Mój książę z Darklin - Klaudia Prandota

Kup ebooka

20.19 zł
16.76 zł (17,16 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

4. Rozdział

Nad ranem obudził mnie zimny powiew wiatru, było już po 8:00 a Chris jeszcze spał owinięty kocem jak naleśnik. Widziałam że jemu też było bardzo zimno więc, obudziłam go i pojechaliśmy do mojego domu. Rozstaliśmy się przed domem, chciałam żeby wszedł na chwilę do nas ale wiedziałam że mój ojciec znowu by się nakręcił i zaczęłaby się kłótnia. Tak jak planowaliśmy z Chrisem mieliśmy jechać dziś na cały weekend w góry więc, zanim zaczęłam się pakować to musiałam powiedzieć o tym rodzicą. Gdy weszłam do domu to taty nie było, pomyślałam że to nawet i dobrze bo będę mogła na spokojnie porozmawiać z mamą.

- A. Lenko gdzie ty byłaś całą noc? Martwiliśmy się o ciebie.

- Byłam z Chrisem mamo.

- A. Wiesz że tata by się wściekł gdyby się o tym dowiedział?

- Tak mamo domyślałam się, ale chyba mu nie powiesz?

- A. Nie dziecko, ale lepiej coś wymyśl zanim wróci.

- Powiem że byłam u Ani po prostu.

- A. No dobrze.

- Mamo ja chcę dziś z Chrisem pojechać na weekend w góry, ale wiem że jak tata się dowie to nie pozwoli mi... Dlatego chciałam cię prosić byś mnie kryła i powiedziała tacie, że zostanę na weekend u Ani.

- A. W porządku Lenko, ale daj mi znać od razu jak dojedziecie na miejsce bym nie musiała się martwić dobrze.

- Ok mamo, a gdzie jest tata?

- A. Miał w warsztacie jakiegoś ważnego klienta i musiał pojechać pomóc mu z autem, więc wróci dopiero wieczorem.

- To dobrze, będę miała trochę czasu by się spokojnie spakować i zjeść jeszcze przed podróżą.

- A. Zrobiłam już śniadanie więc siadaj.

Po śniadaniu poszłam na górę by się spakować, napisałam w międzyczasie SMS do Chrisa "Mój ojciec jest w pracy do wieczora więc, jeśli chcesz to możesz przyjść" w odpowiedzi dostałam tylko "Zaraz będę" Ucieszyłam się, bo mieliśmy okazje aby mama mogła poznać i polubić bardziej Chrisa. Trochę czasu zajęło mi pakowanie rzeczy ale na szczęście wszystko było już zrobione, więc zeszłam na dół słysząc głos Chrisa. Siedzieli razem w salonie rozmawiając, chyba się dogadywali bo na ich twarzach było widać uśmiech. Mama sama zaproponowała coś do picia dla Chrisa, trochę go wypytywała o nasz związek ale nie w jakiś nachalny sposób, więc wydawało mi się to być normalne.

- A. To gdzie dokładnie jedziecie?

- CH. Do perłowego skaliska górskiego, mają tam ładne drewniane domki a widoki są niesamowite.

- A. Byłeś już tam?

- CH. Jeszcze nie, ale widziałem w internecie na ich stronie.

- A. Ja i mój mąż właśnie tam się poznaliśmy, było cudownie i romantycznie... Osobiście polecam wam to miejsce.

- Przywiozę ci mamo jakąś pamiątkę dobrze?

- A. Dziękuję, a kiedy ruszacie?

- CH. W sumie to za parę minut, bo przed nami kilka godzin jazdy.

- A. No dobrze to jedźcie już i uważajcie na siebie na drodze.

- Dzięki mamo, nie martw się będzie dobrze.

