Mitologia bałtyjska - Tadeusz Zubiński

Kup ebooka

13.00 zł
10.40 zł (9,90 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

Wstęp

Celem mojej pracy jest prezentacja mitologii naszych sąsiadów Litwinów i Łotyszy. Ponieważ w życiu codziennym, kulturze, świadomości i obyczajowości tych dwóch narodów etniczne dziedzictwo pozostaje stale trwałe i ostatnio ma wyraźne tendencje do odrodzenia przyjąłem metodę ciągłej narracji, nie zaś dzielenia podstawowego tekstu - poza akapitami - na rozdziały. Po prostu sytuacja jest taka, iż to co na przykład u nas jest zamierzchłą przeszłością, specyficznym antykwariatem antropologicznym i etnograficznych, u Bałtów jest codziennością. Bałtowie są właśnie tą grupą językową, która etnicznie i kulturowo najmniej uległa ogólnoeuropejskiej unifikacji. Są bardzo wyraziści, świadomi swej odrębności, wyjątkowości i starożytności. Mam nadzieje że znaczną pomocą będzie zamieszczony pod koniec swego rodzaju leksykon bałtyjskiego dziedzictwa etnicznego.

Uwaga używam epitetu bałtyjski, a nie bałtycki, gdyż nie chodzi mi o morze bałtyckie, ale o narody. Krajami bałtyckimi są Rosja, Finlandia, Polska, Estonia etc., ale nikt nie powie iż są to narody bałtyckie. Podstawowym wyróżnikiem jest język, a nie umiejscowienie danego narodu na mapie.

Istotna uwaga porządkująca. Otóż Litwini posługują się jednym językiem literackim, i przynajmniej dwoma dialektami z których jeden - żmudzki - właśnie wybija się na samodzielny język.

Łotysze używają dwóch języków: większościowego łotewskiego i łatgalskiego - języka mniejszości z katolickiej Łatgalii, byłych polskich Inflant.

Stąd pojawiające się skróty: lit. - litewski, łot. - łotewski, łat. - łatgalski.

W tekście czytelnik spotka się z określeniami Dzuk i Dzukija, po litewsku odpowiednio dz?kas i Dz?kija. Te terminy określają mieszkańca Dzuka - południowo-zachodniej części Litwy, która zachowała swą odrębność dialektu i obyczaju.

Jednocześnie zdarza się, że nie jest możliwe by przypisać jakąś postać mitologiczną do konkretnej bałtyjskiej nacji - stąd brak epitetu, co oznacza, że dana postać ma charakter szerszy i występuje nie tylko na jednym obszarze językowym.

Ponieważ większość mitów ma liczne warianty, nie udało mi się uniknąć pewnych powtórzeń.

W tym miejscu wypada przypomnieć, że w literaturze przedmiotu przyjmuje się iż mitologia to zespół mitów (opowieści o bogach i bohaterach oraz ich czynach), porządkujących wiedzę o świecie (wszechświecie) - kosmogonii, ustalających w nim pozycję człowieka. Religia definiowana jest zwykle jako skodyfikowany system wierzeń i instytucji kultowych (symboli, obrzędów, modlitw, ofiar i ludzi specjalnie przygotowanych do ich składania), którego celem jest doprowadzenie do kontaktu człowieka z bóstwem i zapewnienie sobie jego opieki w szeroko pojmowanej sferze sacrum. Demonologia stanowi obszar wierzeń w istoty demoniczne (zarówno pozytywnie, jak i negatywnie nastawione do człowieka), które otaczają siedziby ludzkie, mieszkając w lasach, wodach, powietrzu czy nawet w obrębie samego gospodarstwa. Istoty te dawały się zjednywać ofiarami lub specjalnymi zabiegami magicznymi. Wierzenia pogańskie najdłużej przechowały się właśnie w demonologii ludowej, choć zostały znacznie zniekształcone pod wpływem wzorców chrześcijańskich, gdyż w tej sferze koegzystencja obu światopoglądów była najwyraźniejsza.

Przy czym zaznaczam, że przyjąłem pogląd, iż to w litewskiej obrzędowości przechowało się najwięcej śladów bałtyjskiego dziedzictwa, stąd najwięcej przykładów z litewskiego folkloru i tradycji.

