Wprowadzenie
Wprowadzenie
Wiele lat temu moje trzecie dziecko -?słodka, zadziorna dziewczynka,
naśladująca we wszystkim swoich dwóch hałaśliwych starszych braci -?po
raz pierwszy powiedziało do mnie "kocham cię" i pocałowało mnie w czubek
nosa. Serce zalała mi fala radości i wzruszenia. Chociaż jestem poważną
kobietą, chłodną naukowczynią, która nie powinna odczuwać nadmiernych
emocji, w tamtej chwili moje oczy napełniły się łzami. Po piętnastu
miesiącach karmienia, kołysania, śpiewania i zajmowania się nią,
uśmiechania się, płaczu i (głównie) cichego krzyku usłyszenie słów
"kocham cię" z jej słodkich usteczek było czymś absolutnie cudownym.
Była to chwila do uwiecznienia w książeczkach dla dzieci, piosenkach
pełnych miłości i bajkach.
Dopiero gdy położyłam Charlotte do łóżeczka, niezwykle ostrożnie i delikatnie zamknęłam drzwi, po czym skradając się na czubkach palców,
wyszłam z pokoju, dotarło do mnie: moja córka powiedziała "poliżę
cię"1. A potem polizała mnie w czubek nosa.
Pomijając kwestię winy (bo to oczywiście była jej wina), tego typu
pomyłki nie są charakterystyczne wyłącznie dla rozmów z dziećmi, które
dopiero zaczynają naukę języka. Rozmowa jest pokornym doświadczeniem
zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Mylimy się i potykamy w chwilach
niezręczności, dyskomfortu, napięcia i nudy, mając nadzieję na poznanie
czegoś nowego, doznanie radości, na postęp w relacji czy zadzierzgnięcie
więzi.
I też nie wszystkie problemy w rozmowie wynikają z prostych
nieporozumień słuchowych. Kilka lat przed zdarzeniem z "lizaniem",
podczas kolacji w modnej restauracji w centrum miasta, nad talerzem
barszczu z uszkami, zebrałam się na odwagę, aby powiedzieć mojej dobrej
przyjaciółce, że nie jestem pewna co do jej chłopaka. Myślałam o tym od
wielu miesięcy, chyba nawet dłużej niż rok. Powiedziałam jej, że on jest
w porządku, ale ona jest znacznie lepsza od niego. Martwiłam się o jej
szczęście, o jej przyszłość. Przyjęła moją opinię bez specjalnego
zaskoczenia. Wysłuchała mnie uprzejmie i nawet wciągnęła w rozmowę na
ten temat, chcąc poznać mój punkt widzenia. Kiedy jej oczy zaszły nieco
łzami, zmieniłam temat. Wiedziałam, że mnie zrozumiała, i nie chciałam
drążyć problemu.
Dwa dni później na ekranie mojego telefonu pojawiła się wiadomość od tej
przyjaciółki. Czy chciała porozmawiać? Czy była gotowa się otworzyć i opowiedzieć o problemach w ich związku lub swoich wątpliwościach? Nie.
Przysłała mi zdjęcie błyszczącego w słońcu pierścionka z brylantem.
Rozpoznałam jej dłoń, ten sam czerwony lakier do paznokci, który miała
dwa dni wcześniej, podczas kolacji ze mną. Jej chłopak poprosił ją o rękę, a ona się zgodziła.
Chociaż byłam dumna, że zdobyłam się na odwagę, by podzielić się z nią
swoimi wątpliwościami dotyczącymi jej chłopaka, i wydawało mi się, że
nasza rozmowa przebiegła gładko, nie pomogłam przyjaciółce. Nie tylko
źle ją zrozumiałam -?po prostu źle ją odebrałam. Jej pełne zamyślenia
milczenie uznałam za sygnał, że przyjmuje moje poglądy z otwartością i zaraz zacznie mi opowiadać o tym, że ona też ma pewne wątpliwości
dotyczące tego związku. W rzeczywistości już pomogła swojemu chłopakowi
wybrać pierścionek i nie wiedziała, jak mi powiedzieć, jak bardzo moja
rada jest nietrafiona.
W odpowiedzi na jej wiadomość i zdjęcie szybko napisałam: "Łał! Twój
chłopak jest geniuszem. Ten pierścionek jest cudowny, tak jak ty! Mam
nadzieję, że jesteś w siódmym niebie!". W duchu liczyłam, że moja
entuzjastyczna reakcja pozwoli zatrzeć wrażenie niefortunnej opinii,
którą wyraziłam dwa dni wcześniej nad barszczem z uszkami. Liczyłam też,
że przyjaciółka zapomni o tym, że podjęłam niewłaściwy temat w niewłaściwym momencie i źle zinterpretowałam jej sygnały.
* * *
W czasie każdej rozmowy podejmujemy tysiące błyskawicznych
mikrodecyzji2 dotyczących tego, co powiedzieć, jak to
powiedzieć i kiedy. Niektóre z tych decyzji okazują się słuszne, inne
nieco mniej. Nawet zwykłe, podjęte w dobrej wierze i całkowicie rozsądne
wybory mogą stać się przyczyną problemu w naszych relacjach -?od
drobnych pęknięć po drastyczne zerwanie więzi. Czasami czujemy, że coś,
co powiedzieliśmy, negatywnie wpłynęło na rozmowę lub relację. Ale
czasami nie mamy pojęcia, że coś poszło nie tak, ani nie wiemy dlaczego.
Niekiedy problemy mijają szybko i nie mają większego znaczenia. Niekiedy
jednak nasze błędy w rozmowie mogą mieć poważne konsekwencje: od
niepokoju, zamieszania i niezręczności po wrogość, depresję i złamane
serce.
Mimo że rozmawiamy nieustannie, rozmowa jest zaskakująco trudna, a jej
stawka wysoka. W rzeczywistości to jedna z najbardziej złożonych i niepewnych czynności wykonywanych przez człowieka -?jedno z naszych
najbardziej wymagających poznawczo osiągnięć. Są dwa główne powody
takiego stanu rzeczy, które ogólnie podzielimy na dwie kategorie:
"kontekst" i "cele".
1. Kontekst. Teledysk do piosenki Ariany Grande z 2020 roku,
Positions, przedstawia piosenkarkę jako prezydentkę Stanów
Zjednoczonych. Wszystko wokół niej ciągle się zmienia. Jest w Gabinecie
Owalnym, rozmawia przez telefon, a szef sztabu szepcze jej do ucha.
Przebywa w sali konferencyjnej w otoczeniu przywódców światowych, którzy
dyskutują o przyszłości świata. Stojąc na podium znów w sali
konferencyjnej, w towarzystwie swoich sekretarzy prasowych i asystentów,
przemawia do dziennikarzy. Biegnie ze swoimi psami po zaśnieżonym
trawniku przed domem. Szybkie zmiany scenografii w teledysku
przypominają zmiany kontekstu w naszych rozmowach. Każdy czynnik naszego
otoczenia -?kto się w nim znajduje, o czym rozmawiamy, gdzie to się
dzieje, kiedy ma miejsce ta rozmowa, dlaczego i jak przebiega -?może
zmieniać się w dużym tempie. Nawet niewielkie zmiany -?ktoś przysunie
krzesło, włączy muzykę, wyciągnie grę planszową, przyciemni światła,
wyjdzie na zewnątrz lub po prostu zmieni temat -?są ważne. Każda zmiana
kontekstu rozmowy wymaga od nas dostosowania się -?odczytania nastroju
panującego w pomieszczeniu i pokazania się z najlepszej strony -?podczas
gdy zręcznie (lub mniej zręcznie) przechodzimy od jednej chwili do
drugiej.
2. Cele. Jednym z najtrudniejszych aspektów naszego nieustannie
zmieniającego się kontekstu rozmowy jest to, że wszyscy mamy różne,
często rywalizujące priorytety. Nasze cele -?powody, dla których
angażujemy się w daną rozmowę -?są niezwykle złożone i dynamiczne3. Możemy chcieć dać przyjaciółce przestrzeń do
płaczu, uniknąć zgody na niskie wynagrodzenie, nauczyć się czegoś
nowego, zostać powiernikiem, zrozumieć, co dzieje się w umyśle drugiej
osoby, dobrze się bawić, wyładować emocje, przekonać naszą drugą
połówkę, aby zrobiła coś dla nas lub dla innego przyjaciela bądź innej
osoby i tak dalej, i tak dalej. Czasami w ramach tej samej rozmowy mamy
wiele sprzecznych celów, a czasami mamy cele, których nawet nie jesteśmy
świadomi. Wyobraźmy sobie na przykład rozmowę z bezpośrednim podwładnym
na temat wyboru dzieła sztuki do dekoracji naszego biura, podczas której
wydaje nam się, że po prostu chcemy załatwić tę sprawę i zamówić
estetyczny obiekt. Nie przyznajemy się przed sobą, że nasze inne
kluczowe cele obejmują sprawienie wrażenia, że znamy się na sztuce, oraz
zyskanie pewności, że nasz podwładny nie kupi czegoś okropnego, co
podoba się jemu, ale nie nam. Tak, nawet w pozornie łatwych rozmowach
nasi rozmówcy mają swoje własne cele, które musimy odgadnąć i pogodzić z naszymi.
W swej istocie rozmowa jest nieustannym aktem
współtworzenia4 w dążeniu do zaspokojenia wszelkiego
rodzaju potrzeb i pragnień, strumieniem drobnych decyzji delikatnie
koordynowanych przez wiele ludzkich umysłów, ponieważ kontekst zmienia
się z każdą chwilą. Robimy to często, więc wydaje nam się, że powinniśmy
być ekspertami, ale w rzeczywistości jesteśmy amatorami rozmowy.
Mam jednak dobre wieści ze świata nauki! Możemy nauczyć się lepiej
prowadzić rozmowę -?wnikliwiej oceniać kontekst i lepiej się do niego
dostosowywać, a także być bardziej świadomi naszych celów oraz tego, jak
wpływają one na to, co mówimy i robimy. A oto najlepsza część: nauczenie
się nieco tylko skuteczniejszego prowadzenia rozmów może przynieść
ogromną różnicę5 -?dla jakości bliskich relacji osobistych i przyjaźni, dla tego, jak postrzegają nas inni w codziennych
interakcjach, dla zawodowego sukcesu, dla naszego wpływu na świat.
Czy dzięki tej książce poznasz tajniki doskonałej konwersacji podczas
przyjęć? Kluczowe strategie, które uczynią z ciebie doświadczonego i empatycznego lidera grupy? Taktyki werbalne, które oczarują ukochaną
osobę? Tak! Choć może nie takie, jakie sobie wyobrażasz. Bycie dobrym
rozmówcą wymaga czegoś więcej niż używania określonych słów lub
magicznych zwrotów. Prowadzimy zbyt wiele różnorodnych rozmów, aby za
każdym razem można było stosować ten sam scenariusz -?poza tym nie
jesteśmy w stanie przewidzieć reakcji naszego rozmówcy. Skuteczniejsza
komunikacja nie oznacza używania zawsze właściwych słów albo stosowania
ograniczonego zestawu taktyk komunikacyjnych bądź unikania nieporozumień
lub udawania, że ich nie ma. Dobra rozmowa oznacza przewidywanie
problemów, dostrzeganie ich i pracę nad ich rozwiązaniem najlepiej, jak
potrafimy -?oraz, odpukajmy w niemalowane drewno -?czerpanie z tego
przyjemności. Wtedy możemy lepiej koordynować nasze mikrodecyzje,
nieustannie dążąc do zrozumienia i sprawiania sobie radości -?we
wszystkich kontekstach naszego życia społecznego.
* * *
Jedną z rzeczy, które stają na przeszkodzie doskonalenia umiejętności
konwersacyjnych, jest brak informacji zwrotnej6. Na studiach
miałam kolegę, który, aby poprawić technikę uderzania w golfie, nagrywał
swoje uderzenia, a potem wielokrotnie je oglądał i pracował nad poprawą
techniki na podstawie tego, co zobaczył. Podobnie jak wielu sportowców
(w tym mój trener koszykówki z liceum), był przekonany, że to pomaga.
Niestety w przypadku rozmowy jest to rzadko możliwe. Zwykle nie można
rozpocząć rozmowy od pytania: "Czy mogę to nagrać, aby wyciągnąć wnioski
ze swoich błędów?". Dlatego podczas rozmów wideo wszyscy zamieniamy się
w Narcyzów7, z trudem odrywając wzrok od naszych spragnionych
informacji zwrotnych twarzy -?i gdy w rzadkich okazjach mamy możliwość
obejrzenia nagrania z naszym udziałem, jest to zarówno fascynujące, jak
i upokarzające. Nawet gdyby nasz rozmówca trzymał lustro, byśmy mogli
obserwować podczas rozmowy swoje gesty i mimikę, nasza analiza nie
potrafiłaby uciec od zniekształconego obrazu siebie: większość z nas
skupia się na własnych niewłaściwych ruchach oraz momentach, które
należy poprawić, przez co uważamy, że nasze rozmowy są gorsze niż są w rzeczywistości8.
Być może tak było w wypadku mojej rady nad barszczem z uszkami -?być
może byłam dla siebie zbyt surowa. Prawda jest taka, że nie wiem, jak ta
rozmowa wpłynęła na moją przyjaciółkę. Minęło ponad dziesięć lat od
tamtego czasu i -?pośród przeprowadzek do innego stanu, zawodowych
sukcesów i porażek, ciąż i poronień -?nigdy nie wracałyśmy do rady,
której udzieliłam jej tamtego wieczora. Być może bardzo przejęła się
tym, co powiedziałam, ale nie na tyle, aby zmienić zdanie na temat
swojego chłopaka, a nie chcąc, żebym poczuła się jeszcze gorzej,
odpuściła sobie. A może była tak podekscytowana zbliżającymi się
zaręczynami, że z łatwością zignorowała swoją niemądrą przyjaciółkę. Być
może w ogóle mnie nie słuchała, bo jej myśli błądziły radośnie ponad
barszczem z uszkami gdzieś w okolicach diamentowych pierścionków, przy
wtórze modnej muzyki dudniącej wokół nas.
Trudno powiedzieć. Bardzo niewielu rozmówców udziela konstruktywnych
informacji zwrotnych w czasie rzeczywistym, takich jak: "Brzmiałeś jak
osoba naprawdę bardzo zdenerwowana i myślę, że ludzie czuli się przez to
nieswojo" lub "Ta nagła zmiana tematu była bolesna" bądź "Nie sądzę, że
powinnaś teraz wyrażać swoją niechęć do mojego chłopaka, ponieważ
wkrótce się zaręczymy". Rzadko też udzielają pozytywnych informacji
zwrotnych, takich jak: "O rany! Twój żart o lemurach naprawdę przełamał
lody" lub "Twój uśmiech jest zaraźliwy". Nie są też w stanie udzielić
informacji zwrotnej na temat wszystkich rzeczy, które mogliśmy
powiedzieć, ale nie powiedzieliśmy. Trudno jest poprawić swoje
umiejętności konwersacyjne, gdy po prostu nie wiemy, co robimy dobrze, a co źle... ani kiedy... ani dlaczego.
Na szczęście, co jest dość wyjątkowe, przez większość życia miałam
możliwość otrzymywać właśnie tego rodzaju informacje zwrotne. Pamiętam,
jak pewnego razu oglądałam siebie podczas rozmowy przy kominku z dwoma
ekspertami branżowymi na temat zrównoważonego rozwoju środowiska i inwestycji wpływu społecznego. Miałam na sobie czarne spodnie i marynarkę z grubego tweedu, a kręcone włosy ładnie upięte. Brzmiałam
kompetentnie i entuzjastycznie, momentami byłam czarująca. Wydawałam się
nieco zirytowana, gdy rozmowę zdominowali dwaj mężczyźni, ale wyrażałam
swoje opinie asertywnie, nie zrażając się liczną publicznością, która
mnie obserwowała i słuchała. Podziwiałam momenty, w których uśmiechałam
się i wspierałam innych rozmówców, i zastanawiałam się, co sobie
myślałam, gdy w pewnym momencie spuściłam wzrok i roześmiałam się cicho.
Nie byłam pewna, co sobie myślałam, ponieważ to wcale nie byłam ja. To
była moja identyczna bliźniaczka, Sarah.
Od momentu, gdy otworzyłam oczy jako noworodek, obserwowałam z bliska,
jak moja niesamowita kopia podejmuje wszelkiego rodzaju drobne decyzje.
Dorastając, moja siostra wybierała wiele tych samych rzeczy, które ja
wybrałabym w podobnych okolicznościach -?jadła jabłka, a nie banany,
interesowała się matematyką, a nie historią, używała olejku dla dzieci
zamiast kremu z filtrem przeciwsłonecznym (czego bardzo żałuję). Nasze
decyzje były tak podobne, że na każdym egzaminie w szkole uzyskiwałyśmy
takie same wyniki. (Wiem, to przerażające). Oczywiście podejmowałyśmy
też różne decyzje. Ona grała na flecie, a ja na oboju. Ona nosiła
kręcone włosy, a ja wcześnie wstawałam, żeby wyprostować swoje. Ona
lubiła rzuty za trzy punkty, a ja wolałam rzuty z półdystansu. Całe
nasze dzieciństwo było dziwnym, naturalnym eksperymentem narzuconym
przez siły wyższe nam i naszym rodzicom, którzy nie wiedzieli, że będą
mieli bliźnięta, dopóki chwilę po moich narodzinach lekarz nie szepnął:
"O mój Boże, jest jeszcze jedno".
W kontekście komunikacji oznaczało to, że miałam nie tylko doskonałego
partnera do rozmów, ale także swoiste lustro. Codziennie obserwowałam,
jak identyczna kopia mnie porusza się po świecie, siedzi przy tym samym
stole w stołówce, biega i potyka się na tych samych boiskach piłkarskich
i koszykarskich, podnosi rękę, aby odpowiedzieć na te same pytania z chemii, uczestniczy w tych samych grach i imprezach tanecznych, dzięki
czemu dysponowałam bogatym źródłem informacji. Wzdrygałam się, gdy Sarah
opowiadała niewłaściwe dowcipy lub sfrustrowana, złośliwie kogoś
komentowała. Promieniałam, gdy z błyskotliwą kompetencją odpowiadała na
trudne pytania lub rozśmieszała wszystkich przy stole.
Starałam się unikać jej błędów i naśladować jej sukcesy. Poza tym,
podobnie jak wiele rodzeństw (bliźniaków i każdych innych), też
bezlitośnie komentowałyśmy swoje zachowania. (Fajnie, prawda?)
Komentarze typu "To było podłe", "Fuj!" i "Nie rób tego", którym
towarzyszyły aprobujące lub potępiające spojrzenia, były (i nadal są) na
porządku dziennym -?nawyki utrwalone podczas niezliczonych wspólnych
spotkań, od pokazów żonglerki dla naszych rodziców i gry w karty z chłopcami z sąsiedztwa, po skoki do wody podczas zabaw nad jeziorem i prowadzenie cheerleaderek podczas dopingowania naszej drużyny
koszykówki. Miałam przywilej otrzymywania tak dużego feedbacku podczas
rozmowy, że często zastanawiam się, jak ktokolwiek może sobie radzić bez
niego.
Ta fascynacja analizowaniem i poprawianiem interakcji międzyludzkich
zaprowadziła mnie najpierw na Uniwersytet Princeton w charakterze
studentki (bez mojego sobowtóra u boku), gdzie zagłębiłam się w naukę o ludzkich zachowaniach, a następnie do Wharton School na Uniwersytecie
Pensylwanii, gdzie badałam, jak uczucia ludzi wpływają na ich
zachowanie. Ostatecznie objęłam stanowisko profesorskie w Harvard
Business School, gdzie miałam prowadzić wykłady na temat negocjacji i,
jak można się domyślać, również badania nad negocjacjami.
Zdałam sobie sprawę, że nie tylko tak zwane trudne rozmowy, takie jak
negocjacje, sprawiają ludziom kłopot9. Ludzie mają problemy
również z rozmowami pozornie łatwymi. A pozornie łatwe rozmowy mogą w każdej chwili stać się niezwykle trudne, gdy natrafimy na niefortunne
tematy lub obrzucimy się nawzajem nieoczekiwanymi, bolesnymi uwagami. W moim laboratorium badawczym, gdzie kieruję zespołem doktorantów,
współpracowników naukowych i innych kolegów z wydziału, dokładnie badamy
nie tylko negocjacje i oczywiście trudne rozmowy, ale wszystkie rodzaje
rozmów, na dużą skalę, w szerokim kontekście: szybkie randki10,
przesłuchania w sprawie zwolnienia warunkowego11, interakcje
między lekarzem a pacjentem, negocjacje12, rozmowy
handlowe13, komunikatory internetowe oraz rozmowy twarzą w twarz prowadzone przez nieznajomych, przyjaciół, partnerów romantycznych
i członków rodziny14. Nagrywamy interakcje między ludźmi na
wideo i audio, transkrybujemy ich słowa, odkodowujemy ich mimikę i język
ciała, próbując rozpoznać ich aktualne myśli i łącząc ich wybory
dokonane w czasie rozmowy z konkretnymi wynikami. Jest to nowa nauka o rozmowie i to dokładnie to, czego szukałam -?uważam bowiem, że w niej
właśnie naukowcom udało się najlepiej uchwycić prawdziwą naturę ludzi.
