ROZDZIAŁ 2
Korytarze Monster High przeszył piskliwy wrzask.
Czaszencja zadudniła.
Uwaga, duchniowie i duchennice, przekazujemy wyjątkową wiadomość od naszej niepowtarzalnej Cleo de Nile. Czyli słuchajcie albo stratuje was stado trójgłowych smoków. Oj, chwileczkę... poprawka. Po prostu słuchajcie.
Cleo odchrząknęła i ściągnęła łopatki, pochylając się do mikrofonu na biurku dyrektorki Krwawnickiej.
- Współduchniowie. Czy zapuściliście się kiedyś poza mury Monster High i zastanawialiście nad tym, co wypełnia świat ludzi? Nad ich przeróżnymi zawodami, smykałkami i jedzeniem? No więc szykuj się, Monster High... na swój pierwszy w historii CzłowieKon!
Mówiąc do mikrofonu, Cleo rozłożyła przed sobą notatki. Dyrektorka stała tuż za nią. Cleo chciała być przygotowana. Rodzina królewska zawsze musi być przygotowana.
- Ku czci najlepszych elementów ludzkiego świata odbędą się występy, degustacje i maskarady. Ja jako Główna Potworząca imprezy będę w samym sercu akcji i atrakcji. Zorganizuję stoiska z jedzeniem, kostiumy oraz muzykę. Obmyślcie więc spektrakularne przebranie za człowieka i szykujcie się na CzłowieKon!
Cleo wyłączyła mikrofon i odetchnęła głęboko.
- Dobra robota, Cleo - pochwaliła dyrektorka Krwawnicka, klepiąc ją po ramieniu. - Ciekawa jestem, jak wypadnie ten CzłowieKon. Chwali ci się samodzielność i inicjatywa wprowadzenia do szkoły czegoś nowego. Może nawet włączymy to w program nauczania w Monster High... choć przyznaję, że zachwycanie się światem ludzi to dla mnie coś nowego.
Cleo się zaśmiała.
- Och, w świecie normików jest mnóstwo fajnych rzeczy. Próbowała pani kiedyś meksykańskiego pan dulce, oglądała musicale na Broadwayu albo grała w hokeja? Jest się czym zachwycać. Ale, co najważniejsze, taki konwent to olbrzymia odpowiedzialność. Masa spraw, którymi trzeba pokierować.
Dyrektorka Krwawnicka zadarła brew.
- Jesteś pewna, że dasz radę? Niepotrzebna nam powtórka z Igrzysk w Pochowanego. Mam dość rozumu, żeby się nie godzić na to, by uczniowie rozgrywali sobie zawody w piżamach w tajnych przejściach. Nadal jeszcze usiłujemy odszukać Romulusa i Barkimedesa.
Cleo nie zdążyła zapewnić dyrektorki, że czuje się gotowa do podjęcia przywództwa, bo rozległ się donośny łomot w drzwi i obie podskoczyły.
- Nie pukaj tak głośno, Kumo - złajała go Spectra Vondergeist, przenikając do gabinetu.
Drzwi się otworzyły i do środka wtoczył się Kuma, wypełniając dostępną przestrzeń swoim wielkim, włochatym cielskiem.
- Dobry wieczór, dyrektorko - przywitała się Spectra. - Czy możemy z panią o czymś porozmawiać?
Cleo wstała z krzesła.
- Rozmawiałyśmy o CzłowieKonie.
Krwawnicka machnęła ręką.
- Nie ma sprawy. O czym chcecie pomówić?
Spectra się wyprostowała i przyfrunęła do Kumy.
- Chcielibyśmy zorganizować zbiórkę - powiedziała. - Coś, co pozwoliłoby nam zebrać pieniądze, tak by uczniowie Monster High mogli jeździć w rodzinne strony różnych potworów i się o nich uczyć. Kuma wpadł na ten pomysł. Chce, żebyśmy wszyscy wybrali się do Japonii i poznali inne onikumy.
