Od autorek
Od autorek
Kiedy zapraszałam moje bohaterki do udzielenia wywiadu, to wspominałam o mojej mamie. To właśnie ona zainspirowała mnie do napisania tej książki.
Mama była pielęgniarką. Pracowała w tym zawodzie ponad pięćdziesiąt lat.
Na jej pogrzeb w ostatni dzień grudnia przyszło wiele koleżanek i uczennic. Byłam zdumiona, że tyle nieznanych mi osób przyszło się z nią
pożegnać. Po pogrzebie mamy odebrałam kilkadziesiąt telefonów od osób,
które opowiadały mi, jak mama uratowała ich lub czyjeś życie, że
pomogła, że przytuliła i trzymała za rękę w chwilach cierpienia lub
zwątpienia. Potem, przeglądając dokumenty w jej pokoju, natrafiłam na
dyplomy, medale, listy od pacjentów - pierwszy raz je widziałam,
wcześniej o nich nawet nie słyszałam. Mama nigdy się nimi nie chwaliła.
Dowody uznania nie były dla niej ważne. Po prostu zajmowała się swoją
pracą. Była pielęgniarką z powołania i pasji. Skończyła szkołę
pielęgniarską, którą wybrała świadomie i zdecydowanie, gdy jako
nastolatka uciekła z domu do internatu, by uczyć się wymarzonego zawodu.
Była wzorem, autorytetem i najlepszym nauczycielem, choć nie miała za
sobą studiów menedżerskich ani kursów z zarządzania zespołem. Idąc swoją
drogą, wywierała wpływ - na zasady współpracy w szpitalu, podwyżki
wynagrodzeń dla pielęgniarek pracujących po nocach, rangę szpitala, gdy
kierował nim prof. Zbigniew Religa. Tak, mama była prawdziwą liderką -
była odważna i wytrwała, inspirowała wizją, wzbudzała zaufanie, a to
czyni lidera w każdych okolicznościach.
Mamy już nie ma i nie mogę zadać jej żadnego pytania, a mam ich tak
wiele.
Bohaterki tej książki żyją i wciąż inspirują. Jestem pełna podziwu dla
ich determinacji i konsekwencji - idą swoją drogą, choć ta nie jest ani
prosta, ani oczywista. To kobiety, które nie dają się zaszufladkować pod
żadnym pozorem. Otrzymałam od nich bezcenne lekcje, m.in. o sile marzeń,
mocy więzów rodzinnych, miłości do Boga i człowieka, odwadze, wartości
przyjaźni i szacunku do inności.
Magda - współautorka książki - pokazała mi, jak odbudować siebie po
życiowej zmianie. Podziwiam ją za optymizm, siłę i pewność, z jaką
podąża swoją (nową) drogą. To dzięki jej talentowi literackiemu wywiady,
które przeprowadziłam, nabrały formy emocjonujących opowieści.
Mam nadzieję, Drogie Czytelniczki, że - czytając naszą książkę -
odkryjecie w sobie jakąś część siebie, może znajdziecie odwagę, by mówić
swoim głosem. Nikt nie rodzi się z mapą gotową do drogi, tę mapę
opracowujemy sami według naszych potrzeb, możliwości, marzeń i celów.
Wierzę, że jeśli odkryje się w sobie ten potencjał i zdobędzie się na
odwagę, by podążać własną drogą, to można zmieniać świat. Nawet jeśli
zaczynałby się on od osiedlowego podwórka.
Katarzyna
Kasiu, dziękuję za zaproszenie do współtworzenia książki i za możliwość
napisania portretów niezwykłych kobiet. Wiele z nas ma marzenia, talent
i potencjał, ale nie ma wiary w siebie i odwagi. Zbyt często ulegamy
presji otoczenia, robimy to, co wypada, rezygnujemy z siebie. A tak
naprawdę to my jesteśmy dla siebie najważniejsze i możemy osiągać
szczyty. Jeśli ta książka sprawi, że choć jedna kobieta postanowi coś w życiu zmienić i zawalczy o siebie, o marzenia - było warto ją napisać.
Drogim Czytelniczkom życzę inspiracji, odwagi w życiowych wyborach i robienia tego, co w duszy gra!