Pierwszym podstawowym źródłem odnoszącym się do etnogenezy Bałtów jest datowana na 98 r. n.e. praca rzymskiego historyka Tacyta (ok. 55-120 r. n.e.), 1 (pełny tytuł łaciński brzmi De origine et situ Germanorum), opisująca kontynentalne ludy germańskie i bałtyckie, a także bałtyjsko-fińskie wprowadza nazwę Aisciów - łac. Aesti. Znajduje się w niej też kilka ustępów o ich religii. Termin języki bałtyjskie wprowadził do obiegu w roku 1845 niemiecki językoznawca profesor z Królewca, Ferdynand G. Nesselmann, zamiast poprzednio używanego sztucznego terminu: litewsko-łotewskie.

Kim są Bałtowie z punktu widzenia etnografa?

Narody bałtyjskie należą do indoeuropejskiej rodziny językowej, zamieszkują południowo-wschodnie wybrzeże Bałtyku, nazywanego przez Łotyszy "Bursztynowym". Najczęściej samą nazwę Bałtyk wywodzi się z łacińskiego balteum - pas, wstęga, stąd Mare Balticum. Warto odnotować, że już Pliniusz w swej Historii Naturalnej używa nazwy Baltia, lecz jako określenie Skandynawii. Badacze litewscy przyjmują, że przodkowie dzisiejszych Bałtów wkroczyli na te tereny około 2500 p.n.e., zaś okres VI p.n.e. do V n.e. to czas formowania się plemion bałtyjskich w takiej postaci, w jakiej wkroczyły na pisaną arenę dziejów. W wieku XIII, przełomowym dla dalszych losów Bałtów, plemiona które później utworzyły naród łotewski, tak zwani Starołotysze, łot. senlatvieši2 , to jest Łatgalowie (letga?i), Selowie (s??i) Zemgalowie (zemga?i), i częściowo Kurowie3 (kurši) liczące w sumie około 150 tysięcy ludzi, zajmowały obszar około 58 tysięcy km2. Litwini wraz ze Żmudzinami - obliczani na 170 tysięcy głów - zamieszkiwali obszar zbliżony do powyższego, zaś plemiona Pruskie - też szacowane na około 170 tysięcy osób - obejmowały swym zasięgiem około 42 tysięcy km2.

Był to znaczący regres, gdyż francuski badacz przedmiotu Jean Meuvert utrzymuje iż plemiona bałtyjskie przed ekspansją Słowian - VI-VII wiek po Chrystusie zasiedlały obszar 430 000 km2.

Współcześni Bałtowie, a zwłaszcza Litwini, są bardzo dumni ze swych języków, słusznie utrzymując, że są bardzo starożytne, skomplikowane, dźwięczne, starsze od eposów Homera, i bardzo bliskie sanskrytowi. Ta duma i chęć odpowiedzi na polską arogancję zrodziły bałamutną wiarę w rzymskie, czyli bardzo starożytne pochodzenie Litwinów. Jan Długosz ochoczo i bardzo twórczo rozwinął informację znajdują się w kronice Piotra z Duisburga o Romowe - Romuva, miejscu kultowym plemion bałtyjskich na obrzeżach Sambii. Etnogenezę, nie wyjaśnioną do dziś, tego sanktuarium, na pierwszy rzut oka kojarzącą się z Rzymem-Romą - zdecydował się wyprowadzić wywód o rzymskim pochodzeniu Litwinów. Być może Długosz usłyszał tę tezę od studentów z Litwy, którzy wówczas studiowali na Akademii Krakowskiej. Główny trzon owej legendy zasadza się na twierdzeniu o rzymskich księciu Willi (łac. Villa), który po przegranej wojnie Pompejusza z Cezarem wraz ze swoimi stronnikami przybył na Litwę i tutaj założył miasto Wilno. Inny mit, z około roku 1413, podjęty przez późniejszych, opowiada o protoplaście Wielkich Książąt Litewskich - krewnym cesarza Nerona Palemonie - który z trzema synami: Sperą, Kuną, i Borkiem osiadł na Litwie na 14 pokoleń przed objęciem władzy przez Wielkiego Księcia Giedymina. Wraz z Palemonem i jego synami na Litwę miało przybyć 500 szlachetnych Rzymian. Kolejny wariant mitu opowiada o trzech braciach - Rzymianach, którzy nosili imiona: Zerśl, Kern, Wilk. Każdy z nich założył jedno miasto. Odpowiednio; Ześlę, Kernave, Wiłkomierz, wszystkie trzy nad rzeką Świętą.

