WPROWADZENIE Czym w ogóle jest medytacja?
[Podczas medytacji] umysł stopniowo przybliża się do świadomości tego, co nie jest formą, a także do wymiaru rzeczy transcendentalnych, przynależnych do świata abstrakcji, tj. do tego, co jest oderwane od jakiejkolwiek formy i skoncentrowane w samym sobie.
- Alice Bailey
Esoteric Astrology
Znacznie łatwiej byłoby opowiedzieć o tym, czym medytacja nie jest. Medytacją nie jest relaksowanie się w fotelu, aby obejrzeć niedzielny mecz w telewizji. Medytacją nie jest wchodzenie w stan hipnozy wskutek wpatrywania się w namalowaną na jezdni linię przerywaną, kiedy prowadzimy samochód. Medytacją nie jest także siedzenie i wpatrywanie się w okno, gdy mamy coś do zrobienia.
Istotą procesu medytacyjnego, o którym będzie mowa w niniejszej książce, jest skupienie uwagi, a nie myśli. W niektórych systemach nie chodzi nawet o skupienie uwagi, lecz o rozluźnienie umysłu i ciała. Z racji tego, że istnieje wiele sposobów medytowania i wiele potencjalnych celów medytacji, nie ma jednej definicji, która pasowałaby do wszystkich możliwych wariantów.
W definicjach słownikowych znacznie większy nacisk kładziony jest na rzeczy, które są związane z medytacją, niż na nią samą. W pierwszej definicji zaprezentowanej w dziesiątym wydaniu Webster's Collegiate Dictionary jest na przykład mowa o rezultatach medytowania lub oddawania się rozmyślaniom, ale nie o samej medytacji. Według niej "medytacja to dyskurs, którego celem jest wyrażenie refleksji jego autora lub wprowadzenie innych w stan kontemplacji". Medytacja jest w tym rozumieniu pracą pisemną, która stanowi owoc dogłębnego zastanowienia się nad jakimś zagadnieniem i która została przygotowana na użytek innych ludzi.
Druga definicja nie jest dużo bardziej pomocna. Według niej medytacja to "akt albo proces medytowania". Hmm, to już wiemy. Ale co oznacza słowo "medytowanie"?
Słowo "medytowanie" wywodzi się od łacińskiego meditari i oznacza "oddawanie się kontemplacji lub refleksji". Oznacza także "skupianie myśli" na czymś albo "rozmyślanie o czymś lub zastanawianie się nad czymś". Według trzeciej definicji jest to "planowanie lub projektowanie w umyśle", tworzenie lub dążenie do realizacji obranego przez siebie celu. Jak na razie najbardziej pomocny jest fragment dotyczący skupiania swoich myśli, niemniej jednak prawdziwa medytacja ma na celu coś jeszcze innego. W definicji słowa "medytować", która jest zamieszczona w dziewiątym wydaniu Webster's New College Dictionary, pojawia się wzmianka o łacińskim słowie mete, które oznacza "granicę". W dziesiątym wydaniu Webster's Collegiate Dictionary jest natomiast mowa o łacińskim słowie mederi, które oznacza "uzdrawiać, leczyć" (stanowi ono rdzeń słowa medyczny) oraz o greckim słowie medesthai, które oznacza "być świadomym czegoś".
Na pierwszy rzut oka powyższe definicje w niewielkim stopniu wyjaśniają, w jaki sposób się medytuje. Można wręcz stwierdzić, że wprowadzają w błąd. Przyjrzyjmy się jednak fragmentowi "dążyć do realizacji celu". Dla większości z nas, wszystko, co robimy, ma jakiś cel. Jeżeli mam cię przekonać, że medytacja jest czymś dobrym, muszę bardzo precyzyjnie opowiedzieć o tym, do czego ona w ogóle służy. Muszę cię przekonać, że za sprawą medytacji możesz osiągnąć interesujące cię cele.
A teraz zastanówmy się nad fragmentem "być świadomym czegoś" albo po prostu "być świadomym". Jest on nieco bliższy prawdy. Medytacja jest bowiem czasem nazywana treningiem świadomości albo treningiem umysłu. Zamiast pozwalać umysłowi błądzić tam, gdzie mu się podoba, możemy go wyćwiczyć, żeby był bardziej skoncentrowany.