Chcesz zrozumieć finanse? Przyjrzyj się, jak pary rozmawiają o pieniądzach lub jak analitycy finansowi komunikują się ze swoimi
szefami. Chcesz poznać prawo? Obserwuj, jak prawnicy rozmawiają ze
swoimi klientami i współpracownikami. Chcesz uzyskać jasny obraz świata
sztuki? Studiuj rozmowy marszandów z klientami i samymi artystami.
Chcesz zrozumieć muzykę? Obserwuj zespoły podczas wspólnego pisania
piosenek i słuchaj ich rozmów podczas prób.
Studiowanie negocjacji oraz nauczanie prowadzenia negocjacji z jednej
strony i doświadczenie tysięcy rozmów z drugiej doprowadziły mnie do
zaskakującego wniosku: chociaż umiejętności strategiczne i techniczne
mogą pomóc ludziom osiągnąć sukces na wiele sposobów, to bycie osobą
sukcesu opiera się na relacjach z innymi. A relacje opierają się na
rozmowie. Dobrzy ludzie, czyli taki typ liderów, jaki staramy się
wykształcić w szkole biznesowej (i wszędzie indziej), to osoby, które
rozumieją innych, nawiązują kontakt, uczą się od nich i inspirują ich.
Jednocześnie umiejętności interpersonalne są niezwykle trudne do
nauczenia. Są rozmaite zajęcia z komunikacji i negocjacji, władzy i wpływów, ale miałam poczucie, że w tych kursach czegoś brakuje. Uczą one
komunikacji, ale rzadko skupiają się na jej rzeczywistym zastosowaniu.
Uczą, jak wymieniać się informacjami i wykorzystywać je, ale nie uczą,
jak wymieniać się informacjami przy jednoczesnym rozwijaniu trwałych,
zróżnicowanych i satysfakcjonujących relacji.
Wiele z tego, co staramy się osiągnąć w każdej rozmowie, zależy od
charakteru i tonu relacji między rozmówcami, nawet jeśli ona dopiero się
nawiązuje15. W praktyce ludzie rzadziej wymieniają się
szczegółowymi informacjami i częściej mają skłonność do unikania takiej
wymiany, jeśli się nie lubią lub nie szanują, lub jeśli nie czują się
komfortowo bądź doceniani. W ogóle mamy trudności z nawiązaniem
kontaktu, jeśli jesteśmy rozzłoszczeni, niespokojni lub znudzeni.
Szukamy wtedy najbliższego wyjścia, zamiast angażować się w przekazywanie informacji i zdobywanie wiedzy16. W jednym z badań
przeprowadzonych przez badacza organizacji Seana Martina ludzie, którzy
zostali poinstruowani, aby na początku spotkania służbowego rozmawiać o sprawach niezwiązanych z pracą, znacznie częściej zdobywali przydatne
informacje -?dotyczące pracy! -?podczas spotkania, a przez kolejne
tygodnie i miesiące znacznie częściej używali języka wspierającego i dłużej utrzymywali ze sobą kontakt17. Moje własne badania
wykazały, że ludzie są zdecydowanie bardziej skłonni do wycofania się z negocjacji, gdy w sposób losowy wywołano u nich niepokój, a doświadczenia innych badaczy dowiodły, że byli również znacznie bardziej
skłonni do ukrywania informacji, gdy wywołano u nich złość18.
Sposób, w jaki ludzie ze sobą rozmawiają, zmienia ich wzajemne odczucia,
co z kolei znów zmienia sposób, w jaki rozmawiają, co zmienia ich
wiedzę, co zmienia ich wzajemne odczucia, co... Rozumiesz, o co chodzi.
Niekończąca się pętla wymiany informacji jest wpisana w krajobraz
naszych relacji.
Na szczęście miałam bardzo silną więź z moją przyjaciółką, miłośniczką
barszczu z uszkami. Przyjaźniłyśmy się przez prawie dziesięć lat przed
spotkaniem w owej modnej restauracji w centrum miasta -?dziesięć lat
pełnych radości i miłości, wyrażanych w drobnych gestach, podczas każdej
rozmowy. Chociaż czułam się zawstydzona, że podważyłam wartość jej
chłopaka tuż przed ich zaręczynami, podejrzewam, że potraktowała to jako
znak, że nasza relacja jest bezpieczna i trwała -?wiedziała, że jestem
przyjaciółką, która tak bardzo troszczy się o jej dobro, że jest gotowa
powiedzieć wszystko. Nawet godne pożałowania chwile można puścić w niepamięć, naprawić lub wybaczyć, gdy relacja jest tego warta.
W 2019 roku opracowałam nowy kurs, aby w praktyce zastosować swoje
naukowe, ale jednocześnie relacyjne podejście do rozmowy19. Kurs
ten nosi tytuł: "TALK. Jak lepiej rozmawiać w biznesie i życiu" lub w skrócie "TALK". Opiera się on na niezbędnych elementach dobrej rozmowy,
które służą wymianie informacji, ale także wykorzystaniu konwersacji do
celów, które nie mają nic wspólnego z wymianą informacji: aby czuć się
pewnie, dobrze się bawić, zachować prywatność i uchwycić magię relacji
międzyludzkich. Kurs okazał się niezwykle satysfakcjonujący i bardzo
popularny. Wygląda na to, że trafiłam w czuły punkt. W ciągu zaledwie
czterech lat wzięło w nim udział ponad tysiąc studentów MBA i kadry
kierowniczej, a lista oczekujących, aby się nań zapisać, jest bardzo
długa. Obecnie zwracają się do mnie o radę osoby z różnych branż -
edukacji, medycyny, finansów, sportu -?ponieważ okazuje się, że każda
organizacja i każda branża chce wiedzieć, jak się lepiej komunikować.
Kiedy Boston Celtics20* zaprosili mnie do współpracy w charakterze konsultantki zespołu trenerskiego, pomyślałam: "Nie no,
serio?", ale szybko zrozumiałam, że komunikacja jest również podstawą
ich działalności. Trenerzy, zawodnicy, pracownicy, menedżerowie,
właściciele -?cała ich praca zależy od tego, jak dobrze komunikują się
indywidualnie i jako zespół. Komunikacja jest kluczem do świata
społecznego.
Ta książka jest naturalnym przedłużeniem mojego kursu o rozmowie. Jej
celem jest pomóc ci poczuć się pewniej i kompetentniej w rozmowach -
poczuć, że stoisz na twardym gruncie, dzięki czemu możesz podejmować
większe ryzyko i poszerzać swoje możliwości w codziennych rozmowach. Nie
każdy będzie mógł wziąć udział w moim kursie, za to ta książka jest dla
wszystkich -?zarówno introwertyków, jak i ekstrawertyków, niezależnie od
roli, jaką odgrywają w swoim zakładzie pracy, organizacji, grupie i rodzinie. Chciałam ją napisać, ponieważ na świecie jest tak wielu ludzi
podobnych do moich uczniów -?niespokojnych, ale także podekscytowanych i gotowych ożyć dzięki rozmowie. Dobra rozmowa może sprawić, że poczujemy
się żywi. Może zapobiec samotności, jednemu z największych zagrożeń
współczesnego świata21. Może przynieść nam takie zadowolenie i satysfakcję, jakie niewiele innych rzeczy potrafi. I na szczęście nie
jest to zasób ograniczony. Wręcz przeciwnie. Im więcej osób dobrze się
komunikuje, tym lepiej dla nas wszystkich.
* * *
W tej książce zabiorę cię w świat rozmów, tak jak robię to ze swoimi
studentami. W rozdziale pierwszym zaczniemy od tego, czym jest rozmowa:
grą koordynacyjną. Ta gra jest zaskakująco trudna, pełna pułapek i wyzwań ukrytych w labiryncie decyzji, ale myślenie o niej jak o grze
pomaga nam dostrzec, jak każda rozmowa jest współtworzona przez wielu
graczy i jak rozmowa może być również zabawą. Ograniczenia świetnej
rozmowy nie polegają tylko na tym, jak my możemy się w niej poprawić,
ale także na tym, jak możemy pomóc naszym rozmówcom stać się w tej
rozmowie lepszymi. Nie jest to gra, w której wygrywamy lub przegrywamy -
jest to gra, w którą gramy razem.
Następnie, inspirując się filozofem Paulem Grice'em22, którego
idee dotyczące rozmowy od dziesięcioleci kierują myśleniem i postępem
badawczym, przedstawię ci nową, opracowaną przeze mnie strukturę
rozmowy. Maksymy, czy inaczej reguły, dzielą rozmowę na cztery kluczowe
elementy, które będą kierować całym naszym podejściem do konwersacji,
aby uczynić ją bardziej ożywioną, wzbogacającą i skuteczniejszą:
tematy, ponieważ świetni rozmówcy wybierają dobre tematy i sprawiają, że każdy temat staje się lepszy;
pytania, ponieważ zadawanie pytań pomaga nam przechodzić między
tematami i zagłębiać się w nie;
lekkość, aby nasze rozmowy nie stały się nudne; oraz
życzliwość, ponieważ świetni rozmówcy troszczą się o innych i okazują to.
Tematy i pytania skupiają się na strukturze rozmowy i tym, jak
możemy dokonywać wyborów, które aktywnie prowadzą nas we właściwym
kierunku -?ku obszarom dającym nam największą szansę na osiągnięcie
tego, co chcemy osiągnąć. Kiedy już wspólnie znajdziemy się na tych
obszarach, lekkość pomaga nam uniknąć nudy dzięki chwilom beztroski
i radości, gdyż dobra rozmowa wymaga wzajemnej uwagi i zaangażowania23. Tymczasem życzliwość bada siłę
szacunku i uważnego słuchania, które pozwalają wydobyć rozmówcom z siebie to, co najlepsze -?abyśmy nie tylko czuli się wysłuchani, ale i byli wysłuchani24.
Rozsądnie będzie przejść przez maksymy (reguły) rozmowy w tej
kolejności, ale w praktyce wzmacniają się one wzajemnie. Zadawanie pytań
może pomóc w płynnym przechodzeniu między tematami. Trzymanie się
jednego tematu może pomóc w zadaniu trudnego pytania, które bardzo
chcesz zadać. Wywołanie lekkości w rozmowie pozwala zadawać głębsze lub
po prostu bardziej ryzykowne pytania. Wybieranie tematów z uwzględnieniem zainteresowań i celów innych osób jest aktem uprzejmości
w rozmowie. Responsywne słuchanie z przywołaniem zawsze wywołuje śmiech.
