Misteria eleuzyjskie i bachiczne - Thomas Taylor

Kup ebooka

28.00 zł
19.77 zł (19,62 zł najniższa cena z 30 dni)

-
Proszę czekać

WSTĘP

 

Przedstawiając czytelnikom niniejsze wydanie znakomitego traktatu pana Thomasa Taylora na temat misteriów eleuzyjskich i bachicznych, właściwe jest zamieszczenie kilku słów wyjaśnienia. Te obrzędy niegdyś reprezentowały duchowe życie Grecji i przez ponad dwa tysiące lat uważano je za wyznaczone środki do odrodzenia poprzez wewnętrzne zjednoczenie z Boską Esencją. Jakkolwiek absurdalne, a nawet obraźliwe mogą nam się one wydawać, powinniśmy się poważnie zastanowić, zanim odważymy się położyć bezczeszczące ręce na tym, co inni uznawali za święte. Możemy nauczyć się cennej lekcji w tej kwestii od greckich i rzymskich pisarzy, którzy nauczyli się traktować ludowe rytuały religijne z przymrużeniem oka, ale zawsze odnosili się do misteriów eleuzyjskich z najgłębszym szacunkiem.

To ignorancja prowadzi do profanacji. Ludzie kpią z tego, czego nie rozumieją. Alkibiades był pijany, gdy odważył się dotknąć tego, co jego rodacy uważali za święte. Podziemny nurt tego świata zmierza ku jednemu celowi; a wewnątrz ludzkiej łatwowierności - nazwijcie to ludzką słabością, jeśli chcecie - kryje się niemal nieskończona moc, święta wiara zdolna do uchwycenia najwyższych prawd całego Istnienia. Najbardziej ulotne marzenia życia, dotyczące "mniejszej tajemnicy śmierci", mają w sobie więcej, niż zewnętrzne fakty mogą dosięgnąć czy wyjaśnić; a Mit, choćby nie wiedzieć jak bardzo udowodniono, że jest dzieckiem Ziemi, również jest odbierany przez ludzi jako dziecko Niebios. Kopciuszek z popiołu stanie się Kopciuszkiem z pałacu i zostanie poślubiona przez królewicza.

Natychmiast, gdy próbujemy analizować, wyczuwalne, dotykalne fakty, na których wielu próbuje się opierać, znikają pod powierzchnią, jak fundamenty położone na ruchomych piaskach. "W najgłębszych refleksjach" - mówi wybitny pisarz - "wszystko, co nazywamy zewnętrznym, jest jedynie materialnym podłożem, na którym budujemy nasze marzenia; a sen otaczający życie pochłania życie - wszystko oprócz mglistego wraku materii, unoszącego się tu i tam, i na zawsze znikającego z oczu. Dokończmy analizę, a stracimy nawet cień zewnętrznej teraźniejszości, a jedynie Przeszłość i Przyszłość pozostaną nam jako nasze pewne dziedzictwo. To jest pierwsza inicjacja - przysłonięcie oczu przed tym, co zewnętrzne. Lecz jako epoptowie1, przez syntezę tej Przeszłości i Przyszłości w żywej naturze, uzyskujemy wyższą, idealną Teraźniejszość, obejmujące w sobie wszystko, co może być dla nas realne wewnątrz nas lub na zewnątrz. To jest druga inicjacja, w której odkrywamy Teraźniejszość jako nowe narodziny z naszego własnego życia. W ten sposób wielki problem idealizmu zostaje symbolicznie rozwiązany w eleuzyniach". (Atlantic Monthly, tom IV. Wrzesień 1859). 

Były to najsłynniejsze ze wszystkich świętych obrzędów i zostały nazwane Misteriami. Chociaż najwyraźniej wykazywały cechy wschodniego pochodzenia, zostały najpewniej skopiowane z obrzędów Izydy w Egipcie, których wyobrażenie, mniej lub bardziej poprawne, można znaleźć w Metamorfozach Apulejusza i Epikura Thomasa Moore'a. Każdy czyn, rytuał i osoba zaangażowana w nie były symboliczne, a osoba ujawniająca je była skazywana bez litości na śmierć. Podobnie było z każdą niewtajemniczoną osobą, która akurat była obecna. Osoby w każdym wieku i obojga płci były inicjowane, a zaniedbanie w tym względzie, podobnie jak w przypadku Sokratesa, było uważane za bezbożne i ateistyczne. Od wszystkich kandydatów wymagano, aby najpierw zostali przyjęci do Mikra lub Mniejszych Misteriów Agr?, poprzez proces postu zwany oczyszczeniem, po którym byli nazywani mystami lub wtajemniczonymi. Rok później mogli wejść na wyższy stopień. W ten sposób uczyli się aporrheta, czyli tajemnego znaczenia rytuałów, i odtąd byli nazywani ephori lub epopt?. Do niektórych wewnętrznych misteriów dopuszczano jednak tylko nielicznych, starannie wybranych. Hierofant, który przewodniczył, był związany celibatem i musiał poświęcić całe życie swojemu świętemu urzędowi. Miał trzech asystentów - niosącego pochodnię, keruxa lub głosiciela i usługującego przy ołtarzu. Był też basileus czyli król, który był archontem Aten, czterech kuratorów, wybieranych w wyborach, i dziesięciu do składania ofiar.2 

