Morderstwa nad Bałtykiem. Część 6. Wampir z Bytomia (#6) - Janne Aagaard

Kup ebooka

9.99 zł
7.99 zł (2,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Śmierć na linii 6 

Tego styczniowego wieczora w 1997 roku Barbara Rzepka wracała późno do domu. Była w pracy w Bytomiu i jak zwykle udała się na tramwaj. Wsiadła do tramwaju linii numer 6 na przystanku na placu Hutników. Był to kolejny chłodny i szary wieczór. Pogoda w styczniu w centrum Polski nie była powodem do żartów i Barbara okryła się szczelniej płaszczem oraz zakryła uszy, żeby chronić się przed lodowatym powietrzem.

 

Trzydziestoletnia kobieta szła szybkim krokiem na przystanek i na szczęście nie musiała czekać długo, ponieważ wkrótce nadjechał tramwaj numer 6. Wewnątrz było niemal tak samo zimno jak na zewnątrz, a z ust unosiła się para. Była przyzwyczajona do tego, że wraca do domu tramwajem, błądząc myślami i obserwując tętniące życiem miasto.

 

Barbara była tylko jedną z tysięcy kobiet i mężczyzn, którzy na co dzień korzystali z sieci tramwajowej między dwoma głównymi miastami w południowej Polsce: Bytomiem i Katowicami. Elektryczny tramwaj był tani i niezawodny, a linia numer 6 była szczególnie popularna. Trasa łączyła rozległe obszary mieszkalne z dużą liczbą zakładów przemysłowych i była stałym elementem codziennego życia Barbary. Ale ten wieczór wydał się Barbarze jakiś inny. Czuła, że ktoś jej się przygląda.

 

Barbara wyskoczyła z tramwaju, aby przejść kilkaset metrów dzielących ją od domu. Czuła się nieswojo, odkąd wsiadła do tramwaju. Miała wrażenie, że ktoś ją śledzi. Zwolniła, licząc na to, że idąca za nią osoba ją wyprzedzi. Że nikt nie idzie jej śladem. Na ulicy Leśnej podszedł do niej młodszy mężczyzna i zapytał, która godzina. Spojrzała na zegarek i krótko odpowiedziała na pytanie, skinęła głową i ruszyła dalej zdecydowanym krokiem. Skręciła w boczną ulicę. Była już prawie w domu, gdy ten sam mężczyzna zatrzymał ją ponownie, tym razem pytając o pobliski adres.