasu za późniejsze fałszerstwo[197]; ostatnie dekady jednak przynoszą coraz więcej głosów na rzecz jej autentyczności[198]. Niecałe dwa lata później została przyjęta kolejna, trzecia już uchwała honorująca jego zasługi dla państwa; jej autorem był Ktezyfont, a jej materialnym wyrazem - trzeci z kolei złoty wieniec. Co najmniej równie wymowne pod tym względem były sądowe zwycięstwa odniesione w procesach dotyczących przyznanych Demostenesowi zaszczytów: Hyperejdesa nad Diondasem (334 p.n.e.)[199], w związku z wieńcem za przymierze z Tebami, oraz później samego Demostenesa nad Ajschinesem, w związku z uchwałą Ktezyfonta (zob. niżej).

Aleksander

Śmierć Filipa II (336 p.n.e.), który zginął zamordowany podczas zaślubin swej córki przez urażonego arystokratę macedońskiego, a być może też w rezultacie intryg Olimpias, jego straszliwej małżonki, przyniosła Grekom nadzieję na zrzucenie macedońskiego jarzma. Aleksandra, który natychmiast został ogłoszony królem, nikt bowiem nie traktował poważnie. Demostenes ostentacyjnie fetował wieści o śmierci Filipa, wyprawiając ucztę ofiarną mimo żałoby po zmarłej córce, jego jedynym dziecku (Ajschines nie omieszkał wypomnieć mu tej niestosowności)[200]. Na jego wniosek Rada Pięciuset przegłosowała uchwałę honorującą (pośmiertnie) zabójcę Filipa[201]. Samego Aleksandra nazywał on dzieckiem i Margitesem, który poza Macedonię nie wychyli nosa[202]. Imię komicznego antybohatera było szyderstwem szczególnie bolesnym dla młodego króla, jeśli wziąć pod uwagę jego heroiczny rodowód i aspiracje: wśród swoich przodków po kądzieli wymieniał on bowiem Achillesa, a po mieczu - samego Heraklesa. Za słowami Demostenesa szły także czyny: nawiązał on kontakt z Attalosem, zaufanym dowódcą i ostatnim teściem kochliwego Filipa, który zdążył już się przeprawić do Azji Mniejszej ze strażą przednią wojsk macedońskich, mającą przygotować grunt pod planowaną inwazję na Persję (szczerze nienawidzący go Aleksander niedługo później kazał go zabić)[203].

Gdzie indziej w Grecji sprawy przybrały jeszcze groźniejszy obrót. Burzyć zaczęli się mieszkańcy Ambrakii, Etolii i Tessalii, a przede wszystkim Teb. To ostatnie państwo zostało bowiem potraktowane dużo gorzej niż Ateny. Macedoński monarcha nie poprzestał jedynie na jego włączeniu do Związku Korynckiego i częściowym ograniczeniu jego suwerenności w polityce zewnętrznej. Przemeblował także Teby od wewnątrz, skazując na śmierć lub wygnanie dotychczasowych politycznych liderów i ustanawiając posłuszną sobie oligarchię, na straży której miał stać zainstalowany na Kadmei, tebańskim akropolu, garnizon macedoński[204].

Nie tylko dla Demostenesa energia i sprawność młodego władcy Macedonii okazała się srogim zaskoczeniem. Zaledwie kilka miesięcy po śmierci ojca ruszył on z armią na południe; błyskotliwym manewrem ominął obsadzone przez wrogów przełęcze i wkroczył do Tessalii, której mieszkańcy natychmiast uznali jego zwierzchność, wybierając go przywódcą (arch?n) swojej federacji, podobnie jak piętnaście lat wcześniej Filipa; pod Termopilami zwołał radę Amfiktionii Delfickiej, która powierzyła mu przywództwo i tej organizacji (również sprawowane wcześniej przez jego ojca)[205]. A gdy stanął na granicy Beocji, przybyły do niego skruszone delegacje Teb i Aten[206]. Z tą ostatnią wyruszyć miał także Demostenes, zawrócił jednak powodowany strachem o własne życie albo troską o powodzenie rozmów, którym jego obecność mogłaby nie sprzyjać[207]. Aleksander zaskakująco życzliwie przyjął hołdy obu państw i ruszył na Peloponez, do Koryntu, gdzie został oficjalnie ogłoszony nowym hegemonem Związku Helleńskiego[208]. Jego władza nad Grekami wydawała się stabilna.

Nie minął jednak rok, gdy przyszło mu się zmierzyć z kolejną rebelią, i to dużo groźniejszą. Na wieść o rzekomej śmierci Aleksandra, wojującego na północnych rubieżach swojego imperium, Tebańczycy otwarcie rzucili wyzwanie macedońskiemu hegemonowi. Przyjęli z powrotem wygnanych przez Filipa przywódców (którzy w większości znaleźli schronienie w Atenach)[209]. Rządząca dotąd promacedońska oligarchia została obalona, a miasto postanowiło definitywnie rozprawić się z garnizonem, który Filip zostawił na straży Kadmei. Dwóch jego dowódców pochwycono poza twierdzą i zabito, a reszta załogi została oblężona. Tebańczycy, nie próżnując, rozesłali wici po całej Grecji, ich apel spotkał się jednak z umiarkowanym odzewem: wojsko obiecali tylko Arkadyjczycy, choć rozruchy zaczęły się także w Etolii i Elidzie na Peloponezie[210].

W samych Atenach to właśnie Demostenes stał się heroldem fałszywej nowiny, przedstawiając Zgromadzeniu naocznego świadka rzekomej śmierci Aleksandra. Gdy zaś przybyli tebańscy posłowie, usilnie zabiegał o wysłanie im pomocy, być może także o sojusz; Zgromadzenie jednak przegłosowało uchwałę, na mocy której Ateny miały wspierać Tebańczyków pieniędzmi i bronią, lecz nie wojskiem[211]. Na ten właśnie cel Demostenes miał otrzymać od króla perskiego trzysta talentów: według późniejszych, nieprzychylnych mu świadectw, Tebańczycy nigdy ich nie zobaczyli[212].

Błyskawiczny marsz Aleksandra znad Dunaju do samego serca Grecji był dla wszystkich jeszcze większym zaskoczeniem niż fakt, że pogłoski o jego śmierci były mocno przesadzone. Sami Tebańczycy początkowo byli przekonani, że armię sprowadził przebywający w Macedonii Antypater lub Aleksander z Lynkestis, kuzyn króla[213]. Wyruszający z Peloponezu Arkadyjczycy w tym czasie zdążyli dotrzeć zaledwie na Istm Koryncki, gdzie na wieść o powrocie Aleksandra zatrzymali się, oczekując na rozwój wydarzeń. Teby pozostawione były samym sobie. Mimo to ich sytuacja wcale nie przedstawiała się tak źle. Miasto było solidnie umocnione, ich piechota wciąż uchodziła za najlepszą w całej Grecji, a Macedończycy, mimo życzliwości pozostałych Beotów, zjednoczonych w nienawiści do swego dawnego tebańskiego ciemiężcy, znajdowali się w samym środku kraju, w którym lada chwila mogła wybuchnąć otwarta rewolta przeciw ich władzy. Aleksander nie mógł pozwolić sobie na długotrwałe oblężenie. Być może sygnał do szturmu był tu dziełem przypadku i niesubordynacji jednego z dowódców; tak czy inaczej żołnierze Aleksandra wdarli się do miasta, które od wewnątrz zaatakował w tej samej chwili oblężony na Kadmei garnizon macedoński[214]. Teby zostały zrównane z ziemią, mieszkańcy wymordowani (w czym wydatny udział mieli mszczący się za dawne krzywdy Beoci), a ci, którzy przeżyli - sprzedani w niewolę[215]. W romantycznym geście Aleksander miał podobno oszczędzić dom i potomków zmarłego ponad sto lat wcześniej poety Pindara[216].

