Moc Uwielbienia - Merlin Carothers
19.01 zł

Reflow text when sidebars are open.
Książka Moc uwielbienia i treści w niej zawarte niejednokrotnie są żywym świadectwem ludzi, którzy poprzez uwielbianie Boga w swoim życiu i postawę dziękczynienia, doświadczali Jego niesamowitego działania. Wielu z tych ludzi często doświadczało i spotykało Boga również poprzez trudne i nieraz dramatyczne sytuacje swojego życia.
Świadectwa różnych osób, przytoczone w tej książce, pokazują nam, że osoby te odczytują różne trudne sytuacje i nieszczęścia właśnie jako pewien dopust Boży, który przybliżył ich do Niego, pogłębił ich miłość do Boga i ufność w to, że Pan tak pokierował ich życiem, że pomimo tych trudnych i nieraz dramatycznych wydarzeń, ostatecznie odnaleźli sens życia, miłość, pokój, radość, pomoc Bożą...
Wiemy pewnie z naszego osobistego życia, że Pan Bóg nieraz dopuszcza jakieś trudne doświadczenia (choroba; cierpienia fizyczne, psychiczne, duchowe; śmierć bliskiej osoby; różne trudności życiowe itp.) po to, aby w tym wszystkim człowiek zaczął szukać Boga, aby mógł Go odnaleźć, zwrócić się do Niego, przyjąć Jego pomoc; aby mógł się nawrócić, oczyścić swoją wiarę i pogłębić swoją relację z Panem...
Tak więc te różne świadectwa, zawarte w tej książce, pokazują nam, że nawet najbardziej tragiczne sytuacje w życiu nie muszą prowadzić do zła, do degeneracji, do załamania psychicznego i duchowego, ale właśnie można poprzez nie spotkać i doświadczyć obecności, pomocy, działania i miłości samego Boga.
Oczywiście trzeba uświadomić sobie, że w tej postawie dziękczynnej i zachęty do uwielbiania Boga we wszystkim nie chodzi o to, aby dziękować Bogu za zło samo w sobie czy za słabości i upadki poszczególnych ludzi oraz ich skutki, ale chodzi właśnie o to, aby, jak pisze św. Paweł, zawsze i za wszystko dziękować Bogu: W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was (1 Tes 5, 18); Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu Ojcu w imię Pana naszego Jezusa Chrystusa! (Ef 5, 20). Główną zatem ideą tej książki jest to, aby uwielbiać Boga we wszystkich wydarzeniach i sytuacjach życiowych, w których niejako zawarte są też nasze różne upadki i słabości, bo Bóg z każdej sytuacji, nawet grzesznej, może wyprowadzić dobro, jak w pewnym polskim powiedzeniu mówimy, że Bóg pisze prosto po krzywych liniach naszego życia...
Wielu ludzi, którzy czytali tę pozycję książkową, dawało świadectwo, że i w ich życiu wiele się zmieniło, kiedy zaczęli uwielbiać Boga we wszystkim, czego doświadczają, nawet w bardzo trudnych sytuacjach. Ta wewnętrzna dyspozycja dziękczynienia i uwielbiania Boga okazała się wielką pomocą dla wielu w ich życiu duchowym, w ich wierze, w ich relacji z Panem...
W lekturze tej wartościowej książki trzeba również pamiętać o tym, że jest ona napisana przez autora, który należy do kościoła protestanckiego i w duchu teologii protestanckiej. Dlatego trzeba czytać tę książkę w pewnej analogii do naszej katolickiej wiary i teologii.
Ponieważ niektórzy Czytelnicy tej książki zwracali się do naszego wydawnictwa z pewnymi pytaniami i wątpliwościami co do tej lektury, stąd moje powyższe wyjaśnienia, które mogą być uzupełnieniem "Wstępu do polskiego wydania" autorstwa ks. Rafała Jarosiewicza.
Niech to, kolejne już, wydanie książki Moc uwielbienia, przyczyni się do szerzenia większej chwały Bożej, niech każdy z nas, poprzez pielęgnowanie postawy dziękczynnej i wewnętrznej dyspozycji uwielbiania Boga we wszystkim, doświadcza Jego potężnego i miłosiernego działania, pełnego miłości i zbawczej mocy, w życiu naszym i naszych bliskich...
Ks. Rafał Daniel Mokwa CPPS
Dyrektor Wydawnictwa "POMOC"
Kiedy kilka lat temu mój spowiednik otrzymał egzemplarz Mocy uwielbienia w języku angielskim ze słowami: "Ta książka zmieni księdza życie", skomentował to: "Tyle książek w życiu przeczytałem, dlaczego ta miałaby zmienić moje życie?".
A jednak! Ta treść zmienia życie, wyostrza spojrzenie na wszystko. Ta książka rodzi wiarę, odkrywając różnorodność dróg, po których Bóg prowadzi człowieka. Jest jak dynamit, który trzeba wykorzystać, jeśli chce się widzieć prawdziwe znaki Bożej obecności w zwykłej codzienności.
Na rynku polskim pojawiło się wiele publikacji na temat wzrastania w Bogu, jednak niniejsza książka - choć wydana już kawałek czasu temu przez protestanckiego duchownego, a w dodatku w Stanach Zjednoczonych - traktuje ten problem poważnie, a jednocześnie bardzo przystępnie. Pokazuje ona - w sposób dla nas odkrywczy i bardzo istotny dla życia duchowego - aspekt uwielbienia i dziękczynienia jako codzienną postawę w życiu.
Ważne jest to, że Autor nie wyjaśnia tego w sposób teoretyczny, lecz przytacza mnóstwo przykładów z życia, wiele świadectw, a oprócz tego nieustannie odwołuje się do Pisma Świętego. Przekaz jest bardzo uniwersalny, a przez sposób myślenia Autora nie przebija kultura amerykańska.
Chcąc korzystać z niniejszej publikacji, trzeba oczywiście pamiętać, że tam, gdzie Autor pisze o wyznaniu grzechu Jezusowi, w Kościele katolickim osobiste wyznanie grzechów i ich odpuszczenie realizuje się w sakramencie pokuty i pojednania. Czy też, że chrzest w Duchu Świętym może być owocem modlitwy osobistej, jednak bardzo często jest przeżywany we wspólnocie.
Najważniejsze, że ta długo oczekiwana w Polsce książka pomoże milionom ludzi w głębokiej relacji z Bogiem, do której przecież zaproszony jest każdy człowiek. Cieszę się, słysząc zapewnienie jednego z egzorcystów z mojej diecezji, że już przed publikacją w języku polskim doświadczył on mocy świadectw tu zawartych, które dotykały i przemieniały życie ludzi w naszej ojczyźnie. Ja osobiście - wielokrotnie znajdując się w sytuacjach podobnych do tych opisanych w książce i stosując te treści - byłem również świadkiem cudów, które Bóg zdziałał.
Moc uwielbienia Merlina R. Carothersa stanowi świetne zaproszenie do podjęcia formacji i wzrastania we wspólnotach chrześcijańskich w Kościele.
