Mój następny oddech - Jeremy Renner

Kup ebooka

45.00 zł
37.74 zł (37,29 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

PROLOG

JEDYNA SZANSA

- Nie dzisiaj, kurwa mać...

To chyba ostatnie słowa, jakie krzyknąłem.

Ratrak ześlizgiwał się po lodzie prosto na dwudziestosiedmioletniego Alexa, najmłodszego syna mojej siostry Kym. Zawsze byłem dla niego bardziej ojcem niż wujem. To jeden z pierwszych chłopców urodzonych w mojej wielopokoleniowej rodzinie i uroczy dzieciak. Ratrak waży ponad sześć ton i jest potężnym spychaczem służącym mi do odśnieżania należącej do mnie górskiej posiadłości na północ od jeziora Tahoe. Ta ogromna maszyna zmierzała prosto na mojego siostrzeńca, który opierał się plecami o stojącego wśród zasp wielkiego forda raptora F-150 i nie miał możliwości ucieczki.

Był pierwszy stycznia 2023 roku.

Jestem przekonany, że najważniejsze w życiu jest działanie. Naturalnie trzeba kierować się wyczuciem, brać wszystko pod uwagę, czytać, myśleć, rozważać, zastanawiać się, ale bezwzględnie należy coś zrobić. Człowiek musi działać przy każdej okazji, nie wystarczy tylko myśleć i czuć. Zróbcie pierwszy krok, potem drugi i następny. Działajcie, inaczej nic nie zmieni się na lepsze ani dla was, ani dla ludzi z waszego otoczenia. W ostatecznym rozrachunku wasze rozważania i odczucia nie mają większego znaczenia, przecież każdy z nas jest kłębkiem uczuć i emocji, czasem dobrych, czasem złych. Emocje nigdy nie zbudowały mostu, nie nakarmiły głodnego ani nie uratowały życia. W sumie kogo obchodzi, co czujecie? Działajcie.

Właśnie dlatego gdy groźny, ważący sześć ton pojazd gąsienicowy ześlizgiwał się na mojego siostrzeńca, musiałem coś zrobić. Przez kilka dramatycznie krótkich sekund życie Alexa wisiało na włosku. Z pewnością nie przeżyłby tego wypadku, ratrak lada moment miał go zmiażdżyć. Ten nowy rok okazał się jednak taki sam jak wszystkie poprzednie z jednego powodu: interweniowałem, bo taki właśnie jestem. Działam, zamiast biernie się przyglądać. Głęboko wierzę w sens takiego postępowania.

Moją dumą i szczęściem jest liczna rodzina. Bardzo kocham swoich krewnych, a do tego uważam się za człowieka czynu. W tamtym momencie miłość i wiara w działanie, te dwie niezmiennie kierujące mną siły, znalazły się na kursie kolizyjnym.

Nie miałem wyboru. To była jedyna szansa.

Musiałem spróbować, nie zważając na brak gwarancji, że się uda. Ani przez sekundę nie zastanawiałem się nad swoim drugim życiem, w którym jako filmowy Hawkeye osobiście występuję w większości scen kaskaderskich. Człowiekiem, który miał jedną jedyną szansę, nie był hollywoodzki aktor, lecz ja, Jeremy Renner, bliski krewny Alexa, ojciec Avy, syn, brat i wuj. Przyjaciel wielu, wrzód na dupie całej masy innych. Znajdowałem się nieopodal jeziora Tahoe, osiemset metrów od domu, w którym moi niczego nieświadomi bliscy szykowali się na narty po kilkudniowej potężnej zamieci.

Żyję dla tej gromadki. Krewni są dla mnie najważniejsi i każdy z nich ma miejsce w moim sercu. Kocham wszystkich całym sobą, ale wtedy, przy ratraku, myślałem tylko o tym, że muszę uratować Alexa.

Jedna szansa, jedno działanie, które miało zmienić wszystko i na nowo zdefiniować drugą połowę mojego życia. Musiałem skoczyć na wysokość jednego metra i pokonać niemal taką samą odległość do kabiny ratraka, złapać za uchwyt przy drzwiach, dostać się do środka i wcisnąć duży czerwony przycisk z napisem STOP na środku deski rozdzielczej.

Oto maszyna o wadze ponad sześciu ton sunie po lodzie prosto na Alexa, który nic nie może zrobić. Stoi przy fordzie F-150 otoczonym przez zaspy i jest jasne, że zaraz zginie zmiażdżony pomiędzy dwiema maszynami. Nie ma drogi ucieczki.

Jedna szansa.

- Nie dzisiaj, kurwa mać...

Wszystko rozgrywa się w ułamku sekundy, mniej więcej tyle zajmuje napisanie słowa "szansa". Muszę skoczyć. Nie ma czasu na obliczenie dystansu, przygotowanie kości, rozluźnienie mięśni. Jedyną szansą na uratowanie Alexa jest skok na wysokość metra i na podobną odległość, dopadnięcie klamki, wciśnięcie przycisku. Rozglądam się gorączkowo, krew uderza mi do głowy, czuję silny ucisk w żołądku. Mieszanina strachu i nadziei wyostrza moje zmysły i niemal zmienia mnie z człowieka w zwierzę.

Zwierzę przejmuje kontrolę. Alex to rodzina, jak dzika bestia muszę stanąć pomiędzy nim a śmiercią. Nie myślę świadomie, lecz działam, kierując się miłością.

Zabrakło czasu na rozważanie opcji, zresztą wybór był oczywisty. Miałem tylko jedną szansę. Skoczyłem...

...i chybiłem.

Wtedy wszystko zmieniło się na zawsze.

Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki