Zapewne nie ostatni wiersz o tobie
Już od miesięcy
Próbuję ubrać cię w słowa
I sama się waham
Chyba wciąż nie jestem gotowa
Albo dalej nie wierzę
Lecz skoro to piszę
To chyba zrozumiałam
Bo wiersze są ostatnią deską ratunku
Dla tonącego (w uczuciu)
Każdego dnia
Spuszczam głowę
Bo liczę że gdy w końcu
Zmuszona będę ją podnieść
Ujrzę ciebie
To niedorzeczne
Niewiarygodne
Niemożliwe
Niezrozumiałe
Ale przegraliśmy bitwę
W której oboje chcieliśmy walczyć
Zabrakło powodu
Odwagi
Siły
Chęci
Sensu
Już nie wiem czego zabrakło
Choć zarzekałeś się że masz cały zapas
Nawet na najmroźniejszą zimę
(Nie przetrwaliśmy nawet jesieni)
Pod powiekami widzę
Pudrowe goździki
I błyszczące oczy
Zerkające na mnie po cichu
zbyt cicho
By usłyszeć coś poza
Zgodnie bijącym sercami
Byliśmy jedyni na świecie
W deszczu, z lodami
Nogami w trawie
Głową w chmurach
Teraz się nie znamy
Zaczynam myśleć że o to chodzi w miłości;
Najpierw istniejemy tylko my
A potem nie istnieje żadne z nas
Chyba zgubiłam się w tobie
halo?
nie dzwoniłam
nawet nie wybrałam numeru
ale chciałam
kiedy znów się zaczęło sypać
pomyślałam że może tym razem
posłuchasz
twoje ręce dotykały mojej skóry
krople morskiej wody na szyi
i pocałunki z ziarnami piasku
a potem koszmar przeciął sen
wystarczyła cicha prośba o trzeciej nad ranem
by znajome ramiona mnie objęły
czasem nadal zdarza mi się
stać nad torami
i nieobecnym wzrokiem patrzeć
na twoją nieobecność
chciałam wsiąść i pojechać na wschód
ale wiem że nie byłabym mile widziana
chciałam tylko przypomnieć sobie
jak śmiałam się na różowym fotelu
jak przy zachodzącym słońcu
spacerowaliśmy zrywając trawę
i znów zbudziłam cię w środku nocy
żeby po raz pierwszy wyznać miłość
nadal wiem co gdzie leżało
pewnie gdybyś chciał już bym była
znów włosy owinęła w ręcznik
i splotła ręce wokół ciebie
jak to robiłam
w błogiej nieświadomości końca
halo?
każdej nocy pojawiasz się w snach
ale co mi z tego
skoro nie ocierasz łez
chyba tym razem zbyt wiele kawałków
jest do poskładania
i chyba tym razem sobie nie poradzę
tak pragnęłam być
gdy świat ci się walił na głowę
mam nadzieję że ona cię naprawiła
bo gdyby tak się nie stało
chyba bym sobie nie wybaczyła
czasami cię winię
że zabrałeś mi wiersze
ale później przypominam sobie
ile razy czułam się szczęśliwa
bo byłeś obok
jak mogę się gniewać?
halo?
nadal tu jestem
i czekam
na jedno słowo
wróć.
proszę.
nie umiem odnaleźć siebie.
chyba zgubiłam się w tobie.
Teraz nie ufam swojej głowie
Odkąd cię nie ma
Moje dłonie rozpaczliwie próbują złapać nicość
Wsiadam do pociągu bez biletu
Nie odróżniam łez od deszczu uderzającego o moje policzki
Znalazłam serce rozkruszone na betonie
Twoje włosy rozproszone na wietrze
Przeczesuję je tak jak robiłam to o trzeciej nad ranem
Fale znów rozbijają się o piaszczysty brzeg
Zachody są smutniejsze niż zwykle
Wierzę że twoje oczy nie kłamią
Kiedy zerkasz na mnie ukradkiem z cieniem tęsknoty
Bo dusza tego chłopaka którego znam z przypadku
Nie jest tak delikatna jak twoja była
A ja powoli gubię się w udawaniu kogoś kim nie jestem
Kiedy zniknąłeś
Musiałam wszystko ułożyć sobie inaczej.
Częściej patrzeć w sufit przepełniona nieobecnością
Trzy razy ronić łzę
I kasować połączenie po pierwszym sygnale
Teraz nie ufam swojej głowie.
Z trudem oddycham, dźwięki są takie głośne
Uderzam ręką o ścianę, by poczuć ból
O, ironio.
Chciałabym wszystko ci opowiedzieć
Zgubiłam się i nie widzę białego światła
Pozwól mi ostatni raz pomyśleć trzeźwo zanim utonę
Pospiesz się, proszę.
Sieć się zacieśnia. Wir mnie porywa.
(Nie)powodzenia
wstajesz pewnego dnia
gdy promienie słońca wpadają przez okno
podciągasz kolana pod brodę, dotykasz swojej twarzy
istniejesz tutaj
najpierw sprawdzasz pogodę
lawenda kwitnie na balkonie
błękitne niebo przecinają ptaki - żywe istoty
w kuchni czeka na ciebie ciepła herbata
a może wcale nie czeka
ale w każdej chwili możesz zagotować wodę
czy zapach herbaty nie jest piękny?
jest lato, jest słońce, jest przyjemnie
chociaż jak wychodzisz do sklepu po czekoladę
masz dość upałów
ale możesz spakować plecak i pojechać nad jezioro
a wtedy woda wydaje się być idealna, prawda?
jeśli wolisz - zostań w łóżku
kołdra przesiąknięta twoim zapachem
dobra książka na poduszce
to też jakieś rozwiązanie
czeka na ciebie mama, tata, siostra
przyjaciel, pies, świnka morska
a może wydaje ci się że nikt nie czeka
ale posadzone przez ciebie kwiaty też chcą być o nie dbała
i dbają o ciebie, rozwijając się na twoich oczach
nie zapomnij ich podlać
nie zawiedź ich
życie może uciekać przez palce
czas może płynąć szybciej niż rzeka
teraz jesteś bez siły, bez wyjścia, bez punktu
ale nadejdzie
wierzę że nadejdzie moment
w którym chęć do walki da ci najmniejsza iskra
najzwyklejszy drobiazg
najsłabszy uśmiech, najcichszy śpiew skowronka o poranku,
najpyszniejszy deser, najwspanialszy zachód słońca
tylko nie zamykaj oczu
nie opuszczaj powiek
nie przegap szansy