Mindowe - Juliusz Słowacki
3.49 zł
2.86 zł
(1,90 zł najniższa cena z 30 dni)

Reflow text when sidebars are open.
Sala w zamku Mindowy.
Rozścielcie tu kobierce, Papież je przysyła Dla króla poganina, co dzisiaj chrzest bierze. Święta korona skronie pogańskie okryła, Niech więc czci wiarę, niechaj jéj świętości strzeże, Niech poważa krzyżaków święcone klasztory.
Jakże cudnie utkane zamorskie bisiory! Po takich łąkach nieraz śledzę sarny tropy. Niemcy musieli pokraść z naszych dolin kwiaty, Wstąpię na nie, woń może wydadzą z pod stopy.
Wybacz Xiąże Trojnacie nie masz chrzestnéj szaty, Nie możesz po nich stąpać, z Rzymu je przywożę.
A kiedy będę królem! będę mógł?
Ha! może? Jeśli razem zostaniesz i kościoła synem.
A kiedy będę królem nie chrześcianinem?
Marzysz Xiąże!
Ty marzysz! jam dziedzic korony. Kto wié czy będę czekał aż losu koleją Spadnie na mnie dziedzictwo?
Łudzisz się nadzieją, Płonną nadzieją... Słyszysz chrześciańskie dzwony! Słyszysz? chrześciańskiémi przemawiają słowy. Umilkły wasze bory, ustały drzew szumy, I ludzie milczeć będą i uchylą głowy. Słyszysz te dzwony! teraz zbądź niewczesnéj dumy. Zbladłeś?
O nie! myślałem - że dzwony usłyszę Na pogrzebie Mindowy.
Przy dzwonów odgłosie Może ciebie w grób włożą?
Ja - spłonę na stosie! Mnie modrzew cichym szumem do snu ukołysze, Jeszcze usiądzie sokół na martwém ramieniu, Nastrzępi pióra - chartów zaskowycze sfora. Ani mię ciasna ziemi uwięzi zapora, Ja z pieśnią Wajdeloty ulecę w płomieniu; Ulecę - może raczej z jaką Niemca duszą.
Nie słyszę twojéj mowy, bo ją dzwony głuszą.
Wykręt krzyżacki - słyszał!
Już wydane hasła, Śpieszę chrzcić króla Litwy.
Tyś zawsze gotowy Chrzcić i grzebać ochrzczonych - idź na chrzest Mindowy. Zapal tam świécę - zapal - i strzeż by nie zgasła, Nim się dopali pójdziesz za Mindowy trumną, Oszczędzisz sobie trudu.
O Xiąże Trojnacie! Nadto słabą masz rękę, duszę nadto dumną; Do czegóż próżne groźby...
Czyliż wy mniemacie Że trudno zabić stryja? Ochrzcić trudniéj było, A wyście go ochrzcili. Byłem królem we śnie, A o chrzcie nigdy mi się nawet i nie śniło.
Jeżeli tak? zamiary odkrywasz za wcześnie. We mgle ukryta zemsta, posępna i cicha, Jest stałością rycerza; jawna - dumą dziecka.
Gdzież więcéj dumy jako pod tą zbroją mnicha! Jak wąż się kryje, podła, nikczemna, zdradziecka, Sam cel, często łożonych trudów nie opłaci. Patrz! Braciszek zakonu, najpodlejszy z braci, Ostatni, wśród posępnéj wychowany celi, Nędzny - na granitowéj zasypia pościeli, Lub, o nędzo człowieka! w trumnie odpoczywa. I tam uśpiony, dumę zdradza przez sen, słowy, Rządzi klasztorem, z dumnéj przełożonych głowy Brylantami błyszczący znak godności zrywa, I sam się stroi - patrz aj! a ten przełożony, Już marzy o czerwonym na głowę birecie; A ten co biret posiadł - przez sen już ma trony, Trony papieskie - Papież? - Papież starzec - dziécie - Dziécie przy królu Litwy, nie straszny nikomu.
Wielki nasz Papież, usiadł gdzieś w Italskim domu, A drzącą starości dłonią, z osiwiałą głową. Wielki! - niechaj wyrzeknie jedno ciche słowo, Którego brzmieniem ledwo zabrzmią echa sali: Od dźwięku tego słowa, mnogi tron się wali, Spadają króle, berła wypuszczają z dłoni, Lub chwieją się jak wieże gdy Bóg wstrząsa ziemię, Ale gdy twarz łagodną przed ludem odsłoni, Chrześcian mnogie na twarz pada przed nim plemię, Drzące błogosławieństwo starca się rozlega, Od wzniosłych wież Solimy do Bałtyku brzega. Xiąże! będziesz przytomny przy chrzestnym obrzędzie?
Nie jestem wam potrzebny.
Żegnam cię.
Więc wszędzie! Wszędzie mnichów spotykam! ale przyjdzie pora - Przyjdzie on zginąć musi - z nim Niemcy wyginą. Mindowe piérwszy z Xiążąt, Niemcom groził wczora, Dziś tron otoczył zdradną krzyżaków drużyną. Lecz ten sztylet - w nim Litwa pokłada nadzieję, Zemną jest lud, kapłani, Dowmunt mąż Aldony. Dowmunt gdy na się zbroję krzyżacką przywdzieje, Przyjdzie szukać wydartej przez Mindowę żony; I mścić się będzie - dla mnie wolny tron zostanie.
Oto matka Mindowy, ciemna, obłąkana.
Rognedo! przyjm od twego wnuka powitanie.
Wnuka? ja niémam wnuka - niémam syna - zrana Miałam syna i wnuka - już syna grób kryje.
Rognedo ty masz syna! syn twój żyje.
Żyje! Syn mój żyje - ze wzrokiem pamięć utraciłam. Kiedyś patrzałam na świat - wtenczas i ja żyłam, A teraz noc tak ciemna! - Boże Litwy! - Boże!
Anno! daj mi przędziwo, oto zeszło zorze, Dziewczęta wy do pracy - miły szmer wrzeciona -
Śpij moje dziécie! matka przy tobie, Na twojéj głowie korona. Śpij moje dziécie! śpij moje dziécie!
On żyje i ja żyję - ale moje życie Bliskie! bliskie już grobu - i on zaśnie w grobie. Nie ujrzę go przed śmiercią - śmierć prędko się zbliża. Czy go widziałeś? jak on wygląda?...
Mindowe? Krzyż ma na piersiach.
Nigdy nie widziałam krzyża Jak on straszny być musi...
Krzyże brylantowe Są darami Papieża.
Papież! Papież!