Zburzenie Teb było brutalną lekcją dla wszystkich państw Związku Korynckiego[217]. Arkadyjczycy skazali na śmierć swoich przywódców, którzy popchnęli ich do wojny z Macedonią. Do Aleksandra pospieszyły kolejne poselstwa greckie. Na uniżoną delegację ateńską, z groteskowym listem gratulacyjnym wyrażającym radość z "ukarania Teb"[218], czekały jednak surowe warunki: mają wyrzucić wszystkich Tebańczyków, którzy wciąż znajdowali schronienie w ich mieście, oraz wydać mu liderów antymacedońskiego stronnictwa[219], wśród nich Demostenesa i stratega Charidemosa[220]. Za radą Demadesa, najbardziej wówczas prominentnego rzecznika zbliżenia z Macedonią, Ateńczycy postanowili wysłać do Aleksandra drugie poselstwo z prośbą o ponowne rozważenie warunków. Razem z nim w delegacji wziął udział sędziwy Fokion, dla którego Aleksander zawsze miał żywić szacunek[221]; autorytet tego ostatniego i dyplomatyczne talenty Demadesa przekonały młodego króla. Pozostał on nieubłagany jedynie w przypadku Charidemosa, którego też Ateńczycy posłusznie skazali na wygnanie.

Rok później (334 p.n.e.) Aleksander wyruszył przeciwko Persji, na wyprawę, która zawieść go miała na drugi brzeg Indusu i do podnóża Himalajów. Wśród jego wojsk znajdował się również oddział ochotników z Aten (na których przeciwnicy Macedonii patrzyli bardzo krzywo), a także obowiązkowy kontyngent floty. Na Zgromadzeniu Demostenes i Hyperejdes podobno zaprotestowali przeciwko wysłaniu okrętów; Fokion miał mu wtedy przypomnieć, gdzie jest miejsce Aten w nowym światowym porządku[222]. Pierwsze wielkie zwycięstwo młodego króla Macedonii, nad rzeką Granik na azjatyckim brzegu Morza Marmara (334 p.n.e.), otworzyło mu drogę lądową do Azji Mniejszej (choć aby ją zabezpieczyć, musiał jeszcze wyprzeć Persów z miast jońskich). Aleksander jednak pokonał tu tylko satrapów. Sam król królów, Dariusz III, dopiero zaczął zbierać armię na wieść o klęsce swoich dowódców. W Atenach stronnictwo antymacedońskie, z Demostenesem i Hyperejdesem na czele, wiązało wielkie nadzieje ze spodziewanym kontratakiem władcy perskiego[223]. Sparta z kolei, pod przewodnictwem jednego z jej dwóch królów, młodego i energicznego Agisa, zaczęła przymierzać się do odzyskania dawnego znaczenia na arenie międzynarodowej. Przygotowania Persów do walnej rozprawy lądowej z Aleksandrem, zdecydowana przewaga ich floty na Morzu Egejskim, a przede wszystkim niewyczerpane zasoby finansowe króla królów dawały dobre widoki na obalenie władzy macedońskiej nad Grecją[224].

Klęska Dariusza pod Issos (333 p.n.e.) przekreśliła jednak te plany i nadzieje. Agis otrzymał od niego zaledwie dziesięć okrętów i trzydzieści talentów, a morska ofensywa Persów utknęła[225]. Nawet z tej porażki udało się jednak królowi Sparty wyciągnąć korzyść: na rynku najemników pojawiło się bowiem ponad osiem tysięcy greckich żołnierzy, walczących dotąd w służbie króla perskiego[226]. Gdy zatem Aleksander i Dariusz szykowali się do ostatecznego starcia, którego miejscem miała stać się Gaugamela (331 p.n.e.), Agis otwarcie rzucił wyzwanie Macedonii. Jego poselstwa dotarły do wszystkich ważniejszych państw Grecji[227]. W Atenach ich propozycja paść mogła na podatny grunt, co prawdopodobnie sugeruje mowa W sprawie traktatu z Aleksandrem[228], być może wygłoszona przy tej właśnie okazji, niesłusznie zaś przypisana później Demostenesowi ([Dem.] 17). Sam Demostenes jednak, nauczony gorzkimi doświadczeniami i rozczarowaniami ostatnich lat, a być może powodowany antyspartańskim resentymentem, ostatecznie poparł Demadesa, który przekonał Zgromadzenie do niepodejmowania żadnej akcji[229]. Do sprawy Agisa przyłączyło się natomiast wiele państw peloponeskich, z pominięciem Argos, tradycyjnego wroga Sparty, oraz równie wrogich jej Messene i Megalopolis, utworzonych w latach 60. IV wieku p.n.e. przez Tebańczyka Epaminondasa jako zapora dla lacedemońskiej ekspansji[230]. To właśnie Megalopolis była też punktem zwrotnym w kampanii Agisa, prowadzonej początkowo bez zarzutu: przedłużające się oblężenie tego miasta dało Antypatrowi, którego Aleksander pozostawił na czele europejskiej części swego imperium, czas na zgromadzenie sporej, bo czterdziestotysięcznej armii. W rezultacie Agis musiał zmierzyć się w nierównej walce z dużo silniejszym przeciwnikiem. Pod Megalopolis Antypater zmiażdżył jego wojska (330 p.n.e.), a wraz z nimi ostatnie sny Sparty o potędze[231]. Na polu walki zostało aż pięć tysięcy zabitych, wśród nich sam Agis. Aleksander, który w tym czasie ostatecznie pokonał króla królów, pogardliwie miał nazwać peloponeskie zapasy swojego namiestnika "wojną mysią"[232].

Wrogowie Demostenesa nie omieszkali mu później wytknąć niestałości w jego antymacedońskiej polityce przy okazji tej właśnie sprawy[233]. Jego pozycja wydawała się wówczas na tyle słaba, że Ajschines uznał to za dogodny moment na ponowne uruchomienie dawno już złożonego oskarżenia dotyczącego uhonorowania Demostenesa trzecim wieńcem. Proces ten, z którego zachowały się obie mowy, oskarżycielska, Przeciwko Ktezyfontowi (Aeschin. 3), i obrończa, O wieńcu (Dem. 18)[234], przyniósł jednak Demostenesowi bezapelacyjne zwycięstwo. Ajschines nie uzyskał nawet piątej części głosów sędziowskich i wobec grożącej mu za to grzywny oraz częściowego pozbawienia praw publicznych wybrał dobrowolną emigrację. Udać się miał na Rodos, gdzie założył szkołę retoryczną, która funkcjonowała jeszcze w czasach Cesarstwa Rzymskiego[235]. Mowę O wieńcu powszechnie uznaje się za opus magnum Demostenesa, nie tylko za sprawą jej retorycznego kunsztu, który podziwiali późniejsi krytycy starożytni[236], lecz także dlatego, że stanowi ona - pozytywny, rzecz jasna - rozrachunek mówcy z jego dotychczasową działalnością polityczną, którą z kolei pod znakiem zapytania konsekwentnie stawiał Ajschines.

