Rozdział pierwszy
Peggy leżała w cieniu wielkiego dębu w ogrodzie za domem i dyszała ciężko. Było strasznie gorąco! W takie letnie dni żałowała, że nie może się pozbyć cieplutkiej, jasnobrązowej sierści. Koło jej nosa zaczęła latać mucha, ale suczka nie miała za grosz siły, by ją odpędzić. Wywiesiła język i rozmyślała o zimnych rzeczach, takich jak płytki podłogowe w kuchni, śnieg i lody!
- Peggy! - zawołał ktoś, przerywając jej waniliowe marzenia.
Gdy usłyszała głos Chloe, natychmiast zerwała się z miejsca i zamerdała kręconym ogonkiem. Zawsze miała siłę do zabawy z najlepszą przyjaciółką!
Chloe i jej młodsza siostra, Ruby, podbiegły, całe spocone i zarumienione od upału.
- Rok szkolny się skończył, Peggy! - oznajmiła Chloe i kucnęła, żeby pogłaskać suczkę. - Zaczęły się wakacje!
- Żadnej pracy domowej do września! - dodała Ruby i zrobiła gwiazdę na trawie.
- Jupi! - zaszczekała Peggy z ekscytacją. W wakacje będzie mogła spędzać więcej czasu z Chloe, Ruby oraz ich starszym bratem, Finnem. Tęskniła za dzieciakami, gdy były w szkole.
Do ogrodu wszedł tata, trzymał w dłoniach wielki arkusz czarnej tektury z przyklejonymi do niego kolorowymi piłeczkami w różnych rozmiarach.
- Jak wam minął ostatni dzień szkoły? - zwrócił się do dziewczynek.
- Fajnie! - zawołała Ruby. - Prawie cały czas się bawiliśmy, a ja dostałam nagrodę za bycie superpomocnicą.
- Znakomicie - pochwalił ją tata. - A tak swoją drogą, co to jest? Znalazłem tę planszę w kuchni.
- Och, to mój model Układu Słonecznego - wyjaśniła Chloe. - Pracowaliśmy nad tym projektem w trakcie semestru i nauczycielka powiedziała, że możemy zabrać swoje modele do domu.
- Aha - mruknął tata. - Cóż, jest... bardzo duży.
- Nie tak duży jak planety - zauważyła Chloe. - Wiedziałeś, że Neptun jest cztery razy większy od Ziemi?
- Czyżby? Hmm, z pewnością zajął większość kuchennego stołu - skwitował tata.
- Będę go trzymać u siebie w pokoju - powiedziała Chloe i zabrała projekt. - Czy mogę pójść do parku? Wszyscy ze szkoły się tam umówili.
- Czy ja też mogłabym pójść? - zapytała błagalnie Ruby.
- I ja! - dodała Peggy, ale oczywiście ludzie usłyszeli tylko szczekanie.
- Pewnie - zgodził się tata. - Finn właśnie przysłał mi esemes, że jest w parku z kolegami. Poproszę go, żeby miał na was oko.
Chloe zaniosła model Układu Słonecznego do swojej sypialni, a potem spakowała trochę przekąsek do plecaka, przypięła Peggy smycz i ruszyły do parku. Suczka czuła gorący chodnik pod łapami, gdy grzecznie dreptała u boku opiekunki.
- Patrz! Tam jest Finn! - zawołała Ruby, kiedy przeszły przez parkową bramę.
Pomachała do starszego brata, który akurat kopał piłkę ze swoim najlepszym kumplem, Zachem. Peggy próbowała do nich dołączyć, ale Chloe pociągnęła za smycz.
- Tędy, Peggy. Umówiłam się z Ellie i Hanną.
Ruby zauważyła grupkę koleżanek z zerówki na placu zabaw i pobiegła w stronę karuzeli. Na sam widok kręcących się dzieci Peggy poczuła zawroty głowy!
Przyjaciółki Chloe siedziały na trawie nieopodal i zaplatały wianuszki ze stokrotek. Hanna przyprowadziła ze sobą suczkę rasy terier, Księżniczkę. Peggy bardzo się ucieszyła na jej widok.
- Cześć, Peggy! - zaszczekała Księżniczka. Miała żółtą kokardę, która idealnie pasowała do letniej sukienki Hanny.
Podczas gdy pieski zaczęły się z radością obwąchiwać, Chloe dosiadła się do przyjaciółek.
- Tak się cieszę, że wakacje nareszcie się zaczęły - powiedziała Hanna i nałożyła swój wianuszek na szyję Księżniczki.
- Ja też. - Ellie pokiwała głową. - Wybieramy się z rodziną na camping na dwa tygodnie. Będziemy spać w namiocie i codziennie robić piesze wędrówki. A wieczorami będziemy przypiekać pianki cukrowe nad ogniskiem.
- Brzmi fantastycznie! - zawołała Hanna, wachlując się kapeluszem. - Ja jadę na wakacje do Hiszpanii. Zatrzymamy się w hotelu, w którym są dwa baseny. W jednym jest nawet zjeżdżalnia wodna.
