Słowo jest drogą wiodącą od człowieka do człowieka. Zanurza się w zakamarkach ludzkich serc i jeśli jest wartościowe, zostaje tam na dłużej, zmuszając do refleksji. Aby iść do kogoś z takim właśnie słowem, trzeba najpierw napełnić umysł i duszę dobrymi myślami oraz pamiętać, że by słowo miało moc, nade wszystko nie należy przepuszczać okazji do milczenia. Korzystać z chwil wyciszenia, w których napełniamy serce pokojem, akceptacją i zaufaniem, że wszystko, co się nam przydarza, ma swój sens.
Uczę się tego z wielką pokorą, przyjacielu, Czytelniku. Im więcej słów używam, tym większy mam przed nimi respekt. Wszak coraz więcej ludzkich istnień, często z powodu braku wspierających słów, żyje na krawędzi duchowego bankructwa. W okrutnej panice chce się ratować, wypełniając swe życie rzeczami materialnymi tudzież wycieczkami na drugi koniec świata w poszukiwaniu spokoju, zupełnie zapominając, że to, co daje radość, jest tuż obok, na wyciągnięcie ręki, we własnym wnętrzu. Wnętrzu czekającym na to, aż zostanie zauważone. Do tego nie trzeba wspomnianych wyżej wypraw w nieznane. Wystarczy nasz domowy fotel.
Im jestem starsza, tym silniejsza jest we mnie potrzeba celebrowania najzwyklejszych momentów. Ta niezwykła zwykłość stwarza przestrzeń do karmienia się słowami, które z czystym sumieniem mogę przekazywać dalej. Poranek spędzony na modlitwie, odwiezienie córki do szkoły, krótka rozmowa telefoniczna z mężem, a potem z synem, którzy na co dzień przebywają poza granicami naszego pięknego kraju, nasłuchiwania ich kroków, gdy wreszcie wracają do domu. I w tym wszystkim obcowanie ze słowem.
To ono zawsze jest pierwsze.
Tak wiele od niego zależy.
Słowem można budować i słowem można zniszczyć.
Zobacz, przyjacielu, jakiej wartości w obliczu niszczących słów nabiera właśnie milczenie...
Niech cisza wypełni nasze serca, gdyż to właśnie w niej jest najwięcej przestrzeni do wzruszeń. Przyjrzyj się temu, co czujesz, czytając napisane przeze mnie słowa. Bądź dla siebie dobra, bądź dla siebie dobry. Skończ z obwinianiem. Zechciej zauważyć, że w obecnym świecie dobrzy i wrażliwi ludzie wciąż są w procesie wszelkiego rodzaju terapii tudzież uzdrowień, aby nie zwariować. Jeśli do nich należysz, bądź spokojnym. Wszystko z Tobą w porządku. Jest dobrze.
Wszystko jest dla ludzi. Nic, co ludzkie, nie jest mi obce. W książkach z serii zachwytów stoję w prawdzie. Nie koloryzuję życia. Możesz odnieść wrażenie, że to, co napisałam, to Twoje doświadczenia, że napisałam o Tobie, że czytam Ci w myślach i tym podobne.
Zapewniam, że tutaj NIE MA PRZYPADKÓW! Wszystko, co przechodzi przeze mnie, nie należy do mnie. Jestem tylko narzędziem. Ot, zwykłym rzemieślnikiem.
Uczmy się zatem razem bycia dobrymi, wyrozumiałymi i cierpliwymi ludźmi. Niech przemawia przez nas brak oceniania innych i króluje prosta życzliwość.
Tak wiele mamy do zrobienia i do nauczenia. Od pierwszej części niniejszej książki nie zmieniłam zdania. Wciąż uważam, że żyjemy w świecie, w którym nasi duchowi wrogowie nie ogłosili i pewnie nigdy nie ogłoszą rozejmu. Podkreślam zatem, bo bywają takie treści, które powinny wybrzmieć wielokrotnie, aby zostały zapamiętane: Musimy ćwiczyć się w radosnej dyscyplinie i zaprzestać używania określenia "zły dzień", bez względu na to, jak jest nam ciężko.