Ks. Rafał Jarosiewicz
Ks. Rafał Jarosiewicz zachęca do pobrania darmowej aplikacji SMS z Nieba.
Ojciec Jima był alkoholikiem od trzydziestu lat. Przez wszystkie te lata matka Jima, potem także Jim i jego młoda żona, modlili się, by Bóg go uzdrowił, lecz bez widocznego efektu. Ojciec Jima nie chciał przyznać, że ma problem z alkoholem i wychodził zagniewany, gdy ktoś wspomniał mu o religii.
Pewnego dnia Jim usłyszał, jak mówiłem o mocy, która objawia się, gdy zaczynamy wielbić Boga za wszystko w naszym życiu, zamiast błagać Go, żeby zmienił nieprzyjemne dla nas okoliczności.
Jim przyniósł do domu nagranie mojej konferencji i puszczał je wielokrotnie swoim przyjaciołom. Wreszcie pewnego dnia coś go uderzyło - nigdy dotąd nie próbował wielbić Boga za sytuację swego ojca. Podekscytowany podzielił się tą myślą z żoną.
"Kochanie, podziękujmy Bogu za alkoholizm Taty i uwielbiajmy Pana w tym, że ta sytuacja jest wpisana w Jego cudowny plan na życie Taty!"
Przez resztę tego dnia składali dzięki i uwielbiali Boga za każdy aspekt tej sytuacji tak, że do wieczora wypełniło ich nieznane im wcześniej uczucie radości i oczekiwania.
Następnego dnia rodzice przyszli ze zwyczajową wizytą na niedzielny obiad. Dotąd zawsze ojciec Jima skracał taką wizytę, jak się tylko dało, wychodząc zaraz po posiłku. Tym razem jednak przy kawie nagle zadał podchwytliwe pytanie: "Co myślicie o tej całej rewolucji Jezusa?". Zwrócił się do Jima: "Widziałem coś o tym w wiadomościach wczoraj wieczorem. Czy to może przejściowa moda, czy rzeczywiście coś się dzieje z tymi dzieciakami uzależnionymi od narkotyków?". To pytanie doprowadziło do długiej i otwartej dyskusji o chrześcijaństwie. Starsi państwo wyszli dopiero późnym wieczorem.
W ciągu następnych kilku tygodni ojciec Jima przyznał się do problemu alkoholowego, zwrócił się o pomoc do Jezusa Chrystusa i został całkowicie uzdrowiony. Obecnie wraz z resztą swojej rodziny opowiada innym o tym, czego może dokonać uwielbianie Boga.
"Pomyśl tylko - powiedział mi Jim. - Przez trzydzieści lat modliliśmy się do Boga, żeby przemienił Tatę. Spędziliśmy tylko jeden dzień, uwielbiając Go za tę sytuację, i popatrz, co się stało!"
Uwielbianie Boga oznacza naszą akceptację czegoś, co Bóg dopuszcza. Zatem uwielbienie Boga za trudne sytuacje - takie jak choroba czy nieszczęście - oznacza dosłownie, że akceptujemy je jako część planu Bożego, w którym ukazuje się Jego doskonała miłość względem nas.
Nie możemy naprawdę wielbić Boga bez okazywania wdzięczności za to, za co Go uwielbiamy. I nie możemy być rzeczywiście wdzięczni, jeżeli nie wierzymy, że wszechmogący, kochający Ojciec działa dla naszego dobra. Uwielbienie zatem oznacza i wdzięczność, i radość, że "Bóg z tymi, którzy Go miłują współdziała we wszystkim1 dla ich dobra" (Rz 8, 28)2.
Ten właśnie fakt, że wielbimy Boga, a nie jakieś nieokreślone przeznaczenie, oznacza również, że akceptujemy to, że Bóg odpowiada za to, co się dzieje, i że będzie On zawsze działał dla naszego dobra. W innym przypadku nie miałoby wielkiego sensu dziękować Mu za to.
Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was (1 Tes 5, 16-18).
Spotkałem wielu ludzi, którzy są w stanie wielbić Boga za swoją sytuację - po prostu dlatego, że przyjmują słowa Biblii mówiące o tym, że mają wielbić Boga we wszystkim. Gdy Go wielbią, to szybko doświadczają efektów postawy nieustannego dziękczynienia i radości. W zamian za to ich wiara się wzmacnia i mogą nadal żyć w ten sposób.
Dla innych jest to nieco trudniejsze. Mówią: "Po prostu nie rozumiem". "Staram się wielbić Boga, ale tak trudno mi uwierzyć, że On rzeczywiście ma udział w tych wszystkich okropnościach, które mi się ostatnio przydarzyły".
Twierdzimy, że nie rozumiemy, a część z nas zatrzymuje się na tym etapie. Nasze rozumienie staje się prawdziwą blokadą w naszej relacji z Bogiem. Lecz Bóg ma doskonały plan odnośnie naszego rozumienia, bo gdy posługujemy się naszym rozumem na Jego sposób, to nie jest to już blokada, ale cudowna pomoc dla naszej wiary.
Psalmista powiedział:
Śpiewajcie <naszemu> Bogu, śpiewajcie;
śpiewajcie Królowi naszemu, śpiewajcie!
Gdyż Bóg jest Królem całej ziemi,
hymn zaśpiewajcie! (Ps 47, 7-8).
Nie mamy rezygnować z naszego rozumienia, zaciskać zęby i mówić: "To nie ma dla mnie sensu, ale będę wielbić Boga, nawet gdyby miało mnie to zabić, jeżeli to jedyny sposób, żeby wydostać się z tej opłakanej sytuacji!".
To nie jest uwielbienie, tylko manipulacja. Wszyscy próbowaliśmy manipulować Bogiem i cudownie jest wiedzieć, że On kocha nas zbyt mocno, by nam to darować! Mamy wielbić Boga z naszym rozumieniem, a nie pomimo niego.
Nasze rozumienie prowadzi do problemów, gdy próbujemy dochodzić dlaczego i jak Bóg wnosi pewne okoliczności do naszego życia. Nigdy nie zrozumiemy, dlaczego i jak Bóg coś czyni, lecz On chce, byśmy z naszym rozumieniem przyjęli to, że On to czyni. To właśnie stanowi podstawę naszego uwielbienia. Bóg chce, żebyśmy rozumieli, że On nas kocha i ma dla nas plan.
Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru (Rz 8, 28).
Jesteś właśnie osaczony przez trudne okoliczności? Próbowałeś zrozumieć, dlaczego ci się przydarzyły? Spróbuj więc zaakceptować ze swoim rozumieniem, że Bóg kocha cię i dopuścił te okoliczności, bo On wie, że może z tego wyprowadzić dla ciebie dobro. Uwielbiaj Go za to, co wprowadził do twego życia, rób to z rozmysłem i z twoim własnym rozumieniem.