W medytacji chodzi o zrelaksowanie umysłu, skupienie uwagi i zrealizowanie celu. Niniejsza książka zajmuje się tymi trzema obszarami:
Znajdziesz w niej różne sposoby rozluźniania ciała i umysłu. Nauczysz się skupiać uwagę i będziesz mógł rozwinąć swoje umiejętności za sprawą prezentowanych przeze mnie ćwiczeń. Poznasz przykładowe cele medytacji oraz dowiesz się, jakie rzeczy możesz osiągnąć za sprawą medytacji.
O co więc chodzi z tymi granicami? Jak mają się one do medytacji? Kiedy myślimy o sobie samych, mamy tendencję do traktowania każdego z nas jako odrębnej jednostki. "Żyję wewnątrz swojego ciała/umysłu, a reszta świata znajduje się na zewnątrz. Ustanawiam wokół siebie granicę". Tego rodzaju granica nie jest czymś całkowicie logicznym. Za każdym razem, gdy robię wdech, nabieram w płuca powietrza, które znajdowało się wcześniej w płucach innych ludzi. Zjadam jedzenie, które zostało przez kogoś przetworzone. Podczas swoich codziennych interakcji z innymi ludźmi staram się budować relacje, za sprawą których będę się czuła mniej samotna. Pomimo tego ustanawiam pomiędzy sobą a innymi ową granicę.
Odgraniczamy się od wszystkiego. Ściany mojego domu stanowią granicę oddzielającą mnie od zimna. Mój ogródek ma granice, które zostały legalnie wyznaczone, kiedy dokonywano podziału okolicznych terenów. Kraje także mają swoje granice. Korporacje muszą przestrzegać granic określonych prawnie przez patenty, prawa autorskie i tym podobne rzeczy. Granice są wszędzie wokół nas. Czy aby na pewno?
Robert Frost pisze w swoim wierszu pt. Mending Wall: "Istnieje coś, co nie kocha muru". W dalszej części utworu wyznaje ponadto: "Zanim wzniosę mur, pragnę się dowiedzieć / Co znajduje się po obu jego stronach / I kogo mogę tym obrazić". Frost pyta: "Dlaczego potrzebuję granicy pomiędzy mną a mym sąsiadem, którą ów mur wyznacza?". Równie dobrze można zadać to samo pytanie w odniesieniu do każdego "muru" istniejącego pomiędzy nami a innymi ludźmi albo pomiędzy naszym świadomym i nieświadomym doświadczeniem.
Jednym z celów medytacji jest dostrzeżenie granic, których nie wyznaczyliśmy sobie sami. Niewykluczone, że najtrudniejszą do pokonania granicą - a z całą pewnością najbardziej wytrzymałą - jest granica, którą ustanawiamy pomiędzy świadomymi i mniej świadomymi częściami naszych własnych umysłów. Żadna czynność nie wymaga od nas tak dużo jak przeprowadzenie szturmu na tę barierę. Każdego dnia w świadomy sposób zajmujemy się rzeczami, z którymi mamy do czynienia na jawie. Nocami natomiast przemawia do nas nasza nieświadomość, która za pośrednictwem snów zachęca nas do głębszego zrozumienia samych siebie. Kiedy jednak się budzimy, odbudowujemy granicę pomiędzy tymi dwiema płaszczyznami naszej psychiki. Wszyscy potrzebujemy czegoś, co pomoże nam lepiej zrozumieć procesy, które zachodzą w naszych umysłach, gdy jesteśmy przytomni, śpimy albo gdy jesteśmy rozproszeni. Medytacja jest jedną z praktyk, dzięki którym możemy utrzymać koncentrację wystarczająco długo, aby być w stanie dostrzec owe procesy.
Przyjrzyjmy się przez moment, w jaki sposób granice oddziałują na nas za pośrednictwem obecnych w naszym życiu systemów. Bardzo często myślimy, że nasze życie to życie odrębnych jednostek, które wchodzą ze sobą w interakcje, ale pozostają od siebie niezależne. Dobrym przykładem jest rodzina. Wychowywałam się w domu, w którym mieszkałam wraz z rodzicami i rodzeństwem. W pewnym momencie zamieszkała z nami także moja babcia. Przed tym, jak przeprowadziła się do naszego domu, była czymś w rodzaju odrębnej jednostki. Kiedy jednak zamieszkała z nami, stała się członkinią naszego gospodarstwa domowego i zaczęła się nim aktywnie zajmować. Czytała nam do snu, rozmawiała z nami i ganiła nas dokładnie tak samo, jak moi rodzice. Chodziła z nami na koncerty, dzieliła się z moim tatą krzyżówkami w gazecie i jeździła na wakacje z moją mamą. Kiedy jakiś czas później się od nas wyprowadziła, przestała być członkinią naszego gospodarstwa domowego i odzyskała wcześniejszy status "bliskiej krewnej".
