Rozdział 1
Kaśka
Otworzyłam szafę i dłuższą chwilę zastanawiałam się, co powinnam na siebie włożyć. Odpowiedni dla mojego nastroju był jedynie ciepły polarowy dres. Ubiegły kwartał w pracy wymęczył mnie tak bardzo, że piątkowe wyjście znajdowało się na ostatnim miejscu mojej listy priorytetów. Jednak wiedziałam, że nie mogę zawieść przyjaciół. Zwyczajnie nie zasługiwali na takie traktowanie. Dlatego resztką sił wyciągnęłam z szafy krótką, czerwoną sukienkę. Miałam nadzieję, że krzykliwy kolor odwróci uwagę od mojej zmęczonej twarzy.
- Im większy dekolt, tym lepiej - powiedziałam, utwierdzając się jeszcze bardziej w swoim przekonaniu.
Dołożyłam do stylizacji niebotycznie wysokie, czarne szpilki i malutką torebkę w klasycznym kolorze. Położyłam wszystko na łóżku. Wybrany zestaw prezentował się całkiem interesująco i gdyby nie zmęczenie, byłabym podekscytowana.
W pracy dopinaliśmy budżet na następne trzy lata, co skutkowało nieustannym pędem dla całego mojego zespołu. Za każdym razem, kiedy już prawie byliśmy na mecie, zarząd postanawiał zmieniać poziom sprzedaży, co prowadziło do konieczności ponownego rozpoczęcia alokacji kosztów od zera. Ten proces przechodziliśmy już czterokrotnie. Na szczęście terminy coraz bardziej zmuszały dyrekcję do podjęcia ostatecznych decyzji, dlatego miałam wielką nadzieję, że na ten rok procesowanie mogę uznać za zamknięte.
Teoretycznie dzisiaj powinnam cieszyć się sukcesem, a paradoksalnie radość ustąpiła miejsca innym emocjom. Ten intensywny okres nie tylko skutkował ogromną liczbą nadgodzin, które wypracowałam, ale również całkowicie wyeliminował moje życie prywatne i relacje z mężczyznami. Pełnienie obowiązków kierownika działu controllingu przez dwa lata okazało się całkiem satysfakcjonujące, ale niosło ze sobą liczne wyrzeczenia.
Mimo wszystko uśmiechnęłam się sama do siebie. Czas spędzony z przyjaciółmi zawsze ładował moje baterie. Uwielbiałam całą naszą paczkę. Kilka lat wcześniej pracowaliśmy razem nie tylko w jednej organizacji, ale również w jednym dziale. Spędzaliśmy ze sobą czas i zawodowo, i prywatnie. Kontakt utrzymywaliśmy do dziś. Naszą tradycją stały się piątkowe spotkania co dwa miesiące. Dzisiaj wypadało kolejne.
Tęsknota za przyjaciółmi zmotywowała mnie do działania. Po wysuszeniu włosów i umalowaniu się zamówiłam taksówkę. Przed wyjściem przejrzałam się jeszcze w lusterku. Uśmiechnęłam się na swój widok. Prezentowałam się zadowalająco. Sukienka zdecydowanie przyciągała uwagę. Głęboki dekolt i półkrótkie blond włosy uzupełniały całość. Na strzyżenie zdecydowałam się kilka tygodni temu. I choć uwielbiałam długie włosy, to nadal uważałam, że nowa fryzura pasuje do mnie idealnie. Czułam się w niej znakomicie.
Kiedy usłyszałam domofon, pędem pobiegłam do samochodu.
- Przepraszam, czy my się czasem nie znamy? - krzyknęła na powitanie Martyna, rzucając mi się na szyję.
- Cześć, Martyna. Oczywiście, że się znamy. To ja namówiłam cię na powrót do domu z dyskoteki autem Piotra, kiedy jeszcze nie byliście parą. A jak wiemy, po tym wydarzeniu wiele się zmieniło! - Zaśmiałam się.