Magdalena
Nauka liderowania
Nauka liderowania
Na swojej drodze spotykała kobiety, które były bezwzględne, a nawet
okrutne wobec koleżanek, z którymi pracowały. Doświadczyła tego na
własnej skórze i za każdym razem było to dla niej zadziwiające. Tym
bardziej że często odbywało się za fasadą feminizmu, choć nie miało z nim nic wspólnego. Na swojej drodze spotykała też mężczyzn, którzy
chcieli umniejszyć rolę kobiety, odebrać jej pozycję, inteligencję,
prawa.
Nie było i nie ma we mnie zgody na takie zachowania. Kobiety powinny
sobie pomagać, wspierać siebie nawzajem. Jestem za równouprawnieniem i w relacjach z mężczyznami uważam, że jest to po prostu wzajemnie okazywany
sobie szacunek. Płeć jest bez znaczenia, liczą się kompetencje. Feminizm
nie oznacza stawiania na swoim za wszelką cenę. Można być feministką - a za taką się uważam - ale dla mnie to nie jest stawanie na barykadach czy
publiczne pyskówki, ale pokazywanie innym kobietom, że mogą dojść do
wysokich stanowisk i wspierać się wzajemnie na drodze do osiągania
wszelkich celów, jakie sobie wyznaczą. Moją córkę uczę, że kobieta musi
być niezależna, a nie grzeczna. I to właśnie jest równouprawnienie.
Podobnie z wyrażaniem własnego zdania. Gdy słyszę, jak mamy mówią do
córek: "Ale teraz już bądź grzeczna", to zachodzę w głowę: po co?
Określmy dokładnie, co to znaczy być grzeczną? Dla mnie to napomnienie,
żeby córka w restauracji mówiła pół tonu ciszej, by nie przeszkadzać
innym, ale nie pozbawienie jej prawa głosu. Nie. Ona ma mieć głos. I on
musi być zdecydowany i silny.
Wychowanie dziecka postrzega jako zadanie podobne do tych, które stawia
się liderom.
Moi rodzice wspierali we mnie rozwój cech, które świetnie mi się
przydają. Jestem im za to bardzo wdzięczna. Dzisiaj pomagam umacniać te
cechy u mojej córki. Asertywność. Naturalna chęć przewodzenia. Uważam,
że najlepszą drogą dla lidera jest to, żeby próbować jak najwięcej, jak
najciekawiej prowadzić swoje zadania i współpracować z innymi ludźmi. Po
prostu starać się robić coś więcej, coś ponad normę. Czyli kiedy idę do
pracy, nie chcę wykonywać zadania od 9 do 17, tylko wziąć i dać coś
ponad normę. Dzięki temu czuję, że mogę się nauczyć czegoś innego albo
obcować z innymi zespołami, niekoniecznie w zawodowym obszarze, ale też
- ogólnie - rozwinąć się jako osoba, która musi mieć wpływ na innych,
pomimo że nie ma nad nimi zwierzchnictwa i nie jest specjalistką w tym
obszarze. To cały czas niezwykłe doświadczenie: uczyć się, doskonalić,
mieć pokorę i iść do przodu.
Lider - kto to taki?
Lider - kto to taki?
Warto się zastanowić, jakie są twoje prawdziwe i silne strony. Zadaniem
lidera jest pomóc ludziom osiągać szczyty i zrobić z nich perły, a nie
skupiać się na wytykaniu ich słabości. Lider buduje zespół na zaufaniu,
a nie poczuciu strachu.
Jej model lidera to nie lider nakazujący, tylko wspierający i pomagający
osiągnąć im cele. Ona zawsze chce wiedzieć, co osoby w zespole motywuje,
jak dodać im motywacji i energii, jak dać przysłowiowego kopa do
działania, czasami w osiąganiu naprawdę trudnych celów. Według niej na
tym właśnie polega leadership.
Cały czas mam oczy dookoła głowy i fokus na tym, że ma się pewnego
rodzaju misję. Bo to jest misja - sprawiać, że ludzie się rozwijają, a ty rozwijasz się wraz z nimi.
Jak to można zrobić? Poprzez wpływ, jaki lider wywiera na swoje
otoczenie. W jaki sposób można mieć taki wpływ? Dając energię do
działania, która przekłada się na chęć. Nie ma nic gorszego niż
menedżer, który uważa, że jest liderem, ale wprowadza atmosferę, która
jest niezdrowa. Zadaniem lidera jest właśnie to, żeby wyciągnąć z ludzi
wszystko najlepsze, żeby byli autentyczni i pokazać im, że nie muszą się
niczego obawiać, bo są w bezpiecznym otoczeniu, i pozwolić im również na
popełnianie błędów.
Czy uważa siebie za liderkę? Tak. I przyznaje, że ciężko na to
pracowała. Dojście do momentu, w którym może o sobie tak powiedzieć,
zajęło jej wiele lat.
Poczuła, że jest liderką, gdy...
Poczuła, że jest liderką, gdy...
...została dyrektorką marki K?rastase w firmie L'Oréal. Przejęła sprzedaż,
marketing i edukację. Miała własny pomysł na to, jak to poukładać.
Trafiła do nowego miejsca. Ówczesny dyrektor generalny zrobił
fenomenalny ruch, powiedział: "Dagmara, zanim obejmiesz to stanowisko,
pojedziesz w teren jako regionalny szef sprzedaży". To było dla niej
duże wyzwanie, które oznaczało również zejście o parę schodków w hierarchii organizacji.
Przejechałam połowę Polski, jeździłam tam i z powrotem, aż poznałam
wszystkich ludzi, z którymi miałam współpracować. Zależało mi bardzo na
tym, by ich wysłuchać. I oni mówili. A ja wyciągałam z nich to, co
najlepsze, ich potencjał, talenty, umiejętności. To właśnie wtedy
nauczyłam się dobrze słuchać innych. To była niesamowita szkoła życia.
Kiedy pół roku później przeszła na stanowisko dyrektorki marki
K?rastase, ludzie widzieli w niej osobę, która ich szanuje i nie działa
zza biurka, tylko też zakasuje rękawy, nie boi się tego i wie, jak to
zrobić.
"Przeszłaś już trudną szkołę" - usłyszała od szefa. Bo pół roku pracy w terenie nie należy do łatwych wyzwań. Nie każdy to lubi i czuje się w tym komfortowo, a już przejście z marketingu do sprzedaży rodzi
zazwyczaj bunt: wszystko, tylko nie to, sprzedaż to najgorsza rzecz pod
słońcem! Nigdy nie widziała siebie w tym obszarze i nie planowała się w nim znaleźć. Ale od tamtego momentu jest w nim cały czas. I to właśnie
tu czuje się spełniona i odnosi największe sukcesy.
Samotność lidera
Samotność lidera
To samotność długodystansowca. Dagmara śmieje się, że to jest taka
samotność mądrego wilka. Patrzysz i mówisz: OK, dobra, mamy problem. I w tej samej chwili mówisz: Daga, no jak to? Ty nie dasz rady? I myślę:
OK, dobra, jeśli nie da się załatwić tego natychmiast, trzeba po prostu
zjeść tego słonia powoli. Nauczyłam się, że dzięki temu sposobowi można
wiele zrobić. W samotności rozgrywać partię szachów i uczyć się
strategii. Przede wszystkim jednak musisz zarządzać sama sobą. I sama
siebie ustawić tak, by twojej energii starczyło dla ciebie i dla całego
twojego zespołu. A gdy wrócisz do domu - to też dla całej twojej rodziny
czy przyjaciół.
Współpraca zaczyna się w szkole
Współpraca zaczyna się w szkole
Do tej pory pamięta, jak w muzycznej szkole podstawowej podciągali
siebie nawzajem. W ósmej klasie mieli średnią 4,85. Pomagali sobie,
wspierali się. Jeśli ktoś nie rozumiał matematyki albo geografii czy
historii, to całą grupą spotykali się po lekcjach i uczyli się razem.
To było coś tak fascynującego, co rzadko się zdarza, a jest takie
ważne! Takie dążenie do tego, że można lepiej, więcej, fajniej. To daje
poczucie frajdy i mocy. I dziś, gdy w podobny sposób współpracuję z ludźmi i podejmuję podobne działania, to wychodząc z pracy, nie mówię
sobie: Super, nareszcie czas wolny, tylko: Dobra, wychodzę, ale mam za
sobą superdzień, świetne spotkania, fajną energię wśród ludzi.
Dagmara przyznaje, że to właśnie szkoła nauczyła ją dyscypliny. Bo nie
da się przejść przez szkołę muzyczną, jeśli nie ma codziennych ćwiczeń,
codziennych treningów, z poczuciem, że robisz to dla siebie, a nie
dlatego, że ktoś nakazał i tego pilnuje. Ona musiała sama motywować się,
by ćwiczyć każdego dnia, systematycznie. To nauczyło ją wytrwałości i konsekwencji.