O następnych sześciu latach (330-324 p.n.e.) politycznej kariery Demostenesa wiemy bardzo niewiele. Na tej podstawie przypuszcza się, że po doświadczeniach poprzedniej dekady przestał się on angażować w sprawy publiczne, aby nie zwracać na siebie zbyt wiele uwagi[237]. Nie jest to jednak do końca prawdą. Podczas afery Harpalosa (324 p.n.e.) jego oskarżyciele zgodnie wypominali mu, że jest najpotężniejszym politykiem w Atenach[238]. Hyperejdes kreśli karykaturalną wręcz wizję obrad Zgromadzenia, w której Demostenes ze swego zwyczajowego miejsca (!) instruuje stojącego na mównicy polityka (Dem. 9). Niewykluczone, że kilka lat względnego spokoju w Grecji, gdy Aleksander wojował na krańcach ówczesnego świata, oraz gospodarcza prosperity, którą Ateńczycy cieszyli się dzięki administracji Likurga, bliskiego współpracownika Demostenesa, nie wymagały od tego ostatniego zbyt intensywnej działalności ustawodawczej i dyplomatycznej. Niewątpliwie jednak należał on wciąż do "pierwszego garnituru" ateńskich polityków.

Niepokoje zaczęły się dopiero po powrocie Aleksandra z jego dalekich wypraw (324 p.n.e.). Jako władca znanego świata uznał on, że należy mu się cześć boska, i w związku z tym wydał stosowne rozporządzenia wszystkim państwom greckim[239]. Jednocześnie swojego najbliższego przyjaciela, Hefajstiona, który dopiero co umarł, nakazał otoczyć kultem należnym herosom[240]. W Grecji żądania te nie znalazły zrozumienia, wiele państw jednak ustąpiło, aby nie narażać się pogromcy Persji. Ateńczycy przyjęli wytyczne Aleksandra z oburzeniem[241], mimo to Demadesowi udało się przekonać Zgromadzenie do przegłosowania stosownej uchwały[242]. Być może przesądził o tym głos Demostenesa, który ozięble poparł wniosek o deifikację, co jego wrogowie później mu wytykali[243]. Zarówno Demostenes, jak i Demades mieli jednak dobre powody, by na tym odcinku ulec żądaniom Aleksandra[244]. Oprócz kwestii religijnych bowiem był wśród nich również postulat, który uderzał w bardzo doczesne interesy - tak Ateńczyków, jak i wielu innych Greków.

Do założycielskich postanowień utworzonego przez Filipa Związku Korynckiego należał zapis, że hegemon, tj. król Macedonii, nie będzie się wtrącać w wewnętrzne sprawy greckich poleis, gwarantując im jednocześnie ustrojową stabilność[245]. Oba te punkty zostały przez Aleksandra naruszone, gdy najpierw w Suzie, a następnie podczas igrzysk w Olimpii (za pośrednictwem swojego wysłannika Nikanora ze Stagiry) ogłosił on tzw. dekret w sprawie wygnańców[246]. Na jego mocy obywatele wszystkich państw Związku Korynckiego przebywający dotąd na wygnaniu mieli zostać pod groźbą surowych kar przywróceni do swoich ojczyzn[247].

Ten szlachetny na pozór gest okazał się dla wielu państw greckich złowróżbną interwencją w ich wewnętrzne sprawy. Wygnanie bowiem, często połączone z konfiskatą mienia, było często wymierzaną karą w starożytnych poleis, a podlegali jej najczęściej prominentni obywatele, szczególnie ci, którzy dążyli do ustrojowych zmian i przewrotów[248]. Dekret Aleksandra nie tylko naruszał więc suwerenność greckich państw w tym zakresie (nie zostały nim objęte osoby skazane na wygnanie za świętokradztwo oraz nieszczęśni Tebańczycy), ale także stawiał pod znakiem zapytania ich aktualną równowagę polityczną i tym samym trwałość panujących w nich systemów władzy[249]. Ateńczycy zaś mieli szczególne powody do niepokoju: na mocy postanowienia królewskiego byliby bowiem zobowiązani do przywrócenia wygnanych ponad czterdzieści lat wcześniej Samijczyków na ich ziemię i odwołania mieszkających tam już od dekad ateńskich osadników. Równałoby się to de facto z utratą wyspy[250]. Demostenes, sprawujący w ramach liturgii (architheoria) pieczę nad oficjalnym poselstwem do olimpijskiego sanktuarium, próbował negocjacji z Nikanorem, ten jednak odesłał Ateńczyków przed oblicze króla[251]. Delegacja do Babilonu wyruszyła rok później, już bez skompromitowanego wówczas Demostenesa: nie osiągnęła jednak niczego[252].

Przypisy

[1] Zob. [Plu.] Vita 845d i kom.

[2] Nt. lacedemońskiej okupacji Teb (od 381 p.n.e.) i jej końca zob. Xen. HG 5.2.25-36, 5.4.2-12; D.S. 15.20.2-3, 25.1-4; Plu. Pelop. 5-12; zob. też Buckler 1980: 16-17, 2003: 202-205, 213-214.

[3] Nt. II Związku Morskiego (378-338 p.n.e.) i jego powstania zob. IG II2 43 (= RO 22); D.S. 15.28.2-4 (Ksenofont, osobliwie, w ogóle nie wspomina o tym sojuszu); por. Cargill 1981; Dreher 1995.

[4] Zob. [Plu.] Vita 844b; Lib. Vita 6; Zos. Vita 147.

[5] Dem. 27.4-5; [Plu.] Vita 844c.

[6] Isoc. 14.37 (Oropos) i passim (Plateje); Xen. HG 6.3.5 (Tespies i Plateje), Dem. 16.4, 25 (wszystkie trzy).

[7] Xen. HG 6.3.19-20 (m.in. schadenfreude); D.S. 15.50.4-5; Plu. Ages. 27.7-28.3.

[8] Xen. HG 6.4.4-15; D.S. 15.53-56; Plu. Pelop. 20-23; zob. też Buckler 1980: 59-65, 2003: 289-295; Tuplin 1993: 135-139, 149; por. HSG 287.

[9] Xen. HG 6.5-7; D.S. 15.62-69, 72, 75, 82-89; zob. też Buckler 1980: 70-109, 185-219; Sprawski 2017.

[10] Konkretnie "współtrierarchii" (syntri?rarchia); nt. trierarchii zob. Dem. 20, Wstęp; nt. syntrierarchii zob. Dem. 21.80 i kom.

[11] Dem. 21.78, 28.17; nt. liturgii zob. Dem. 20, Wstęp; nt. antidosis zob. Dem. 20.40 i kom.

[12] Dem. 21.79-80, 28.17.

[13] Dem. 21.80, 28.17.

[14] W zwycięskiej dla Tebańczyków bitwie pod Kynoskefalaj; zob. D.S. 15.80.1-5; Nep. Pelop. 5; Plu. Pelop. 31-35; por. też Buckler 1980: 175-181.

[15] Xen. HG 7.20-25; Nep. Epamin. 9; D.S. 15.84-87; zob. też Buckler 1980: 205-219.

