Teoretycznie jestem w pracy, ale mały kieliszek alkoholu chyba nie zaszkodzi... Jestem już naprawdę zmęczona, i zgadzam się chyba także dlatego, że Jowita bez żadnych oporów wychyla dwa kieliszki duszkiem. Wypijam kilka łyków, i czuję, jak rozkoszne ciepło powoli rozlewa się w żołądku... Tak, tego mi było trzeba. Tymczasem Jowita łapie mnie za rękaw i ciągnie w kierunku Waldka. Dziewczyna klepie go w ramię, a gdy mężczyzna odwraca się, przedstawia mnie w dość bezceremonialny sposób:
- Waldek, to jest nasz nowa stażystka, Marta. Prosiłeś, żebyśmy przyjechały we dwie, no to jesteśmy! - uśmiecha się przymilnie.
Waldek, niski grubasek po pięćdziesiątce, przygląda mi się przez chwilę z uśmiechem, a potem jego wzrok pada na prawie opróżniony kieliszek szampana, który wciąż trzymam w dłoni.
- Szkoda, ze Jowita Cię nie uprzedziła, ale niestety jesteśmy tu służbowo, a nie dla zabawy. Alkohol możesz pić w czasie prywatnym - uśmiecha się zimno, a ja czuję, jak nogi uginają się pode mną. - No cóż, mam wrażenie, że jesteś już nawet trochę wstawiona. Miałem nadzieję, że będę mógł wam zlecić dziś pierwsze zadanie, ale w tej sytuacji... Idźcie się bawić, skoro tak wam się tu podoba, porozmawiamy jutro w redakcji.
Odwraca się ode mnie i, wziąwszy pod rękę jakąś krzykliwie wystrojoną dziewczynę, oddala się w głąb ogrodu.
O Boże, ale wpadka! Gdzie jest Jowita?! Wydrapię jej oczy, przecież to ona wpuściła mnie w ten kanał! No tak, oczywiście gdzieś się ulotniła... Dałam się podejść koncertowo, teraz nie mam już żadnych szans na utrzymanie tego stażu. Jowita w prosty sposób pozbyła się konkurentki do posady, bo przecież stażystek jest kilka, a stanowisko tylko jedno. No, ale jeśli to faktycznie mój ostatni wieczór, to i tak nie mam się już czym przejmować - znajdę tę ździrę i pogadam sobie z nią od serca! A może jednak da się jeszcze uratować tę sytuację? Powinnam chyba poszukać Waldka i wyjaśnić całą tę sytuację...
Idę poszukać Waldka i go przeprosić
Idę poszukać Jowity i rozmówić się z nią
Wracam jak najszybciej na stancję
* * *