Nie planuje dnia, ale tydzień
Nie planuje dnia, ale tydzień
Uwielbia tak. Bo wtedy ma perspektywę. Patrzy na to, co ma do zrobienia,
i do kalendarza wpisuje najważniejsze rzeczy. Skupia się wyłącznie na
nich. Codziennie dopisuje do ogólnej listy sprawy na dany dzień.
Wśród zawodowych zobowiązań w każdym tygodniu planuje również zadania,
które dotyczą zdrowia oraz czasu dla siebie. Co zrobić w tym tygodniu,
by być zdrową, czuć się lepiej, co zmienić lub przygotować? Może pójść
na fajne zajęcia, zrobić profilaktyczne badania? Albo wprowadzić małe
zmiany, na przykład pić mniej kawy na rzecz rumianku, zrobić detoks.
Mój biznesowy coach powiedział mi, że lider powinien najpierw zadbać o siebie, żeby mógł dbać o innych, i przekazał mi świetną zasadę: "3 x 30
x 130, czyli trzy razy w tygodniu po trzydzieści minut z tętnem maksimum
sto trzydzieści, z muzyką na uszach, nie z podcastem, nie z książką, nie
z kolejnym programem, który chcesz wysłuchać, tylko z muzyką, która cię
pozytywnie napędza! Ta mała rzecz zmienia tak wiele! Musisz sobie po
prostu zrobić taki czas dla siebie, na wyłączność. To nie może być o poranku, który powinnaś spędzić z bliskimi, na wspólnym śniadaniu albo
przytuleniu się do partnera, ani wieczorem, kiedy masz czas dla córki.
Zrób sobie trzydzieści minut przerwy w pracy, właśnie na to! Zadbaj
wtedy o siebie. Pamiętaj. Nikt nie zrobi tego za ciebie".
Miała do wyboru: biec w kołowrotku albo plan - poczekaj, za chwilę
chcesz być tutaj, za siedem lat tutaj, a za pół roku chcesz wyjechać na
wspaniałe wakacje, podczas których będzie mieć czas tylko dla siebie i najbliższych. To są właśnie te rzeczy, które sobie ustala i umawia się
na nie sama ze sobą podczas tych swoich trzydziestu minut. To ją
napędza. Własna, prywatna motywacja, bez której nie potrafi żyć. Lider
najpierw musi zadbać o siebie. I powinien nauczyć się zarządzać swoim
czasem, zdyscyplinowaniem. Wtedy nie będzie odwlekał zadań, których nie
lubi, tylko upora się z nimi szybko. I wtedy może bez wyrzutów sumienia
wpisać co drugi dzień w kalendarz trzydzieści minut wyłącznie dla
siebie. Poniedziałek, środa, piątek... Dla własnego "ja" i własnego dobra.
Lider musi mieć tego typu włączniki bezpieczeństwa, bo jest dla innych.
Służy innym, daje im swoją energię, swoją wiedzę, do ciebie się
zgłaszają po poradę, co zrobić, w którym kierunku iść, ty nadajesz ten
kierunek, ale pamiętaj, musisz mieć tej energii wystarczająco dużo".
Kiedy było trudno
Kiedy było trudno
Była w bardzo trudnym momencie swojego życia. Podjęła decyzję o rozstaniu z mężem. Jej córka Lara miała osiem miesięcy. Była na
rozdrożu. Postanowiła też zmienić plany zawodowe. Przechodziła totalną
przemianę.
Wtedy zadzwonił telefon. Headhunter zapraszał na spotkanie, zapewniał,
że ma świetną propozycję. A ona czuła wypalenie. W środku ucisk. W dodatku zmagała się z komplikacjami zdrowotnymi, które według lekarzy
były wynikiem jej ciągłego stresu, niezadbania o swoje zdrowie mentalne.
Garściami zaczęły wypadać jej włosy, aż w końcu miejscami nie miała ich
w ogóle. To był czas, kiedy pracowała po trzynaście-czternaście godzin dziennie,
to była norma. Dziwiła się, że można pracować krócej i mniej. Osiem godzin? Jak to? To jakiś żart.