[16] Cawkwell 1981: 51-55; Badian 1995: 95-99; Buckler 2003: 369-379; contra: Cargill 1981 (zwł. 189-196); zob. jednak Sherwin-White 1982; Martin 1984: 244-247; Dreher 1995 (zwł. 281-287); por. też HSG 2.284-285.

[17] Dem. 18.99, 21.161 (zob. niżej).

[18] Por. Aeschin. 3.173; zob. też Schaefer 1885/18872: 1.344-345; Badian 2000: 19; Carlier 20062: 44-49; MacDowell 2009: 59-60; Worthington 2013: 28; Brun 2015: 92-93.

[19] Np. Dem. 55; zob. MacDowell 2009: 66; por. Gernet 1956: 120.

[20] Rada: Dem. 51.1; Kefisodotos: ibid.; nt. Kefisodotosa zob. Dem. 23.153 i kom.

[21] Aeschin. 3.52; por. Hansen 1975: 98-99; zob. jednak Schaefer 1885/18872: 1.453-454 i p. 5; Sealey 1993: 100; Badian 2000: 18; Worthington 2013: 70; Kremmydas 2013: 35 i p. 123; por. Rubinstein 2000: 139.

[22] Dem. 15.3; D.S. 16.7.3; Cargill 1981: 182.

[23] Nt. Chabriasa i jego śmierci zob. Dem. 20.1 i kom.

[24] Nt. Timotheosa i jego procesu zob. niżej, Dem. 23.149 i kom.

[25] Nt. Ifikratesa i jego procesu zob. niżej, Dem. 23.129 i kom.

[26] GSW 2.4-33; Hansen 1975: 58-65; Hamel 1998: 122-157.

[27] Arr. An. 2.15.4.

[28] Aeschin. 2.71; D.S. 16.86.1; zob. też 15.95.3; Plu. Pelop. 2.4.; por. Cargill 1981: 194-195; Buckler 2003; HM 2.593; contra: Dem. 19.332; GSW 2.77-85.

[29] Dem. 19.332; zob. też GSW 2.84.

[30] I wojna święta (ok. 590-580 p.n.e.): Aeschin. 3.107-113; zob. Davies 1994; II wojna święta (449 p.n.e.): Thuc. 1.112.5; Hornblower 1991-2008: 1.112-113.

[31] D.S.16.8.2-3; por. HM 2.230-254.

[32] Casus belli: Isoc. 5.2; Aeschin. 3.54; por. 2.21, 70; nieadekwatne działania: HM 2.250.

[33] Cawkwell 1963: 51-52; por. Worthington 2013: 67.

[34] Zob. Dem. 15.6; por. Croiset 1959: 4-5; Trevett 2011: 244; Worthington 2013: 88 (który jednak błędnie interpretuje Dem. 15.6).

[35] Zob. niżej, Dem. 20, Wstęp.

[36] Zob. niżej, Dem. 22, Wstęp.

[37] Lokryda i Argolas: D.S. 16.30.3-4; Neon: D.S. 16.31.3-4; w wielu wcześniejszych studiach cała chronologia III wojny świętej przesunięta jest o rok (Neon: 354 p.n.e.; Pole Krokusów: 352 p.n.e.); od publikacji monografii Bucklera (1989) wielu badaczy skłonnych jest wrócić do przyjętego tutaj datowania, które jako pierwszy zaproponował jeszcze Beloch (19232: 267-273); por. Ellis 1976: 15-16 i CAH2 6.742-746; HM 2.267-281; Sealey 1993: 121-122; Worthington 2013: 93-97, 105-108; zob. jednak Ryder 1994; McInerney 1999: 208-230 i EAH s.v. Onomarchos; por. Buckler 1989: 145-195.

[38] D.S. 16.34.2 (zwycięstwa); por. GSW 2.92.

[39] D.S. 16.31.5, 32.3-4; por. Buckler 1989: 45-46.

[40] Plu. Mor. 812f; zob. też Cawkwell 1963 (który niejednokrotnie kwestionuje polityczny pacyfizm Eubulosa); Burke 1984: 113-116.

[41] Co sugeruje poronne oskarżenie tego ostatniego przez tego pierwszego: Dem. 21.218 i schol.; por. Dem. 18.162, 19.291, 20.137; zob. też Sealey 1993: 116; Trevett 1999: 188.

[42] Worthington 2013: 91; contra: Lehmann 2004: 70-78; por. Schaefer 1885/18872: 1.206; Brun 2015: 140-141.

[43] Dem. 21.206-207; por. Aeschin. 2.184; Dem. 19.290, 3.21-29 i schol. Dem. 3.22, 29.

[44] Por. Cawkwell 1963: 52-53.

[45] HM 2.237-258.

[46] HM 2.244 (Olint), 252-253 (Ketriporis), 305-307 (Epir); por. Sealey 1993: 122 (Ketriporis).

[47] HM 2.251 (zwycięstwa); nt. armii Filipa zob. HM 2.405-449.

[48] D.S. 16.35.1; por. Buckler 1989: 67.

[49] D.S. 16.35.1-2; Polyaen. 2.38.2 (II bitwa); por. Ellis 1976: 79; Buckler 1989: 67-68.

[50] D.S. 16.35.2; HM 2.269-70; Buckler 1989; por. Buckler 2003: 415; Ellis 1976: 81-82.

[51] D.S. 16.35.5 ("przypadkiem"); Dem. 19.319; zob. też HM 2.274; Buckler 1989: 74-75.

[52] D.S. 16.35.5-6; najkrwawsza bitwa: Buckler 1989: 75; jeńcy Fokijczyków: D.S. 16.31.2.

[53] HM 2.272.

[54] Niejednoznaczne wzmianki: Dem. 16.5; 23.102, 124; por. Brun 2015: 165-166.

[55] Megalopolis: Paus. 4.28.2; por. D.S. 16.39; MacDowell 2009: 210; Rodos: Dem. 5.25; 13.8; MacDowell 2009: 223.

[56] Aeschin. 2.106; por. Dem. 18.161-163; zob. też Trevett 1999.

[57] HM 2.281-285.

[58] Dem. 3.4-5; por. HM 2.283-285.

[59] Zob. niżej, Dem. 23.109; por. HM 2.296-299.

[60] Dem. 9.56; por. [59].91.

[61] Nt. tej kampanii zob. HM 2.304-308.

[62] Iust. 8.3.10; Ellis 1976: 94; por. HM 2.315.

[63] Dem. 9.11; por. Ellis 1976: 94-95.

[64] Por. Worthington 2013: 132, 138; Badian 2000: 37.

[65] Sealey 1993: 134; Worthington 2013: 129.

[66] Demostenes sam podkreśla, że i inni przemawiali w tej sprawie: Dem. 1.16; zob. jednak D.H. Amm. I 10 ("Ateńczycy przekonani przez Demostenesa").

[67] Filochoros z Aten BNJ 328 F 49 (= D.H. Amm. I 9).

[68] Filochoros z Aten BNJ 328 F 50 (= D.H. Amm. I 9).

[69] Cawkwell 1962: 131.

[70] Por. Teopomp z Chios BNJ 115 F 143; por. GSW 2.88.

[71] Filochoros z Aten BNJ 328 F 51 (= D.H. Amm. I 9).

[72] Zob. schol. Dem. 2.1; por. Croiset 1959: 90.

[73] Już Dionizjos z Halikarnasu sugerował kolejność 2, 3, 1: D.H. Amm. / 1.4; por. Sealey 1993: 139; Tuplin 1998: 276-280; zob. jednak MacDowell 2009: 238.

[74] Zob. Cawkwell 1962: 134.

[75] Dem. 3.20; por. 13.32; zob. też Androtion BNJ 324 F 30 (= Filochoros BNJ 328 F 155).

[76] Powstanie: Plu. Phoc. 12-14; chronologia: Carter 1971: 419-420; Falaikos: Aeschin. 3.87 (emendacja); schol. Aeschin. 3.86 (190 Dilts); por. Cawkwell 1962: 129; HM 2.318; Buckler 1989: 108-109.

[77] Por. Aeschin. 3.87 (bez emendacji); HM 2.318-319; zob. jednak Cawkwell 1962: 129-130; Brunt 1969: 248-249.

[78] Dem. 5.5; 21.132-133, 161-164; Plu. Phoc. 14.2; Brunt 1969: 250-251; Carter 1971: 426-427; Ryder 2000: 56; Worthington 2013: 145.

[79] Por. Dem. 21.207, 19.290; zob. też Cawkwell 1963: 49.

[80] Dem. 5.5; por. Brunt 1969: 250; zob. też krytykę zachowawczej polityki Eubulosa (bez imion) w Dem. 4.26; 1.11, 15; 3.10, 28-29; por. Cawkwell 1962: 133, 1963: 49; MacDowell 2009: 237-238.

[81] Dem. 18.241; zob. też 19.290 i schol.; por. Ellis 1976: 97; Burke 1984: 118-119; MacDowell 1990: 5.

[82] Eubulos: Cawkwell 1962: 136-140; Burke 1984: 119; Ryder 2000: 57; Demostenes: Brunt 1969: 250; Lehmann 2004: 119; por. Carlier 20062: 128; Brun 2015: 175-183 (bez werdyktu).

[83] Był z nim związany więzami gościnności (xenia); por. Dem. 21.115, 200; zob. też Herman 1987: 140 i passim nt. więzów gościnności.

[84] Dem. 21.133; MacDowell 1990: 5.

[85] Dem. 21.12-13; MacDowell 1990: 6; Worthington 2013: 146.

[86] Demostenes: Dem. 21.103, 105; Meidias (i Demostenes): Dem. 21.110.

[87] Dem. 21.110 i MacDowell 1990: 5-6.

[88] Nt. kwestii wygłoszenia tej mowy zob. Dem. 21, Wstęp.

[89] Schol. Dem. 21.104 (364 Dilts); nt. Nikodemosa zob. też niżej, Zos. Vita 149 i kom.

[90] Aeschin. 1.172; 2.148; Din. 1.30; Idomeneus z Lampsakos BNJ 338 F 12; por. (nieautentyczne) dokumenty przytoczone w Dem. 21.107, 121.

[91] Aeschin. 1.171, 172; 2.166; Din. 1.30, 47.

[92] Por. Schaefer 1885/18872: 2.104; Pickard-Cambridge 1914: 36-37; Carlier 20062: 133-134; Worthington 2013: 160; jak słusznie zauważył Fisher (2001: 316-317), Nikodemos, niedoszły oskarżyciel Demostenesa, dla niego samego był zapewne drapieżnym sykofantą, dla jego wrogów natomiast - męczennikiem wolności słowa.

[93] Por. Dem. 21.104, 116-119; zob. też MacDowell 1990: 328-330; Fisher 2001: 316-317.

[94] Schol. Dem. 21.102, 104, 205 (352, 364, 687 Dilts); por. MacDowell 1990: 330.

[95] D.S. 16.58.4-6; por. Buckler 1989: 111-112.

[96] Buckler 1989: 112-113; Diodor odwraca kolejność tych zdarzeń (najpierw poselstwo do Filipa, później zwycięstwo pod Abaj): D.S. 16.58.2-3.

[97] Harris, E.M. 1995: 50.

[98] Dem. 19.10-11, 303-306; por. Ryder 2000: 60.

[99] Podczas poselstwa z Eubei, które miało negocjować pokój z Atenami, oraz w rezultacie interwencji na rzecz porwanego przez piratów Frynona z Ramnus; por. Aeschin. 2.12-13; zob. też HM 2.329; Harris 1995: 46-47.

[100] Aeschin. 2.14; 3.62; Din. 1.28; Harris 1995: 48-49.

[101] Dem. 19.15 (kataptystou Philocratous); por. 19.291 (bdelyros Philocrates).

[102] Harris, E.M. 1995: 48-49; zob. jednak Ryder 2000: 59.

[103] Aeschin. 2.15-19 (obejmujące dalszy ciąg przedstawionej tu historii).

[104] Harris (1995: 53) podaje w wątpliwość tę informację, jego sceptycyzm opiera się jednak na wątłym argumencie, że oficjalne wykazy posłów (w postaci inskrypcji) nie wymieniają imion tych, którzy ich zaproponowali.

[105] D.S. 16.56.3-5, 59.1.

[106] Aeschin. 19.132-133.

[107] Por. HM 2.334; Buckler 1989: 134.

[108] Dem. 19.159; Aeschin. 2.133-135; krokodyle łzy: Buckler 1989: 134.

[109] Aeschin. 2.46; por. Harris, E.M. 1995: 58; warto podkreślić jednak, że ich świadectwo dotyczy całej relacji Ajschinesa z poselstwa, a nie tylko tego jednego epizodu.

[110] Plu. Dem. 8.2, 3-4 (mowy cuchnące lampą), 10.1; por. 6.3, 8.7; zob. też Dem. 21.191; por. Cooper 2004: 150-151.

[111] Tak Schaefer 1885/18872: 202-204 (trywializując sprawę); Pickard-Cambridge 1914: 243, 259; Jaeger 19632: 33, 147 (nadając jej wzniosłości); Harris 1995: 57-58; Ryder 2000: 61-62; Lehmann 2004: 132 (również uwznioślając); Cooper 2004: 149; Carlier 20062: 151-152; MacDowell 2009: 317; Worthington 2013: 165-166; Brun 2015: 158; contra: Sealey 1993: 151; Lengauer 2004: 133.

[112] Skład: Aeschin. 2.97 (implikacja); przysięgi: Aeschin. 2.91, 98, 103.

[113] Teopomp z Chios BNJ 115 F 166 (= Did. in Dem. 8.63-9.15).

[114] A także Amfipolis, choć z jej utratą Ateńczycy ostatecznie musieli się pogodzić; por. Harris, E.M. 1995: 79.

[115] Aeschin. 2.82.

[116] Kersobleptes i traktat: Aeschin. 2.81-83; Dem. 19.174; sprzeciw Demostenesa: Aeschin. 2.84; por. Harris, E.M. 1995: 75.

[117] Dem. 19.155; Aeschin. 2.91-92; por. Ellis 1976: 113.

[118] Dem. [7].36; 8.64; 9.15; 19.156; por. HM 2.554-555.

[119] Obietnice: Aeschin. 2.119-120; oszustwo: Dem. 19.20-22.

[120] Rada: Dem. 19.18; Zgromadzenie: Dem. 19.23, 46; por. Dem. 6.30.

[121] I przynajmniej jeden nieznany z imienia oskarżyciel: Dem. 19.2.