Pewna para słuchała, jak mówię o uwielbianiu Boga za wszystko i odeszła do domu całkowicie załamana. Od miesięcy martwili się o zdrowie córki, która została skierowana do zakładu psychiatrycznego i zdiagnozowana jako beznadziejnie chora. Grupy modlitewne w całym kraju otrzymały prośbę o wstawiennictwo za nią, a jej rodzice codziennie błagali Boga na kolanach, by ją uzdrowił. Jej stan nie ulegał zmianie.
Ich początkową reakcją na wezwanie do uwielbiania Boga za stan ich córki było rozbicie i smutek.
- To byłoby bluźnierstwo - odrzekła żona. - Dziękować Bogu za coś w tak oczywisty sposób złego. Jeżeli Mu podziękujemy, to czy nie będzie to oznaczało, że oskarżamy Go o celowe skrzywdzenie naszej córki? To po prostu nie pasuje do mojego pojęcia miłującego Boga.
- To nie jest w porządku - zgodził się mąż. - Ale co, jeśli Carothers ma rację?
Żona spojrzała bezradnie na męża.
- Po prostu nie wiem - odrzekła.
- Nie mamy nic do stracenia, prawda? - mąż wyglądał na zamyślonego. - Może byśmy spróbowali?
Uklękli oboje.
- Kochany Boże - rozpoczął mężczyzna. - Wiemy, że nas kochasz i że kochasz naszą córkę nawet bardziej niż my. Chcemy zaufać, że czynisz w jej życiu to, co według Ciebie jest dla niej najlepsze; więc dziękujemy Ci za to, że jest w szpitalu, dziękujemy Ci za lekarzy, którzy nie znaleźli sposobu, by jej pomóc. Wielbimy Cię, Boże za Twą mądrość i miłość wobec nas...
Im dłużej się modlili tego dnia, tym bardziej byli przekonani, że Bóg rzeczywiście czyni to, co jest najlepsze.
Następnego ranka zadzwonił szpitalny psychiatra.
- Proszę pana, zaszła znaczna zmiana u pańskiej córki - powiedział. - Proponuję, by pan przybył i ją zobaczył.
Została wypisana ze szpitala w ciągu dwóch tygodni.
Rok później pewien młody człowiek podszedł do mnie po spotkaniu. Przedstawił się jako brat tej dziewczyny i powiedział, że ona wyszła za mąż, spodziewa się dziecka i jest najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Pewna matka przyszła do mnie i chciała, bym pomodlił się za jej córkę, która była tancerką erotyczną w nocnym klubie. Powiedziałem jej, że chętnie pomodlę się z nią i podziękuję Bogu za sytuację jej córki. Popatrzyła na mnie zszokowana. "Nie mów mi, że mam dziękować Bogu za to, że moja córka kpi z przyzwoitości i wyśmiewa się z religii. Raczej powinnam diabłu podziękować za jej tragedię, a nie miłującemu Bogu!" Ta matka musiała stawić czoła trudnemu wyborowi. Przez cale życie uczono ją, by dziękować Bogu za wszelkie dobro i winić diabła za wszelkie zło. Wspólnie przeszukiwaliśmy strony Biblii, by odnaleźć wersety świadczące o tym, że Bóg może wyprowadzać dobro ze wszystkiego dla tych, którzy Go miłują i ufają Mu. A także, że chce On, byśmy byli wdzięczni we wszystkim - bez względu na to, jak zła wydaje się sytuacja.
"Może pani nadal myśleć, że diabeł ma władzę nad sytuacją pani córki i wtedy pani brak wiary w moc Bożą utrudni Bogu przeprowadzenie Jego doskonałego planu względem niej. Albo może też pani uwierzyć, że Bóg działa, podziękować Mu za wszystko i poprzez swoją modlitwę uwielbienia sprawić, by Jego moc działała w jej życiu".
W końcu owa matka zgodziła się, aby spróbować.
- Nie rozumiem, czemu to ma się odbywać w taki sposób - rzekła. - Ale chcę zaufać, że Bóg wie, co robi, i chcę Mu za to podziękować.
Modliliśmy się razem i matka ta odeszła z nowym pokojem w sercu - biorąc pod uwagę całą tę sytuacją.
- Po raz pierwszy nie martwię się o moją córkę - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
Później opowiedziała mi, co się wydarzyło.
Tej samej nocy jej córka tańczyła prawie nago na swej małej scenie, gdy pewien młody człowiek wszedł do klubu nocnego. Podszedł od razu do niej, spojrzał i powiedział: "Jezus naprawdę cię kocha!".
Ta tancerka była przyzwyczajona do wszelkich uwag od młodych mężczyzn, ale nie do czegoś takiego. Zeszła ze sceny, usiadła z tym młodym człowiekiem przy stoliku i spytała: "Czemu to powiedziałeś?".
Wyjaśnił, że właśnie przechodził ulicą, gdy poczuł, że Bóg zachęca go, by wszedł do tego konkretnego klubu nocnego i powiedział tancerce erotycznej, że Jezus Chrystus ofiarowuje jej za darmo życie wieczne. Zaskoczona dziewczyna spojrzała na niego; nagle łzy pokazały się w jej oczach i powiedziała cicho: "Chcę przyjąć ten dar". Tak uczyniła właśnie tam, przy stoliku, w tym klubie nocnym.
Uwielbianie Boga nie jest magicznym przepisem na sukces. Jest to sposób życia, który jest solidnie uzasadniony przez słowo Boże. Uwielbiamy Boga nie dla oczekiwanych rezultatów, ale za daną sytuację, taką, jaka ona po prostu jest.
Gdy uwielbiamy Boga z jednym okiem dyskretnie wypatrującym oczekiwanych efektów, to tylko siebie oszukujemy i możemy być pewni, że nie stanie się nic, co by zmieniało nas albo naszą sytuację.
Uwielbienie polega na akceptacji teraźniejszości - jako cząstki kochającej Bożej woli względem nas. Uwielbienie nie polega na tym, co myślimy bądź mamy nadzieję, że stanie się w przyszłości.
Jest to zasadnicze "prawo", wyraźnie widoczne w praktyce uwielbienia.
Uwielbiamy Boga nie za to, czego oczekujemy, że się stanie w nas lub wokół nas, lecz wielbimy Go za to, kim On jest, i za to, gdzie i w jakim stanie my jesteśmy w tym momencie.
Jest oczywiście faktem, że gdy uczciwie wielbimy Boga, to w rezultacie coś się stanie. Jego moc oczywiście wpływa na sytuację i wkrótce zauważymy zmianę w nas lub wokół siebie. Zmiana ta może polegać na tym, że doświadczymy prawdziwej radości i szczęścia w tym, co wydawało się być opłakaną sytuacją albo też sytuacja ta może ulec zmianie. Lecz to jest skutek uwielbienia i nie może być motywacją dla uwielbienia.
Uwielbienie nie polega na stawianiu warunków. Nie mówimy: "Będę Cię uwielbiał, żebyś mi pobłogosławił, Panie".
