I. Naczelne miejsce w
medycynie zajmuje nauka o rozpoznawaniu. Student bada szeregi
osobników, uczy się patrzeć, a dostrzegając objawy, tłumaczyć je,
wiązać, na ich podstawie wnioskować.
Jeśli pedagogika zechce iść drogą, utorowaną przez medycynę,
musi wypracować djagnostykę wychowawczą, opartą na rozumieniu
objawów.
Czem gorączka, kaszel, wymioty dla lekarza, tem uśmiech,
łza, rumieniec dla wychowawcy. Niema objawu bez znaczenia. Trzeba
notować i zastanawiać się nad wszystkiem, odrzucać co przypadkowe,
łączyć co pokrewne, szukać kierujących praw. Nie - jak żądać, czego
żądać od dziecka, nie - jak nakazywać i zakazywać, ale - czego mu
brak, czego nadmiar posiada, czego żąda, co dać może.
Internat i szkoła - teren badań, klinika wychowawcza.
Dlaczego jeden uczeń, przyszedłszy do klasy, obejdzie
wszystkie kąty, z każdym zagada, dzwonek z trudem zapędzi go do
ławki? - Drugi odrazu zajmuje miejsce, niechętnie opuszcza je
podczas pauzy? - Co to za ludzie, co dać im musi szkoła, czego
wzamian żądać może?
Dlaczego jeden, wywołany, idzie ochoczo, wzniósłszy głowę, z
uśmiechem zaczepnym; energicznym ruchem wyciera tablicę, pisze
dużemi literami, mocno naciekając kredę? - Dlaczego drugi ociągając
się wstaje, chrząknie, poprawi ubranie, krokiem ospałym, z wzrokiem
utkwionym w ziemię, zbliża się do tablicy, na rozkaz ściera - i
małemi blademi literkami pisze?
Kto pierwszy, kto ostatni wybiega na przerwie? - Kto często
podnosi do góry palce - wie, umie, chce powiedzieć, kto - rzadko,
kto - nigdy?
Jeśli cisza podczas lekcji, kto pierwszy wszczyna hałas, kto
w ogólnym hałasie zachowuje milczenie?
Kto (i dlaczego) zajął to a nie inne miejsce, w pierwszej
czy ostatniej ławce, w sąsiedztwie tego a nie innego kolegi? -
Którzy wracają do domu samotni, parami, kupą? - Kto często zmienia
przyjaciół, kto wierny?
Dlaczego niema śmiechu, gdzie być powinien, dlaczego wybuch
wesela, gdzie oczekiwaliśmy wzruszenia? - Ile razy ziewnęła "klasa"
podczas pierwszej i ostatniej godziny? - Brak zainteresowania -
dlaczego?
Miast dąsać się, że jest inaczej, niż mieliśmy prawo
oczekiwać - zjawia się objektywne, badawcze: "dlaczego?", bez
którego nie zdobywa się doświadczenia, nie tworzy, nie kroczy
naprzód, bez którego niema wiedzy.
Broszura ta nie jest wzorem, jak należy studja podobne
prowadzić, jest ona dokumentem, jak trudno fotografować słowami, co
się ma przed oczyma, jak płodne być może komentowanie - nawet
błędne - tego, co się dostrzegło i utrwaliło, jako w locie
pochwycony "moment": objaw indywidualny - ucznia, czy generalny -
zespołu.
II. Lepsi wychowawcy zaczynają prowadzić pamiętniki, ale
zarzucają rychło, bo nie znają techniki prowadzenia notatek, nie
wynieśli z seminarjum nałogu protokułowania swej pracy. Zbyt wiele
wymagając od siebie, tracą ufność w swe siły; zawiele żądając od
notatek, tracą wiarę w ich wartość.
Jedno mnie raduje, inne smuci, dziwi, niepokoi, gniewa,
zniechęca. - Co notować, jak notować?
Nie nauczono. Wyrósł z sztubackiego pamiętnika, który się
chowa przed papą pod materac, nie dorósł do kroniki, którą się
wymienia z kolegą, omawia na zebraniach i zjazdach. Uczono go może
notować cudze wykłady i cudze myśli, nie - własne.
Jakie spotkałeś trudności i niespodzianki, jakie popełniłeś
błędy, jak je korygowałeś, jakich doznawałeś porażek, jakie
święciłeś tryumfy? Niech każde niepowodzenie uczy świadomie ciebie,
innym służy pomocą.
III. Gdzie podziewasz godziny życia, na co zużywasz zapas
młodej energji? - Jeśli był zapał, a z latami nie stało - czy nic
nie oświetlił, nie wykuł? - Doświadczenie? - Jakie jego części
składowe? - Już teraz nie dla nauki, nie dla innych, lecz dla
siebie.
Nie pracujesz dla ojczyzny, społeczeństwa, przyszłości,
jeśli nie pracujesz ku zbogaceniu własnej duszy. Tylko biorąc można
dawać, tylko rosnąc własnym duchem, można wzrostowi współdziałać. W
notatkach są ziarna, z których wyrósł las i łan, są krople tworzące
źródło - oto czem karmię, poję, raduję, od znoju chronię.
Z notatek bilans życia układasz. One są dokumentem, żeś nie
roztrwonił życia. Życie zawsze część tylko wyzwala, ułamek da
osiągnąć. Byłem młody - nie wiedziałem, posiwiał włos - wiem, ale
sił już brak. Z notatek ułożysz obronę przed sumieniem swem, że nie
tyle, nie tak, jak należało...