Misfit. Manifest (TED Books) - Lidia Yuknavitch

Reflow text when sidebars are open.
Misfit. Odmieniec. Niedopas.
Jak wiele znaczeń mieści się w tym jednym, krótkim słowie. Pozwól jednak, że najpierw powiem ci, kim odmieniec nie jest. Nie chodzi tu o sytuacje, w których czujemy się speszeni, samotni, zmęczeni, beznadziejni czy nieważni. Takie momenty zdarzają się każdemu. To ludzka rzecz. Nie mówię o tym, gdy czujemy się nie na miejscu i dziwacznie, o tym, jak nie wpisujemy się w wyznaczone nam społeczne role, jak czasami czujemy się zagubieni czy przechodzimy kryzys wieku średniego, choć rzecz jasna wszystkie te stany umysłu są istotne i warte uwagi.
Jest tak wiele sposobów zdefiniowania słowa odmieniec. Większość definicji, jakie możemy spotkać, brzmią mniej więcej tak: "człowiek, który różni się od innych i nie wpasowuje się w żadną konkretną grupę społeczną czy okoliczności" lub "człowiek, który nie umie się dopasować", lub "człowiek, który ma trudność w odnalezieniu się w nowej sytuacji lub miejscu".
W Urban Dictionary, internetowym słowniku wyrażeń potocznych, pierwsza definicja słowa misfit brzmi tak:
Ogólnie rzecz ujmując - indywidualista. Nie wpasowuje się w żadną z subkultur występujących w obecnych szkolnych społecznościach, nie identyfikuje się nawet z outsiderami, choć może przejawiać cechy każdej z nich. Prawdziwi odmieńcy zazwyczaj nie nazwaliby się emo czy goth, często są też introwertykami. Na ogół pozostają wierni własnym przekonaniom i często są z tego powodu napiętnowani. Odmieńcy usuwają się na ubocze bez żadnej konkretnej przyczyny, mają kilkoro dobrych przyjaciół, najczęściej są inteligentni i dojrzali, lecz zarazem niekiedy depresyjni i nie do końca zdrowi na umyśle oraz prawie zawsze ponadprzeciętnie kreatywni. Większość z nich nie przejmuje się swoim mało udanym życiem społecznym, choć zdarzają się wyjątki.
Tamta cicha, depresyjna dziewczyna to odmieniec.
Kto inny mógłby powiedzieć, że ten stojący w rogu niebieskowłosy artysta to odmieniec.
Ten maniak komputerowy, który w piwnicy buduje wehikuł czasu, to odmieniec.
Ten gość w kurtce z demobilu ciągle tylko gra na gitarze i nigdy do nikogo się nie odzywa. On jest odmieńcem.
#misfit #odmieniec #klasa #społeczna #szkoła #indywidualista
Mówiąc o odmieńcach, mam na myśli to, że niektórzy z nas nigdy nie znaleźli sposobu, aby gdziekolwiek się wpasować, od samego początku, na przestrzeni całego życia, włącznie z dziś. Mówię o tym, jak niektórzy z nas doświadczają tego zupełnego braku jakiegokolwiek dopasowania do tego stopnia, że z trudem brniemy przez życie. Potykamy się raz za razem albo, co gorsza, toniemy w świadomości własnych ułomności czy błędów, bądź też, co stanowi najdramatyczniejszą z opcji, żyję już na tyle długo, że wiem, iż czasami niektórzy z nas w ogóle nie dają sobie rady - po prostu się poddają. Ślę mnóstwo ciepłych myśli w tę pustkę między gwiazdami, dokąd niektórzy z odmieńców odeszli nazbyt wcześnie.
Nie jestem tu jednak po to, by usiłować wzbudzić litość. Z mojego punktu widzenia odmieńcy są wszystkim.
Świat nas potrzebuje.
Posłuchajcie dlaczego.
---
Myślę, że jestem odmieńcem po części w wyniku tego, co mnie w życiu spotkało, a po części z powodu tego, co pochodzi z mojego wnętrza. Pewne rzeczy są w nas po prostu wbudowane.
Tak to już jest, że niektórzy popełniają w życiu błędy lub robią dziwne rzeczy, a są też tacy, których życie jest błędem. Niektórzy zawalają studia, trafiają do więzienia albo na odwyk, tracą mężów, żony, dzieci, domy albo całe majątki. Jednak prawda jest taka, że nie każdy z nas znika albo się poddaje, choć faktycznie niektórych to spotyka. Upadłe świeckie anioły. Niektórzy z nas zdołali stworzyć ciała, głosy i życia warte kontynuowania, mimo że nie wpasowujemy się w ogólnie przyjęte normy.
Dziś mogę powiedzieć, że im jestem starsza, tym bardziej dochodzę do wniosku, że społeczne nakazy, które przyswajamy na przestrzeni czasu, to stek bzdur. Nie jesteśmy w stanie zrobić wiele więcej niż tylko brnąć przez nie niczym stado ssaków wiosłujących do tyłu.