Wielbić Boga oznacza radować się w Nim. Psalmista napisał: Raduj się w Panu, a On spełni pragnienia twego serca (Ps 37, 4).
Zauważ tu porządek ważności. Nie wymieniamy pragnień naszego serca, by radować się w Panu celem zaspokajania ich. Najpierw mamy się radować, a gdy doświadczymy radości w Bogu, to odkryjemy, że wszystko inne staje się mniej ważne. Jednak jest to prawda, że Bóg chce wypełnić pragnienia naszego serca. Nic innego nie jest Jego życzeniem czy planem dla nas.
Gdybyśmy tylko nauczyli się najpierw radować Bogiem we wszystkim.
Pewne chrześcijańskie małżeństwo miało dwóch synów. Jeden był ich dumą i radością; mieszkał z nimi i podzielał gorącą i radosną wiarę swoich rodziców.
Pewnego razu, gdy jadłem z nimi obiad, zwierzyli mi się, że ich starszy syn jest buntownikiem i odszedł z domu. Skończył szkołę z wyróżnieniem, ale odwrócił się od rodziców i od zorganizowanego społeczeństwa. Teraz przemierza kraj jako hippis bez żadnego celu w życiu. Nieszczęśliwi rodzice spytali, czy miałbym dla nich jakąś radę. Wyjaśniłem, że wierzę, że Bóg dał im tego syna i odpowiada na ich modlitwy o jego zbawienie.
- Jeżeli wasze modlitwy są szczere, to możecie być pewni, że Bóg posłuży się jego obecnym stanem, by wyprowadzić to, co jest najlepsze dla niego i dla was! - rzekłem.
- Rozumiem - powiedział ojciec. - Chcemy tylko tego, co jest najlepsze dla naszego chłopaka, i to musi być Boży sposób i Jego wola dla nas wszystkich.
Chwyciliśmy się za ręce wokół stołu i podziękowaliśmy Bogu za to, że przeprowadza swój plan tak, jak według Niego jest to najlepiej. Niedługo potem napisali do mnie. Od naszego spotkania rodzice ci nie ustawali w dziękczynieniu Bogu za sposób życia ich syna, nawet jeśli uważali to za trudne do zrozumienia. Pewnego dnia ich syn miał wypadek na rowerze i zranił się boleśnie w stopę. Czasowo niepełnosprawny, postanowił wrócić do domu na jakiś czas. Poinformował rodzinę, że pozostawił za sobą ciąg niezapłaconych rachunków w całym kraju. Rodzice modlili się w tej sprawie i doszli do wniosku, że skoro Bóg uczestniczy we wszystkich wydarzeniach w życiu ich syna, to dopuścił także te rachunki. Podziękowali Mu więc za każdy z nich i spłacili je w całości!
Ich syn był zdumiony. Oczekiwał reprymendy i stwierdzenia, że sam ma się zająć swoimi zobowiązaniami. Zamiast tego rodzice byli odprężeni, okazywali miłość i sprawiali wrażenie, że akceptują obłędny styl jego ubioru i fryzury bez zmrużenia oka.
Pewnego wieczoru kilku młodych chrześcijan przyszło odwiedzić młodszego syna. Starszy brat był wyraźnie podenerwowany tym najściem, lecz boląca stopa powstrzymała go od wyjścia z domu. Młodzi chrześcijanie entuzjastycznie dzielili się tym, co Jezus Chrystus uczynił i nadal czynił w ich życiu. Zrazu starszy brat wykazywał ostry krytycyzm wobec ich - jak to określił - naiwnego i nierealistycznego podejścia do życia, lecz wkrótce zaczął słuchać uważnie i zadawać sondujące pytania. Zanim jeszcze wieczór upłynął, oddał swoje życie Jezusowi.
Jego rodzice z radością napisali do mnie, że w życiu ich starszego syna nastąpiła natychmiastowa i radykalna zmiana. Zaczął iść za Jezusem i służyć Mu. Z zapałem rozpoczął studiowanie Biblii i po kilku dniach poprosił o chrzest w Duchu Świętym i otrzymał go. Tego chrztu doświadczali naśladowcy Jezusa w czasie pierwszej Pięćdziesiątnicy, po śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa. Parę dni później ten chłopak poznał pewną chrześcijankę. Niebawem byli już zaręczeni.
Miesiące niespokojnych i usilnych modlitw nie przyniosły żadnej zmiany w tym młodym człowieku. Dopiero gdy jego rodzice zwrócili się do Boga z radosną akceptacją aktualnego stanu, w jakim było życie ich syna, to otworzyły się drzwi dla Boga, by wypełnił swój wspaniały plan dla nich wszystkich.
Bóg ma doskonały plan na twoje życie i także na moje. Możemy spojrzeć na otaczające nas okoliczności i pomyśleć, że wciąż stoimy, obolali, w tym samym miejscu. Im bardziej się modlimy i wołamy do Boga, by nam pomógł, tym bardziej te okoliczności zdają się piętrzyć. Punkt zwrotny nie może nastąpić, dopóki nie zaczniemy wielbić Boga za naszą sytuację, zamiast krzyczeć, żeby to wszystko zabrał.
Młoda kobieta napisała do mnie i opowiedziała, jak doszła do ostateczności. Pewne kłopotliwe okoliczności osobiste spowodowały, że straciła szacunek do siebie samej i zaczęła zaniedbywać swój wygląd. Napisała: "Jedzenie było moją ucieczką. Wkrótce zaczęło przybywać kilogramów w całym moim ciele, aż zaczęłam wyglądać jak cyrk o trzech arenach. Mój mąż zaczął spoglądać na inne kobiety i pewnego dnia wyprowadził się, prosząc o rozwód".
Zaczęły się kumulować niespłacone rachunki, jej nerwy napięły się do granic wytrzymałości, a myśl o samobójstwie przychodziła częściej.
Pisała dalej: "Cały czas modliłam się. Czytałam Biblię, chodziłam do kościoła, gdy tylko był otwarty, i prosiłam każdego, kogo znałam, o modlitwę za mnie. Moi chrześcijańscy przyjaciele ciągle mówili mi, bym trwała w wierze: "Nie pozwól, by cię to dołowało, jutro będzie lepiej". Ale było coraz gorzej. Wtedy ktoś dał mi Prison to Praise, przeczytałam to i z początku nie mogłam uwierzyć, że to było na poważnie. Nikt przy zdrowych zmysłach nie mógł oczekiwać ode mnie, abym była wdzięczna za to wszystko, co się wtedy działo w moim życiu! Ale im dłużej to czytałam, tym bardziej płakałam. Z wolna dotarło do mnie, że to, co pan powiedział, było prawdą. Te wersety Pisma o dziękczynieniu Bogu za wszystko - czytałam je w mojej Biblii nie wiadomo ile razy i nigdy naprawdę nie rozumiałam ich znaczenia".