- Och! Ale super - podekscytowała się Chloe, ale po chwili zmarszczyła brwi. - Ale co z Księżniczką? Będzie mogła polecieć z wami samolotem?
- Księżniczka zostanie tutaj, w hotelu dla psów - wyjaśniła Hanna, głaszcząc psa po głowie. - Naprawdę uwielbia spędzać tam czas, z tyloma innymi psami. Dla niej to też będą wakacje.
Księżniczka jęknęła i przewróciła oczami.
- Nienawidzę tego hotelu dla psów - poinformowała Peggy. - Jest okropny. Muszę spać w klatce, a pozostałe psy nieustannie szczekają.
Peggy zrobiło się żal przyjaciółki. Cały ten "hotel" bardzo przypominał schronisko, do którego trafiła, zanim Chloe i jej rodzina ją adoptowali. Nigdy nie czuła się tak przerażona i samotna jak wtedy.
- Na szczęście to tylko dwa tygodnie - powiedziała pocieszająco. - No i wiesz, że Hanna na pewno po ciebie wróci.
- A ty dokąd się wybierasz na wakacje, Chloe? - zapytała Hanna.
Chloe wzruszyła ramionami.
- W tym roku chyba nigdzie nie wyjedziemy. Mama jest zbyt zajęta rozkręcaniem kawiarni.
Mama Chloe prowadziła kawiarnię o nazwie Psiaki i Przysmaki, gdzie ludzie mogli przyprowadzać swoje psy i kupować pyszne przekąski - dla siebie i dla swoich pupilów.
- Szkoda - westchnęła Ellie. - Ale przynajmniej zawsze masz pod dostatkiem smakołyków.
- A właśnie... - Chloe sięgnęła do plecaka po pojemnik z ciasteczkami z czekoladą. Podzieliła się nimi z przyjaciółkami.
- Ej - zaszczekała Księżniczka - a co z nami?
Peggy zaskomliła z nadzieją. Chloe wyciągnęła jeszcze jeden pojemnik i poczęstowała suczki ciasteczkami w kształcie kości o smaku bekonu i masła orzechowego.
Dzieci siedziały w parku aż do zachodu słońca. W końcu Finn przyszedł po siostry, żeby zabrać je do domu.
- Jutro zamierzam spać do oporu - oznajmił w drodze powrotnej, nieustannie podbijając piłkę.
Peggy uznała, że wylegiwanie się w łóżku to świetny pomysł. Była wyczerpana po zabawie z Księżniczką.
Tuż przed domem spotkali się z mamą, która właśnie wracała z kawiarni.
- Cześć! - zawołała. - Zamówiłam pizzę. Jest za gorąco, żeby dziś gotować.
Gdy dostawca przywiózł jedzenie, rodzina Peggy usiadła przy stole i zabrała się do pałaszowania kolacji.
- Uwielbiam pizzę! - oznajmiła Ruby, wgryzając się w kolejny kawałek. Calutką buzię miała umorusaną sosem pomidorowym.
- Zach jedzie z rodzicami na wakacje do Włoch - powiedział Finn. - Założę się, że codziennie będzie jadł pizzę.
- Szkoda, że my nigdzie nie jedziemy - westchnęła Chloe, zdejmując pieczarkę ze swojego kawałka pizzy.
Mama i tata wymienili spojrzenia.
- Właściwie... - zaczęła mama z uśmiechem - mamy dla was dobrą wiadomość. Kawiarnia zaczęła przynosić zyski, więc pojedziemy na tydzień nad morze.
Dzieci popatrzyły na rodziców z niedowierzaniem.
- No co wy! - krzyknął Finn. Chloe i Ruby zaczęły piszczeć z radości. Zrobiło się tak głośno, że Peggy musiała zakryć uszy łapami!
- Zatrzymamy się w miejscu zwanym Chatką Syrenki - powiedział tata i pokazał dzieciom zdjęcie w telefonie. - Ma trzy sypialnie i stoi tuż przy plaży.
Chloe popatrzyła na ekran i zrobiła wielkie oczy.
- Jest urocza! - zawołała.
- Już nie mogę się doczekać urlopu - westchnęła mama. - Będę się wylegiwać na plaży i czytać książki.
- A ja nie! - obwieściła Ruby. - Ja będę budować zamki z piasku.
- Myślisz, że moglibyśmy się wybrać na wędkowanie na pełnym morzu? - zapytał Finn.
Tata pokiwał głową.
- Zdecydowanie.
- Będę pływać codziennie. I może nawet zobaczę syrenkę! - stwierdziła Chloe.
Wszyscy ogromnie cieszyli się z wakacji, z wyjątkiem Peggy. Czy ona też będzie musiała zostać w hotelu dla psów, jak Księżniczka?
- Chwileczkę - zawołała Chloe, jakby czytała jej w myślach. - A kto zaopiekuje się Peggy?
- My - powiedziała mama. - Peggy jedzie z nami.
- Słyszałaś, Peggy? - zapytała Chloe, biorąc mopsika na kolana. - Pojedziesz na wakacje!
Peggy zaszczekała radośnie i zamerdała ogonem. Jeszcze nigdy nie była nad morzem i nie mogła się doczekać wyjazdu!