Wtedy pomogła mi medytacja. Medytuję do dziś. Ale to nie ma nic
wspólnego z żadną religią. To duchowość w stronę zrozumienia siebie i poprowadzenia siebie przez trudniejsze życiowe momenty, ale też
łatwiejsze, bo medytować trzeba zawsze, nie tylko wtedy, kiedy jest źle.
Rozwój duchowy jest dla mnie ważny. Pomogła mi też książka Eckharta
Tollego Potęga teraźniejszości. Historia osoby, która przeszła trudną
drogę od bycia bezdomnym po napisanie książki, która dla setek tysięcy
czytelników stała się drogowskazem, zrobiła na mnie gigantyczne
wrażenie. Stwierdziłam: OK, odcinam absolutnie wszystko to, co jest w przeszłości, oraz to, co będzie w przyszłości, i muszę się skupić na
tym, co jest teraz, bez rozpamiętywania oraz obaw przed tym, co będzie.
I to mi dało ogromną siłę do tego, żeby iść dalej. Wcześniej tego nie
miałam. Ta książka wywarła na mnie ogromne wrażenie i dała mi kopa do
działania. Pozwoliła mi też szybko się pozbierać i zaakceptować
sytuację, w której się znalazłam. Od tamtej pory mam zupełnie inne
podejście do emocji i akceptacji tego, co się dzieje. Wydarza się coś
niespodziewanego lub nieprzyjemnego? OK, oceniam, gdzie w tym wszystkim
jestem i jakie działania mogę podjąć w tej konkretnej chwili, bez
rozpamiętywania przeszłości, która do tego doprowadziła.
Chcesz, to możesz
Chcesz, to możesz
Uważam, że to jest to coś, co właśnie wyniosłam z domu i czego nauczył
mnie mój tata. To właśnie on motywował mnie do działania, dodawał
odwagi, uczył śmiałości, bo kiedyś byłam bardzo nieśmiała. Chodziłam z rodzicami na koncerty i kiedy na przykład mówiłam cicho: "Tato, ja chcę
autograf tego pianisty", on odpowiadał: "Jeśli chcesz, to do niego
podejdź i poproś". To było dla mnie nie do przeskoczenia. "Nie, tato, ja
nie mogę, ja nie mogę!". Odpowiadał: "Kochanie, chcesz, to możesz.
Idziesz sama i załatwiasz". Tata pokazywał mi to tak wiele razy w tak
różnych sytuacjach. Odpowiadałam: "Dobrze, to idziemy". Szliśmy i kiedy
docieraliśmy do artysty, szukałam taty, a jego nigdzie nie było, zapadał
się pod ziemię. Byłam zdana wyłącznie na siebie. Jestem mojemu tacie
ogromnie za to wdzięczna.
To on na siedemnaste urodziny zafundował jej wizytę u stylistki i wizażystki. W pewnym momencie stylistka zapytała: "Może chcesz spróbować
swoich sił w naszej agencji modelek?". Dagmarę zamurowało. W głowie
kłębiły się myśli. Ona? Brzydkie kaczątko, w dodatku grube? Ważyła wtedy
pięćdziesiąt cztery kilogramy na sto osiemdziesiąt centymetrów wzrostu.
Powiedziała, że jest gruba i się nie nadaje. Jej tata się obruszył:
"Daga, serio?".
Powoli, krok po kroku, nauczyła się pytać siebie: "Daga, dlaczego nie?
Jaki jest powód, dla którego czegoś masz nie mieć?". Te pytania są z nią
całe życie, w obliczu nowych wyzwań zawodowych i prywatnych spraw.
Wie, że kiedy w jakimś miejscu zaczyna się czuć zbyt komfortowo, musi
iść dalej. To dla niej niezwykle ważne. Uważa, że właśnie to kształtuje
bardzo mocno charakter. Mama zawsze mi powtarza, a ja dzisiaj powtarzam
to wszystkim, że chwila, kiedy masz poczucie, że już jest za dobrze, że człowiek
osiada, jest sygnałem do odejścia i zabrania się do nowych rzeczy. I ja
tak mam. W momencie, kiedy zaczynam czuć, że wszystko jest poukładane,
natychmiast zmieniam. I radzę innym: zmieniaj wtedy, kiedy już wiesz, że
udowodniłaś to, co osiągnęłaś. Nie można tkwić w tym samym miejscu przez
wiele lat tylko dlatego, że jest ci wygodnie. Poczucie komfortu
niezwykle rzadko rozwija i pociąga do działania. Trzeba tworzyć nowe. To
jest ekscytujące!