W okresie baroku ta tak krzepiąca teza o "rzymskości" Litwinów nabrała mocy i stała się sprawą polityczną oraz coraz bardziej bałamutną. Pierwszy historyk, autor Historii Litwy, jezuita Wojciech Wijuk-Kojałowicz wystąpił z własną bardzo oryginalną koncepcją wyprowadzając pochodzenie Litwinów od gockich Herulów, oczywiście nie przedstawiając żadnych poważnych dowodów. Podobnych rojeń było wówczas więcej, przy czym w tym bałamuctwie szczególnie zaznaczyli się Ksawery Bohusz (1746-1820) literat i uczony oraz Teodor Narbutt (1784-1864) twórca pseudo mitologii bałtyjskiej.

Całkiem poważnie, traktując język jako rozróżnienie, do Bałtów zaliczamy współczesnych Litwinów i Łotyszy, a także wybitych lub zniemczonych ostatecznie na początku XVIII wieku Prusów. W przeszłości do Prusów zaliczano plemiona: Galindów, Nadrowów, Skaldów, Warmiów, Pogezanów, Natangów, Bartów, Sambów, Sasinów, Pomezanów. Język pruski miał dwa dialekty.

Przyjmuje się, że ostatni człowiek posługujący się językiem pruskim, jako rodzimym, zmarł w Hamburgu w roku 1627. Podobno na Mierzei Kurońskiej w roku 1677 zmarł staruszek, który znał ów język, zaś 1710 rok stanowi cezurę, po której następuje ostateczne zniknięcie Prusów, w wyniku zgermanizowania albo wyniszczenia. Podkreślę: tak czy inaczej rok 1710 stanowi cezurę, po której następuje ostateczne zniknięcie Prusów, w wyniku zgermanizowania albo fizycznego wyniszczenia.

Do plemion bałtyjskich zaliczamy następnie złotewszczonych bądź zlitewszczonych w XIV wieku Selów, podobnie jak Kurów i Zemgalów w wieku XVI, oraz Jadźwingów, którzy zostali definitywnie albo wybici albo spolszczeni albo zlitewszczeni w drugiej połowie XIII wieku.

Co do Jadźwingów (lub Jaćwingów) to nawet przypuszczalnych danych dotyczących obszaru i liczby ludności nie posiadamy, choć w drugiej połowie XIII wieku ludność jadźwingska być może liczyła około 50 tysięcy głów. Przyjmuje się, że to właśnie Jaćwież w XIII wieku była na najlepszej drodze ku utworzeniu własnej państwowości. Jadźwingów4 zmasakrowały kolejne najazdy polskie, ruskie, litewskie i krzyżackie.

Przyjmuje się rok 1283 jako ostateczną datę, po której Jadźwingowie schodzą z areny dziejów. Sami Jadźwingowie swój kraj nazywali J?tv?.

Języki zemgalski i kuroński wymarły w XVI wieku.

Język seloński był jeszcze na początku XIX używany jako język domowy przez około 1-tysięczną populację. Obecnie zna go zaledwie kilka osób.

Zachowała się szczątkowa grupa narodowościowa: kuršininkai - po litewsku, a po łotewsku kursenieki. Niemcy są gnuśni i ułatwiają sobie życie, stąd trzymają się formy mylnej nazwy Kuren - czyli po polsku Kurowie. Kiedyś część niemieckich badaczy przedmiotu nazywała ich pruskimi Łotyszami. Oni sami określają się taką deklaracją: lietuvis sauc mumis kuršinink?s. Mes esam ne latviai, o kuršininkai - to znaczy: Litwin nazywa nas kuršinink?s, my nie jesteśmy Łotyszami, natomiast jesteśmy kuršininkai. Są to luteranie, posiadający własny język bliski do łotewskiego, z wpływami niemieckiego, mieszkający głównie w Niemczech, około 100-150 osób, i reliktowo na litewskiej części Mierzei Kurońskiej w liczbie 9 osób. Być może pojedyncze osoby mieszkają w Obwodzie Kaliningradzkim Rosji. My, Polacy nie posiadamy dla nich odrębnej nazwy.

Już pierwsi chrześcijańscy misjonarze byli pod silnym wrażeniem bardzo rozbudowanego systemu religijnego w krainach bałtyckich. Ich zdumienie budziły takie widowiskowe ryty jak: kremacja zwłok, wiara w reinkarnację, cześć oddawaną poszczególnym drzewom, gajom, głazom, wodzie i ogniowi, wszechobecny totemizm, malowniczy, i odbierany jako starożytny, kult wężów, wiara w ogromną liczbą bogów i półbogów, bardzo rozbudowany system składania tymże ofiar.