Oczywiście, wszystko to wiąże się z wieloma wyzwaniami, choćby takimi,
że rozmowa jest nieustannym i niepewnym środowiskiem decyzyjnym, a my
mamy niewielką kontrolę nad tym, jak nasi partnerzy grają w tę grę. W drugiej połowie książki zbadamy więc czynniki, które wystawiają na próbę
i rozciągają granice maksym: jak dodanie do konwersacji większej liczby
umysłów powoduje chaos koordynacyjny, jak w każdej chwili i z niemal
każdego powodu mogą pojawić się problemy oraz jak radzenie sobie z tymi
groźnymi momentami jest trudne, ale całkowicie możliwe.
Na koniec przejdziemy do przeprosin. Przyjrzymy się rozległym
trajektoriom naszych relacji i naszego życia i zobaczymy, jak
powiedzenie "przepraszam" może wywołać różnicę między niszczeniem
naszych relacji a zbliżeniem nas do siebie -?tak byśmy mogli wspólnie
cieszyć się światem społecznym. W środowisku, w którym nieuchronnie
popełniamy większe lub mniejsze błędy, przeprosiny mogą być
najpotężniejszym narzędziem, jakim dysponujemy, aby ratować relacje,
które zasługują na ratunek25. Tylko poprzez rozmowę możemy
budować i utrzymywać wspólną rzeczywistość z innymi, tworząc prywatny
świat z każdym z naszych rozmówców26 -?świat, który z czasem
może stać się silniejszy, bogatszy i bardziej satysfakcjonujący lub ulec
degradacji i obrócić się w pył.
* * *
Kilka miesięcy po tym, jak moja córka Charlotte ogłosiła, że zamierza
mnie polizać, nauczyła się rozróżniać słowa lick -?lizać i love -
kochać. Ach, to słodkie. Teraz, cztery lata później, zwrot "poliżę cię"
stał się naszym prywatnym żartem. Pewnego wieczoru na przykład, kiedy
kładłam ją do łóżka, powiedziałam jej, że musi iść spać, a ja popracować
nad książką. Wyznałam nawet, że czuję się trochę zestresowana.
Wyciągnęła ramiona w moją stronę, a ja pochyliłam się nad nią, żeby ją
przytulić. Kiedy zamknęłam oczy, żeby nacieszyć się przez moment słodkim
uściskiem, ona polizała mnie prosto w nos.
Rozdział 1. Gra koordynacyjna
Rozdział 1
Gra koordynacyjna
Przypomnij sobie jakąś rozmowę, którą ostatnio prowadziłeś. Co
przychodzi ci na myśl? Domowa pogawędka? Siatka twarzy w Zoomie lub
Microsoft Teams podczas burzy mózgów? Plotki w osiedlowym sklepie
spożywczym? Niezręczna pierwsza randka? Rozbudowana grupowa rozmowa
tekstowa? Spotkanie z mamą? Przerwa na papierosa gdzieś za rogiem?
Rozmowy w łóżku przed zaśnięciem? Cudownie chaotyczne pogawędki z dziećmi? Napięte spotkanie w pracy? Uprzejma wymiana słów z kasjerką w sklepie? Szczera rozmowa od serca?
Każda z nich jest doskonałym przykładem rozmowy. W dzisiejszych czasach
każda wymiana zdań między dwiema lub więcej osobami jest uważana za
rozmowę27. I to nie tylko w bezdusznym świecie nauk
behawioralnych, w którym pracuję, ale dla większości ludzi na całym
świecie28. Słownik definiuje rozmowę jako wymianę myśli za
pomocą słów, Wikipedia opisuje rozmowę jako "interaktywną komunikację
między dwiema lub więcej osobami"29, a oprócz tego w internecie
znajdziemy jeszcze taką definicję rozmowy: "interaktywna wymiana ustna
lub pisemna informacji, emocji i intencji między przynajmniej dwiema
osobami, charakteryzująca się naprzemiennością ról nadawcy i odbiorcy
oraz wspólnym tematem, często stanowiąca podstawę dialogu, dyskusji czy
budowania relacji". Chociaż obecnie rozumiemy rozmowę w sposób
pragmatyczny, definicja rozmowy nie zawsze była taka sama.
Trzy stulecia temu rozmowa miała zupełnie inne, dość specyficzne
znaczenie (żaden z powyższych przykładów nie spełniałby jej kryteriów!).
Konwersacja była sztuką, definiowaną przez wysublimowaną wymianę zdań na
wzniosłe tematy: opera, poezja, polityka, wolność. Odbywała się ona
między szczególnymi osobami -?najbardziej wykształconymi
przedstawicielami szlachty oraz utalentowanymi pisarzami i myślicielami
tamtych czasów. Dla tych luminarzy sztuka konwersacji sama w sobie była
fascynującym tematem rozmów -?były to początki rozmów o rozmowach30*. Co definiowało konwersację? A co definiowało
konwersację doskonałą? Który naród praktykował ją najlepiej? Była to
epoka konwersacji i prawie każdy, kto się liczył, miał na ten temat
swoje zdanie31. Filozofowie i przedstawiciele wyższych sfer,
którzy podjęli te kwestie -?David Hume, Adam Smith, Jonathan Swift,
Germaine de Staël i Johann Wolfgang von Goethe, by wymienić tylko
kilkoro -?zgodzili się, że rozmowa powinna być "przyjemna" i "miła" dla
wszystkich jej uczestników, co oznaczało, że nie było w niej miejsca na
"silne opinie"32. W swoim eseju poświęconym duchowi konwersacji
(L'Esprit de conversation, 1813) słynna Madame de Staël, która
przewodniczyła jednemu z najbardziej błyskotliwych salonów w Paryżu,
porównała rozmowę do muzyki, pisząc, że ta pierwsza "to pewien sposób
oddziaływania na siebie nawzajem, dawania sobie wzajemnej i natychmiastowej przyjemności, mówienia w momencie, gdy się myśli...
wywoływania, według własnej woli, elektrycznych iskier, które uwalniają
wielu od nadmiaru ich żywiołowości i służą przebudzeniu innych z bolesnej apatii"33.
Być może myślisz, że specjalne podkreślanie wzajemnej przyjemności z rozmowy nie jest potrzebne. Kto chciałby organizować spotkanie, z którego przyjemność mieliby tylko nieliczni? Jednak ta pozornie
oczywista banalność była znacznie mniej oczywista w dawnych czasach.
Była natomiast bardzo istotna. Konwersacja oznaczała wówczas oświecenie,
błyskotliwą i ożywioną wymianę intelektualną między ludźmi, którzy
dysponowali umysłowością odpowiedniej jakości oraz umiejętnościami
społecznymi, aby ją generować. Co najważniejsze, konwersacja oznaczała
również uwolnienie od sztywnej hierarchii i rytuałów, które definiowały
życie dworskie w czasach monarchii absolutnej. W dziesięcioleciach
poprzedzających rewolucję francuską oraz tuż po niej powszechne było
niezadowolenie z rządów dynastycznych. Rozmowa stała się nową
alternatywą dla starego porządku świata. W salonach Paryża, gdzie
gromadzili się mężczyźni i kobiety tworzący tzw. rzeczpospolitą
uczonych34, rozmowy nie były prowadzone dla przyjemności króla,
zgodnie z zasadami przez niego narzuconymi35. Były
prowadzone dla wzajemnej przyjemności ludzi oświeconych, zgodnie z zasadami, które ustanowili sami dla siebie. Oh la la!
Zasady Kanta
Paryż stanowił ośrodek salonów, ale "uprzejma rozmowa" była tematem
fascynującym całą Europę. W Niemczech wielki osiemnastowieczny filozof
Immanuel Kant, autor definiującego epokę eseju Czym jest
oświecenie?36 (nadal stanowiącego podstawę programów
nauczania w szkołach na całym świecie), był jedną z tych osób, które
wypowiadały się na temat korzyści płynących z uprzejmej rozmowy i jej
najlepszych zasad.
Przez większość swego długiego życia Kant zarabiał jako domowy
nauczyciel, korepetytor i bibliotekarz, mając nadzieję na zdobycie
pełnoetatowego stanowiska na uniwersytecie. Jego niewielkie dochody
skazywały go na mieszkanie w pensjonatach. To oznaczało, że jeśli nie
był zapraszany na obiad do domów przyjaciół, co często miało miejsce,
musiał szukać towarzystwa do posiłku w lokalach publicznych. Pomimo
reputacji Kanta jako osoby niezwykle surowej i zdyscyplinowanej37 współczesne relacje przedstawiają go
jako pełnego życia i uroczego człowieka, o którego towarzystwo zabiegali
najznamienitsi mieszkańcy miasta. Kant cenił sobie te prywatne
spotkania, ale lata posiłków zjadanych głównie w miejscowych
restauracjach i hotelach przyniosły mu zmęczenie hałaśliwymi i banalnymi
rozmowami przy wspólnych stołach. Kiedy w końcu zdobył stanowisko
akademickie, co pozwoliło mu kupić własny dom, tuż przed
sześćdziesiątymi urodzinami, postanowił sam zacząć organizować obiady. W końcu mógł wybierać swoich gości -?i tematy rozmów. Jeśli zamierzasz
spędzić całe życie w małym, odległym miasteczku, lepiej spraw, by było
ono fascynujące. I tak właśnie zrobił Kant! Jego zaproszenia były bardzo
pożądane wśród ówczesnych. Jeden z podekscytowanych gości zachwycał się,
że w końcu "król w Królewcu zaprosił go do stołu"38.
Oprócz obecności samego Kanta częścią tego, co sprawiało, że obiady były
wyjątkowe, były obowiązujące przy stole zasady rozmowy, na których mu
zależało39. Niektóre z tych zasad były wspólne dla wszystkich
kobiet i mężczyzn pióra, którzy kształtowali epokę konwersacji -?nie
przerywać, nie monologować, nie rozmawiać o pracy. Ale wiele innych było
charakterystycznych dla samego Kanta. Goście powinni być w różnym wieku
i pochodzić z różnych środowisk -?jak profesorowie, lekarze, duchowni.
Nigdy nie powinno być mniej niż troje gości, ale nigdy więcej niż
dziewięcioro -?zazwyczaj od pięciu do ośmiu osób. Po przybyciu
punktualnie o godzinie trzynastej goście przechodzili do trzydaniowego
"menu tematycznego", zaczynając od lekkiej strawy -?nowinek dnia, pogody
i plotek.
Podczas głównego posiłku przechodzili do poważnych tematów, takich jak
chemia, meteorologia, historia naturalna, a przede wszystkim polityka
(np. ewoluująca rewolucja francuska, temat, który fascynował Kanta) -
ale nigdy nie rozmawiali o polityce przed obiadem. Posiłek kończyli
żartami -?wesołym przekomarzaniem, które wywoływało śmiech i tym samym,
według Kanta, pomagało żołądkowi w procesie trawienia poprzez poruszanie
przeponą i jelitami. Miało być dużo jedzenia i wina, ale bez piwa,
muzyki, gier i przerw w rozmowie. A jego zasada numer jeden: żadnych
przemądrzałych wszystkowiedzących40. W rzeczywistości
często musiał radzić sobie z nieporozumieniami (dotyczącymi rewolucji
francuskiej lub innych ważnych kwestii), prosił więc swoich gości, aby
całkowicie unikali takich tematów41.