Postanowiła spróbować dziękować Bogu za wszystko. W końcu, co miała do stracenia? Przybierała na wadze tak szybko, że zdawała sobie sprawę, że może dostać zawału w każdej chwili. Ze słabiutkim płomykiem nadziei uklękła w swoim salonie do modlitwy.
"Boże, dziękuję Ci, że moje życie jest takie, jakie jest. Każdy problem jest Twoim darem, który zaprowadził mnie tu, gdzie teraz jestem. Nie pozwoliłbyś, żeby stała się którakolwiek z tych rzeczy, gdybyś nie wiedział, że to jest najlepsze dla mnie. Boże, Ty mnie naprawdę kochasz! Chodzi mi o to, Boże, że ja wiem, że mnie kochasz..."
W tym miejscu jej modlitwa została przerwana przez psa, szczekającego głośno na listonosza. Codziennie pies witał każdego gościa tego domu zajadłym szczekaniem. Było to jedno z tych drobnych, irytujących zdarzeń, które zdawały się piętrzyć, by uczynić jej dni nieszczęśliwymi ponad wytrzymałość.
Gdy wstała i ruszyła ku drzwiom, aby uciszyć psa zwykłą ostrą komendą, to nagle przypomniała sobie: Mam być wdzięczna za wszystko. "Dobrze, Boże. Dzięki Ci za mojego szczekającego psa!"
Listonosz przyniósł list, a ona patrzyła na znajomy charakter pisma na kopercie. To niemożliwe! Mąż nie odzywał się od miesięcy! Bóg nie mógłby zadziałać aż tak szybko. Drżącymi dłońmi otworzyła list i przeczytała: "Jeżeli jeszcze tego pragniesz, to może jest sposób na rozwiązanie naszych problemów".
Boże wyczucie czasu było doskonałe. Ta młoda dama, pełna radości, była teraz zdolna uwierzyć, że Bóg rzeczywiście działa w jej życiu dla jej dobra. Zaczęła tracić na wadze, jak masło topniejące na gorącej patelni. Jej przyjaciele zaczęli to komentować: "Wyglądasz tak dobrze! Co ci się stało? Nie jesteś już tą samą osobą!". Ta sama osoba? I tak, i nie. Była fizycznie ta sama, lecz teraz żyła w nowym wymiarze wiary, wiedząc, że Bóg działa w każdym szczególe jej życia ku dobremu. Jej mąż powrócił i znów byli razem. Napisała: "Czasem rano budzę się, słysząc siebie, jak mówię do Boga, na przykład: "O, Boże, dzięki Ci za piękny dzień. Kocham Cię!"".
Punkt zwrotny w jej życiu nastąpił, gdy zaczęła akceptować swoje ówczesne uwarunkowania z dziękczynieniem. To jest doskonała ilustracja duchowej reguły w działaniu.
Bóg ma doskonały plan na nasze życie, ale nie może doprowadzić nas do następnego etapu swego planu, dopóki nie zaakceptujemy naszej obecnej sytuacji, jako części tego planu. Następny ruch należy do Boga, a nie do nas.
Niektórzy chcieliby temu zaprzeczyć. Patrzą na przemianę dokonującą się w życiu ludzi, którzy nauczyli się wielbić Boga za wszystko, i utrzymują, że istnieje proste wyjaśnienie.
Mówią: "Zmienione podejście powoduje zmianę okoliczności. To prosta psychologia. Gdy przestaniesz narzekać i zaczniesz się uśmiechać, to czujesz się inaczej i całe twoje życie może przejść wielką zmianę na lepsze".
Zgodzę się, że formuła: Uśmiechnij się, a świat będzie się uśmiechał z tobą, płacz, a będziesz płakać sam jest rozsądną radą - do pewnego stopnia. Ale uwielbianie Boga jest czymś więcej niż tylko zmianą naszego własnego nastawienia.
Zwroty "Chwała Panu!" lub "Dzięki Bogu!" są używane tak gładko przez wielu z nas, że łatwo tracimy ich właściwe znaczenie. Jest moc w naszych słowach uwielbienia, jest moc w naszym nastawieniu na wdzięczność i radość. Lecz Bóg jest wszechmogący i sprawuje całkowitą kontrolę. Musimy często sobie o tym przypominać. Łatwo jest wpaść w pułapkę myślenia, że to my mamy moc, żeby manipulować lub zmieniać sytuację poprzez proste recytowanie pewnych formuł modlitewnych.
Gdy szczerze przyjmiemy i dziękujemy Bogu za jakąś sytuację, wierząc, że On dopuścił, by to się stało, do tej sytuacji wkracza Jego ponadnaturalna moc, która dokonuje zmian, nie dających się wyjaśnić przez naturalny rozwój wypadków.
Gdy służyłem jako kapelan w Fort Benning w Georgii, młody żołnierz przyprowadził do mego biura swoją żonę, bym jej pomógł. Cierpiała ona z powodu strasznych wizji będących skutkiem zażywania LSD, a lekarze nie byli w stanie przepisać jej żadnego skutecznego lekarstwa. Strach i cierpienie wyryły głębokie bruzdy na jej ładnej twarzy.
- Nie mogę spać - powiedziała. - Nie mogę nawet na minutę zamknąć oczu, żeby nie zobaczyć strasznych zwierząt, rzucających się na mnie.
Jej mąż wyjaśnił, że zawsze, gdy jego żona zasypia z całkowitego wyczerpania, prawie od razu zaczyna krzyczeć. "Próbuję ją obudzić, ale czasem potrzeba dziesięciu minut, by przywrócić ją do przytomności, a przez cały ten czas ona krzyczy w takim cierpieniu, że i mnie doprowadza to do rozpaczy."
Wysłuchałem ich tragicznej historii i rzekłem:
- Mam tylko jedną radę. Proszę, uklęknijcie ze mną i podziękujmy Bogu za to, że jest tak, jak jest.
Spojrzeli na mnie tak, jakby byli pewni, że nie miałem na myśli tego, co powiedziałem. Delikatnie wyjaśniłem, jak się nauczyłem, że Bóg chce od nas, byśmy byli wdzięczni za wszystko.
- Wszystko, co do tej pory wydarzyło się w waszym życiu, posłużyło, byście znaleźli się w tym właśnie miejscu - powiedziałem. - Wierzę, że Bóg was kocha i chce dokonać w waszym życiu czegoś cudownego. Teraz chce, żebyście Mu podziękowali za to wszystko, co przyprowadziło was do Niego.
Przekartkowałem moją Biblię i pokazałem im podkreślone przeze mnie fragmenty.
Oboje przyjęli to, co usłyszeli ode mnie, i uklękli, by podziękować Bogu za wszystko w swoim życiu, a szczególnie za te straszne wizje narkotyczne. Czułem obecność Boga w pokoju.
- Duch Święty daje do zrozumienia, że cię teraz uzdrawia - powiedziałem. Położyłem dłoń na głowie dziewczyny i modliłem się: - Dzięki Ci, Panie, za to, że właśnie teraz uzdrawiasz tę dziewczynę.