- Kaśka, jak ty świetnie wyglądasz w krótkich włosach!
- Przez grzeczność nie zaprzeczę. Obcięłam się miesiąc temu i codziennie rano nadal odczuwam satysfakcję - powiedziałam.
- A wiesz, że zmiana fryzury u kobiety zawsze pociąga za sobą inne zmiany? Rozumiem, że pod wpływem alkoholu wyjaśnisz mi, co się za tym kryje.
- Zgadzam się tylko pod jednym warunkiem: w końcu przyznasz, że Piotr ma jakieś wady! - dodałam rozbawiona.
Naszą dyskusję przerwali Paweł, Julka, Laura i Paula. Właśnie wysiedli z ubera. I kiedy się witaliśmy, zza rogu dołączył do nas Tomek. W związku z tym, że byliśmy w komplecie, postanowiliśmy wejść do naszej ulubionej dyskoteki.
Lokal oferował trzy sale taneczne z różnorodną muzyką. W dodatku mieściła się tu również duża część barowa, w której można było zjeść, napić się i porozmawiać. Dźwięki docierały także do tej strefy, choć na tyle dyskretnie, że dało się swobodnie podyskutować.
- Kaśka, jesteś dzisiejszą gwiazdą wieczoru. Z tymi włosami wyglądasz tak zajebiście, że chętnie bym się z tobą umówił - podsumował Paweł, podnosząc drinka do toastu.
- Za Kaśkę - dodała Paula.
- Dziękuję - powiedziałam rozbawiona.
- Paweł, a czy ta propozycja jest poważna? Od kilku miesięcy nie byłam na randce i chyba skorzystam! - Parsknęłam śmiechem.
- My z Tomkiem cały czas wam powtarzamy, że na nas zawsze możecie liczyć, i to w każdej kwestii. Jeśli nawet trzeba, to przytulimy. W końcu czego się nie robi w imię przyjaźni - odpowiedział Paweł z uśmiechem na ustach.
- Zaraz, zaraz... ustalmy fakty. Zawsze powtarzałaś, że jestem najlepszym wsparciem technicznym. Chciałbym zaznaczyć, że z moim inżynieryjnym doświadczeniem jestem lepszym kandydatem niż Paweł na trudne wyzwania - włączył się do rozmowy Tomek.
- Masz zbyt ścisły umysł. Tutaj potrzebna jest wrażliwość. Poza tym nie widzisz, że ja, w przeciwieństwie do ciebie, załatwiam nam dojścia, podczas gdy ty myślisz tylko o sobie.
- Kaśka, ty nie masz wyjścia. Musisz brać obu! - Laura śmiała się w najlepsze.
- Ja, niestety, panowie, na razie nie potrzebuję. Piotr staje na wysokości zadania w każdym temacie - powiedziała Martyna.
- Nuda! - podsumowała Julka.
- No dobra, a tak na serio to... Martyna, chwal się. Jak życie? - zapytałam.
- Serio jestem zachwycona. Tak cholernie bałam się zmian, a wyszły na dobre. Rozstanie z Szymonem, związek z Piotrem, zmiana pracy połączona z awansem na kierownika i do tego budowa domu w górach to tak wiele, że dwa lata temu trudno byłoby mi uwierzyć w taki scenariusz. Więc jeśli ktoś z was boi się zaryzykować, to ja jestem żywym dowodem, że warto. Zróbcie to! - zachęciła Martyna.
- Pewnie masz rację, ale ja czekam jeszcze na wiatr w żagle - odpowiedziałam szczerze. - Na szczęście praca i fryzura mają się świetnie, ale co do reszty, jak widać, szału nie ma - dodałam.
- Dlatego musimy się napić! - krzyknął Paweł, wznosząc kolejny toast.
- I koniecznie wytańczyć. Moi drodzy, zapraszam na parkiet - dodała Julka, podnosząc się z krzesła.