W opinii Kanta prywatne obiady dawały schronienie przed hałaśliwym
zgiełkiem publicznych lokali gastronomicznych, zapewniały bezpieczną
przystań, w której mogła rozkwitać sztuka konwersacji. Założę się, że
dla niektórych z nas rozmowy w gwarnym lokalu byłyby bardziej
fascynujące niż obiady Kanta, nawet jeśli mniej "uprzejme" lub
wyrafinowane42. Jednak podczas gdy Kant starannie planował
towarzyskie rozmowy w swoim domu, wykształceni Europejczycy należący do
rzeczypospolitej uczonych doszli już w tym czasie do wniosku, że sztuka
konwersacji podupada. Wiadomości z Ameryki, gdzie trwał wielki społeczny
i polityczny eksperyment demokracji, potwierdzały rażące uchybienia w prowadzeniu uprzejmych rozmów43. Elita Nowego Świata łamała wiele
zasad grzecznościowej konwersacji, które były święte dla ich kolegów ze
Starego Świata, w tym Kanta, poświęcając czas na rozmowy na tak wulgarne
tematy jak pieniądze, praca czy oni sami44¨.
Również w Londynie rozmowy coraz bardziej wyłamywały się z ram grzecznej
konwersacji. Wraz z rozwojem miasta, ożywieniem handlu, pojawieniem się
nowych źródeł bogactwa i nowych mieszkańców wszystkich klas społecznych
nieprzewidywalność codziennego życia społecznego była przedmiotem
ciągłych komentarzy i spekulacji. Ulice, targowiska, sklepy, parki i gospody: życie poza starannie wyselekcjonowanym światem przyjęć i prywatnych salonów wymagało wymiany zdań pomiędzy ludźmi, którzy nie
mieli wspólnych zasad, historii i rytuałów, niegdyś przyporządkowujących
ich do określonych grup społecznych i mówiących, jak mają się
zachowywać. Przyjaciele i nieznajomi nieustannie wchodzili sobie w drogę
w niezwykłej liczbie, jak zauważył szkocki filozof Adam Smith, co
wymagało nieustannej obserwacji zachowania innych, a także ciągłego
dostosowywania się i kompromisów45. W "społeczności
nieznajomych", gdzie ludzie ze wszystkich klas spotykali się częściej i w większej liczbie miejsc niż kiedykolwiek wcześniej, rozmowa nie była
już kwestią przestrzegania jasnych zasad. Coraz częściej chodziło o to,
aby ludzie sami ustalili niepisane zasady i dostosowywali się do nich na
bieżąco. Jak powinni się do siebie zwracać i o czym rozmawiać? Jak
długo? Jak wiele informacji wymienionych z obcymi można było uznać za
prawdziwe? Jak odróżnić pokojówkę od jej pani, jeśli ubierały się tak
samo, jak to często miało miejsce w tamtych czasach? I czy miało to w ogóle znaczenie? O rany!
Gra koordynacyjna
Styl rozmowy, który Smith obserwował wokół siebie, był tym, co naukowcy
zajmujący się zachowaniami nazywają obecnie grą koordynacyjną:
sytuacją, w której wielu graczy dokonuje jednoczesnych wyborów -?bez
komunikowania się między sobą46. Wynik gry koordynacyjnej zależy od
tego, co zdecydują się zrobić wszyscy, a nie tylko od wyboru jednego
gracza. Niektóre gry koordynacyjne są uważane za niekooperacyjne,
jak na przykład dobrze znany dylemat więźnia47. Polega on na
tym, że dwóch więźniów jest przesłuchiwanych w oddzielnych pokojach w sprawie popełnionego przez nich przestępstwa. Więźniowie osiągną
najlepszy wspólny wynik, jeśli obaj będą milczeć. Pozostaną w więzieniu,
ale nie na długo. Najgorszym scenariuszem dla nich jest sytuacja, w której obaj na siebie doniosą. Wówczas bowiem obaj zostaną zamknięci za
kratkami na znacznie dłużej. Chociaż wydaje się oczywiste, że dla nich
obu najlepiej jest milczeć, pojawia się dodatkowa komplikacja: mogą
wyjść z tego całkowicie bezkarnie, jeśli doniosą na partnera, a ten
zachowa milczenie. Każdy z więźniów ma więc pokusę, aby zdradzić
drugiego. Stąd dylemat.
W kooperacyjnych grach koordynacyjnych gracze osiągają najlepszy
wynik, jeśli wybierają tę samą opcję -?na przykład dwoje graczy pojawia
się w tym samym miejscu i czasie na randkę (podczas gdy każde z nich
preferuje inne zajęcia), jak w grze koordynacyjnej "wojna płci", lub
skutecznie unikają czołowego zderzenia, jak w "grze w cykora"48.
Ale jak dwie osoby mogą dokonać tego samego wyboru bez komunikowania
się? Dlatego gry koordynacyjne są czasami nazywane zagadkami lub
problemami koordynacyjnymi.
Problemy koordynacyjne są znaną i kłopotliwą cechą codziennego życia.
Wyobraź sobie, że idziesz szybkim krokiem na wąskim chodniku w kierunku
nieznajomej osoby. Oboje chcecie ustąpić pierwszeństwa, więc robicie
krok w bok, ale znów oboje jesteście naprzeciwko siebie. Albo wyobraź
sobie, że właśnie urwała się rozmowa telefoniczna. Kto do kogo oddzwoni?
Oboje od razu dzwonicie do siebie nawzajem, ale numer tej drugiej osoby
jest zajęty. W obu wypadkach gracze dokonują wyborów niezależnie,
opierając się na swoich najlepszych założeniach i domysłach dotyczących
tego, co zrobi ich partner.
Oba przypadki rodzą mnóstwo pytań: Który sposób postępowania wolę? Który
sposób postępowania, moim zdaniem, mój partner w rozmowie uzna za
preferowany przeze mnie? Czy jest świadomy, zmotywowany i zdolny do
przewidywania moich potrzeb i dostosowania się do nich? Czy w ogóle o tym myśli? Którą opcję, moim zdaniem, będzie chciał wybrać mój partner?
Którą opcję najprawdopodobniej wybierze? Czy powinienem podporządkować
się jego preferencjom, czy forsować swoje? Kto podejmuje decyzję? Osoby
idące chodnikiem i dzwoniące do siebie podejmują niezależne decyzje
(skręcić w lewo lub w prawo, oddzwonić lub poczekać, aż druga osoba
oddzwoni). Wynik tych wzajemnych domysłów i zgadywań -?płynne minięcie
się lub zderzenie; pozostawienie wielu sfrustrowanych wiadomości
głosowych lub płynny powrót do rozmowy -?zależy od tego, co każde z nich
postanowi zrobić.
W latach pięćdziesiątych XX wieku ekonomista Thomas Schelling, laureat
Nagrody Nobla w dziedzinie zastosowania teorii gier, zainteresował się
próbami koordynacji działań podejmowanych przez ludzi. Ku jego
zdziwieniu, kiedy pytał różne osoby, gdzie według nich najlepiej spotkać
się z nieznajomym w Nowym Jorku, nie mając możliwości rozmowy,
zaskakująco duża część z nich wybrała spotkanie w punkcie informacyjnym
na dworcu Grand Central Terminal w samo południe. Nawet bez wymiany
jednego słowa byliby w stanie się skoordynować, ponieważ Grand Central
Terminal jest tym, co Schelling nazwał "punktem centralnym" -
rozwiązaniem, które ludzie wybierają domyślnie w przypadku braku
komunikacji, ponieważ ono samo wyróżnia się jako ważne49.
Oczywiście, punkty centralne nie zawsze się sprawdzają. Inne popularne
propozycje miejsca spotkania w Nowym Jorku to szczyt Empire State
Building, Statua Wolności i środek Times Square. Udanie się w te miejsca
oznaczało niespotkanie wszystkich tych osób, które wybrały Grand Central
Terminal (i zgubienie się w tłumie turystów). W grze koordynacyjnej
potencjalnie nieskończona liczba możliwości zgadywania może powodować
szalone, czasem komiczne, a czasem irytujące niepewność i kwestionowanie
decyzji.
Rozmowa jest ostateczną grą koordynacyjną, choć nie tą, którą
analizowali Schelling czy inni teoretycy gier. Podobnie jak w klasycznych grach koordynacyjnych, podczas rozmów nie możemy komunikować
się na temat wszystkiego. Nawet gdy jesteśmy zajęci rozmową, wymaga ona
ogromnej ilości czytania w myślach i zgadywania. Musimy zastanawiać się,
czego chcą inni ludzie, i zgadywać, co zrobią, starając się, aby
wszystko poszło dobrze dla wszystkich zaangażowanych osób.
Jednak rozmowy znacznie różnią się od uproszczonych wyborów, nad którymi
zastanawiali się teoretycy gier i o które Schelling pytał badane przez
siebie osoby. Najbardziej zauważalną różnicą jest to, że rozmowa wymaga
od uczestników znacznie więcej. Więcej decyzji. Więcej czytania w myślach. Nie chodzi tylko o to, aby oprzeć się pokusie donoszenia
wzajemnie na siebie lub by dotrzeć w to samo miejsce w tym samym czasie
(co już samo w sobie nie jest łatwym zadaniem). Rozmowa wymaga
nieustannego podejmowania decyzji koordynacyjnych50.
Musimy dowiedzieć się, czy druga osoba w ogóle chce rozmawiać (i jest to
duże "czy")51. A jeśli tak, to pojawia się pytanie, o czym
rozmawiać?52 Kiedy na niebie ma miejsce zaćmienie Słońca i miasto nagle pogrąża się w ciemności, można bezpiecznie założyć, że to
naturalne zjawisko astronomiczne również zaprząta umysł rozmówców, a zatem jest to łatwy temat. Ale czy rozmawiali już o tym dzisiaj z każdą
inną osobą? Czy mają już tego dość? A kiedy już krótko wyraziliście
podziw dla zaćmienia, co dalej? Czy można bezpiecznie założyć, że druga
osoba jest fanem piłki nożnej -?że mecz piłkarski reprezentacji kraju
jest dla niej ważnym wydarzeniem, a tym bardziej że kibicuje, tak jak ty
i wszyscy, których znasz, lokalnej drużynie? A co z nadchodzącymi
wyborami? Na pewno też o tym myślą, ale w jaki sposób? Na kogo mogą
zagłosować i jakie sprawy są dla nich ważne? Czy należy poruszyć te
kwestie bezpośrednio, czy raczej całkowicie je pominąć? Jak te wybory
wpłyną na ich samopoczucie? Czego oczekujesz od tej rozmowy? Czego
oczekuje druga osoba? Czy jesteś tego pewien?