[122] Nt. audytu (euthyna) zob. Ath.Pol. 48.3-5; Todd 1993: 112-113; Hansen 1999: 226-227.

[123] Dem. 19.83-85, 112, 219; por. Aeschin. 2.104, 136-141.

[124] Ludobójstwo: Aeschin. 2.142; ukaranie Fokidy: D.S. 16.60.1-3.

[125] D.S. 16.60.1.

[126] Dem. 19.128; por. Dem. 18.287; Aeschin. 2.162-163.

[127] Dem. 19.125-126; zob. też Harris, E.M. 1995: 97-98.

[128] Aeschin. 2.144.

[129] Dem. 19.257, 284; nt. atimia jako kara zob. And. 1.73-76 i Hansen 1976: 55-90; Youni 2019; por. Kucharski 2018.

[130] [Plu.] Vitae (Mor.) 840f; zob. jednak RWW 189.

[131] Dem. 19.260; Isoc. Ep. 2.20; zob. jednak HM 2.523-544; Sprawski 2003.

[132] Messenia i Argos: Dem. 6.9, 26; Arkadia: Dem. 19.261.

[133] Dem. 9.18, 26-27.

[134] Plu. Phoc. 15 i Ryder 2000: 75; Harris 1995: 115.

[135] Dem. 6.20-26; por. HM 2.476-480; Harris, E.M. 1995: 110; Ryder 2000: 72.

[136] Libanios (hyp. Dem. 6, 1-2); Cawkwell 1963b: 125; MacDowell 2009: 329.

[137] HM 2.491-492; Ellis 1976: 146; Ryder 2000: 74; por. [Dem.] 7.2-6, 24-32.

[138] Tak Libanios (hyp. Dem. 7, 2); por. też MacDowell 2009: 344.

[139] W rzeczywistości Hegesippos mówi ded?kenai i apodounai ([Dem.] 7.6); sami zaś Ateńczycy mieli wyspę "zyskać" (labete), a nie "odzyskać" (apolabete); Ajschines zaś wyśmiewa całą debatę, kontrastując did?si i apodid?si (Aeschin. 3.83).

[140] Harris, E.M. 1995: 115; Ryder 2000: 76; por. Buckler 2003: 460; Worthington 2013: 199-200.

[141] Hyp. Eux. 28; Dem. 19.115; Hansen 1975: 102-103.

[142] Dem. 19.8, 16, 21, 144, 174, 189, 309; Aeschin. 2.14-15, 18-19, 20, 54, 56.

[143] Dem. 8.16; por. HM 2.564-565.

[144] Dem. 8.26; zob. też GSW 2.82-83.

[145] Buckler 2003: 472; por. Sealey 1993: 180; Worthington 2013: 216.

[146] D.S. 16.71.1-2; [Dem.] 12.8-10; zob. też HM 2.554-566; Ellis 1976: 166-168, 170-171.

[147] Gotowi na ustępstwa wobec Filipa: Dem. 8.52-57; moralny obowiązek: Dem. 8.50-51; rzezimieszki: Dem. 8.20.

[148] Dem. 18.132-133; Din. 1.63; Plu. Dem. 14.4; zob. też Wallace 1989: 113-114.

[149] Din. 1.62; zob. też Wallace 1989: 115-118.

[150] Nt. tła tego sporu zob. Kucharski 2016: 297-304.

[151] Dem. 18.134; Hyp. F 67-75 Jensen; zob. też Kucharski 2016: 297-307.

[152] F 161, 194 Jensen; por. Plu. Vitae 850a.

[153] Dem. 9.72 (Ambrakia); IG II3 1 308 (Messenia - inskrypcja niepełna); schol. Aeschin. 3.83 (wszyscy).

[154] Por. Sealey 1993: 177; zob. też Ellis 1976: 158-159.

[155] Dem. 18.244, 302; por. Dem. 9.35; zob. też Ellis 1976: 169, 171; HM 563; Ryder 2000: 78 (który uważa, że sojusz został wtedy zawarty).

[156] Aeschin. 3.90-97 (który w swej nieprzyjaznej relacji zarzuca Demostenesowi przekupstwo i malwersacje w związku z tym sojuszem); por. Hyp. Dem. 20; Plu. Dem. 17.1; zob. też Brunt 1969: 253-255; HM 2.545-547.

[157] Dem. 18.83, 223; [Plu.] Vitae 846a; 848d (z błędną informacją, że wniosek ten zaskarżył Diondas); por. Canevaro 2013: 257-259 (który podkreśla, że uchwała dotyczyła wyłącznie polityki eubejskiej Demostenesa).

[158] IG II3 1 309; por. Sealey 1993: 181; Worthington 2013: 230.

[159] HM 2.572; Buckler 2003: 480.

[160] D.S. 16.74.4 (Bizancjum) D.S. 16.75.1-2 (satrapowie).

[161] Dem. 18.76-79 i Yunis 2001: 154-155; por. Did. in Dem. 10.24-30; D.S. 16.77.3; por. Ellis 1976: 176-177.

[162] HM 2.714-715; Sealey 1993: 239-240; MacDowell 2009: 365-366; Trevett 2011: 213; Worthington 2013: 230-231.

[163] Did. in Dem. 11.10-17; zob. też HM 2.714; Sealey 1993: 239; Harding 2006: 217-222; Trevett 2011: 201; contra: MacDowell 2009: 363; Worthington 2013: 230-231.

[164] D.S. 16.76.4; zob. też HM 2.579; por. Sealey 1993: 188.

[165] Pomoc: Aeschin. 3.256; Dem. 18.80, 88; D.S. 16.76.4, 77.2-3; Plu. Dem. 17.2.1; Chares: Plu. Phoc. 14.4-5.

[166] Filochoros BNJ 328 F 162, F 55a (= Did. in Dem. 10.34-11.5; 1.67-72); por. Dem. 18.72; por. Aeschin. 3.55.

[167] Według niektórych oficjalne wypowiedzenie wojny nastąpiło przed napaścią Filipa na konwój statków z zaopatrzeniem; zob. Harris, E.M. 1995: 124-125; Worthington 2013: 234-235.

[168] Iust. 9.2; por. HM 2.581-584.

[169] Filochoros z Aten BNJ 328 F 56b (= Did. in Dem. 11.37-51).

[170] HM 2.588-589; Ryder 2000: 80.

[171] Nt. IV wojny świętej zob. HM 2.585-588; Harris, E.M. 1995: 126-131; Buckler 2003: 491-494.

[172] Na czele pierwszej wyprawy, pod nieobecność Filipa, stanął Tessalczyk Kottyfos z Farsalos; po dotarciu do Amfissy ukarał on mieszkańców grzywną, której jednak nie spłacili; dopiero wtedy na wojnę ruszyli Macedończycy (w międzyczasie zaś Tebańczycy zajęli Nisaję); zob. Aeschin. 3.128.

[173] HM 2.589.

[174] Sprawozdanie z tych obrad i powziętych decyzji (widziane z dwóch różnych stron): Aeschin. 3.115-124; Dem. 18.148-156.

[175] Por. Pickard-Cambridge 1914: 365; Sealey 1993: 192; Harris, E.M. 1995: 128-129; Ryder 2000: 80; Worthington 2013: 239; Brun 2015: 251-252; contra: Carlier 20062: 211-212; Schaefer (1885/18872: 2.539-540) oraz Jaeger (19632: 182) i Lehmann (2004: 169) protekcjonalnie zarzucają Ajschinesowi głupotę.