Kuma pokiwał głową entuzjastycznie i zaklaskał potężnymi łapami.
Dyrektorka zastanawiała się chwilę.
- Znakomity pomysł. Co za cudowny sposób, by dowiedzieć się więcej o monstrowersum.
Cleo zacisnęła usta.
- Dyrektorko, nie uważa pani, że zbiórka i konwent to nieco za wiele naraz?
Spectra osunęła się nieco w stronę podłogi i lekko przygarbiła.
- Och, tak sądzisz?
Cleo potaknęła, zaciskając dłonie w pięści. Musiała dopilnować, by dyrektorka nie wycofała się z CzłowieKonu. Tylko w ten sposób Cleo zdoła udowodnić rodzicom, że potrafi pełnić funkcje kierownicze. Zbiórka pieniędzy niepotrzebnie przekieruje uwagę zainteresowanych.
- Rozpoczęliśmy już planowanie CzłowieKonu - zwróciła się do dyrektorki. - Może potem urządzimy zbiórkę. Ale zdecydowanie nie teraz. Powinniśmy się skupić na jednym. Konkretnie na CzłowieKonie.
Dyrektorka założyła ramiona na piersi.
- Pewnie masz rację. Kiedy impreza Cleo się skończy, zastanowimy się ponownie nad twoją zbiórką, Spectro.
Z gardzieli Kumy dobyło się niskie, smutne warczenie.
- Rozczarowany - stwierdził.
Spectra nie zdążyła się odezwać, bo do gabinetu wparowała Toralei i z hukiem zamknęła za sobą drzwi.
- Muszę sobie sprawić smoka do ochrony - westchnęła dyrektorka Krwawnicka.
- Jakim cudem dojdzie do organizacji CzłowieKonu? I to akurat w Monster High? - zawyła Toralei, zamaszyście wiosłując rękami.
Dyrektorka zrobiła głęboki wdech i palcami ścisnęła grzbiet nosa.
- Wiesz, Toralei, moim zdaniem będzie to impreza o znaczeniu edukacyjnym.
Cleo zaparła się rękami na biodrach.
- Będzie wspaniale. Już ja tego dopilnuję.
Toralei przewróciła oczami.
- Świat ludzi wcale nie jest wspaniały. Jest ohydny i nie powinniśmy się zniżać do jego poziomu.
Cleo, kręcąc głową, przecisnęła się między Toralei, Kumą a Spectrą i wyszła z gabinetu dyrektorki.
- To nieprawda. Już ja ci pokażę.
Kiedy maszerowała do swojego pokoju, widziała, że nie wszyscy podzielają zdanie kotołaczki. Duchniowie dyskutowali już o obwieszczeniu Cleo i zaczynali planować kostiumy.
W ciągu kolejnych dwóch dni zapytania o materiały na temat ludzi w bibliotece wzrosły czterokrotnie. Na RykToku najczęściej wyszukiwano #LudzkaRzecz i #JacySąLudzie. Popularność zdobywał hasztag #CzyLudzieJedząGałkiOczne, dopóki Clawdeen na RykToku nie wyjaśniła, że kulki w herbacie bąbelkowej robi się z tapioki i w odróżnieniu od tego, co sądził Finnegan Wake, nie są to królicze oczy.
- Cleo! - zawołał Heath, biegnąc przez stypówkę do stolika, przy którym siedziała razem z Clawdeen i Frankie. - Dopieściłem swoje przebranie na CzłowieKon. Co sądzisz?
Heath obrócił się w kółko, prezentując swój jaskrawoczerwony dres. Nawet buty i skarpetki miał w tym samym kolorze.
- Jest bardzo... karmazynowy - oceniła Cleo.
Spod bandaża na jej prawym ramieniu wyślizgnął się skarabeusz, błyskając w świetle stypówki lśniącym granatowym pancerzem. Skarabeusz obrzucił Heatha spojrzeniem i wzruszył odnóżami.