A potem są rozmowy z osobami, które dobrze znasz -?członkami rodziny,
najlepszymi przyjaciółmi, partnerami, współpracownikami. Nawet rozmowy
intymne wymagają zaskakująco wielu decyzji podejmowanych w warunkach
niepewności53. Czy zapytać o chorą matkę, czy to sprawi, że
rozmówca się zdenerwuje lub zrobi mu się przykro? Nie jest to oczywiste,
ale załóżmy, że zadajesz to pytanie. Jak zareagował? Czy jest wdzięczny,
uspokojony i chętny do rozmowy o niej, czy też smutny, znudzony,
zirytowany lub zły? Odpowiedź na tę serię pytań zadecyduje o tym, czy
pozostaniesz przy tym temacie, czy też go zmienisz -?a w obu wypadkach:
w jaki sposób to zrobisz. Żartujesz? Przepraszasz? Wspomnisz o eleganckim wystroju czy o wygazowanym piwie? Jak bardzo powinieneś być
swobodny lub formalny? A w zależności od tego, jak się sprawy mają,
kiedy powinieneś wyjść?54,55 Dla wygody nazwiemy te
pozornie drobne wybory mikrodecyzjami. Obejmują one każdy wybór
dokonywany przez rozmówców -?to, co mówią, jak wyglądają i jak brzmią,
kiedy to mówią56. Każda mikrodecyzja stanowi osobną zagadkę
koordynacyjną, z własnymi punktami centralnymi i różnym stopniem
niepewności.
Kant nie miał czasu na chaotyczne rozmowy, więc opracował jasne zasady,
aby uniknąć chaosu. Jego maksymy dotyczące rozmów przy stole określały
konkretne parametry -?liczbę osób przy stole, rozpoczęcie rozmowy od
pogody, politykę podczas dania głównego i żarty na zakończenie -?które
zwiększały prawdopodobieństwo koordynacji i poczucia wspólnej chemii.
Mimo wszystko nie posunął się do tego, by napisać scenariusz rozmowy. W przeciwieństwie do muzyki kameralnej -?gatunku popularnego w jego
czasach -?rozmowy nie da się przygotować wcześniej. Jednak, zasiadając
do stołu z gośćmi, tak jak pierwszy skrzypek lub dyrygent, który
skinieniem głowy daje znak orkiestrze kameralnej, aby rozpoczęła grę,
Kant zwykł rozkładać serwetkę i ogłaszać rozpoczęcie konwersacji: "A zatem, panowie..."57.
W dzisiejszych czasach często znajdujemy się w sytuacjach, w których
brakuje zasad, jasnych i czytelnych dla ludzi ery konwersacji. W naszej
epoce socjolożka Arlie Hochschild nazwała rozmowę "jazzem wymiany
międzyludzkiej"58 -?zupełnie innym gatunkiem muzycznym.
Nasz świat daje nam ogromną swobodę w wyborze sposobu rozmowy i osoby, z którą rozmawiamy -?podczas wideorozmowy, przez e-mail, SMS-em, z osobami
bliskimi i dalekimi -?co tylko potęguje naszą niepewność co do tego, jak
robić to dobrze. Ta niepewność może być stresująca: jest tak wiele
sposobności popełnienia błędu! Ale oznacza to również znacznie większą
swobodę i możliwości, niż Kant mógł sobie wyobrazić, aby zrobić to
naprawdę dobrze -?aby dobrze się bawić, być kreatywnym, czynić dobro dla
siebie nawzajem i dla świata. Podobnie jak muzycy jazzowi (oraz
wszystkie zespoły grające muzykę improwizowaną, freestylujący raperzy i komicy improwizujący przed publicznością) możemy nauczyć się pewnych
przewidywalnych rytmów i schematów rozmowy, a następnie wspólnie
improwizować, aby je wypełnić.
Nauczymy się podchodzić do rozmowy tak, jak trębacz Wynton Marsalis
podchodził do jazzu, zakochawszy się w jego chaotycznych dźwiękach,
które wykorzystywał jako punkt wyjścia do koordynacji i budowania więzi:
"Jazz zachęca cię do akceptowania decyzji innych -
powiedział59. -?Czasami przewodzisz, czasami podążasz za
innymi -?ale nie możesz się poddawać, bez względu na wszystko. Jest to
sztuka negocjowania zmian z klasą. Celem każdego występu jest stworzenie
czegoś z tego, co się dzieje -?stworzenie czegoś razem i bycie razem".
Nasza era konwersacji
Abyśmy mogli wspólnie wypracować dobrą rozmowę, nawigując po dzisiejszym
świecie, pytania, które musimy zadawać, wykraczają daleko poza
towarzyskie uprzejmości niegdyś zalecane przez filozofów, takich jak
Immanuel Kant, a później eksperci od etykiety, jak Emily Post60,
czy przedsiębiorcy specjalizujący się w samodoskonaleniu, jak Dale
Carnegie61. Nasze pytania dotyczą konkretnych osób w konkretnych momentach -?pytania o ich umysły. Czy ta uprzejma osoba
rozmawia z nami tylko po to, by sprawić nam przyjemność, podczas gdy
szuka wzrokiem najbliższego wyjścia? A może kiwa głową entuzjastycznie i pochyla się, spijając z naszych ust każde słowo? Czy odpowiedziała
niezbyt jasno, gdy zapytaliśmy, czym się zajmuje, czy też chętnie
dzieliła się informacjami i wymieniała spostrzeżeniami? Czy ten śmiech
był autentyczny, płynący z głębi brzucha, czy też letnio uprzejmy? Kiedy
powiedziała "Och, uwielbiam to", czy naprawdę miała to na myśli?
Teoretycznie można po prostu poprosić innych, aby powiedzieli, o czym
chcą rozmawiać, wyjaśnili, co mają na myśli, lub opisali dokładnie, jak
się w tym momencie czują. W niektórych sytuacjach można być
bezpośrednim, powiedzieć: "To mnie martwi. Czy możemy porozmawiać o czymś innym?" lub "Co ci chodzi po głowie?", albo "OK, co powinniśmy
omówić w następnej kolejności?". Jednak w wielu sytuacjach, podobnie jak
w wypadku klasycznych zagadek koordynacyjnych, bezpośrednia komunikacja
nie jest wyjściem ani możliwym, ani też najlepszym62. Część
magii rozmowy zależy od poczucia naturalności -?poczucia, że bez wysiłku
i przypadkowo znajdujecie jeden fascynujący temat po drugim, że
intuicyjnie i trafnie odczytujecie swoje myśli. Ale jeśli jasno
określisz zasady rozmowy lub uczynisz ją obowiązkową, ta magia zniknie,
i to szybko.
Podobnie jak wszystkie gry koordynacyjne, w których bezpośrednia
komunikacja jest niemożliwa, rozmowa wymaga niesamowitych umiejętności w zakresie odczytywania samych siebie, innych osób i sytuacji -?ciągłego
procesu obserwacji, dostosowywania się i kompromisu, który z takim
zadowoleniem obserwował Adam Smith. Umiejętności te muszą być jeszcze
większe, gdy nasz świat społeczny rozszerza się o osoby całkiem inne niż
my -?osoby, których nawyki, zainteresowania, preferencje i wartości mogą
być nam obce i niepewne -?i które spotykamy w ciągle zmieniających się
kontekstach: w metrze, przy dystrybutorach wody, w poczekalniach, na
przyjęciach urodzinowych, w miejscach kultu religijnego, na wyjazdach
firmowych, a także na przyjęciach, takich jak te organizowane przez
Kanta.
Robienie rzeczy za pomocą słów
Tak wygląda współczesny świat społeczny, ku któremu zwrócił uwagę
filozof języka J.L. Austin, gdy wraz ze współpracownikami zaczął badać
tak zwany język potoczny63. Wykazał on, że nie jesteśmy w stanie zrozumieć języka, jeśli założymy, że jego główną funkcją jest
opisywanie otaczającego nas świata. Musimy raczej zrozumieć, co mówiący
robią z pomocą wypowiadanych przez siebie słów: czy proszą, pytają,
błagają, składają obietnicę, przepraszają lub podejmują inne działania?
Jego teza była taka, że ludzie zawsze robią coś z pomocą swoich słów.
Przypomnij sobie jeszcze raz rozmowę, którą przywołałeś w pamięci na
początku rozdziału -?tę, którą niedawno odbyłeś. Co robiłeś ze swoimi
słowami? Co chciałeś osiągnąć? Być może twoja odpowiedź brzmi: "Chciałem
się dobrze bawić", "Mam po prostu zwyczaj odpowiadania ludziom",
"Musiałem się wyładować", "Chciałem wesprzeć moją partnerkę" lub "Nie
chciałem być nieuprzejmy". A co z innymi osobami biorącymi udział w rozmowie? Co one robiły za pomocą swoich słów?
Niektórzy mogą protestować przeciwko temu pytaniu -?przysięgają, że nie
mieli żadnego konkretnego powodu, aby użyć słów, które użyli. Ale zawsze
mamy co najmniej jeden cel64. Zawsze coś robimy słowami. W przeciwnym razie nie zawracalibyśmy sobie głowy rozmową. To samo dotyczy
naszego rozmówcy -?on również zawsze ma co najmniej jedną rzecz, na
której mu zależy, nawet jeśli jest to tylko spełnienie ludzkiego
oczekiwania, że musi odpowiedzieć (podstawowy instynkt przejmowania
inicjatywy w rozmowie). Podczas rozmowy cel -?to, co ludzie próbują
osiągnąć za pomocą słów -?jest najbardziej podstawowym elementem, który
musimy rozpoznać poprzez samoocenę i czytanie w myślach naszych
rozmówców. Podczas gdy samoocena wymaga od ciebie pewnej świadomości
tego, co próbujesz osiągnąć, czytanie w myślach innych osób oznacza
rozszyfrowanie tego, co chcą osiągnąć one.
Procesy samooceny i czytania w myślach w celu określenia celów są
niezwykle trudne, ponieważ w rozmowie może pojawić się ogromna liczba
różnych celów. Twoim celem może być nadrobienie zaległości z dawnym
przyjacielem w sprawie wszystkiego, co wydarzyło się od czasu waszej
ostatniej rozmowy, podjęcie decyzji, dobra zabawa, poznanie jego
poglądów, wygłoszenie własnych opinii, zachowanie tajemnicy i tak dalej.
Potencjalne powody zaangażowania się w rozmowę są ogromne. Pomocne jest
wizualizowanie tych celów na czymś, co nazwiemy kompasem
konwersacyjnym (zobacz rysunek na stronie 47).