Otworzyła oczy i wyglądała na zdumioną. "Coś się ze mną stało. Gdy zamykam oczy, by się modlić, niczego nie widzę!"
- Jezus cię uzdrowił - odrzekłem. - Teraz chce przyjść do twojego życia jako twój Zbawiciel. Przyjmiesz Go?
Oboje, dziewczyna i jej mąż, skwapliwie powiedzieli "Tak!". Wciąż klęcząc, poprosili Jezusa, by wszedł w ich życie. Potem wyszli z mojego biura pełni radości.
Uzdrowienie tej dziewczyny było całkowite. Wizje już nigdy nie powróciły. Moc narkotyku nad jej umysłem została złamana mocą Boga.
Autorytety medyczne przyznają się do bezsilności wobec uzależnionych, którzy spędzili wiele lat we władzy narkotyków. Jednak w ostatnich latach słyszymy coraz częściej o biorących narkotyki, którzy zostali jednak uwolnieni po latach uzależnienia od tych środków. Zostali uwolnieni przez nadzwyczajną interwencję Boga w ich życiu.
Zmiana tego rodzaju nie może zaistnieć dzięki jakiemuś nowemu nastawieniu lub zdecydowanemu wysiłkowi własnej woli. To jest moc Boga działająca w życiu ludzi.
Każda forma szczerej modlitwy otwiera drzwi naszego życia dla Bożej mocy. Lecz modlitwa uwielbienia wyzwala więcej mocy Bożej niż jakakolwiek inna forma prośby. Pismo Święte daje przykłady, pokazujące to raz po raz.
A przecież Ty mieszkasz w świątyni,
Chwało Izraela! (Ps 22, 4).
Nie ma wątpliwości, że Boża moc i Jego obecność są blisko, gdy Go wielbimy. On faktycznie zasiada, zamieszkuje, trwa w naszych uwielbieniach!
Znaczący przykład działania Boga, w trakcie, gdy my Go wielbimy, znajduje się w 2 Księdze Kronik, rozdział 20. Jozafat był królem Judy, pewnego dnia dowiedział się, że jego niewielkie królestwo jest okrążone przez potężne armie jego wrogów - Moabitów i Ammonitów. Jozafat wiedział, że niewielkie królestwo Judy nie ma szans w oparciu o własne siły, więc wołał do Boga:
Boże nasz, czy nie osądzisz tego? Jesteśmy bowiem bezsilni wobec tego ogromnego mnóstwa, które na nas napadło. Nie wiemy, co czynić, ale oczy nasze zwracają się ku Tobie (2 Krn 20, 12).
Ważnym krokiem w akcie uwielbienia Boga jest odwrócenie wzroku od groźnych okoliczności, a - w miejsce tego - spojrzenie na Boga. Zwróć uwagę, że Jozafat nie zamknął po prostu oczu na zagrożenie dla swego królestwa ani nie udawał, że nie ma wrogów. On poczynił dokładny przegląd sytuacji, uznał swoją własną bezsilność i zwrócił się do Boga o pomoc.
Nie mamy być ślepi na całkiem realne zagrożenia pochodzące od złego w naszym życiu. Zrozumienie, jakie są one w rzeczywistości, daje tym większe powody do uwielbienia i dziękczynienia Bogu za Jego działanie wobec tych zagrożeń, który okazuje doskonałą kontrolę i władzę. Lecz nie mamy być zatroskani przez działanie zła wokół nas. Zobaczmy je, uznajmy naszą bezsilność wobec niego i skierujmy się ku Bogu.
Bóg powiedział do Jozafata:
Nie bójcie się i nie lękajcie się tego wielkiego mnóstwa, albowiem nie wy będziecie walczyć, lecz Bóg (2 Krn 20, 15b).
Uważam, że jest to niesamowite stwierdzenie. Nie mamy mocy, by poradzić sobie z okolicznościami naszego życia, więc oczywistym jest, że ta walka nie jest nasza, lecz Boża!
Nie wy będziecie tam walczyć. Jednakże stawcie się, zajmijcie stanowisko, a zobaczycie ocalenie dla was od Pana (2 Krn 20, 17a).
Następnego ranka Jozafat wydał swojej armii rozkazy.
Potem, poradziwszy się ludu, ustanowił śpiewaków dla Pana, by idąc w świętych szatach przed zbrojnymi wysławiali Go śpiewając: "Wysławiajcie Pana, albowiem na wieki jest Jego łaskawość" (2 Krn 20, 21).
Scena ta miała miejsce w obecności potężnych sił armii nieprzyjacielskich, gotowych wybić mężów Judy.
Czy możecie sobie wyobrazić reakcję dowódców na widok malutkiego zespołu śpiewaków wychodzących przeciw nim na pole bitwy?
Byłem w armii dwadzieścia lat i widziałem ludzi przygotowujących się do wielu bitew. Ale nigdy nie widziałem dowodzącego generała, jak rozkazuje swym oddziałom, aby stały spokojnie naprzeciw linii nieprzyjacielskich, podczas gdy specjalny zespół śpiewaków wychodzi naprzód, śpiewając pieśni Bogu.
Wydaje się, że jest to zbyt daleko idący pomysł, nieprawda? Jest to taki rodzaj sytuacji, gdzie nasze rozumienie najprawdopodobniej się nie ostanie.
Możemy powiedzieć: Dobrze jest i właściwe wielbić Pana, gdy jesteśmy w trudnej sytuacji. Lecz nie bądźmy śmieszni. Bóg pomaga tym, którzy pomagają sobie sami. Możemy zrobić przynajmniej tyle, żeby pójść tam i walczyć tak dzielnie, jak tylko możemy. Wtedy pozostawimy resztę Bogu.
Lecz co stało się z Jozafatem i jego ludźmi?
W czasie, kiedy rozpoczęli wznosić okrzyki radości i uwielbienia, Pan zastawił zasadzkę na Ammonitów, Moabitów i mieszkańców góry Seir, wkraczających przeciw Judzie, tak iż się wzajemnie pobili (2 Krn 20, 22).
Myślę, że wolno przyjąć, że gdyby Jozafat zdecydował się na "bezpieczne rozwiązanie" i nakazał swoim ludziom walczyć, to wynik mógłby być zupełnie inny.
Wielu z nas jest wciąż pokonywanych przez okoliczności zewnętrzne, ponieważ nie jesteśmy gotowi przyjąć tego, że walka należy do Boga, a nie do nas. Nawet gdy odkrywamy własną bezsilność w walce z wrogiem, to obawiamy się powierzyć nas samych mocy Bożej. W ten sposób pozwalamy, by nasze rozumienie zajęło niewłaściwą pozycję w naszym życiu. Mówimy: "Nie rozumiem tego, więc nie ośmielę się uwierzyć".
Słowo Boże stawia sprawę jasno: jedynym wyjściem z tej rozterki jest krok wiary z naszej strony. Wiara w to, że Boże obietnice są prawdziwe, przyjęcie ich i śmiałe im zaufanie prowadzi do zrozumienia. Zasada biblijna jest jasna: akceptacja następuje przed zrozumieniem.