[176] Hyp. Dion. 1-4; Dem. 18.173-180; Plu. Dem. 17.5-6; między wierszami przyznawali to nawet jego wrogowie: Aeschin. 3.84, 142-143; Din. 1.12.

[177] Dem. 18.222-223; [Plu.] Vitae 848d, f; zaskarżenia tej uchwały przez Diondasa dotyczy nowo odkryta mowa Hyperejdesa Przeciwko Diondasowi.

[178] Dem. 18.237; Plu. Dem. 17.5.

[179] Aeschin. 3.149-151; Plu. Phoc. 16.1-3; Dem. 18.2; zob. też HM 2.594-595.

[180] Por. Ellis 1976: 179 (w innym kontekście: oblężenia Bizancjum).

[181] W źródłach znajdujemy jedynie pojedyncze wzmianki dotyczące przebiegu bitwy; zob. D.S. 86.3-4; Polyaen. 4.2.2, 4.2.7; w tym miejscu przyjmuję rekonstrukcję za HM 2.599-603.

[182] Lew: Paus. 9.40.10; uznanie Filipa: Plu. Pelop. 18.7.8; w rzeczywistości pomnik lwa został prawdopodobnie wzniesiony dużo później, najwcześniej w latach 310-320 p.n.e.; zob. Ma 2008: 83-84.

[183] Zob. Hamel 1995 (która jednak podkreśla, że owa separacja funkcji politycznych i wojskowych w IV wieku p.n.e. nie była całkowita).

[184] Plu. [Vitae] 845f (zob. niżej); Dem. 20.2.

[185] Aeschin. 3.152, 159, 175, 181; Din. 1.12; Pytheas F 7 Sauppe (= Plu. Dem. 20.2).

[186] Lyc. 1.16, 41; Hyp. F 27-29 Jensen; Dion. 28; zob. też Poddighe 2003; Liddel 2020: 1.603-611; Cooper 2022.

[187] Z reguły przyjmuje się, że Demades zadebiutował w ateńskiej polityce dopiero wraz z kryzysem po Cheronei; pogląd ten przekonująco zakwestionował Brun (2000: 41-48); jego książka jest też najpełniejszym (choć mocno apologetycznym) opracowaniem kariery tego polityka.

[188] D.S. 16.87.3, 18.285; Plb. 5.10.3-4; por. [Demad.], F 87.9 de Falco; zob. też. de Falco 1954: 33-34; Brun 2000: 55-57.

[189] Aeschin. 3.159; Dem. 18.285; por. D.S. 16.87.3; Plb. 5.10.4; Iust. 9.4.4.

[190] Ajschines: Aeschin. 3.227; Dem. 18.282; udział Fokiona i Demadesa nie jest jednoznacznie poświadczony w źródłach, pozostaje jednak wysoce prawdopodobny; por. Gehrke 1976: 63-64; Brun 2000: 60.

[191] Nt. warunków tego traktatu zob. [Dem.] 17; IG II3 318 (= IG II2 236; RO 76); por. też D.S. 16.89; zob. też HM 2.623-46; Jehne 1994; Ager 1996: 39-43; Ryder 2003: 75-80 (oryg. 1965); Faraguna 2003: 99-102; Green 20132: 85-87; HSG 2.290, 313-316.

[192] Por. Rhodes 19932: 686-687, 695; Cargill 1995: 12-15; Buckler 2003: 506; Cooper 2008: 42-43; zob. też Kulesza 1994: 64-65; 207-208.

[193] Od tego miejsca aż do końca wykorzystałem (zmieniając i aktualizując, gdzie potrzeba) materiały z Kucharski 2016: 12-27, 34-37, 73-78, 84-86, 211-213.

[194] Zob. Hyp. Dem. 28; por. Schaefer 1885/1887: 3.12; MacDowell 2004: 372-373; zob. też Lengauer 2004: 180-182; nie udało się jednak Demostenesowi uzyskać poparcia Zgromadzenia w jego staraniach o pozycję "strażnika pokoju" (eirenophylax), reprezentującego Ateny na kongresie zwołanym przez Filipa w Koryncie; zob. Aeschin. 3.159; por. Harris 1994, 1995: 138; Ryder 2000: 83.

[195] Dem. 18.249; Hyp. Dem. 28-29; por. Worthington 2013: 272 i p. 81; MacDowell 2004: 373.

[196] Zob. też niżej, [Plu.] Vitae 845f i kom.

[197] D.H. Dem. 44; por. Schaefer 1885/18872: 36; Blass 1887/18982: 3.1.444-446; Kennedy 1963: 164-165.

[198] Herrman 2008; MacDowell 2009: 377; Worthington 2013: 259-262 (bez debaty); Brun 2015: 26-27, p. 12.

[199] Pokaźne fragmenty mowy obrończej Hyperejdesa, Przeciwko Diondasowi (Hyp. Dion.), zostały po raz pierwszy opublikowane w Carey et al. 2008; zob. też Horváth 2014; por. Kucharski 2016: 229-249.

[200] Aeschin. 3.77; por. Plu. Dem. 22.1-3; [Vitae] 847b.

[201] Aeschin. 3.160 (nie do końca jednoznaczna sugestia); Plu. Dem. 22.2-3 (który nie podaje, że była to inicjatywa samego Demostenesa); Phoc. 16.6; D.S. 17.3.2; por. Rhodes 1972: 81; zob. też Pickard-Cambridge 1914: 406-407; Sealey 1993: 202; Worthington 2013: 272-273; Ajschines drwił z nienawiści Demostenesa do władców Macedonii, nazywając go Misophilippos i Misalexandros (Aeschin. 3.66).

[202] Aeschin. 3.77, 160, 219; Plu. Dem. 23.2.

[203] D.S. 17.5.1; Plu. Dem. 23.2; HM 3.8-9; Bosworth 1988: 22, 27; Green 20132: 98, 114.

[204] D.S. 16.87.3; Arr. An. 17.1; Paus. 19.1.8; zob. też HM 2.610-611; Green 20132: 80; Worthington 2014: 97-98.

[205] D.S. 17.4.1-3; zob. też HM 3.15; Worthington, ed., 2000: 91-92; Lef?vre 2002; Green 20132: 116-117; Worthington 2014: 126.

[206] Por. Aeschin. 3.77, 160; D.S. 16.87.3, 17.3.2; Plu. Phoc. 16.5; zob. też Ryder 2000: 84; Green 20132: 117-20; Worthington 2014: 126-127.

[207] Aeschin. 3.161; Din. 1.82; D.S. 17.4.5-8; Plu, Dem. 23.2-3; Plutarch wyraźnie sugeruje, że chodzi o wspomniane niżej poselstwo ateńskie po zburzeniu Teb (335 p.n.e.), Ajschines zaś i Diodor nawiązują do tego pierwszego; świadectwo tych ostatnich wydaje się wiarygodniejsze; por. Cawkwell 1969; contra: Worthington 1991: 252.

[208] D.S. 17.4.1; Arr. An. 1.1.2; HM 3.16; Green 20132: 120-122.

[209] D.S. 17.5.4.

[210] Arr. An. 1.7.1-3, 8-10; D.S. 17.8.3-5.