Kariera i rodzina
Kariera i rodzina
Bardzo ważna jest dla Dagmary niezależność. Wolność podejmowania
decyzji. Kiedy jest dziecko, nie można mieć tego do końca, ale jest coś
równie ważnego - macierzyństwo i miłość do dziecka. Lara to jej wielka
miłość i wielka odpowiedzialność. Dagmara chce być dla niej najlepszą
mamą, jaką tylko może być - taką, która pokazuje, jak ważne są ciekawość
świata, śmiałość, wdzięczność, umiejętność nawiązywania relacji i pewność siebie.
Kocham cię - mówię jej jak najczęściej, bo nie ma piękniejszych słów.
Chcę nauczyć ją, że jest wiele dróg do osiągania szczęścia i poczucia
spełnienia. Chciałabym też, żeby zrozumiała, że kobieta nie jest jedyną,
która ma dbać o rodzinę i dom, oraz że partnerstwo to najlepsze
rozwiązanie w związku.
Czasami kobiety ją rozbrajają. Kiedy pyta: "Jesteś za
równouprawnieniem?", kobieta jej odpowiada, że jest. Ona pyta dalej:
"Dobrze, w takim razie, czy byłabyś w stanie zarabiać więcej niż twój
mąż?". Najczęściej słyszy odpowiedź: "Bez przesady, to facet powinien
mnie zaprosić i zapłacić". Dagmara odpowiada dalej: "Chcesz mieć to
równouprawnienie czy nie, chcesz być feministką czy nie?". Według niej
kobiety zbyt często popełniają ten sam błąd. Wiele z nas uważa, że
faktycznie powinnyśmy być - mimo wszystko - utrzymywane przez mężczyzn.
A ja myślę, że skoro bierzemy się do równouprawnienia, to z całym
dobrodziejstwem inwentarza. I ja to biorę.
Co jest w życiu warte starania?
Co jest w życiu warte starania?
Spokój i harmonia. To dla niej ogromna wartość. Nawet jeśli dużo się
dzieje w pracy, jeśli musi gasić pożar, to spokój jest konieczny. Ona
poprzez niego widzi, że ma pewną drogę, którą może dalej obrać i wszystko zrobić, by było dobrze, wyciszyć problem. I wtedy przychodzą
nowe możliwości i rozwiązania. Kiedy człowiek idzie dalej, powinien iść
ze spokojem w środku, nawet jeśli przedsięwzięcie jest gigantyczne. Bo
jeśli wszystko jest w chaosie - można się pogubić.
Lider musi mieć w sobie ogromną dawkę takiego wewnętrznego spokoju, by
dać ją ludziom, by mieli też przestrzeń do działań i czuli siłę oraz to,
że ktoś za nimi stoi, jest i będzie. Każdy przychodzi z innymi emocjami,
a lider musi emanować spokojem, to jest niezwykle ważne. Poza spokojem
ważne są niezależność i umiejętność budowania relacji. To są podstawy,
na których można wszystko zbudować.
Przyjaźń
Przyjaźń
To dzięki niej można się rozwijać, wspierać innych, czynić dobro. Mam
cztery przyjaciółki. I to są przyjaciółki, z którymi przeszłyśmy tak
wiele... Począwszy od walki na oddziałach położniczych, żeby przyjaciółce
się lepiej rodziło, po gorzkie chwile rozstań z partnerami lub mężami.
Budowanie i rozwój tych relacji jest czymś, o co warto walczyć -
zawsze. Dagmara przyjaźni się m.in. z Barbarą Mierzwińską, z którą zna
się od ponad dwudziestu lat. Poznałyśmy się podczas studiów w SGH. Od
pierwszego spotkania nie mogłyśmy przestać rozmawiać. Obie uwielbiamy
też czytać. Kiedyś wpadłyśmy na pomysł założenia klubu książki o biznesie. Gdy wyjechałyśmy z innymi przyjaciółkami na weekend, przyszedł
nam do głowy pomysł nagrania podcastu. Dziś można go słuchać na
platformie "Vogue Polska", a nosi on tytuł Moja droga... Podczas rozmów
z gośćmi Dagmara realizuje swoją pasję rozmów z ludźmi, odkrywa ich
drogę zawodową, która często bywa kręta, i zbiera inspiracje do
kolejnych projektów, o których na pewno usłyszymy.