Mama przytuliła mnie na pożegnanie, zdziwiłam się kiedy przytuliła nawet Chrisa. Było to w pewnym sensie całkiem miłe z jej strony, że stara się dać mu szanse. Bardzo się cieszyłam na ten wyjazd, bo czekał mnie cały weekend z moim Chrisem. Trochę rozmawialiśmy w samochodzie, ale po godzinie padłam ze zmęczenia i zasnęłam. Obudził mnie Chris mówiąc że jesteśmy już na miejscu, gdy otworzyłam oczy to nie mogłam uwierzyć jak pięknie tam było. Wszędzie było biało od śniegu, wokół był las który otaczał drewniane domki. Niedaleko znajdowała się stara altanka zławeczkami, huśtawką i z miejscem na ognisko. Po lewej stronie znajdowała się stajnia z końmi, można było zamówić sobie przejażdżkę po lesie. Dostaliśmy z Chrisem domek numer 4, niedaleko małej karczmy. Nasz domek był jednopiętrowy, na dolne znajdował się mały salon z kominkiem a nad nim na ścianie wisiały jelenie rogi, przed kominkiem była czarna kanapa, a na podłodze leżał sztuczny duży biały dywan w kształcie niedźwiedzia. W dotyku był bardzo miękki i przyjemny, choć trochę mnie przerażał swoim wyglądem. Kuchnia była cała drewniana i niewielka, na meblach miała wyrzeźbione najróżniejsze wzory. Łazienka była już bardziej nowoczesna, wanna była naprawdę bardzo duża, że zmieściłoby się tam kilkoro osób. Nad umywalką wisiało piękne duże lustro, było oprawione w złotą ramę. Na piętrze był tylko jeden pokój z dużym łóżkiem w czerwoną pościel z satyny. Na poduszkach leżały czekoladki powitalne dla gości, było to bardzo urocze. Po prawej stronie stała ogromna drewniana szafa, na niej też wyryte były różne wzory. Zdziwiło mnie jednak to że w całym domku nie było żadnego telewizora ani radia, chociaż z drugiej strony to nie był zły pomysł, bo mogliśmy trochę odpocząć od tego wszystkiego i cieszyć się spokojem i naturą. Gdy już się rozpakowaliśmy to była już pora obiadowa i trzeba było iść do karczmy coś zjeść, ja zamówiłam dla siebie kopytka ze skwarkami, a Chris steka. Karczma była piękna, drewniane stoliki i krzesła, na krzesłach leżały wełniane poduszki, a na środku paliło się w kominku co jeszcze bardziej dodawało uroku. Na ścianie powieszone były zdjęcia pięknych widoków, sklepów, koni i nawet lasu. Po obiedzie zamówiliśmy sobie przejażdżkę po lesie, instruktor przyjechał długimi saniami i dwoma końmi. Z przodu było miejsce dla niego, a z tyłu dla pasażerów. Do każdych sań dawali ciepły, gruby wełniany koc aby się można było okryć. Las był cały pokryty śniegiem a na śniegu można było zauważyć ślady zwierząt, pojechaliśmy do zagrody gdzie trzymali chore zwierzęta leśne. Aktualnie mieli tylko sarenkę z dziećmi, jednego jelenia i kilka dzików. Od razu zrobiłam im zdjęcie telefonem, by mieć na pamiątkę. Gdy przejeżdżaliśmy koło miasteczka to poprosiłam instruktora, by nas tu wysadził. Chciałam wejść do sklepu i kupić jakąś pamiątkę dla mamy, tak jak jej obiecałam. Po prawej i lewej stronie stały różne kolorowe sklepiki, mieli nawet domek z sauną w środku. Weszłam do pierwszego sklepiku a tam mnóstwo drewnianych rzeczy, zauważyłam stojak z wiszącymi drewnianymi łyżkami a na nich wyryte imiona. Pomyślałam, że wezmę dla mamy taką łyżkę z jej imieniem. Musiałam się rozejrzeć jeszcze nad pamiątkami dla nas, ponieważ chcę zapamiętać to cudowne miejsce. Zauważyłam że mieli drewniane kubki w kształcie domków, mieli nawet nasz z numerem 4 więc od razu wzięłam dwa. W środku były metalowe, a na zewnątrz całe drewniane więc można było spokojnie z nich pić. Po zakupach jeszcze trochę pochodziliśmy po mieście z kilka godzin, aż zrobiło się ciemno i trzeba było wracać na kolację. Po kolacji poszliśmy do domku by się wykąpać i trochę ogrzać, najpierw Chris poszedł do wanny. Pomyślałam, że skoro jesteśmy tu razem to możemy trochę zaszaleć. Pomyślałam więc że rozbiorę się i wejde do łazienki, Chris był bardzo zaskoczony gdy mnie tak zobaczył. No myśle że chyba każdy by był w szoku a Chris nie wiedział nawet co ma powiedzieć.

- Pomyślałam że skoro ta wanna jest taka duża, to nie bez powodu prawda?

- CH. Eem... Chyba tak.

- No co ty Chris, wstydzisz się mnie?

- CH. Nie... nie... nie, nie o to chodzi, tylko że nie spodziewałem się tego.

- Najlepsze rzeczy dzieją się niespodziewanie haha.

- CH. No coś w tym jest haha.

- To mogę się dołączyć?

- CH. Jasne.