Kompas konwersacyjny porządkuje to, co staramy się osiągnąć w wielu
rozmowach, które składają się na nasze życie społeczne. Oś relacyjna
biegnie ze wschodu na zachód i odzwierciedla stopień, w jakim zależy nam
na służeniu społeczności, a nie tylko sobie samym. Cele o wysokim
stopniu relacyjności dążą do tworzenia wartości dla wszystkich
uczestników rozmowy (kiedy na przykład chcesz rozśmieszyć partnera,
pomóc mu rozwiązać problem lub nauczyć go czegoś nowego), podczas gdy
cele o niskim znaczeniu relacyjnym podkreślają wartości związane z tobą
samym (na przykład gdy chcesz się wyżalić, wyrazić swoje poglądy lub
zakończyć rozmowę).
Kompas konwersacyjny: organizowanie naszych celów rozmowy
Oś informacyjna przebiega z północy na południe. Odzwierciedla ona
stopień, w jakim dążymy do dokładnej wymiany informacji. Wiele osób
zakłada, że wymiana informacji jest głównym powodem, dla którego
rozmawiamy -?w końcu to właśnie dzięki dzieleniu się informacjami ludzie
nauczyli się komunikować. Jednak zakładanie, że rozmowa właśnie temu
służy, lub nadmierne skupianie się na wymianie informacji może być
błędem. Pomyśl, jak często chciałeś raczej ukryć informacje, niż się
nimi dzielić, jak często starałeś się uniknąć podjęcia trudnej decyzji
lub jak często chciałeś, aby rozmowa była raczej swobodna niż bogata w szczegóły. Są to cele o niskiej wartości informacyjnej.
Każdy z czterech kwadrantów kompasu zawiera odpowiednie, wartościowe,
szlachetne motywy dla różnych momentów rozmowy, które znajdują
odzwierciedlenie w pozytywnych nazwach, jakie nadajemy kwadrantom:
nawiązanie więzi, cieszenie się sobą, ochrona i postęp. Żyjemy -
działamy za pomocą słów -?we wszystkich czterech kwadrantach.
Wszechświat możliwych celów jest niezmiernie rozległy, a liczba celów w ramach jednej rozmowy -?nieograniczona. Pomyśl o rozmowie z przyjaciółką: możesz chcieć przekazać jej dwie proste informacje i jedną
skomplikowaną, posłuchać o ślubie, na którym była ostatnio, przekonać
ją, by w następny weekend zaopiekowała się twoim dzieckiem, pomóc jej
zdecydować, w co się ubrać na zbliżającą się randkę, nie zranić jej
uczuć, sprawiać wrażenie ciepłej i kompetentnej osoby oraz jak najwięcej
się razem śmiać. Ponadto musisz zakończyć rozmowę, ponieważ za
piętnaście minut masz zaplanowaną rozmowę służbową. Rysunek na stronie
50 pokazuje, gdzie mogłabym te motywy umieścić na kompasie (chociaż
ostatecznie umiejscowienie zależy od użytkownika).
Im bardziej odległe są od siebie motywy na twoim kompasie, tym większe
napięcie będziesz odczuwać między nimi: trudno poruszyć temat opieki nad
dzieckiem, gdy chcesz poznać wszystkie szczegóły dotyczące ślubu; trudno
udzielić cennych porad na temat mody, nie raniąc uczuć przyjaciółki;
trudno omówić wszystkie tematy i śmiać się nieustannie w piętnaście
minut; i tak dalej. Które z tych celów uznasz za priorytetowe i jak to
osiągniesz?
Sytuacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, gdy zdajesz sobie
sprawę, że twoja przyjaciółka ma własny kompas konwersacyjny (każdy ma
swój!) i że niektóre z jej priorytetów są sprzeczne z twoimi65. W grze koordynacyjnej Schellinga w Nowym Jorku uczestnicy mieli wspólny
cel -?spotkać się gdzieś w mieście w południe. Jednak gry koordynacyjne
często wiążą się z celami niekooperacyjnymi, czyli takimi, które nie
sprzyjają współpracy, jak egoistyczna pokusa zdradzenia swojego
towarzysza niedoli w dylemacie więźnia, i dotyczy to również rozmowy.
Wyobraź sobie, że twoja przyjaciółka nie chce opiekować się twoim
dzieckiem w następny weekend ani rozmawiać o ślubie (nie mówiąc już o śmianiu się z tego powodu), bo na przykład nie pojawił się pan młody.
Chciałaby zatrzymać cię przez następne trzy (co najmniej) godziny jako
swojego osobistego stylistę i kochającego terapeutę, zamiast
przestrzegać twojego piętnastominutowego terminu zakończenia rozmowy.
Czyje pragnienia są dla ciebie ważniejsze i kiedy? W jakim stopniu masz
się dostosować do potrzeb przyjaciółki, zanim zaspokoisz niektóre ze
swoich? Jak możesz ustalić, które z twoich celów są zgodne, a które nie?
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
Zapraszamy do zakupu pełnej wersji książki
1. Chodzi o brzmieniowo w języku angielskim podobne, zwłaszcza gdy wymawiane przez małe dziecko, zwroty: I love you oraz I lick you (przyp. tłum.). [wróć]
2. M. Yeomans i in., A Practical Guide to Conversation Research: How to Study What People Say to Each Other, "Advances in Methods and Practices in Psychological Science" 2023, 6, nr 4, https://www.hbs.edu/ris/Publication%20Files/Brooks_Alison_J3_Practical%20Guide%20to%20Convo%20Research_6d119cd6-2109-4531-b739-99fa39ed8db4.pdf (dostęp: 9.01.2026). [wróć]
3. M. Yeomans, M. Schweitzer, A. Wood Brooks, The Conversational Circumplex: Identifying, Prioritizing, and Pursuing Informational and Relational Motives in Conversation, "Current Opinion in Psychology" 2022, nr 44, s. 293-302. [wróć]
4. J.B. Bavelas, L. Coates, T. Johnson, Listeners as Co-Narrators, "Journal of Personality and Social Psychology" 2000, 79, nr 6, s. 941. [wróć]
5. A. Kumar, N. Epley, Undersociality Is Unwise, "Journal of Consumer Psychology" 2023, 33, nr 1, s. 199-212. [wróć]
6. R.M. Hogarth, T. Lejarraga, E. Soyer, The Two Settings of Kind and Wicked Learning Environments, "Current Directions in Psychological Science" 2015, 24, nr 5, s. 379-385. [wróć]
7. J.N. Bailenson, Nonverbal Overload: A Theoretical Argument for the Causes of Zoom Fatigue, "Technology, Mind, and Behavior" 2021, 2, nr 1. [wróć]
8. K. Savitsky, N. Epley, Th. Gilovich, Do Others Judge Us as Harshly as We Think? Overestimating the Impact of Our Failures, Shortcomings, and Mishaps, "Journal of Personality and Social Psychology" 2001, 81, nr 1, s. 44; Ch. Welker i in., Pessimistic Assessments of Ability in Informal Conversation, "Journal of Applied Social Psychology" 2023, 53, nr 7, s. 555-569. [wróć]
9. J.R. Curhan, A. Pentland, Thin Slices of Negotiation: Predicting Outcomes from Conversational Dynamics Within the First 5 Minutes, "Journal of Applied Psychology" 2007, 92, nr 3, s. 802. [wróć]
10. K. Huang i in., It Doesn't Hurt to Ask: Question-Asking Increases Liking, "Journal of Personality and Social Psychology" 2017, 113, nr 3, s. 430. [wróć]
11. G.E. Donnelly, H. Collins, A. Wood Brooks, How Prisoner Apologies Influence Parole Decisions (w przygotowaniu). [wróć]
12. M. Di Stasi, A. Wood Brooks, J. Quoidbach, Asking Open-Ended Questions Increases Personal Gains in Negotiations (w przygotowaniu). [wróć]
13. A. Wood Brooks, L.K. John, The Surprising Power of Questions, "Harvard Business Review" 2018, 96, nr 3, s. 60-67. [wróć]
14. A. Wood Brooks, M. Yeomans, Boomerasking: Answering Your Own Questions (w przygotowaniu); M. Yeomans, A. Wood Brooks, Topic Preference Detection in Conversation: A Novel Approach to Understand Perspective Taking (w przygotowaniu). [wróć]
15. M. Yeomans, M. Schweitzer, A. Wood Brooks, Conversational Circumplex... [wróć]
16. A. Wood Brooks, M.E. Schweitzer, Can Nervous Nelly Negotiate? How Anxiety Causes Negotiators to Make Low First Offers, Exit Early, and Earn Less Profit, "Organizational Behavior and Human Decision Processes" 2011, 115, nr 1, s. 43-54. [wróć]
17. S.R. Martin i in., Talking Shop: An Exploration of How Talking About Work Affects Our Initial Interactions, "Organizational Behavior and Human Decision Processes" 2022, 168. [wróć]
18. A. Wood Brooks, M.E. Schweitzer, Can Nervous Nelly Negotiate?..., s. 43-54; G.A. Van Kleef, C.K.W. De Dreu, A.S.R. Manstead, The Interpersonal Effects of Anger and Happiness in Negotiations, "Journal of Personality and Social Psychology" 2024, 86, nr 1, s. 57. [wróć]
19. M. Ethier, The Most Interesting New MBA Courses at B-Schools This Year, "Poets & Quants", 22.09.2019. [wróć]
20. Boston Celtics -?amerykański klub koszykarski uczestniczący w rozgrywkach ligi NBA, za: Wikipedia (przyp. tłum.). [wróć]
21. Komunikat prasowy Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych, New Surgeon General Advisory Raises Alarm about the Devastating Impact of the Epidemic of Loneliness and Isolation in the United States, 3.05.2023, www.HHS.gov. (Polska, zob. np. https://pacjent.gov.pl/aktualnosc/przytul-sie-na-zdrowie [dop. tłum.]). [wróć]
22. P. Grice, Studies in the Way of Words, Harvard University Press, Cambridge MA 1991. [wróć]
23. E.C. Westgate, T.D. Wilson, Boring Thoughts and Bored Minds: The MAC Model of Boredom and Cognitive Engagement, "Psychological Review" 2018, 125, nr 5, s. 689; G. Shteynberg, A Collective Perspective: Shared Attention and the Mind, "Current Opinion in Psychology" 2018, 23, s. 93-97. [wróć]
24. H.K. Collins, When Listening Is Spoken, "Current Opinion in Psychology" ** 2022, 47, 101402. [wróć]
25. D.E. Forster i in., Experimental Evidence That Apologies Promote Forgiveness by Communicating Relationship Value, "Scientific Reports" 2021, 11, nr 1. [wróć]
26. M. Rossignac-Milon i in., Merged Minds: Generalized Shared Reality in Dyadic Relationships, "Journal of Personality and Social Psychology" 2021, 120, nr 4, s. 882. [wróć]