Przyczyna tego jest prosta. Nasze ludzkie rozumienie jest tak ograniczone, że prawdopodobnie nie jesteśmy w stanie uchwycić wielkości Bożego planu i Jego zamiarów. Gdyby nasze zrozumienie miało nastąpić przed akceptacją, to nigdy zbyt wiele nie przyjęlibyśmy.
Jozafat nigdy by się nie ośmielił zrealizować Bożego planu, gdyby upierał się przy zrozumieniu go. Boża obietnica niewątpliwie przekraczała rozumienie Jozafata. Lecz Jozafat - jak czytamy w opisie - był człowiekiem, który wierzył i ufał Bogu. Dlatego polegał na Bogu i ufał Mu.
Jozue był kolejnym dowódcą, który otrzymał od Boga takie rozkazy bojowe, które musiały stanowić wyzwanie dla jego gotowości względem ich wypełnienia, co prawdopodobnie wyglądało absurdalnie dla wielu obserwatorów.
Śpiewamy: "Jozue walczył w bitwie o Jerycho - i mury się zawaliły".
Miasto Jerycho było ufortyfikowaną twierdzą, a Izraelici wędrujący od czterdziestu lat po pustkowiach nie mieli ani broni, ani siły, by je zdobyć. Ale Jozue uwierzył Bogu w obietnicę, że wyda On wrogów Izraela w ich ręce.
Bóg kazał Jozuemu maszerować wokół Jerycha sześć dni z rzędu. Siódmego dnia mieli oni zadąć w trąby i wznieść okrzyki. (...) a mur miasta rozpadnie się na miejscu i lud wkroczy, każdy wprost przed siebie (Joz 6, 5b).
Jozue zaufał Bogu, ale nie wiem, co ty i ja pomyślelibyśmy sobie, gdybyśmy byli wśród jego ludzi. Czy narzekalibyśmy i wzdragalibyśmy się przed wykonaniem jego ryzykanckich rozkazów? Co myśleli mieszkańcy Jerycha, stojąc na solidnie umocnionych murach swego miasta i patrząc na maszerujących wokół Izraelitów, którzy nieśli ze sobą Arkę Przymierza?
Kiedyś sądziłem, że historia Jozuego i bitwy o Jerycho jest mieszaniną mitu, przesady i baśni. Lecz archeolodzy niedawno odnaleźli mury Jerycha oraz liczne dowody, że one rzeczywiście zawaliły się pewnego razu - odpowiednio do relacji biblijnej. Mury Jerycha rzeczywiście się zawaliły. Moc Boża zadziałała, gdy Jego ludzie wykazali zaufanie i pewność poprzez wielbienie Go trąbieniem i okrzykami.
Przykłady Jozafata i Jozuego jasno wykazują, że Bóg zwycięża w taki sposób i według zasad, które wyglądają całkiem głupio i przeciwnie wobec naszej ludzkiej mądrości i strategii. Mówią nam, by Mu ufać, wielbić Go i patrzeć na Jego działanie. Tak zasadniczo działał Jezus Chrystus w czasie swej posługi w Izraelu. Otwarcie przyznawał, że sam nie może nic uczynić. Jego zadaniem było poddać się woli Ojca w doskonałym posłuszeństwie, ufności i wierze, by Boża moc mogła wypełnić potrzeby ludzi.
Spójrzmy na kilka Jezusowych modlitw odnoszących się do jakiegoś trudnego problemu.
Pewnego razu ponad pięć tysięcy osób szło za Nim, by słuchać Jego nauczania. Byli oni głodni. Jedynym dostępnym jedzeniem było śniadanie małego chłopca - pięć chlebów i dwie ryby. Jak modlił się Jezus? Czy prosił Ojca, by uczynił cud?
A wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo, połamał chleby i dawał uczniom, by kładli przed nimi; także dwie ryby rozdzielił między wszystkich. Jedli wszyscy do sytości i zebrali jeszcze dwanaście pełnych koszów ułomków i ostatków z ryb (Mk 6, 41-43).
Niektórzy z nas mogą w tym miejscu mieć zastrzeżenia i powiedzieć: "Ale to był Jezus, On wiedział, co Bóg może uczynić. To nas nie dotyczy!".
Lecz Jezus powiedział swoim uczniom:
Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których ja dokonuję, owszem, i większe jeszcze od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu (J 14, 12-13).
Jezus rzekł, że będziemy mogli czynić większe rzeczy. Czy to znaczy, że Bóg ma być może plan wobec klęsk głodu na świecie i niedoboru żywności, jaki stanowczo zapowiadają obrońcy środowiska i eksperci?
Wierzę, że tak. Znam kilka przykładów, gdy ludzie wzięli Boga za słowo, dziękowali Mu, wielbili w niedostatku jedzenia, i ujrzeli, jak się ono pomnaża, by wykarmić o wiele więcej osób, niż początkowo oczekiwano.
Gdy Jezus zetknął się ze śmiercią Łazarza, to znów zmówił prostą modlitwę dziękczynną. Kiedy usunięto kamień z grobu, w którym Łazarz został pochowany cztery dni wcześniej, Jezus podniósł oczy i powiedział: Ojcze, dziękuję Ci, żeś mnie wysłuchał (J 11, 41). Potem kazał Łazarzowi wyjść z grobu. Człowiek, który był martwy od czterech dni, wyszedł na zewnątrz!
Pismo Święte mówi, że Jezus przyszedł na ziemię, by umożliwić nam uwielbianie Boga. Prorok Izajasz przepowiedział przyjście Jezusa i rzekł, że On przyjdzie:
...by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę; aby obwieszczać rok łaski Pańskiej (...) aby pocieszać wszystkich zasmuconych (...) olejek radości zamiast szaty smutku, pieśń chwały zamiast zgnębienia na duchu
(Iz 61, 1-3).
Rozpoznajesz może swoją sytuację na tej liście. Masz złamane serce? Jesteś fizycznie niepełnosprawny, chory, osłabiony duchowo? W fizycznym więzieniu lub uwięziony przez swoją ślepotę duchową? Niezdolny do radości, wdzięczności, wielbienia Boga? Czy twój duch jest bardzo obciążony i upada?
Może dzieje się tak, bo nie przyjąłeś i nie zrozumiałeś w pełni Dobrej Nowiny, którą przyniósł Jezus?
Uwielbienie stanowi aktywną odpowiedź na to, co - jak wiemy - Bóg uczynił i nadal czyni dla nas: w naszym życiu i na tym świecie przez swego Syna Jezusa Chrystusa i przez Ducha Świętego.
Jeżeli w sercu powątpiewamy w to, co Bóg uczynił i co czyni nadal, to nie możemy całym sercem Go wielbić. Niepewność odnośnie Dobrej Nowiny będzie zawsze stanowić barierę dla uwielbienia. Jeżeli chcemy móc wielbić Boga za wszystko, to musimy być pewni, że nasz fundament jest solidny i nie ma rys takich, jak wątpliwości i niepewność.
