Moja Dolce Vita - Marta Grycan

Reflow text when sidebars are open.
Uwielbiam śniadania, najbardziej te latem w niedzielę, kiedy wszyscy mamy czas na długie celebrowanie poranka. Staram się jednak, żeby te w środku tygodnia, kiedy wszyscy się spieszymy, też były wyjątkowe. Śniadanie to najważniejszy posiłek, od którego zależy nasze samopoczucie i energia na cały dzień, i pierwszy moment każdego poranka, kiedy wspólnie spotykamy się w kuchni.
Kiedy byłam mała, Mama zawsze tłumaczyła mi, że śniadanie to podstawa, i nie pozwalała mi wyjść bez niego z domu, nawet kiedy bardzo się spieszyłam.
Każdy dzień zaczynam od małej kawy, lubię celebrować ten moment. Planuję dzień, szykuję śniadanie dla wszystkich, także dla moich małych chihuahuek. Wiosną i latem lubię podawać śniadania na tarasie. Zajmuje to tyle samo czasu, a dzień ma zupełnie inny, radosny start.
Muszę się przyznać, że uwielbiam też leniwe poranki. Takie, kiedy dostaję kawę do łóżka i na pół senna wdycham aromat świeżo zmielonych ziarenek. Zdarza mi się to najczęściej jesienią i zimą, a zwłaszcza w takie dni, kiedy za oknem plucha i aż nie chce się wychodzić z domu. Po kawowej pobudce zawsze nabieram ochoty na poranne eksperymenty w kuchni.
Poznajcie kilka moich ulubionych śniadaniowych poranków.
2 małe szalotki
1 łyżka masła
oliwa do smażenia
3 jajka
szczypta soli
pieprz do smaku
3 łyżki parmezanu lub pecorino romano
tymianek
kozi twarożek
Szalotki szatkujemy w drobną kostkę i zrumieniamy na rozgrzanym maśle. Odstawiamy do ostygnięcia. W tym czasie lekko ubijamy jajka widelcem, dodajemy sól, zrumienioną szalotkę i starty parmezan lub pecorino oraz świeży tymianek - możemy go zastąpić suszonym, ale świeży dodaje wyjątkowego aromatu. Na patelni rozgrzewamy trochę oliwy i wlewamy masę jajeczną. Zrumieniamy nasz omlet i odwracamy na drugą stronę, czekając, aż się zetnie. Przekładamy na talerz, posypujemy kozim twarożkiem i tymiankiem. Doprawiamy odrobiną pieprzu do smaku. Omlet można podać także złożony na pół - wówczas kozi twarożek bardziej się rozpuści.
paluszki krabowe
3 jajka
1 łyżka parmezanu
3 łyżki mleka
sól i pieprz do smaku
odrobina masła do smażenia
zioła do udekorowania
Kilka razy przygotowałam to danie na popołudniową przegryzkę dla moich przyjaciół. Wszyscy byli zachwyceni smakiem. Przyznaję jednak, że wymagało to trochę czasu - obgotowanie szczypiec, obieranie itd. Wymyśliłam więc wersję ekspresową, w sam raz na pożywne śniadanie.
Paluszki krabowe kroimy na mniejsze kawałki - dla jednej osoby wystarczą 2-3. Doprawiamy pieprzem i dodajemy łyżkę utartego parmezanu. Oddzielamy białka od żółtek: białka ubijamy z odrobiną soli, a żółtka rozrabiamy z mlekiem. Delikatnie łączymy i dodajemy pieprz do smaku. Masę smażymy na odrobinie rozgrzanego klarowanego masła, najpierw z jednej strony, potem przewracamy na drugą i na górę tej już usmażonej strony nakładamy krabowo-serową masę - pod wpływem ciepła ser zacznie się delikatnie rozpuszczać. Gdy dół nabierze złotego koloru, przekładamy na talerz, składając omlet na pół. Posypujemy z wierzchu pieprzem i ziołami. Jeśli omlet ma być na późne niedzielne śniadanie, możemy do niego podać prostą sałatkę z mieszanką ulubionych sałat doprawionych odrobiną balsamico.