Gdy wspominam o odmienności, najczęściej słyszę w odpowiedzi "przecież każdy jest odmieńcem". I wiem, co ludzie mają na myśli. W pewnym sensie wszyscy chcemy przyjąć pozycję odmieńca, bo, no nie da się ukryć, życie jest ciężkie, dziwne, niesprawiedliwe i raz na jakiś czas dowala wszystkim bez wyjątku. Choć rozumiem, o co chodzi osobom, które to mówią, myślę też, że istnieje coś ważnego, czego doświadczyli tylko niektórzy i co mogłoby pomóc pozostałym z nas, gdyby udało się nasze historie nagłośnić.
Rozumiem też tych, którzy nie chcą, by zamykać ich w jakichś kategoriach. Chcę jednak opowiedzieć o tym, jak przyjęcie mojej odmienności, odnalezienie się w niej, uznanie jej za sposób bycia i widzenia świata ocaliło mi życie.
Niektórzy z nas zbudowali swój światopogląd na bazie własnych doświadczeń oraz swojej ciągłej niezdolności odnalezienia się w kulturze, relacjach, języku i strukturach społecznych - sposobu, w jaki umiejscawiamy się w ramach związków, rodzin i społeczności - podobnie jak inni ludzie. A jest nas wiele. Całe armie. Ten jeden raz chciałabym pokazać nasz punkt widzenia, a nie projekcje, kategorie, klasyfikacje DSM i inne fałszywe schematy narzucone nam przez społeczeństwo. Upadli, złamani, zranieni, walczący o siebie, byli skazańcy, weterani, ocaleńcy, introwertycy, szaleńcy - nie jesteśmy twoimi wrogami. Nie jesteśmy gorsi ani przegrani. Jeżeli jesteś odmieńcem, mam nadzieję, że zobaczysz swoje odbicie na stronach tej książki, w historii mojej i innych osób podobnych do nas. Rozmawiałam z ludźmi, którzy pozostali nieugięci w swych odmiennych sposobach działania, na pograniczach kultury. Nie zapominajcie, że to właśnie na pograniczach kultury powstają nowe i piękne znaczenia. To właśnie granice utrzymują kształt tego, co wewnątrz. Granice to rubieże rzeczywistości. Przedstawiam tu historie innych odmieńców oraz moją własną, abyśmy wszyscy pamiętali, że nie jesteśmy sami. Każdy z nas jest częścią wszystkich pozostałych, niczym skała zlepiona z okruchów kamieni pochodzących z różnych części świata.
Jeśli nie czujesz się odmieńcem, mam nadzieję, że zdołam przekazać ci istotne, życiowe prawdy, którymi my - odmieńcy możemy się z tobą podzielić. Żyjemy na obrzeżach twego świata, tuż obok ciebie, każdego dnia. Mamy do zaoferowania ciekawe pomysły, nowe koncepcje i otwarte serca, lecz musisz najpierw nauczyć się patrzeć na nas inaczej, zgodnie z naszymi zasadami. Wszyscy powinniśmy zadać sobie pytanie: "w jaki sposób nasze historie stanowią przydatne świadectwa, które mogłyby przysłużyć się dobru ludzkiej wspólnoty?".
Oto kilka pomysłów, od których możemy zacząć. Odmieńcy potrafią w inny sposób spojrzeć na błędy i dziwactwa. Często dostrzegamy to, czego inni nie widzą. Zauważamy bramy tam, gdzie inni widzą barykady. Odmieńcy są twórczy i kreatywni. To, co inni ludzie odbierają jako porażkę, dla nich stanowi okazję do zmian. Jesteśmy nieugięci. My nie tylko wiemy, jak przetrwać, ale też jak zabłysnąć. Odmieńcy potrafią pomagać innym, bo nie kieruje nimi wizja fikcyjnego amerykańskiego ideału wyrastającego z rozbuchanego ego i żądzy rywalizacji. My i tak mamy już ego roztrzaskane na kawałki, dzięki czemu wiemy, że zamiast się na nim skupiać, powinniśmy raczej podać innym pomocną dłoń. Nie przeraża nas inność. Strach, złość i żal stanowią dla nas źródło siły twórczej, nie destrukcyjnej. Dajemy innym członkom społeczeństwa coś wartościowego, zamiast zanurzyć się w nieszczęściu, zwłaszcza jeżeli ci, którzy nas otaczają, dostrzegają nasz potencjał. Odmieńcy wiedzą, jak oprzeć się unifikującym narracjom kulturowym, gdyż żyją na pograniczach. Pomagają kulturze przybierać nowe kształty. Utrzymują środek, strzegąc granic.
Wszystko jest z nami w porządku. Jesteśmy jak wy.
Przynosimy korzyści naszej kulturze, a co więcej, posiadamy szczególne umiejętności zrodzone z wytrwałości, kreatywności i hartu ducha, które są niezbędne dla ludzkiego istnienia. Ujmując rzecz nieco inaczej - gdyby każdy był w stanie nauczyć się widzieć to, co widzą odmieńcy, czyli że tak zwane błędy, porażki, dziwactwa i słabostki stanowią tak naprawdę nowe, piękne źródło kreatywności i ładu społecznego, wówczas być może moglibyśmy zacząć redefiniować to, kim jesteśmy, i traktować się w sposób, który nie podkreśla wartości jednych ludzi, umniejszając jednocześnie innych.
Mamy głos.
Mamy ciała.
Mamy historie.