Święte obrzędy obchodzono co pięć lat i zaczynały się 15 dnia miesiąca Boedromion, czyli we wrześniu. Pierwszy dzień nazywano agurmos, czyli zgromadzeniem, ponieważ wtedy zbierali się wierni. Drugi dzień był dniem oczyszczenia, nazywanym również aladé mystai od proklamacji: "Do morza, wtajemniczeni!" Trzeci dzień był dniem ofiar; wówczas ofiarowywano rybę barwenę oraz jęczmień z pola w Eleusis. Osoby odprawiające rytuały nie mogły niczego z tego skosztować; ofiara była przeznaczona wyłącznie dla Achthei (Zasmuconej, Demeter). Czwartego dnia odbywała się uroczysta procesja. Niesiono kalathos (???????), czyli święty kosz, a za nim podążały kobiety z kistar (?????, cist?), czyli skrzyniami, w których znajdowały się sezam, uprana wełna, sól, granaty, maki, a także Tyrsy, węże, gałęzie bluszczu, ciasta itp.3 Piąty dzień nazywano dniem pochodni. Wieczorem odbywały się procesje z pochodniami i panował wielki zgiełk. 

Szósty dzień był wielkim wydarzeniem. Posąg Iakkhosa, syna Zeusa i Demeter, był przynoszony z Aten przez Iakkhogoroi,4 którzy wszyscy mieli głowy przyozdobione mirtem. W drodze słychać było jedynie głośne śpiewy i dźwięk uderzeń w mosiężne kotły, podczas gdy czciciele bóstwa tańczyli i biegali. Posąg niesiono "przez Świętą Bramę, wzdłuż Świętej Drogi, zatrzymując się przy świętym drzewie figowym (wszystko to jest święte, zauważcie, z powodu eleuzyjskich powiązań), gdzie procesja odpoczywa, a następnie rusza dalej do mostu nad Kefisos, gdzie znów się zatrzymuje, i gdzie wyraz najsilniejszego smutku ustępuje miejsca żartobliwej farsie - tak jak Demeter, pośród swojego żalu, uśmiechnęła się na dowcip Iambé w pałacu Keleosa.5 Przez 'mistyczne wejście' wchodzili do Eleusis. 

Siódmego dnia odbywają się igrzyska, a zwycięzcy otrzymują miarę jęczmienia - niczym dar bezpośrednio z rąk bogini. Ósmy dzień jest poświęcony Asklepiosowi, Boskiemu Uzdrowicielowi, który leczy wszystkie choroby; wieczorem zaś odbywa się rytuał inicjacji.

"Wejdźmy do mistycznej świątyni i dajmy się zainicjować - bo rok wcześniej zostaliśmy wtajemniczeni w Mniejsze Misteria w Agrai.6 Musieliśmy być mystami (zasłoniętymi), zanim moglibyśmy stać się epoptami (widzącymi); mówiąc prosto, musieliśmy zamknąć oczy na wszystko inne, zanim będziemy mogli ujrzeć misteria. Ukoronowani mirtem, wchodzimy z innymi wtajemniczonymi do przedsionka świątyni - na razie jeszcze ślepi, lecz Hierofant w środku wkrótce otworzy nasze oczy."

"Ale najpierw - bo tutaj niczego nie możemy robić pochopnie - najpierw musimy obmyć się w świętej wodzie, ponieważ z czystymi rękami i czystym sercem zostaliśmy wezwani do wejścia do najświętszego miejsca [???????? ?????, mystikos sekos]. Następnie, zostajemy wprowadzeni przed oblicze Hierofanta,7 który czyta nam z kamiennej księgi [???????, petroma] o rzeczach, których nie wolno nam ujawnić pod groźbą śmierci. Wystarczy, że odpowiadają one miejscu i okazji; i chociaż mogłyby cię rozbawić, gdyby były wypowiedziane na zewnątrz, teraz jesteś bardzo daleki od takiego nastroju, słuchając słów starca (gdyż zawsze był on stary) i patrząc na objawione symbole.