Czy takie rozróżnienie wydaje się sztuczne? Jak to się stało, że mogliśmy przyjąć babcię do systemu naszego gospodarstwa domowego, a następnie ją z niego usunąć? Kluczową granicą były drzwi naszego domu. Każdy, kto żył po drugiej ich stronie, nie należał do naszego gospodarstwa domowego.
ĆWICZENIEPostrzeganie granic
Przez kilka chwil pomyśl o obszarze twojego życia, który jest dla ciebie ważny. Postaraj się dostrzec granice, które napotykasz, kiedy myślisz o tym obszarze. Pomyśl o ludziach, zwierzętach lub innych rzeczach, które znajdują się w tym obszarze twojego życia. Teraz pomyśl o tym, co się dzieje z owymi ludźmi lub rzeczami, kiedy zajmujesz się czymś, co w żaden sposób nie jest z nimi związane. Czy przekraczają granicę, aby stać się częścią innego systemu? Czy ty sam przekraczasz jakąś granicę? Czy sytuacja staje się skomplikowana? Skąd wiesz, gdzie dokładnie znajduje się granica? Czy się przesuwa albo zmienia w zależności od okoliczności?
Medytacja może pomóc w dostrzeżeniu granic, które sam wokół siebie stworzyłeś. Zaczniesz dzięki niej rozumieć, że niektóre z owych granic są przydatne, podczas gdy inne nie służą żadnemu konkretnemu celowi. Możesz się spodziewać, że za sprawą tego procesu zmienią się twoje relacje z innymi ludźmi. Możesz się także spodziewać dramatycznych zmian w sposobie postrzegania siebie samego.
Znaczna część stresu, którego doświadczasz w swoim życiu, jest powiązana z istnieniem granic. Gdy zaczniesz lepiej rozumieć, w jaki sposób różne systemy - uświadamiane, mniej uświadamiane, społeczne i ekonomiczne - wywierają wpływ na twoje życie, poczujesz rozluźnienie zarówno w ciele, jak i umyśle. Medytacja pozwoli ci przyjrzeć się twoim przekonaniom dotyczącym granic istniejących pomiędzy różnymi systemami.
Twój mentalny ekwipunek medytacyjny
Medytacja zaczyna się od naszych spostrzeżeń i opinii na temat świata. Postrzegamy swoje otoczenie za pomocą pięciu zmysłów: wzroku, słuchu, smaku, węchu i dotyku. Ograniczenia owych fizycznych zmysłów siłą rzeczy ograniczają naszą zdolność gromadzenia informacji o świecie. Za pomocą umysłów osądzamy świat, opierając się na tym, co postrzegamy; myślimy o faktach i podejmujemy decyzje.
Integracja zależy od rzeczy, których nie możemy zarejestrować za pomocą zwykłych zmysłów. Żyjemy wewnątrz całościowego systemu, który nazywamy ciałem i który jest połączony z innymi systemami. (Dla przykładu, jesteś jednym z elementów systemu, jakim jest twoja rodzina). Jest z nim związanych wiele czynników, których nie możemy doświadczyć za pomocą zwykłych zmysłów, a od których jesteśmy zależni, ponieważ wywierają na nas wpływ i wywołują w nas reakcję. (Tętno jest na przykład czymś, co możemy zazwyczaj łatwo poczuć, w przeciwieństwie do ciśnienia krwi).
W jaki sposób możemy się zajmować owymi czynnikami? Istnieją trzy metody gromadzenia informacji, których nie możemy zdobyć za pomocą zwykłych zmysłów:
Używamy narzędzi i maszyn, które dokonują za nas pomiarów. Nie potrzebujemy do tego medytacji, chociaż jakaś forma praktyki medytacyjnej przyczyniła się zapewne do powstania wszystkich narzędzi i maszyn. Używamy naszych umysłów, aby gromadzić informacje za pomocą myśli. Kiedy już zbierzemy dane "dotykowe", rozpoczynamy proces myślowy, którego celem jest nadanie owym danym sensu - ich uporządkowanie lub zorganizowanie w taki sposób, abyśmy mogli z nich korzystać. Znaczną część problemów, z którymi musimy sobie radzić w codziennym życiu, rozwiązujemy właśnie za pomocą owego mentalnego procesu analizowania i sortowania. Możemy wtedy dokonać krytycznej oceny. Gromadzimy także informacje za pomocą praktyki kontemplacyjnej, czyli poprzez uspokajanie umysłu. Proces medytacyjny często koncentruje umysł na jednej rzeczy -
mantrze (słowach),
jantrze (obrazie) albo oddechu - w tak dużym stopniu, aby pozbyć się z niego wszystkich innych treści. Aby skierować świadomość w określoną stronę, używa się procesu rytualnego. W przypadku niektórych praktyk medytacyjnych dąży się do jak najdokładniejszego oczyszczenia umysłu z wszelkich myśli.