Ciąg dalszy w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego tak wiele osób bezskutecznie walczy z dodatkowymi kilogramami, a tylko niewielu potrafi zachować idealną sylwetkę bez żadnych wyrzeczeń i ograniczeń? Dlaczego większość ludzi, kiedy już podda się reżimowi diet, wkrótce po ich odstawieniu nie tylko powraca do dawnej wagi, ale nawet na niej przybiera? Prawie każdy z nas spróbował kiedyś jakiejś diety i ma swoje, nie zawsze miłe doświadczenia z tym związane.
Długo przyglądałam się wielu kobietom i po jakimś czasie zauważyłam, że tylko te, które akceptują siebie i normalnie się odżywiają, mają piękną cerę, lśniące włosy i błysk w oczach. Zauważyłam również, że te, które są na wiecznych dietach i zmieniają je pod wpływem różnych artykułów w gazetach, mody czy sugestii koleżanek, mają słabe włosy, ziemistą cerę, a ich skóra starzeje się dużo szybciej. Sekret tych pierwszych polega na mądrych wyborach - czasem świadomych, a czasem po prostu intuicyjnych - i umiejętnym wykorzystywaniu tego, co daje nam natura.
Nie wiem, jak Wy, ale ja zawsze, kiedy ktoś próbuje mi coś narzucić, buntuję się i wewnętrznie zamykam na wszelkiego rodzaju reżimy i ograniczenia, a z tym nieodłącznie kojarzy się już samo słowo "dieta". Mój organizm, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, reaguje tak samo i przestawia się na magazynowanie, a w efekcie zamiast chudnąć, tyje... Dlatego wszelkim dietom mówię NIE! Życie ma sprawiać nam przyjemność, a jedną z nich jest dobre jedzenie, trzeba je tylko umiejętnie dopasować do potrzeb własnego organizmu. Zdradzę Wam kilka moich sekretów, które sprawią, że Wasza skóra nabierze sprężystości, a włosy staną się grubsze i zdrowsze, a to wszystko za sprawą odżywiania i dostarczania komórkom odpowiednich składników właśnie od wewnątrz. Przede wszystkim ważne jest, aby pić jak najwięcej wody, ale nie zwykłej wody, tylko wody źródlanej.
Woda jest organizmem żywym i dopiero w momencie, kiedy jest dojrzała i gotowa do picia, wypływa na powierzchnię i pozwala nam w pełni korzystać ze swojej cudownej mocy. Woda ze studni jest często czerpana, zanim osiągnie pełnię swojej harmonii i odpowiednią dojrzałość, a co za tym idzie - pijąc ją, gasimy tylko pragnienie, bez dodatkowych korzyści dla naszego organizmu. Woda w naturze ma temperaturę 4°C i jest to najlepsza temperatura do jej spożywania.
W mojej kuchni królują też zioła. Ważne jest, żeby używać ich jak najwięcej. Na końcu książki zamieściłam opisy moich ulubionych, jak tymianek, oregano, rozmaryn, czosnek czy chili. Ich cudowną moc sprawdziłam na własnej skórze i gwarantuję, że to naprawdę działa.
Używam mało soli kamiennej. Wybieram gruboziarnistą sól morską oraz sól himalajską i czarną wulkaniczną. Sól powoduje zatrzymywanie wody w organizmie, a to wiąże się z opuchniętą sylwetką i złudzeniem dodatkowych kilogramów.
Sól himalajska jest najczystszą solą występującą na ziemi, jest też najzdrowsza dzięki łatwo przyswajalnym pierwiastkom, jakie zawiera.
Staram się jeść często, minimum 5 posiłków dziennie. Nigdy nie zapominam o śniadaniu - sama kawa z pewnością go nie zastąpi. Posiłki staram się jeść regularnie, bez zbędnego pośpiechu. Warto poświęcić kilka minut więcej zarówno na ich przygotowanie, jak i na samo jedzenie. Tak jest zdrowiej dla organizmu i z pewnością o wiele przyjemniej.
Podam Wam kilka przepisów na świetne dania, które dostarczają organizmowi potrzebnej energii i witamin, są lekkie i można je jeść praktycznie bez żadnych ograniczeń. Pamiętajcie tylko o pięknie podanej wodzie źródlanej do popijania przy gotowaniu. Uwielbiam wrzucać do niej kwiaty, owoce, zioła... - te wszystkie dodatki sprawiają, że zwykła woda nabiera walorów estetycznych i lekkiego, delikatnego smaku.
Marta Grycan
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej
Dostępne w wersji pełnej