Merlin R. Carothers
ZWYCIĘSTWO NA GÓRZE UWIELBIENIA
Zwycięstwo na górze uwielbienia jest świadectwem życia pastora Merlina R. Carothersa. W tej głęboko osobistej relacji Autor odchodzi od tradycyjnej formy swoich książek na temat uwielbienia, aby ukazać sposób, w jaki autentyczne i spontaniczne uwielbienie często prowadzi w doliny, które są bezpośrednią drogą na szczyt. Jeśli potrzebujesz dowodów na działanie Boga, ta książka jest dla Ciebie.
Cena: 26,00 zł
Merlin R. Carothers
Z WIĘZIENIA DO WDZIĘCZNOŚCI
Merlin Carothers, autor "Mocy uwielbienia", książki, która podbiła serca wielu czytelników, zabiera nas w świat "więzienia naszych okoliczności - i o tym, jak wyjść z niego na wolność"! Wbrew pozorom jest to łatwa i przyjemna lektura polecana każdemu.
Merlin R. Carothers - niezwykle popularny autor bestsellerów dotyczących życia duchowego. Jego książki zostały przetłumaczone na 53 języki i wydrukowane w ponad 17 milionach egzemplarzy.
Cena: 24,00 zł
Magdalena Plucner
KATECHIZM DLA (NIE) ŚMIERTELNIKÓW
Książka jest przeznaczona dla każdego, kto chce pogłębić swoją wiarę w Pana Boga oraz poznać Jego Kościół, którego Założycielem jest Jezus Chrystus. Opisanych i wyjaśnionych przez autorkę 365 punktów pomaga w ich zrozumieniu, aby treści w nich zawarte miały wpływ na nasze życie. Celem książki jest poprowadzenie czytelnika tak, by każdego dnia: zapoznał się z treścią punktu Katechizmu, rozważył jego treść i wypełnił zaproponowane zadanie - ks. Rafał Jarosiewicz
Część 1. Cena: 39,00 zł
Część 2. Cena: 49,00 zł
Ks. Rafał Jarosiewicz
Z GÓRY DZIĘKUJĘ!
Jak żyć, głosząc Boga wszystkim, wszędzie i na wszelkie sposoby? Czy można modlić się do Boga o pieniądze? Skąd brać pomysły na głoszenie rekolekcji i jak się do nich przygotowywać? Co to są charyzmaty i dary Ducha Świętego? To jedne z wielu pytań, na które znajdziemy odpowiedzi w tej książce. To rozmowa z człowiekiem, często nazywanym Bożym szaleńcem, który nie boi się nowych wyzwań, stawianych mu przez Boga. Wyjątkowa w swojej prostocie i szczerości. Pokazuje, jak Bóg, kiedy zaczynamy Go słuchać, działa wielkie rzeczy i łamie nasze ograniczenia.Cena: 21,00 zł
Ks. Rafał Jarosiewicz
ŻARTY DO KAZAŃ (I NIE TYLKO)
NA KAŻDY DZIEŃ (cz. 1)
ŻARTY DO ŻYCIA EWANGELIĄ (cz. 2)
Jak to możliwe, że niektórzy ludzie na poczekaniu wypełniają przestrzeń wokół siebie błyskotliwością i dowcipami, a inni ciętą ripostę potrafią wymyślić dopiero dwa dni po danej sytuacji? Jeśli należysz do tej drugiej kategorii dowcipnisiów, a chciałbyś to zmienić, to ta książka jest dla Ciebie. Ks. Rafał Jarosiewicz w obu częściach kultowych "Żartów" prezentuje porcję dowcipów na każdy dzień roku, a dodatkowo komentuje je w trafnych dopiskach.
Część 1. Cena: 19,00 zł
Część 2. Cena: 19,00 zł
ŻYĆ EWANGELIĄ
Codzienna Ewangelia z rozważaniami
Książka - przygotowana przez Misjonarzy Krwi Chrystusa - zawiera wyznaczone przez liturgię Kościoła fragmenty Ewangelii i rozważania do nich na każdy dzień kolejnego roku. Może ona służyć jako pomoc w codziennej, osobistej modlitwie Słowem Bożym. Może też być pięknym prezentem, zachęcającym kogoś innego do podjęcia pogłębionej modlitwy w obecności Pana, do wsłuchiwania się w Jego głos, do odczytywania Jego woli. Książka ta ma pomagać w życiu Ewangelią dzień po dniu.
Oprawa miękka Cena: 19,00 zł
Oprawa twarda Cena: 27,00 zł
Magdalena Plucner
NAJLEPSZA TOWARZYSZKA
- EZER KENEGDO
Na kartach tej książki możesz odkrywać nie tylko to, że jesteś umiłowaną Córką Boga, ale przekonasz się także, że masz w swoim życiu do wypełnienia konkretne zadania i misję. Ta książka to nie serwis sprzątający, ale znak obecności Boga. On złożył w każdej z nas wielkie pokłady miłości, abyśmy będąc świadome własnego obdarowania, niosły ją tym, których na naszej drodze spotkamy. To fantastyczna książka dla wszystkich pragnących bliżej poznać prawdziwą niezwykłość kobiecości - Dominika Figurska
Cena 26,00 zł
Magdalena Plucner
EZER KENEGDO
- NAPEŁNIONA MIŁOŚCIĄ
Książka Magdaleny Plucner nie koncentruje się na rzeczach materialnych, ale uczy, żeby na miłość nie czekać, bo ona nie przyjdzie do nas z zewnątrz. Ona jest w nas. Każdy jest po brzegi wypełniony miłością od momentu poczęcia, a nawet i wcześniej. I to tą miłością najlepszej jakości: Bożą miłością. "Napełniona miłością" uczy, jak odkrywać w sobie miłość i jak nieść ją dalej. Bo do tego przecież jesteśmy powołani.
Cena: 23,00 zł
Magdalena Plucner
UMIŁOWANA, CZYLI KOBIETA Z KLASĄ
Zdarza Ci się pomyśleć kiedyś o sobie, że jesteś wadliwa? Słaba, przegrana, samotna, niepotrzebna, no generalnie, że coś Bogu z Tobą nie wyszło? Jeśli tak, to wiedz, że jesteś w bardzo dużym błędzie, bo jesteś idealna! Jesteś dokładnie taka, jaka miałaś być, łącznie z krzywym nosem, dużymi uszami, znienawidzonymi piegami czy nieudanym małżeństwem, zdradą ukochanej osoby i niezrozumieniem w miejscu pracy. Bez względu na wszystko dla Boga jesteś UMIŁOWANA. I o tym jest ta książka: pokazuje, że wszystko, co nam się zdarza - z pozoru niezrozumiałe i złe doświadczenia - staje się szansą na dobro. Bo Bóg z największego dołka może uczynić górę.
Cena: 19,00 zł