27. M. Yeomans i in., A Practical Guide... [wróć]
28. W tej książce skupimy się przede wszystkim na rozmowach synchronicznych, w których ludzie natychmiast odpowiadają sobie nawzajem. Zachęcam do zastanowienia się, w jaki sposób omawiane przez nas zasady -?zarządzanie tematem, zadawanie pytań, lekkość i życzliwość -?mogą (lub nie mogą) mieć zastosowanie w mniej synchronicznych interakcjach (za pośrednictwem wiadomości tekstowych, e-maili, mediów społecznościowych itp.) w porównaniu z żywą, burzliwą wymianą zdań. [wróć]
29. Zob. np. Słownik języka polskiego PWN lub hasło "komunikacja werbalna" w Wikipedii, https://pl.wikipedia.org/wiki/Komunikacja_werbalna (przyp. tłum.). [wróć]
30. Dość przypomnieć słynne obiady czwartkowe -?cotygodniowe intelektualne spotkania organizowane przez króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w drugiej połowie XVIII wieku, wzorowane na paryskich salonach literackich, na których spotykali się wybitni pisarze, naukowcy i działacze polityczni, by dyskutować o sztuce, nauce i reformach w Rzeczypospolitej (przyp. tłum.). [wróć]
31. B. Craveri, The Age of Conversation, New York Review Books, New York 2006. [wróć]
32. I. Kant, § 88. Das höchste Gut, w: Anthropologie in pragmatischer Hinsicht (1798) (współczesny polski przekład: § 88. O najwyższym dobru etyko-fizycznym, w: Antropologia w ujęciu pragmatycznym, tłum. E. Drzazgowska, P. Sosnowska, Wydawnictwo Instytutu Filozofii i Socjologii PAN, Warszawa 2005). [wróć]
33. Madame de Staël, De l'Allemagne | par Mme la baronne de Staël Holstein..., t. 1, Londyn 1813; B.R. Hanning, Conversation and Musical Style in the Late Eighteenth-Century Parisian Salon, "Eighteenth-Century Studies" 1989, 22, nr 4, s. 512-528; M. Bloom, Conversation in the Writings of Mme de Staël, "PMLA" 1933, 48, nr 3, s. 861-866. [wróć]
34. Rzeczpospolita uczonych, ew. republika listów (łac. res publica litteraria lub res publica eruditorum) -?międzynarodowa społeczność uczonych, oparta głównie na wymianie korespondencji (przyp. tłum.). [wróć]
35. L. Daston, The Ideal and Reality of the Republic of Letters in the Enlightenment, "Science in Context" 1991, 4, nr 2, s. 367-386. [wróć]
36. I. Kant, Beantwortung der Frage: Was ist Aufklärung? (1784) (polski przekład: Odpowiedź na pytanie: "Czym jest oświecenie?", w: I. Kant, Rozprawy z filozofii historii, przekł. i oprac. Translatorium Filozofii Niemieckiej Instytutu Filozofii Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika pod kierunkiem Mirosława Żelaznego, Wydawnictwo Antyk, Kęty 2005). [wróć]
37. Kant bardzo rzadko opuszczał swoje rodzinne miasto Królewiec, gdzie prowadził tak uregulowany tryb życia, że nazywano go Zegarem Królewieckim. [wróć]
38. M. Kuehn, Kant: A Biography, Cambridge University Press, Cambridge 2002, s. 357. [wróć]
39. I. Kant, § 88. Das höchste Gut; Th. de Quincey, The 'Dinner Parties' of Immanuel Kant, w: The Last Days of Immanuel Kant (1827), reprint w: Anthologia (2022), www.anthologialitt.com; A.A. Cohen, The Ultimate Kantian Experience: Kant on Dinner Parties, "History of Philosophy Quarterly" 2008, 25, nr 4, s. 315-336. [wróć]
40. Kant naprawdę powiedział, że w czasie "gustownej uczty" nie można pozwolić, aby pojawiła się lub utrzymywała Rechthaberei. W moim egzemplarzu Antropologii Kanta niemieckie słowo Rechthaberei przetłumaczono jako "dogmatyzm". (W polskim przekładzie fragment ten brzmi: "nie dopuścić do upierania się przy swojej racji ani u siebie, ani u innych członków towarzystwa", I. Kant, Antropologia w ujęciu pragmatycznym..., s. 237 [dop. tłum.]). [wróć]
41. A.A. Cohen, The Ultimate Kantian Experience... [wróć]
42. J. Swift, § 17. Genteel Conversation, Directions to Servants, Argument Against Abolishing Christianity, and Other Pamphlets, w: The Cambridge History of English and American Literature in 18 Volumes, ed. A.W. Ward, A.R. Waller, t. 9: From Steele and Addison to Pope and Swift, Cambridge University Press, Cambridge 1907-1921. [wróć]
43. S. Miller, Conversation: A History of a Declining Art, Yale University Press, New Haven CT 2007, s. 203. [wróć]
44. Chociaż znawcy konwersacji z całej Europy nie zgadzali się co do niektórych szczegółów dotyczących sztuki uprzejmej konwersacji -?kto najlepiej ją praktykuje i jakie powinny być zasady -?wszyscy byli zgodni co do jednego: Amerykanie byli najgorsi. Nie chodziło tylko o ich akcent, gramatykę czy nawyk plucia, czyli wady, które zauważyli w czasie swoich pobytów w Stanach Zjednoczonych francuski arystokrata Alexis de Tocqueville i pisarz Charles Dickens, niegdyś członek klasy robotniczej. Amerykanie łamali podstawową zasadę uprzejmej konwersacji, rozmawiając o interesach podczas spotkań towarzyskich i nieustannie mówiąc o sobie. [wróć]
45. A. Smith, Teoria uczuć moralnych, tłum., wstęp i przypisy D. Petsch, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1989. [wróć]
46. R. Cooper, Coordination Games, Cambridge University Press, Cambridge 1998; Th. Schelling, The Strategy of Conflict, Harvard University Press, Cambridge MA 1960; O. Morgenstern, J. von Neumann, Theory of Games and Economic Behavior, Princeton University Press, Princeton NJ 1944; J.F. Nash, Equilibrium Points in N-Person Games, "Proceedings of the National Academy of Sciences" 1950, 36, nr 1, s. 48-49. [wróć]
47. W Wikipedii ten dylemat opisano tak: "Dwóch podejrzanych zostało zatrzymanych przez policję. Policja, nie mając wystarczających dowodów do postawienia zarzutów, rozdziela więźniów i przedstawia każdemu z nich tę samą ofertę: jeśli będzie zeznawać przeciwko drugiemu, a drugi będzie milczeć, to zeznający wyjdzie na wolność, a milczący dostanie dziesięcioletni wyrok. Jeśli obaj będą milczeć, obaj odsiedzą 6 miesięcy za inne przewinienia. Jeśli obaj będą zeznawać, obaj dostaną pięcioletnie wyroki. Każdy z nich musi podjąć decyzję niezależnie i żaden nie dowie się, czy drugi milczy czy zeznaje, aż do momentu wydania wyroku. Jak powinni postąpić?" (przyp. tłum.). [wróć]
48. W literaturze występuje również jako gra w tchórza, jastrząb-gołąb lub dylemat kurczaków. To model niekooperacyjnej gry o sumie niezerowej, w której najwięcej można zyskać lub stracić, wybierając strategię konfrontacyjną. Strategia pokojowa natomiast chroni wprawdzie przed największą stratą, ale nie przynosi też żadnej nagrody. Klasyczną postać tej gry opisuje przykład: "Dwie osoby wsiadają do samochodów i z dużą prędkością jadą naprzeciwko siebie -?ten, kto pierwszy zahamuje lub zjedzie z trasy, jest "cykorem" i przegrywa. Ten, który skręci, ratuje życie, ale traci prestiż, jadący do końca prosto wygrywa prestiżowo, jeśli jednak obydwaj zdecydują się jechać do końca -?zginą", za: Wikipedia (przyp. tłum.). [wróć]
49. Th. Schelling, The Strategy of Conflict... [wróć]
50. M. Yeomans i in., A Practical Guide... [wróć]
51. Th.F. Pettigrew, L.R. Tropp, A Meta-Analytic Test of Intergroup Contact Theory, "Journal of Personality and Social Psychology" 2006, 90, nr 5, s. 751. [wróć]
52. M. Yeomans, A. Wood Brooks, Topic Preference Detection in Conversation... [wróć]
53. E.M. Templeton i in., Long Gaps Between Turns Are Awkward for Strangers But Not for Friends, "Philosophical Transactions of the Royal Society B" 2023, 378, nr 1875. [wróć]
54. A.M. Mastroianni i in., Do Conversations End When People Want Them To?, "Proceedings of the National Academy of Sciences" 2021, 118, nr 10, e2011809118; E. Stokoe, The Sense of a Conversational Ending, Loughborough University 2021, repository.lboro.ac.uk. [wróć]
55. Najnowsze badania przeprowadzone przez psychologów Adama Mastroianniego i Gusa Cooneya sugerują, że prawie żadna z naszych rozmów nie kończy się w momencie, w którym ktokolwiek by tego chciał. Zakończenie rozmowy jest ostatnią mikrodecyzją, którą należy skoordynować, dlatego tak często wydaje się ono niezręczne (i niezadowalające). [wróć]
56. N. Abi-Esber, A. Mastroianni, A. Wood Brooks, How Verbal, Nonverbal, and Paralinguistic Conversational Cues Inform Interpersonal Inference in Job Interviews (w przygotowaniu). [wróć]
57. Th. de Quincey, The 'Dinner Parties' of Immanuel Kant... [wróć]
58. A. Russell Hochschild, Working in America, Routledge, London 2015, s. 29-36. [wróć]
59. W. Marsalis, G. Ward, Moving to Higher Ground: How Jazz Can Change Your Life, Random House, New York 2009. [wróć]
60. E. Post, Etiquette in Society, in Business, in Politics, and at Home, Funk & Wagnalls, New York 1922. [wróć]
61. D. Carnegie, How to Win Friends and Influence People, Simon & Schuster, New York 1936. [wróć]
62. An Anthropology of Indirect Communication, red. J. Hendry, C. William Watson, Routledge, London 2001. [wróć]
63. J. Langshaw Austin, How to Do Things with Words, Harvard University Press, Cambridge MA 1975. [wróć]
64. M. Yeomans, M. Schweitzer, A. Wood Brooks, The Conversational Circumplex..., s. 293-302. [wróć]
65. G.M. Fitzsimons, E.J. Finkel, M.R. van Dellen, Transactive Goal Dynamics, "Psychological Review" 2015, 122, nr 4, s. 648; H. Barki, J. Hartwick, Conceptualizing the Construct of Interpersonal Conflict, "International Journal of Conflict Management" 2004, 15, nr 3, s. 216-244. [wróć]