[211] D.S. 17.8.5 (pomoc); Aeschin. 3.239 (sojusz); zob. też HM 3.57.

[212] Aeschin. 3.239, 259; Hyp. Dem. 17; Din. 1.10, 18; zob. też Schaefer 1885/18872: 115-116; contra: Pickard-Cambridge 1914: 411; Worthington 1992: 139-143, 2013: 282-283; Carlier 20062: 235 (pomija milczeniem); Brun 2015: 296; por. Cawkwell 1969: 177 (podejrzenia).

[213] Arr. An. 1.7.6; Schaefer 1885/18872: 3.120; HM 3.59; Bosworth 1988: 32; Green 20132: 142; Worthington 2014: 131.

[214] D.S. 17.12.5; Arr. An. 1.8.6; HM 3.62; Green 20132: 145-146.

[215] Zob. D.S. 17.13.1-14.1; Arr. An. 1.7-9; Plu. Alex. 11.6-13, Dem. 23.1-3; Iust. 11.3.4-6; zob. też Worthington 2000b: 65 i p. 2, 68; Ryder 2003: 75; Nawotka 2004: 154; Green 20132: 147; Worthington 2014: 133.

[216] Arr. An. 1.9.9; Plin. Nat. 7.20; D.Chr. 2.33; zob. jednak Slater 1971: 146-147.

[217] Por. Aeschin. 3.128, 133; zob. też Worthington 2003: 86 (krytycznie); Nawotka 2004: 155.

[218] Arr. An. 1.10.3-4; Plu. Phoc. 17; por. HM 3.66; Nawotka 2004: 154.

[219] Plu. Dem. 23.3, 5; Phoc. 17.2-5; D.S. 17.15.1-5; Arr. An. 1.10.2-5; Iust. 11.3.5 (I poselstwo przed zburzeniem Teb); Mitchel 1970: 13; HM 3.62; Green 20132: 149-150; nt. negocjacji Ateńczyków z Aleksandrem zob. Nawotka 2004: 155-156.

[220] Arr. An. 1.10.4 (= BNJ 227, T 52).

[221] Plu. Dem. 23.6; Phoc. 17.6-7; por. Gehrke 1976: 73-74; Tritle 1988: 44, 100.

[222] Plu. Phoc. 21.1, [Vitae] 847c, 848e; zob. też Gehrke 1976: 76.

[223] Aeschin. 3.164; por. Will 1983: 69-70.

[224] Por. HM 3.76; Badian 2012: 156; nt. wojny Agisa III zob. Badian 2012: 153-173, 338-364.

[225] Arr. An. 2.13.4-6; Bosworth 1988: 63, 199; Badian 2012: 157; CAH 6.808.

[226] D.S. 17.48.1-2; Bosworth 1988: 199 (por. CAH 6.853); Badian 2012: 158; do 332 p.n.e. większość kontyngentów greckich i fenickich wchodzących w skład floty perskiej opuściło ją i powróciło do swoich państw.

[227] Por. D.S. 17.62.6; Bosworth 1988: 201.

[228] Will 1983: 68-69; Gehrke 1985: 67, p. 1; MacDowell 2009: 380-381; Poddighe 2009: 103-104, p. 39.

[229] Demostenes: Aeschin. 3.166; Din. 1.34-36; Demades: BNJ 227 F 10 (= Plu. Mor. 818e-f); por. Bosworth 1988: 202; Badian 2012: 155, 162-163; zob. jednak Will 1983: 75.

[230] Por. Isoc. 5.74; zob. też HM 3.77; Badian 2012: 162.

[231] D.S. 17.63.1-2; HM 3.77-78.

[232] "Jak się wydaje, mężowie, gdy my tutaj zwyciężaliśmy Dariusza, tam, w Arkadii, miała miejsce jakaś wojna mysia (myomachia)"; Plu. Ages. 15.4; por. HM 3.78 i p. 2.

[233] Aeschin. 3.165-166; Din. 1.34-35.

[234] Gwoli ścisłości warto odnotować, że Demostenes formalnie wystąpił tu jako współobrońca (syn?goros) oskarżonego Ktezyfonta; ten ostatni jednak, jak należy wnosić z długości przemowy Demostenesa, ograniczył się jedynie do zwięzłej odpowiedzi na zarzuty Ajschinesa; to bowiem Demostenes był de facto oskarżonym w tym procesie, mimo że formalnie był nim Ktezyfont.

[235] Plu. [Vitae] 840c; Dem. 24.3; zob. też RWW 185.

[236] Np. Cic. de Orat. 3.213; Opt. Gen.; Plin. Ep. 2.3.10; por. Pernot 2006: 61-127; Canfora 2018.

[237] Sealey 1993: 208; Worthington 2000b: 93; Brun 2015: 250-251.

[238] Hyp. Dem. 12; Din. 1.1, 7.

[239] Nt. deifikacji Aleksandra zob. Atkinson 1973; Bosworth 1988: 278-290; Engels 19932: 295-299; Brun 2000: 97-102; Badian 2012: 244-287 (zwł. 262-269) i 365-385.

[240] Arr. An. 7.23.6; Plu. Alex. 7.2; zob. też Berve 1926: 2.169-175 (zwł. 174-175); Heckel 2006: 133-137; Badian 2012: 257, 268.

[241] Plb. 12.12b; Plu. Mor. 804b; [Vitae] 842d; zob. też niżej.

[242] Ath. 2.621b; Ael. VH 5.12 (= BNJ 227 T 86, 82); zob. też de Falco 19542: 24-25; Hansen 1989: 40; por. Brun 2000: 99-102; contra: Dmitriev 2021: 180-182 (który z sobie tylko wiadomych przyczyn uznaje te świadectwa za późniejszy retoryczny topos).

[243] Zob. Hyp. Dem. 31; Epit. 21; Din. 1.94.

[244] Demades miał przy tej okazji powiedzieć: "Baczcie, byście nieba pilnując, nie stracili ziemi"; zob. V. Max. 7.2.13 (= BNJ 227 F 7).

[245] [Dem.] 17.8, 10, 14; por. Poddighe 2012: 132.

[246] Hyp. Dem. 18; Din. 1.82; D.S. 17.109.1-2, 18.8.4; Curt. 10.2.4-5.

[247] D.S. 18.8.1-5; por. RO 2003: 202, 417, 530; Nawotka 2004: 479.

[248] Powszechnie uważa się, że dekret był próbą zaradzenia problemowi, jakim była ogromna liczba pozbawionych służby (i środków do życia) najemników greckich, których na rozkaz Aleksandra zwolnili jego satrapowie; zob. D.S. 17.106.3; por. Badian 2012: 72-73).

[249] Por. Badian 2012: 70-71; Faraguna 2003: 124-125; Nawotka 2004: 480-481.

[250] Colin 1925: 326; Worthington 2000b: 102; Nawotka 2004: 481.

[251] Din. 1.81, 103; por. Will 1983: 119; Worthington 1992: 273-274; Badian 2012: 74.

[252] D.S. 17.113.3; por. Iust. 12.13.1; zob. też Bosworth 1988: 224; Badian 2012: 74 i 91, p. 122; nt. decyzji Aleksandra i rzekomego listu, w którym uznaje prawa Ateńczyków do Samos (Plu. Alex. 28.1) zob. Worthington 1984: 143, 2000b: 105, 2003: 100 i p. 48.