Wszyscy jesteśmy zaznajomieni z podstawowymi metodami wykorzystywania maszyn do gromadzenia informacji i zapisywania ich w użyteczny dla nas sposób. Bardzo często zapominamy jednak, że możemy się po prostu rozluźnić i pozwolić naszemu umysłowi skanować zapamiętane przez nas dane i dokonywać ich reorganizacji. W jeszcze mniejszym stopniu jesteśmy w stanie używać naszych umysłów do zbierania informacji pochodzących spoza zasobów naszej "normalnej" pamięci.
Powszechnie uważa się, że naukowcy posługują się pierwszą z wymienionych powyżej metod, podczas gdy filozofowie skłaniają się raczej ku metodzie numer dwa. Trzecia z nich jest natomiast często ignorowana. Ken Wilber, jeden z wiodących pisarzy zajmujących się psychologią transpersonalną, twierdzi jednak, że każde z tych trzech podejść jest na swój sposób uzasadnione.
Każdy z trzech sposobów poznawania oferuje dostęp do prawdziwych (empirycznych) danych w typowych dla nich domenach - danych zmysłowych, danych rozumowych i danych transcendentalnych. W przypadku każdego z tych rodzajów danych mamy do czynienia z natychmiastowym lub intuicyjnym zrozumieniem*.
Wszyscy jesteśmy uczeni pierwszego ze wspomnianych wyżej sposobów obcowania ze światem - używamy naszych zmysłów albo zbieramy dane zmysłowe za pomocą maszyn. Większość z nas zapoznaje się także z teorią i filozofią zagadnień, które nas interesują, przez co jesteśmy zaznajomieni także z drugą z tych metod. Niemniej jednak stosunkowo niewiele osób jest uczonych tego, w jaki sposób gromadzić i oceniać dane transcendentalne. Zachodnie religie wykazują tendencję do "puszkowania" tego rodzaju informacji i karmienia nas nimi tak, jakby były naukowo udowodnionymi faktami, choć wcale nimi nie są. Hiszpański pisarz i filozof Jose Ortega y Gasset stwierdza w swoim eseju pt. Misja uniwersytetu: "Nie istnieje żaden przekonujący powód, aby zwykły człowiek chciał lub powinien być naukowcem"**. Sugeruje on, że powinniśmy pogłębiać swoją wiedzę na temat efektywnego planowania naszych działań, zagadnień związanych z życiem organicznym, procesów istotnych dla rodzaju ludzkiego oraz planu wszechświata. Warto zwrócić uwagę na to, że Ortega y Gasset zakłada, że istnieje jakiś plan. W wielu religiach uważa się, że ów plan może zostać dostrzeżony podczas praktyki kontemplacyjnej. Nie trzeba jednak być wyznawcą zorganizowanej religii, aby gromadzić informacje na temat świata.
Ken Wilber w następujący sposób pisze o kwestii istnienia celu naszego życia:
Podstawową Naturą istot ludzkich (...) jest najwyższa Pełnia. Jest ona czymś wiecznym i ponadczasowym - czyli czymś prawdziwym od początku, czymś prawdziwym do końca, a także, co najważniejsze, czymś prawdziwym w chwili obecnej, w każdym momencie. Ową wiecznie obecną i najwyższą Pełnię, która manifestuje się w mężczyznach i kobietach, nazywamy Atmanem (podobnie jak wyznawcy hinduizmu), Naturą Buddy (podobnie jak wyznawcy buddyzmu), Tao, Duchem, Świadomością (superświadomością) albo (...) Bogiem***.