I zaiste, bardzo daleki jesteś od drwin, gdy Demeter pieczętuje swoją własną wypowiedzią i sygnałami, jasnymi rozbłyskami światła i chmurami spiętrzonymi na chmurach, wszystko, co widzieliśmy i słyszeliśmy od jej świętego kapłana; a potem, w końcu, światło pogodnego cudu wypełnia świątynię, a my widzimy czyste pola Elysium i słyszymy chór Błogosławionych. Wtedy, nie tylko przez zewnętrzne pozory lub filozoficzną interpretację, ale w rzeczywistości, Hierofant staje się Stwórcą [??????????, demiourgos] i objawicielem wszystkich rzeczy; Słońce jest jedynie jego nosicielem pochodni, Księżyc jego pomocnikiem przy ołtarzu, a Hermes jego mistycznym heroldem8 [?????, kerux]. Ale padły już ostateczne słowa 'Conx Om pax.9 Obrzęd został spełniony i jesteśmy epoptami na zawsze!"

Ci, którzy pragną poznać mit będący podstawą "mistycznego dramatu" Eleuzynii, znajdą go w każdym klasycznym słowniku, jak również na tych stronicach. W tym miejscu istotne jest tylko zrozumienie jego znaczenia. Oczywiste jest, że uważano go za głęboki ze względu na wyjątkowe obrzędy i obowiązki nałożone na każdego inicjowanego. Brak ich przestrzegania był hańbą. Sokrates został oskarżony o ateizm lub brak szacunku wobec bogów za to, że nigdy nie był inicjowany.10 Osoby przypadkowo winne zabójstwa, jakiegokolwiek przestępstwa lub skazane za czary były wykluczane. Przypuszcza się, że tajemne doktryny były zgodne z tymi wyrażonymi w słynnej Pieśni Kleantesa. Filozof Izokrates składa takie świadectwo: "Dała nam [Demeter] dwa dary najwspanialsze: owoce, abyśmy nie żyli jak zwierzęta, oraz tę inicjację - ci, którzy w niej uczestniczą, mają słodsze nadzieje zarówno na koniec życia, jak i na całą wieczność." Podobnie Pindar ogłasza: "Szczęśliwy jest ten, kto je ujrzał, i schodzi do Podziemi: zna on kres, zna on początek życia."

Obrzędy bachiczne miały być ustanowione lub, co bardziej prawdopodobnie, zreformowane przez Orfeusza, mityczną postać, która miała działać w Tracji.11 Związki orfickie poświęcały się kultowi Bachusa, w którym szukały zaspokojenia gorącego pragnienia godnych i wzniosłych wpływów życia religijnego. Czciciele nie oddawali się nieokiełznanej przyjemności i szaleńczemu entuzjazmowi, lecz raczej dążyli do ascetycznej czystości życia i obyczajów. Kult Dionizosa był centrum ich idei i punktem wyjścia wszelkich ich spekulacji na temat świata i natury ludzkiej. Wierzyli, że dusze ludzkie są zamknięte w ciele niczym w więzieniu, stan ten nazywano genesis czyli "rodzeniem się"; z którego Dionizos miał je wyzwolić. Ich cierpienia, etapy, przez które przechodzili do wyższej formy istnienia, ich katharsis czyli oczyszczenie oraz oświecenie stanowiły tematy pisarzy orfickich. Wszystko to było przedstawione w legendzie, która stanowiła podstawę mistycznych obrzędów. Dionizos-Zagreus12 był synem Zeusa, którego ten spłodził pod postacią smoka lub węża z Kore lub Persefoną, uważaną przez niektórych za tożsamą z Ceres lub Demeter, a przez innych za jej córkę. Pierwsza z tych teorii wydaje się bardziej prawdopodobna. W Knidos Ceres lub Demeter nazywano Kore. W jednym z fragmentów Pselusa nazywa się ją Phersephatta, a także określa Furią. Boskie dziecko, wcielenie lub inkarnacja Zeusa, nosiło imię Zagreus lub Chakra (w sanskrycie), co oznaczało, że było przeznaczone do uniwersalnego panowania. Jednak na skutek intrygi Hery Tytani spiskowali, aby je zabić.13 W związku z tym, pewnego dnia, gdy Zagreus przeglądał się w zwierciadle, Tytani podstępnie zaatakowali go, pokryci warstwą gipsu, i rozszarpali na siedem części. Atena jednak ocaliła jego serce, które Zeus połknął, przywracając je tym samym do ojcowskiej substancji, by mogło zostać znowu wygenerowane. Miał się ponownie zrodzić, aby odziedziczyć uniwersalne panowanie, ustanowić królestwo szczęścia i wyzwolić wszystkie dusze spod władzy śmierci.14