Wypłaczmy się, kiedy tego potrzebujemy, a potem rozkoszujmy się tym, co jest, choćbyśmy mieli to nazwać melancholią.
Słowa.
Słowa.
Słowa.
Uważajmy na nie! Potrafią być jak czołgi, które niszczą wszystko, co napotkają po drodze. "Jeśli ktoś panuje nad swoim językiem, jest człowiekiem doskonałym, umiejącym całe ciało utrzymać na wodzy. Koniom zakładamy wędzidła, aby były nam posłuszne, i tak panujemy nad całym ich ciałem. Podobnie statki, choć wielkie i pędzone gwałtownymi wichrami, przy pomocy małego steru są kierowane tam, dokąd chce sternik. Tak i język - choć jest mały, może wiele. Mały płomyk ognia jakże wielki las podpala" (Jk 3,2-5).
Świat nieco się skomplikował od czasów stworzenia i dziś trudno się w tym wszystkim nie pogubić. Kiedyś, aby nastał dzień, przynajmniej ten pierwszy, wystarczyły jedynie wieczór i poranek. Teraz potrzebujemy znacznie więcej. Rzadko kiedy budzą nas promienie słońca, częściej czynią to nasze smartfony. Nie czerpiemy wody ze strumienia ni studni, by zaspokoić pragnienie. Niezbędny wydaje się najnowszy ekspres do kawy mielący jej ziarna za przyciśnięciem guzika. A do tego, by pobiegać, nie potrzebujemy już jedynie chęci i tenisówek, lecz nowej generacji zegarków przyklejonych do naszych nadgarstków. No bo jak to tak, bez nich? Jak to tak trenować bez pomiaru tętna?
Do komunikowania się niezbędny jest nam internet. Esemesy, WhatsApp, Messenger, maile, media społecznościowe, Skype - tak wiele jest możliwości. Chciałoby się rzec, że mamy wszystko.
A i tak nie możemy się porozumieć...
Hałas, krzyk, pośpiech. A tuż za nimi ogromne zmęczenie. Brak chęci do życia. Zaplątani w maszynie codziennego dnia rzadko kiedy urządzamy sobie ceremonie spokoju.
Pochylając się w tej książce nad codziennością, chciałabym Cię do takich ceremonii zachęcić. Wszak niezależnie od tego, co słyszymy i czego doświadczamy, musimy żyć! Jakże ważne jest, byśmy otaczali się dobrym słowem. A dobre słowo to takie, które rozbudza w nas nadzieję i nie sprawia, że czujemy się jak głupcy, odludkowie, wyrzutki. Dobre słowo wznosi. Powoduje, że chcemy krzyknąć na całe gardło: "Rety, ja też tak mam! Znam kogoś, kto tak ma! Zatem wszystko jest ze mną, z nami, w porządku!".
Musimy żyć! Musimy być szczęśliwi dzisiaj. Nie jutro, pojutrze, za tydzień, miesiąc, rok czy kilka lat. Nie możemy odkładać szczęśliwego życia na czas, kiedy zmienimy pracę, wyjdziemy za mąż, rozwiedziemy się, urodzimy dziecko bądź wypuścimy w świat dorosłego człowieka. Czas na szczęśliwe życie jest dziś! Dziś jest miejsce na ZACHWYT! Niezależnie od tego, z czym się borykasz w swojej codzienności. Szczęśliwość można dostrzec w małym śpiącym piesku przytulonym do naszego swetra, w księżycu ustępującym miejsca słońcu, w słońcu zwalniającym niebo dla księżyca. Możesz ją usłyszeć w dźwiękach kończącego pracę piekarnika, z którego wyciągniesz bochenek chleba wyrobiony wcześniej własnymi rękami. Ćwicz się w zachwycie nad życiem!
Najszybszą metodą, by codziennie pozbawiać się radości, jest nieustanne rozpamiętywanie. Nad tym też, na kartach niniejszej książki, z niezwykłą uwagą się pochylimy. W imię usprawiedliwienia swoich niepowodzeń zdarza nam się mówić: "Och, gdyby nie moje trudne dzieciństwo, dziś byłabym gdzie indziej. Gdybym nie spotkała tego mężczyzny, gdybym nie spotkał tej kobiety, gdybym wtedy poszedł na studia, gdybym rzuciła studia i zajęła się marzeniami".