Czy celem twoich medytacji jest najwyższa pełnia? Nie musi nim być. Nie zmienia to faktu, że podczas medytacji będą ci się najprawdopodobniej przytrafiać doświadczenia transcendentalne, a twoje dotychczasowe wyobrażenia na temat granic zostaną zakwestionowane. Warto jednak pamiętać, że nie stracisz przez to zdolności funkcjonowania wewnątrz owych granic. Wiele granic jest przez nas w pełni akceptowanych, a wręcz często służą nam one do realizowania oczywistych celów. Bez nich nie wiedzielibyśmy, co robić. Medytacja może nam natomiast zaoferować doświadczenie szerszego spektrum świadomości. Dzięki niej rozwiniesz w sobie większą elastyczność w kwestii podejmowania decyzji. Sprawi ona także, że przestaniesz reagować na stresujące sytuacje, które napotykasz w swoim życiu, i zaczniesz im stawiać czoła w pełni świadomie.
Inną korzyścią, która płynie z medytowania, jest zmiana sposobu postrzegania samego siebie. Definiujemy naszą pozycję w świecie za pomocą granic ustanawianych pomiędzy nami a otaczającymi ludźmi. Paradoks polega jednak na tym, że choć możesz mieć poczucie, że jesteś oddzielony od innych i różnisz się od nich, tego rodzaju rozróżnienie jest fałszywe. Nie jesteśmy od siebie odseparowani, nawet jeśli w momencie, w którym czytasz tę książkę, znajdujemy się (fizycznie) w odległych miejscach. W rzeczywistości wszyscy jesteśmy ważnymi "elementami", czy też członkami tej samej jednolitej, kompletnej i doskonałej pełni. Tak naprawdę każdy z nas ma wpływ na funkcjonowanie wszechświata. Nie jesteśmy oddzielonymi od siebie częściami świata, lecz raczej różnymi aspektami jednego, większego systemu.
ĆWICZENIEPostrzeganie systemów
Pamiętasz klocki, którymi bawią się dzieci? Czasem mają one różne kolory, a czasem po prostu różne kształty. Niektóre z nich są większe od innych. Niemniej jednak wszystkie z nich są częściami tego samego zestawu klocków. Pomyśl o figurach na szachownicy. Pomimo tego, że pełnią one różne funkcje, wszystkie składają się na ten sam zestaw figur szachowych. Pomyśl o poszczególnych ludziach składających się na gatunek ludzki, który mieści się w szerszej kategorii kręgowców, która z kolei mieści się w jeszcze szerszej kategorii żyjących istot.
Nawet jeśli dostrzegamy ową złożoność budowy świata, aby przetrwać w świecie fizycznym, potrzebujemy samoidentyfikacji. Muszę odróżniać wszystko, co znajduje się wewnątrz mojego umysłu, od tego, co znajduje się poza nim, tak samo jak ty. Paradoks najwyższej pełni i indywidualizmu polega na tym, że są one równie prawdziwe, rzeczywiste i pożądane. Możesz być gorącym zwolennikiem naukowej metody postrzegania, ale świat i rządzące nim mechanizmy bezustannie nas zaskakują. Możemy badać drzewa, ale w dalszym ciągu odczuwać strach, kiedy znajdziemy się sami w środku lasu.
Podsumowanie
Medytacja to pewna i bezpieczna metoda poznawania zarówno wewnętrznych mechanizmów rządzących naszym umysłem, jak i zewnętrznych manifestacji transcendentalnej rzeczywistości. Pozwala ona zgłębić tajemnice własnej osobowości i zaprzyjaźnić się ze wszystkimi jej aspektami - dobrymi, złymi lub jakimikolwiek innymi. Daje także możliwość dotknięcia bardziej całościowej natury wszechświata w sposób, który jest niezwykle podnoszący na duchu i uzdrawiający. Dzięki medytacji rozwiniesz w sobie cierpliwość wobec siebie samego i innych ludzi. Ponadto, za sprawą doświadczeń kontemplacyjnych zrozumiesz rzeczy, których nie można zrozumieć w żaden inny sposób.
Pozwolę sobie jeszcze na koniec powrócić do metafory muru. Mam nadzieję, że za sprawą medytacji będziesz w stanie dostrzec ściany, które wzniosłeś we własnym umyśle, a także granice ustanowione przez ciebie pomiędzy tobą a światem. Mam również nadzieję, że dzięki medytacji zaczniesz dostrzegać drzwi, które pozwolą ci pokonywać owe przeszkody.
* K. Wilber, Eye to Eye, Nowy Jork 1983, str. 44.
** J. Ortega y Gasset, Mission of the University, Nowy Jork 1944, str. 59 [wydanie polskie: Misja uniwersytetu, "Znak" 1978, nr 288 (6)].
*** K. Wilber, Up from Eden, Nowy Jork 1981, str. 12.