- Totalny... szkarłat - dodała Clawdeen, zjadłszy kawałek szok-doga.
Frankie zmierzyła Heatha spojrzeniem od stóp do głów.
- Istnieje osiemdziesiąt osiem synonimów słowa "czerwony". Każdy z nich nadawałby się do opisu twojego kostiumu.
Płomienie na głowie Heatha spotężniały, tak że zaczęły niemal lizać sufit stypówki. Potwór wyciągnął ręce i wystrzelił płomieniem z dłoni. Ognik trafił w szok-doga siedzącej przy innym stoliku Lagoony, która musiała zalać płonący talerz strumieniem wody z ust.
Cleo pochyliła się ku Clawdeen.
- Czy ludzie potrafią miotać ogniem, o czym nie wiem?
Clawdeen zaprzeczyła ruchem głowy.
- Nie, chyba że w dzieciństwie naprawdę niezbyt uważnie obserwowałam świat.
Cleo popatrzyła na Heatha.
- Kim właściwie masz być?
Heath wziął się pod boki i zadarł brodę.
- Strażakiem!
Clawdeen przygryzła wargę i chwilkę się zastanawiała.
- Ehm, zdajesz sobie sprawę, że strażacy gaszą pożary? Walczą z ogniem.
Heath posmutniał, a płomienie na czubku jego głowy przygasły.
- A nie walczą ogniem?
Clawdeen pokręciła głową.
- Mają węże z wodą, którą polewają płonące budynki. I gaśnice wypełnione pianą, które też gaszą ogień.
- To dobijająco mniej fajne niż to, co ja umiem robić - jęknął Heath, szarpiąc za skraj czerwonej bluzy. - Muszę przemyśleć swoje przebranie.
To mówiąc, odczłapał posępnie, a Cleo zaśmiała się nerwowo.
- Będzie dobrze. To było zwykłe nieporozumienie. Idę o zakład, że reszta kostiumów na CzłowieKon będzie imponująca. Cała impreza okaże się strachastyczna, a Mamumia i Baba padną z wrażenia.
Lagoona dosiadła się do stolika Cleo i odłożyła przemoczonego szok-doga.
- Zniszczył mi lunch.
- Jeśli podgrzejesz go do pięćdziesięciu siedmiu stopni Celsjusza, to wyschnie - poradziła Frankie. Wysunęła palec i wystrzeliła z niego drobną iskierkę. Woda wyparowała z posiłku Lagoony, wzbijając kłęby pary.
- Dzięki, Frankie! - powiedziała potworzyca morska. - Cóż, mój kostium na CzłowieKon będzie płetwastyczny, zdecydowanie nie okaże się to porażką jak u niektórych osób.
- Za co się przebierzesz? - zapytała Cleo. - Oby za coś super trupastycznego.
- Niech no zgadnę, przebierasz się za mistrza sushi - powiedziała Clawdeen, puszczając oko.
Lagoona się zachłysnęła.
- W życiu! Te biedne rybeńki! Przebiorę się za biolożkę morską.
- To bardziej logiczne - oceniła Frankie.
- Idealnie do mnie pasuje - oświadczyła Lagoona. - No bo one potrafią oddychać pod wodą, tak samo jak ja, i tak samo przyjaźnią się z rekinami.
Przy stoliku zapadła cisza. Lagoona powiodła po wszystkich wyczekującym spojrzeniem.
Cleo znów pochyliła się do Clawdeen i spytała:
- To niezupełnie prawda, tak?
Clawdeen potwierdziła to przypuszczenie, a Cleo jęknęła.
- To będzie katastrofa. Wszyscy przyjdą źle poprzebierani. Będę najgorszą Główną Potworzącą w dziejach, a rodzice już nigdy w życiu nie pozwolą mi niczym kierować.
- Wow, daleko się posuwasz - skomentowała Clawdeen.
- W ogóle się nie poruszyła - zaoponowała Frankie, unosząc brew.
Cleo znów stęknęła i wsparła czoło na stoliku.
- To będzie najgorszy CzłowieKon w historii świata.
- Wydaje mi się, że będzie to pierwszy CzłowieKon - podsunęła Clawdeen.
- Czyli zachodzi pięćdziesięcioprocentowe prawdopodobieństwo, że będzie najgorszy, i takie samo, że będzie najlepszy - podsumowała Frankie.
Lagoona odsunęła talerz z wysuszonym szok-dogiem i poklepała Cleo po plecach.
- Przepraszam, Cleo. Nie chciałam cię zdenerwować swoim przebraniem.
Cleo się wyprostowała.
- Nie w tym rzecz. Chcę po prostu, żeby ta impreza naprawdę się udała, bo w ten sposób pokażę Mamumii i Babie, na co mnie stać. Ale jeśli nikt nie będzie wiedział, jacy naprawdę są ludzie, to wszystko pójdzie nie tak.
Zrobiła głęboki wdech i zadumała się na chwilę. Potem odwróciła się do Clawdeen.
- Ty jesteś człowiekiem - powiedziała z przebiegłym uśmiechem. - A poza tym jesteś mądra, z każdym się dogadasz i umiesz innych przekonywać.
- A ty mną manipulujesz - odparła Clawdeen.
Cleo chwyciła Clawdeen za rękę. Spod rękawa egipskiej księżniczki wypełzł skarabeusz, który podbiegł ku dłoni Clawdeen i poklepał ją po kciuku drobnym odnóżem.
- Potrzebna mi ekspertka od ludzi - stwierdziła Cleo. - Ktoś, kto wyjaśni innym, jeśli coś niewłaściwie zrozumieją ze świata normików. Stanowisz idealny pomost między światem ludzi a monstrowersum.
- Clawdeen jest wilkołaczką, a nie pomostem - zastrzegła Frankie.
Clawdeen wyjęła rękę z dłoni Cleo.
- Mam teraz w sumie masę roboty, bo trenuję kurhanówkę, pomagam tacie z encyklopedią potworów, a do tego muszę się uczyć - wyjaśniła.
Cleo pokręciła głową.
- Och, dasz radę. Mogłabyś po prostu opowiedzieć innym, jacy naprawdę są ludzie.
- Będę prowadzić zajęcia ze Wstępu do ludzioznawstwa? Profesor Clawdeen Wolf, do usług! - zaśmiała się Clawdeen.
- Skrzynka z pytaniami! - wykrzyknęła Frankie, strzelając z karku drobną iskrą, która trafiła Cleo w ramię. Egipcjanka zachichotała i szturchnęła Frankie w ramię. - Zainteresowani mogliby spisać wszystkie pytania dotyczące ludzi, a Clawdeen mogłaby je wyjmować i na nie odpowiadać.
Cleo pokiwała głową.
- Świetny pomysł. Clawdeen mogłaby codziennie wieczorem udzielać wskazówek na temat ludzi, tak by pomóc monstrom tworzyć kostiumy.
Clawdeen przygryzła wargę.
- Pewnie bym mogła. Właściwie nigdy w szkole nie rozwodziłam się na temat bycia człowiekiem.
- Wszyscy będą zachwyceni! - Cleo pokiwała głową z werwą. - Uwierz mi.
Zerwała się zza stołu i pociągnęła za sobą Frankie oraz Clawdeen. Wychodząc ze stypówki, planowały ogłoszenia zapowiadające cykl "Ludzie dla początkujących".
Lagoona wrzuciła szok-doga do hasiogoblina i zawołała do nich:
- Chwileczkę, czyli ludzie nie potrafią oddychać pod wodą?
Treść dostępna w pełnej wersji eBooka.