Wiek XIII to czas powierzchownej chrystianizacji mieczem i ogniem Bałtów łotewskich i Prusów. Litwa oficjalnie przyjęła chrzest w roku 1387, a Żmudź dopiero w 1413. Nie są to daty graniczne. Chrystianizacji uległy duże miasta, parafie i dwory, wieś - czyli zdecydowana większość populacji - pozostawiona była samej sobie, oczywiście periodycznie odbywały się polowania na czarowników, palenie idoli, karanie mniej gorliwych etc. Przez całe lata ciała zmarłych płonęły na stosie, nie wszyscy wajdeloci zamilkli. W pierwszej połowie XV wieku wyznawcy starej wiary nie musieli się specjalnie ukrywać ze swoimi praktykami. Potwierdza to relacja rycerza i podróżnika z Francji Gilberta z Lannoy. Według tradycji ostatni czynny wajdelota Gintautas zmarł na Żmudzi w miejscowości Onkaimis 28 lipca 1414 roku.

Kult zewnętrzny ustał ale pozostały wspomnienia o dawnych bogach, zachowały się niektóre rytuały, przesądy i święte miejsca, wiejska mitologia i religia domowa. Ta ostatnia kazała matce w roku 1620 założyć na szyją dziecka amulet: woreczek z głowami dwóch węży, co bardzo oburzyło wizytujących szkołę jezuitów. Zachowały się wróżby z opalonych nad ogniem świńskich łopatek. Rytualne zabijanie koguta, pewne aspekty święta plonów - dożynek, kult kamieni, zabiegi leczniczo-magiczne wokół "przyduszonych koni" z jajkami. Powszechna była wiara domowa w duszki, amulety, zbawienną moc wielkich drzew, a nawet jak pisał w roku 1578 biskup Melchior Giedroyć: Żmudzini jednocześnie składają dary Perkunowi, czczą węże i uważają za święte dęby, a duszom zmarłym składają w darze jedzenie.

Praktykowano powszechnie czarną i białą magię.

Warto odnotować, iż Stanisław August Poniatowski (1732-98) osobiście ściął ostatni święty dąb na Litwie, czczony wielce i powszechnie przez lud w stołecznym wielkoksiążęcym Wilnie. Tak więc co najmniej do końca XVIII wielu Litwa jedynie nominalnie stanowiła kraj chrześcijański.

Jeszcze w latach tuż przed I wojną światową według podań łotewskich, z Łatgalii, odbieranie mleka krowom odbywało się w ten sposób: naga baba - czarownica wchodziła na brzozę, włosy rozpuszczała i wymawiała takie zaklęcie: Pusiński, Pusiński, oddajcie mi wasze mleko! Wówczas krowy w oborze zaryczą i dawać mleko swemu gospodarzowi przestaną.

Przy okazji dygresja na temat słynnego dębu, obok Bartka z Gór Świętokrzyskich, najsłynniejszego drzewa w dziejach Rzeczypospolitej, Baublisa. Ów mityczny dąb, wspomniany w Panu Tadeuszu rósł na wzgórzu nazywanym Wiśniową Górą, w Bordziach - lit. Bardžiai koło Rosień na Żmudzi. Bordzie od maja roku 1790 roku były własnością Dionizego Paszkiewicza (1757-1830) poety, filologa i historyka. Ten ogromny dąb, sławny i sędziwy - liczono mu 800 lat - usechł w marcu 1812 i w tym też czasie go ścięto. Mówi się, że Baublisa rąbało kilku ludzi przez dwa dni na przemian i bez przerwy (jego obwód na poziomie piersi człowieka, czyli na wysokości około 130 cm, wynosił 940 cm). W altanie uczynionej z pnia Baublisa 10 osób mogło swobodnie biesiadować. Dalsze choćby częściowe losy tego fenomenu znamy z naszej epopei narodowej.

Również na terenie obecnej Łotwy chrystianizacja była zabiegiem powierzchownym i czasochłonnym, zdecydowanie obcym do tego stopnia, że jeszcze w roku 1578 pastor z Bowska (łot. Bauska) w Zemgale zachęcał do przeszukiwania domostw chłopskich w celu konfiskaty i palenia licznych idoli z kamienia i drewna, jakie tamtejsi mieszkańcy wykonywali oddając im cześć.