Gdyby.
Gdyby.
Gdyby.
Można czekać na szczęśliwe życie, które być może nigdy nie nadejdzie, a można też postarać się o nie już teraz. Bo jeśli dziś nie potrafisz być szczęśliwy, cud się nie wydarzy, ponieważ go żądasz. Nie spadnie jak grom z jasnego nieba i nie stanie przed Tobą w spektakularnej szacie superbohatera.
To TY masz w sobie MOC! Pomimo słabości.
Twoja MOC właśnie w słabościach się doskonali.
To TY masz w sobie ŚWIATŁO.
Masz w sobie CUD! TO TY JESTEŚ CUDEM.
Jedynym, czego potrzebujesz, jest wiara, że to prawda.
Skończ z przypisywaniem sobie win, grzebaniem w przeszłości i obawą, że zostaniesz ukarana za złe uczynki, które zdarzyło Ci się popełnić. Nic, co ludzkie, nie jest obce Tobie ani mnie. Tak jak Ty znam uczucie wstydu, gdy zrobi się coś społecznie nieakceptowalnego. Chyba wszyscy je znamy. Tuż po haniebnych - w naszym mniemaniu - czynach zaczynamy sobie ujmować. Nasz szacunek do siebie blednie, a potem znika. A kiedy spotyka nas dobro, to wydaje nam się, że nie zasługujemy na nie. Takim myśleniem zaczynamy siebie niszczyć.
Ale czy to jest prawda o nas? A skądże! Wkładanie Ci w umysł, że do niczego się nie nadajesz, to tanie zagrywki złego. Nie daj się złu. Ćwicz się w radosnej dyscyplinie. Bądź sprawczy, sprawcza! Nie potrzebujesz różowych okularów, które pokolorują twoją codzienność.
Nie potrzebujesz najnowszego modelu samochodu, torebki ani jedzenia w najdroższych i najlepszych restauracjach. Kiedyś mawiałam, że coś, co niewiele kosztuje, niewiele jest warte. Wyceniałam swoje działania z obawy, że ludzie ich nie uszanują, gdy nie zapłacą za nie. Dziś już tak nie robię. Dziś wiele rzeczy czynię tylko dlatego, że chcę. Wiem, że mają wartość, gdy się nimi dzielę. Dzięki temu czuję się bogata jak nigdy dotąd.
Pragnąc kawałka nieba na ziemi, stwórz je w swojej własnej głowie. Im bardziej oddajemy serce dobrom materialnym, tym mniej jesteśmy zdolni do miłości. Boimy się ciszy, gdy zamykamy się na działanie Boga, Siły Wyższej, Wszechświata, Stwórcy. Popadamy w mrok, odrętwienie i zaczynamy żyć po omacku. Jeśli pragniesz CUDÓW, jeśli pragniesz, by z Twoich słabości płynęła MOC, nie możesz na to pozwolić.
Musisz żyć!
Nie stać w poczekalni życia, nie stać na uboczu. Zechciej wystawiać twarz do słońca, mrużyć oczy ze śmiechu, pracować nad sobą, robiąc coś samemu z siebie, a nie dlatego, że ktoś tak nakazuje.
Mój dzień zaczął się dziś kilka minut po piątej nad ranem. Nie, nikt mnie nie zmusza do rannego wstawania. Nie muszę się stawiać w pracy na konkretną godzinę, a jednak robię to! Budzę się do życia tak wcześnie, gdyż nie chcę go przespać. Owszem, to jest wysiłek. Ale dobre życie WARTE JEST WYSIŁKU!
Moc w słabościach się doskonali. Staw im czoła. JESTEŚ CUDEM! Powtarzaj to sobie każdego dnia, najlepiej patrząc sobie w oczy. Powtarzaj raz za razem: Jestem cudem, jestem cudem, jestem cudem. Moje słabości są moją siłą. Jeśli będziesz to robić regularnie, wówczas szybko zauważysz, że nie jest wcale tak trudno zachwycić się życiem.
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki